Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest czwartek, 14 listopada 2019, 01:38

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Inspiracje
PostNapisane: wtorek, 18 września 2007, 23:25 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
Hej! Od kiedy tylko dowiedziałem się od istnieniu pogańskiego Czarownictwa starałem się praktykować, zarówno w grupie przyjaciół jak i samotnie. Swoją praktykę budowałem podstawie dostępnych mi źródeł. Z początku głównie tych przetłumaczonych na język polski, potem z anglojęzycznych. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że bardziej skorzystałem z tych drugich. Szczególnie z „Witchcraft for Tomarrow” Doreen Valiente i „Wicca for One” Raymonda Bucklanda, “A Witch Alone” Marian Green oraz „Mastering Witchcraft” Paula Husona w kwestii samotnej praktyki. Jak wspomniałem w dziale „Powitania” nadal staram się rozwijać pod tym względem. Zastanawiam się z jakich źródeł korzystają inne osoby w podobnej do mojej sytuacji.

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 18 września 2007, 23:53 
Offline
PFI Witch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 16:04
Posty: 318
Lokalizacja: Warszawa :)
Dla mnie taka książką-przewodnikiem też było "A witch alone". Jest dużo książek, które zawierają teorię, historię, filozofię itp. a niewiele takich, które faktycznie otwierają oczy na to, że nie wszystko po prostu jest w książkach, że zapomina się o tym co się czci bo siedzi się w pokoju i czyta, zamiast wyjść na zewnątrz i poczuc.

Drugą taką książką było 'Green witchcraft" Ann Moura, też bardzo praktyczne. Generalnie podobały mi się książki, które pokazywały cos ponad teorią i zmuszały do działania i własnego rozwoju.

_________________
"Call it a clan, call it a network, call it a tribe, call it a family. Whatever you call it, whoever you are, you need one."


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 września 2007, 10:32 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
Annelie napisał(a):
Drugą taką książką było 'Green witchcraft" Ann Moura, też bardzo praktyczne. Generalnie podobały mi się książki, które pokazywały cos ponad teorią i zmuszały do działania i własnego rozwoju.


Czytałem „Green Witchcraft” Ann Moury i książka bardzo mi się podobała. Autorka ma smykałkę do pisania przepięknych rytuałów, a i jej teorie na temat korzeni współczesnego Czarownictwa są dość ciekawe. Niewiele jednak skorzystałem w praktyce z zawartości tych książek, gdyż to co jest tam zaprezentowane to dla mnie koherentny system – nie mógł bym przyswoić sobie jednego, bądź kilku rytuałów nie zajmując się resztą.
Swoją drogą, Annelie, nie sądzisz, że ksiązki Ann Moury są dużo sensowniejsze od twórczości Scotta Cunninghama?

Pozdrawiam,
Annelie.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 września 2007, 13:32 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 15:12
Posty: 732
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Ja zaczęłam od Cunninghama :twisted: Później na szczęście trafiłam na inne pozycje.

Jako pierwsze po angielsku przeczytałam "Spiral Dance" Starhawk i mimo różnych opinii, jakie o tej książce krążą, nadal mam do niej sentyment. Później była "Wicca..." V. Crowley, która dała mi bardziej teoretyczne podstawy i"Elements of Ritual" D. Lipp, jako podstawy praktyczne. :) Hmm z ważniejszych inspiracji to jeszcze "A Witch Alone" i "Devoted to You". No i ofkorz "Heart of Wicca".

No ale jeśli o mnie chodzi, to nawet wśród eklektyków jestem skrajnym eklektykiem i dla mojego czarowniczego rozwoju ważne też były pozycje, które nie są ściśle "witchcraftowskie".
Cenię sobie twórczość A. Crowleya, szczególnie "Krótkie eseje o prawdzie" i zbiór esejów "Księgi Bestii". Idąc jeszcze dalej "Psychonauta" Carrolla i "Magia chaosu" Hine'a oraz było nie było "Droga Szamana" Harnera.
A do tego wszystkiego i przede wszystkim "Powstający Prometeusz" Wilsona.
Jak widać mam słabość do mieszania wszystkiego ze wszystkim - przyznaję się. :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 września 2007, 14:02 
Offline
PFI Witch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 16:04
Posty: 318
Lokalizacja: Warszawa :)
Accolon napisał(a):
Swoją drogą, Annelie, nie sądzisz, że ksiązki Ann Moury są dużo sensowniejsze od twórczości Scotta Cunninghama?


Wiesz co, one sa inne. Gdyby Cunnigham zatytulowal swoja ksiazke inaczej, mysle ze nie byloby wokol niej takiej burzy. Bo dla mnie cwiczenia na wizualizcje, opis medytacji, czy magii zywiolow i tego typu rzeczy sa w ksiazkach S. Cunnighama calkiem ok. Problem polegal jak wiadomo na tym ze to nie jest BTW. Mimo ze on chyba byl BTW, z tego co wiem.

No ale na pewno jego ksiazki przemowily do mnie mniej niz ksiazki Ann Moury. Ona pisala jakos tak blizej, od serca, sporo piszac o swojej rodzinnej tradycji, wiec w pewnym sensie pokazywala tez ze sa inne drogi, ktore nie nazywaja sie Wicca a sa tak samo piekne i wartosciowe.

Driada, ty eklektyczny eklektyku :D ja czytalam te same ksiazki w sumie. Spiral Dance bylo troche zbyt milutkie, Wicca Crowley troche zbyt 'jungowskie' choc obie fajne i wartosciowe. Do Heart of Wicca jak juz gdzies kiedys pisalam mam sentyment bo byla pierwsza nie-fluffy ksiazka o tradycji, mimo ze nie do konca o BTW.

Takie nie typowo ksiazkowe inspiracje to dla mnie tez muzyka, mitologia, rozmowy z ludzmi i przede wszystki bycie w naturze, w gorach, w lesie, nad jeziorem. Bez tego nie wyobrazam sobie w sumie poganskiej sciezki :)

_________________
"Call it a clan, call it a network, call it a tribe, call it a family. Whatever you call it, whoever you are, you need one."


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 września 2007, 15:13 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 15:12
Posty: 732
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Annelie napisał(a):
Spiral Dance bylo troche zbyt milutkie, Wicca Crowley troche zbyt 'jungowskie' choc obie fajne i wartosciowe.


Jung był kiedyś moją miłością więc nic nie mogło być zbyt "jungowskie". :P A Spiral Dance + Księgi Bestii daly mi jakieś tam zrównoważnienie black & white :wink:

Annelie napisał(a):
Takie nie typowo ksiazkowe inspiracje to dla mnie tez muzyka, mitologia, rozmowy z ludzmi i przede wszystki bycie w naturze, w gorach, w lesie, nad jeziorem. Bez tego nie wyobrazam sobie w sumie poganskiej sciezki :)


No to to też oczywiście. Szczególnie las. Bez lasu to nie wyobrażam sobie życia a nie tylko mojej pogańskości. 8)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 września 2007, 15:16 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
Cunninghama przeczytałem stosunkowo późno – stąd pewnie nie wywarł on na mnie specjalnego wrażenia. Zacząłem swoją czarowniczą edukację od książek Geriny Dumbitch, przepraszam Dunwich. Cunningham przy niej to naprawdę świetna pozycja. Co mnie razi w jego książkach to używanie terminu Wicca na określenie opisywanych w jego książkach praktyk. O ile wiem, Wiccaninem Cunningham akurat nigdy nie był. A nawet gdyby nim był nie zmieniło to by faktu, że praktyki, które opisuje nie mają z Wicca wiele wspólnego.
Co do Starhawk, to jestem wielkim fanem zarówno jej, jak i tego co robi. Nie odebrałem „The Spiral Dance” jako milutkiej książki – wręcz przeciwnie. Ekstatyczny duch rytuałów Starhawk bardzo do mnie przemówił. I chociaż zawsze uważałam Wicca za moją ścieżkę, gdybym miał kiedykolwiek możliwość pracy w kowenie w tradycji Reclaiming nie wahał bym się ani sekundy.
Nigdy natomiast nie lubiłem Vivienne Crowley. Jej książki są dla mnie zbyt „suche” i akademickie. Pewnie takie miały być zresztą z założenia. Od polecenia książek Crowley zacząłem jednak„wiccańską” edukację moich rodziców, co z perspektywy czasu okazało się być bardzo dobrym pomysłem.
Bardzo szanuję książki Ellen Cannon Reed – nie tylko „The Heart of Wicca”, ale także jej książki o kabale i tarocie.
Driado, ogromnie podziwiam Cię za ogólną wiedzę okultystyczną. Z czasem z pewnością postaram się przeczytać wymienione przez Ciebie pozycje. Jak na razie bowiem z okultystycznej klasyki czytałem tylko powieści Dion Fortune i „Magiję w teorii i praktyce” Aleistera Crowleya.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 września 2007, 15:36 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 15:12
Posty: 732
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Accolon napisał(a):
Bardzo szanuję książki Ellen Cannon Reed – nie tylko „The Heart of Wicca”, ale także jej książki o kabale i tarocie.


Te akurat średnio mi podpasowały. O ile "Witches Qabala" była niezła (choć nie genialna) to już "Witches Tarot" mnie rozczarowała. Kwestia podejścia. Mnie bardziej odpowiada "Book of Thot" Crowleya, zresztą to jego talię posiadam. (Chociaż czytanie Crowleya po angielsku mnie dobija, za wysokie progi... ;) )

Accolon napisał(a):
Jak na razie z okultystycznej klasyki czytałem tylko powieści Dion Fortune i „Magiję w teorii i praktyce” Aleistera Crowleya.


Te powieści dobre są? Kiedyś się zastanawiałam, czy kupić. Fortune czytałam tylko "Mistyczną Kabałę" i była całkiem, całkiem.

Trish mówiła mi, że czytała "Magiję" po angielsku i ma całkiem inny wydźwięk, niż po polsku. Nie wiem, nie sprawdzałam, jak mówiłam Crowley po angielsku mnie przerasta.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 19 września 2007, 16:41 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
Ja z kolei korzystam najczęściej właśnie z talii zaprojektowanej przez Ellen Cannon Reed i jej męża Martina oraz z tak zwanego „Tarot of the Old Path”, którego współtworzyli Farrarowie, Lois Bourne i Patricia Crowther. Mam „The Book of Thoth”, ale ona nie bardzo mi leży – kompletnie. Widać to rzecz gustu.
Z powieści Dion Fortune polecam zwłaszcza „The Sea Priestess”, „Moon Magic” i „The Winged Bull”. Bo “The Goat – Foot God” nie zrobił na mnie większego wrażenia. Jest zbyt, jak by to pewnie ujęła Annelie, „jungowski”. Innych powieści Dion Fortune nie czytałem, ale myślę, że z czasem na pewno przeczytam. :wink: Stanowczo odradzam natomiast „The Arthurian Tradition” autorstwa Dion Fortune, Garetha Knighta i Margaret Lumley Brown. Czemu? Nie napiszę, bo jak się zacznę wyzłośliwiać niechybnie dostanę bana. :twisted:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL