Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest poniedziałek, 16 września 2019, 20:12

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Kobiety w Asatru artykuł
PostNapisane: wtorek, 18 sierpnia 2009, 21:55 
Zamieszczam link do artykułu opisującego życie kobiet w społeczeństwie wikingów. Trafiłem na ten portal pierwszy raz i nie wiem co jest w innych jego cześciach ale informacje w tym dotyczącym kobiet wikingów są jak najbardziej prawdziwe :)
Myśle że jest to doskonała odpowiedź dla wszystkich mających wątpliwości co do roli kobiety w Asatru oraz dla kobiet czujących że w Asatru o nich ,,zapominamy" :) Zapraszam do czytania i komentowania...

http://www.efantastyka.pl/portal/histor ... y_walkirie


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 18 sierpnia 2009, 22:14 
Wiem ze kobiety mialy wazna role u Vikingow, wsrod moich znajomych Asatru Wiccan w Norwegii na roznego rodzaju swoje swieta kobiety nadal zakladaja klucze na pas jako symbol swojej roli. Niemniej jednak z tego co wiem raczej ogolnie malo kobiet jest w Asatru. A moze ja sie myle i tylko angielskie grupy Asatru cierpia na brak kobiet. Jak to jest u was?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 18 sierpnia 2009, 22:36 
W Polsce jesteśmy raczej samotnymi wilkami więc ciężko mi to powiedzieć :wink: Możliwe że Poganki poszukują częściej dużego kontaktu z magią a wtedy rzeczywiście Asatru nie jest dla nich najlepszą ścieżką. Oczywiście to tylko moja prywatna opinia :wink:


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 18 sierpnia 2009, 22:48 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
Dokładnie, samotne wilki to my :)
Oczywiście na brak rączych Wilczyc nie można w Polsce narzekać, to jednak brak Asatryjskich szarych samic Alfa jest niezmiernie boolesny.

:)

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 18 sierpnia 2009, 23:00 
Hi Hi moze dlatego Asatryjczycy tak chetnie sie brataja z wiccanami. U nas kobiet pod dostatkiem i wszystkie silne i wyzowlone jak walkirie.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 18 sierpnia 2009, 23:26 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 15:12
Posty: 732
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Tak, za to facetów w wicca (jeszcze w dodatku hetero) też jak na lekarstwo. Ot stereotypy, że wicca to żeńska religia, że asatru to męska religia, robią swoje.

_________________
"Wyrocznia Bogów to Dziecięcy Głos Miłości w twej własnej Duszy. Usłysz go!" - Aleister Crowley


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 18 sierpnia 2009, 23:45 
Ej, troche ich mamy, choc przyznaje ze mogloby byc ich wiecej. Zreszta facetow nigdy nie za duzo.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 01:28 
Widze to oczywiscie inaczej :D
Ale zeby nie rozpetac przypadkiem nastepnej niebezpiecznej dyskusji - poprzestane tylko na tym powyzszym stwierdzeniu, mimo ze ryzykuje dostaniem "etykietki" wiecznego malkontenta :P


Ostatnio edytowano środa, 19 sierpnia 2009, 12:04 przez Ulf, łącznie edytowano 1 raz

Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 09:31 
Cytuj:
"Wikińskie kobiety potrafiły również władać bronią i niejednokrotnie czyniły to w razie potrzeby. Już dziewczynki były, w znacznie mniejszym co prawda stopniu niż chłopcy, uczone posługiwania się orężem. Niewiasty nie uczestniczyły co prawda w wyprawach wojennych, jednak ich wyszkolenie bojowe miało kluczowe znaczenie w przypadku obrony własnych ziem. Ponieważ mężczyźni prowadzili nieustanne podboje, latem w ogóle nie bywali w domach. Pod ich nieobecność, w razie najazdów to kobiety zmuszone były bronić siebie, swoich dzieci i domów"


Aż mi się przypomina jak pare lat temu (chyba z 8...) chciałam dołączyć do bractwa Wikingów. W tym czasie już trenowałam wywijanie mieczem w innym bractwie (w sumie 3 moich ówczesnych współlokatorów również do niego należało, więc prawie codziennie sobie biegaliśmy z "patykami" nad Odrę). A u Wikingów usłyszałam, że u nich kobiety nie walczą. Bo to nie historyczne... I jak chce to proszę bardzo - kącik szwaczek, tkaczek, praczek (czy czym tam się te nieszczęsne panny zajmowały) czeka. Zaskoczyło mnie to niesamowicie!

A wracając do kobiet w Asatru, to udało mi się "wyhaczyć" w sieci panią, która założyła w Norwegii druga grupe Asatru Elske Folk. I co najlepsze - spotkam się z nią osobiście w piątek :-> Spodziewam się dużo dobrego po tym spotkaniu. Wspaniale będzie porozmawiać na temat Asatru z osobą, która się w takiej wierze wychowała a do tego praktykowała przez wiele lat seidr o galdr.
Ale o tym przekonam się w piątek, tymczasem mam nadzieję, że nie napalam się jak szczerbaty na suchary...


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 12:56 
No niektóre bractwa tak mają, szczególnie na bitwach ciężko kobietą występować(chyba że jako łuczniczki) ale to chyba efekt bardzo współczesnego myślenia :wink: Też chodziłem do podobnej grupy, tylko jedna kobieta u nas walczyła (mniejsza o połowe odemnie :wink: ) a mimo to nikt nie mógł jej w mieczu dorównać a po rozgrzewkach jakie prowadziła do dziś mnie mieśnie bolą :D


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 13:03 
Troche offtopowo - ale nie moglem sie powstrzymac.
To tak dla wszystkich "meskich szowinistow" ku przestrodze ;P
http://www.youtube.com/watch?v=7AEaluf3 ... re=related


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 13:21 
Moj maz kiedys podczas odgrywania bitwy z XVII wieku tez dostal od malej kobiety pika po zebrach tak ze przez jakis czas trudno mu bylo sie ruszac.

Swoja droga, juz zupelnie off topowo, zastanawiam sie czy jest jakies towarzystwo rekonstrukcjionizmu historycznego lub religijnego Amazonek.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 14:06 
Vikingu, ja rozumiem, że kobieta w bitwie to jest pewien problem, bo większość mężczyzn ma opory przed tym, żeby niewiaście przyłożyć :> Ale przecież podczas bitwy kobiety raczej nie biegają w wydekoltowanych kieckach i ogólnie mogą się ubrać tak, że nikt nawet nie pozna, że są kobietami, więc ten problem dałoby się rozwiązać. Chociaż oczywiście mogłoby to być też takim psychologicznym problemem na treningach. I np w tamtym bractwie nie dało się tego przeskoczyć, mimo iż to też tylko kwestia doboru partnera do walki. Swego czasu na treningach krav-magi, powypominałam kilku facetom, że się za bardzo powstrzymują, żeby mi nie zrobić krzywdy (kilku innych z tym problemu nie miało). A efekt był taki, że część przemogła się dopiero po takim solidniejszym "chrzcie" (dotarło, że kobieta to nie szklanka) a część jednak nijak nie mogła. Wystraczyłoby więc trenować tylko z tymi osobami, które tego chcą - nic na siłę. A w tamtym bractwie chodziło też o nastawienie lekko szowinistyczne: "Ja wielki wiking, Ty mnie podziwiać i przynosić piwo" :-) (no dobra, nie aż tak, ale prawie :-) )


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 14:23 
Offline
Adwokat diabła

Dołączył(a): wtorek, 18 września 2007, 12:47
Posty: 197
Hello,

po pierwsze też się zetknęłam ze zjawiskiem bractw rycerskich / drużyn wojów spychających kobiety do roli ozdób (pań w pięknych sukniach), łuczniczek i/lub wiedźm. (Jest w tym też aspekt finansowy: kiedy bractwo urządza pokaz, to panie-ozdoby nie są opłacane tak dobrze, jak panowie walczący na miecze...) Argumenty oczywiście były zawsze historyczne - "kobiety nie były wojowniczkami, a my chcemy być dokładni jeśli chodzi o historię".

Po drugie wydaje mi się, że na wybór ścieżki duży wpływ mają stereotypy płciowe z popularnej kultury. Wielu ludzi chcąc nie chcąc jakoś tam się z nimi identyfikuje. Rezultat jest taki, że kiedy kobieta usłyszy o "religii czarownic", to zainteresuje się nią chętniej niż "religią wojowników". Dopiero zainteresowawszy się głębiej, odkrywa, że te stereotypy niekoniecznie są słuszne. Ale wtedy jest już w zasadzie Wiccanką.

Asatru może mieć mniej kobiet tylko dlatego, że mniej kobiet w ogóle je odkrywa (to samo z Wicca i mężczyznami). Nieważne jak było w przeszłości. Nieważne, jakie są naprawdę te religie. Ważne, że teraz, gdy kobieta myśli "chciałabym być potężna i niebezpieczna, ale wciąż akceptowalna społecznie i atrakcyjna dla mężczyzn" ma w myślach obraz czarownicy, a mężczyzna myślący to samo - obraz wojownika. A Wiccanie mają ksywkę "czarownice", a Asatryjczycy "Wikingowie".

Żeby zrozumieć, czemu przeciętny człowiek nie zainteresuje się ścieżką inną niż odpowiednia, wystarczy popatrzyć na wojowniczki z TV i gier - wszystkie w bikini z kolczugi, żeby podkreślić że mimo waleczności nie tracą swojej kobiecości. Wystarczy też posłuchać piosenki ułożonej przez gracza w World of Warcraft (Big Blue Dress), który czuje się upokorzony, bo jego postać z gry, mag, chodzi w szacie wyglądającej jak sukienka. I śpiewa: "Dlaczego potężny mężczyzna musi biegać w SUKIENCE?"

Pozdrawiam,
_3Jane

_________________
You can set the controls for the heart or the knees
And the meek will inherit what they damned well please
Get ahead, go figure, go ahead and pull the trigger
Everything under the gun.
- Sisters of Mercy, "Under the Gun"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 14:41 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
Nie zapominał bym o misteryjnym charakterze Wicca, moim zdaniem ta tajemniczość pociąga głównie płeć piękną, poza tym magia - porównując z RPG właśnie, Wicca to czarnoksięstwo , Asatru co najwyżej kapłan- szaman. Poza tym Asatru jest w naszym kraju o wiele miej popularna niż Wicca, nawet mężczyzn Asatryjczyków jest prawdopodobnie mniej niż zadeklarowanych Wiccan.

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 15:05 
Dokładnie tak. Na Astaru na prawde niełatwo trafić przypadkiem. Sama pamiętam jak przeszukiwałam sieć... dokopać się do czegoś więcej nie jest łatwo. W języku polskim tylko strona Albruny (chwała jej za to :-) ), teksty z mroczlandii a niedawno znalazłam też taką stronkę: wottan.w.interia.pl. Już nawet nie pamiętam jak mi się udało dotrzeć do tekstów Arkadiusza Sołtysiaka i Katarzyny Bielawskiej, ale na pewno nie było to takie hop-siup-wrzucenie "Asatru" w google.
Sporo ciekawych materiałów ściągałam z serwera uniwersytetu w Linkoping oraz ze stron amerykańskich kindredów. Jakby ktoś chciał poczytać, albo przesłac mi coś do poczytania to ja zawsze jestem chętna do wzbogacenia wiedzy :-)
A wracając do tego co napisała 3Jane - no niestety tak jest, niektórzy ludzie nie wychodzą poza stereotyp - może im się poprostu nie chce?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 15:14 
Powinno się też pamiętać o tym że większość kobiet jednak nie pakuje się do bitwy, to dość brutalna rozrywka( szczególnie u słowian i wikingów gdzie walczących nie chroni ciężka płytowa zbroja) a blizny i rany np na Wolinie są normą. Na treningach też nie zdarzyło się żeby ktoś z nas nie dostał po łbie :)
Co do pytania Agni dotyczącgo bractw w których byłby by Amazonki posyłam następujący link :

http://www.bagrit.pl/bractwa/bractwa.php?lg=pl

Mam nadzieje że coś uda się znaleźć bo widziałem tam już grupy rekonstrukcyjne Szkotów, Irlandczyków, Greków, Macedończyków, Rzymian i innych więc może i Amazonki się znajdą :wink:


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 15:42 
Offline
Adwokat diabła

Dołączył(a): wtorek, 18 września 2007, 12:47
Posty: 197
Vrede napisał(a):
Dokładnie tak. Na Astaru na prawde niełatwo trafić przypadkiem.


Ale pomijając "przypadek", to wydaje mi się, że na ten sam problem z nierównowagą płci cierpią też polscy rodzimowiercy, których nie powinno u nas być trudno znaleźć.

(W ogóle przeprowadzone jakiś czas temu na terenach USA statystyki religijne wykazały że w sumie w nowych ruchach religijnych jest większy odsetek mężczyzn niż w normalnej populacji. Odwrotnie, o dziwo, w katolicyzmie, gdzie większy jest odsetek kobiet.)

Vrede napisał(a):
A wracając do tego co napisała 3Jane - no niestety tak jest, niektórzy ludzie nie wychodzą poza stereotyp - może im się poprostu nie chce?


Nie sądzę, że ludziom się "nie chce". Myślę, że po pierwsze to w nas siedzi zakorzenione głębiej niż myślimy, a po drugie nawet jeśli nie zgadzamy się ze stereotypami, to wciąż żyjemy w społeczeństwie które się nimi posługuje, więc ciężko się zbytnio wyłamywać ze stereotypu z lęku przed ostracyzmem. (Na przykład tak jak powiedział Viking: inaczej traktować będą kobietę z widoczną blizną, inaczej mężczyznę. Kobieta może przez to pracy nie dostać.)

Odnośnie argumentu że Wicca jest bardziej popularna bo większą rolę gra w nim magia: ścieżki crowleyowskie, magia ceremonialna i chaoci to też magia, a też mam wrażenie że u nich jest przewaga mężczyzn.

A co do Amazonek to daleko nie trzeba szukać, Słowianie mieli czeski Dziewin, zbudowany przez kobiety, które wkurzyły się na złe traktowanie i postanowiły się odciąć. Oczywiście wyrżnięto je w pień.

http://www.efantastyka.pl/portal/histor ... _i_legendy
http://www.finitesite.com/dandelion/DIVVAL.htm

A swoją drogą (zupełnie nie na temat), trochę mnie dziwi że neopoganie, zwłaszcza o zapędach wiccapodobnych chętnie identyfikują się z Merlinem, Morgianą, mają sentyment do Robin Hooda, ale nikt nie nazywa się Wandą, Twardowskim czy Janosikiem. Tak jakby to jakiś obciach był?

pp,
_3Jane

_________________
You can set the controls for the heart or the knees
And the meek will inherit what they damned well please
Get ahead, go figure, go ahead and pull the trigger
Everything under the gun.
- Sisters of Mercy, "Under the Gun"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 21:47 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
3Jane napisała:
Cytuj:
kiedy kobieta usłyszy o "religii czarownic", to zainteresuje się nią chętniej niż "religią wojowników". Dopiero zainteresowawszy się głębiej, odkrywa, że te stereotypy niekoniecznie są słuszne. Ale wtedy jest już w zasadzie Wiccanką.

:lol: Strasznie mi się spodobało to ostatnie zdanie :)

Cytuj:
Odnośnie argumentu że Wicca jest bardziej popularna bo większą rolę gra w nim magia: ścieżki crowleyowskie, magia ceremonialna i chaoci to też magia, a też mam wrażenie że u nich jest przewaga mężczyzn.

Potwierdzam :) Z mojego punktu widzenia ma to dużo zalet :D

Cytuj:
Ale pomijając "przypadek", to wydaje mi się, że na ten sam problem z nierównowagą płci cierpią też polscy rodzimowiercy, których nie powinno u nas być trudno znaleźć.

(W ogóle przeprowadzone jakiś czas temu na terenach USA statystyki religijne wykazały że w sumie w nowych ruchach religijnych jest większy odsetek mężczyzn niż w normalnej populacji.

To samo wyszło też w mojej ankiecie i rzeczywiście, warto by się głębiej zastanowić nad przyczynami tego zjawiska.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 22:12 
3Jane napisał(a):
Odnośnie argumentu że Wicca jest bardziej popularna bo większą rolę gra w nim magia: ścieżki crowleyowskie, magia ceremonialna i chaoci to też magia, a też mam wrażenie że u nich jest przewaga mężczyzn.


Moje doswiadczenie potwierdza ze w magii ceremonialnej jest zdecydowana przewaga mezczyzn. W wicca tez jest ich sporo - to nie tak ze cierpimy na calkowity ich brak. Jest przewaga kobiet ale nie jest az tak zle zebysmy musialy nazywac sie samotnymi kocicami.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 22:38 
Na Mazurach też podobno istniał gród zamieszkały przez Amazonki-archeolodzy odkryli jedynie szczątki kobiet z bronią i dzieci, żadnych mężczyzn co normalnie jest dość dziwne.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 sierpnia 2009, 23:01 
Viking napisał(a):
Na Mazurach też podobno istniał gród zamieszkały przez Amazonki-archeolodzy odkryli jedynie szczątki kobiet z bronią i dzieci, żadnych mężczyzn co normalnie jest dość dziwne.


Czy przypadniem ta informacja nie byla wykorzystana w 'Ja Dagome'?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 20 sierpnia 2009, 00:07 
Niestety nie mam pojęcia na ten temat :wink: Gdzieś o tym słyszałem albo czytałem i teraz mi sie przypomniało w związku z tematem :)


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 20 sierpnia 2009, 10:45 
Offline
Adwokat diabła

Dołączył(a): wtorek, 18 września 2007, 12:47
Posty: 197
Amvaradel napisał(a):
3Jane napisała:
Cytuj:
Dopiero zainteresowawszy się głębiej, odkrywa, że te stereotypy niekoniecznie są słuszne. Ale wtedy jest już w zasadzie Wiccanką.

:lol: Strasznie mi się spodobało to ostatnie zdanie :)


He he :) Chodziło mi o to, że kobiety które nie są zainteresowane byciem Wiccanką nie zainteresują się "głęboko". Chyba że akurat są religioznawczyniami ;)

Amvaradel napisał(a):
Cytuj:
Ale pomijając "przypadek", to wydaje mi się, że na ten sam problem z nierównowagą płci cierpią też polscy rodzimowiercy, których nie powinno u nas być trudno znaleźć.

(W ogóle przeprowadzone jakiś czas temu na terenach USA statystyki religijne wykazały że w sumie w nowych ruchach religijnych jest większy odsetek mężczyzn niż w normalnej populacji.

To samo wyszło też w mojej ankiecie i rzeczywiście, warto by się głębiej zastanowić nad przyczynami tego zjawiska.


Większe przywiązanie kobiet do katolicyzmu połączone z atrakcyjnością popularnej magii vs. większą tendencję do eksperymentacji u mężczyzn przypisałabym patriarchalnemu/seksistowskiemu społeczeństwu. Dlaczego?

Zainteresowanie magią (ale bezpieczną, białą, zatem najczęściej w wersji pop) wynika z teorii Malinowskiego. Alternatywnymi sposobami wpływania na rzeczywistość interesują się przede wszystkim jednostki nieposiadające takiego wpływu normalnie. (Z tego samego powodu jest tyle nastolatków zainteresowanych magią).

Tradycjonalizm zaś wynika z faktu, że jeśli czujesz, że twoja pozycja w społeczeństwie i tak jest zagrożona, to starasz się wpasować w społeczeństwo i wyglądać na godną szacunku osobę dwa razy bardziej niż osoba, która ma od urodzenia "fory". I przez to boisz się eksperymentować, bo "co ludzie pomyślą?" (To się sprawdza również np. w przypadku biali/czarni, gdzie czarni muszą się o wiele bardziej pilnować, żeby ich zachowanie nie zostało źle zinterpretowane, vide ostatni przypadek z USA słynnego czarnego profesora aresztowanego we własnym domu, bo mu się zamek w drzwiach zaciął, a policjant uznał że to czarnuch włamywacz.)

_3Jane

_________________
You can set the controls for the heart or the knees
And the meek will inherit what they damned well please
Get ahead, go figure, go ahead and pull the trigger
Everything under the gun.
- Sisters of Mercy, "Under the Gun"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 20 sierpnia 2009, 14:46 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
A mnie akurat nie dziwi takie przywiązanie kobiet do chrześcijaństwa. Po pierwsze należy pamiętać, że wcześni chrześcijanie stali właśnie kobietami, to one o wszystko dbały i to one wciągały swoich mężczyzn w ten właśnie kult. Tak naprawdę to się nie zmieniło, zwróćcie uwagę, ze poza kapłaństwem najczęściej najaktywniejszymi osobami w społecznościach chrześcijańskich są właśnie kobiety dbające o kościoły i życie parafii/zboru/czegotamjeszcze.

Po drugie, należy pamiętać, ze większość kobiet (podobnie jak większość ludzi) jest konformistkami i tak naprawdę życie w bezpiecznym, patriarchalnym społeczeństwie im odpowiada. Choć to zapewne zabrzmi jak herezja dla wszystkich wyzwolonych wiedźm to spróbujcie spojrzeć na to z drugiej strony: nie macie jakiś szczególnych ambicji ani wielkich marzeń. Interesuje was głównie to by spokojnie przeżyć własne życie i wychować własne dzieci. Jeżeli żyjecie w społeczeństwie w którym sprawy bytowe zdejmowane są wam z głowy przez innych ludzi to jest wam dobrze i naprawdę nie chcecie tego zmieniać bo i po co. Jeżeli religia wspiera taki porządek społeczny to staje się pożądana, a więc godna wspierania i stąd tak duży odsetek kobiet aktywnie działających w kościele.

Niestety taki porządek społeczny jakiś czas temu doszedł do momentu, w którym stał się opresyjny dla części społeczeństwa i dlatego obecnie ulega zmianom, zatem i religia go wspierała musi się zmienić albo odejść do lamusa. Zmiany te następują, jednak bardzo powoli, więc część co bardziej zbuntowanego społeczeństwa od niego odchodzi i szuka czegoś innego. Ponieważ część społeczeństwa została przyzwyczajona do uległości i posłuszeństwa (kobiety) więc nic dziwnego, że więcej "buntowników" jest wśród tych, którzy od dziecka są wychowywani do niezależności i ryzyka (mężczyźni). Dlatego tez te kobiety, które "się zbuntują" wywodzą się raczej z posród tych, które i tak by się buntowały przeciw tradycyjnej roli społecznej, a zatem inteligentne i niezależne. Podobne tym, które 100 lat wcześniej paliły swoje gorsety.

Dlatego również będą one poszukiwały religii, która da im maksimum niezależności i w ten sposób trafiają na wicca. Ma ona dla nich tą przewagę nad religiami promującymi bardziej tradycyjny model społeczny (co nie znaczy, że opresyjny, ale tak się początkowo kojarzy) czyli wszelkimi religiami rodzimymi (celtyckimi, słowiańskimi, germańskimi). Po pierwsze wiccanki kojarzoną się z popularnym stereotypem czarodziejki z fantasy, a więc kobietami bardzo wyzwolonymi a po drugie misteryjny charakter kultu również jest pociągający tak ze względu na bycie częścią jakiegoś "elitarnego klubu" jak i na konotacje historyczne (np. bahantki, a więc znowu synonim kobiety wyzwolonej). Na tym polu religie rodzime z miejsca przegrywają, gdyż sporo się w nich mówi o takich wartościach jak rodzina czy społeczność a więc o rzeczach przed którymi "zbuntowane" kobiety uciekają.

Z moich obserwacji (nie popartych żadnymi rzetelnymi badaniami ;) ) wynika, że większość kobiet do wiar rodzimych trafia albo poprzez bractwa rycerskie w wieku nastoletnim, kiedy to odkrywają potrzebę zmiany religii a nowa jest akurat "pod ręką", bez konieczności wielkich poszukiwań, albo już w wieku nieco dojrzalszym, kiedy to myśl o rodzinie i dzieciach przestaje być straszna a staje się bliska i przychodzi refleksja, że przecież można być kobita wyzwoloną z dziećmi i mężem. Wtedy to wspólnota religijna ofiarowana przez religie rodzime staje się dużo bardziej interesująca.

Myślę że problem wiar rodzimych min asatru (wbrew pozorom nie oftopuję ;) ) w przyciąganiu do siebie kobiet polega właśnie na tym, że na pierwszy plan wyciągane są w nim właśnie wartości tradycyjne, przed którymi "buntowniczki" uciekają zamiast pokazania, że poganki z tych zgromadzeń mogą być kobietami wyzwolonymi i nowoczesnymi i że wiara się z tym nie kłóci, a wręcz wspiera niezależność i otwarty umysł.

Jeśli chodzi o pogaństwo germańskie w Polsce to widzę jeszcze jeden problem. Nie ma tu (z tego co mówiliście) żadnego asatryjskiego klanu czy innej bardziej oficjalnej organizacji. Nie sprzyja to budowaniu zaufania i poczucia bezpieczeństwa, które dla większości kobiet jest bardzo ważne (nawet jeśli będąc "zbuntowane" mówią co innego). A tak trochę na marginesie to możecie mi powiedzieć czemu tak jest?

Aby nie było, to co tu napisałem wcale nie wartościuje którejkolwiek z religii wymienionych. Nie mówię, że jedna jest lepsza od drugiej bo "cośtam", tylko podaję swoje przemyślenia na ten temat (to tak aby ktoś mnie nie oskarżył o to, że twierdzę iż np wicca jest religią dla "głupich nastolatek" a wiary rodzime dla starych bab" ;) ).

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 20 sierpnia 2009, 15:38 
Offline
Adwokat diabła

Dołączył(a): wtorek, 18 września 2007, 12:47
Posty: 197
O, dokładnie mi o chodziło o taki proces, jaki Hakken opisał.

A wracając do Asatru, to zastanawiam się, jak wyznawcom udaje sie pogodzić cenienie sobie społeczności i rodziny z tym, że żyjemy w społeczeństwie chrześcijańskim, a poza tym jest spora szansa że członkowie rodziny (żyjący i zmarli) nie zaaprobują nowej religii danego wyznawcy? Taki Asatryjczyk nie jest wtedy w pozycji tradycjonalisty, ale wręcz burzyciela porządku społecznego wprowadzającego rozłam w istniejącą rodzinę/y...

_3Jane

_________________
You can set the controls for the heart or the knees
And the meek will inherit what they damned well please
Get ahead, go figure, go ahead and pull the trigger
Everything under the gun.
- Sisters of Mercy, "Under the Gun"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 20 sierpnia 2009, 17:43 
Hakken napisał(a):
Dlatego również będą one poszukiwały religii, która da im maksimum niezależności i w ten sposób trafiają na wicca. Ma ona dla nich tą przewagę nad religiami promującymi bardziej tradycyjny model społeczny (co nie znaczy, że opresyjny, ale tak się początkowo kojarzy) czyli wszelkimi religiami rodzimymi (celtyckimi, słowiańskimi, germańskimi). Po pierwsze wiccanki kojarzoną się z popularnym stereotypem czarodziejki z fantasy, a więc kobietami bardzo wyzwolonymi a po drugie misteryjny charakter kultu również jest pociągający tak ze względu na bycie częścią jakiegoś "elitarnego klubu" jak i na konotacje historyczne (np. bahantki, a więc znowu synonim kobiety wyzwolonej). Na tym polu religie rodzime z miejsca przegrywają, gdyż sporo się w nich mówi o takich wartościach jak rodzina czy społeczność a więc o rzeczach przed którymi "zbuntowane" kobiety uciekają.


To ja jeszcze sprostuje zeby nikt nie pomyslal ze wszystkie wiccanki sa fanatycznymi feministkami i uciekaja od tradycyjnych wartosci. Bycie kobieta wyzwolona nie musi sie klocic z widzeniem wartosci w rodzinie i spolecznosci. W wicca znajdzie sie duzo roznych rodzajow kobiet i takie ktore robia kariere, i takie ktore poswiecaja sie wicca, i takie ktore zakladaja rodziny, i takie ktore wola wladac mieczem lub strzelac z luku i takie ktore sa zainteresowane przedzeniem welny na kolowrotkach. Ni ema reguly.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 20 sierpnia 2009, 20:46 
3Jane napisał(a):
A wracając do Asatru, to zastanawiam się, jak wyznawcom udaje sie pogodzić cenienie sobie społeczności i rodziny z tym, że żyjemy w społeczeństwie chrześcijańskim, a poza tym jest spora szansa że członkowie rodziny (żyjący i zmarli) nie zaaprobują nowej religii danego wyznawcy? Taki Asatryjczyk nie jest wtedy w pozycji tradycjonalisty, ale wręcz burzyciela porządku społecznego wprowadzającego rozłam w istniejącą rodzinę/y...

_3Jane


No niestety to dość poważny problem...Ciężko było by nam znaleźć swoich bezpośrednich przodków którzy akceptowaliby naszą religie lub wyznawali podobną(musielibyśmy się cofnąć 800-1000 lat wstecz). Również nasze obecne rodziny zwykle naszej religii nie akceptują, a jesli nawet to nie są jej wyznawcami. Dlatego w Asatru bardzo często odwołujemy się do naszych duchowych przodków oraz ogólnie do bohaterów/wielkich ludzi których uważamy za wzór godny naśladowani(każdy sam ich wybiera i nie muszą mieć konkretnego związku z narodem czy religią, może to być np. Król Sparty Leonidas, wojownicy z pod Grunwaldu lub każdy inny kogo uważamy za wybitny wzór, choć oczywiście często są to bohaterowie z naszego narodu). Naszą rodziną są również inni członkowie Asatru, szczególnie jeśli jesteśmy połączeni więzami ,,rodziny/ogniska". Własnie dlatego brak jakiejś większej rodziny/ogniska w Polsce jest bolesne dla tutejszych Asatryjczyków. Nie będe tutaj mówił na temat kontaktów z własną obecną rodzinom bo to indywidualna sprawa każdej osoby. Moje nigdy nie były zbyt bliskie i nadal nie są, ludzie nie związani ze mną więzami krwi są mi bardziej bliscy niż ci związani i w pewien sposób są moją ,,prawdziwszą" rodziną...


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 21 sierpnia 2009, 00:12 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
3Jane napisała:
Cytuj:
Zainteresowanie magią (ale bezpieczną, białą, zatem najczęściej w wersji pop) wynika z teorii Malinowskiego. Alternatywnymi sposobami wpływania na rzeczywistość interesują się przede wszystkim jednostki nieposiadające takiego wpływu normalnie. (Z tego samego powodu jest tyle nastolatków zainteresowanych magią).

Taka teza na tym forum i przeszła bez echa...? :o
Zabawne.

Te tezy, które przedstawił Hakken, w większości wydają mi się trafne. Na szczęście od tych reguł są wyjątki :)

Cytuj:
Na tym polu religie rodzime z miejsca przegrywają, gdyż sporo się w nich mówi o takich wartościach jak rodzina czy społeczność a więc o rzeczach przed którymi "zbuntowane" kobiety uciekają.

Z moich obserwacji (nie popartych żadnymi rzetelnymi badaniami ) wynika, że większość kobiet do wiar rodzimych trafia albo poprzez bractwa rycerskie w wieku nastoletnim, kiedy to odkrywają potrzebę zmiany religii a nowa jest akurat "pod ręką", bez konieczności wielkich poszukiwań, albo już w wieku nieco dojrzalszym, kiedy to myśl o rodzinie i dzieciach przestaje być straszna a staje się bliska i przychodzi refleksja, że przecież można być kobita wyzwoloną z dziećmi i mężem. Wtedy to wspólnota religijna ofiarowana przez religie rodzime staje się dużo bardziej interesująca.

Dodała bym do tego opis tego, co na pewno zniechęca: dość częste u polskich rodzimowierców łączenie wiary z polityką i patriarchalny model niektórych grup. Gdy na konferencji zapytałam o rolę kobiet w Zakonie Zadrugi Północny Wilk, to pierwszą odpowiedzią było... żadna. Po chwili zostało to skorygowane na coś w stylu: ładnie wyglądają i podają piwo.

Nawiązując jeszcze do magii ceremonialnej i czarownictwa (nie tylko wicca), to przychodzi mi na myśl świetny cytat z Pratchetta:
W przeciwieństwie do magów, którzy najbardziej ze wszystkiego lubią skomplikowaną hierarchię, czarownice nie dbają o ustaloną strukturę rozwoju kariery zawodowej :lol:
Zakony magiczne mają często dość sztywną strukturę i taki system chyba bardziej odpowiada mężczyznom niż kobietom.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 21 sierpnia 2009, 00:33 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Amvaradel napisał(a):
3Jane napisała:
Cytuj:
Z moich obserwacji (nie popartych żadnymi rzetelnymi badaniami ) wynika, że większość kobiet do wiar rodzimych trafia albo poprzez bractwa rycerskie w wieku nastoletnim, kiedy to odkrywają potrzebę zmiany religii a nowa jest akurat "pod ręką", bez konieczności wielkich poszukiwań, albo już w wieku nieco dojrzalszym, kiedy to myśl o rodzinie i dzieciach przestaje być straszna a staje się bliska i przychodzi refleksja, że przecież można być kobita wyzwoloną z dziećmi i mężem. Wtedy to wspólnota religijna ofiarowana przez religie rodzime staje się dużo bardziej interesująca.

Dodała bym do tego opis tego, co na pewno zniechęca: dość częste u polskich rodzimowierców łączenie wiary z polityką i patriarchalny model niektórych grup. Gdy na konferencji zapytałam o rolę kobiet w Zakonie Zadrugi Północny Wilk, to pierwszą odpowiedzią było... żadna. Po chwili zostało to skorygowane na coś w stylu: ładnie wyglądają i podają piwo.

Nawiązując jeszcze do magii ceremonialnej i czarownictwa (nie tylko wicca), to przychodzi mi na myśl świetny cytat z Pratchetta:
W przeciwieństwie do magów, którzy najbardziej ze wszystkiego lubią skomplikowaną hierarchię, czarownice nie dbają o ustaloną strukturę rozwoju kariery zawodowej :lol:
Zakony magiczne mają często dość sztywną strukturę i taki system chyba bardziej odpowiada mężczyznom niż kobietom.
Casus (opublikowany w prasie) Leszy, koleżanki obecnej na forum, przeczy sygnalizowanej drodze pojawienia się kobiety wśród pogan. Te, które są w bractwach rycerskich raczej nie podają piwa lecz wedle uznania, bądź wykonują rzemiosła kobiece, bądź są łuczniczkami. Zazwyczaj to ich wybór. I nikt im nie broni pomachać mieczem czy toporem a tylko ostrożność je wyklucza z pojedynków. Co do cytatów z Pratchetta - sam je stosuję. Jednak w tym przypadku mam w pamięci inny przykład. Polską kobiecą wyprawę na Mount Everest. Po raz pierwszy w Polsce zatrudniono dla potrzeb wyprawy psychologa. Okazało się, że kobitki mało się nie pozabijały. I nie chodziło o to, że zapanowała anarchia bo nie tworzyły struktur hierarchicznych. Rzecz w tym, że każda tworzyła własną ze sobą na czele. Podobno sama wspinaczka była niczym w porównaniu z trudnościami w spacyfikowaniu na tyle urażonych ego pań by chociaż próbowały współpracować. Oczywiście cały sztab ludzi mediujących, uspakajających, prowadzących normalną terapię w trakcie "kobiecej" wyprawy to byli faceci. W końcu Pratchett twierdzi, że czarownice nie mają żadnej hierarchii bo po co skoro babcia Weatherwax rządzi. Najbardziej szanowana ze wszystkich przywódczyń, których nie mają czarownice. :D


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL