hihi...
Agni napisala:
Cytuj:
No przeciez nikt sie nie kloci. Ja lubie tak dyskutowac a potem umowic sie na piwo z osobami z ktorymi dyskutowalam. Ja mam nadzieje ze nawet moich wypowiedzi na temat wojowania i wojownikow nie bierzecie zbyt do siebie i nikt z was mnie nie przeklnie.
O przeklinaniu Ciebie nie ma nawet mowy, a co do wspolnego picia piwa to zawsze bardzo chetnie

Jednak pozwolisz ze jeszcze nawiaze krotko do naszej polemiki o "wojowniczym" nastawieniu do swiata i zycia...
Agni napisala:
Cytuj:
No i zeby unikac jakis nowych klotni, chcialam zaznaczyc zeby nikt z wojownikow na forum nie bral tego co pisze jako osobistych wycieczek. W wiekszosci nie znam was wiec nie moge nic pisac na wasz temat. To co napisalam - to o dwoch skrajnych typach wojownikow. Zdaje sobie sprawe ze jest cala masa typow posrednich. Do Asatru tez nic ie mam - na wypadek jesli ktos sobie tak pomyslal. Znam kilku asatryjczykow i przyjaznie sie z nimi.
Zapewniam Cie Agni, ze nie odbiearam tego jako klotni, lecz jako konstruktywna wymiane pogladow. To ze w pewnych kwestiach mamy inne zdanie lub inne doswiadczenia nie oznacza, ze niechetnie czy nieuwaznie slucham Twych wyjasnien. Wrecz przeciwnie

I cieszy mnie to ze przyjaznisz nie tylko z jednym ale nawet z kilkoma Asatryjczykami – bo napewno Ci kiedys chetnie wyjasnia ze reinkarnacja i Walhalla wcale sie nie wykluczaja

Agni napisala:
Cytuj:
Jesli bedziesz uwazal ze [rzeczywistosc] jest okrutna, zla i krwawa to faktycznie tak bedzie. Nie musisz idealizowac wszystkiego tak od razu ale troche optymizmu czyni cuda. To od ciebie zalezy czy dasz sie sparazlizowac strachowi i czy bedziez potem mial zwichnieta psychike.
Aha...czyli, jesli bede optymista to stanie sie cud i wtedy rzeczywistosc przestanie byc okrutna i krwawa ?
Mieszkajac w Angli, masz napewno znajomych ktorzy mieli okazje sluzyc w tzw. „silach pokojowych“ na Balkanach, lub teraz w Iraku lub Afganistanie. Moze ci opowiedza jaka jest roznica miedzy tym co sie „uwaza“, a tym co „istnieje“ realnie.
Chocbys niewiadomo jak sie starala i niewiadomo jak optymistycznie patrzyla na swiat, to porabane siekierami kobiety w ciazy, niemowlaki z rozdeptanymi glowami czy ludzie okaleczeni w okrutny sposob i poprzybijani do drzwi swoich domow, nie znikna w cudowny sposob. Bo tak wyglada wlasnie wojenna rzeczywistosc. A nie tak, jak sobie ktos to moze wyobrazac, machajac w weekend dla zabawy mieczem a potem siadajac wygodnie przed telewizorem.
Agni napisala
Cytuj:
Jesli ktos sie okresla jako wojownik to tak jakby ten aspekt jego osobowosci byl najwazniejszy a wszystko inne bylo mu podporzadkowane. I to wlasnie z taka postawa sie nie zgadzam, moze dlatego ze zauwazylam ze ludzie ktorzy tak sie okreslaja gotowi sa walczyc dla samej walki, podejmuja takie decyzje zbyt pochopnie i kiedy istnieja inne wyjscia a czesto ginie im powod dla ktorego walcza. Wsrod moich znajomych wiccan jest jeden facet ktory byl kiedys czlonkiem SAS, walka i zabijanie dla niego jest czyms tak naturalnym jak dla nas kupienie chleba w sklepie
Walka dla samej walki jest glupota – tak jak napisal Rawimir, i zgadzam sie z tym w zupelnosci.
Bo kazda walka, moze byc walka ostania. Twoja lub czyjas.
Nie mowiac juz o tym ze zuzywa wielkie ilosci energii ktora mozna wykorzystac o wiele pozyteczniej
Niestety próg agresji, zwlaszcza w dorastajacym pokoleniu a nawet wsrod dzieci w wieku szkolnym bardzo sie obnizyl, czego rezultaty mozemy widziec codziennie, czy to na ulicy czy potem w telewizji lub prasie. Nie chce tu analizowac tego problemu, zwiaznego, moim zdaniem, (w ogromnym uproszczeniu) z rozpadem spolczenstwa opartego na tradycyjnych wartosciach moralnych i etycznych i zastapieniem ich pseudowzorcami kultury masowej i pleniacym sie relatywizmem moralnym, bo to raczej temat na prace magisterska a nie na forum

W kazdym razie ci ktorzy tak czynia, i pochopnie i bez rozwazenia innych mozliwaci prą do starcia, do konfrontacji – sa zwyklymi awanturnikami i durniami, niczym wiecej.
Ale nie podejmowanie narzuconej walki i unikanie jej za wszelka cene jest poprostu zwyklym tchorzostwem. Nawet jesli wymysli sie potem tysiac wymowek dlaczego zrobilo sie wlasnie tak a nie inaczej.
I nie wierz w to ze dla Twojego znajomego z SASu, zabijanie ( nie mowie tu o walce ) bylo czyms tak zwyklym jak kupienie chleba w sklepie. Bo bylby on wtedy tylko wypranym z wszelkich uczuc degeneratem. I moze to wlasnie Wicca dala mu dopiero mozliwosc ponownego odnalezienia siebie i zaleczenia ran noszonych gleboko w duszy. Bo wlasnie teraz, gdy na wspolczesnym polu walki ludzi mozna zabijac „higienicznie“ i prawie bezosobowo, w rzadkich przypadkach podrzynajac gardlo przeciwnikowi osobiscie – wlasnie teraz mozna o wiele szybciej i o wiele bardziej skrzywic sobie psychike niz niegdys, gdy aby kogos zabic trzeba bylo mu spojrzec w twarz.
Agni napisala:
Cytuj:
Zdaje sobie sprawe ze narazam sie tutaj wszystkim poganskim wojownikom na forum i to w ich wlasnym watku. Moze wydawac sie ze to glupota ze strony samotnej w swej opini i slabej (zapwne) niewiasty ale ja juz taka jestem - lubie tego typu ryzyko i swietnie sie przy tym bawie. Moze to co Ulf napisal o krzykaczu forumowym bylo do mnie - ale moje posty (jak slyszalam) sa zwyle bardzo dyplomatyczne i zrownowazone wiec tym razem moge poszalec i ponarazac sie troche wiecej.
Nie narazasz sie tu nikomu Agni, bo jak nas ladnie okreslilas – my poganscy wojownicy wiemy czym jest walka a czym zabawa polegajaca na przerzucaniu sie slowami w wirtualnej rzeczywistosci
A jesli lubisz naprawde ryzyko i dobra zabawe, mysle ze dobrym pomyslem bedzie dyskusja o optymistycznym podejsciu do zycia z grupa pijanych typow probujacych Cie pobic i okrasc w jakies ciemnej uliczce.
Przepraszam za trywialnosc powyzszego, ale z moich doswiadczen wynika, ze najprostsze przyklady najlepiej dzialaja na wyobraznie
Pozdrawiam
Ulf
PS.
Piszac o „forumowych“ krzykaczach nie mialem na mysli ani Ciebie ani nikogo konkretnego na tym forum.
Wycieczki osobiste sa dobre tylko do tego aby kogos sprowokowac. A nie jest to przeciez naszym celem.
Chcemy sobie jedynie podyskutowac, wierzac obydwoje w sprawcza moc slow, a nie w argumenty sily...
