Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest niedziela, 20 października 2019, 18:31

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: sobota, 14 listopada 2009, 19:35 
Albruna napisał(a):
Czytajac Twoje odpowiedzi nasuwa mi sie pytanie: Czego szukasz w religii, filozofii? Bo skoro panteon ma dla Ciebie drugorzedne znaczenie (tzn. ze Bogowie Ciebie nie zawolali, albo jeszcze nie odnalazles swojego panteonu)i tylko roznice Cie pociagaja, to o co w tym wszystkim chodzi? Czy szukasz dla siebie sciezki (obojetnie jakiej byle innej)? A moze tylko tajemniczosc sciezki Cie fascynuje (wicca tradycyjne), bo jeszcze nie poznana (zakladam, ze nie jestes inicjowanym Wiccaninem). Kiedy okazuje sie, ze jednak w wiekszosci poganskich sciezek chodzi o to samo (albo prawie to samo), to juz jawia Ci sie one jako rozmyte i nieciekawe?? A moze patrzysz zbyt plytko? Moze jeszcze nie zainteresowales sie zadna ze sciezek na tyle, zeby odnalezc w niej cos co do Ciebie przemowi i bedziesz mogl powiedziec:Wow! przciez to szalenie interesujace.
Moim zdaniem, koszmarnie splycasz temat, sprowadzajac wszystko do okreslenia: Szukam sciezki, ktora dostarczy mi odpowiednia dawke adrenaliny, bedzie totalnie inna niz wszystko pozostale i bedzie tak magicznie tajemnicza, ze kumpli skreci z zazdrosci .
Sorry, ale tak odbieram to co napisales :) Wyjasnij prosze, o co chodzi w tych Twoich poszukiwaniach. I dlaczego tak bardzo denerwuje Cie jednomyslnosc?


Pozwól że to rozbiję na punkty (moment w którym przeszliśmy od przedstawiania i analizy poglądów do analizowania mojej osoby uważam za szalenie intrygujący i zabawny).

1. Nie szukam, znalazłem już dawno temu, i znaleziono mnie.
2. Oj, Bogowie to mnie aż za mocno zawołali, ale byłbym głupcem, gdybym pisał o tym na tym forum, publicznie. W razie poskromienia ciekawości, zapraszam na priv.
3. Wicca mnie nie interesuje, nie tylko ze względu na swoją tajemniczość. Co nieco jednak o tym wiem i zwykle po prostu dyplomatycznie milczę.
4. Nie patrzę zbyt płytko, możesz mi wierzyć. To co robiłem, robiłem za szalenie wysoką cenę. Again - nie zamierzam się o tym wypowiadać na tym forum (właściwie to na żadnym, to be specific).
5. W sumie jest już w 1., nie szukam ścieżki. Czy fakt, że coś mnie interesuje, implikuje od razu wniosek, że chcę tam być? Interesuje mnie masowy mord w szkołach amerykańskich (od XIX w.), interesują mnie seryjni mordercy, historia Ku Klux Klanu, ostatnio interesują mnie mordy na Ukrainie i w Rosji, np. na tle rasistowskim bądź po prostu dla zabawy (są filmiki, ale nie polecam). Czy to oznacza, że szukam tej adrenaliny? I żeby kumpli skręciło z zazdrości bo np. wypruję flaki jakiemuś bezdomnemu z Centralnego w Warszawie albo powystrzelam wszystkich w biurze, gdzie pracuję, ubrany w stylowy czarny trencz? No proszę Cię... My tu chyba staramy rozmawiać się poważnie. Jeśli choćby ślad zainteresowania miałby ze mnie zrobić np. asatryjskiego neofitę (bo jesteśmy w takim topiku a nie innym), to chyba lepiej w tym miejscu skończyć dyskusję, bo do niczego dobrego nie zaprowadzi. Powtórzę zatem, i mam nadzieję, że jest to wystarczająco jasne: ja swoją ścieżkę, swój panteon, swoją filozofię, swoją etykę, swoją ontologię, aksjologię i inne -logie mam i niczego nie szukam. Interesują mnie inne ścieżki, ze względów czysto... wiedzowych, że tak po polskawemu powiem.

Albruna napisał(a):
Czy to znaczy, ze jak w ktoryms momencie naszej dyskusji znajdziemy jakis punkt, w ktorym sie zgodzimy, to zacznie Cie to draznic i bedziesz wtedy musial odszukac dziure w calym tylko po to, aby miec odmienne zdanie? Przepraszam, jesli zle to brzmi, ale ja to wlasnie tak odbieram.


To był tekst do Hakkena, znamy się i często bywamy jednomyślni, więc żartobliwie skwitowałem że tego nie lubię bo - w domyśle - za często nam się to zdarza. Inside joke.

Albruna napisał(a):
A ja sie zastanawiam nad tym caly cas :) Kiedy pracuje, jade samochodem, spaceruje, jem, rozmawiam z ludzmi, medytuje, ogladam film lub bawie sie z psem. Widzisz, bog to nie teoria. Bog to zycie. Tylko baczna obserwacja otaczajacego nas swiata, zycia i wszelkich procesow w nim zachodzacych moze dac nam mozliwie najwiekszy obraz boskosci/bogow. IMHO oczywiscie


Cytat z pijackiego wiersza mojego kolegi:
"Nadmiar teorii nie zdzierży praktyki,
Prawo to kosmiczne mój drogi kolego,
Milion parseków do centrum galaktyki,
Dwadzieścia metrów do sklepu nocnego."


A teraz poważnie. Zastanawiam się często, ale napisałem wyraźnie w życiu praktycznym. Kiedy coś konkretnego robię, mój umysł musi być skupiony na konkretnej rzeczy, a nie na akuratnym dywagowaniu czy bóg to jest taki czy nie taki. Wyniosłem to z nauk buddyzmu zen, i jest to bardzo przydatne.
Kiedy jesz, jedz.
Kiedy palisz, pal.
Kiedy myślisz o bogu, myśl o bogu.

Rozpraszanie umysłu, rozmienianie się na drobne, jest dla mnie szkodliwe. :) To trudna praktyka, ale do wykonania.

Wtedy kiedy mam wolny czas, kiedy mogę popłynąć myślami gdzie chcę - owszem. Ale wtedy kiedy w grę wchodzi życie praktyczne? No dobra, przyznaję. Jak robię korektę jakiegoś tekstu, to często myślę "Na Wielkich Przedwiecznych! Jak można było napisać takie gówno?!" ;)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: niedziela, 15 listopada 2009, 00:09 
Chimaira napisał(a):
Albruna napisał(a):
Czytajac Twoje odpowiedzi nasuwa mi sie pytanie: Czego szukasz w religii, filozofii? Bo skoro panteon ma dla Ciebie drugorzedne znaczenie (tzn. ze Bogowie Ciebie nie zawolali, albo jeszcze nie odnalazles swojego panteonu)i tylko roznice Cie pociagaja, to o co w tym wszystkim chodzi? Czy szukasz dla siebie sciezki (obojetnie jakiej byle innej)? A moze tylko tajemniczosc sciezki Cie fascynuje (wicca tradycyjne), bo jeszcze nie poznana (zakladam, ze nie jestes inicjowanym Wiccaninem). Kiedy okazuje sie, ze jednak w wiekszosci poganskich sciezek chodzi o to samo (albo prawie to samo), to juz jawia Ci sie one jako rozmyte i nieciekawe?? A moze patrzysz zbyt plytko? Moze jeszcze nie zainteresowales sie zadna ze sciezek na tyle, zeby odnalezc w niej cos co do Ciebie przemowi i bedziesz mogl powiedziec:Wow! przciez to szalenie interesujace.
Moim zdaniem, koszmarnie splycasz temat, sprowadzajac wszystko do okreslenia: Szukam sciezki, ktora dostarczy mi odpowiednia dawke adrenaliny, bedzie totalnie inna niz wszystko pozostale i bedzie tak magicznie tajemnicza, ze kumpli skreci z zazdrosci .
Sorry, ale tak odbieram to co napisales :) Wyjasnij prosze, o co chodzi w tych Twoich poszukiwaniach. I dlaczego tak bardzo denerwuje Cie jednomyslnosc?


(moment w którym przeszliśmy od przedstawiania i analizy poglądów do analizowania mojej osoby uważam za szalenie intrygujący i zabawny).


Zapewniam Cie Chimairo, ze gdybym chciala robic analize Twojej osobowosci wygladaloby to zupelnie inaczej.

Chimaira napisał(a):
1. Nie szukam, znalazłem już dawno temu, i znaleziono mnie...


Oh, mea culpa. Nie sadzilam, ze wezmiesz to az tak do siebie. Wybacz prosze, zamien w moim poscie tryb oznajmujacy na przypuszczajacy, a wtedy moze bedzie bardziej jasne jakie byly moje intencje.
W zadnym wypadku nie posadzam Ciebie o brak sciezki, filozofii czy czegos tam jeszcze. To miala byc czysta hipoteza przy zalozeniu, ze widzisz religie/filozofie tak jak to powyzej opisales. Zastanawialam sie po prostu jaka sciezka odpowiada(laby) temu opisowi :)

Chimaira napisał(a):
W razie poskromienia ciekawości, zapraszam na priv.


Wierze, ze to ciekawa historia. Mysle jednak, ze nie bede Ci zawracac glowy pytaniami na priv. Moze kiedys bedziemy mieli okazje wychlic razem kufel zlotego trunku, to wtedy sie przypomne :)

Chimaira napisał(a):
Albruna napisał(a):
Czy to znaczy, ze jak w ktoryms momencie naszej dyskusji znajdziemy jakis punkt, w ktorym sie zgodzimy, to zacznie Cie to draznic i bedziesz wtedy musial odszukac dziure w calym tylko po to, aby miec odmienne zdanie? Przepraszam, jesli zle to brzmi, ale ja to wlasnie tak odbieram.


To był tekst do Hakkena, znamy się i często bywamy jednomyślni, więc żartobliwie skwitowałem że tego nie lubię bo - w domyśle - za często nam się to zdarza. Inside joke.


Nastepnym razem napisz prosze, ze to do Hakkena. Unikniemy w ten sposob niepotrzebnych nieporozumien. Jestem runistka, ale nie jasnowidzem ;)

Chimaira napisał(a):
Albruna napisał(a):
A ja sie zastanawiam nad tym caly cas :) Kiedy pracuje, jade samochodem, spaceruje, jem, rozmawiam z ludzmi, medytuje, ogladam film lub bawie sie z psem. Widzisz, bog to nie teoria. Bog to zycie. Tylko baczna obserwacja otaczajacego nas swiata, zycia i wszelkich procesow w nim zachodzacych moze dac nam mozliwie najwiekszy obraz boskosci/bogow. IMHO oczywiscie


Cytat z pijackiego wiersza mojego kolegi:
"Nadmiar teorii nie zdzierży praktyki,
Prawo to kosmiczne mój drogi kolego,
Milion parseków do centrum galaktyki,
Dwadzieścia metrów do sklepu nocnego."


A teraz poważnie. Zastanawiam się często, ale napisałem wyraźnie w życiu praktycznym. Kiedy coś konkretnego robię, mój umysł musi być skupiony na konkretnej rzeczy, a nie na akuratnym dywagowaniu czy bóg to jest taki czy nie taki. Wyniosłem to z nauk buddyzmu zen, i jest to bardzo przydatne.
Kiedy jesz, jedz.
Kiedy palisz, pal.
Kiedy myślisz o bogu, myśl o bogu.

Rozpraszanie umysłu, rozmienianie się na drobne, jest dla mnie szkodliwe. :) To trudna praktyka, ale do wykonania.

Wtedy kiedy mam wolny czas, kiedy mogę popłynąć myślami gdzie chcę - owszem. Ale wtedy kiedy w grę wchodzi życie praktyczne? No dobra, przyznaję. Jak robię korektę jakiegoś tekstu, to często myślę "Na Wielkich Przedwiecznych! Jak można było napisać takie gówno?!" ;)


Mam inne zdanie na ten temat, ale to kwestia sposobu odbioru rzeczywistosci. I kwestia charakteru ;)

Pozdrawiam,
Albruna


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: niedziela, 15 listopada 2009, 16:59 
Albruna napisał(a):
Oh, mea culpa. Nie sadzilam, ze wezmiesz to az tak do siebie. Wybacz prosze, zamien w moim poscie tryb oznajmujacy na przypuszczajacy, a wtedy moze bedzie bardziej jasne jakie byly moje intencje.
W zadnym wypadku nie posadzam Ciebie o brak sciezki, filozofii czy czegos tam jeszcze. To miala byc czysta hipoteza przy zalozeniu, ze widzisz religie/filozofie tak jak to powyzej opisales. Zastanawialam sie po prostu jaka sciezka odpowiada(laby) temu opisowi


A tego już nie wiem. :) To czysta teoria, która mnie interesuje ze względów, że tak powiem, gimnastycznych.

Albruna napisał(a):
Nastepnym razem napisz prosze, ze to do Hakkena. Unikniemy w ten sposob niepotrzebnych nieporozumien. Jestem runistka, ale nie jasnowidzem


Ależ to było do Hakkena i tak było opisane. Gdy kogoś cytuję, z reguły wpisuję w tag też nicka - i tu był Hakken. Stąd nie rozumiem źródeł tego nieporozumienia. ;]


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: wtorek, 17 listopada 2009, 18:17 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Albruna napisał(a):
Przeciez i tak Ciebie nie przekonam, ani Chimairy. I nie to jest moim celem. Napisalm jak ja widze Bogow i to powinno Tobie wystarczyc. Pytasz czy Thor jest poteznym duchem burzy. Coz Ci moge odpowiedziec? Tak jest poteznym duchem burzy, ale nie tylko. Thor ma dla mnie o wiele wieksze znaczenie i gdybym powiedziala, ze jest duchem burzy,to naprawde umiejszylabym temu Bogowi. Ale duchem burzy tez jest, bez watpienia! To samo tyczy sie Ygga. Jesli chcialabym opisywac kim dla mnie jest Odyn nie starczyloby mi czasu na pisanie, a Tobie na czytanie. Nie wiem dlaczego usilnie starasz sie zdefinowac bogow i chcesz otrzymac gotowy przepis na to kim jest bog. Ja bogow nie definiuje, ja w nich wierze (jestem bardzo religijnym czlowiekiem), czcze ich i czuje ich. Tak, czuje ich na zewnatrz mnie, we Wszechswiecie (w roznorakich formach!), czuje ich rowniez we mnie samej, ba a nawet sama czuje sie bogiem. Interpretuj sobie to jak chcesz. Nie otrzymasz ode mnie konkretnej odpowiedzi kim jest dla mnie Odyn czy Thor, bo ja jej nie potrafie Tobie dac. Widzisz, przychylam sie do twierdzenia, ze jezyk ludzki jest zbyt ulomny aby mogl dokladnie oddac kim sa Bogowie. Ja uwazam, ze aby to zrozumiec Bogow po prostu nalezy Ich poczuc.


Eee...
Ale ja nie chce być przekonany, nie proszę Cię o żadną "receptę na bogów", tylko chcę zrozumieć to co napisałaś. Nie chcę przepisów, mam swoje rozumienie bogów, ale jestm ciekaw na ile jest ono zbierzne/rozbierzne z punktami widzenia innych. Nie rozumiem czemu się zatem irytujesz.

Co do kwestii Thora jako ducha burzy to odnosiłem się raczej do tego co oznaczają wg. Ciebie "bogowie jako manifestacje sił natury", bo to jest coś co mnie zastanawia. Zwłaszcza postrzeganie w tym kontekście Odyna, którego ciężko mi skojarzyć ze słońcem, czy wiatrem czy czymś w tym rodzaju.

Jak jednak widzę bogowie są dla Ciebie czymś więcej niż tylko siłami natury co mogę w pełni zrozumieć ze swoich własnych doświadczeń.
Jezeli nie chcesz o tym rozmawiać to po prostu to napisz, nie będę więcej pytał.

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: środa, 18 listopada 2009, 01:28 
Hakken napisał(a):
... nie proszę Cię o żadną "receptę na bogów"...

I chwala Bogom za to, bo ja jej nie mam :)

Hakken napisał(a):
...tylko chcę zrozumieć to co napisałaś...

Jasniej juz tego przedstawic nie umiem.

Hakken napisał(a):
... mam swoje rozumienie bogów

Nie watpie, jednak tu go nie prezentowales.

Hakken napisał(a):
... jestm ciekaw na ile jest ono zbierzne/rozbierzne z punktami widzenia innych.

Na przyklad kogo? Ja swoja wizje roztoczylam. Nikt oprocz mnie nie przedstawial tu swojego punktu widzenia (swojego "widzenia bogow"). Ale chetnie sie dowiem kim sa dla Ciebie bogowie i chetnie porownam na ile nasze wizje sa zbiezne a na ile rozbiezne.

Hakken napisał(a):
Nie rozumiem czemu się zatem irytujesz


:D Hakkenie, alez ja nieslychanie spokojny czlowiek jestem i, wierz mi, az tak szybko sie nie irytuje (nawet kiedy ktos prowadzi dyskusje w irytujacy sposob :wink: )

Hakken napisał(a):
... Odyna, którego ciężko mi skojarzyć ze słońcem, czy wiatrem...


Hmmm....to zupelnie inaczej niz mi. Jak pomysle sobie "Odyn" to zaraz w glowie mi brzmi:
"I ween that I hung on the windy tree...". Przed oczami ukazuje mi sie runa Ansuz, czuje powiew inspiracji, natchnienia, widze blekitny plaszcz Odyna niczym przestrzen nieba w pogodny, mrozny poranek. Widzisz dla Ciebie Odyn jest "cholernie madrym poszukiwaczem wiedzy", ale wiatrem juz nie. Dla mnie Odyn ma wiele twarzy, jest rowniez wiatrem , ktory rozpedza ciemnote i niesie natchnienie i intelekt. Jest powietrzem, jest oddechem, jest piesnia... No, ale oczywiscie nie tylko ;)

Hakken napisał(a):
Jak jednak widzę bogowie są dla Ciebie czymś więcej niż tylko siłami natury co mogę w pełni zrozumieć ze swoich własnych doświadczeń


No, nareszcie sie w czyms zgadzamy. Jakze sie ciesze :)

Hakken napisał(a):
Jezeli nie chcesz o tym rozmawiać to po prostu to napisz


Przeciez gdybym nie chciala rozmawiac, to bym w ogole nie zaczynala tego watku.

Hakken napisał(a):
nie będę więcej pytał.


Alez pytaj. Kto pyta nie bladzi ;)

A na koniec ja sie zapytam, kiedy uslyszymy ta porywajaca historie o "podstepnych fairy"?
Strasznie mnie to intryguje.

Pozdrawiam,
Albruna


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: środa, 18 listopada 2009, 16:45 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Albruna napisał(a):
Jasniej juz tego przedstawic nie umiem.


Ojtamojtam, wierze, ze umiesz, wystarczy tylko zadać odpowiednie pytania ;)

Albruna napisał(a):
Hakken napisał(a):
... mam swoje rozumienie bogów

Nie watpie, jednak tu go nie prezentowales.

Hakken napisał(a):
... jestm ciekaw na ile jest ono zbierzne/rozbierzne z punktami widzenia innych.

Na przyklad kogo? Ja swoja wizje roztoczylam. Nikt oprocz mnie nie przedstawial tu swojego punktu widzenia (swojego "widzenia bogow"). Ale chetnie sie dowiem kim sa dla Ciebie bogowie i chetnie porownam na ile nasze wizje sa zbiezne a na ile rozbiezne.


Na przykład Twoje i dlatego dopytuję :)
A tu go nie prezentowałem, bo to wątek o Asatru :)

Dużo o swoim rozumieniu bogów i świata pisałem w tych watkach:
http://forum.paganfederation.pl/viewtopic.php?f=3&t=1111
http://forum.paganfederation.pl/viewtopic.php?f=3&t=961
http://forum.paganfederation.pl/viewtopic.php?f=3&t=1308
Ale pewnie nie będzie Ci się chciało przebijać przez tyle stron (mi by się pewnie nie chciało ;) ), więc ujmując w skrócie:
Jestem animistą co implikuję wiarę w bardzo wiele duchów. De facto wszystko jest dla mnie duchem. Bogowie zatem również są duchami tylko odpowiednio silnymi. Boskość uznaję za pewien "status" społeczny duchów przez co uznaję, ze człowiek ma szanse stać się bogiem. Nie wierzę w absolut ponieważ wierzę w dynamiczny rozwój a dążenie do absolutu jest dążeniem do stagnacji. Bogowie są dla mnie zatem absolutnie osobowi i autonomiczni. To tak w skrócie.

Albruna napisał(a):
Widzisz dla Ciebie Odyn jest "cholernie madrym poszukiwaczem wiedzy", ale wiatrem juz nie.


A skąd to wnioskujesz? :)
Z Twojej pierwszej wypowiedzi można było wynieśc wrażenie, ze dla Ciebie jest on jedynie wojownikiem. Jak się okazało to nie prawda, bo jest też czyms więcej, zatem lepiej nie interpretować swoich słów tylko o nie dopytać. Dlatego dopytuję :)

Albruna napisał(a):
No, nareszcie sie w czyms zgadzamy. Jakze sie ciesze :)


Właśnie dlatego dopytuję i doprecyzowuję, bo z Twojej pierwszej wypowiedzi wynikało coś zupełnie innego :)

Albruna napisał(a):
A na koniec ja sie zapytam, kiedy uslyszymy ta porywajaca historie o "podstepnych fairy"?
Strasznie mnie to intryguje.


Że moje historie?
Ja nie mam własnych historii o podstępnych fae (a przynajmniej nie zmyślonych), ale zakładam, ze skoro tyle historii, legend i mitów na ten temat powstało to raczej nie dlatego, że wszyscy nagle postanowili być dla fae nieuprzejmi tylko raczej dlatego, że zbyt wiele krwi napsuły. Tak czy inaczej podczas spotkania z fae wolę być ekstremalnie nieufny niż skończyć jak ostatni frajer. ;)

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: czwartek, 19 listopada 2009, 18:12 
Hakken napisał(a):
Jestem animistą co implikuję wiarę w bardzo wiele duchów. De facto wszystko jest dla mnie duchem. Bogowie zatem również są duchami tylko odpowiednio silnymi. Boskość uznaję za pewien "status" społeczny duchów przez co uznaję, ze człowiek ma szanse stać się bogiem. Nie wierzę w absolut ponieważ wierzę w dynamiczny rozwój a dążenie do absolutu jest dążeniem do stagnacji. Bogowie są dla mnie zatem absolutnie osobowi i autonomiczni. To tak w skrócie.


Hmm... Interesujaca koncepcja. Z czescia moglabym sie zgodzic, zakladam, ze ewentualne roznice w pojmowaniu ducha czy boga spowodowanie moga byc indywiadualnym odbiorem i czesto moze byc to po prostu kwestia nazewnictwa. Mam zupelnie inne zdanie jesli chodzi o osobowosc i autonomie bogow. Bo tak jak juz wspominalam, o ile uwazam, ze bogowie moga sie manifestowac jako autonomiczne byty i czesto sa postrzegane jako niezalezne, osobowe istoty, o tyle nie musi to wcale oznaczac, ze sa tylko i wylacznie takimi bytami. Zaintrygowal mnie natomiast Twoj poglad, ze "dazenie do absolutu jest dazeniem do stagnacji". Moglbys to rozwinac?


Hakken napisał(a):
Albruna napisał(a):
Widzisz dla Ciebie Odyn jest "cholernie madrym poszukiwaczem wiedzy", ale wiatrem juz nie.


A skąd to wnioskujesz? :)


A stad:
Hakken napisał(a):
Może to tylko kwestia postrzegania, ale dla mnie Odyn jest przede wszystkim cholernie mądrym poszukiwaczem wiedzy...

Hakken napisał(a):
Co do kwestii Thora jako ducha burzy to odnosiłem się raczej do tego co oznaczają wg. Ciebie "bogowie jako manifestacje sił natury", bo to jest coś co mnie zastanawia. Zwłaszcza postrzeganie w tym kontekście Odyna, którego ciężko mi skojarzyć ze słońcem, czy wiatrem czy czymś w tym rodzaju.



Hakken napisał(a):
Z Twojej pierwszej wypowiedzi można było wynieśc wrażenie, ze dla Ciebie jest on jedynie wojownikiem. Jak się okazało to nie prawda, bo jest też czyms więcej, zatem lepiej nie interpretować swoich słów tylko o nie dopytać. Dlatego dopytuję :)


:shock:
Mowisz o tej mojej pierwszej wypowiedzi?
Albruna napisał(a):
....Zauwaz, ze na slowo Asatru wszystkim przed oczami staje wojowniczy Odyn na osmionogim rumaku lub gromowladny Thor....


To byl tylko przyklad jak przecietny czlowiek (raczej nie poganin) zazwyczaj kojarzy slowo Asatru. To byl tylko przyklad, nie mialam na mysli siebie, ani nie napisalam tez, ze to jest moje zdanie. Widze, ze to jednak byl niezbyt szczesliwy przyklad.
To tak k'woli doprecyzowania.

A tak opisalam Odyna chwile pozniej:

Albruna napisał(a):
A Odyn dla mnie to Bog o Wielu Imionach - nie zawezam sie do jednego wizerunku :)


Musiales cos nie doczytac, jesli zrozumiales, ze Odyn jest dla mnie jedynie wojownikiem ;)
No ale na szczescie dopytales i teraz juz mam nadzieje jest wszystko jasne :)


Hakken napisał(a):
Że moje historie?
Ja nie mam własnych historii o podstępnych fae (a przynajmniej nie zmyślonych), ale zakładam, ze skoro tyle historii, legend i mitów na ten temat powstało to raczej nie dlatego, że wszyscy nagle postanowili być dla fae nieuprzejmi tylko raczej dlatego, że zbyt wiele krwi napsuły. Tak czy inaczej podczas spotkania z fae wolę być ekstremalnie nieufny niż skończyć jak ostatni frajer. ;)


I taka odpowiedz w zupelnosci mi wystarczy, dziekuje :)

Pozdrawiam,
Albruna


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: piątek, 20 listopada 2009, 13:36 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Albruna napisał(a):
Mam zupelnie inne zdanie jesli chodzi o osobowosc i autonomie bogow. Bo tak jak juz wspominalam, o ile uwazam, ze bogowie moga sie manifestowac jako autonomiczne byty i czesto sa postrzegane jako niezalezne, osobowe istoty, o tyle nie musi to wcale oznaczac, ze sa tylko i wylacznie takimi bytami.


W jakim sensie? Chodzi o to, że są częścią jakiegoś absolutu i ich byty osobowe są tylko jego przejawami? Czy moze o to, że maski, które nam pokazują nie mówią o nich wszystkiego i kryje się za nimi coś więcej?
Z tym drugim stwierdzeniem w pełni się zgadzam. Mi chodzi jedynie o to, że np. Odyn jest bytem zupełnie oddzielnym i różnym od Frei, tak jak ja jestem bytem oddzielnym i różnym od Ciebie. Oczywiście mamy pewne wspólne cechy (np oboje jesteśmy ludźmi) i być może wywodzimy się jako duchy z tego samego źródła ale i tak jesteśmy bytami osobnymi i od siebie niezależnymi.

Albruna napisał(a):
Zaintrygowal mnie natomiast Twoj poglad, ze "dazenie do absolutu jest dazeniem do stagnacji". Moglbys to rozwinac?


Ok, rozpisywałem się również i o tym, więc zrobię to znów skrótowo:
Absolut to pewien ideał, który (przynajmniej teoretycznie) zawiera już w sobie wszystko a zatem nie ma potrzeby (ani teoretycznie możliwości) dalszego rozwoju. Skoro się zatem nie rozwija to popada w stagnację a stagnacja jest powolną zagładą. Ja wierzę, że wszystko dąży do nieustannego rozwoju i jak najlepszego dostosowywania się do wciąż zmieniających się warunków, zatem uważam również, że dążenie do absolutu i stagnacji jest błędem. Istota, która kiedykolwiek osiągnie taki stan (a raczej, której będzie się wydawać, że go osiągnęła) ma tylko dwie opcje: albo odrzuci tą ideę i zacznie się rozwijać dalej albo koniec końców sczeźnie.

Albruna napisał(a):
Mowisz o tej mojej pierwszej wypowiedzi?
Albruna napisał(a):
....Zauwaz, ze na slowo Asatru wszystkim przed oczami staje wojowniczy Odyn na osmionogim rumaku lub gromowladny Thor....


Tak, dokładnie o tej. Widzisz, dla mnie Odyn to tez coś więcej niż "cholernie mądry poszukiwacz wiedzy" choć faktycznie nie postrzegam go zupełnie jako manifestacji jakiegoś żywiołu a fragment mówiący o jego wiszeniu na "windy tree" mówi mi o bardzo wielu rzeczach, ale akurat nie o wietrze. zresztą nie chcę się tu rozpisywać o tym jak postrzegam poszczególnych bogów, bo długo by to zajęło i penie nie ma tak naprawdę sensu.
Tak czy inaczej, właśnie dlatego powiedziałem byśmy przestali się na podstawie półsłówek domyślać tego czym są dla nas bogowie bo do niczego nie dojdziemy. Ja popełniłem ten błąd jako pierwszy, Ty niepotrzebnie poszłaś za moim przykładem, ale na tym powinno się to zakończyć :)

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: piątek, 20 listopada 2009, 18:27 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Hakken napisał(a):
Absolut to pewien ideał, który (przynajmniej teoretycznie) zawiera już w sobie wszystko a zatem nie ma potrzeby (ani teoretycznie możliwości) dalszego rozwoju. Skoro się zatem nie rozwija to popada w stagnację a stagnacja jest powolną zagładą
Jeśli piszesz o braku bądź możliwości dalszego rozwoju to zakładasz czynnik czasu (owo 'dalszego'). Absolut obejmując teraźniejsze (i przyszłe) 'wszystko' może być świadkiem jego komplikacji, porządkowania, ewolucji. Każdy z tych przypadków pasuje do określenia 'rozwój'.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: piątek, 20 listopada 2009, 18:55 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 21 sierpnia 2009, 18:56
Posty: 811
Lokalizacja: Orzesze, Śląsk
Albo też absolut to taki stan, w którym nie trzeba się rozwijać dalej- osiągnęło się maksymalny stopień rozwoju-idealny. Stagnacja tego typu wcale nie musi zła. Może być idealną harmonią do której nic już nie trzeba dodawać

_________________
"Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth?
Can you hear them call, can you hear them sing?" Damh, the Bard


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: piątek, 20 listopada 2009, 19:12 
Hakken napisał(a):
Absolut to pewien ideał, który (przynajmniej teoretycznie) zawiera już w sobie wszystko a zatem nie ma potrzeby (ani teoretycznie możliwości) dalszego rozwoju. Skoro się zatem nie rozwija to popada w stagnację a stagnacja jest powolną zagładą


Oj oj... Jeśli coś jest absolutne, to jest absolutne. Nie potrzebuje rozwoju, ani nie dotyczy tego stagnacja. Próbujesz, brachu, opatrzyć Absolut ludzkimi czynnikami, a to z góry jest skazane na porażkę.

To rozważanie przypomina mi rozważania na temat niebytu - jest tak samo bezcelowe. ;)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: piątek, 20 listopada 2009, 20:21 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): piątek, 3 kwietnia 2009, 23:33
Posty: 223
Poszukiwacz napisał(a):
Albo też absolut to taki stan, w którym nie trzeba się rozwijać dalej- osiągnęło się maksymalny stopień rozwoju-idealny. Stagnacja tego typu wcale nie musi zła. Może być idealną harmonią do której nic już nie trzeba dodawać
Nie trzeba sie rozwijać? Beee, :cry: a mi rozwój sprawia największą frajdę w życiu! Ja nie chcę do takiego absolutu! :D :lol:
Osobiście przyjmuję rozumienie absolutu jako boskości w sensie konkretnym - to Kosmos, wszechświat (ale nie absolutu w sensie filzooficznym, czyli naj..., naj... naj...). Bogowie są takimi samymi odrębnymi i osobowymi emanacjami tak rozumianego absolutu jak wszystkie inne istoty.
Absolut filozoficzny ma tę wielką wadę, że za nic nie można go sobie wyobrazić czy pojąć, a zatem nie można się do niego modlić.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: piątek, 20 listopada 2009, 20:49 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 21 sierpnia 2009, 18:56
Posty: 811
Lokalizacja: Orzesze, Śląsk
No bo nie jest bogiem ;) w każdym razie moim zdaniem. W absolucie zawiera się wszystko oraz jeszcze więcej- w tym doskonałość. Mówisz rozwój jest dla Ciebie największą wartością, sprawia Ci radość itd. A można zapytać, skąd ta pewność? Byłeś już kiedyś absolutem doskonałym?:D

_________________
"Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth?
Can you hear them call, can you hear them sing?" Damh, the Bard


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: piątek, 20 listopada 2009, 22:40 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): piątek, 3 kwietnia 2009, 23:33
Posty: 223
Poszukiwacz napisał(a):
Byłeś już kiedyś absolutem doskonałym?:D
Nie, ale gdybym był, to moje pragnienie doskonalenia się również byłoby doskonale nienasycone :lol: i ambicja bycia jeszcze doskonalszym, no bo co, czy są wtedy jakieś granice?! Dalejże, w górę i w dal! - jak Kosmos.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: poniedziałek, 23 listopada 2009, 14:18 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Poświst napisał(a):
Jeśli piszesz o braku bądź możliwości dalszego rozwoju to zakładasz czynnik czasu (owo 'dalszego'). Absolut obejmując teraźniejsze (i przyszłe) 'wszystko' może być świadkiem jego komplikacji, porządkowania, ewolucji. Każdy z tych przypadków pasuje do określenia 'rozwój'.


Jeżeli absolut ewoluuje lub się rozwija to nie jest absolutem. Absolut nie może się już rozwijać to przeczy samej naturze tej teorii. Czas nie ma w przypadku absolutu znaczenia, gdyż on trwa. I to jest właśnie największe wynaturzenie tej idei, rozejrzyj się dookoła, czy widzisz coś co trwa i się nie zmienia? Ja nie, i dlatego uznaję, ze sama rzeczywistość mówi mi, że taki paradoks jest stanem nienaturalnym.

Poszukiwacz napisał(a):
bo też absolut to taki stan, w którym nie trzeba się rozwijać dalej- osiągnęło się maksymalny stopień rozwoju-idealny.


Stagnacje zawsze jest zła, bo tylko rozwój motywuje nas do trwania, jeżeli duch przestanie się rozwijać nie będzie miał potrzeby w ogóle istnieć, zatem koniec końców osunie się w niebyt, może po ułamku sekundy a może po milionach lat, ale dla niego to nie będzie miało żadnego znaczenia, bo i tak nie zmieni się już ani na jotę, nie pozna niczego nowego, nie zrobi niczego nowego, zatem znajdzie się w stanie w którym na dobra sprawę już nie istnieje.

Chimaira napisał(a):
Oj oj... Jeśli coś jest absolutne, to jest absolutne. Nie potrzebuje rozwoju, ani nie dotyczy tego stagnacja. Próbujesz, brachu, opatrzyć Absolut ludzkimi czynnikami, a to z góry jest skazane na porażkę.

To rozważanie przypomina mi rozważania na temat niebytu - jest tak samo bezcelowe. ;)


Ależ mylisz się, próbuję absolut rozpatrzyć pod kontem tego co obserwuję, tego co istnieje. Nic nie jest absolutne, nawet wszechświat, rzeczywistość, wszystko się rozszerza, zmienia, ewoluuje. Niektóre rzeczy powoli, pa przykład kamienie, słońca czy planety, ale jednak również się zmieniają. Próbuję go obarczyć cechami rzeczywistości, której człowiek jest jedynie drobna częścią (choć mieni się nie wiadomo kim).

Nie wiem czemu uznajesz takie rozważanie za bezcelowe? Rozwija, ćwiczy i daje do myślenia, ja widzę w nim bardzo dużo celu.

Poszukiwacz napisał(a):
W absolucie zawiera się wszystko oraz jeszcze więcej- w tym doskonałość.


Zatem nie zwiera się nic. Wszystko tworzy rzeczywistość a ta nie jest absolutem, gdyż jest zmienna.

Ponadto jeżeli absolut jest do wszystkiego to znaczy, że jest do niczego :P
(taki żarcik na rozluźnienie nieco poważnego tematu ;) )

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: poniedziałek, 23 listopada 2009, 15:49 
Hakkenie, myślę, że tworzysz jakąś swoją, moim zdaniem, ograniczona definicję absolutu. A absolut nie może być ograniczony. Z definicji. Jest wielkim kwantyfikatorem. Jest i zmianą i jej brakiem i ruchem i bezruchem. Jest ostatecznym zrozumieniem wszystkiego i równocześnie przyczyną wszystkiego.
Jest celem rozwoju. Nie może być czymś złym w konfrontacji z rozwojem, bo to cel nadaje sens ruchowi, rozwojowi.

Jeśli uważasz, że ruch jest wszystkim, a cel jest niczym, to esencjonalnie się z tym nie zgadzam, bo oznacza to, że wszelka aktywność przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Mógłbym zrozumieć, gdybyś uznał, że coś takiego jak absolut nie istnieje, wówczas ruch miałby na przykład na celu poszerzanie świadomości, poszerzanie zrozumienia bez wyznaczonego kresu. Okej. To jest jasne. Ale wówczas tez nie możemy powiedzieć, ze absolut oznacza stagnację. Możemy jedynie stwierdzić, ze coś takiego nie istnieje. Skoro nie istnieje, to nie może być ani dobre ani złe. Nieistnienie absolutu tworzy całkiem inną perspektywę niż jego istnienie.
Moim zdaniem, w rozważaniach nad absolutem i rozwojem, nie można mieszać tych dwóch perspektyw.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: poniedziałek, 23 listopada 2009, 17:38 
O, widzisz... Rawimir ładniej to określił.

Co do rozważania - jest bezcelowe nie dlatego, że się mylimy, tylko dlatego, że obarczając jakąkolwiek definicją absolut, ten absolut przestaje być absolutem. To tak jakbyś chciał określić niebyt, o którym wspomniałem. Rozważanie może i fajne, może i gimnastykujące, ale do niczego nie dojdziesz, bo - jak mawiał klasyk - byt jest, niebytu nie ma.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: poniedziałek, 23 listopada 2009, 18:02 
Strasznie się neoplatońscy zrobiliście. Wróćmy na płaszczyznę ulubionej duchowości.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: wtorek, 24 listopada 2009, 14:47 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
rawimir napisał(a):
Hakkenie, myślę, że tworzysz jakąś swoją, moim zdaniem, ograniczona definicję absolutu. A absolut nie może być ograniczony.


Mógłbym z tym polemizować, gdyż absolut musi byc skończony, inaczej nie byłby absolutny. To kwestia logiki. Ale i tak nie ma to dla mnie większego znaczenia bo:

rawimir napisał(a):
Mógłbym zrozumieć, gdybyś uznał, że coś takiego jak absolut nie istnieje, wówczas ruch miałby na przykład na celu poszerzanie świadomości, poszerzanie zrozumienia bez wyznaczonego kresu.


Ja nie wierze w absolut jako taki. Powtarzałem to już zresztą wielokrotnie, dla mnie jest on jedynie błędną konstrukcją intelektualną. Wierzę w rozwój bez wyznaczonego kresu, wieczną zmianę i dostosowywanie się do wiecznie zmiennych warunków. I to zarówno na poziomie duchowym jak i materialnym, gdyż nie sa one dla mnie rozdzielne, tylko przenikające się. świadomość przy tej okazji może się rozwijać, ale nie musi, to już cecha jednostkowa ducha, bądź "gatunku" duchów. Co do celu to po prostu nie wierzę w istnienie jakiegoś celu do którego dążymy czy to my czy to rzeczywistość jako taka (w sensie wszechrzecz), ja go osobiście zresztą nie potrzebuje, gdyż mam swoje własne, małe cele i to wystarcza, nie muszę się podbudowywać myśleniem o tym "czy to wszystko ma jakiś cel i sens". Takie wartościowanie jest dla mnie bezsensowne i bezcelowe.
Jednak to, ze nie wierzę w istnienie absolutu nie oznacza jeszcze, ze nie mogę o nim dyskutować jako o konstrukcie intelektualnym (bo tak go jedynie traktuję) a jeśli rozmawiamy o tym w takim kontekście to widzę jego wady, takie jak napisałem.

Chimaira napisał(a):
Co do rozważania - jest bezcelowe nie dlatego, że się mylimy, tylko dlatego, że obarczając jakąkolwiek definicją absolut, ten absolut przestaje być absolutem.


Zatem absolut dla nas nie istnieje, gdyż i tak nie jesteśmy wstanie go pojąć, czy tak? Ale skoro nie jesteśmy go wstanie pojąć to jak w ogóle trafiliśmy na taką koncepcję? A kiedy już trafiliśmy to jak mogliśmy pojąć jej podstawy? A skoro pojęliśmy jej podstawy to czy w tym momencie przestał być absolutem wszak zdefiniowaliśmy go tym samym)? :)

Świętosław napisał(a):
Strasznie się neoplatońscy zrobiliście. Wróćmy na płaszczyznę ulubionej duchowości.


Jeśli już to w moim wypadku neoarystotelesowscy ;) A poza tym cały czas mówimy o duchowości. Ale w jednym masz rację, to nie miejsce do takich rozważań, offtop się straszny zrobił, może jakiś mod przeniesie go do któregoś z filozoficznych tematów?

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: poniedziałek, 30 listopada 2009, 02:03 
Hakken napisał(a):
Mógłbym z tym polemizować, gdyż absolut musi byc skończony, inaczej nie byłby absolutny. To kwestia logiki. (...)Ja nie wierze w absolut jako taki. Powtarzałem to już zresztą wielokrotnie, dla mnie jest on jedynie błędną konstrukcją intelektualną. Wierzę w rozwój bez wyznaczonego kresu, wieczną zmianę i dostosowywanie się do wiecznie zmiennych warunków.


Skonczony - byc moze ale dlaczego mialby sie rzadzic prawami ktore nam sie wydaja dla niego stosowne. Absolut moze robic co chce i byc czym chce. W koncu jest absolutem. Moze ty masz racje, moze ja a moze nikt jej nie ma bo ogarnac go do konca nie mozemy. Ja jednak wierze ze w absolucie zawiera sie wszystko, takze wieczna zmiana i rozwoj. My jestesmy czescia tego absolutu i my sie rozwijamy, a wiec zmiana wpisana jest w absolut. Jesli odbierzesz absolutowi prawo do rozwoju to przestanie on byc absolutem, ograniczysz go.

Hakken napisał(a):
Zatem absolut dla nas nie istnieje, gdyż i tak nie jesteśmy wstanie go pojąć, czy tak? Ale skoro nie jesteśmy go wstanie pojąć to jak w ogóle trafiliśmy na taką koncepcję? A kiedy już trafiliśmy to jak mogliśmy pojąć jej podstawy? A skoro pojęliśmy jej podstawy to czy w tym momencie przestał być absolutem wszak zdefiniowaliśmy go tym samym)? :)


Ja za bardzo nie moge pojac fizyki kwantowej. No, jakies tam najprostsze podstawy rozumiem ale ekspertem nigdy nie bede. Czy to znaczy ze fizyka kwantowa nie istnieje? To nie tak ze nie mozemy pojac absolutu. Sama ogolna zasada jest moim zdaniem latwa do pojecia, nawet niektore pojedyncze elementy tego absolutu sa dosyc latwe do pojecia. Problem w tym ze nie wszystko w tym absolucie mozemy pojac, a o niektorych rzeczach na niego sie skladajacych nawet pewnie nam sie nie snilo wiec nie mozemy go do konca ogarnac i opisac. Ale to nie znaczy ze on sam nie istnieje.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: wtorek, 8 grudnia 2009, 18:33 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
agni napisał(a):
Skonczony - byc moze ale dlaczego mialby sie rzadzic prawami ktore nam sie wydaja dla niego stosowne.


:roll:
Bo jest naszą konstrukcją myślową? I to zresztą imho niezbyt udaną (przypominam, że nie wierze w istnienie czegoś takiego więc rozmawiam tylko o filozoficznej koncepcji) :)
Dużo ciekawsza jest już de Chardinowska koncepcja "punktu omega" i ewolucji dążącej do niej. Naturalnie z całością nie mogę się zgodzić, ale jeśli już mowa o dążeniu do czegoś to już lepiej do tego (choć wciąż nie wiem po co ludziom to poczucie ostatecznego celu).

agni napisał(a):
Ja za bardzo nie moge pojac fizyki kwantowej. No, jakies tam najprostsze podstawy rozumiem ale ekspertem nigdy nie bede. Czy to znaczy ze fizyka kwantowa nie istnieje?


Eee... Ale co ma piernik do wiatraka?? Agni, to była tylko droczenie się z Chimkiem, zastosowaniem jego własnej retoryki przeciw niemu a nie faktycznym pytaniem ;)

Oczywiście, że możemy pojąć absolut, wszak o nim rozmawiamy, ale powoływanie się "na rzeczy o których jeszcze nie mamy pojęcia i nie możemy ich ogarnąć" nie potrafię uznać za argument w dyskusji gdyż za bardzo pachną mi "bo tak" ;)

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: poniedziałek, 1 lutego 2010, 02:04 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): środa, 13 stycznia 2010, 23:01
Posty: 29
Witam wszystkich serdecznie,starałam się uważnie przeczytać ostatnie dwie strony dyskusji,ale coś mnie w tym zmęczyło,nie wiem czemu,ale mam ochotę opisać wam spacer;lato,wąwóz,dużo drzew,ogródki pełne kwiatów,słonce,gdzieś się śpieszę i nagle bez rozdzielenia-rozdzielności-przejścia(nie wiem jakim słowem to opisać)intensywniejsze kolory,zapachy,dźwięki,bardziej czyste,kryształowe,i bardziej jestem częścią tego,niż w tym.Nie idę,nie przemieszczam się,nie to że widzę ,myślę,zupełnie inny sposób istnienia.To się dzieje,ale nie jako świadomość poszczególnych czynności,i... coś nie tak...dwa duże psy gryzą się,warczą,ich właściciele nie mogą do nich podejść.Psy nie powinny się gryźć,bo i po co,złapałam je za sierść na karku i odciągnęłam od siebie.Zwierzaki uspokoiły się,usiadły.Pogłaskałam po łepkach i poszłam dalej.Jeden z właścicieli,dopytywał się jak to zrobiłam,czy jestem treserem zwierząt,nie rozumiałam jego zdziwienia,psiaki się gryzły,to trzeba było rozdzielić i tyle.Wąwóz się skończył,chodnik,przejście przez jezdnię,i wszystko jakby mniej świetliste,bardziej sztywne,porozdzielane,nie żywe...i teraz gdy o tym piszę znowu mnie przenosi,nie chcę tego cofnąć...dobrych snów,pięknych myśli...i te wszystkie spory nieważne..tylko dobre sny,piękne myśli,i to że widzimy to w swoich oczach...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: poniedziałek, 1 lutego 2010, 04:29 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
Aster napisał(a):
Wąwóz się skończył,chodnik,przejście przez jezdnię,i wszystko jakby mniej świetliste,bardziej sztywne,porozdzielane,nie żywe...i teraz gdy o tym piszę znowu mnie przenosi,nie chcę tego cofnąć...dobrych snów,pięknych myśli...i te wszystkie spory nieważne..tylko dobre sny,piękne myśli,i to że widzimy to w swoich oczach...


Dziękuję, Aster. Imbolc to piękny czas, sława Brighid, rozlewającej natchnienie i bezinteresowny pokój. Z pewnością i na tę cnotę znajdzie się miejsce w germańskich religiach.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: wtorek, 2 lutego 2010, 22:34 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Rozkoszy zażywa
kto nie zna cierpienia,
smutku ani obawy,
pomyślność i rozkosz są jego
moc wielka go chroni....

Znajdzie się ;D
W końcu kiedyś trzeba te łupy wojenne przepić i przehulać najlepiej z towarzyszami i rodziną.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: środa, 3 lutego 2010, 17:06 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): środa, 13 stycznia 2010, 23:01
Posty: 29
Lekko,cichutko...noc...stoję przy oknie,myśl nie atakowana nie swoim,swobodnie -trochę sennie-wędruje po krainie wrażeń. Śnieg-ten piękny, puchowy przyjaciel-daje spokojne ciepło. Lekko,cichutko,stopy ledwo dotykają srebrzysto-błękitnej drogi...i ...nie jestem sama...jesteśmy...Tin...to dla ciebie...
Magia, ta nie wszystkim dostępna wrażliwość,umożliwiająca wiedzę ponad podziałami i ustaleniami,pozwalająca widzieć to co żywe i prawdziwe,dająca piękno i szlachetność naszemu istnieniu,niech też darzy nas rozwagą,byśmy nie ulegali martwym,sprytnym rzemieślnikom,tworzącym podziały,niezrozumienia w celach osobistych zysków.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: ASATRU - religia o wielu twarzach
PostNapisane: wtorek, 13 kwietnia 2010, 10:49 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 30 marca 2010, 11:48
Posty: 72
Lokalizacja: Midgaard
Widzę, że z tematu o "Różnicach w Asatru" zrobił się temat do wierszowania. Miło. To wrzucę pieśń od siebie.

Asatru - religia o wielu twarzach.

1.Asatru mój drogi, różnic ma wiele.
Spotykają się w tej wierze różni przyjaciele.
Różne rodziny, różne poglądy, różne korzenie.
Trudne jest wiary odtworzenie.

2.Nie daj się zwieść. Różnie się dziś gada.
Często z ust ludzi wypłynie mądra rada.
Różnic, mój drogi, nie unikniemy.
Prędzej maraton razem przebiegniemy!

3.Tylu mamy Bogów, że aż trudno zliczyć.
Komu by się chciało tak sławetne rody liczyć?
Ktoś czci bardziej, niż innych, jednego Boga.
Niech go nie ogarnia trwoga.

4.Ma prawo jednemu szczególnie zawierzyć.
Ma prawo jednemu życie człowiecze w opiece powierzyć
Nie zrobi błędu, jeśli Cnoty wypełnia.
Nie zrobi błędu, jeśli powinności względem rodu spełnia.

5.Tacy już jesteśmy. Bliscy sobie, choć różni.
Nie możemy stać się próżni.
Miast dzielić stańmy razem do blotu.
Po cóż robić sobie tyle kłopotu?

6.Siostrami jesteśmy i braćmi. Różni jesteśmy.
Pamiętajmy jednak, z tej samej krwi jesteśmy.
Ci sami Bogowie Nam patronują.
Te same Norny pieczę nad Naszym losem sprawują.

Pieśń chyba wszystko tłumaczy? W Asatru różnic nie da się uniknąć, ale wszyscy mamy te same korzenie, tych samych Bogów i to Nas spaja.

Tyr z Wami!

_________________
The time is coming...
It will be done soon...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL