Cytuj:
podobno podświadomość "nie rozumie" zaprzeczeń, więc kiedy wypowiadamy intencję: "niech nie x", podświadomość odbiera "niech x".
Nie wiem, co to ma za związek z podświadomością, ale na pewno ma to związek z teatrem i zwyczajami na scenie.

Kiedyś, w teatrze w anglii, aktorzy często życzyli sobie powodzenia i istnieje legenda, która mówi, że złośliwe wróżki słysząc to, specjalnie robiły aktorom na złość. Dlatego aktorzy musieli wykazać się sprytem, ergo teraz zamiast "powodzenia" kopiemy się w tyłki i życzymy "połamania nóg". Jeśli przyjąć, że 'wróżki' mają naturę złośliwą (biedne, znudzone istotki) to przeczące słowa są tylko po to, by odciągnąć niepowodzenie, oszukać tych, którzy chcą dla nas źle (co to za zabawa ciągnąć za warczok dziewczynę, która tego chce). Intencje przecież nadal są dobre, a osobiście uważam, że to intencje, czyli wola, mają moc większą niż słowa.
Może to wyszło trochę zagmatwane... Jeśli tak, to trudno i przepraszam.
Pozdrawiam,
Yuriko