Asus napisał(a):
Lucky, nie bardzo trafiles, hehe, tutaj wiecej realistów niz utopistów

Primo - polityka wizowa prowadzona pod kątem struktury religijnej? No dla mnie to absurd - jest jakieś pińcet

ważniejszych elementów, którymi powinno sie kierowac państwo w swej polityce wizowej, jak chociazby przydatność dla gospodarki kraju.
Nie polityka wizowa pod kątem struktury religijnej, tylko neutralna. Jeszcze raz wklejam link ---->
http://realiaszaraka.blogspot.com/2008/11/karta-staego-pobytu.htmlNa dzień dzisiejszy w Polsce jest tak, że kartę stałego pobytu możesz dostać jeśli jesteś katolikiem albo co najmniej mocno orientujesz się w religii katolickiej. Jeśli nie, to spadaj, bo - jak głosi propaganda pewnych sił - każdy Polak jest katolikiem. To mam na myśli pisząc o polityce wizowej... przecież nie ściąganie na siłę niekatolików.
Asus napisał(a):
Druga sprawa - jestem zdania, że ludzie przybywający do jakiegos kraju, zagnieżdżający się w jakiejś kulturze powinni się asymilować. Asymilować oczywiście nie znaczy wykulturawiać. mozna być pzrecież indianinem mieszkającym w japonii i zachować swoją kulturę jednocześnie adoptując się do kultury dominującej.
Przyjmowanie postawy roszczeniowej i odcinanie się od kultury nowego kraju kończy się slumsami, izolacja i płonącym Paryżem. Ulf, jak przeczytalem o tym urzędowym języku tureckim to mnie potelepało aż...
Nie rozumiemy się, a niezrozumienie wynika chyba z przyjętej definicji asymilacji. Przyjeżdżając do jakiegoś kraju outsider musi się stosować do lokalnego prawa - to jest oczywiste. Nie oznacza to jednak, że ma obowiązek wtapiać się w kulturę, ubierać jak "lokal", zmieniać religię na lokalnie najpopularniejszą w danym kraju, świętować święta typowe dla tej religii, etc... Oczywiście, ze narzucanie swojej kultury jest niedopuszczalne, ale przecież można się nie adoptować do wymienionych wcześniej czynników i nie narzucać zachowań związanych z tradycją, religią, itd.
Asus napisał(a):
co do prawa, religii i kultury - a jakie prawo nie jest związane z kultura? jaka kultura z prawem? jaka religia z kultura? Zawsz ejest to system naczyń połączonych. Lucky - psioczysz na kulture kóra narzuca ci pewne normy - ale zobacz, sam według tych norm działasz. Jesli byś nie akceptował tej kultury kompletnie to przyjąłbys inną, chocby papuaską, i zjadł prymasa

zupelnie oderwanie od kultury nie jest możliwe - jestesmy zwierzeciem stadnym, i ciezko nam sie zresocjalizowac po pierwotnej socjalizacji w wieku dzieciecym.
Jeśli prawo byłoby zupełnie oderwane od kultury to nikt by go nie respektował - nałóż na przykład teraz na Polskę prawo koraniczne -no sam widzisz.
Ale ale - religia też ne jest oderwana od kultury - i nie mowimy tu tylko o chrzescijaństwie - zobaczcie na rodzimowierców, na słowian, asatru, ba, na wicca czy na druidów też - każda z tych religii jest osadzona i czerpie z kultury europejskiej, która była kształtowana przez wiele róznych religii.
Jeśli zmaotałem to sory - łeb mnie tak napierdziela ze ledwo widze klawiature (i nie, nie mam kaca

)
Ok, wyjaśniam. Zróbmy to na przykładach:
1) Jedni mówią, ze in-vitro z tworzeniem i zamrażaniem wielu zarodków to morderstwo. Inni utrzymują, że to dawanie życia dzięki wspaniałemu osiągnięciu myśli ludzkiej.
2) Jedni twierdzą, że eutanazja jest nieludzka, bo życie jest najwyższą wartością. Drudzy twierdzą, że niedawanie możliwości zdecydowania o zakończeniu kuracji jest nieludzkie, bo chory cierpi i jest oczywiste, ze cierpiał będzie do śmierci.
Takich przykładów można podać od groma. Która strona ma rację? Obie - to zależy od punktu widzenia. W związku z tym państwo powinno zagwarantować
możliwość wyboru. Jeżeli coś jest moralnie niejednoznaczne, to decydować powinni sami zainteresowani. A taką politykę stosuje państwo laickie, do cna świeckie. W takim kontekście naleciałości kulturalne na prawo są niewskazane, szkodliwe. I to mam na myśli pisząc to, co pisałem.