Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest czwartek, 17 października 2019, 04:34

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: wtorek, 5 lipca 2011, 23:08 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Tracę kontakt ze starszymi dziećmi. Tak musi być czy też tylko bywa?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: wtorek, 5 lipca 2011, 23:43 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Tak bywa. To wynika z bardzo różnych przyczyn, sytuacji.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: środa, 6 lipca 2011, 01:22 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
A jak z Tobą? Jak wygląda Twój kontakt z rodzicami (Twój albo Twych rówieśników, znajomych, taki typowy)?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: środa, 6 lipca 2011, 08:21 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Mam dobry kontakt z rodzicami. Sprowadzili się do tej samej miejscowości, mieszkają dwa domy dalej. Widujemy się codziennie lub prawie codziennie, pomagamy sobie nawzajem. O sprawach wiary praktycznie nie rozmawiamy (ojciec jest ateistą, matka katoliczką).
Nie wiem, na ile to jest typowe. Znam podobne rodziny, ale znam też takie, które porozjeżdżały się po świecie.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: środa, 6 lipca 2011, 17:42 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
No tak. U mnie różne województwa, różne kraje. Trudniej o kontakt bezpośredni, trudniej utrzymać kontakt elektroniczny bez spraw, które łączą. Pozostają główne wydarzenia rodzinne i okazjonalne wiadomości. Chyba to normalne, ale jednak mi smutno.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: środa, 6 lipca 2011, 18:06 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Skupiłabym się na tych sprawach, które łączą. Dwójka mojego rodzeństwa mieszka daleko: brat w Wlk.Brytanii, siostra w Warszawie. Kontakt jest dość dobry.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: środa, 6 lipca 2011, 19:41 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 17 kwietnia 2011, 22:34
Posty: 166
Poświst napisał(a):
No tak. U mnie różne województwa, różne kraje. Trudniej o kontakt bezpośredni, trudniej utrzymać kontakt elektroniczny bez spraw, które łączą. Pozostają główne wydarzenia rodzinne i okazjonalne wiadomości. Chyba to normalne, ale jednak mi smutno.

Amvaradel napisał(a):
Skupiłabym się na tych sprawach, które łączą. Dwójka mojego rodzeństwa mieszka daleko: brat w Wlk.Brytanii, siostra w Warszawie. Kontakt jest dość dobry.

Ja też nie w tym widziałabym Twój, Poświście problem. U mnie jak i u Amvaradel - rozrzuciło po Polsce i świecie (W-wa - Zalew Wiślany - a trzecie za granicą (na szczęście w Europie:)). Owszem, utrudnia to nieco spotkania osobiste, ale jak się widuję z bratem (ciotecznym), tym, który mieszka za granicą, to jakbyśmy tydzień nie gadali, a nie widzieliśmy się kilka lat, bywa. Ale nie zmienia to naszego związku emocjonalnego, bliskości miedzy nami, tego o czym rozmawiamy.... Moja mama jak się ze swoją siostrą przyjaźniła tak nadal przyjaźni, mimo, że widują się najwyżej raz na rok - ale są w stałym kontakcie telefonicznym i int.
"Sprawy, które łączą" są w nas - jeśli ktoś jest Ci bliski to rozmawiasz z tą osobą o tym, co dla Was istotne, o wszystkim... I odległość nie gra tu roli.
I odwrotnie - moja przyjaciółka mieszka w tym samym mieście co ja, ale ma dzieci, w tym 1 małe i inne obowiązki, a ja swoje (zajęcia, obowiązki) co też nie raz sprawiało, że przez dłuższy czas nie miałyśmy się kiedy spotkać. I co z tego? Byłyśmy w stałym kontakcie telefonicznym (tak, mamy bezpłatne połączenia ;)).
Odległość nie ma znaczenia dla takich relacji. Jeśli tracisz kontakt to jest to spowodowane czym innym.

Nasuwa mi się tu skojarzenie z Twoimi wypowiedziami z innego wątku - odnoszę wrażenie, że zbyt często skupiasz się na tym co dzieli. Pisałam Ci, że tak samo rozmawiam z ludźmi w różnym wieku, a Ty upierałeś się, że osoby te *muszą* żyć zupełnie czym innym. Tymczasem np. miedzy mną a moim bratem, z którym oprócz więzi rodzinnych łączy mnie przyjaźń - jest różnica kilkunastu lat. A mamy np. wspólne fascynacje, zainteresowania... Wśród znajomych mam ludzi o naprawdę szerokim spektrum wieku. I to NIE jest problem. Bo mamy o czym rozmawiać.
Podobnie i w tej sytuacji - to nie odległość jest problemem. To kwestia tego, czy znajdujesz wspólne sprawy, tematy... Czy chcesz spojrzeć na coś od ich strony, albo dowiedzieć się co myślą, jak to czy tamto widzą, co ich trapi a co raduje..., oraz opowiedzieć coś od siebie, ale nie "nauki starszego pana", a coś szczerego, coś czym żyjesz... - czy - zakładasz, że żyjecie czym innym i nie ma o czym gadać. Tak, jak ujęła to Amvaradel: Skupić się na sprawach, które łączą.
Ale do tego trzeba w ogóle takie rozwiązanie (że coś Cię jednak z nimi łączy :P ) do siebie przypuścić ;)

_________________
Ziemia moim ciałem,
woda moją krwią.
Powietrze - oddechem,
ogień siłą mą!
:D


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: środa, 6 lipca 2011, 21:34 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
Poświst napisał(a):
A jak z Tobą? Jak wygląda Twój kontakt z rodzicami (Twój albo Twych rówieśników, znajomych, taki typowy)?


Ja zatracilam kontakt z rodzina po smierci mojej biologicznej matki. Jedynie z nia i jej matka kontakt byl jakis sensowniejszy, blizszy, te 2 osoby traktowaly mnie jak rownozednego partnera a nie jak dziecko.
Reszta... powiedzmy ze czlowieka wkurza jak traktuja go jak glupie malutkie dziecko, szczegolnie po tym jak przez 12 lat byl traktowany jak dorosly. Na takim podlozu wiezi poprostu wytworzyc sie nie da, ani z ojcem ani z jego bracmi, siostrami, rodzicami...

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: czwartek, 7 lipca 2011, 10:53 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 3 lipca 2011, 12:06
Posty: 34
Lokalizacja: Kraków
Złe relacje są często większym dobrodziejstwem niż dobre, gdyż umożliwiają spotkanie się danej osoby samej ze sobą. Tzw. dobre relacje, w których wola osoby często jest naginana do rzeczywistych lub urojonych potrzeb tzw. osób bliskich, co nie ma nic wspólnego z rzeczywistym spotkaniem dwóch niezależnych jednostek, ma znacznie gorsze konsekwencje dla psychiki i osobowości.
Dotyczy to także czasami relacji z rodzicami i z dziećmi. Gorsze relacje mogą być też drogą do dobrych relacji ale opartych już na głębszym podłożu, nie na poprawności i standardowym podejściu wynikającym z określonych relacji pokrewieństwa ale na rzeczywistym spotkaniu dwóch jednostek zawieszonych w czasie, z których tylko przypadkowo jedna jest rodzicem, a druga dzieckiem.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: czwartek, 7 lipca 2011, 11:32 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
the man in the trees: mam nadzieję, że mówisz na podstawie własnych doświadczeń a nie cytujesz z książek :) mam jeża na plecach na uogólnienia.
mój kontakt z dziećmi? nie wszedlem jeszcze w etap wyfruwania z gniazda, buntu młodzieńczego etc.
kontak z rodziną? mam dobry. pomimo tego, że najbliźsi są juz po tamtej stronie. (rodzice, dziadkowie).
jeśli chodzi o utrzymywanie kontaktów z bliskimi, to duże odległości nie są przeszkodą, natomiast jeśli ludzie nie są na prawdę bliscy, to niedaleki adres zamieszkania nie jest pomocą;)
i jeszcze jedna rzecz. jest coś takiego, co nazywam "rodziną odnalezioną" czyli osoby, które nie są ze mną spokrewnione, ale czuję z nimi na tyle mocna więź, że mowie do nich bracie/siostro- tak, jakby byli byli moim rodzeństwem z krwi.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: czwartek, 7 lipca 2011, 13:49 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 3 lipca 2011, 12:06
Posty: 34
Lokalizacja: Kraków
Nie są to cytaty, bo wtedy umieszczam cudzysłowy, nie jest to zaczerpnięte z książek,są to moje własne przemyślenia i obserwacje, możliwe, że sformułowane nazbyt generalizująco. Chodzi mi o zaprezentowanie możliwego innego spojrzenia na pewne kwestie, w czym objawia się złożoność rzeczywistości.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: czwartek, 7 lipca 2011, 13:49 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Miłka napisał(a):
Ja też nie w tym widziałabym Twój, Poświście problem. ...
Nasuwa mi się tu skojarzenie z Twoimi wypowiedziami z innego wątku - odnoszę wrażenie, że zbyt często skupiasz się na tym co dzieli. Pisałam Ci, że tak samo rozmawiam z ludźmi w różnym wieku, a Ty upierałeś się, że osoby te *muszą* żyć zupełnie czym innym
Tak mnie to twierdzenie o 'uporze, przymusie życia zupełnie czymś innym' zaskoczyło, bo tak odległe od sposobu w jaki oglądam świat, że aż zajrzałem do mych wcześniejszych wypowiedzi. I nic imputowanego nie znalazłem. Myślę, że chodzi Ci o wątek "Pogaduszki pogan starszych"; zerknij, przypisujesz mi słowa innej osoby.
Więcej, są tam moje wypowiedzi, w których daję wyraz rozbawienia przypisywaniem drugiej grupie wiekowej (obojętnie której z nich) cech szczególnych, różnicujących. Z niektórych, np. z powagi, sam się podśmiewam :D
Choć nie powiem, taka pomyłka trochę łechce moją próżność. Inni piszą, przedstawiają idee, poglądy, a ja tylko za wsparcie technicznego pomysłu, bez argumentacji, którą przedstawił ktoś inny, jestem postrzegany jako autor. Żeby w realu tak było byłbym urządzony :lol:

Teraz ogólniej, i ad meritum. Przeczytałem wszystkie wypowiedzi bardzo uważnie bo skoro odczuwam dyskomfort to było dla mnie istotnym przyjrzenie się mu "innymi oczami". Jednak chyba mówimy o różnych rzeczach. Podobnych lecz różnych. Wypowiedzi (cenne dla mnie również z innych względów, o czym na końcu) dotyczą raczej zagadnienia dobrych versus złych kontaktów. Ich naprawy, trudności lub ułatwień technicznych (odległość, telefon, Internet, wizyty) itp.
Rzecz w tym, że ani nie miałem złych kontaktów, ani ich nie mam obecnie. Nie chodziło mi o zjawisko tzw. toksycznych rodziców
the man in the trees napisał(a):
Złe relacje ... wola osoby często jest naginana do rzeczywistych lub urojonych potrzeb tzw. osób bliskich, co ... ma znacznie gorsze konsekwencje dla psychiki i osobowości
ani o brak partnerstwa, poszanowania doświadczeń dziecka już dorosłego
Neri napisał(a):
czlowieka wkurza jak traktuja go jak glupie malutkie dziecko
Rzecz w zamieraniu kontaktu jak najbardziej pozytywnego, kontaktu nie mającego cech dominacji czy chociażby niezgodności poglądów. Mam wrażenie, że tak nie musiało być, ale ... po prostu bywa. A mój post był wyrazem smutku (takiego melancholijnego, nie rozdzierającego) i próby umniejszenia go przez podzielenie się odczuciem z Wami.

Mimo, że nie wskazywałem na pokoleniowe różnice w postrzeganiu świata (pisał o nich Gostomysł), to w wypowiedziach innych je zauważam, i to nawet jako rodzaj standardu, który trzeba próbować przełamywać (w cytacie zmieniłem w stosunku do oryginalnej wypowiedzi pogrubienia tekstu, nie by nim manipulować lecz by podkreślić sformułowania, które w sposób szczególny, mym zdaniem, intencjonalnie różnicują pokolenia)
Miłka napisał(a):
kwestia ... czy znajdujesz wspólne sprawy, tematy... Czy chcesz spojrzeć na coś od ich strony ... dowiedzieć się co myślą, jak to czy tamto widzą, ... oraz opowiedzieć coś od siebie, ale nie "nauki starszego pana"
I tu muszę się zgodzić z Gostomysłem nie tylko technicznie, jak w "Pogaduszki pogan starszych", lecz i, w części, merytorycznie. Różnica doświadczeń to jednak jest różnica. Po prostu. W przypadku gdy dzieci są dorosłe i całkowicie samodzielne, przykładowo w wieku Amvaradel (podałaś liczbę latek na forum więc się ośmieliłem :roll: ), i mają swoje dzieci, trudno byłoby je nauczać i wychowywać, przeciw czemu energicznie protestują przedmówcy :lol: Dziećmi są jedynie w sensie pokoleniowym, w rzeczywistości to dorośli ludzie z pełnym zakresem własnej odpowiedzialności, odrębności doświadczeń, poglądów. Można mówić jedynie o dzieleniu się doświadczeniem i to w obie strony.
Zamieranie kontaktu nie oznacza złych emocji. A przynajmniej nie musi. A życie, które wiedzie się oddzielnie (dorośli tak mają) rodzi oddzielne doświadczenia. Mimo psychicznej więzi, mimo rodzinnej zażyłości, różnicowanie to zwiększa się w miarę czasu. Pewnie u wiodących stabilny byt wolniej, u dynamicznych szybciej, tak czy siak w miarę upływu czasu doświadczenia się zbiera budując odrębne osobowości i wcale nie jest złym, jeśli wnioskami z owych doświadczeń można się dzielić w obie strony. Brak narzucania poglądów, partnerstwo i poszanowanie, zakłada w sobie zachowanie odrębności (które wszakże mogą być integrowane).
W owym wspomnianym partnerstwie, w poszanowaniu, mieści się zaakceptowanie formy i intensywności kontaktów, których oczekuje druga strona. Nadmierne narzucanie się z nimi byłoby właśnie męczące, toksyczne, przeradzające się z przyjemności w niezbyt miły obowiązek. Mój problem chyba leży właśnie w innych od dzieci oczekiwaniach co do częstotliwości czy intensywności kontaktu.
I geografia, i intensywność prowadzonego życia (obecnie bardziej dotyczy to dzieci niż mnie) nie jest ułudą. Jeśli odległość istnieje to istnieje, nie da się tego wykreślić. Taki czynnik można próbować neutralizować (choćby poprzez Internet) ale nie pomijać czy eliminować. Nie da się wyeliminować odległości bo jest ona faktem, można najwyżej niwelować, neutralizować jej negatywny wpływ.

Wspomniałem na początku o zainteresowaniu i uwadze z jaką przeczytałem wypowiedzi, mimo że w większości dotyczyły wadliwości kontaktu (czym się nie martwię) a nie jego zamieraniu. Zainteresowanie wynika z tego, że mam dwóch małych prawdopodobnie chłopców (krążą opinie, że to nie dzieci lecz odnogi od piekieł) i dzielenie się doświadczeniami z budowania relacji gdy stosunki rodzic - dziecko nie są jeszcze równoprawne ma wpływ na ich kształtowanie. Dzięki. Tak nawiasem mówiąc, te małe dzieci to jedna ze spraw, które napowrót mnie łączą ze starszymi.
Amvaradel napisał(a):
Skupić się na sprawach, które łączą
Podpisuję się przednimi i zadnimi łapami. I ogonem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: sobota, 9 lipca 2011, 10:23 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Ja takie powolne zamieranie, a przynajmniej ograniczenie kontaktów widzę w relacjach ze swoim rodzonym bratem. On założył swoją rodzinę, "znormalniał". Ja codziennie przesiaduje na forum pogańskim, z Wami dyskutuję o tym, co mnie interesuje, a z bratem odzywamy się do siebie od okazji do okazji. Żadna ze stron nie dąży do jakiegoś zintensyfikowania tych kontaktów.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: sobota, 9 lipca 2011, 11:16 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 3 lipca 2011, 12:06
Posty: 34
Lokalizacja: Kraków
Jeden starszy, drugi młodszy, równie dobrze mogłoby być na odwrót. Co ja o tych ludziach wiem : nic. Kiedy to się stało, ileś tam lat minęło, nic się nie zmieniło nikt się nie zmienił, ktoś ma siwe włosy, a jakby dalej był dzieckiem. Zmieniając siebie zmienia się kontakty i widzenie tych kontaktów. Jednego dnia nieznośny obowiązek innego właśnie wyraz swobody i wolności. Takie są moje doświadczenia, z dnia na dzień obraz tych kontaktów zmienia mi się. Czy prawda jest pośrodku - na pewno nie, ona jest jeszcze gdzie indziej. Jednego dnia ktoś mi się wydaje stary i bez energii, drugiego na odwrót, ale to ja inaczej patrzę, a on właśnie wczoraj był pełen energii, a dzisiaj jej nie ma. Dlatego wydaje mi się, że skupienie się na sobie ma zbawienny wpływ na wszystkie relacje - choćby ta zbawienność miała prowadzić do ich zakończenia lub ograniczenia i powstania nowych.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kontakt z dziećmi
PostNapisane: niedziela, 10 lipca 2011, 21:26 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 6 marca 2009, 21:16
Posty: 17
Lokalizacja: Wrocław
ja mogę się pochwalić, że mam dobry kontakt z rodzicami. z tata trochę słabszy, ale z mamą lepszy i nie mamy konfliktów na tle religijnym. moja mama jest dość gorliwą katoliczką, ale mądrą, myślącą. mamy trochę wspólnych poglądów i lubiłyśmy się kiedyś wymieniać teoriami, przemyśleniami. z tym, że ona swoją ścieżkę odnajduje gdzieś indziej niż ja. ale lubię to, że nic nie neguje i nie przekonuje mnie do niczego, jest ciekawa i otwarta.

_________________
'każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą.'


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL