Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest niedziela, 16 czerwca 2019, 02:44

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 99 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 1 października 2007, 14:06 
"Takie sa skutki postawy, ktora popierasz! Wiekszosc ludzi nie ma na tyle pewnosci siebie, zeby stwierdzic "ja jestem specjalny, utalentowany".

Nie, nie popieram takiej postawy. Wiara we własne możliwości nie raz pomogła mi w życiu. Jedak z moich obserwacji wynika, że nie każdy nadaje się do wszystkiego, może próbować wszystkiego i tylko albo aż tyle może zrobić. Jakie będą tego efekty to już inna sprawa.
Argumenty, które podałaś dlaczego ludzie nie zajmują się magią są bardzo dobre ja bym dodała jeszcze - strach przed skutkami nawet niewinnych zaklęć (można skrzywdzić kogoś świadomie czy nie).
Ela


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 1 października 2007, 16:15 
Elżbieta napisał(a):
(...) z moich obserwacji wynika, że nie każdy nadaje się do wszystkiego, może próbować wszystkiego i tylko albo aż tyle może zrobić. Jakie będą tego efekty to już inna sprawa.
Argumenty, które podałaś dlaczego ludzie nie zajmują się magią są bardzo dobre ja bym dodała jeszcze - strach przed skutkami nawet niewinnych zaklęć (można skrzywdzić kogoś świadomie czy nie).


Widzę, że uparcie trzymasz się kwestii samooceny w sensie "nadawania się" w tym wypadku do czarostwa. Po dłuższym namyśle, przyznam Ci rację. Ktoś np. łapie się za pędzle, dopada sztalugi i po pierwszym semestrze myśli już o ekonomii, bo produkuje same landshafty, drugi uparcie produkuje to samo, ale na magisterkę, bo wierzył, że ma dar i talent. Miał długi szalik i rozmarzone spojrzenie, nie ma bata, był artystą. Fakt, faktem wytrwał. Wiara w dar dodaje uporu, ale czy skuteczności?
Co do strachu. Też masz rację. Ludzie często działają spontanicznie, często bez namysłu. O ile natchniony poemat głoszony do słońca na polu, grozi co najwyżej kleszczami, inwokacje i ewokacje są często nieprzewidywalne, a ich skutków zdarzało mi się obawiać. Dużą rolę ma też podświadome "czarnomagiczne" zabarwienie niektórych elementów czarostwa, czy magii, ale to już scheda mrocznej skłonności wyobraźni, przynajmniej tam gdzie śpi wiedza.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 2 października 2007, 12:48 
Masz rację jestem trochę upartą osobą. Nie chodziło mi jednak o to by mieć czy nie mieć racji. Myślałam poprostu jakie czynności może wykonywać każdy człowiek i doszłam do wniosku (możę błędnego), że tylko pracę czysto fizyczną . Praca nad magią to ciężka praca ale umysłowa ( może też się mylę) i a to już coś innego - stąd pomysł na " nadawanie się, talent, wrażliwość" itp.
Przepraszam jeśli kogoś uraziłam i dziękuję za wszyskie odpowiedzi. Wyjaśniły mi niektóre z moich wątpliwości.
Ela


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 2 października 2007, 14:45 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
3Jane napisał(a):
c) nalezy odwolac sie do profesjonalisty (bo zyjemy w kulturze, w ktorej wiekszosc rzeczy zalatwiaja za nas inni, profesjonalisci w danej dziedzinie),


A nie uwazasz ze jednak warto sie odwolac do profesjonalisty???

"„...Kiedy zasiedli przy mięsiwie, Egil zauważył że kobieta leży chora na końcu sali. Zapytał więc
kim jest, gdyż wzruszył go jej okropny stan. Thorfinn odpowiedział, że ma na imię Helga i jest jego
córką; Jest chora od dawna; jej problemem jest straszny ból w nogach; nie może spać w nocy i jako
jedyna cierpi na tę chorobę.
– Czy cokolwiek było czynione aby ozdrowiała? - zapytał Egil
– Runy były ryte – odrzekł Thorfinn – syn władcy je uczynił; a ona poczuła się gorzej niż
wcześniej po tym zabiegu. Ale być może Ty Egilu, możesz coś zaradzić na tę chorobę?
– Być może nie pogorszę jej stanu, jeśli wezmę się za nią swymi rękoma. - odrzekł Egil.
Następnie Egil zakończył swój posiłek, podszedł do kobiety i rozmawiał z nią. Nakazał podnieść ją z posłania i położyć swieżą pościel i tak uczynili. Następnie przeszukał jej łóżko i znalazł w nim kość wieloryba, na której były runy. Egil odczytał je, następnie przeciął i zeskrobał do ognia. Spalił również kość, na której były wyryte. Nakazał też wynieść starą pościel i dobrze wywietrzyć.
Następnie Egil zaśpiewał:
Run nie powienien ten ryć,
kto ich nie umie czytać;
Od czarów ciemności pełnych
znaczenie można zagubić
Dziesięć słów źle spisanych
Na kości tej było wyrytych
One to piękną niewiastę
W ból i chorobę wprawiły.
Następnie Egil wyrył runy i ułożył je pod poduszką, na której chora leżała. Ona zaś stwierdziła, że jest niewyspana, ale czuje się już dobrze. Była jednak nadal osłabiona. Mimo to jej ojciec i matka byli zachwyceni. Thorfinn zaoferował Egilowi całą pomoc jaką mógł mu okazać.", Saga o Egilu rozdzial 75.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 12 października 2007, 22:45 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 6 października 2007, 19:29
Posty: 92
Lokalizacja: ze snu
Z tego co zauważyłam w tym temacie pojawiają się również inne pytania oprócz tego zawartego w pierwszym poście.
Tak więc postaram się odpowiedzieć chociaż przyznać muszę że jest niezwykle ciężko. Przeżycia duchowe związane z magią są według mnie pięknym odczuciem które tylko naprawdę utalentowany człowiek potrafi przeobrazić w słowa.
Wiele razy zastanawiałam się nad dziwnymi zjawiskami które napotykałam na swej drodze. Sny, znaki, duchowe doznania wszystko wprawiało w radość i niepokój. Chyba jeszcze wiele czasu minie zanim to wszystko tak naprawdę zrozumiem, zanim się nauczę. Dlatego obserwuje, obserwacja i dostrzeganie duchowych aspektów jest jednym z moich głównych zamiarów. Magia splata się i wiąże z wiara a ja zawsze uważałam że w to co wierzysz to się stanie, ot takie proste stwierdzenie:).
Jestem świadoma tego że osoby rodzące sie z darem mają łatwiejszą drogę zgłębiania tej wiedzy niż osoby pozbawione daru magii. Jednak nie uważam że nie jest to niemożliwe, jak napisałam wyżej potrzebna jest wiara.
To jest takie moje prywatne zdanie na ten temat ;)

_________________
Słychać szepty Błękitnego Nieba. Ziemia śpiewa...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 13 października 2007, 00:15 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:24
Posty: 93
Lokalizacja: Hannover
Dobrze, że zostało tu powiedziane jedno: że zdania na różne tematy mogą się zmieniać. Zdarza się, że w zastraszającym tempie.
Sama się sobie dziwię, że z czasem sprawy, wobec których miałam iście radykalne podejście zaczynają mi się w głowie układać w bardziej "tolerancyjny" sposób.
Mimo, iż dalej czuję się przede wszystkim eklektykiem to ciągnie mnie w stronę BTW. Nieświadomie szukam wszystkiego, co tego tematu dotyczy.
?wiadomie natomiast, nie robię pewnych kroków, ponieważ nie czuję się na to jeszcze gotowa.

Co do pewności siebie. Zgadzam się. Kiedy robię coś bez przekonania, że potrafię/mogę się nauczyć, zazwyczaj wychodzi z tego jakaś kompletna klapa.
Na szczęście mam wokół siebie ludzi, którzy "odkrywają" we mnie różne predyspozycje i umieją mnie wspierać podczas wysiłków związanych z nauką.
Myślę, że to też jest ważne.

Co do analogii śpiewu. Nie mogę zaprzeczyć temu, co napisała Lyshanna. Kilka ładnych lat nauki śpiewu pokazało mi, że każdy może śpiewać. Nie koniecznie być solistą, ale wydobywać z siebie dźwięki, które pięknie współbrzmią z innymi, np. w chórze.
Wydaje mi się, że ważniejszą od talentu jest pasja. Pasja i chęć osiągnięcia czegoś.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 13 października 2007, 00:42 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Ilia napisał(a):
Mimo, iż dalej czuję się przede wszystkim eklektykiem to ciągnie mnie w stronę BTW. Nieświadomie szukam wszystkiego, co tego tematu dotyczy.
.


Ja mam chyba wlasnie na odwrot:D Coraz bardziej zaczynam sobie zdawac sprawe, ze formula "wicca" (nie chodzi nawet o BTW) mi nie wystarcza, coraz bardziej czuje sie eklektykiem (pomimo tego, iz kiedys uwazalem "wicca" za swoj nurt poganstwa).

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 13 października 2007, 12:43 
Ilia napisał(a):
Wydaje mi się, że ważniejszą od talentu jest pasja. Pasja i chęć osiągnięcia czegoś.


Podpisuję się pod tymi słowami. Pasja, to czysta wola, miłość do celu, a nad miłość to już próżno szukać większej siły.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 8 stycznia 2008, 22:28 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 6 stycznia 2008, 19:08
Posty: 26
Lokalizacja: Kraków
Wrażliwa i jednocześnie gruboskórna kobieta tajemnica - to jest wg.mnie czarownica.
Poznać ją można przy zetknięciu spojrzeń.
Inteligencja, spryt, wiedza, pasja i POWOŁANIE to ważne wyznaczniki.
Uważam, że kimś takim przychodzi się na świat.
Z takim właśnie przeznaczeniem. Prędzej czy później odkryje w sobie tą ścieżkę.
Nie potrzeba nazewnictwa, w ich przypadku wszystko płynie z serca i mózgu. A tego nie da się nazwać.
Zresztą po co ?

_________________
Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 8 stycznia 2008, 23:31 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Lacrimosa napisał(a):
Nie potrzeba nazewnictwa, w ich przypadku wszystko płynie z serca i mózgu. A tego nie da się nazwać.
Zresztą po co ?


Jezeli chce byc BTW czarownica to nazewnictwo jest dosc wazne ;)

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 9 stycznia 2008, 18:25 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 4 września 2007, 18:30
Posty: 20
Lokalizacja: Irlandia
Hajdamaka napisał(a):
BTW czarownica


My Polish is still pretty bad, I am afraid, so I have no idea what is being written in the two posts above.

I would like to point out that the term 'BTW' (meaning 'Britisch Traditional Witchcraft') is an American invention, and used more and more because of the Internet. In Europe, this term is not used by Wiccans at all, particularly because the Americans include all sorts of Pagan groups that would not necessarily be seen as Wiccan here in Europe.

In Europe we tend to talk about 'Traditional Wicca' or 'Initiatory Wicca' when we try to make the difference between general Paganism and Wicca.

Slainte,
Boann


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 12 stycznia 2008, 02:15 
Boann, thanks for explaining BTW for me. I was about to ask what kind of strange creature it is. Apologies for writing the rest of this message in Polish. If you're interested in the topic let me know and we can exchange views in the English Corner.

Chcialabym wrocic do poczatkow tej dyskusji. Tu w Anglii ostatnio tez duzo dyskutujemy na temat co to znaczy byc Wiccaninem, czarownica i kaplanka/kaplanem. A to dlatego ze Wicca wpladla w pulapke - zastawila na siebie sidla - mianowicie rozrosla sie a na cos takiego nie byla przygotowana. Topic jest delikatny - postaram sie byc jak najbardziej dyplomatyczna zeby nikogo przypadkiem nie obrazic. Jelsi wyraze sie niezrecznie - z gory przepraszam - jestem podwojnym strzelcem i dyplomatycznosc nie lezy w mojej naturze.

Poczatki Wicca wskazuja na religie tajemna, ezoteryczna i elitarna. Tylko wybrani mogli wstapic w jej szeregi. Byla tez to religia jak czesto sie smiejemy anarchistyczna, bez dogmatow, regul i zasad. Zrzeszala ludzi ktorzy myslelli i czuli podobnie choc na pewno nie tak samo. Ile czarownic w pokoju tyle roznych zdan na kazdy temat ale jednak wystarczajaco podobnych by praktykowac razem. Choc juz wtedy nie obylo sie bez problemow. Taka Wicce sobie wlasnie cenimi ale i w tym niestety lezy jej problem.

Dzis Wicca rozrasta sie w szalonym tempie. Coraz to nowe pokolenia wiccan pojawiaja sie w wielu krajach. Mam okazje regularnie spotykac sie z Wiccanami z europy i coraz bardziej staje sie widoczne ze im wiecej ludzi tym wiecej rodzajow wicca. I kazdy nowy wiccanin ma swoje zdanie na temat czym wicca jest a czym nie jest. Z jednej strony dobrze, z drugiej zle. Bo kazde pokolenie w pewnym momencie dochodzi do wniosku ze ono wie lepiej - proces zupelnie naturalny - ale zmieniajac pojecia, wierzenia, idee, rytualy i tak dalej coraz bardziej odchodzi sie od zrodla wicca. Tego mi zal.

Gdzie indziej na tym forum poruszony zostal topic Fluffy Bunny pagan/wiccan. Moze pozniej cos wiecej na ten temat napisze i dokladnie wytlumacze co ja rozumiem pod tym pojeciem, tutaj wystrczy jesli napisze ze coraz wiecej mlodych ludzi w europie oddala sie od tradycyjnego praktykowania wicca a zwraca sie w strone - politycznie wlasciwej (politically correct) wicca. No i wlasnie wtedy pojawia sie pytanie co to znaczy byc czarownica, wiccaninem, kaplanem/ka.

Wicca - czy Wiccaninem jest sie tylko po przejsciu rytualu wtajemiczenia? Czy moze jest sie wiccaninem jelsi przeczytalo sie ksiazki i praktykuje samemu? Czy jesli sie wierzy w poganskich bogow to jest sie jedynie poganinem czy tez wiccaninem? Kiedys pewna mloda dziewczyna na Wicca Study Group w Londynie mi powiedziala, mowiac o innej osobie: 'na pewno jest wiccanka bo przeciez uwaza sie za wiccanke'. Czy wystarczy okreslic sie jako wicanin/ka zeby nia byc?

Czarownica - zdumiewajace jak duzo ludzi uzywa terminow wiccanin - czarownica zamiennie. Czarownica dla mnie to ktos kto kto nie boi sie uzyc magi, sily swojego umysly i swoich emocji aby zmienic swiat poczynajac od malych a na wielkich rzeczach konczac. Ale zaskakuje mnie ilu ze wspolczesnych wiccanow nie uprawaia zadnej magii oprocz tej ktora jakby wpiasana jest w rytual. Zadnych zaklec, zadnego ingerowania w boski plan. Brzmi podejzanie chrzescijansko - a no tak, a wyznawany jest ten poglad przez wielu wiccan. Czy mozna ich nazwac czarownicami? A sa inicjowanymi wiccanami.

Kaplan/ kaplanka - czy kazdy wiccanin jest kaplanem/kaplanka? To znow pytanie typowo wspolczesne. 20 lat temu chyba nie istnial ten problem. Co to znaczy byc kaplanem/kapalnka. W chrzesciajnstwie sytuacja jest jasna. Sa masy wierzacych i kaplan ktory jest pzrewodnikiem dla tych mas. Tylko on moze odprawiac rytualy, on zajmuje sie rozwojem duchowych, mowi innym co maja myslec i jak sie zachowywac. W Wicca podobo kazdy jest kaplanem aczy na pewno. Tylu ludzi jest inicjowanych albo pzrechodzi samo inicjacje, nie chca pracowac w covenach, uwazaja ze sami wiedza jaka praktyka jest najlepsza, nigdy nie pzreszli zadnego wiccanskiego treningu i nie maja zbyt duzego pojecia o tym jak powinien wygladac wiccanski rytual. Moze jest wiec ktos taki kaplanem ale czy wiccanskim mimo ze sie tak nazywa? A jesli wiccanin nie umie przeprowadzic rytualu sam i musi polegac na innym wiccaninie to czy mozna go nazwac kaplanem?





Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 13 stycznia 2008, 11:49 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): niedziela, 13 stycznia 2008, 04:28
Posty: 58
Lokalizacja: Sosnowiec
Z tego co sie orientuje to temu miala sluzyc inicjacja, zeby osoby _odpowiednio_ (tutaj kwestia co znaczy to odpowiednio)
przygotowane dostepowaly inicjacji na:
I poziom - mialy prawo nazywania sie wiccanami
III poziom - gdzie dostawaly mozliwosc zakladania wlasnego kowenu i uczenia kolejnych pokolen wiccan.
(i branie odpowiedzialnosci za nich, i "sprzatanie" jak cos nie wyjdzie)

So, osoby bez inicjacji nie powinny jednak sie nazywac wiccanami,
bo w koncu sa jakies reguly, i grajmy fair. Sa wiccanie inicjowani, i nawet
- jak ktos sie czuje wiccaninem, to wypada zeby skonfrontowal to co mysli o sobie z rzeczywistoscia,
w koncu inicjacja chyba nie boli? Dostapi inicjacji - hurra, moze oglaszac to swiatu.

- Jesli uwaza ze jego przedinicjacyjna wicca jest inna/lepsza niz to co czyta w ksiazkach o wicca,
i ma gdzies inicjacje to moze jednak mysli o innej/wlasnej sciezce a nie o wicca.

- Jesli zas osoba, boi sie uzywac magii (mh, ktos pytal dlaczego?) to jednak IMHO nie byla _odpowiednio_ przygotowana,
i ten ktos kto ja inicjowal jednak zawalil.
W sumie co jest fajnego w wicca jesli nie korzystamy z magii? Interesujace kontakty towarzystkie?

Ogolnie moj "stereotyp" ze w kowenach: ,,jestesmy swiadomi roznic, ale pracujemy razem, bo mamy wiecej wspolnego'',
po tym poscie troche sie zawalil,
ale mozna bylo sie spodziewac ze koweny sa rozne, tak samo jak sa rozni ludzie ;s

Problem uproscilem, ale jak sie stoi obok tego wszystkiego, i sie nie wie wszystkiego to zdecydowanie latwiej.
Jesli mam jakies powazniejsze buble w kwestii jak wyglada wicca od srodka, to przepraszam.

Pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 13 stycznia 2008, 14:11 
Hello DarkJames

Nie chcialam zrujnowac twojego stereotypu, jedynie co chcialam przedstawic to to z jakimi problemami zaczyna sie borykac wicca w europie. Nie jest az tak zle jak to moze wynikac z mojej poprzedniej odpowiedzi. Ciagle duzo jest covenow ktore mozna umiescic pod mianem BTW. Moja inicjacja miala miejsce 13 lat temu i w tym czasie spotkalam bardzo pokrewne dusze i w Niemczech i w Norwegii no i oczywiscie w Anglii. Mam wspanialych znajomych zarowno w covenach alexandryjskich jak i gardnerskich i wszyscy sie swietnie dogadujemy. Choc jak zadasz nam jakies pytanie to dostaniesz tyle roznych odpowiedzi ile osob w pokoju.

Zgadzam sie z twoimi wnioskami na temat inicjacji i kogo mozna nazwac wicca a kogo nie. Kiedys bardzo mialam na ten temat bardzo skrajne poglady ale ostatnio troche bardziej stalam sie tolerancyjna, choc nie do konca. Problem jest w tym ze im bardziej wicca sie rozrasta tym mniej zna sie ludzi i to co oni robia. Ja ze swej strony inicjuje nie duzo ludzi ale za to takich ktorych mam calkowita pewnosc ze czuja i mysla podobnie i sa 100% wiccanami. Ale inne kaplanki uwazaja ze nie maja prawa odmowic nikomu kto o to prosi. Nie wiem po ktorej stronie lezy racja. No i nie mam wplywu na to kogo inicjuja inni wiec czy chce czy nie chce musze zaakceptowac ze rozni ludzie z odmiennymi pogladami tez beda naywac sie wiccanami, nawet tych bardzo PC. W koncu poganie sprzed kilku tysiecy lat skladajay ofiary ze zwierzatek a nawet ludzi pewnie by o nas powiedzieli ze jestesmy PC.

Co nam pozostaje - dbac o to by przekazac nasza tradycyjna wicce nastepnym pokoleniem jak najlepiej potrafimy. Upewnic sie ze inicjujemy wlasciwych ludzi. I nie przejmowac sie tym co robia inni.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 16:50 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
agni napisał(a):
Zgadzam sie z twoimi wnioskami na temat inicjacji i kogo mozna nazwac wicca a kogo nie. Kiedys bardzo mialam na ten temat bardzo skrajne poglady ale ostatnio troche bardziej stalam sie tolerancyjna, choc nie do konca. Problem jest w tym ze im bardziej wicca sie rozrasta tym mniej zna sie ludzi i to co oni robia. Ja ze swej strony inicjuje nie duzo ludzi ale za to takich ktorych mam calkowita pewnosc ze czuja i mysla podobnie i sa 100% wiccanami. Ale inne kaplanki uwazaja ze nie maja prawa odmowic nikomu kto o to prosi. Nie wiem po ktorej stronie lezy racja. No i nie mam wplywu na to kogo inicjuja inni wiec czy chce czy nie chce musze zaakceptowac ze rozni ludzie z odmiennymi pogladami tez beda naywac sie wiccanami, nawet tych bardzo PC. W koncu poganie sprzed kilku tysiecy lat skladajay ofiary ze zwierzatek a nawet ludzi pewnie by o nas powiedzieli ze jestesmy PC.

Co nam pozostaje - dbac o to by przekazac nasza tradycyjna wicce nastepnym pokoleniem jak najlepiej potrafimy. Upewnic sie ze inicjujemy wlasciwych ludzi. I nie przejmowac sie tym co robia inni.


Hej

Moje pierwsze pytanie brzmi: co oznacza skrót PC?
Muszę przyznać, że ostatnio sporo się zastanawiałem na temat różnorodności panującej wewnątrz Wicca. Tak się akurat składa, że przez mój kowen przewija się sporo Arcykapłaneki Arcykapłanów z innych, zaprzyjaźnionych, kowenów. Często pochodzą oni z różnych linii, czy wręcz z innej tradycji (czyli są Gardnerianami). Zauważyłem już jakiś czas temu, że często mają różne poglądy na wiele dość poważnych kwestii. Wicca jest sama w sobie bardzo eklektyczna. Oczywiście wielu Wiccan uważa z całą pewnością, że to co robią jego Arcykapłanka i Arcykapłan jest najlepszym rozwiązaniem. I chyba nawet nie ma w tym nic złego, dopóki nie zacznie się też myśleć, że jest jedynym słusznym rozwiązaniem.
Mnie osobiście fascynuje ta różnorodność, chociaż, oczywiście, dostrzegam, że potencjalnie może ona zagrozić integralności Wicca. Nie wiem jednak, czy cokolwiek można na to poradzić. Obawiam się, niestety, że już nie.
Mój kowen kładzie ogromny nacisk na tradycyjne praktyki. Nie jest to trudne w Londynie, gdzie mieszka sporo Wiccan pamiętających lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte, kiedy to nasz kult zaczął się rozrastać. Ja sam jestem ogromnym tradycjonalistą. Ale w tym samym Londynie są koweny, których członkowie uznają, że nadmierne hołdowanie tradycji jest błędem. I chociaż nie jest to zgodne z moim podejściem jestem w stanie spojrzeć na Wicca z tej odmiennej perspektywy.
Zawsze będę powtarzał, że jeśli chce się zostać Wiccaninem to trzeba skupić się na poszukiwaniu właściwego dla siebie kowenu, a nie inicjacji samej w sobie, czy w jakiejś konkretnej tradycji.

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 16:50 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
agni napisał(a):
Zgadzam sie z twoimi wnioskami na temat inicjacji i kogo mozna nazwac wicca a kogo nie. Kiedys bardzo mialam na ten temat bardzo skrajne poglady ale ostatnio troche bardziej stalam sie tolerancyjna, choc nie do konca. Problem jest w tym ze im bardziej wicca sie rozrasta tym mniej zna sie ludzi i to co oni robia. Ja ze swej strony inicjuje nie duzo ludzi ale za to takich ktorych mam calkowita pewnosc ze czuja i mysla podobnie i sa 100% wiccanami. Ale inne kaplanki uwazaja ze nie maja prawa odmowic nikomu kto o to prosi. Nie wiem po ktorej stronie lezy racja. No i nie mam wplywu na to kogo inicjuja inni wiec czy chce czy nie chce musze zaakceptowac ze rozni ludzie z odmiennymi pogladami tez beda naywac sie wiccanami, nawet tych bardzo PC. W koncu poganie sprzed kilku tysiecy lat skladajay ofiary ze zwierzatek a nawet ludzi pewnie by o nas powiedzieli ze jestesmy PC.

Co nam pozostaje - dbac o to by przekazac nasza tradycyjna wicce nastepnym pokoleniem jak najlepiej potrafimy. Upewnic sie ze inicjujemy wlasciwych ludzi. I nie przejmowac sie tym co robia inni.


Hej,

Moje pierwsze pytanie brzmi: co oznacza skrót PC?
Muszę przyznać, że ostatnio sporo się zastanawiałem na temat różnorodności panującej wewnątrz Wicca. Tak się akurat składa, że przez mój kowen przewija się sporo Arcykapłanek i Arcykapłanów z innych, zaprzyjaźnionych, kowenów. Często pochodzą oni z różnych linii, czy wręcz z innej tradycji (czyli są Gardnerianami). Zauważyłem już jakiś czas temu, że często mają różne poglądy na wiele dość poważnych kwestii. Wicca jest sama w sobie bardzo eklektyczna. Oczywiście wielu Wiccan uważa z całą pewnością, że to co robią jego Arcykapłanka i Arcykapłan jest najlepszym rozwiązaniem. I chyba nawet nie ma w tym nic złego, dopóki nie zacznie się też myśleć, że jest jedynym słusznym rozwiązaniem.
Mnie osobiście fascynuje ta różnorodność, chociaż, oczywiście, dostrzegam, że potencjalnie może ona zagrozić integralności Wicca. Nie wiem jednak, czy cokolwiek można na to poradzić. Obawiam się, niestety, że już nie.
Mój kowen kładzie ogromny nacisk na tradycyjne praktyki. Nie jest to trudne w Londynie, gdzie mieszka sporo Wiccan pamiętających lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte, kiedy to nasz kult zaczął się rozrastać. Ja sam jestem ogromnym tradycjonalistą. Ale w tym samym Londynie są koweny, których członkowie uznają, że nadmierne hołdowanie tradycji jest błędem. I chociaż nie jest to zgodne z moim podejściem jestem w stanie spojrzeć na Wicca z tej odmiennej perspektywy.
Zawsze będę powtarzał, że jeśli chce się zostać Wiccaninem to trzeba skupić się na poszukiwaniu właściwego dla siebie kowenu, a nie inicjacji samej w sobie, czy w jakiejś konkretnej tradycji.

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 17:05 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): niedziela, 13 stycznia 2008, 04:28
Posty: 58
Lokalizacja: Sosnowiec
Mnie bardziej ciekawi co oznacza PC (PoliticallyCorrect) w kontekscie wicca,
wlasnie myslalem ze spoleczenstwu wystarczy ze nie skladacie ofiar z ludzi..

W kwestii rujnowania stereotypow, chyba lepiej wiedziec jak jest naprawde, niz miec idealistyczne zludzenia? :)

Pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 18:00 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
darkjames napisał(a):
Mnie bardziej ciekawi co oznacza PC (PoliticallyCorrect) w kontekscie wicca,
wlasnie myslalem ze spoleczenstwu wystarczy ze nie skladacie ofiar z ludzi..

W kwestii rujnowania stereotypow, chyba lepiej wiedziec jak jest naprawde, niz miec idealistyczne zludzenia? :)

Pozdrawiam.


Dzięki za wyjaśnienie. Nie wiem czemu, ale przychodziły mi do głowy same głupoty w stylu Porozumienie Centrum.
Praktyki Wicca są objęte przysięgą milczenia. Wiadomo też, że odprawiamy rytuały nago, czcimy Rogate Bóstwo. To wszystko sprawia, że wielu ludziom Wicca wydaje się bardzo podejrzanym kultem. Fakt, że nie składamy ofiar z ludzi nie czyni nas według wielu opinii mniej niebezpiecznymi.
Co do publicznego ruinowania stereotypów o Wicca to zdecydowanie wolał bym je ruinować w rozmowie w cztery oczy niż na publicznym forum.

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 01:31 
Accolon napisał(a):
Zawsze będę powtarzał, że jeśli chce się zostać Wiccaninem to trzeba skupić się na poszukiwaniu właściwego dla siebie kowenu, a nie inicjacji samej w sobie, czy w jakiejś konkretnej tradycji.

Mysle ze jak sie znajdzie odpowiedni coven to bedzie on poniekad automatycznie w odpowiedniej tradycji. Te rzeczy maja tendencje do ukaldania sie na wszystkich poziomach.

Co to znaczy PC w kontekscie Wicca? - Mowiac PC wicca nie mialam na mysli jak nas postrzegaja nie-wiccanie czy tez nie- poganie. Temat wiaze sie troche z pojeciem fluffy bunny ktory zostal przedyskutowany gdzie indziej. Otoz zdarzaja sie wiccanie ktorzy z roznych wzgledow odchodza od tradycji, ktorzy koncentrujac sie na swietlistych aspektach swiata materii i ducha, neguja istnienie ciemnych stron. Wszystko ma byc ladne i mile. Z tego powodu odrzucaja niektore teksty rytualne poniewaz nie sa one wystarczajaco 'grzeczne'. Uwazaja ze to co wypadalo za czasow Gardnera nie koniecznie wypada dzisiaj. Ale nie zrozumcie mnie zle - mimo ze sie z nimi nie zgadzam to uwazam ze wielu z nich to fantastyczni ludzie.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 01:50 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
agni napisał(a):
Co to znaczy PC w kontekscie Wicca? - Mowiac PC wicca nie mialam na mysli jak nas postrzegaja nie-wiccanie czy tez nie- poganie. Temat wiaze sie troche z pojeciem fluffy bunny ktory zostal przedyskutowany gdzie indziej. Otoz zdarzaja sie wiccanie ktorzy z roznych wzgledow odchodza od tradycji, ktorzy koncentrujac sie na swietlistych aspektach swiata materii i ducha, neguja istnienie ciemnych stron. Wszystko ma byc ladne i mile. Z tego powodu odrzucaja niektore teksty rytualne poniewaz nie sa one wystarczajaco 'grzeczne'. Uwazaja ze to co wypadalo za czasow Gardnera nie koniecznie wypada dzisiaj. Ale nie zrozumcie mnie zle - mimo ze sie z nimi nie zgadzam to uwazam ze wielu z nich to fantastyczni ludzie.

To krępujące ale ja nie połączyłem skrótu PC ze zwrotem "Political Correctness". To, niestety, nie było podchwytliwe pytanie. ;) Co do Wiccan zmieniających tradycję, tak by bardziej pasowała do ich światopoglądu, to na szczęście nie poznałem takowych. Wydaje mi się, że do każdego takiego przypadku trzeba podchodzić indywidualnie. Niektóre innowacje mogą być interesujące i sensowne. Niektóre nieprzemyślane i głupie. Ja wyznaję podejście, że tradycję należy wzbogacać, ale nie powinno się jej zmieniać. Ale to tylko moje zdanie.

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 02:43 
Calkowicie sie zgadzam.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 04:56 
Mnie w wicca pociaga między innymi to, że pasuje do moich, juz wczesniej ukształtowanych, pogladów . Ponieważ z wicca zetknąłem się późno, bo będąc już ukształtownym człowiekiem (choć podobno kształtujemy sie przez całe życie) był to widomy znak, że to własnie ta droga. Jak do tej pory nie natknąłem się w wicca na pogląd, który byłby sprzeczny z moim wnętrzem. Mam nadzieję, że tak będzie nadal :).


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 05:28 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): niedziela, 13 stycznia 2008, 04:28
Posty: 58
Lokalizacja: Sosnowiec
agni napisał(a):
Co to znaczy PC w kontekscie Wicca? - Mowiac PC wicca nie mialam na mysli jak nas postrzegaja nie-wiccanie czy tez nie- poganie. Temat wiaze sie troche z pojeciem fluffy bunny ktory zostal przedyskutowany gdzie indziej. Otoz zdarzaja sie wiccanie ktorzy z roznych wzgledow odchodza od tradycji, ktorzy koncentrujac sie na swietlistych aspektach swiata materii i ducha, neguja istnienie ciemnych stron. Wszystko ma byc ladne i mile. Z tego powodu odrzucaja niektore teksty rytualne poniewaz nie sa one wystarczajaco 'grzeczne'. Uwazaja ze to co wypadalo za czasow Gardnera nie koniecznie wypada dzisiaj. Ale nie zrozumcie mnie zle - mimo ze sie z nimi nie zgadzam to uwazam ze wielu z nich to fantastyczni ludzie.


Da, świadomy, że mówiłaś o wiccanach, którzy chcą być PC, kwestia tego, że ja byłem przekonany, ze chcą byc poprawni politycznie bardziej dla społeczeństwa (dlatego wzmianka o paleniu ludzi; Nie wiem jak to by miało wyglądać głębiej, dużo, dużo spotkań integracyjnych?), niż dla samych siebie.

W sumie ja tam gratuluje (również trochę zazdroszczę) ludziom, że potrafią widzieć na tym świecie tylko miłość, dobro, etc..
Ale żeby widzieć tylko te rzeczy, to w wicca jednak trzeba zanegować kilka rzeczy. Wicca zakłada równowagę(-żenie) się wszechświata, right? Czyli jak jest miłość, istnieje i nienawiść, itd...
Ale w sumie nie chodzi o liczenie ile procent wicca jest w wicca.. [wiec pomińmy]

Cóż, ja bym nie inicjował takich ludzi (szczęśliwcy, że nie ja decydowałem), nawet jak są fantastyczni (podwójni szczęśliwcy), w końcu nie każdy musi być wiccaniem.
Powinno mu wystarczyć, że jest po prostu fantastyczny.

A że kaplanka/kaplan uważa, że musi inicjować każdego kto o to prosi,
to jest IMHO zdecydowanie większe PC, i jednak zdecydowanie większy problem.

Pozdrawiam i dobranoc :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 10:58 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
rawimir napisał(a):
Mnie w wicca pociaga między innymi to, że pasuje do moich, juz wczesniej ukształtowanych, pogladów . Ponieważ z wicca zetknąłem się późno, bo będąc już ukształtownym człowiekiem (choć podobno kształtujemy sie przez całe życie) był to widomy znak, że to własnie ta droga. Jak do tej pory nie natknąłem się w wicca na pogląd, który byłby sprzeczny z moim wnętrzem. Mam nadzieję, że tak będzie nadal :).

Kwestia jest taka, że Wicca jest religią, w której nie istnieje jeden obowiązujący światopogląd. Właściwie każdy mógł by się więc w Wicca odnaleźć. Po prostu wystarczy, by trafił na kowen, który tworzą bliscy mu światopoglądwo Wiccanie. Moje poglądy bardzo się różnią od Twoich Rawimirze. A jednak w Wicca odnalazłem się bez problemu. ;)

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 11:25 
Offline
Adwokat diabła

Dołączył(a): wtorek, 18 września 2007, 12:47
Posty: 197
darkjames napisał(a):
Da, świadomy, że mówiłaś o wiccanach, którzy chcą być PC, kwestia tego, że ja byłem przekonany, ze chcą byc poprawni politycznie bardziej dla społeczeństwa (dlatego wzmianka o paleniu ludzi; Nie wiem jak to by miało wyglądać głębiej, dużo, dużo spotkań integracyjnych?), niż dla samych siebie.


Ok, od tego mogło się zacząć, ale teraz pociągnij eksperyment w wyobraźni dalej i pomyśl:

- im bardziej niegroźna (a przy tym niegroźnie egzotyczna!) dla społeczeństwa religia się wydaje, tym więcej ludzi może chcieć się na nią nawrócić

- ci, którzy się nawrócą w wyniku tego procesu będą bardzo oburzeni, jeśli wyjaśni się im, że jest coś WIĘCEJ i że źle rozumieją Wicca. Prawdopodobnie oskarżą poprawiających ich o wszystko co najgorsze, łącznie z różnymi deprawacjami (bo poczują się zagrożeni przez nagłe pojawienie się na horyzoncie wcześniej wyciętych niepokojących rzeczy - np. nagości i chłosty)

- jest spore prawdopodobieństwo, że propaganda okaże się jednak skuteczna, i że zacznie przybywać coraz więcej takich nie-do-końca-Wiccan, twierdzących że oni wiedzą lepiej. Zdominują społeczną twarz Wicca. (Najgłośniej krzyczą zawsze ci, co mają najwięcej wolnego czasu i którym się nudzi, ewentualnie ci, którzy chcą bawić się w politykę.)

- W świadomości społecznej Wicca zacznie zanikać, stanie się rozmytym, niegroźnym melanżem prezentowanym przez masę zbuntowanych nastolatków, którym się to w końcu nudzi, albo nieuleczalnych hipisów, którym i tak już nic nie pomoże.

To właśnie dzieje się w Stanach. Publicznie znane Wicca zatraca już nie tylko misteria, ale w ogóle mistycyzm.

Ostatnio przeszło po blogach kilka postów na ten temat, warto poczytać (był jeszcze jeden na "Wild Hunt" ale nie mogę go jakoś na szybko znaleźć, resztę wypisuję w miarę chronologicznie):

Gus diZerega, "A Solstice Gone Awry"
http://www.dizerega.com/?p=100

Deborah Lipp, "Public Paganism and a Watered-Down Approach"
http://www.deborahlipp.com/wordpress/?p=1460

Deborah Lipp, "Hiding in Plain Sight"
http://www.deborahlipp.com/wordpress/?p=1465

Gus diZerega, "Paganism and the Threat of Assimilation"
http://www.dizerega.com/?p=104

pp,
_3Jane

_________________
You can set the controls for the heart or the knees
And the meek will inherit what they damned well please
Get ahead, go figure, go ahead and pull the trigger
Everything under the gun.
- Sisters of Mercy, "Under the Gun"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 12:13 
Accolon napisał(a):
Kwestia jest taka, że Wicca jest religią, w której nie istnieje jeden obowiązujący światopogląd.


Zgadzam się

Accolon napisał(a):
Właściwie każdy mógł by się więc w Wicca odnaleźć.


Z tym się nie zgadzam. Są wizje świata tak odległe od wicca, ze nijak nie dadzą się z nią pogodzić. To, że istnieją różne ścieżki, które zawłaszczają nazwę wicca i łączą ją z czym popadnie, nie oznacza, ze to są dopuszczalne w wicca postawy i poglądy. Istnieje pewien wspólny mianownik, po wyjściu, po za który, to juz nie jest wicca.

Accolon napisał(a):
Po prostu wystarczy, by trafił na kowen, który tworzą bliscy mu światopoglądowo Wiccanie.


Z tym sie zgodzę, bo to zdanie nie stoi w sprzeczności z tym co powiedziałem wyżej.

Accolon napisał(a):
Moje poglądy bardzo się różnią od Twoich Rawimirze. ;)


Czyżby? Nie przypominam sobie, żebyśmy jakoś dłużej ze sobą rozmawiali na temat wicca. Jedyna różnica zdań ostro zarysowana, miała miejsce ok 2 lat temu i dotyczyła języka rytuału. Ale jak wykazuje obecna dyskusja, od tamtego czasu ja trochę złagodziłem swoje podejście ale Ty również.

Skąd zatem wniosek, ze nasze poglądy tak bardzo się różnią? Zakładasz to a priori? To raczej świadczy o Twoim stosunku do mnie a nie moich poglądów.
:twisted:


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 12:32 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
rawimir napisał(a):
Z tym się nie zgadzam. Są wizje świata tak odległe od wicca, ze nijak nie dadzą się z nią pogodzić. To, że istnieją różne ścieżki, które zawłaszczają nazwę wicca i łączą ją z czym popadnie, nie oznacza, ze to są dopuszczalne w wicca postawy i poglądy. Istnieje pewien wspólny mianownik, po wyjściu, po za który, to juz nie jest wicca.
Nie przypominam sobie, żebyśmy jakoś dłużej ze sobą rozmawiali na temat wicca. Jedyna różnica zdań ostro zarysowana, miała miejsce ok 2 lat temu i dotyczyła języka rytuału. Ale jak wykazuje obecna dyskusja, od tamtego czasu ja trochę złagodziłem swoje podejście ale Ty również. Skąd zatem wniosek, ze nasze poglądy tak bardzo się różnią? Zakładasz to a priori? To raczej świadczy o Twoim stosunku do mnie a nie moich poglądów.
:twisted:


Ciekawe jakie są, Twoim zdaniem, wizje świata tak odległe od Wicca, że nijak nie dadzą się z nią pogodzić? I nie mówię tu o ścieżkach, które zawłaszczają nazwę Wicca, ale o Wicca per se.
Co do mojego stosunku do Twoich poglądów to wyrabiam go sobie na podstawie Twoich wypowiedzi na tym forum oraz Wicca ABC. Z wieloma się nie zgadzam, co nie znaczy, że nie szanuję Ciebie, czy Twoich poglądów.

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 12:45 
Accolon napisał(a):
Ciekawe jakie są, Twoim zdaniem, wizje świata tak odległe od Wicca, że nijak nie dadzą się z nią pogodzić? I nie mówię tu o ścieżkach, które zawłaszczają nazwę Wicca, ale o Wicca per se.


Twoja poprzednia wypowiedź była na tyle ogólna, że mozna było podpiąć pod to wszystko. Nawet chrześcijaństwo. Jeśli tak nie jest, to istnieje to, co nazwalem wspólnym mianownikiem charakterystycznym dla wicca. O czym napisałem wyżej.


Accolon napisał(a):
Co do mojego stosunku do Twoich poglądów to wyrabiam go sobie na podstawie Twoich wypowiedzi na tym forum oraz Wicca ABC.


Moje wypowiedzi na tym forum a nawet na wicca_ABC dość rzadko dotycza wicca, a raczej pogaństwa w ogóle. Wypowiadanie sie o wicca pozostawiam na ogół wtajemniczonym. Choć mam też i własne obserwacje. Wiec trudno sobie wyrobić opinię o moich pogladach na wicca na podstawie moich wypowiedzi.

Jedynym jasno sprecyzowanym prze ze mnie pogladem na temat wicca jest ten, że wicca to tradycyjne czarostwo w wywodzace się z linii Gardnera, Sandersa bądź obu. Ale to pogląd dość typowy jak sadzę.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 15:37 
A ja widze i podobienstwa i roznice w waszych pogladach a poniewaz w waszych wypowiedziach znajduje wiele rzeczy cennych dla siebie, sprawaia mi ogromna radosc ze moge sobie o nich poczytac. Zreszta musze przyznac ze wypowiedzi wszystkich w naszym gronie sa bardzo cenne.

Wypowiedz 3Jane zgadza sie bardzo z tym co mysle. Mam akurat godzine lunchu wiec udalo mi sie przejzec linki ktore podala. To co zostalo w nich opisane jest dokladnie tym o czym probowalam pisac tyle ze ja bardzo ogolnikowo bo mimo wszystkich problemow uwielbiam Wicca i nie chce nikogo zrazic.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 18:09 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
rawimir napisał(a):
Twoja poprzednia wypowiedź była na tyle ogólna, że mozna było podpiąć pod to wszystko. Nawet chrześcijaństwo. Jeśli tak nie jest, to istnieje to, co nazwalem wspólnym mianownikiem charakterystycznym dla wicca. O czym napisałem wyżej.

Co jest w takim razie, Twoim zdaniem, owym wspólnym miankownikiem w warstwie światopoglądowej? Dla mnie o tym czy ktoś jest Wiccaninem, czy nie decydują wyłącznie dwa czynniki: inicjacja i praktykowanie rytuałów zawartych w Księdze Cieni. Nic więcej.


rawimir napisał(a):
Moje wypowiedzi na tym forum a nawet na wicca_ABC dość rzadko dotycza wicca, a raczej pogaństwa w ogóle. Wypowiadanie sie o wicca pozostawiam na ogół wtajemniczonym. Choć mam też i własne obserwacje. Wiec trudno sobie wyrobić opinię o moich pogladach na wicca na podstawie moich wypowiedzi.


Wydaje mi się, że w wypowiedzi nie musi się pojawiać słowo Wicca, żeby można było się dowiedzieć czegoś o czyimś światopoglądzie. No chyba, że masz inny światopogląd kiedy wypowiadasz się o pogaństwie na publicznym forum, a inny kiedy wypowiadasz się o Wicca przy "wtajemniczonych". Nie posądzam Ciebie jednak o podobną praktykę.

rawimir napisał(a):
Jedynym jasno sprecyzowanym prze ze mnie pogladem na temat wicca jest ten, że wicca to tradycyjne czarostwo w wywodzace się z linii Gardnera, Sandersa bądź obu. Ale to pogląd dość typowy jak sadzę.


Kiedy nie do końca chodziło mi o stosunek do kategoryzacji Wicca. Miałem na myśli raczej takie kwestie jak natura Bogów, natura magii stosunek do życia po śmierci, etyka, filozofia. Praktycznie każdy Wiccanin jakiego znam ma na ten temat inne pogląd. To co nas jednoczy to wspólne rytuały.

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 99 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL