ja co prawda z moim "kajdanem" na szyi nie miałem przejść, choć jest dość imponujący (pentakram, młotek, psi kieł) ale za to...
Bardzo często noszę przywiązany do spodni mały skórzany woreczek z kamieniami, ziołami, kośćmi itp - taki mój "medicine bag". No i któregoś razu wracając z imprezy na pełnym ziomie słyszę złowrogie dwudźwiękowe wycie i drogę zajeżdza mi wspanialy niebieski furgon

Oczywiściwe wszystko z kieszeni, komórka, legitumowanie i takie tam, a że spieszyłem sie na bus nocny to /piiiiiiiiiiiiii/łem sie jak wąż. No i przy "macanku" pan policjant wymacał ów woreczek i z miną "no to cie mam" wysypal wszytko na maske - jak zobaczyl kamienie, kości itp to już mniej uśmiechnięty pyta "co to" , "mój indiański woreczek z lekami" , "a skąd go masz", "od wodza siuxów" , "a jak sie nazywał" no to ja już mega wściekły bo właśnie mi autobus przed nosem przejechal mówie: "NIEBIESKI PIES"
Na szczescie menda miała poczucie humoru i puścili mnie

[/url]
_________________

-------------------
gg 4217782
Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy

wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"