Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest niedziela, 22 września 2019, 16:11

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: wtorek, 23 listopada 2010, 00:27 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 18 maja 2010, 22:29
Posty: 304
W odpowiedzi na pojawienie się tekstów poruszających problem rytuałów – a właściwie ich oprawy – we współczesnym rodzimowierstwie słowiańskim postanowiłem wypowiedzieć się na ten temat w kontekście Asatru. Otóż bardzo często słyszę oskarżenia wobec współczesnych rekonstrukcjonistów, mówiące iż tworzymy coś w rodzaju skansenu, a rytuały w lesie prowadzone przez zakapturzonego kapłana są atrakcyjne dla niewielkiej tylko liczby osób - dla reszty zaś są albo podejrzane, albo obce, albo po prostu śmieszne. Niewątpliwie jest to kwestia warta wyjaśnienia gdyż czasem spotykamy się z niezrozumieniem, nawet wśród pogan tej samej ścieżki - zwłaszcza tych początkujących. Dobrym przykładem są tu obawy z ich strony że nie można dobrze/prawidłowo świętować i oddawać czci naszym bogom nie mając rogu do picia czy też stroju historycznego. Rzecz jasna w rzeczywistości nie ma to nic wspólnego z prawdą - zarówno róg jak i inne rytualne przedmioty w Asatru są oczywiście elementami tradycji ale ich posiadanie nie jest nigdy wymagane - naszym bogom czy też duchom wszystko jedno z jakiego naczynia korzystamy, a i sama ofiara może być bardzo różna: od miodu poprzez właściwie wszystko inne co chcemy ofiarować (mięso, chleb, sukno, jakiś przedmiot). To samo dotyczy miejsca oraz czasu w którym chcemy świętować. Większość z nas preferuje odprawianie rytuałów na wolnym powietrzu jednak nie ma żadnych przeszkód aby miały one miejsce w pomieszczeniach - jeden i drugi sposób był w przeszłości praktykowany i dziś każdy może sobie wybrać który z nich bardziej mu odpowiada (oczywiście biorąc pod uwagę to że nie da się rozpalić ogniska czy pochodni we wnętrzu domu, co czasem po prostu ma wpływ na przebieg święta). Również większe, dobrze zorganizowane rodziny zakładające własne świątynie mają pełne prawo wyboru, która z tych dwóch (lub nawet obie) możliwości zostanie zrealizowana.

W kwestii świąt oczywiście dobrze jest mieć swój własny kalendarz - prywatny lub służący całej rodzinie - i w miarę możliwości się go trzymać jednakże bez zbędnej dewocji i fanatyzmu. Ani bogowie, ani przodkowie nie wymagają od nas abyśmy świętowali dokładnie w określonym dniu - zwłaszcza gdy wzywają nas jakieś bardziej przyziemne ale ważne dla naszego życia obowiązki. Sztywny „nakaz świętowania” w danym dniu jest bardziej podobny do innej, obcej nam religii która przybyła do nas z za morza tysiąc lat temu.

Innym chyba największym nieporozumieniem we współczesnych religiach rekonstrukcyjnych, chyba najbardziej dotykającym Asatru jak i Rodzimowierstwo słowiańskie, jest kwestia strojów. To prawda iż bardzo dobrze czuję się zarówno na imprezach historycznych w klimacie wczesnego średniowiecza jak i na rytuałach gdzie wszyscy jesteśmy w strojach z epoki - czasem nawet jedno łączy się z drugim - jednakże sam ubiór nie ma nic wspólnego z pogańską religią. Stanowi on miły dodatek, coś pozwalającego wczuć się w klimat dawnych czasów naszych przodków (jednakże tak naprawdę tylko dla tych z nas którzy poza kulturą duchową przodków interesują się też ich kulturą materialną) nie jest jednak niczym więcej. Nie stanowi żadnej rytualnej szaty ani niczego w tym stylu. Duże zamiłowanie do tego typu strojów we współczesnym pogaństwie można chyba wyjaśnić tym iż obecnie wielu z nas jest nie tylko poganami ale i miłośnikami historii i kultury materialnej dawnych czasów. Rzecz jasna nie ma nic złego w ich zakładaniu, należy jednak pamiętać, iż są ozdobą dla ludzi - nie zaś częścią religii. Podsumowując: najważniejszą rzeczą w asatryjskich rytuałach jest zachowanie ich odpowiedniego przebiegu (np. przy sumbel formy toastu o odpowiednim znaczeniu ) nie zaś oprawa wizualna, magiczne przedmioty, stroje itd. Wszystko to jest miłym elementem tradycji, mającym jednak służyć polepszeniu „klimatu” święta i atmosfery - również oprawy wizualnej - nie zaś lepszemu kontaktowi z bóstwami czy innymi siłami. We współczesnym Asatru jak najbardziej powinno być miejsce dla ludzi blisko z wiązanych z naszymi bogami ale przedkładających garnitur nad strój historyczny czy też szklany kielich nad róg do picia.

_________________
A Moment in Valhalla...

"Czcij Bogów, kochaj kobiety i broń Ojczyzny"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 01:42 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
Słuszne uwagi. Czas powiedzieć jasno - rekonstrukcjonizm ( nie przepadam za tym słowem w tym kontekście, ale niech będzie) religii nie jest jednoznaczny z rekonstrukcjonizmem szeroko pojętej kultury.

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 02:11 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
Zgadzam się, że stroje historyczne nie są konieczne do odprawienia obrzędu. Mam jednak trzy uwagi:

- Nie jest całkowicie obojętne co nosimy. Wczesnośredniowieczni poganie na święto ubierali się starannie, w najlepsze ubrania, czyste i o świeżych kolorach. W żadnym wypadku nie w codzienne robocze ubranie, pomijając oczywiście sytuacje, w których ktoś miał tylko jedno. Wikingowie dbali też o higienę, stan fryzury etc. Te elementy akurat radziłabym rekonstruować, bez nich szacunek do Bogów jest jakby niepełny.

- Nie widzę powodu by do obrzędu nie używać szczególnej szaty rytualnej. Jeśli chodzi o seidr to z całą pewnością takie szaty były. Oczywiście nie widzę tu wymogu.

- Róg ma swoje niebagatelne znaczenie symboliczne, którego bym nie lekceważyła tak po prostu. Przeglądałam wczoraj kilka wydań Volse - pisma Forn Sidr. Pomimo najczęściej zwykłych ubrań, toasty wznoszono rogiem na zdjęciach z blotów. Owszem, nie jest to najistotniejsze, ale ma swoje plusy - ja to zaliczam właśnie do rekonstrukcji religijnej.
(zdaję sobie sprawę, że na biesiadch używano nie tylko rogów, ale i kubków i szklanek)

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 11:09 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Luiza napisał(a):
Zgadzam się, że stroje historyczne nie są konieczne do odprawienia obrzędu. Mam jednak trzy uwagi:

- Nie jest całkowicie obojętne co nosimy. Wczesnośredniowieczni poganie na święto ubierali się starannie, w najlepsze ubrania, czyste i o świeżych kolorach. W żadnym wypadku nie w codzienne robocze ubranie, pomijając oczywiście sytuacje, w których ktoś miał tylko jedno. Wikingowie dbali też o higienę, stan fryzury etc. Te elementy akurat radziłabym rekonstruować, bez nich szacunek do Bogów jest jakby niepełny.


Z praktycznego punktu widzenia, te szaty odświętne są po prostu wygodne, więc zgadzam się - warto je mieć, podobnie jak dbać o higienę, choć... w sprzeczności z tym stoi relacja ibn faladana:
at around year 1100 the arab ibn fadlan described a
meeting with some vikings. he thought them very rude, dirty
- and covered with pictures.




Cytuj:
- Nie widzę powodu by do obrzędu nie używać szczególnej szaty rytualnej. Jeśli chodzi o seidr to z całą pewnością takie szaty były. Oczywiście nie widzę tu wymogu.


Źródło proszę... bo owszem mamy w sagach informację jak potencjalna seidkona była ubrana, ale o ile dobrze pamiętam nic o tym, że specjalnie się przebierała.

Cytuj:
- Róg ma swoje niebagatelne znaczenie symboliczne, którego bym nie lekceważyła tak po prostu. Przeglądałam wczoraj kilka wydań Volse - pisma Forn Sidr. Pomimo najczęściej zwykłych ubrań, toasty wznoszono rogiem na zdjęciach z blotów. Owszem, nie jest to najistotniejsze, ale ma swoje plusy - ja to zaliczam właśnie do rekonstrukcji religijnej.
(zdaję sobie sprawę, że na biesiadch używano nie tylko rogów, ale i kubków i szklanek)


Róg ma znaczenie symboliczne, niemniej znam człowieka, który między innymi zajmuje się problemem asatru/heitini w więzieniach. Do praktyki religijnej, obchodzenia świąt etc. wystarcza mały mojllnir i miska. Tak więc oczywiście można świętować, gdy jest to możliwe z pełnym przepychem a można wręcz minimalistycznie - sensem naszej religii jest praktyka a nie jej oprawa.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 12:21 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
Z praktycznego punktu widzenia, te szaty odświętne są po prostu wygodne, więc zgadzam się - warto je mieć, podobnie jak dbać o higienę, choć... w sprzeczności z tym stoi relacja ibn faladana:
at around year 1100 the arab ibn fadlan described a
meeting with some vikings. he thought them very rude, dirty
- and covered with pictures.


Ibn Fadlan, mimo że przekazał mnóstwo informacji, miał kilka powodów żeby czasem oczerniać barbarzyńców. Mimo to pisał też np. o rozjaśnianiu bród przez mężczyzn, przypuszcza się, że robili to również z włosami. Te praktyki u plemion germańskich potwierdza Pliniusz Starszy.
W kwestii higieny wolę ufać wysokiemu mniemaniu dam (potwierdzonym w relacji saksońskiego mnicha, który pisał, że Duńczycy często się kąpali, czesali i zmieniali ubranie żeby uwodzić Angielki), dużej ilości grzebieni i przedmiotów o przeznaczeniu higienicznym, jak łyżeczki do uszu, pensety i łopatki do czyszczenia paznokci. Brzytwy w Skandynawii znajdowano już w epoce brązu. O fryzurach z kolei wiemy z rzeźb i figurek, które sugerują dużą różnorodność sposobów uczesania.


Cytuj:
Źródło proszę... bo owszem mamy w sagach informację jak potencjalna seidkona była ubrana, ale o ile dobrze pamiętam nic o tym, że specjalnie się przebierała.



Po pierwsze strój wyróżniający seidkonę to chyba właśnie strój rytualny. Po drugie prawdpodobnie jednym z atrybutów obok różdżki mógł był płaszcz z piór przypisywany Freyi.


Cytuj:
Róg ma znaczenie symboliczne, niemniej znam człowieka, który między innymi zajmuje się problemem asatru/heitini w więzieniach. Do praktyki religijnej, obchodzenia świąt etc. wystarcza mały mojllnir i miska. Tak więc oczywiście można świętować, gdy jest to możliwe z pełnym przepychem a można wręcz minimalistycznie - sensem naszej religii jest praktyka a nie jej oprawa.


Pewnie. Nie przeczę. Jednak w poście inicjującym wątek zabrzmiało to tak, jakby to było zupełnie wszystko jedno.

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 12:59 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Wiesz we francji Ludwikowej, też były młoteczki i tacki do zabijania wszy... ale srano gdzie się da a sikano po nogach...
Obecność grzebieni i innych akcesoriów jeszcze o niczym nie świadczy - choć teksty sugerują iż Duńczycy mogli być w istocie "czyściejsi" niż Anglicy... problem w tym... że jeden i drugi lud w pewnym momencie miał wspólne korzenie.

Co do ubioru seidkony powiem szczerze, że nie chce mi się powtarzać czegoś, co już jakiś czas temu przedyskutowałem (fakt na innym forum), więc trochę może nieelegancko ale posłużę się linkiem do tematu.
http://futharkforum.pl/viewtopic.php?t= ... sc&start=0

Co do naczyń... Asatru jak wiesz jest religią praktyczną... więc w zasadzie jest wszystko jedno - używamy tego co jest dostępne. Nie potrzebujemy złoconych kielichów, ale jeśli mamy możliwość... to oczywiście chętnie wzniesiemy toast pięknie zdobionym rogiem.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 14:03 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 18 maja 2010, 22:29
Posty: 304
Dbanie o higiene to zupełnie inna sprawa :wink: Co do stroju i akcesoriów to pewnie ja bardzo lubie rogi i stroje historyczne ale nie wszyscy muszą - i może powstać rodzina która bedzie świętować w garniturach i będzie to tak samo dobre. Co do strojów pewnie że starasz się na każdą okazje ubrać jakoś czysto/odświętnie - ale dotyczy to nie tylko świąt Asatru ale i innych uroczystości a w pewnym sensie dla mnie nawet koncertów - wiele osób przychodzi ubanych "bardziej metalowo" np z kilkoma pieszczochami, w specjalnych obwieszonych naszywkami kamizelkach (w przeciwieństwie do innych ubrań zwykle nie zakłada się ich poza koncertami) - jeśli nie chodzą tak codziennie po ulicy to jest to pewna forma odświętnego stroju...

_________________
A Moment in Valhalla...

"Czcij Bogów, kochaj kobiety i broń Ojczyzny"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 16:58 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
Jeżeli kiedykolwiek powstanie rodzina świętująca w garniturach, zupełnie odcinająca sie od nurtów rekonstrukcji archeologicznej, to z pewnoscią będę jednym z pierwszysch, którzy zagoszczą w jej progach. W moim przekonaniu czas już najwyższy by stara wiara była stara tylko z nazwy. Pogaństwo nie powinno kojażyć się tylko z rekonstrukcjonizmem historycznym, niszowymi grupkami przebierańców. W chcili obecnej Asatru bardziej kojarzy się z subkulturą black metal bądź skinheads niż poważnym wyznaniem wiary ( jakkolwiek by to nie brzmiało) Oczywiście rogi, miód, symbolika itd stanowią miłą otoczkę, lecz nie są niezbędne. Natomiast spór o to czy Duńczycy się myli nie ma nic wspólnego z kultem, religią i pogaństwem wogóle.

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 17:21 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
W moim przekonaniu czas już najwyższy by stara wiara była stara tylko z nazwy.



Ciekawi mnie co przez to rozumiesz. Tzn. jakąś podstawą dla wielu są Eddy. Każdy sobie we współczesnych warunkach inaczej interpretuje pewne rzeczy, ale czy odcięcie się od tych korzeni nie spowoduje konieczności jakiegoś uspójnienia? Stworzenia wspólnej dla wszystkich interpretacji? Jaką byś zaproponował?


Cytuj:
Pogaństwo nie powinno kojażyć się tylko z rekonstrukcjonizmem historycznym, niszowymi grupkami przebierańców.


Rozumiem, że sam nie rekonstruujesz, ale skąd ta pogarda? Nie każdy odtwórca jest poganinem i na odwrót, to oczywiste, ale dlaczego obrażasz tych, którzy są jednym i drugim?

Cytuj:
W chcili obecnej Asatru bardziej kojarzy się z subkulturą black metal bądź skinheads niż poważnym wyznaniem wiary ( jakkolwiek by to nie brzmiało)


To lepsze niż skojarzenie z rekonstrukcjonizmem? Jak skojarzenie byś chciał wprowadzić?

Cytuj:
Oczywiście rogi, miód, symbolika itd stanowią miłą otoczkę, lecz nie są niezbędne.


Róg i miód jak najbardziej, ale serio uważasz, że symbolika Asatru to tylko "miła otoczka"?

Cytuj:
Natomiast spór o to czy Duńczycy się myli nie ma nic wspólnego z kultem, religią i pogaństwem wogóle


Miałam na myśli po prostu, że nie przychodzili na obrzęd w byle czym. W dzisiejszych czasach garnitur jest wg. jak najbardziej odpowiednim zastępstwem. Negowanie ich czystości nie wyszło ode mnie.
Piłam zresztą właśnie do black metali i skinheadów - przepocona koszulka i włosy to coś wg. mnie niewłaściwego na obrzęd.

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 19:32 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
Mam taki nawyk że pisząc stosuję dużo uproszczeń, skrótów myślowych i uogólnień. Z tego powodu to co chcę przekazać może być żle zrozumiane bądź opacznie odebrane. Ogólnie chodzi mi o pewną transformację pogaństwa, reformację, jak wolisz. Dostosowanie do wymogów współczesnego świata, do dzisiejszej rzeczywisości. Wyjście z podziemia, z marazmu i udostępnienie ideii politeizmu dla wszystkich. Odrzucenie utartego niszowego wizerunku, pokazanie że poganin jest człowiekiem na miarę czasu, doskonale odnajdującym się i operującym w realiach współczesnego świata, zaś wyznawany przez niego system wartości czyni jego życie bogatszym i jest jak najbardziej praktyczny.

Dlaczego akurat w tym wątku poruszyłem tę kwestię ? Ponieważ uważam że właśnie sztywne trzymanie się rekonstrukcjonizmu na wszsytkich polach, czy to kultury materialnej podczas obrzędów, czy odtwarzanie żródeł pisanych w celu dosłownego rekonstruowania obyczajów i zachowań, uniemożliwia ideowe odrodzenie pogaństwa, sprawia iż pozostaje ono ruchem budzącym niezrozumienie. To czy germanie się myli i przeberali podczas obrzędównie nie rzutuje na to jak powinien zachowywać się współczesny poganin. Nawet jeżeli ubierali dostojne stroje, to na pewno ich nie prasowali, czy i my przez to mamy odprawiać obrzędy w wygniecionych koszulach. Len czy bawełna ? Postuluję zdecydowane oddzielenie rekonstrukcjonizmu wierzeń od rekonstrukcjonizmu historycznego. Nie chodzi mi o to że chcę komukolwiek zabronić odtwarzania itp. Chodzi o to by nie tworzyć sztucznych schematów, jeden kindred może świętować w strojach "z epoki" drugi w garniturach, trzeci natomiast może tu dopuszczaczupełną dowolność

Teraz postaram się odp.

1. Nie postuluję odrzucenia źródeł, Eddy i innych, są one jedynym łącznikiem między nami a starą wiarą. Chodziło mi o to że czas już zacząć tworzć nowe źródła. Interpretować, dyskutować, publikować. Dzisiejsze heitini nie jest i ne będzie tym z przed tysiąca lat. Proces przerwany gwałtownie, musi toczyć się dalej w nowych warunkach.

2. Kogo ja obrażam ? Mam znajomych w historycznych grupach rekonstrukcyjnych i nie wierzę że nazwanie ich przebierańcami uznali za obraźliwe. Przebieraniec nie jest słowem obraźliwym. Przeczytaj uważnie : "Pogaństwo nie powinno kojażyć się tylko z rekonstrukcjonizmem historycznym, niszowymi grupkami przebierańców."

3."To lepsze niż skojarzenie z rekonstrukcjonizmem? Jak skojarzenie byś chciał wprowadzić?"

Żadne, bo po co jakiekolwiek skojarzenie ? Osobiście nie pragnę by moja wiara była kojażona z jakąkolwiek grupą społeczną, uważam że to powoduje złe jej zrozumienie przez osoby z zewnątrz.

4. Ok, z tą symboliką to przesadziłem. Jest ona niezbędna dla identyfikacji, ma swoje specyficzne właściwości któych nie sposób nie docenić. Będziemy z nią pracować już do końca, co nie zmienia faktu iż z czasem może ona ewoluować i podlegać zmianom, pamiętajmy że to tylko i aż symbole.

Na koniec chciałem tylko dodać iż nie zamierzałem nikogo obrazić, poprostu uważam że dla dobra całej rodziny powinno się dbać o nasz wizerunek i tępić zachowania narzucające sztuczne schematy i wprowadzjące elitaryzm. Tak jest mój punkt widzenia.

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 19:42 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Fenrir napisał(a):
Jeżeli kiedykolwiek powstanie rodzina świętująca w garniturach, zupełnie odcinająca sie od nurtów rekonstrukcji archeologicznej, to z pewnoscią będę jednym z pierwszysch, którzy zagoszczą w jej progach. W moim przekonaniu czas już najwyższy by stara wiara była stara tylko z nazwy. Pogaństwo nie powinno kojażyć się tylko z rekonstrukcjonizmem historycznym, niszowymi grupkami przebierańców. W chcili obecnej Asatru bardziej kojarzy się z subkulturą black metal bądź skinheads niż poważnym wyznaniem wiary ( jakkolwiek by to nie brzmiało) Oczywiście rogi, miód, symbolika itd stanowią miłą otoczkę, lecz nie są niezbędne. Natomiast spór o to czy Duńczycy się myli nie ma nic wspólnego z kultem, religią i pogaństwem wogóle.


W Asatru w szczególności a w heitini w ogólności akurat nurty historyczne i archeologiczne są niezbędne. W przeciwnym wypadku od ręki możemy zażądać przeniesienia klasyfikacji naszej wiary z ruchów rodzimych do bezpośredniego sąsiedztwa z Wiccanami - czyli w nowe ruchy religijne, z religii rodzimych Europy.

To, że Ty tak kojarzysz Asatryjczyków, nie oznacza iż tak jest w Polsce a w szczególności w Europie.

Nie jestem natomiast pewien czy stan hiegieny w ówczesnych czasach warto pomijać w rozważaniach, choćby dlatego iż był pośrednią przyczyną stanu życia... ;-) - i to tego faktycznego a nie mitów i bajek o nim.

==================================
A teraz odpowiadając na punkty:
Ad.1 To jest jedno z podstawowych założeń Asatru/heitini: http://runy.net.pl/?q=node/61
Ad.2 Luiza miała rację, ton Twojego postu mógł być odebrany jako obraźliwy - choćby dla tych, którzy bez przebrania się w stroje z epoki, nie wyobrażają sobie poprawnego świętowania - a są i tacy wśród nas.
Ad.3 Jeśli odpadnie skojarzenie z rekonstrukcjonizmem, ręczę Ci, że pierwsze jakie się nawinie to będzie "o kolejny new age" - a właśnie od tego między innymi uciekamy.
Ad.4 Oczywiście, że będzie się zmieniać i zmienia się... wystarczy popatrzeć na ilość wariacji związanych choćby z Mjollnirem, dostępnych na rynku.

Masz rację, i nie masz racji - masz rację, bo nie rościmy sobie prawa do elitaryzmu, nie masz racji - bo pozwolenie na wolną jazdę bez trzymanki, rozmaże całość idei jakie propagujemy i w dalszej perspektywie będzie szkodliwe dla naszej wiary jako całości.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 20:11 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 18 maja 2010, 22:29
Posty: 304
Osobiście nie jestem zwolennikiem odcinania się od nurtów rekonstrukcyjnych - wręcz przeciwnie uznaje je za sporą szansę na zainteresowanie większego grona ludzi - tak jak uwielbiam świętowanie w strojach, z rogami itd. Uważam też że jakiś poziom wiedzy o historii (im większy tym lepiej) jest w Asatru konieczny gdyż to się z tą religią wiąże. Oprawa świąt jest bardzo istotna tak jak symbolika. Chciałem jedynie podkrelić że nie wszyscy muszą świętować w klimacie X wieku - po o mamy róże rodziny w Asatru - choć większość ludzi jakich poznałem właśnie w takim klimacie chciała by świętować. Symbole takie jak Młot Thora nie powinny a nawet nie mogą być zastępowane czymś "nowoczesnym"...

Co do skojarzeń Asatru z metalami - nie widze tragedii - religia ta nie jest dla wszystkich i jeśli ma w sobie coś takiego że przyciąga akurat metali (a może poprostu buntownicze dusze nie bojące się wychylić) to nie powód żeby ją zmieniać. Jak będzie w Polsce tylu wyznawców Asatru co metali to umre szczęśliwy :wink:

_________________
A Moment in Valhalla...

"Czcij Bogów, kochaj kobiety i broń Ojczyzny"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 20:26 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Viking napisał(a):
Symbole takie jak Młot Thora nie powinny a nawet nie mogą być zastępowane czymś "nowoczesnym"...


Tak ale w wypadku zdobnictwa uważam iż czasem warto wyjść poza ramy "wzorów dostępnych historycznie" - choć osobiście preferuję te "rekonstrukcyjne".

Nie sądzę aby groziło nam zastąpienie mjollnira "młotem pneumatycznym" na łańcuszku ;-)

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 20:59 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
Szerszen napisał(a):
To, że Ty tak kojarzysz Asatryjczyków, nie oznacza iż tak jest w Polsce a w szczególności w Europie. .


Jak ja kojarzę Asatryjczyków ? co Ty insynuujesz ?
Pisałem o skojarzeniu jakie wywołuje określenie poganin - rekonstrukcjonista germański w społeczeństwie ( mam tu na myśli ludzi, któzy wogóle coś tam kojarzą) o moje kojarzenie się nie martw.




Szerszen napisał(a):
Masz rację, i nie masz racji - masz rację, bo nie rościmy sobie prawa do elitaryzmu, nie masz racji - bo pozwolenie na wolną jazdę bez trzymanki, rozmaże całość idei jakie propagujemy i w dalszej perspektywie będzie szkodliwe dla naszej wiary jako całości.



Masz rację, i nie masz racji. Masz rację , nie możemy odciąć się od korzeni i sobie "pojechać" na maxa bez trzymanki, bo chodzi raczej o utrzymanie przekazu naszej wiary i wartości jakie ze sobą niesie. Z drugiej strony trzymanie się kurczowo zrekonstruowanych obrzędów i odrzucanie nowości nie pozwala nam się rozwijać i wzmacnać.

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 21:19 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
A w czym Cię konkretnie ogranicza?
Może razem znajdziemy rozwiązanie - pytam, bo nie widzę tych ograniczeń, ale mogę coś przeoczyć.

Jestem normalnym człowiekiem, pracującym w branży IT, wyznającym swoją wiarę w sposób normalny. Ani ona mnie nie ogranicza ani nie widzę abym robił od niej odstępstwa.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 21:42 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
OK, Fenrirze, tym razem uniknales skrotow myslowych i mysle, ze Cie zrozumialam.
Twoje zdanie o odtworcach odebralam osobiscie - odtwarzam od kilku lat, zaczelam od szwedzkiej kobiety z X wieku. Moje stroje historyczne to nie przebranie - to cos w czym czuje sie plynnie i naturalnie. Mieszkalam w nich w zima w zrekonstruwanej chacie, wedrowalam po lasach o wszelkich porach roku, uczestniczylam i odprawialam obrzedy. Takze gotowalam, pieklam chleb, oprawialam ryby, przezylam troche imprez i ognisk. Zapewniam, ze w dzinsach przy ognisku jest mniej wygodnie ;) Pomimo to stroj nie jest dla mnie konieczny do odprawienia obrzedu i wiekszosc z nich odprawiam w zwyklym, ladnym ubraniu. Nie mam problemu z brakiem historycznych artefaktow. Nie uzywam mlotu Thora ;) Jesli mam ochote lub potrzebuje nosze wizerunek Freyi na szyi odlany wg. historycznego wzoru, ale po prostu dlatego, ze ladniejszego nie znam ;) Czasem zamieniam na wilka, albo po prostu elementy bizuterii historycznej, od ktorych tez nie znam ladniejszej (polecam wyroby wzorowane na znaleziskach z Gotlandii). Lubie maly elegancki rozek z paskiem metalu przy krawedzi, ale wcale sie przy nim nie upieram. Zyje normalnie i najzupelniej wspolczesnie.
Nie uwazam jednak, zeby obie aktywnosci - poganstwo i rekonstrukcjonizm byly od siebie zupelnie niezalezne w moim wypadku. Dzieki rekonstrukcjonizmowi zycia wczesnosredniowiecznego zrozumialam kilka naprawde istotnych rzeczy jak poganka. Moze ktos inny zrozumialby to i bez tego, ale ja tak nie mam. Wiem jak wazne jest swiatlo gdy nic nie mozna znalezc w nocy zima i nie widzi sie gotowanej na ogniu kaszy. Wiem jak wazne jest cieplo ognia wieczorem i noca, i jak trudno go rozpalic bez zapalek w mokrym sniegu. Wiem dlaczego Vetrablot bylo poswiecone Freyi, a jednoczesnie tak bliskie zaswiatom. Rozumiem jak wazne bywaja ziola dzieki ktorym ja i moi ludzie jako jedyni powracaja zdrowi z wietrznego Wolina pozna wiosna. To wszystko namiastka, wiem o tym, ale bardzo mi sie pomogla wczuc. Rozumiem pogan, ktorzy po prostu czuja lacznosc z dawna kultura i nie maja potrzeby jej wyprobowywac na wlasnej skorze - u mnie tak sie zaczelo, ale po prostu mam nature eksperymentatora. Od razu inaczej sie czyta sagi i opracowania historyczne, szczegolnie jak sie uslyszy gdy rozbawieni ludzie w chacie natychmiast cichna slyszac glos barda.
Dzieki temu wlasnie nie mam watpliwosci, ze Wikingowie bardzo dbali o higiene. Nie mowie, ze byli tak czysci wg dzisiejszych standardow, ale dbali o to bardziej niz wspolczesne im ludy. Zestaw czyszczacy przy pasku czy broszy nie jest tam od parady ani po to zeby dyndal, bo niczego niepotrzebnego nie uzywano, naprawde. Sama kapel co tydzien to duze wyrzeczenie - zima zmuszenie sie do rozebrania jest trudne, nagrzanie wody zajmuje duzo czasu. Wiem, ze to brzmi jak mowa trawa, ale jak sie ta wode na kapiel zagrzeje na palenisku samemu, to to zdanie nabiera innego sensu ;) A jak potem sie jeszcze zdejmie, warstwe po warstwie, czujac jak chlodne powietrze jest coraz blizej skory to sie wie juz na pewno. Wiedzac jeszcze o zrodlach pisanych na ten temat (Ibn Fadlan pisal ze myli twarz codziennie rano, tylko sposob go mierzil) naprawde trudno mi zrozumiec watpliwosc ;)
Wystarczy zreszta obejrzec duzo znalezisk i ich rekonstrukcji zeby zauwazyc naprawde wysokiej klasy zmysl estetyczny i gust wczesnosedniowiecznych Skandynawow, nie mowiac juz o precyzji jubilerow. Technika granulatu i filigranu po ich czasach zanikla by odrodzic sie dopiero gdzies w XIX wieku.

Co do niszowosci odtworcow to przepraszam, ale chcialbys zeby na zjezdzie poganskim bylo tylu ludzi ilu jest odtworcow na Wolinie, Ogrodziencu, czy gdzie tam sobie chcesz.

Uwazam ze duch jaki wyziera z historii, mitow, sag i znalezisk jest mocny i wyrazny. Gdy sie nim przesiaknie nie ma w nim nic staroswieckiego, a wspolczesna rzeczywistosc jest dla niego wrecz stworzona. Nie znam etyki bardziej dostosowanej do dzisiejszych wyzwan, a jak to rozumiem postaram sie opisac do konca tygodnia w eseju. Nie mam jednak zadnego pociagu do nawracania ludzi, tlumaczenia im ze nie jestem koniem ani nie zabijam kotow. Takie wypowiedzi bez wyraznego przeslania pozytywnego, tzn. co wlasciwie robimy, skoro nie nosimy dziwnych ciuchow i nie zabijamy zwierzakow na ofiare raczej nikogo nie przyciagna ;)

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 22:09 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Jestem gotów pochylić czoła i zgodzić się z Tobą Luizo - co prawda nie stosowałem odtwórstwa sensu stricte, ale kilka lat włóczęgi z plecakiem na grzbiecie i uzależnieniem tylko od tego co w nim jest, pozwala docenić i dane ludy i... zimną wodę, a ciepła jest często luksusem nieosiągalnym (bywa iż zwykłą też, bo trzeba oszczędzać aby było co pić.

Po tygodniu w oderwaniu od ludzi, w terenie bez źródeł wody pitnej (o kąpieli też nie można marzyć), wyjście do cywilizacji to szok luksusu, mimo iż miałem teoretycznie do dyspozycji "współczesne" zdobycze techniki (żelazną siekierkę, dobry nóż, zapałki, manierkę, pałatkę etc...) - uważam, że takie doświadczenia są cenne dla zrozumienia.

Gotlandzka biżuteria jest faktycznie piękna.

Odnośnie Frei wiele osób zapomina, że jej powiązania z umarłymi są jak najbardziej uprawnione, robiąc z niej cukierkowo-erotyczną czarodziejkę.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 22:33 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
Szerszeń

Ja też jestem normalnym cżłowiekiem pracującym w finansach, w wyznawaniu mojej wiary nic mnie nie ogranicza, bo bynajmniej nie staram się naśladować przodków z przed tysiąca lat, przy zachowaniu cąłego szacunku dla Nich, we wszytkim. Natomiast temat poruszony przez vikinga przykuł moją uwagę. Uważam że to czy ktoś używa rogu, kielicha czy poprostu odlewa blota z gąsiorka, nie czyni go mniej lub bardziej TRU. Co innego rekonstrukcjonizm historyczny, co innego przenoszenie go do strefy sakrum i warunkowanie jej przez pryzmat oceny źrółowej. Kreuję własne rytuały na bazie źródłowej, nie ograniczam się tylo do interpretacji , ale pozwalam sobie na kreatywność i inwencję w podejściu do starej wiary. Nie widzę problemu w tym że ktoś lubi otoczkę historyczną i rekostrukcję, natomias uważam że nie jest to nieodzowne. Praktyka jest indywidualną sprawa każdego wyznawcy.

Luiza

Zaczynam Cię podziwać, nie mogę doczekać się Twojego eseju.
Za żle dobrane słowa przepraszam wszystkich rekonstrukcjonistów, piszę z pracy, w przerwach. Doceniam waszą pracę, darzę sympatią. Jesteście awangardą, przecieracie szlaki dla przyszłych pogan, takich któzy czcić będą bogów nie koniecznie wracając do przesżłości, gdyż nie będzie takiej już potrzeby, gdyż szlaki bedą już przetarte a drogi otwarte i wybrukowane ideami przekutymi przez pogan takich jak ja, budujących mosty między przyszłością a przeszłością, niweczących tysiącletnie starania religii monoteistycznych, pogan, kótrzy glinę waszej pracy przetopią na cegłę, której poganie przyszłosci będą używać przy budowie gmachu swojej religii. Ja wierzę w Nasze odrodzenie.

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 22:38 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Obyśmy zostali w lasach i na świeżym powietrzu a nie w gmachu.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 22:51 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
Nie przejmuj się Szerszenu, jak chcesz możesz zostać w lesie.
Postawimy Ci tam pomnik.

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 22:55 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Ni trzeba... posadźcie orchidee na moim grobie... eeee dobra, wystarczy dębina.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 23:00 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): piątek, 3 kwietnia 2009, 23:33
Posty: 223
Przepraszam, że wcinam się w dyskusję nie swojej tradycji, ale to poniekąd problem wszelkich rekonstrukcjonizmów. Sądzę, że "stan zrekonstruowany" powinien być punktem wyjścia, jednak potem warto przeprowadzić pewien "eksperyment" we własnej wyobraźni i zadać sobie pytanie, jak wyglądałaby nasza stara wiara, gdyby nie przerwano przed wiekami jej rozwoju. Jak wpłynęłyby na nią odkrycia Kolumba, Kopernika, Kanta, Freuda, Marksa czy np. myśl Einsteina, rewolucja francuska. Innymi słowy - rekonstrukcja, to pół zadania. Drugie pół to nadrobić "stracony" czas.
Sądzę, że religie pogańskie zachowałyby pewne stare atrybuty - religie zwykle tak robią - możliwe, że kapłan byłby ubrany w strój stylizowany na historyczny (niekoniecznie rekonstruowany) i używał (w waszym przypadku) stylizowanego rogu. Reszta wiernych zapewne ubrana byłaby normalnie (oczywiście odświętnie). Może zasugerowałem się ewolucją liturgiki chrześcijańskiej, no ale od wrogów tez się należy uczyć ;) a innych przykładów na tyle dobrze nie znam.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 23:11 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
W czarnym scenariuszu... w istocie wyodrębnilibyśmy "kastę kapłańską"... tyle że jej przykłady miały ludy ościenne a germańcom się jakoś do tego nie spieszyło... (i dobrze)

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 23:24 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): piątek, 3 kwietnia 2009, 23:33
Posty: 223
Wiesz, kapłaństwo kapłaństwu nierówne. Nie musi się to wiązać z jakąś szczególną mocą sakralną przypisywaną kapłanowi, po prostu rola przewodniczącego obrzędowi. To chyba nieuchronne w większych społecznościach, gdy postępuje specjalizacja we wszystkich dziedzinach. Chyba, że masz na myśli kastę w sensie ścisłym (dziedziczność)?

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 23:32 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Mam na myśli wyodrębnienie ze społeczności wyspecjalizowanych osób do sprawowania kultu/kontaktu z bogami.

To jednak co innego niż na mocy samej umowy społecznej wyznaczenie "przewodniczącego obrzędu", który może się zamienić funkcją z dowolnym innym członkiem społeczności.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 23:34 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 28 grudnia 2009, 13:28
Posty: 401
Lokalizacja: z spod Gdańska
Szerszeniu o ile się nie myle wszystkie religie które trwały w ramach cywilizacji (czyli mam na myśli twór państwowy/państwowo-podobny (patrz państwa - miasta)) wyodrębniły swoją kaste kapłanską i to idąc od Sumerów, przez Egipt, Indie i generalnie Daleki Wschód ;)

Więc nie wiem czy to taki czarny scenariusz ;) jest raczej naturalnym - skoro my mamy kontakt z bogami/ bogiem jesteśmy lepsi w związku z czym chcemy przywilejów i kasy ;) to rzecz powtarzająca się od wieków;)

Tyle w kategorii oftopu

Natomiast co do tematu - przede wszystkim czy tego chcemy czy nie chrześcijańśtwo i nie jako odległość od naszych przodków do których nawiązujemy wywarła na nas piętno. Zgadzam się tu w pełni z Rutiliusem ze gdyby wierzenia pogańskie trawały a nie zostały ucięte przez zwycięstwo KrK zapewne mimo wszystko przebiegło by podobną drogę (już widze radosnych Vikingów wycinających w pień heretyków którzy nie wierzą w ich bogów, czy też angielskie wiedźmy rytualnie mordujące jeńców tu chwale swych bogów ;). No dobra offtopuje znowu :P chodziło mi oto ze siłą rzeczy musimy być elastycznii co do ekwipunku którym się posługujemy rytualnie - nei widze osobiście sensu przebieranie się nadmiernie. Wtedy czujemy się jak w cyrku a nie jak byśmy chcieli przygotowywać się na spotkanie z naszymi bogami.

Kończąc tego zamotanego posta - w moim przekonaniu należy przede wszytkim w kwestii ubioru i akcesoriów ogólnie zachować zdrowy rozsądek ;) i nie przesadzać z przebieraniem się nadmiernie ale pamiętając przy tym ze robimy to dla siebie i olać tych któzy nie łapia klimatu ;)

_________________
Picus (łac. dzięcioł)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: czwartek, 25 listopada 2010, 23:45 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
Na szczescie Szerszeniu to nie obraz Freyi tylko tych, ktorzy tak mysla.
Kiedy rzeki zaczynaly zamarzac wracano do domu z wikingu. Mlodzi chlopcy, dla ktorych to byla pierwsza wyprawa byli juz mezczyznami i zaraz po powrocie zaczynali wypatrywac zony. Dziewczeta prosily ja by wzrok tych najdzielniejszych ich nie ominal.
Dorosli mezczyzni wracali do zon, ktore nierzadko witaly ich z niewidzianym dziecieciem na reku. Niewypowiedzianie szczesliwe ze jeszcze te zime na pewno spedza razem, a juz tego wieczoru zostana przystrojone lupami.
Wreszcie wnoszono ciala poleglych lub przekazywano o nich wiesc. Trzeba bylo miec nadzieje, ze dali z siebie wszystko i zostali zabrani przez walkirie tam, gdzie godnym mezom przystalo.
Gdzie tak ostro wedrowales Szerszeniu? Mialam kiedys taka faze ruszania przed siebie gdzie nogi poniosa. Najsmieszniej jest, jak sie znajduje jedyny sklep w promieniu 20 km. otwarty w niedziele, a osoba przed Toba w kolejce bierze ostatni chleb :cry:
Wody mi jakos rzadko w zyciu brakowalo, ale kiedys przez kilka tygodni budujac osade, musialam sie kapac wylacznie w lodowatym strumieniu i chyba do konca piszczalam splukujac piane. Kiedy wrocilam pod cieply prysznic mialam uczucie jakby mi kawalki skory od ciala odpadaly i musialam sie powoli przyzwyczajac ;)
Troche mi szkoda, ze coraz mniej czasu mam na to. W tym roku tylko jedna wyprawa (za to w porzadnym sniegu, z nocowaniem i bez zapalek, nie mowiac o innych ulatwieniach). Z drugiej strony nie moge sie doczekac walki ze wspolczesnymi wilkami i budowy czegos, co bedzie mozna nazwac domem ;)

Zostanie w lesie brzmi wiesniacko, ale od biologii nie uciekniesz Fenrir. Jak uciekniesz od lesnej dopadnie Cie Twoja wlasna.

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: piątek, 26 listopada 2010, 00:05 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Czy można być wikingiem nie biorąc udziału w wikingu? :wink:
Myślę, że to jest ten problem, od którego rekonstrukcjoniści nie mogą w jakiś sposób uciec: co zrobić z tą częścią tradycji, która jest obecnie nie do zaakceptowania?

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: piątek, 26 listopada 2010, 00:14 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 28 grudnia 2009, 13:28
Posty: 401
Lokalizacja: z spod Gdańska
odwróćmy pytanie a ile wikinga w wikingu ;) ?

Bo praktyka w jakiejs religi nie oznacza ze wszsytko musi się w niej nam podobać ;)

_________________
Picus (łac. dzięcioł)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: O roli akcesoriów rytualnych słów kilka
PostNapisane: piątek, 26 listopada 2010, 00:48 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
Luizo, ja od biologii nie uciekam, wręcz przeciwnie. Do lasu chadzam regularnie, zwłaszcza zimą, natomiast zostać w nim nie zamierzam. :mrgreen: Preferuję otwarte przestrzenie, góry, fiordy, stepy.

Szerszeń, Rutilius.
Też lubię sobie pogdybać, gdybanie jest fajne.
Wytwarzanie się kasty kapłańskiej jest w moim przekonaniu chorobą cywilizacyjną. Wszędzie gdzie powstaje nadmiar produkowanych dóbr, postępuje specjalizacja, tam z czasie wytwarzała się kasta pasożytująca na pracy innych (Marks? :P).
Oczywiście nie mam tu na myśli klasycznego podziału ról społecznych, w końcu ktoś musi rządzić, ktoś musi być rządzony, bez tego stado- klan - plemię - cywilizacja nie mogła by funkcjonować. Natomiast klasa kapłańska to już zupełnie inna historia. Często pretenduje do zdobycia i utrzymania władzy, lecz z reguły współdziała ramię w ramię z klasą rządzącą, sankcjonując jej nie ograniczoną władzę. Nasi przodkowie nie mieli okazji wytworzyć takiej kasty, ponieważ nie produkowali zbyt dużego nadmiaru dóbr, można powiedzieć - żyli od pierwszego do pierwszego, na przednówku często wcinając korę i korzonki :) Pośród takich ludów religia ewoluowała w spokoju, bez ingerencji ludzkiego zakłamania, niosąc w sobie wartości i naukę konieczne do przetrwania i stabilizujące ład społeczny. Między religią a tradycją nie istniała linia podziału. Oczywiście ciepłe południe przyciągało twarde ludy północy, lecz poza tym wywierało wpływ na przybyszów, którzy wraz z całym dobrodziejstwem cywilizacji, przyswajali również jej zepsucie.
Czy uważam że gdyby stara wiara trwała do dzisiaj wykształciła by kasty kapłańskie? Z przykrością stwierdzam że tak, inaczej by nie przetrwała. Musiała by się dostosować, gdyż walka była nie równa. Lecz walka trwa nadal, stara wiara nie trwała, lecz dotrwała do dzisiaj. My jako nowi wyznawcy mamy szansę ją odbudować, dać jej silne podstawy i pozwolić trwać nadal. Mamy dodatkowy atut, w postaci wiedzy jakiej nie mieli nasi przodkowie. Tak właśnie lubię myśleć o nas, jako o ludziach budujących historię, jesteśmy świadkami ważnych wydarzeń, na naszych oczach odżywają dawne kulty, warunki po temu są niemal idealne. Dlaczego więc mamy rozmawiać tylko o tym co było skoro w naszych rękach leży przyszłość ?

Teraz pytanie. Jak sądzicie, czy w Asatru - Heitini wytworzy się klasa kapłańska ?
Ja uważam że nie i powinniśmy zrobić co w naszej mocy, by do tego nie dopuścić. Samowystarczalne kindredy, thingi - wiece, na których można się spotykać, wymieniać doświadczeniami czy ustalać wspólne uchwalenia - tak.

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL