Odniosę się do kwestii psychologicznych:
Hakken napisał:Cytuj:
Dzieci w ogóle tak naprawdę mało czego się boja, bo świat w wieku tych kilku lat jest tak nowy i niepoznany, że większość rzeczy bierze się po prostu na wiarę, że tak właśnie ma być. Przestraszysz się ty, bo całe Twoje doświadczenie i wszystko co słyszałeś mówi Ci, ze tak byc nie powinno, dziecko jeszcze tego nie pojmuje.
Generalnie tak, chodzącej lalki dziecko pewnie by się nie przestraszyło, ale pewne lęki są niejako ?genetycznie zaprogramowane? np. lęk przed opuszczeniem.
Cytuj:
Otóż uważał on, że nie można patrzeć na ludzi pierwotnych jak na dzieci, bo mają oni taki sam potencjał intelektualny jak i my, tylko brakuje im wiedzy. Myślenie abstrakcyjne jest jedną z ważniejszych cech homo sapiens sapiens, więc nie ma powodu dla którego nasi przodkowie mieli by z nim mieć jakiekolwiek problemy.
Potencjał to jedno, a trening odpowiednich umiejętności, to drugie. Kilka dni temu czytałam jakąś relację z Afryki, której autor opisywał, że afrykańscy wieśniacy często długie dni spędzali na rozwiązywaniu problemów, które nam wydały by się proste, ale wymagają myślenia abstrakcyjnego. No ale oni nie są od małego uczeni. Tylko wybitne jednostki są w stanie rozwijać myślenie abstrakcyjne zupełnie samodzielnie.
Cytuj:
Myślę, że wiara w to, że kult przodków musi być pierwotny, bierze się stąd, że obecnie większość ludzi boi się śmierci i bardzo przeżywa stratę bliskich. Kiedyś jednak tak nie było. Śmierć towarzyszyła nam non stop i niespecjalnie się nią przejmowano. Lęk przed śmiercią i tym co dzieje się po niej narastał wraz z postępem cywilizacyjnym i wyłanianiem się coraz bardziej abstrakcyjnych koncepcji (za Aries).
Strach przed śmiercią jest starszy niż ludzie i towarzyszył naszym przodkom nawet gdy nie byli jeszcze ludźmi. Strach ten jest nieodłączna częścią instynktu samozachowawczego. Stratę bliskich przeżywają zaś wszystkie zwierzęta społeczne, czyli tworzące więzi w stadzie. Małpy potrafią przez kilka dni nosić ze sobą martwe dziecko, słonie nawet odprawiają swego rodzaju pogrzeby swoim zmarłym i z szacunkiem odnoszą się nawet do samych szkieletów. Psy, koty, konie, gęsi etc. rozpaczają po stracie swych bliskich.
Prawdą natomiast jest, że u nas (czyli ludzi współczesnych) strach przed śmiercią może uaktywnić się również w sytuacji, gdy nic nam bezpośrednio nie grozi ? wydaje się, że inne zwierzęta nie przeżywają takiego strachu przed przyszłą śmiercią, żyją bardziej chwilą obecną.
Rutilius napisał:Cytuj:
Przyjmuję ewolucyjną koncepcję antropogenezy, czyli zakładam, że kiedyś nasi przodkowie myśleli bardziej jak zwierzęta (nie jak dzieci).
Dość dobrze sprawdza się zasada, że ontogeneza (rozwój osobniczy), powtarza etapy filogenezy (rozwoju gatunkowego). Innymi słowy wczesne stadia rozwoju dziecka - człowieka przypominają etapy rozwoju człowieka jako gatunku.
Cytuj:
Czy zwierzęta posiadają zdolność generalizowania? Hmm pewnie w jakimś zakresie tak,
Tak, posługują się prostymi kategoriami np. psy potrafią rozpoznawać inne psy na zdjęciach i odróżniać psy np. od kotów czy koni, mimo że jeśli chodzi o wygląd psy są gatunkiem niesamowicie różnorodnym.
Cytuj:
ale chyba nie zdolność przedstawiania tej generalizacji w postaci symbolu czy czegoś takiego.
Jeśli masz na myśli symbole graficzne, to rzeczywiście, raczej samodzielnie ich nie tworzą. Natomiast jeśli chodzi o symbole takie jak nasze ludzkie wyrazy, to owszem, stosują.
Cytuj:
Relacja między wiedzą a mózgiem działa w dwie strony - np. tzw. "dzikie dzieci" czyli wychowane przez zwierzęta (czyli jak na człowieka w nienaturlanych warunkach) miały pewne sektory mózgu trwale niedorozwinięte (np. nie dało się ich nauczyć gramatycznie mówić).
Tak, szczególnie kluczowy jest okres dzieciństwa, choć jakąś ograniczoną plastyczność mózg zachowuje aż do starości ? wszak jesteśmy w stanie stale uczyć się nowych rzeczy.
Cytuj:
Zgadzam się natomiast co do ludów niecywilizowanych, więcej, pod wieloma względami górują umysłowo nad cywilizowanymi, przynajmniej jeśli chodzi o zdolności percepcji, często też o twardość charakteru.
Co do percepcji zgadzam się, że mogą zauważać to, czego my byśmy w ogóle nie dostrzegli, za to prawdopodobnie nie wytrzymali by takiej ilości bodźców, jakie my sobie dostarczamy każdego dnia

Cytuj:
A twierdzenie, że myślenie abstrakcyjne, zdolność uogólniania jest pierwotniejsza w stosunku do myślenia konkretnego - to jest, czy nie jest zgodne z psychologią rozwojową, bo ja się nie znam
Raczej nie jest zgodne

Najpierw myślimy na konkretach, np. najpierw mama musi pokazać nam x drzew/ lalek/ psów etc., żebyśmy utworzyli sobie kategorię "drzewo", "lalka", "pies" i zastosowali ją do klasyfikowania nowych obiektów.
Więc psychologicznie podchodząc, najpierw jest mój przodek (konkretny: mama, tata, babcia etc.), a dopiero potem szersza kategoria "przodkowie".
Z drugiej strony niewątpliwie mamy wrodzony potencjał do tworzenia pewnych kategorii np. rozpoznawania twarzy. Jest to w nas tak silnie "zakodowane", że wystarczy jakiś przypadkowy układ chmur czy nacieku na ścianie, by ludzie widzieli w tym twarz.