Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest niedziela, 31 maja 2026, 06:17

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Egzorcyzmy po pogańsku
PostNapisane: wtorek, 4 marca 2008, 21:58 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
Zbieram się już tygodnie, żeby napisać o tym, bo mi taki temat chodzi po głowie, więc się w końcu zebrałam i piszę.

Czasem może się zdarzyć, że przypałęta się do nas duch, demon, albo kie inne niemiłe stworzenie, wywołane przez przypadek lub głupotę. Czasem może się zdarzyć też tak, że ktoś nam takie niemiłe stworzenie podeśle, jak nas nie lubi. Chrześcijanie uważają, że są całkiem nieźli w usuwaniu takich problemów (robiąc przy okazji inne spustoszenia :roll: ).
Czy są, a jeśli tak, to jakie magiczne/pogańskie sposoby na pozbycie się niemiłych stworzeń? Bo przyznam szczerze, że w razie czego, to bym wolała oddać się w Wasze ręce, niż ujrzeć księdza :D


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 4 marca 2008, 23:38 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): wtorek, 12 lutego 2008, 00:35
Posty: 26
Lokalizacja: Warszawa
o, ja też jestem ciekawa. widziałam na forach ludzi eksperymentujących z oobe wypowiedzi tych, którym udało się odgonić ducha (jakąś nieprzyjazną niefizyczną postać) mówiąc zostaw mnie w spokoju, albo ostrzej, spierdalaj;) jestem ciekawa, czy to tak rzeczywiście działa, czy trzeba koniecznie szukać pomocy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 marca 2008, 01:50 
Polecam LBRP.

Co do odpędzenia grubym słowem, to myślę, że na byty eteryczne działa to tak samo, jak na byty materialne, to znaczy zależy. Jeżeli odpędza osoba o wyraźnej osobowości i silnej woli, a to, co chcemy odgonić, jest słabsze, to grube słowo zadziała. Jednak kogoś silniejszego od nas może tylko rozgniewać.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 marca 2008, 08:38 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Twoją uwagę Enenno o sile osobowości uważam za bardzo trafną. Rytuały i używane rekwizyty mogą być różne (kadzidła, dźwięki, woda święcona czy co kto woli), bo to zalezy, z której tradycji czerpiemy natchnienie, natomiast dobry "wypędzający" musi mieć trochę charyzmy.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 marca 2008, 13:56 
Najlepiej w ogole nie dopuscic do 'opetania' lub przyplatania zlych duchow. Lepiej zapobiegac niz potem probowac naprawiac szkode. czesc treningu w magii odnosi sie do tego jak wyciwiczyc swoja wole i osobowosc aby byla silniejsza od innych istot. Wszystko w magii sprowadza sie do mocy, woli i energii. Lepiej nie exsperymentowac ze sprowadzaniem innych istot zanim nie jest sie pewnym ze ma sie sile zeby nad nimi panowac.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 marca 2008, 14:56 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): wtorek, 12 lutego 2008, 00:35
Posty: 26
Lokalizacja: Warszawa
pewnie, że lepiej nie dopuścić do opętania, nie mam ochoty żadnej niematerialnej istoty sprowadzać, ale... czy żadna z was nie próbowała oobe, ani nie miała na to ochoty? ja chciałabym tego doświadczyć, ale boję się, że jestem zbyt słaba i mój lęk może przyciągnąć jakąś nieprzyjazną postać, z którą nie będę umiała sobie poradzić. rozumiem, że lepiej się za takie rzeczy nie zabierać, dopóki się nie wyzbędę lęku, ale też świadomość, że w razie czego sama się obronię, pomoże mi się lęku pozbyć. przydałaby mi się krav maga dla ducha, hehe;)

co do LBRP - nie zajmuję się magią i nie mam pojęcia o tym rytuale, znalazłam w sieci kilka stron, które go opisują, ale domyślam się, że to nie jest coś, co mogłabym zrobić (nie znając się na magii).
agni - czy możesz napisać, na czym polega ten trening woli i osobowości, o którym wspomniałaś?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 marca 2008, 22:58 
newtotheworld napisał(a):
agni - czy możesz napisać, na czym polega ten trening woli i osobowości, o którym wspomniałaś?


Ale mi dalas zadanie! Zupelnie nie wiem od czego zaczac bo topik moze byc szalenie skomplikowany i dlugi jesli wejsc w szczegoly calego treningu a z drugiej stony bardzo prosty jesli go podsumowac.

Chyba najwazniejsza prawda jesli chodzi o zapobieganie opetaniu jest to ze nic nie moze cie opetac bez twojego pozwolenia. Jednym slowem trzeba wierzyc ze nic nie moze cie opetac jesli ty na to nie pozwolisz. Ludzie ktorzy nie wierza w ogole nie maja sie czego obawiac bo nie dopuszczaja do siebie mozliwosci ze cos takiego moze sie zdarzyc. Jesli sie wierzy trzeba sie zamknac na mozliwosc opetania - nic takiego tobie sie stac nie moze i koniec, nie ma dyskusji. Zeby ktos mogl sie przyplatac lub opetac musi miec na to twoje pozwolenie. Nie daj go. Postanow sobie solemnie ze zadne stwory nie maja do ciebie dostepu i zadne stwory nie beda mialy do ciebie dostepu. Proste.

Tylko jak sie upewnic ze takie twoje postanowienie jest mocne.

Podczas teningu uczymy sie ze kazdy z nas ma w sobie moc - trzeba ja tylko znalesc, uwierzyc w nia, rozpoznac i umiec wzniecic ja w sobie. Ta moc to nasza magiczna wola. Po czesci wola i moc moga byc umocnione - po prostu przez probowanie zaklec i wzniecania energii - ciagle powtarzanie cwiczen az do skutku.

Cwiczenia na osiagniecie 'Mind over matter' mozna znalesc w wielu ksiazkach i niekonieczne wiaza sie one z treningiem wicca. Na przyklad mozna nauczyc sie panowania nad swoim cialem - obserwuj i staraj sie zrozumiec swoje cialo - staraj sie byc calkowicie swiadoma swojego ciala, nie mowie o bolach i co one ci mowia tylko o jezyku ciala. Jak obserwujesz swoje cialo to rob to z pozycji zewnetrznej - wyjdz z siebie i stan obok (nie koniecznie w sensie doslownym). Na przyklad jak medytujesz i nagle cos zacznie cie swedziec - nie drap tylko staraj sie obserwowac to swedzenie jako osoba z zewnatrz. Jestes obserwatorem a nie obiektem obserwacji i to swedzenie ciebie nie dotyczy.

W treningu Wicca rytual jest do pewnego stopnia wyrazem naszej energii i woli - uczac sie jak zachowywac sie podczas rytualu oraz doswiadczajac pewnych stanow swiadomosci podczas rytualu stajemy sie silniejsi. Obcowanie z bogami, jesli uda nam sie nawiazac z nimi bliski kontakt daje nam sile - ale ta sila nie tylko przychodzi z zewnatrz ale tez odkrywamy jej wiecej w samych sobie. Rytual uczy tez nas jak przekazywac boska energie/moc dalej jak sie nia poslugiwac - chanelling, jak wyrazac moc w naszych gestach, glosie. Kiedy poczujemy ze nam sie to udaje - poczujemy sie silni. Poza tym pracujac w covenie jestesmy czescia wspolnego grupowego umyslu ktory tez daje nam ochrone. Moc innych udziela sie i nam. Trening, rytual, medytacje itp powoduja w nas wzrost swiadomosci i intuicji ktory pomaga nam przewidziec pewne rzeczy, pozwala zapobiegac i podsowa nam rozwiazania. Uczymy sie tez jak stworzyc magiczna oslone/obrone. Krag jest oslona, rytual LBRP jest tez dobrym przykladem. Wzacniamy swoja moc i wole jakby mimochodem uczac sie praktyk rytualnych. Wiele zmian dokonuje sie w naszej osobowosci i podswiadomosci a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy az ktoregos dnia odkryjemy ze sie zmienilismy.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 marca 2008, 00:22 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Enenna napisał(a):
Polecam LBRP.

Co do odpędzenia grubym słowem, to myślę, że na byty eteryczne działa to tak samo, jak na byty materialne, to znaczy zależy. Jeżeli odpędza osoba o wyraźnej osobowości i silnej woli, a to, co chcemy odgonić, jest słabsze, to grube słowo zadziała. Jednak kogoś silniejszego od nas może tylko rozgniewać.


Ciekawy temat. Mozna sie zastanowic, po co w takim razie, wystepujace w wielu religiach, takze w poganskich (np. candomble) pewne okreslone zestawy rytualow egzorcystycznych? Czy sluza one tylko autosugestii egzorcysty oraz sugestii pacjenta, ktora ma wzmocnic, czy jednak maja jakies wieksze, "mistyczne" znaczenie?

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 marca 2008, 01:18 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 17 września 2007, 22:29
Posty: 407
Lokalizacja: Gdynia
Rozmawiając z pewną osobą mającą wysoce rozwinięte zdolności mediumiczne usłyszałam, że w praktyce wygląda tak, że mało jest istot z którymi nie da się sobie poradzić za pomocą kontaktu/modlitwy/prośby do swojego Opiekuna (czy to pod postacia swojego własnego wyzszego Ja czy to Bogini/Boga)

_________________
One string to rule them all
One string to find them
One string to bring them all
and in the music bind them


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 marca 2008, 03:11 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): wtorek, 12 lutego 2008, 00:35
Posty: 26
Lokalizacja: Warszawa
dziękuję, agni, za wyjaśnienia:)

agni napisał(a):
Cwiczenia na osiagniecie 'Mind over matter' mozna znalesc w wielu ksiazkach i niekonieczne wiaza sie one z treningiem wicca.


czy możesz mi polecić jakąś książkę?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 marca 2008, 16:36 
Musialabym troche poszprac po ksiazkach jak bede miac chwile czasu bo tak z pamieci zadne tytulu mi nie przychodza do glowy. Sorry. Ale ksiazki na temat yogi, asany itp zawieraja tego typu cwiczenia. O podporzadkowaniu swojego ciala umyslowi pisze tez Aleister Crowley np w pierwszej czesci swojej ksiazki 'Magia'. Choc jego wyjasnieia czesto nie sa zbyt jane;-)

W poprzednim poscie zapomnialam dodac ze rozne techniki ochrony i obrony przez roznego rodzaju atakami psychologicznymi a takze opetaniem itp odpisane sa przez Dion Fortune w "Psychic Self - Defence".


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 marca 2008, 17:42 
agni napisał(a):

W poprzednim poscie zapomnialam dodac ze rozne techniki ochrony i obrony przez roznego rodzaju atakami psychologicznymi a takze opetaniem itp odpisane sa przez Dion Fortune w "Psychic Self - Defence".


Tę ksiązkę mozna dostać po polsku. Nazywa się "Samoobrona psychiczna".


Lyshanna napisał(a):
Rozmawiając z pewną osobą mającą wysoce rozwinięte zdolności mediumiczne usłyszałam, że w praktyce wygląda tak, że mało jest istot z którymi nie da się sobie poradzić za pomocą kontaktu/modlitwy/prośby do swojego Opiekuna (czy to pod postacia swojego własnego wyzszego Ja czy to Bogini/Boga)


To pewnie kwestia nastawienia. Ja sama wolę poradzić sobie z różnymi problemami sama, zamiast uciekać się do siły wyższej. Pewnie dlatego jestem czarownicą, a nie kimś innym.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 7 marca 2008, 14:26 
Offline
Murderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 17 września 2007, 21:30
Posty: 124
Lokalizacja: Warszawa
agni napisał(a):
Lepiej nie exsperymentowac ze sprowadzaniem innych istot zanim nie jest sie pewnym ze ma sie sile zeby nad nimi panowac.


Czy kiedykolwiek można w ogóle zyskać taką pewność? Mam wrażenie, że poczucie niezachwianej pewności pt "hurra, już sobie radzę ze świństwem z astralu" może być tylko wyrazem nieostrożności, żeby nie powiedzieć głupoty.
Poza tym jeśli w wyniku magicznego treningu nauczyłam się obrony przed małym paskudztwem, to nie znaczy, że obronię się przed grubszym zwierzem. Na zasadzie: jestem może dość silna, aby zgasić mały pożar w koszu na śmieci, ale do dużego pożaru wezwę strażaka.
Reasumując: zgadzam się z Tobą Agni i uważam, że najlepiej nie bawić się w sprowadzanie innych istot, a jeśli same się doczepią, spróbować najpierw wyczuć, co to jest i czego chce. Potem zdecydować, czy odstraszać samodzielnie, czy od razu oddać się w ręce bardziej doświadczonych osób.

_________________
- Gdyby twój dom się palił, co byś z niego wyniosła?
- Ogień.

Jean Cocteau


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 8 marca 2008, 12:23 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 20 listopada 2007, 00:12
Posty: 47
Lokalizacja: Gdańsk - okolice
?więta pogańska racja :)

_________________
Największa siła jest ukryta w największej słabości


Ostatnio edytowano czwartek, 13 marca 2008, 00:56 przez gedeon44, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 10 marca 2008, 17:02 
morven napisał(a):
Czy kiedykolwiek można w ogóle zyskać taką pewność? Mam wrażenie, że poczucie niezachwianej pewności pt "hurra, już sobie radzę ze świństwem z astralu" może być tylko wyrazem nieostrożności, żeby nie powiedzieć głupoty.


Calkowicie sie z toba zgadzam. Calkowitej pewnosci nie bedzie sie mialo dopuki sie nie sprobuje a jak sie sprobuje i sie okaze ze jednak nie bylo sie wystarczajaco silnym to kicha. No a jak raz sie okaze ze wyszlo sie gora z takiego pojedynku to nie mozna miec calkowitej pewnosci ze drugi raz tez sie uda - stworzonko moze byc bardziej niebezpieczne.

Wicca jest sciezka rozwoju duchowego, ktora wymaga od nas dokladnie tyle ile my sami od siebie wymagamy. Sa wiec tacy wiccanie, ktorzy zatapiaja sie w wirze okultowych praktyk na dlugi czas i nic ich wiecej nie obchodzi a sa tacy ktorym odbycie rytualu raz na jakis czas zupelnie zaspokoi duchowe potrzeby. Wiekszosc z nas jest gdzies pomiedzy - chielibysmy poswiecic wiecej czasu na rozwoj duchowy ale zycie wchodzi w droge. Stanowczo nie moge sie porownac do okultystow ktorzy cale dnie spedzaja na invokacjach, inkantacjach i w ogole wiecej czasu pzrebywaja na plaszczyznie astralnej niz w naszym swoiskim swiecie. No i wiadomo ze moja wiedza i doswiadczenie tych spraw bedzie mniejsze od nich.

Nie wiem na ile silna jest moja wola ale musze przyznac ze zdazylo mi sie w zyciu kilka przypadkow w ktorych sama siebie porzadnie zaskoczylam jesli chodzi o mind over matter. A do spraw negatywnych oddzialywan na mnie czy innych podchodze zupelnie intuicyjnie i jak na razie moja intuicja zawiodla mnie tylko raz - cale wieki temu kiedy stawialam w Wicca moje pierwsze kroki.

Zostalam zaproszona kiedys na spotkanie grupy ludzi (niektorzy tylko byli Wiccanami) ktorzy zajmowali sie magia i praca na planie astralnym poprzez przeprowadzanie pathworkings. No i w pewnym momencie pathworking zaczal prowadzic jakis facet. Od jego pierwszych slow zaczelam czuc ze cos jest straszliwie nie w pozadku, ze nie powinnam za nim podazac. im dalej szlismy tym czulam sie gorzej. Ale wbrew swojemu instynktowi szlam dalej. Az w koncu cale to uczucie pzreksztalcilo sie w paranoje i zamiast koncentrowac sie na sciezce jedyne co wypelnialo moje mysli to to ze jest on falszywym kaplanem, zdrajca i w ogole niebezpiecznym czlowiekiem. W koncu postanowilam wrocic samam do poczatku sciezki, odgrodzic sie bariera od jego i innych ludzi. Niestety zrobilam to za pozno bo i tak przez nastepne trzy tygodnie bylam ciezko chora. Nikt nie chcial mi wierzyc ze takie mialam odczucia w stosunku do faceta ktorego wszyscy lubili i cenili. PO kilku miesiacach okazalo sie ze jest on kims tam w kosciele angielskim i rozstal sie z ta grupa w sposob bardzo nieprzyjemny. Nie byl to przypadek opetania - raczej mysle ze moze spotkalam sie z nim we wczesniejszym zyciu i nie bylo to mile spotkanie.

Zadnych innych nieprzyjemnych zdarzen nie mialam bo nauczylam sie im zapobiegac. W wicca tez nie znam nikogo kto by sprowadzil na siebie nieszczescie poprzez magie. Wiem natomiast ze w innych systemach magii zdazaja sie takie rzeczy ale to chyba dlatego ze niektorzy ludzie ktorych ciagnie do occultyzmu (typu A. Crowleya) i lubia nazywac sie magami maja to do siebie ze czuja sie silni i ponadludzcy zanim tak naprawde naucza sie wystarczajaco duzo.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 10 marca 2008, 22:26 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Agni piszesz
Cytuj:
Wiem natomiast ze w innych systemach magii zdazaja sie takie rzeczy ale to chyba dlatego ze niektorzy ludzie ktorych ciagnie do occultyzmu (typu A. Crowleya) i lubia nazywac sie magami maja to do siebie ze czuja sie silni i ponadludzcy zanim tak naprawde naucza sie wystarczajaco duzo.

Nie każdy okultysta = thelemita, a do tego nie wszyscy thelemici praktykują systematycznie w ramach A.'.A.'. czy O.T.O., więc trudniej ocenić ich stopień zaawansowania. Nazywanie się "magami" odbieram podobnie jak nazywanie się "czarownicami"/ "czarownikami". Wiadomo, że sama nazwa nie świadczy tu jeszcze o praktycznych umiejętnościach. Sukces jest twym dowodem(AL III, v.42)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 10 marca 2008, 23:04 
Zgadzam sie z toba Amvaradel. Rozwijajac moja mysl dalej- trening okultystyczny wydaje mi sie duzo bardziej intensywny niz trening wicca i nacisk postawiony jest w innym miejscu.

Okultysci ktorych znam nastawieni sa przede wszystkim na sukces i zdobycie mocy duzo bardziej niz znane mi czarownice ktore wiekszy nacisk klada na zdobycie madrosci i rozwiniecie intuicji zanim zabiora sie za niebezpieczne rzeczy w ktorych nie czuja sie pewnie. Oczywiscie tez chca sukcesu, silnej woli i mocy ale podejscie jest troche inne.

Zauwazylam ze znajomym maga spieszy sie do sukcesu a niektorym po pierwszych sukcesach uderza do glowy i zaczynaja eksperymentowac z rzeczami na ktore nie sa jeszcze gotowi. Stad pewnie - nieprzyjemne wypadki.

Ale prosze nie zrozum mnie zle ja tu nie uogolniam. Nie potepiam ich tekaze. Nie mam nic przeciwko magom i okultowi w stylu A.A. lub O.T.O czy jakimkolwiek innym stylu - niektorzy z nich sa moimi przyjaciolmi. Dziele sie jedynie pewnymi osobistymi spostrzezeniami. Mam szczera nadzieje ze nikogo nie obrazilam.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 11 marca 2008, 00:12 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Tak, trochę inne jest to rozłożenie akcentów, ale raczej uznałabym te podejścia za komplementarne, dobrze byłoby je łączyć.
Cytuj:
Zauwazylam ze znajomym maga spieszy sie do sukcesu a niektorym po pierwszych sukcesach uderza do glowy i zaczynaja eksperymentowac z rzeczami na ktore nie sa jeszcze gotowi. Stad pewnie - nieprzyjemne wypadki.
Może to też kwestia charakteru - niektorzy lubią mocniejsze wrażenia, trochę jak sporty ekstremalne :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 11 marca 2008, 00:39 
Amvaradel napisał(a):
Może to też kwestia charakteru - niektorzy lubią mocniejsze wrażenia, trochę jak sporty ekstremalne :)


Tez tak mysle - bardzo duzo na okultystycznej scenie mlodych mezczyzn - wydaje mi sie ze ocult przyciaga takich co to poszukuja silnych wrazen.

Tez zgadzam sie ze dwa systemy moga sie swietnie uzupelniac. Sporo w wicca ludzi ktorzy naleza takze do np. O.T. O. Sama tez probowalam ale jak juz kiedys pisalam to nie dla mnie.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 11 marca 2008, 12:06 
Pozwolę sobie wtrącić, że jeśli ktoś jest w stanie stworzyć sytuację "mocnych wrażeń" w działaniach magicznych z pewnością nie jest początkującym i trudno zakładać możliwość wejścia w kontakt z energią na tyle silną przez "amatora-zaklinacza", a już tym bardziej nie wierzę, by komuś takiemu udało się utrzymać na tyle długo taki kontakt, by wynieść z tego jakieś konkretne doświadczenia. Każdy kto pracuje na tym poletku wie jakie to trudne. Może spieszno do sukcesu tym, których wyobraźnia już nie zadowala?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 11 marca 2008, 13:03 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Cytuj:
jeśli ktoś jest w stanie stworzyć sytuację "mocnych wrażeń" w działaniach magicznych z pewnością nie jest początkującym i trudno zakładać możliwość wejścia w kontakt z energią na tyle silną przez "amatora-zaklinacza",
Czy ja wiem... czasami zdarza się, że ktoś ma taki wrodzony talent i samoistnie przydażają mu się mocne doświadczenia, których może nawet nie chcieć. I wtedy praktyka magiczna może służyć nauce panowania nad tymi mocami.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 11 marca 2008, 14:51 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 lutego 2008, 23:42
Posty: 291
Lokalizacja: Gdańsk
Obecnie jestem w posiadaniu małej anglo-języcznej książeczki o wicca i chyba przez to w odpowiedzi na pieeeeerwszy post do głowy od razu przyszedł mi pewien rytuał, który dość dokładnie opisywała autorka. Nazywa się banalnie, bo "the Lesser Banishing Ritual of the Pentagram". Traktuje raczej o odpędzaniu "złych wpływów" z otoczenia, ale uważam, że będąc oparty na typowo pogańskich metodach, śmiało mógłby stanowić podstawę "odpędzenia" demonów, czy też innych 'stworzonek'. ;) Może się mylę i on wcale nie ma sensu, ale mimo to mam ochotę go wypróbować... Wszystko przez ostatnie Samhain. (Tak w skrócie przedstawię moją sytuację ;) ) Wyczytałam, że Samhain był czasem, gdy wychodziło się z domów, udając włóczęgi, czy wręcz istoty "nie-z-tego-świata", by krążące w tym dniu dusze/duchy nie wzięły nas/nasz dom, za miejsce, w którym mogliby się zadomowić. Dlatego w domach gaszono światła, rozpalano wielkie ogniska na zewnątrz, a dynie ze świeczkami miały być symbolem błędnych ogników. Wszystko po to, by duchy nie zamieszkały w naszym domu, czy ciele. No... to ja popełniłam wielki błąd i w tym roku Samhain był świętowany u mnie w domu(!) baaaardzo hucznie. Może to tylko moja autosugestia, ale nie czuję się zbyt pewnie gdy sobie o tym przypomnę, dlatego pomyślałam, by w Beltain (w końcu to całkowite przeciwieństwo Samhain) odprawić jakiś mały rytuał przepędzenia, by wszelkich teoretycznych, nieproszonych gości po prostu z mojego domu się pozbyć.
No dobrze, może już dość tej kompromitacji? ;)
Pozdrawiam,
Yuriko

_________________
"Many people hear voices when no-one is there. Some of them are called mad and are shut up in rooms where they stare at the walls all day. Others are called writers and they do pretty much the same thing" x.x ^^


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 11 marca 2008, 18:43 
nocny napisał(a):
Pozwolę sobie wtrącić, że jeśli ktoś jest w stanie stworzyć sytuację "mocnych wrażeń" w działaniach magicznych z pewnością nie jest początkującym i trudno zakładać możliwość wejścia w kontakt z energią na tyle silną przez "amatora-zaklinacza"?


Nie wiem czy masz racje. Mysle ze doswiadczyc mocnych wrazen mozna nawet bez proby tworzenia odpowiednich do nich sytuacji. Wicca tez dostarcza silnych wrazen - choc chyba troche innego typu niz w okulcie. Osobiscie w moim pierwszym rytuale, kiedy nawet nie bylam jeszcze inicjowana mialam tak mocne przezycie ze od razu poczulam sie inna osoba i stwierdzilam ze juz nigdy nie bede taka sama. Swiat sie zmienil podczas tego rytualu - doswiadczylam niesamowitej mocy a bylam jeszcze przeciez strasznym zoltodziobem.

Na temat okultu zapewne wiesz wiecej niz ja. Nie wiem czy sie ze mna zgodzisz - czyz nie jest faktem ze rozne pisma okultystyczne zawieraja w sobie swiadome bledy. Crowley tworzyl takie pulapki jesli sie nie myle. Wiec ktomus kto chce praktykowac okult a nie zna sie na rzeczy tylko podaza za slowami mistrza z ksiazki moga sie przydazyc rozne nieprzyjemne wypadki. Osobiscie slyszalam o zagubieniu na astralu, spiaczce w ktora ktos zapadl w czasie jakiejs praktyki, przypolataniu sie nieporzadanych istos itp.

Yuriko - o tym wlasnie rytuale wspominala Enenna jako LBRP. Przynajmniej taka mam nadzieje.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 11 marca 2008, 22:43 
agni napisał(a):
Yuriko - o tym wlasnie rytuale wspominala Enenna jako LBRP. Przynajmniej taka mam nadzieje.


Raczej mam peność, że to o ten rytuał chodzi. Lesser Banishing Ritual of the Pentagram. :)


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 12 marca 2008, 11:03 
To super bo piszac mojego posta nagle pomyslalam ze to moze byc jakis polski skrot.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 12 marca 2008, 11:41 
Amvaradel: Już kiedyś mieliśmy okazję wymienić zdania na temat wrodzonego talentu magicznego. Ja niestety nie wierzę w coś takiego. Masz rację w wypadku niezamierzonego kontaktu z jakimś bytem energetycznym (mnie osobiście taka forma kontaktu nigdy nie spotkała), który może "napędzić" wrażeń. Takie ataki jednak rzadko pojawiają się bez przyczyny i nie jest to mój wymysł, lecz zdanie zaznajomionego praktykującego egzorcysty. Jak wygląda zapanowanie nad taką sytuacją w tym przypadku? Każdy kto praktykował skutecznie zawołania goetyckie np, przyzna, że nawet u doświadczonych magów okultnych jak ich nazywacie nie będzie przesadą nazwanie jej paniką. No, ale nie neguję tego wrodzonego talentu, tylko dlatego, że sam go nie posiadam.

Agni: Dużo zależy od tego, czy opisujesz swoje przeżycia podczas rytuału w kowenie, czy samotnie?
Pisząc o mocy nie miałem na myśli silnych wrażeń jakie daje sam rytuał, ale doświadczenie kontaktu z mocą, którą się przyzywa, jeśli taki jest cel rytuału oczywiście. Pamiętam swój wstrząs, gdy w wyniku pewnego (nieudanego?) przywołania nie mogłem zapanować na strachem, mimo, że nie doszło do wizualizacji tej mocy. W takiej sytuacji moim zdaniem harmonia musi istnieć i bez umiejętności stworzenia sytuacji pewnego podobieństwa na poziomie energii nie pojawi się kontakt z "niczym" co nie jest jej równe. Takie wynoszę doświadczenie ze swojej praktyki, jak gdyby wszystko co nas pozornie przewyższa było naszym odbiciem, może dla celów własnego rozwoju? Nie wiem. Relacje wyższych energii, które raczą zejść do nas maluczkich co raz mniej mnie przekonują. Żeby sobie zagrozić "czymś" mocnym trzeba umieć to przywołać. Przez "umieć" rozumiem wiedzę połączoną z życiem, a nie wyłącznie motyw z książki. W innym przypadku można najeść się tylko strachu przed samym sobą, bo tak to widzę.
Co do świadomych błędów w okultyźmie o których piszesz, to jest to chyba wynik kompetencji danego pisma i danego artysty-okultysty. Crowleya sobie bardzo cenię, bo wielkim magiem był i nie mnie żuczkowi szarpać go za tunikę. Sam również wierzyłem (i pewnie nadal wierzę :) w wiele bzdur lecz nigdy nie sprzedawałem tego jako praktyka. Nie wszyscy z taką rezerwą podchodzą do jakości swoich słów :wink:


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 13 marca 2008, 16:33 
Offline
Murderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 17 września 2007, 21:30
Posty: 124
Lokalizacja: Warszawa
agni napisał(a):
Wicca jest sciezka rozwoju duchowego, ktora wymaga od nas dokladnie tyle ile my sami od siebie wymagamy. Sa wiec tacy wiccanie, ktorzy zatapiaja sie w wirze okultowych praktyk na dlugi czas i nic ich wiecej nie obchodzi a sa tacy ktorym odbycie rytualu raz na jakis czas zupelnie zaspokoi duchowe potrzeby. Wiekszosc z nas jest gdzies pomiedzy - chielibysmy poswiecic wiecej czasu na rozwoj duchowy ale zycie wchodzi w droge. Stanowczo nie moge sie porownac do okultystow ktorzy cale dnie spedzaja na invokacjach, inkantacjach i w ogole wiecej czasu pzrebywaja na plaszczyznie astralnej niz w naszym swoiskim swiecie. No i wiadomo ze moja wiedza i doswiadczenie tych spraw bedzie mniejsze od nich.


Wiem, że w tym wątku to trochę offtopik, ale tak mi się nasunęło, że nie przepadam za tymi osobami, które, jak piszesz "cale dnie spedzaja na invokacjach, inkantacjach". To mi się wydaje trochę pozerskie (przepraszam z góry wszystkich urażonych). Dla mnie to zbyt oddalone od życia, a Wicca postrzegam jako przeciwieństwo chrześcijaństwa nie dlatego, że używa magii (chrześcijanie też używają, bezwiednie, lub zaprzeczając temu) ale właśnie dlatego, że jest bliższe prawdziwego życia. Życie nie stoi w sprzeczności z praktyką czarowniczą, wręcz przeciwnie, wzbogaca je, czerpie z niego, i vice versa. Nie jesteśmy czarownicami od - do, tylko w dniach/nocach sabatów i esbatów. Jesteśmy nimi przez 100% czasu, niekoniecznie inwokując, ale także siedząc w naszych biurach, gotując obiad i nie wiem, co tam jeszcze.

_________________
- Gdyby twój dom się palił, co byś z niego wyniosła?
- Ogień.

Jean Cocteau


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 13 marca 2008, 22:28 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Cytuj:
nie przepadam za tymi osobami, które, jak piszesz "cale dnie spedzaja na invokacjach, inkantacjach". To mi się wydaje trochę pozerskie
Myślę, że nie po długości czasu poświęconego rytuałom należy oceniać, ale po motywach. Są ludzie, którzy różne praktyki religijne/ magiczne wykorzystują do oderwania się od tego świata czy nawet pewnego rodzaju ucieczki przed problemami życia codziennego, z którymi sobie nie radzą. Z drugiej strony są osoby, które świadomie wybierają taki styl życia, który pozwoli im, w wybrany przez nie sposób, zbliżać się do jakiegoś ideału, doskonalić się, bo czują taką wewnętrzną potrzebę. Jeśli jest to szczere, szanuję taki wybór. Jest on też chyba częściowo zwiazany z tym, na jakim etapie życia i rozwoju właśnie jesteśmy, czy - mówiąc thelemicznie - co jest naszą Wolą i Miłością w tym życiu.
Cytuj:
Wicca postrzegam jako przeciwieństwo chrześcijaństwa nie dlatego, że używa magii (chrześcijanie też używają, bezwiednie, lub zaprzeczając temu) ale właśnie dlatego, że jest bliższe prawdziwego życia
Znalazłam właśnie interesujący artykuł o tym, jak wyglądała na przestrzeni wieków relacja chrześcijan do magii i skąd się wzięły takie, a nie inne ich poglady na to, czym ona jest. Artykuł nosi tytuł Gdy religia i magia w jednym stały domu i przywołuję go dziale artykuły.


Cytuj:
Życie nie stoi w sprzeczności z praktyką czarowniczą, wręcz przeciwnie, wzbogaca je, czerpie z niego, i vice versa. Nie jesteśmy czarownicami od - do, tylko w dniach/nocach sabatów i esbatów. Jesteśmy nimi przez 100% czasu, niekoniecznie inwokując, ale także siedząc w naszych biurach, gotując obiad i nie wiem, co tam jeszcze
Zgadzam się na 100% :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 13 marca 2008, 23:05 
nocny napisał(a):
Dużo zależy od tego, czy opisujesz swoje przeżycia podczas rytuału w kowenie, czy samotnie?
Pisząc o mocy nie miałem na myśli silnych wrażeń jakie daje sam rytuał, ale doświadczenie kontaktu z mocą, którą się przyzywa, jeśli taki jest cel rytuału oczywiście.


Nie widze istotnej roznicy pomiedzy wrazeniami ktore daje nam rytual a doswiadczeniem kontaktu z moca - u podstawy kazdego rytualu (obojetne czy intencja jest magia praktyczna, obserwacjia zmian zachodzacych w przyrodzie czy tez po prostu uczczenie bogini i boga) tak na prawde lezy komunikacja z boginia i bogiem, przywolanie boskiej energii a takze energi zywiolow i jakiekolwiek innej energii ktora wedlug nas pomoc nam moze w osiagnieciu zamierzonego celu. Jesli rozumiem twojego posta dobrze to chyba w tym punkcie sie zgadzamy. No a skoro rytual sluzy wejsciu w kontakt z moca to silne wrazenia z nim zwiazane beda takze silnymi wrazeniami zwiazanymi z takim kontaktem. Bez doswadczenia mocy podczas rytualu jedyne doswadczenia jakie mozemy osiagnac to wznioslosc spowodowana rytualna atmosfera a tego chociaz piekne to chyba jednak sinym wrazeniem jednak nie mozna nazwac.

Rytual o ktorym pisalam byl rytualem grupowym ale czarownice ktore go przeprowadzily nie byly w jednym kowenie. Ja sama dopiero co ich poznalam i jesli udalo mi sie stac sie czescia grupowego umyslu to zrobilam to zupelnie intuicyjnie i naturalnie. Jednak doswiadczenie mocy o ktorym pisalam bylo moim indywidiualnym doswiadczeniem - tego jestem pewna. Co sie stalo - stalo sie pomiedzy mna a zywiolem ognia. I chociaz w wicca czesto przywolujemy moc ktora tkwi w nas samych tym razem moc przyszla definitywnei z zewnatrz a jak juz bylo po wszystkim zastanawialam sie dlaczego nie padlam ofiara spontanicznego spalenia.

nocny napisał(a):
Relacje wyższych energii, które raczą zejść do nas maluczkich co raz mniej mnie przekonują. Żeby sobie zagrozić "czymś" mocnym trzeba umieć to przywołać. Przez "umieć" rozumiem wiedzę połączoną z życiem, a nie wyłącznie motyw z książki. W innym przypadku można najeść się tylko strachu przed samym sobą, bo tak to widzę.


Nie jestem pewna czy cie dobrze rozumie wiec nie wiem czy ta odpoweidz bedzie na temat. Nie wiem dlaczego uwazasz sie za maluczkiego czy nas wszystkich za maluczkich. Istoty ze swiata duchowego sa ze tak powiem 'wyspecjalizowane' maja specyficzny powod swojego istnienia, sluza jednemy idealowi i mozliwe ze w tym w czy sa wyspecjalizowane sa 'silniejesze' od nas, my za to jestesmy mniej wyspecjalizowani za to bardziej uniwersalni - w tym nasza sila. Poza tym my posiadamy pewna przewage nad swiatem duchowym - posiadamy cialo fizyczne ktore daje nam mozliwosci krotych inne istoty nie posiadaja. Ja sie taka maluczka nie czuje. Jelsi cie dobrze zrozumialam to piszesz ze istoty 'wyzsze' sa nami malo zainteresowane i trzeba silnej invokacji zeby sciagnac ich uwage. Mnie sie wydaje ze rozne historie religijne zarowno najwiekszych religii swiata jak i wierzenia malych plemion pelne sa kontaktu z takimi mocami. Jelsi chodzi o strach - zgadzam sie z toba - strach ma wielkie oczy.

nocny napisał(a):
Co do świadomych błędów w okultyźmie o których piszesz, to jest to chyba wynik kompetencji danego pisma i danego artysty-okultysty. Crowleya sobie bardzo cenię, bo wielkim magiem był i nie mnie żuczkowi szarpać go za tunikę.


Ja tez go sobie cenie i nie znam sie na okultyzmie wystarczajaca zeby oceniac jego pisma. Ale czytajac innych okultystow zauwazylam ze choc cenia sobie jego wiedze i doswiadczenie to czesto maja problem z etycznym podejsciem Crowleja lub tez brakiem takowego podejscia. W 'Applied Magic' Dion Fortune komentuje kilka takich wlasnie pulapek ktore Crowley zawarl w swoim tekscie. Nie wiem czy to wystarczajaco interesujacy temat zeby przytaczac fragmenty wiec tym razem tego nie zrobie ale jesli sa zainteresowani to chetnie przepisze wybrane urywki.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 13 marca 2008, 23:20 
morven napisał(a):
Wicca postrzegam jako przeciwieństwo chrześcijaństwa nie dlatego, że używa magii (chrześcijanie też używają, bezwiednie, lub zaprzeczając temu) ale właśnie dlatego, że jest bliższe prawdziwego życia. Życie nie stoi w sprzeczności z praktyką czarowniczą, wręcz przeciwnie, wzbogaca je, czerpie z niego, i vice versa. Nie jesteśmy czarownicami od - do, tylko w dniach/nocach sabatów i esbatów. Jesteśmy nimi przez 100% czasu, niekoniecznie inwokując, ale także siedząc w naszych biurach, gotując obiad i nie wiem, co tam jeszcze.



Masz calkowita racje - wicca jest stylem zycia w rownym stopniu co religia. Bardzo wazne jest dla czarownic umiec znalesc sie w codziennej rzeczywistosci - eskapizm w asceze i duchowosc nie jest zalecanym rozwiazaniem. Poniewaz jestesmy zarowno istotami duchowymi jak i fizycznymi powinnismy umiec zaistniec swiadomie i w najlepszy sposob na jaki nas stac i na plaszczyznie duchowej i fizycznej - tu i teraz. Ale to sie nie kloci z tym co poprzednio napisalam. Wicca ma wymiar 'codzienny' i wymiar 'rytualny'. Rytual odbywa sie w specjalej swietej (sacred) przestrzeni i specjalnym swietym czasie. Nie mieszamy do tego zycia codziennego (chyba ze w zakleciach ktore sie odnosza do codziennyosci). W kontakcie z boska energia mozemy byc caly czas ale jest to inny rodzaj kontaktu niz ten podczas rytualu. No i o tym wlasnie pisalam - wiele z nas czarownic - ja definitywnie chcialabym miec wiecej czasu na tego rodzaju praktyke, czesciej doswiadczac tego co dzieje sie podczas invokacji. Nie oznacza to ze nie doceniam zycia codziennego - mimo ze wchodzi ono czasami w droge doswiadczaniu sacrum.


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL