Hajdamaka napisał(a):
No i dobrze

Ja mam chyba prawo powiedziec, ze nie lubie takich kapel. Przyznam sie tez, ze nie rozumiem odrywania muzyki od tresci liryki (szczegolnie w kapelach okreslajacych sie jako jakiestam) - niewazne jak pieknie ktos bedzie gral na skrzypcach, kiedy grajac bedzie spiewal, ze Hajdamaka to %$#@^&^% dostanie po zebach

Pod warunkiem, że Hajdamaka zrozumie, że kapela śpiewa "Hajdamaka to %$#@^&^%". Wiele zespołów z innych krajów śpiewa w językach mało popularnych. Ty akurat znasz języki wschodniosłowiańskie. Wiekszość forumowiczów nie. Ta sama muzyka z tekstem chińskim czy fińskim nie zrobiłaby na Tobie wrażenia, bo.... po prostu nie zrozumiałbyś treści. Skupiłbyś sie na warstwie muzycznej. Na rytmie. Na pewno nie na słowach.
Hajdamaka napisał(a):
Przypomina mi sie historia mojej znajomej, ktora wesolo sobie podskakiwala przy dzwiekach Landsera, polecajac te niemiecka grupe RAC kazdemu, az wreszcie ktos jej wyjasnil, ze ta ekipa ostro najezdza na Polaczkow.
To dobry przykład na to co powiedziałem wyżej.
Hajdamaka napisał(a):
Oczywiscie, komus moze to pasowac, jednak kiedy slysze "Rosja dla Rosjan" cisnie mi sie na usta "Czeczenia dla Czeczenow, Jakucja dla Jakutow, Kalmucja dla Kalmukow, itd itp."
A księżyc? Zapomniałeś dodać "księzyc dla księży"
A na poważnie, spór nie dotyczy tego, czy aprobujemy nacjonalistyczne treści czy nie. Zakładam, że nie.
Nie mniej biorąc pod uwage fakt, że nie znam większości języków świata, spokojnie mogę przyjąć, zę słuchając muzyki jakiejkolwiek, skupiam się na warstwie muzycznej. Ta z kolei wywołuje we mnie emocje, czasem wizje nie mające nic wspólnego z tekstem, którego nie rozumiem. Powiem szczerze, że czasem nawet nie rozumiem tekstów spiewanych po polsku, bo sa wykrzyczane, bo zła dykcja, bo rytm zdań poddany rygorowi muzyki. W takiej sytuacji po prostu wyłaczam odbiór treści.
Z kapeli, które lubię: Hagalaz Runadance. Prawdopodobnie pogańska. Piszę "prawdopodobnie", bo nigdy nie zadałem sobie trudu zrozumienia do końca, o czym śpiewają. Ujął mnie rytm i klimat muzyki. Pod ten klimat podkładam własne treści.
Czasem ważne jest skojarzenie. Dla wiekszości ludzi starszego pokolenia, niemiecki zaśpiew "hajli hajlo" kojarzy sie bardzo źle. Głównie z przemarszami Wehrmachtu albo oddziałow Waffen SS. To czasy okupacji, deportacji, masowych mordów.
Ja zostałem wychowany w atmosferze, w której sam dźwięk jezyka niemieckiego powodował dreszcz negatywnej emocji, bo to było doświadczenie moich rodziców. Takie zwyczajne słowo jak , "halt" kojarzyło mi się ze śmiercią, bo w opowieściach rodziców czy dziadków, a także w filmach, zawsze wypowiadane było przez ludzi w niemieckich mundurach, którzy nie mieli dobrych zamiarów.
Przeżyłem prawdziwy szok, kiedy uświadomiłem sobie, że "halt" znaczy tyle co "stop", "zatrzymaj się" i jest używane do dzisiaj. A "hajli hajlo" jest zwykłym zaśpiewem, który odkryłem nawet we francuskiej piosence. To takie "Tra la la". Tak silne były moje negatywne skojarzenia.
A muzyka? Mój syn bardzo lubi Wagnera, którego muzyka była nadużywana przez nazistów. On nie ma już tych wszystkich obciążających skojarzeń.
Mój nabardziej ulubiony kawałek, to muzyka z filmu "The last of the Mohican". Jakie wywołuje we mnie emocje? Czuję w niej płuca pełne powietrza, chłód poranka, uczucie miłosci, wyzowlenie poprzez smierć. Ten utwór gasi mój smutek, wprowadza nastrój zadumy. No i nie ma tam słów. Żadnych. Tylko obrazy z filmu i moje własne uczucia.