|
Jeżeli ktoś, tak jak ja jest wzrokowcem, a poza tym tego wykładu naprawdę ciężko słuchać ;P, to poniżej zamieszczam jego treść.
Pisałam go tak, jak ona mówi, więc proszę się nie dziwić, że czasem zdania nie mają sensu ;P
W niektórych miejscach dodałam coś od siebie.
Miłej lektury.
Wyznawanie kultu, kultu przede wszystkim magicznego. Wiccankami, czyli Czarownicami (!), przede wszystkim w tradycyjnym rozumieniu tej, no właśnie, wiary nie wiary, trudno powiedzieć, tej dziedziny, tak jakby neopogańskiej.
Tradycyjnie Wiccankami mogą zostać tylko kobiety (!!). Natomiast bardzo często zdarzało się, że Czarownikami-Wiccanami zostawali również mężczyźni (!).
Jeśli chodzi o pochodzenie tej Tradycji, może okultystycznej, może NewAgeowskiej, trudno powiedzieć w tym momencie (!!).
To ona powstała mniej więcej po 20 roku XX wieku (!), w momencie kiedy została wydana książka pani Margaret Murray, etnolożki zresztą, która w swoich badaniach etnologicznych stwierdziła, że, tzn. opublikowała tą informację, która była potem oczywiście krytykowana wielokrotnie (nie oczywiście, bo część osób do teraz się z nią identyfikuje), że te czarownice, które były palone przez XVI-XVIII wiek, zresztą niektóre były wieszane, a nie palone tak naprawdę. Stwierdzenie torturowanej czarownicy nie do końca jest prawdziwe.
W każdym razie, pani Murray stwierdziła, że te właśnie kobiety- czarownice, które były palone między XVI-XVIII wiekiem, to były właśnie kobiety, które wyznawały Wicca, czyli wiarę w wielką Boginię (! ) i rogatego Boga, o czym za chwilę, tak naprawdę.
Tę książkę (??), przeczytał niejaki Gardner. I Gardner w roku 50. mniej-więcej, stwierdził, że należałoby założyć właśnie taki konwent Wiccański (!), co później generalnie przyjmuje nazwę konwentu, takie grupy Wiccanek, Wiccanów (Wiccanów???).
Gardner po 51 roku, bo w 51 roku jeszcze w Wielkiej Brytanii była ustawa, która nie pozwalała uprawiać czarów, ale po 51 roku, kiedy ta ustawa została zniesiona Gardner założył pierwszy kownwet Wiccan i nadał, tak jakby, prawa, które miałyby rządzić tymi konwentami. Jest parę zasad, których, jest to oczywiście sztuczna religia neopogańska, co z tego co mówię mogą państwo wywnioskować (co to znaczy sztuczna religia?). Główną zasadą jest to, że głową konwentu, będzie główna kapłanka, czyli kobieta (!).
I ta zasada nigdy nie była przekraczana (!).
Główna kapłanka (!) wybiera sobie jako partnera, kochanka, ale również i syna i ojca (!), o czym też zaraz (!), wybiera sobie ze współtowarzyszy z konwentu mężczyznę, który najbardziej jej przypasuje (!) od strony duchowej przede wszystkim, od fizycznej też by było dobrze, gdyby to się zgrało (!), ale przede wszystkim od strony duchowej. I tworzą razem tą idealną parę Wielkiej Bogini i Rogatego Boga (!), czyli tak naprawdę są ziemskim odwzorowaniem tych aspektów boskich (!). Aspekt oczywiście znowu pierwiastka żeńskiego i pierwiastka męskiego (a było o tym wcześniej??), rzecz jasna, ponieważ natura lubi żyć w harmonii.
Gardner wymyślił jeszcze parę zasad, które są podstawowe i o których, w tej odmianie garnderowskiej (!) Wicci (!) trzeba pamiętać. Tzw. rejw (nieczytelne), czyli zasady postępowania, których po pierwsze, no, należy się nauczyć, żeby być inicjowanym w Wicca, i trzeba pamiętać przez całą drogę, jaką się przechodzi.
Inicjacja sama, w tej gardnerowskiej Wicca trwa równo trzy lata i trzy dni (!). Nie wiem jak to można policzyć jeżeli chodzi o rok przestępny, ale co zrobić(!).
Główna zasada, to: czyń, wszystko co chcesz, pod warunkiem, że nie szkodzisz nikomu innemu (!). Kolejną zasadą, której przestrzegają przede wszystkim, przestrzegają najmocniej jest: perfekcyjna miłość, idealne zaufanie(!) Czyli cały konwent, konwent zazwyczaj składał się od 3 do 13 osób (!), czarownic bądź czarowników, którzy wybierali się na sabaty i esbaty. W każdym razie ta perfekcyjna miłość przejawia się w kochaniu wszystkich swoich braci i sióstr, właśnie z tego konwentu i idealnym zaufaniu w stosunku do nich.
Co jeszcze jest dosyć ważne, jeżeli chodzi o samo wstąpienie ( a może samowstąpienie?) do tej grupy inicjowanych w wicca. Inicjowany może być każdy, praktycznie. I kobieta i mężczyzna. Nie ważne jest wyznanie (!), kolor skóry, to nie ma znaczenia. Natomiast to, co jest istotne, ważne jest incognito (?).
Każdy kto wstępuje do tego konwentu nie może żadnemu ze swoich współtowarzyszy, nie może podawać swoich danych osobowych. Jest kompletnie anonimowy, przyjmuje nowe imię czarownicy bądź czarownika, i istnieje tam, oczywiście chodzi o tą gardnerowską wicce, jako czarownica tylko. Nie istnieje jako człowiek (!).
Jeżeli zostaną spełnione te podstawowe zasady, tych zasad jest wiele, zasady są takie, że każda czarownica, każdy czarownik, którzy wchodzą do konwentu muszą wnieść ze sobą jakieś zdolności magiczne oczywiście (!). U niektórych kobiet/mężczyzn będzie to jasnowidzenie, u innych będzie to telepatia, jeszcze inni będą potrafili wróżyć z kryształu górskiego przypuśćmy (?), bądź z dymy ogniowego(?).
Także tutaj te zdolności są różnorodne i tutaj trzeba je uwypuklić i w konwencie trzeba je szlifować. I szlifuje się je właśnie przez te 3 lata i 3 dni (!). Żeby dojść do tego najwyższego poziomu, żeby móc zostać najwyższym kapłanem bądź kapłanką.
To jest jeżeli chodzi o tę Wiccę gardnerowską. Natomiast jest jeszcze mnóstwo innych odmian Wicci (!). Wicca gardnerowska jest najbardziej angielską, w sumie Wiccą, natomiast są jeszcze odmiany amerykańskie, bo trzeba zaznaczyć, że na świecie jest około 100 tysięcy wyznawców, 100 tysięcy osób, które się przyznają do tego, że znają Wicca (!). Może nawet więcej. Tego nikt nie wie do końca, bo niektóre osoby publicznie o tym nie powiedzą, ponieważ są objęte tajemnicą wyznaniową (?). Natomiast jeśli chodzi o te inne odmiany to jest odmiana jeszcze aleksandyjska, bardziej stawiająca na magię, na same działania magiczne (!) niż na wszystkie inne rytuały nie związane z magią, czyli ziołolecznictwo, chiromancja, czytanie run(?). To wszystko jest bardziej na poboczu jeżeli chodzi o aleksandryjską. Ważniejsze są tutaj zdolności prawdziwie magiczne, czyli zazwyczaj przewidywanie przyszłości bądź ..... (nieczytelnie), czyli czytanie przyszłości ze znaków, bez wspomagaczy.
Nie wiem czy państwo rozumiecie. Wspomagaczami zawsze będzie tarot (?), karty, runy, kości. To wszystko to jest wspomagacz.
Jeżeli chodzie o te aleksandryczne czarownice i czarowników, oni czytają bez takich właśnie zewnętrznych bodźców, z chmur, czasem z dymu (?).
Są jeszcze takie odmiany Wicca jak Wicca dianiczna, to znaczy chodzi mi o Dianę oczywiście.
Jest to Wicca bardziej feministyczna, ona zrzesza tylko i wyłącznie kobiety(!). Ona jest dosyć popularna wśród lesbijek i feministek. Jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone to jest wybitnie popularna. Są feministki oczywiście walczące politycznie bardzo często.
Sabaty i esbaty u nich wyglądają dosyć zabawnie, chciałam dzisiaj po drodze kupić miotłę, przywieźć ją tutaj i zacząć zamiatać, bo tak by rozpoczęło się każde spotkanie Wiccanek.
Pierwsza rzecz jaką robi Wiccanka, właśnie przede wszystkim te Wiccanki feministyczne, te które nie uznają mężczyzn w swoich konwentach, one przede wszystkim zajmują się oczyszczaniem przestrzeni z energii męskiej (???).Natomiast praktycznie wygląda to w ten sposób, że te kobiety zamykają się w domu. Wyłączają wszystkie telefony, telewizory, zamykają drzwi na klucz. Mężczyznom mówią: panom dzisiaj dziękujemy. Zamiatają całą przestrzeń, rozpalają wszędzie naokoło świece, jakieś olejki aromatyczne itd. Następnie formują krąg, oczywiście, bo krąg jest tutaj bardzo istotną sprawą, święty krąg, krąg magiczny.
Formują krąg, wzywają Boginię, czerpią z niej energię, czarują, oczywiście robią jakieś mikstury (?), które mają mężczyzn albo ubezwłasnowolnić albo wręcz przeciwnie zniszczyć (!?).
Więc to jest to, jeżeli chodzi o tę Wiccę Diany. Jest również taka łagodniejsza wersja. Jest to Wicca Sigiliańska(???) i tutaj owszem też działają środowiska feministyczne, ale w lżejszym wydaniu. One przyjmują mężczyzn, zdarza się. Uważają, że jest harmonia w naturze między pierwiastkiem męskim i żeńskim. I powinno się tę harmonię zachować. I Sibilianki (Sigilianki? Nieznany mi termin) zajmują się ziołolecznictwem, jakimiś takimi różnymi eliksirami miłości, leczeniem, leczeniem rękoma jak Zbigniew Nowak.
Aha i oczywiście one walczą o środowisko, wierzą w Gaję. Gaję, Matkę Ziemię.
To jest taki najbardziej popularny w sumie w Stanach ruch Wiccański.
Jest jeszcze Wicca Saksońska. Dosyć godna uwagi rzeczywiście, bo założycielem tego odłamu był przyjaciel Gardnera. On współtworzył razem z Gardnerem tą gardnerowską, pierwszą Wiccę, ale wyłamał się.
Stwierdził, że jest możliwe, żeby się samoinicjować w Wicca. Natomiast Gardner uważał, że nie ma takiej możliwości, to tylko konwent może inicjować kapłankę/kapłana. To konwent stwierdza, że przeszedł następne etapy inicjacji. Natomiast w Saksońskiej Wicca, możliwe jest samoinicjowanie się, czyli samodoskonalenie swojej sztuki magicznej, samemu wymyślanie, tak naprawdę, zaklęć magicznych, samemu tworzenie mikstur magicznych. Działanie magiczne indywidualne, może tak.
Także zupełnie przeciwne, podobne w filozofii, natomiast zupełnie przeciwne jeżeli chodzi o sposób inicjacji.
Tyle jeżeli chodzi o typy organizacji Wicca. Krótko powiem na czym opiera się sama wiara w momencie inicjowania. Chodzi o, przede wszystkim połączenie pierwiastka żeńskiego i męskiego, z przewagą inicjacyjną pierwiastka żeńskiego. To znaczy wyzwalana jest przede wszystkim kobiecość, podczas inicjacji. I kobiece zdolności, kobieca intuicja. Umiejętności zarówno, powodowania, że ktoś zaczyna żyć jak i powodowania, że ktoś może umrzeć.
Kobieta, czyli Wielka Bogini, jest przedstawiana w trzech aspektach. Aspekt dziewicy, czyli tej świętości tak naprawdę. Aspekt matki, czyli tej, która daje życie i pokazuje jak wykonać pierwszy krok, czyli uczy. Kolejny aspekt staruchy, czyli tej, która naprawdę doprowadza nas, uczy nas, jak przeprowadzić się przez śmierć.
Jeżeli obudzimy w sobie, tzn. te, które chcą zostać czarownicami, tę energię potrójnej Bogini, trójaspektowej Bogini, jesteśmy w stanie, tak naprawdę, odnawiać cykl życiowy nasz. Czyli doprowadzać nas, do reinkarnacji. To jest tak naprawdę celem Wiccanek: żeby żyć wiecznie.
Jeżeli chodzi o Boga, Rogaty Bóg jest również przedstawiony w dwóch aspektach. Pierwszy jest aspekt kochanka. I powiedziałabym nawet ubezwłasnowolnionego mężczyzny. Ofiary, przede wszystkim. I rzeczywiście jako ten komponent jest utożsamiany z solą ziemi, czyli z pokarmem którym żywi się wszechświat.
Skonsumowany musi być w końcu przez tą Wielką Boginię, bądź złożony w ofierze, to nie jest konieczne(??).
Natomiast drugi aspekt tego Rogatego Boga to jest sam Bóg Ojciec, czyli dobry doradca, mędrzec, ale tylko z możliwością wyrażania swojej opinii, bez możliwości działania.
Całą możliwość dynamicznego działania ma kobieta.
Jeśli chodzi o ofiary z mężczyzn, to ofiara składana jest z płciowości mężczyzny. Chodzi o to, że to mężczyzna, chce nie chce, nie ma znaczenia, praktycznie zostanie zgwałcony, żeby zapłodnić.
_________________ Jeżeli w ciągu ostatnich kilku lat nie zmieniłeś opinii o żadnej z istotnych kwestii, zbadaj sobie puls. Być może jesteś martwy./ G. Burgess
|