To ważny moment. Czczę go, ale to osobiste (w końcu trudno się umówić i wyczekiwać burzy). Starym słowiańskim obyczajem, nie związanym z Mokoszą, był fikołek po usłyszeniu pierwszego grzmotu. To pozoracja trafienia, by przypadkiem Perun nie przymierzył poprawki (choć trafienie piorunem uznawano za dar).
RafałM napisał(a):
moim zdaniem to Bóg nieba - bezimienny, dlatego ten grom jest z "jasnego nieba"
Chyba nie. To powiedzenie nie oznacza "normalnej" działalności Peruna lecz wydarzenie anormalne, w rzeczywistości nie zdażające się, stąd zaskakujące. Wiosenna burza to akt odrodzenia życia, sił witalnych. Grom z jasnego nieba to kategoria nieprawdopodobieństwa.
O Bogu Nieba twierdzi się, że ujawniał się jako Słońce. Nie ma pewności lecz jeśli Słońce było Bogiem (a było - przysięga wojowników, później rycerstwa, do XIV w. była składana na Słońce) to najprawdopodobniej znamy jego imię (oczywiście to wcześniejsze, przedsłoneczne).