Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest środa, 20 listopada 2019, 04:21

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: sobota, 20 marca 2010, 13:07 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Zgadzam się z tym, co piszesz Hanifie, dlatego wcześniej pisałam, ze prawo autorskie musi ewoluować.
Natomiast jako moderator proszę o trochę staranniejsze posty - lepiej się je czyta :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: sobota, 20 marca 2010, 13:11 
Kształt praw autorskich zależy w dużym stopniu od modelu finansowania sztuki, czy nauki. Autor, drukarz, dystrybutor, to też człowiek i z czegoś żyć musi. Istnieją też materialne ogrniczenia dla wprowadzenia takich a nie innych rozwiązań. Homer, o ile istniał, nie mógł czerpać wynagrodzenia ze swojej twórczości w inny sposób, niż otrzymując wynagrodzenie podczas swoich występów. Z wielu powodów. Taki model finansowania sztuki był adekwatny w sytuacji, w której słuchacze i tak nie mieli innej możliwości obcowania z jego utworami inaczej, niż słuchając na żywo. Z powodu ograniczonej znajomości pisma, sam twórca był zainteresowany, aby ktoś nauczył się jego utworów na pamięć i przekazał następnym pokoleniom. Prawna ochrona działałaby zatem wbrew interesom twórcy a w praktyce nie dawałby nic w zamian.
Sytuacja uległa zmianie, z chwilą wynalezienia druku. Oczywiście, kiedy Gutenberg rozpoczynał swoją działalność, ani znajomość pisma nie była powszechna, ani nie istniały możliwości kopiowania książek w inny sposób, niż drukując je. Ale sytuacja zmieniła się o tyle, że oprócz twórców, pojawiła się grupa drukarzy, którzy mogli być zainteresowani w ochronie praw autorskich. Choć w czasach, kiedy drukowano małe nakłady, praktycznie bez wznowień, nie miało to takiego znaczenia. Twórca nie czuł się okradany, bo publikując otrzymywał dwie rzeczy, pieniądze ze sprzedaży i utrwalenie dzieła dla potomnych. Przypadki przedruków były na tyle sporadyczne, ze praktycznie nie miały znaczenia.
Jednak wraz z upowszechnieniem się znajomości pisma sytuacja powoli ulegała zmianie. Nakłady książek stawały się większe, pojawiły się kolejne wydania tych samych tytułów. W takiej sytuacji zarówno wydawcy, jak i sami twórcy zaczęli odczuwać frustrację w przypadkach, kiedy ktoś nieuprawniony przedrukowywał książkę, nie ponosząc kosztów związanych z opłaceniem twórcy, kosztów ryzyka związanego z wprowadzeniem nowego tytułu na rynek, kosztów promocji a czerpiąc zyski z wysiłku innych. Sytuacja taka była wysoce frustrująca zarówno dla twórców jak i ich wydawców, bo słusznie odbierali to jako stratę. Ponosili koszty, a kto inny zgarniał zyski. Wytworzyła się zatem presja na uregulowanie prawne tego stanu rzeczy i poddanie praw twórców ochronie prawnej. Oczywiście ochrona twórcy automatycznie przeniosła się na ochronę wydawcy, bo zazwyczaj to on ponosił ryzyko wprowadzenia nowego tytułu na rynek, więc stosownie do tego faktu umawiał się z twórcą w sprawie wyłączności. Wraz z pojawieniem się nowych technik, takich zapis dźwięku, a później zapis obrazu, zasady wypracowane w przypadku dzieł literackich przeniesiono i na te obszary sztuki. Jednak te nowe techniki rozwijając się powodowały nowe komplikacje. Nagle okazało się, że nie potrzeba już wyspecjalizowanego przedsiębiorstwa, aby móc kopiować wytwory pracy artystów. Każdy mógł to zrobić w domu samodzielnie. Nagrywając muzykę na taśmę magnetyczną, a w późniejszym okresie na komputer. Do tej nowej sytuacji sami twórcy oraz wydawcy musieli się jakoś odnieść. Podejmowane są próby poddania tego obszaru kontroli. Moim zdaniem nie skuteczne. Zatem rzeczywiście konieczne jest wypracowanie nowego modelu finansowania sztuki. Właśnie teraz jesteśmy w takim momencie. Tyle że mówienie o zyskach korporacji i o moralnym prawie do kradzieży, tylko dlatego, że ma się bardzo lewackie poglądy na świat, moim zdaniem wynikające z niezrozumienia ludzkiej natury, to jest zwykłe pieprzenie bez sensu. Przepraszam za kolokwializm, ale to najłagodniejsze określenie, na skomentowanie sloganów o korporacjach i moralnym prawie do kradzieży.
Nie przypadkiem Nowy York stał się najważniejszym miejscem dla sztuki w XX w. Właśnie tam system prawny potrafił zadbać o ochronę interesów twórców i ich wydawców, a sami twórcy zagłosowali nogami. Odmawiając ochrony twórcom, spychamy ich na margines życia. Ograniczamy wolność wypowiedzi, a wszystko pod hasłami rozwoju sztuki.

A tak na marginesie, ciekawe, co to takiego korporacja i dlaczego jest zła? To jakieś słowo wytrych. Podobnie jak twierdzenie, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. To taka psychologia dla ubogich, która ma wytłumaczyć wszystkie ludzkie motywacje.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: sobota, 20 marca 2010, 13:50 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 1 marca 2010, 15:14
Posty: 170
Lokalizacja: Warszawa
Nowy Jork stał się ważnym miejscem dla rozwoju 20-wiecznej kultury raczej z powodu Greenich Village (sorry-pewnie błednie napisałem), CBGB i New York School Of Art a nie takich czy innych przepisów
Jeżeli miały tu jakieś przepisy coś do rzeczy to raczej czynszowe, które spowodowały masowe osiedlanie artystów na GV (opisuje to fajnie Suckenick w swojej historii nowojorskiej bohemy)
Korporacja to czasami faktycznie słowo wytrych, podbnie jak prawa człowieka czy miłośc. Ale to nie znaczy że mamy przestać ich używać.
W tym kontekście chodzi o specyficzą formę organizacji biznesowej, zdaniem niektórych przejmującą opresyjna rolę od państwa.
A dlaczego jest zła? Nie powiedziałem wcale że jest zła ale skoro tak się upierasz to przyznam ci rację.
Zły jest raczej paradygmat ekonmiczny (i ogolnospołeczny) czyniący z zysku główny, nadrzędny, wręcz jedyny cel.
Do czego prowadzi widzimy chociażby po ostatnim kryzysie. Polecem też "Lets Make money" czy "Yesmenów"

_________________
Nic nie jest prawdą wszystko jest dozwolone


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: sobota, 20 marca 2010, 14:17 
Widocznie paradygmat lewicowy nie pozwala dostrzec, lepszej prawnej ochrony twórców w Stanach Zjednoczonych, jako źródła rozkwitu sztuki. Tanie czynszówki, czy powstanie tej, czy innej szkoły artystycznej, to rzeczy które istniały także w innych miejscach. Ale gdzie indziej artyści nie mieli nadziei, na zrobienie kariery przeliczalnej na dolary, w sytuacji pewności, że ich dzieło jest ich, i będą mogli z niego czerpać korzyści do końca swoich dni. Wiec powstanie tak licznej bohemy artystycznej Nowego Yorku jest raczej skutkiem liberalnych rozwiązań prawnych w zakresie ekspresji artystycznej i prawnych gwarancji wyłączności praw do własnego dzieła.

O przyczynach ostatniego kryzysu powiedziano już wiele bzdur. Największą jest ta, która głosi, że to skutek liberalizmu. W istocie powodem kryzysu stały się gwarancje finansowe udzielone przez rząd USA funduszom działającym na rynku nieruchomości, co stworzyło złudną wizję bezpiecznego i zawsze rosnącego rynku. Czyli powodem kryzysu była akcja rządu USA w duchu Keynesa, o charakterze lewicowym, a nie liberalnym. To przykład jak lewicowa myśl gospodarcza może wywoływać kryzys o zasięgu światowym.

A co do funkcji represywnych korporacji, to powiem tak. Każda grupa społeczna ma pewne funkcje represywne w stosunku do jednostki. To wynika z istoty życia w grupie. Oczywiście źle się dzieje, jeśli organizacja całkowicie podporządkowuje sobie jednostkę, ale uwierz mi, a trochę już żyję, skłonność narzucania wzoru życia nie jest cechą szczególną dużych korporacji. Możesz z tym się spotkać w rodzinie, małej firmie rodzinnej, organizacji pozarządowej i wielu innych miejscach. A co do skupienia się wyłącznie na zysku? Po to ludzie tworzyli spółki zarobkowe, żeby zarabiać. Dopiero zarobek pozwala realizować inne cele. Wizja dobrego zarobku i korzyści możliwych do uzyskania w zamian za zarobek, daje motywację do działania.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: sobota, 20 marca 2010, 16:14 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 1 marca 2010, 15:14
Posty: 170
Lokalizacja: Warszawa
nie mówię o tym, że jeżeli ktoś zarabia pieniądze to jest to złe- mówię, ze jeżeli jest to wartością większą niż ludzkie życie czy środowisko, kiedy jest to naczelną, głowną i jedyną wartością to prowadzi do tragicznych skutków. Oczywiscie można takie podejście uznawać za lewactwo, można wszystko. I wszystko zależy od punktu widzenia. Inny jest punkt widzenia prezesa czy udziałowca liczącego zyski a inny mieszkańca Bhopalu.
W sztuce "Kaligula" Albert Camus ładnie pokazuje to, że "przekonania mają konsekwencje"- skoro "skarb to rzecz glowna" to konsekwentny cesarz skazuje na śmierć bogatszych obywateli i rekwiruje ich majątki. Skoro zysk jest najważniejszy to czemu wypłacać odszkodowania ofiarom z Bhopalu czy przejmować się "odpowiedzialnością społeczną"
Nawet Peter Drucker pod koniec życia zaczął mówić, ze jednym z podstawowych celów przedsiębiorczości jest zapewnienie zatrudnienia. Czy też był lewakiem?
Bo powtórzę jeszcze raz- nie chodzi bynajmniej o to czy ktoś bedzie miał zyski z gry komputerowej czy kolejnego bzdurnego filmu (swoja drogą to ciekawe- nie przeszkadza piractwo w tworzeniu coraz ciekawszych i ambitniejszych seriali telewizyjnych)- chodzi o model nie tylko praw autorskich ale w ogole kultury, nauki i sztuki.
Btw- zdarzyło mi sie poznać w moich życiu wielu muzyków i większośc z nicch klęła na OZZ-y i obecny system praw autorskich.
Restrykcyjny model jaki usiłuja narzucić nam koncerny muzyczne i filmowe prowadzi do sytuacji w stylu, ze jeżeli muzyk daje mi do puszczania w knajpie gdzie grywa koncerty, swoją jeszcze niewydana płytę to (co uznaje za formę reklamy) to obaj popełniamy przestępstwo, zwłaszcza ze jest to "piracka" (niemniej zrobiona prze tworcę) kopia.
Warto też pamiętać o tyum, ze taki format praw utorskich nie chroni twórc ow a firmy wydawnicze. Charakterystyczne było kiedy np. Prince nie mógł wydawać płyt pod tym pseudonimem.
A, jeszcze jedno- sądzę że jak będę miał okazję porozmawiać z prof. Orłowski z warszawskiego MBA to bardzo go ubawi, że jego interpretacja źródłe kryzysu jest "lewacka".

PS (czyli Przypomniałem Sobie): bardzo charakterystyczny dla tego konfliktu jest konflikt wokół patentów na leki

_________________
Nic nie jest prawdą wszystko jest dozwolone


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: sobota, 20 marca 2010, 16:55 
hanif napisał(a):
nie mówię o tym, że jeżeli ktoś zarabia pieniądze to jest to złe- mówię, ze jeżeli jest to wartością większą niż ludzkie życie czy środowisko, kiedy jest to naczelną, głowną i jedyną wartością to prowadzi do tragicznych skutków. Oczywiscie można takie podejście uznawać za lewactwo, można wszystko. I wszystko zależy od punktu widzenia. Inny jest punkt widzenia prezesa czy udziałowca liczącego zyski a inny mieszkańca Bhopalu.

Firmy bywają różne. Jedne dbają się o swój pozytywny wizerunek a inne nie. Firmy istnieją dla zysku, ale podobnie jak jednostki muszą podlegać prawom chroniącym inne wartości. Rozsądna firma, bez wzgledu na wysokość obrotów, przestrzega prawa, bo wie, ze konsekwencje jego łamania mogą być przykre, także dla zyskowności. Rozsądna firma, bez względu na wielkość, stara się o swój pozytywny wizerunek, bo wie, ze może stracić klientów. A u lewaków widzę tendencję do wrzucania ich wszystkich do jednego worka, z napisem "korporacja". I budowanie wrażenia, że jak się pozbędziemy korporacji a najlepiej i burżuazyjnego prawa własności, to nastanie wieczna szczęśliwość. Otóż nie nastanie. Już to przerabialiśmy. Skończyło się na milionach ofiar nowego lepszego świata. Na pustych sklepach i ogólnym poczuciu beznadziei. Teraz widzę jeden kraj, który idzie w tę samą stronę, i którego prezysdent jest przez lewaków uznawany za prawie mesjasza. Mówię o Wenezueli. Jeśli kierunek, w którym idzie ten kraj się nie zmieni, to wkrótce zrobi się z niego druga Kuba.

hanif napisał(a):
Nawet Peter Drucker pod koniec życia zaczął mówić, ze jednym z podstawowych celów przedsiębiorczości jest zapewnienie zatrudnienia. Czy też był lewakiem?


Tak, w tym wypadku tak. Bo podstawowym celem przedsiębiorczości jest dostarczanie produktów i usług, które odbiorcy są gotowi nabyć.
Z zapewnianiem pracy dla samej pracy mieliśmy do czynienia w realnym socjalizmie. Wszyscy pracowali, a nawet byli zmuszani do pracy a i tak wszystkiego brakowało. Podstawowe produkty żywnościowe były droższe, artykuły przemyslowe były droższe, a i tak ich brakowało. Niższe były tylko czynsze, prąd i gaz, bo były dotowane przez państwo. W każdej chwili mogę zorganizować pracę niczemu nie służąca, tylko po to, żeby ludzie mieli pracę.

hanif napisał(a):
A, jeszcze jedno- sądzę że jak będę miał okazję porozmawiać z prof. Orłowski z warszawskiego MBA to bardzo go ubawi, że jego interpretacja źródłe kryzysu jest "lewacka".
A nie jest? Myślisz, że wśród profesorów ekonomi nie ma lewaków? Ktoś w końcu wymyślił, ekonomie polityczną socjalizmu, mało zrozumiała nawet dla samych zainteresowanych.
Jako, ze trochę już żyję, doskonale pamiętam, jak uczone grono ekonomistów polskich w latach 80-tych twierdziło, że przemiana polskiej gospodarki na gospodarkę rynkowa to proces, który musi zająć co najmniej 20-30 lat. Że samo dojście do wymienialności złotego, to prorces na 20 lat. Pamiętam też, że miałem inne zdanie w tej sprawie. Mam gdzieś sowje notatki z tamtego czasu. Jeszcze przed reformą Balcerowicza. No i w praktyce się okazało, ze ogłoszenie wenętrznej wymienialności zajęło kilka miesięcy a dojście do pełnej wymienialności ok. 10 lat. Przy czym z perspektywy zwykłego człowieka a nawet firmy, wewnętrzna wymienialność od pełnej, niczym się w praktyce nie różni. Różna jest tylko zasada ustalania kursu walutowego.

hanif napisał(a):
PS (czyli Przypomniałem Sobie): bardzo charakterystyczny dla tego konfliktu jest konflikt wokół patentów na leki

Tak, to realny spór o interesy. I należy o tym mówić głośno, ale nie ogólnie, ze jakieś mityczne korporacje są złe, tylko konkretnie wskazywać, kto ma jakie interesy. Bo tylko w ten sposób można coś uzyskać.

Co do polskich przepisów dotyczących praw autorksich, nie twierdzę, że nie nalezy ich zmienić. Ale kierunek zmian raczej powinien polegać na zapewnieniu ochrony twórcom a nie na usankcjonowaniu kradzieży. PPP zaś twierdził, że ma moralne prawo kraść.

edit => jako przyczynek do problemu wielkich korporacji i ich zarobków, ze szczególnym uwzględnieniem sieci handlowych, które rzekomo nic nie robiąc zgarniają krociowe zyski. Najnowsze dane zaprzeczają temu obrazowi sytuacji. Okazuje się, że kluczowi producenci skutecznie wymuszają wysokie marże dla siebie. Można poczytać tu.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: poniedziałek, 22 marca 2010, 13:40 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Rawimirze czy mógłbyś przestać generalizować, kiedy mówisz o poglądach politycznych? Przerabialiśmy to już wiele razy na tym forum i nie chce mi się wracać do tych dyskusji, ale Twoje ciągłe próby zwalenia całego zła tego świata na lewicę bywają niekiedy zabawne, ale w większości są męczące i zniechęcają do dyskusji. Prawdę powiedziawszy nie wiem w którym momencie rozmowa o prawach autorskich stała się rozmową o ostatnim kryzysie, ale proponuję zostawić politykę w spokoju. Prawdę powiedziawszy uważam, że polityka powinna być na tym forum tematem statutowo zakazanym, religia i tak dostarcza już wystarczającej ilości tematów do sporów.
A tak na marginesie, to mówiąc o poglądach wyrażanych przez ppp to jeśli już to są one anarchistyczne a nie lewicowe. Od razu pragnę nadmienić, że to nie to samo.

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: poniedziałek, 22 marca 2010, 13:51 
Hakkenie, gdybyś dokładniej prześledził wątek, zauważyłbyś, że nie ja pierwszy wtrąciłem uwagę na temat przyczyn kryzysu. Więc odbieram twoją uwagę jako stronniczą.
Też jestem zdania, że o polityce nie powinniśmy dyskutować na tym forum. Zatem oczekuję, że takie poglądy nie będą wygłaszane przez nikogo. Nie należy stosować także wielu innych uogólniających stwierdzeń, jak np. natrętne wskazywanie systemu kapitalistycznego, z jego prawem własności, korporacjami i globalizacją procesów gospodarczych jako winnego zła na ziemi. Nie należy wygłaszać poglądów o kompromitacji myśli liberalnej itd, itp. Jeśli tak będzie, ja z chęcią będę milczał. Też jestem zmęczony ciągłymi sporami politycznymi.
A na marginesie, to nie mówiłem o lewicy ale o lewakach :P


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: poniedziałek, 22 marca 2010, 14:33 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Wybacz, post nie był kierowany tak naprawdę do Ciebie, tylko raczej ogólnie wyrażał zniechęcenie dyskusjami politycznymi na forum. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że akurat "nawinąłeś się pod rękę" i posłużyłem się Twoimi postami jako przykładem, za co przepraszam, nie miała być to wycieczka osobista.

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: poniedziałek, 22 marca 2010, 15:34 
Hakken napisał(a):
Wybacz, post nie był kierowany tak naprawdę do Ciebie, tylko raczej ogólnie wyrażał zniechęcenie dyskusjami politycznymi na forum. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że akurat "nawinąłeś się pod rękę" i posłużyłem się Twoimi postami jako przykładem, za co przepraszam, nie miała być to wycieczka osobista.

Wyjaśniliśmy sobie sprawę na priwie. :) Wiem, że miałeś dobre intencje, wiec nie ma sprawy. Rzeczywiście bedzie dobrze, jeśli w przyszłości wszyscy powstrzymamy się od politycznych komentarzy. Jestem za tym, żeby to ująć w regulaminie forum.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: poniedziałek, 22 marca 2010, 15:37 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
rawimir napisał(a):
Jestem za tym, żeby to ująć w regulaminie forum.


Popieram wszystkimi czterema kończynami.

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: poniedziałek, 22 marca 2010, 19:44 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 1 marca 2010, 15:14
Posty: 170
Lokalizacja: Warszawa
jesteś dzieckiem swojej epoki
epoka jest polityczna
wszystkie twoje moje nasze
dzienne sprawy nocne sprawy to są sprawy polityczne

tak mi się skojarzyło co Poetka napisała wiele lat temu

i tylko odnośnie "zakazania dyskusji o polityce- w Polsce każda dyskusja o religii, wolności religijnej i mniejszościach religijnych jest polityką. Niestety.

Trawestując powiedzenie o faszystach i Michniku- kto jest lewak?
To ten którego poglądy nie podobają się Rawimirowi.
Mam wrażenie że można by powiedzieć "żyd" albo "pedał' i sens wypowiedzi byłby taki sam. Ale tak już jest z uogólnieniami.
Problem polega na tym, ze ideologie zazwyczaj nie przystają do rzeczywistości- czy to marksistowskie czy (neo)liberalne. Lee Iaccoca jak ratował GM nie zawahał się wyciągnąć ręki po dotacje. Cóż pewnie też był lewakiem.
I tu nie mówię wcale o polityce- mówię o funkcjonowaniu realnego świata i jego realnej gospodarki. Im mniej w niej polityki tym lepiej.
Nota bene- projektowane obecnie ACTA to właśnie przykład jak rządy mieszają się do ekonomii by zabezpieczyć interesy (tak powiem to) koncernów (inaczej korporacji).
I tak niestety kwestia praw autorskich zamiast być przedmiotem dyskusji, zwłaszcza twórców, wynalazców staje się domeną dyktatury.

_________________
Nic nie jest prawdą wszystko jest dozwolone


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: poniedziałek, 22 marca 2010, 20:48 
hanif napisał(a):
Trawestując powiedzenie o faszystach i Michniku- kto jest lewak?
To ten którego poglądy nie podobają się Rawimirowi.

Nie te, które mi się nie podobają, ale te które zamiast pokazać mechanizm uciekają do lewicowych stereotypów.
hanif napisał(a):
Mam wrażenie że można by powiedzieć "żyd" albo "pedał' i sens wypoweidzi byłby taki sam. Ale tak juz jest z uogólnieniami.

Tak, gdybyś powiedział "żyd" albo "pedał" jako uzasadnienie kryzysu, nie nazwałbym takiego poglądu lewackim tylko antysemickim albo homofobicznym.
hanif napisał(a):
Problem polega na tym, ze ideologie zazwyczaj nie przystają do rzeczywistosci- czy to marksistowskie czy (neo)liberalne.

Z tym się zgadzam, dlatego każde tłumaczenie złożonej rzeczywistości jest przynajmniej częściowo chybione. A Twoja wypowiedź
Cytuj:
Zły jest raczej paradygmat ekonmiczny (i ogolnospołeczny) czyniący z zysku główny, nadrzędny, wręcz jedyny cel.
Do czego prowadzi widzimy chociażby po ostatnim kryzysie.
jest właśnie taką ideologiczną wypowiedzią. Gdzie tu próba wskazania mechanizmu, próba pokazania przyczyn i zastanowienia się, czy za tymi przyczynami nie stoja jeszcze inne powody? Nic, tylko paradygmat jest zły i koniec.
hanif napisał(a):
Lee Iaccoca jak ratował GM nie zawahał się wyciagnąc ręki po dotacje. Cóż pewnie też był lewakiem.
Nie, nie był lewakiem tylko pragmatykiem.
Tak samo jak pragmatykami byli ci, którzy zarabiali na hossie na rynku nieruchomości, skoro państwo gwarantowało ich inwestycje. A mechanizm rynkowy i owszem, doprowadził do załamania rynku, bo rynek ma to do siebie, że w którymś momencie zawsze się znajdzie ktoś, kto powie sprawdzam, no i okazało się, że gwarancje państwa były iluzoryczne. Za tym poszedł gwałtowny spadek zaufania, za spadkiem zaufania ograniczenie akcji kredytowej, a za ograniczeniem akcji kredytowej recesja w realnej gospodarce. Taki jest mechanizm, łatwy do przewidzenia. Tak jak łatwo przewidzieć było, że załamanie akcji kredytowej nie może trwać wiecznie, bo to główne źródło zarobków banków.
hanif napisał(a):
I tu nie mówię wcale o polityce- mówie o funkcjonowaniu realnego swiata i jego realnej gospodarki. Im mniej w niej polityki tym lepiej.
Pod tym to i ja bym się podpisał.
hanif napisał(a):
Nota bene- projektowane obecnie ACTA to własnie przykład jak rządy mieszają sięd o ekonomii by zabezpieczyć interesy (tak powiem to) goncernów (inaczej korporacji).
A nie umiesz tak bez słów wytrychów? Może powiesz o co chodzi z tym ACTA. Na czym polegają zagrożenia. Bo póki co, to nic nie wiadomo z tego co piszesz.
hanif napisał(a):
I tak niestety kwestia praw autorkich zamiast być przedmiotem dyskusji, zwłaszcza tworców, wynalazców staje się domeną dyktatury.

Realnie jest tak, że wszędzie są grupy interesów. Jak się gada o dyktaturach, to się nie zastanawia, kto jaki interes ma, i czy ten interes jest zgodny z moim, czy może przeciwnie. Więc może powiedz w końcu o co chodzi. Wyjdź od pojedynczego twórcy. Przedstaw zagrożenia, uzasadnij na czym one polegają. Zaproponuj jakieś rozwiązanie. Mówiąc krótko, napisz na czym polega problem, bez używania słów wytrychów. No chyba, że nie wiesz.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: wtorek, 23 marca 2010, 12:43 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 1 marca 2010, 15:14
Posty: 170
Lokalizacja: Warszawa
cóż sądziłem ze jeżeli ktoś wypowiada zdecydowane sądy to siedzi w temacie :lol:
więc już piszę ocb
ACTA to Anti-Counterfeiting Trade Agreement, międzynarodowe porozumienie "antypirackie" pod patronatem USA, kolejne przecieki na temat przygotowanego aktu są momentami wręcz przerażające jak. np. możliwość interwencji wojskowych w krajach gdzie postanowienia tego aktu nie są przestrzegane
http://en.wikipedia.org/wiki/Anti-Count ... _Agreement
I jakkolwiek to brzmi to postanowienia ACTA mogą doprowadzić nawet do delegalizacji wyszukiwarek internetowych ( a co najmniej narzucić w nich cenzurę)
Polecam lekturę tego co o ACTA pisze Piotr "Vagla" Waglowski, najlepszy (a tak naprawdę to chyba i jedyny) w naszym kraju specjalista od prawa internetowego.
http://prawo.vagla.pl/acta
http://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Waglowski

Co do rozwiązań i przykładów, to jest cała masa
Ciekawy jest np. przypadek Coehlo, który wszedł w konflikt z własnym wydawcą, umieszczając w sieci swoje książki. Bob Dylan określił to kiedyś zdaniem mówią o tym jak o kradzieży ja wole mówić o darmowej reklamie.
Przykład Mozilli jest przykładem modelu biznesowego opartego o otwartą licencję, jak równiez tego jakie korzyści dla rozwoju produktu taka licencja daje- nad produktami Mozilli pracuja tysiące znakomitych informatyków na całym świecie, całkowicie za darmo. Jest to jednak przypadek na tyle specyficzny, ze Mozilla to obecnie fundacja.
Ale np. Open Office to też produkt darmowy, na otwartej licencji na którym twórcy i dystrybutorzy zarabiają. Zarabiają na np. wersjach szytych na miarę czy supporcie.
Kolejna sprawa- koncerny muzyczne i filmowe wyliczają straty z powodu ściągania z sieci w bardzo prosty sposób, z założeniem ze każdy kto coś ściągnął to gdyby nie ściągnął za darmo to by kupił co jest ewidentną bzdurą (zostało to udowodnione przy okazji procesu TPB)- chociażby dlatego, zę często jest tak ze ściga się coś, żeby sprawdzić czy jest warte kupienia- osoby które ściągają dużo muzyki są tez tymi które jej najwięcej kupują.
Kolejny przykład- Perl Jam udostępniający za darmo swoją płyte w sieci a dokładnie za dobrowolna, w dowolnej wysokości opłatą. Co okazało się dla zespołu o wiele korzystniejsze niż gdyby sprzedał ta płyte jakiejś wytwórni.
To jest jeszcze jeden aspekt obecnego prawa autorskiego- bardzo często twórcy zostają niejako ubezwłasnowolnieni przy wydawców- wspominałem już o Princie- wydawca przejmuje od artysty prawa do dzieła. Moim zdaniem to jest prawdziwa kradzież własności intelektualnej.
Przykład z mojej działki. Praktycznie wszystkie pisane przeze mnie artykuły, materiały szkoleniowe sa na licencji creative commonts (tzw. pewne prawa zastrzeżone) w wersji umożliwiającej ich dalszą niekormecyjną dystrybucję, podobnie np. umieszczane w sieci nagrania z fragmentami szkoleń. Efekt? Znajduję swoje texty na stronach o których nie wiedziałem że istnieją i pytaja mnie o szkolenia ludzie do których nigdy bym inaczej nie dotarł. Daje to całkowicie darmową reklamę tego co robię.

BTW- żeby nie ciągnąć wątku offtopowego- jak przyznało wielu bankowców przyczyna kryzysu były kredyty subprime połączone z przekombinowanymi narzędziami inwestycyjnymi co dało efekt że wartość papierów wartościowych różnego rodzaju była ok. 10 krotnie większa niż dóbr które były ich zabezpieczeniem . A jak powiedział ktoś kiedyś "cała sztuka na giełdzie polega na tym, zęby znaleźć większego frajera od siebie, któremu można te papiery opchnąć"

_________________
Nic nie jest prawdą wszystko jest dozwolone


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: wtorek, 23 marca 2010, 14:04 
hanif napisał(a):
cóz sądziłem ze jeżeli ktos wypowiada zdecydowane sądy to siedzi w temacie :lol:
więc już piszę ocb

Dawno już wyrosłem z wieku, w którym człowiek nie potrafi stwierdzić, ze czegoś nie wie. Więc złośliwości proszę zostaw poza tym forum.

hanif napisał(a):
ACTA to Anti-Counterfeiting Trade Agreement, międzynarodowe porozumienie "antypirackie" pod patronatem USA, kolejne przecieki na temat przygotowanego aktu są momentami wręcz przerażjace jak. np. możliwośc interwencji wojskowych w krajach gdzie posatnowienia tego aktu nie są przestrzegane

Rzeczywiście tryb negocjacji nie jest najlepszy. Ale jak czytam, jest to jedyny zarzut, bo o treści jeszcze nic nie wiadomo, oprócz plotek. Jak będą rezultaty, to się do tego będzie można odnieść. Owszem, niepokoi tryb negocjacji. Zgadzam się, że należy domagać się ujawnienia. Naciskać na poszczególne rządy w sprawie blokady porozumień w ten sposób zawieranych, ale na razie, nie przeklada się to na problematykę praw autorskich.

hanif napisał(a):
Co do rozwiązań i przykładów, to jest cała masa
Ciekawy jest np. przypadek Coehlo, który wszedł w konflikt z własnym wydawcą, umieszczjac w sieci swoje ksiażki. Bob Dylan określił to kiedyś zdnaiem mówią o tym jak o kradzieży ja wole mowić o darmowej reklamie.
A czy przypadkiem Coelho nie miał problemu braku okularów. Tzn. czy przypadkiem nie doczytał czegoś małym drukiem i stąd pojawił się spór z wydawcą? Czy przypadkiem sam się do czegoś nie zobowiązał?
hanif napisał(a):
Przykład Mozilli jest przykładem modelu biznesowego opartego o otwwarta licencję, jak równiez tego jakie korzyści dla rozwoju produktu taka licencja daje- nad produktami Mozilli pracuja tysiące znakomitych informatyków na całym świecie, całkowicie za darmo. Jest to jednak przypadek na tyle specyficzny, ze Mozilla to obecnie fundacja.

Ale dlczaego to ma być jedyne rozwiązanie? Jednemu chce się pracować za darmo a innemi nie. To samo dotyczy wszystkich produktów na licencji GNU. Sam z nich korzystam. Mam Mozzilę, mam oppen office'a i darmowy program antywirusowy. Ale są one darmowe z woli ich twórców.
hanif napisał(a):
To jest jeszcze jeden aspekt obenego prawa autorkiego- bardzo często twórcy zostaja niejako ubezwłanowolnieni przy wydawców- wspominałem już o Princie- wydawca przejmuje od artysty prawa do dzieła. Moim zdaniem to jest prawdziwa kradzzież własności intelektualnej.

Z powodu prawa autorskiego, czy z powodu warunków umów, które zawarli z wydawcami. Bo zdaje się, że mówimy o całkiem różnych rzeczach.

hanif napisał(a):
Przykład z mojej działki. Praktycznie wszystkie pisane przeze mnie artykuły, materiały szkoleniowe sa na licencji creative commonts (tzw. pewne prawa zastrzeżone) w wersji umożliwjącej ich dalszą niekormecyjną dystrybucję, podobnie np. umieszczane w sieci nagrania z fragmentami szkoleń. Efekt? Znajduję swoje texty na stronach o których nie wiedziałem że istnieją i pytaja mnie o szkolenia ludzie do ktorych nigdy bym inaczej nie dotarł. Daje to całkowicie darmową reklame tego co robię.
A czy to działanie jest wbrew prawu autorskiemu? Czy przypadkiem nie jest tak, że skoro taka jest twoja wola, i z nikim nie umówiłeś się, że w zamian za Twoje prawa, ten ktoś wyda Twoje utwory, to po prostu możesz tak robić?

hanif napisał(a):
BTW- żeby nie ciągnąć wątku offtopowego
A jednak ciągniesz ;)

hanif napisał(a):
- jak przyznało wielu bankowców przyczyna kryzysu były kredytyt subprime połączone z przekombinowaneymi narzędziami inwestycyjnymi co dało efekt że wartośc papierów wartościowych róznego radzaju była ok. 10 krotnie większa niż dóbr które były ich zabespieczeniem . A jak powieział ktos kiedyś "cała sztuka na giełdzie polega na tym, zęby znaleść wiekszego frajera od siebie, ktoremu mozna te papiery opchnąć"

To tylko część prawdy. To była bezpośrednia przyczyna. Ale samo źródło, które legło u podstaw nakręcania spirali cen i kredytów inwestowanych w nieruchomości, były gwarancje państwa, dla tych kredytów. Reszta to technika, którą i owszem, ja rozumiem, ale większość nie. Ilu z użytkowników forum wie, co to kredyt subprime? Tak z ręką na sercu. Prawdopodobnie większość nie interesuje się takimi rzeczami, uważając je za nudne. A dlaczego w ogóle banki decydowały się na udzielanie takich kredytów? Bo wierzyły w gwarancje państwa. Wierzyły, jak się okazało, nie bezpodstawnie, że państwo nie pozwoli im upaść. Tam gdzie jest interwencja państwa, wpływa na rachunek ekonomiczny, dając fałszywy sygnał rynkowi. Przedsiębiorcy są na ogół racjonalni. Jeśli państwo daje to biorą, jeśli nie daje, kalkulują uwzględniając ten fakt.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: wtorek, 23 marca 2010, 15:39 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 1 marca 2010, 15:14
Posty: 170
Lokalizacja: Warszawa
problem z obecnym prawem autorskim jest taki że np. licencja c-c jest u nas właściwie nielegalna. Twórca nie może zdecydować jaką wersje praw autorskich chce wybrać. Formalnie nie można swoje dzieła przypisać do domeny publicznej (chodzi o dzieła bez żadnych zastrzeżeń praw autorskich).
Co do umów- jako handlowiec wiem dobrze jak wygląda zawieranie umów. I jak całe stado prawników i specjalistów, z których odpowiednio przeszkolony negocjator czy handlowiec jest tylko ostatnim ogniwem dba żeby nie doczytać tych sformułowań a także by były tak napisane by zwykłej osobie wydawało się ze jest wszystko ok. I nie mów mi ze może się poradzić, doczytać i ma wybór. Szanse jakie ma w starciu z dobrze wyszkolonymi specjalistami od sprzedaży czy negocjacji przeciętna osoba są podobne do tych jakie miałaby w starciu z wyszkolnym komandosem służb specjalnych.
Mówienie w takich wypadkach o wolnym wyborze jest równie absurdalne jak argument że osoby zatrudniane masowo na umowy-zlecenia zamiast na etat mają wybór na jakiej zasadzie chcą być zatrudnione.
No i nie napisałem ze Mozilla to model jedyny, sam zaznaczyłem ze to dość specyficzny model bo mozilla to fundacja.
Natomiast pokazuję że takie modele są, funkcjonują i sprawdzają się. Z punktu widzenia użytkownika,sam wiesz że są korzystniejsze, o wiele szybciej są np. usuwane dziury w oprogramowaniu.
I znowu wrócę do tego o co naprawdę moim zdaniem toczy się spór. O model dostępu do kultury, do innowacji. I znowu przykład patentów na leki. O którym tu była mowa.
Jest też kwestia tego czym jest "dozwolony użytek". Jaki jest zakres opracowania i cytatu. To np. wypłynęło przy okazji zamknięcia serwisy napisy.pl
Bo kwestia czy takie serwisy łamią prawo wbrew twierdzeniom Gutek Film nie jest jednoznaczna.
Mamy zasadniczy spór cywilizacyjny wokół prawa autorskiego i to jest o wiele ważniejsze od gry czy filmu. Jaki jest dozwolony użytek, jakiej wielkości fragment mogę przytoczyć by to był dalej cytat. I czym właściwie różni sie sytuacja wysłania przeze mnie pliku znajomemu od tej gdy pożyczam mu książkę.
Z jednej strony mamy koncerny dążące do uregulowań będących w sumie formą totalitaryzmu (chociażby dlatego że oznaczają totalna kontrolę naszej aktywności w sieci jak i zawartości naszych komputerów), z drugiej ruch "otwartych licencji". I nikt nie twierdzi, kto w ten ruch jest zaangażowany ze twórca gry czy filmu nie powinien zarabiać. Mówimy tylko, ze pewne modele praw autorskich i modele biznesowe sa przestarzałe i ograniczają naszą wolność wypowiedzi jak i naszą kulturę i rozwój naukowy.
Taka ciekawostka z Politechniki Śląskiej- od 20 co najmniej lat istnieje stop stali dający "wieczną żyletkę", jago twardość i inne parametry pozwala zrobić z niego "golidełko" które wystarczy Ci na całe życie. I wiesz co? Patent wykupiła firma ...... (nie podam nazwy, można się domyśleć) i zamknęła do sejfu. Z oczywistego powodu.
Dalej- właściwie za darmo słuchamy muzyki i oglądamy filmy wszyscy i przez całe życie i to wcale nie przez internet-radio i telewizja. I jakoś nie zrujnowało to niczego a wręcz przeciwnie. Czyli możliwe są różne modele. BTW- w Polsce jest już pierwszy kanał z darmowymi filmami (prawie 600 pozycji) do oglądaniu w stimingu wysokiej jakości. Jasne "nie ma darmowych obiadów", ktoś za to płaci- ale znowu przykład ze inny model jest możliwy.
Swoją droga to bodajże ostatnie Bondy zarobiły na siebie już przed premierą- to co wchodzi coraz mocniej też do gier czyli product placement.
Być może stanie się to koniecznością, bo policyjne represje nie są dobrym rozwiązaniem. Ani alternatywą.
Polecam też "Steal this film" pokazujący m.in. system dystrybucji muzyki w Brazylii, według standardów koncernów muzycznych jest on "złodziejstwe" a w Brazylii wszyscy się z niego cieszą i każdy ma swój kawałek tortu :D
BTW- ACTA wzbudziło sprzeciw nawet europarlamentarzystów.

_________________
Nic nie jest prawdą wszystko jest dozwolone


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: wtorek, 23 marca 2010, 16:28 
Hanif, chciałem Ci odpowiedzieć. Ale nim cokolwiek napisałem, zajrzałem do ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity Dz. U. z 2006 r. nr 90, poz. 631, z późniejszymi zmianami). I wiesz co? Wyszło mi, że nie znasz tej ustawy. Możesz bez obaw udostępniać Twoje utwory na Twoich zasadach. Oczywiście pod warunkiem, że komuś nie sprzedałeś części swoich praw. Tę opinię masz za darmo. :)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: wtorek, 23 marca 2010, 18:05 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 1 marca 2010, 15:14
Posty: 170
Lokalizacja: Warszawa
w którym dokładnie paragrafie jest to napisanie?
faktycznie nie studiuję ustaw-nie jestem prawnikiem, jestem praktykiem. Ostatnio kiedy musiałem zajrzeć do pewnych aktów prawnych związanych programem dotacyjnym UE, stwierdziłem, ze muszę znaleźć do współpracy kogoś kto przez to przebrnie.
Natomiast bazuję na opiniach specjalistów od praw autorskich i konkretnych case study. Które w Polsce są niekiedy nader zabawne jak wyrok odnośnie obowiązku rejestrowania stron internetowych. A dokładniej uzasadnienie tego wyroku.

_________________
Nic nie jest prawdą wszystko jest dozwolone


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: piątek, 26 marca 2010, 16:42 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Kubusiowo Puchatkowy przyczynek do dyskusji o prawie autorskim: Prawo ważniejsze od dzieci; Disney spalił ich marzenia

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: piątek, 26 marca 2010, 20:09 
Ale w czym jest problem? Kubuś Puchatek, Bolek i Lolek i wiele innych bajek ma konkretnego autora. Autor, lub jego spadkobiercy mają prawo sprzedać prawa autorskie materialne komu chcą.
A dzieci? A dlaczego ta osoba, która ufundowała dzieciom kurtki nie kupiła kurtek bez wizerunku Kubusia Puchatka? Nie byłoby problemu. Albo przynajmniej dlaczego nie zapytała firmy Disney, czy się zgadza na takie nadruki.

Łamanie zasad i wrzask, że dzieje się krzywda jest dopiero niemoralne. Uważam, że dzieci są tu traktowane instrumentalnie, żeby pokazać jaki zła jest firma Disney. To kolejny przykład manipulacji uczuciami.

@ Hanif. Konstrukacja polskiego prawa autorskiego jest taka, że o wykorzystaniu utworu decyduje właściciel praw autorskich materialnych, którym w momencie wytworzenia działa jest autor, chyba że dzieło wytwarza osoba wykonująca pracę dla kogoś innego, np, w ramach umowy lub stosunku pracy.
Oczywiście, jak mogłem się doczytać, jest problem, z którym nie radzą sobie sądy, a mianowicie domniemanie, że organizacja zborowego zarządzania domyslnie zarządza prawami autorskimi. Ale akurat takie domniemanie w konkretnym wypadku łatwo obalić przez wskazanie, że to sam autor zadecydował a takim a nie innym wykorzystaniu dzieła. Najlepiej mieć na to "papier". Np.umowę z autorem, w której ten wyraźnie stwierdza, że udziela licencji na wykorzystanie dzieła w określonym zakresie, na określonych zasadach. Wówczas dowolna organizacja, która będzie chciała "w imieniu twórcy" żeby dostać kasę, może sobie iść do sądu. Nie wygra.

Problemem jest przepis, który daje tym organizacją wyłączność pewnych działań związanych z ochroną praw autorskich. Np. ten narzut na płyty, czy kasety. Te pieniądze muszą trafić do organizacji a za jej pośrednictwem do zrzeszonych twórców. To nie jest najlepszy przepis. Ale z drugiej strony, czy to jest aż taki problem?

Problemem jest to, że te organizacje często podejmują działania pozaprawne przyznając sobie większe uprawnienia niż mają w istocie. Częściowo, jak czytam w glosach i interpretacjach, jest to skutek źle sformułowanej decyzji MKiS dającej stowarzyszeniu status ozz. Ale z tym tez można walczyć w sądzie. To nie jest problem korporacji, tylko nieprecyzyjnych przepisów.

A co do do przypadku Coelho, to podejrzewam, że podpisał z wydawca umowę, w której za określone pieniądze dał wydawcy wyłączność a potem zaczął sam publikować w internecie. Nie wiem, czy tak było, ale to najbardziej prawdopodobne. Kiedy wydawca się poczuł oszukany, poszli do sądu. Cóż, poza prawem autorskim jest także zwykłe prawo z zasadą, że umów należy dotrzymywać. To podstawa zaufania w interesach. Jeśli ktoś chce złamać umowę, łamie prawo.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Piractwo informatyczne
PostNapisane: sobota, 27 marca 2010, 12:07 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 1 marca 2010, 15:14
Posty: 170
Lokalizacja: Warszawa
Pierwszy raz w tej dyskusji mniej więcej się zgadzamy.
OZZ sa duzym problemem i ich dziłania, na pograniczu prawa. CHodzi mi np. o taka paranoję- artysta daje mi swoją jeszcze niewydaną płytę (kopia piracka) do puszczania, traktując to jako reklamę. OZZ uznaje mnie za pirata i domaga się kary. przykład autentyczny.

prosiłem tez o paragraf z prawa autorskiego na który się powołałem, natomiast sądzę ze chodzi nam o dwie trochę rózne rzeczy. Bo teoretycznie oczywiscie jestem dysponentem praw autorskich do swojego dzieła ale w praktyce (akty wykonawcze) za każdym razem musze udzielać zezwolenia na korzystanie z mojego artykułu bo w naszym prawie nie ma pojęcia licencji c-c. I np. serwisy zamieszczjaće moje informacje o szkoleniach i artykuły proszą mnie o to zebym w każym mailu z textem jaki im wysyłał umieszczał klauzule że zgadzam się na publikację etc., chociaż teksty te na mojej stronie są opatrzone licencją c-c.

Co do Kubusiowych kurtek. To były "pirackie" podróbki i chodziło to, ze urząd celny, poprosił Disneya o zgodę na przekazanie organizacji charyttywnej tych kurtek dla dzieci z biednych rodzin. Co swoja droga jest normalna procedurą z takimi ubraniami. Zazwyczaj jest tak, ze znak firmowy, czy zastrzeżony wizerunek jest zakrywany po prostu.

_________________
Nic nie jest prawdą wszystko jest dozwolone


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL