Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest wtorek, 14 lipca 2020, 00:00

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 213 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: piątek, 30 października 2009, 19:11 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Toronto, ON, Canada
Hakken napisał(a):
Kompan to bardzo nieścisłe określenie. Ja mówię o zdradzie przyjaciela, która jest dla mnie czymś gorszym niż zdrada kobiety (z rożnych powodów, ktorych nie chcę wywlekać na forum publicznym). Ale jak już mówiłem ja niedzisiejszy jestem i cenię wartości, które dziś są postrzegane jako archaiczne i nieprzydatne.


Podkreśliłem jedynie, że te dwie zdrady stanowią różne kategorie. Przyjaciela nie możesz zdadzić ani fizycznie ani emocjonalnie - co już z kobietą jest możliwe. Wynika to z elementów wyłączności w relacjach damsko męskich.

Hakken napisał(a):
Lucky napisał(a):
Jeżeli natomiast słyszę o bezsensownym znęcaniu się nad kimś, to to jest bestialstwo. Koniec, kropka. Tego nie można tłumaczyć walką o przetrwanie.


:roll:
Jak rozumiem po prostu nie chcesz zrozumieć. Zatem zostawiam Cię w Twoim czarno-białym świecie.


W tej kwestii wyraźnie się różnimy. Nie uważam, że sprawa ta dotyczy kategorii rzeczy czarno - białych lub nie. Bezsensowne znęcanie się jest niegodziwe i nie ma znaczenia czy miało miejsce w karbonie, w X wieku, współcześnie czy będzie miało w XXIV wieku. Jeżeli uważasz że w jakichś czasach było w porządku łamać ludzi kołem, palić żywcem, wyłamywać im palce, to ja się z tobą w tym punkcie nie zgadzam.



Hakken napisał(a):
Nie wiem czy tylko Ty widzisz takie nieścisłości, ale wykazujesz się bardzo chrześcijańskim sposobem myślenia: święta księga mówi, ja muszę słuchać a nie rozumieć. Tymczasem religia jest żywa i jeśli przekazuje jakieś wartości to one równiez ewoluują. Na przykład co można znaleźć w Eddzie jako rady można przyjąć dosłownie albo wyciągnąć z tej rady jej intencję i przenieść na grunt współczesny. Zwłaszcza, że Edda nie jest księgą objawioną, tylko zbiorem tekstów społeczno-religijnych pisanych przez ludzi żyjących w XIII wiecznej Islandii dla osób im współczesnych i to takim językiem by je zrozumieli. Tak wiec to nie jest kwestia A i B, już Ci kiedyś mówiłem, że zagadnienia społeczne to nie kod binarny.


Hakkenie, zmiana interpretacji nie może polegać na zaprzeczeniu tezy. W takim wypadku tworzymy nową jakość będącą zaprzeczeniem starych wartości, a tego już nie można nazwać kontynuacją. Logika - owszem - funkcjonuje w każdej dziedzinie życia i pozwala skutecznie porządkować i rozumieć rozmaite dziedziny.

A we wszystkim tym znowu chodzi o to, że ty wierzysz w relatywizm etyki, a ja nie.

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: poniedziałek, 2 listopada 2009, 14:19 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Lucky napisał(a):
Podkreśliłem jedynie, że te dwie zdrady stanowią różne kategorie. Przyjaciela nie możesz zdadzić ani fizycznie ani emocjonalnie - co już z kobietą jest możliwe. Wynika to z elementów wyłączności w relacjach damsko męskich.


Naprawdę? Zatem mamy zupełnie inne pojęcie o przyjaźni... Oczywiście, ze można przyjaciela/przyjaciółkę zdradzić fizycznie (choćby przez zadanie mu bólu) a przede wszystkim emocjonalnie. Przyjaźń jest nieco inną formą miłości dla mnie osobiście ważniejszą, ale pozostawiając wartościowanie, które jest osobiste i do niczego nie prowadzi to prawdziwa przyjaźń bywa silniejsza niż jakakolwiek miłość i zazwyczaj jest dużo trwalsza. Elementy wyłączności są jedynie kwestią kulturową (wynikającą z kwestii dziedziczenia) i przez to zdrada taka boli bardziej, jednak to zdrada przyjaciela jest tym co stawia świat na głowie, bowiem zdrada partnera jest czymś czego można się spodziewać, a przyjaźń powinna przetrwać wszystko.

Lucky napisał(a):
Jeżeli uważasz że w jakichś czasach było w porządku łamać ludzi kołem, palić żywcem, wyłamywać im palce, to ja się z tobą w tym punkcie nie zgadzam.


:shock: :lol:
Chyba Cie trochę poniosło :lol: Czy ja gdziekolwiek napisałem, że się z tym zgadzam? Lucky, właśnie o to mi chodzi, nabierz dystansu i spójrz na to chłodno i bez emocji, bo po co się żołądkować. To wydarzyło się 2k lat temu, takie były wtedy obyczaje, a przynajmniej tak możemy wnioskować po tym co pisał Tacyt, jednak dla nas jest to już jedynie wydarzeniem antropo-historycznym i tylko w ten sposób powinniśmy to oceniać.
Kim zresztą jesteśmy by mówić ludziom jak mają żyć? Czujesz się w mocy by mówić czyje obyczaje są złe a czyje dobre? Żyj tak jak nakazuje Ci żyć Twoja kultura i daj innym żyć innym kulturom tak jak nakazuje im ich tradycja. Czy naprawdę powinniśmy wciąż zachowywać się jak białe kolonialne świnie i wprowadzać "wyższą cywilizację" wśród "dzikusów"? Tysiące lat takiego postępowania w afryce doprowadziło do tego co dzieje się tam obecnie, wszak Rwanda to wina tylko i wyłącznie europejczyków, którzy rozbili tam plemienne struktury. Dla mnie osobiście największą zbrodnią kościoła nie jest bynajmniej działalność Świętego Oficjum a prowadzone po dzień dzisiejszy misje, które sprawiają, że miliony ludzi oddartych ze swoich tradycji żyje w skrajnej nędzy. A wszystko wzięło się właśnie stąd, że biały człowiek uznał, że dzikusy postępują "niemoralnie" i trzeba im pokazać jak powinni robić "by było dobrze".

Lucky napisał(a):
Hakkenie, zmiana interpretacji nie może polegać na zaprzeczeniu tezy. (...)
A we wszystkim tym znowu chodzi o to, że ty wierzysz w relatywizm etyki, a ja nie.


Może, ale nie musi.
Polecam seminarium, na pewno Ci się tam spodoba a i wiara jest jasna i nie dopuszczająca żadnych interpretacji ;)

P.S. Przepraszam, poniosło mnie nieco z tym kolonialnym wątkiem, nie planowałem tego napisać, jakoś tak samo wyszło ;) Jakoś wezbrała fala goryczy i mi się jej trochę ulało...

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: poniedziałek, 2 listopada 2009, 21:02 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Toronto, ON, Canada
Hakken napisał(a):
Lucky napisał(a):
Podkreśliłem jedynie, że te dwie zdrady stanowią różne kategorie. Przyjaciela nie możesz zdadzić ani fizycznie ani emocjonalnie - co już z kobietą jest możliwe. Wynika to z elementów wyłączności w relacjach damsko męskich.


Naprawdę? Zatem mamy zupełnie inne pojęcie o przyjaźni... Oczywiście, ze można przyjaciela/przyjaciółkę zdradzić fizycznie (choćby przez zadanie mu bólu) a przede wszystkim emocjonalnie. Przyjaźń jest nieco inną formą miłości dla mnie osobiście ważniejszą, ale pozostawiając wartościowanie, które jest osobiste i do niczego nie prowadzi to prawdziwa przyjaźń bywa silniejsza niż jakakolwiek miłość i zazwyczaj jest dużo trwalsza. Elementy wyłączności są jedynie kwestią kulturową (wynikającą z kwestii dziedziczenia) i przez to zdrada taka boli bardziej, jednak to zdrada przyjaciela jest tym co stawia świat na głowie, bowiem zdrada partnera jest czymś czego można się spodziewać, a przyjaźń powinna przetrwać wszystko.


Przede wszystkim uważam, że miłość w której równocześnie nie ma przyjaźni ma raczej marne szanse na długie i stabilne trwanie. Przyjaźń powinna iść w parze z miłością, jeśli tak nie jest, to miłość szybciutko przemija. Co do kwestii kulturowości zagadnienia wyłączności, to się nie zgadzam - polecam literaturę dotyczącą związków poligamicznych w środowiskach arabskich i mormonów.

Hakken napisał(a):
Lucky napisał(a):
Jeżeli uważasz że w jakichś czasach było w porządku łamać ludzi kołem, palić żywcem, wyłamywać im palce, to ja się z tobą w tym punkcie nie zgadzam.


:shock: :lol:
Chyba Cie trochę poniosło :lol: Czy ja gdziekolwiek napisałem, że się z tym zgadzam? Lucky, właśnie o to mi chodzi, nabierz dystansu i spójrz na to chłodno i bez emocji, bo po co się żołądkować. To wydarzyło się 2k lat temu, takie były wtedy obyczaje, a przynajmniej tak możemy wnioskować po tym co pisał Tacyt, jednak dla nas jest to już jedynie wydarzeniem antropo-historycznym i tylko w ten sposób powinniśmy to oceniać.
Kim zresztą jesteśmy by mówić ludziom jak mają żyć? Czujesz się w mocy by mówić czyje obyczaje są złe a czyje dobre? Żyj tak jak nakazuje Ci żyć Twoja kultura i daj innym żyć innym kulturom tak jak nakazuje im ich tradycja. Czy naprawdę powinniśmy wciąż zachowywać się jak białe kolonialne świnie i wprowadzać "wyższą cywilizację" wśród "dzikusów"? Tysiące lat takiego postępowania w afryce doprowadziło do tego co dzieje się tam obecnie, wszak Rwanda to wina tylko i wyłącznie europejczyków, którzy rozbili tam plemienne struktury. Dla mnie osobiście największą zbrodnią kościoła nie jest bynajmniej działalność Świętego Oficjum a prowadzone po dzień dzisiejszy misje, które sprawiają, że miliony ludzi oddartych ze swoich tradycji żyje w skrajnej nędzy. A wszystko wzięło się właśnie stąd, że biały człowiek uznał, że dzikusy postępują "niemoralnie" i trzeba im pokazać jak powinni robić "by było dobrze".


Drogi Hakkenie - humanisto. Zdecyduj się - albo uważasz, że wszelkie działania można tłumaczyć kulturą i interpretować przez pryzmat panujących obyczajów, albo uważasz niektóre działania za niedopuszczalne.

Owszem - czuję się w mocy mówić, że czyjeś obyczaje są złe, jeżeli wiążą się z nieuzasadnionym sprawianiem cierpienia. Rozumiem ścinanie łbów na gilotynach w imię wyższych idei, ale nie zgadzam się z tezą, że tortury dla samych tortur można usprawiedliwiać czasami czy kulturą. Bezsensowne bestialstwo nie może być usprawiedliwiane niczym. Uważam też, że stanowczo przeceniasz wpływ kultury na jednostkę i sposób jej myślenia. Jeżeli coś mi nie odpowiada, to tego nie przyjmuję i nie obchodzą mnie opinia otoczenia ani tradycja. Dziwię się, że poganin ma takie poglądy jak ty - powinieneś być grzecznie katolikiem, homofobem i uważać wszystkich pogan za dzieci szatana skoro wierzysz w tak silny wpływ kultury na jednostkę. Dlaczego masz inne poglądy niż nakazuje ci kultura?

Hakken napisał(a):
Lucky napisał(a):
Hakkenie, zmiana interpretacji nie może polegać na zaprzeczeniu tezy. (...)
A we wszystkim tym znowu chodzi o to, że ty wierzysz w relatywizm etyki, a ja nie.


Może, ale nie musi.
Polecam seminarium, na pewno Ci się tam spodoba a i wiara jest jasna i nie dopuszczająca żadnych interpretacji ;)


Jak już napisałem niektóre rzeczy dają się różnie interpretować - są to te stwierdzenia lub wyrażenia, które nie są do końca jednoznaczne.
Jeżeli jakaś wypowiedź jest jednoznaczna, to nie można jej zmieniać, bo przestaje być tą samą ideą.
"Interpretacja" zdań jednoznacznych służy zwykle manipulacji lub uzasadnianiu rzeczy niewygodnych. Może podam przykład:
Jest oczywiste, że nie można łączyć miłości do bliźniego i homofobii. Co na to kościół? Patrz --> http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1519
Jak widać kościół kooooocha homoseksualistów i nie pozwala im na normalne związki po to, żeby byli milsi bogu. ( Swoją drogą szczęka opada ze zdumienia po lekturze tego artykułu ). A więc wszystko staje się jasne - to tylko kwestia interpretacji.
Inny przykład to usunięcie drugiego przykazania. Wyobraź sobie, że sam Bóg - taki monoteistyczny i wszechmocny i jedyny - daje ludowi swoje prawa i karze się stosować. Po czym paru gości z władz kościelnych stwierdza, że jedno się komercyjnie nie opłaca i po prostu je wywala, a żeby dalej było 10 rozbija jedno z pozostałych na dwa :D Jak to jest uzasadniane? ---> św. Grzegorz: ?Obrazy zastępują nieoświeconemu ludowi książkę.?
Możesz sobie wziąć dowolny kodeks etyczny czy moralny, stwierdzić że się z nim zgadzasz, po czym oświadczyć, że twoim zdaniem kodeks ten dotyczy gatunku ślimaka winniczka i że to jest twoja interpretacja. Niedorzeczność takiego postępowania nie jest ani większa ani mniejsza od innych interpretacji zdań jednoznacznych. Tyle, jeśli chodzi o moje zdanie na temat "interpretacji" ( w szczególności "seminaryjnej", o jakiej wspomniałeś).

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: poniedziałek, 2 listopada 2009, 22:27 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): piątek, 3 kwietnia 2009, 23:33
Posty: 223
Chyba wszyscy trochę odlatują, była mowa chyba o traktowaniu zdradzających kobiet u Germanów, a nie o torturach dla samych tortur. Była może okrutnie traktowana, ale nie było to bezcelowe okrucieństwo. Było to okrucieństwo, które miało całej wiosce (a nie winowajczyni) przypomnieć jak świętą rzeczą jest małżeństwo. Co najwyżej można by marudzić, że nie spotkało tego samego winowajcy. Można się nie zgadzać, z Germanami, że tak wysoko sobie małżeństwo cenili, ale to ich prawo. Inne ludy karały okrutniej za inne wykroczenia, z punktu widzenia Germanów może błache.
A co do łączenia homofobii z miłością bliźniego, to jako ekskatolik odpowiem: zgadza się idealnie - jedo jest postawą w stosunku do człowieka, drugie, w stosunku do jego czynów.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: poniedziałek, 2 listopada 2009, 22:55 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Toronto, ON, Canada
Rutilius napisał(a):
A co do łączenia homofobii z miłością bliźniego, to jako ekskatolik odpowiem: zgadza się idealnie - jedo jest postawą w stosunku do człowieka, drugie, w stosunku do jego czynów.


A co mają czyny wspólnego z orientacją? Orientacja może się jedynie przekładać na określone zachowania.

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: poniedziałek, 2 listopada 2009, 23:14 
Rutilius napisał(a):
Była może okrutnie traktowana, ale nie było to bezcelowe okrucieństwo.

:shock: Jasne nic sie nie dzieje bez powodu.
Rutilius napisał(a):
Było to okrucieństwo, które miało całej wiosce (a nie winowajczyni) przypomnieć jak świętą rzeczą jest małżeństwo. (...) Można się nie zgadzać, z Germanami, że tak wysoko sobie małżeństwo cenili, ale to ich prawo.

No chyba taka swieta rzecza nie bylo skoro rozwody podobno byly latwe, partnerzy sie zdradzali a zony byly bite. I ciagle nie wiem jak okrutnie traktowany byl zdradzajacy mezczyzna.


Ostatnio edytowano wtorek, 3 listopada 2009, 00:24 przez agni, łącznie edytowano 1 raz

Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: poniedziałek, 2 listopada 2009, 23:30 
agni napisał(a):
I ciagle nie wiem jak okrutnie traktowany byl zdradzajacy mezczyzna.

Mężczyzna nie zdradzał. Mężczyzna zdobywał. Wiec co się pytasz? :P


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: poniedziałek, 2 listopada 2009, 23:38 
rawimir napisał(a):
Mężczyzna nie zdradzał. Mężczyzna zdobywał. Wiec co się pytasz? :P

I jako zdobywca byl wychwalany i wynagradzany. Oj glupia baba ze mnie ze sama na to nie wpadlam. :P


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 14:25 
Witam wszystkich,
Nie będę pisać, że jestem tu ?nowa?, bo to i tak widać, po co zasuwać offtopa na dzień dobry.
Po przeczytaniu tekstu oraz całej dyskusji z nim związanej, nasunęło mi sie kilka uwag i luźnych przemyśleń. Wszystko pogrupowałam w podpunktach. Czasem odnoszę się do cytatu z tekstu (cytat podany wytłuszczonym drukiem), czasami zaś ? do cytatu wziętego z Waszej dyskusji.

1. Odwaga
W istocie we współczesnych czasach o wiele rzadziej znajdujemy się w sytuacjach w których walka jest konieczna.

To może i zabrzmi jak tandetny truizm ? ale życie to walka. Dosłownie i w przenośni, o czym zresztą już na forum była mowa. Zresztą, przecież wszyscy dobrze o tym niestety wiedzą. W którymś wątku na tym forum ktoś (Viking?, sorry, nie pamiętam...) przyznał się, jak słodko i pokojowo żyło (żyje?) mu się w jednej z katowickich wiosek olimpijskich. O ile życie w zacisznym zakątku może być idyllą społeczną, o tyle życie w większej aglomeracji dość często jest niebezpieczne. Przykład z mojego ?zacisza?: w niektórych pociągach podmiejskich jest wesoło ? zorganizowane bandy oszczymurków na różne sposoby kroją lub próbują kroić wszystko wszystkim. Przy czym spełnienie życzeń tych specyficznych Robin Hoodów bynajmniej nie gwarantuje nietykalności cielesnej. Zdarzają się gwałty, zabójstwa, okaleczenia... Można zostać zaatakowanym zawsze i wszędzie, bez powodu.

Sagi (...) podają liczne przykłady ludzi, którzy dzięki odwadze, mimo trudności, zdecydowali się wziąć sprawy w swoje ręce, zrezygnować z wygodnego życia i opuścić ojczystą Skandynawie. Postanowili osiedlić się na niegościnnej Islandii, Grenlandii czy w nowo odkrytej Ameryce po to by zachować swą niezależność.

Nie całkiem się z tym zgodzę. Jeżeli chodzi o warunki życia w Skandynawii epoki Wikingów ? nie były one bynajmniej sielskie i anielskie. Życie na pewno nie było ?wygodne?, ogólnie mówiąc. Źródła historyczne dotyczące wypraw wikingów podają jednoznacznie, że wyprawy te były przede wszystkim podyktowane ciężkimi warunkami życia na ojczystej ziemi. Z domu Wikingów wyganiało po prostu widmo biedy, głodu i pragnienie zdobycia środków na (trochę) lepsze i dostatniejsze, wygodniejsze życie. To samo dotyczy kolonizacji Islandii czy Grenlandii. BTW ? przykład Grenlandii pokazuje, jakimi specami od marketingu i reklamy byli Wikingowie ? zachęcanie współziomków do przesiedlenia się z całym dobytkiem na nader niegościnną i bynajmniej nie zieloną ziemię, nazywając ją GRENlandią, przypomina trochę szczelne owijanie nieciekawego produktu reklamą i pięknym opakowaniem, będącymi obietnicą spełnienia marzeń.

2. Prawda
Dla przykładu kradzież jest uznawana za zło i w większości przypadków nim jest, jednakże gdy ktoś pozbawi matkę możliwości wyżywienia swojego dziecka uczciwą pracą wtedy kradzież jedzenia staje się jedyną dostępną możliwością przetrwania rodziny i jest jej prawem.

Kradzież jest uznawana za zło. Przynajmniej kiedy jest popełniona na szkodę członków tej samej społeczności, rodziny, najbliższych, przyjaciół. Przy czym trzeba pamiętać, że to, do jakich rozmiarów dzisiaj rozszerzymy pojęcie ?naszej społeczności?, przeważnie niewiele ma wspólnego z tym, jak to funkcjonowało w tamtej odległej epoce (vide : oportunistyczne wyprawy łupieżcze Wikingów).

Gdy ktoś pozbawi matkę możliwości wyżywienia swojego dziecka uczciwą pracą, od tego, żeby zapewnić tejże matce pomoc ? jest przede wszystkim jej wspólnota, krewni, przyjaciele. Kradzież pozostaje kradzieżą, bez względu na okoliczności. Nie jest więc prawem, jest łamaniem prawa, co najwyżej smutną życiową koniecznością w sytuacji, kiedy opisywana w Twoim przykładzie matka nie ma oparcia absolutnie w nikim.

Dla Asatryjczyka postępowanie zgodne z prawdą i szlachetnością to uczciwość wobec siebie i innych, wobec naszych Bogów i tradycji a także wobec zobowiązań których się podjął.

Co do uczciwości wobec innych ? zastanawiam się, jak dokładnie to widzisz. Zresztą, AFAIR została już poruszona kwestia podstępów, sztuczek i wszelkiego omamiania. Dla mnie osobiście ? bezwzględna uczciwość należy się nie wszystkim innym, jak leci, ale po pierwsze ? osobom, istotom, które są mi bliskie, z którymi czuję powinowactwo i które tę bliskość odwzajemniają. Po drugie ? w odniesieniu do osób obcych, zawsze stosuję zasadę ograniczonego zaufania ? patrzę na ręce i postępuję uczciwie do momentu, kiedy stwierdzę, że dana osoba nie gra ze mną fair.

3. Honor
Eddy i Sagi podają nam liczne przykłady ludzi i Bogów którzy postępowali zgodnie z honorem oraz tych dla których honor był nic nie znaczącym pojęciem.

Właśnie ? przy okazji, po raz kolejny, widać, że nie chodziło po prostu o postępowanie zgodnie z honorem wobec absolutnie wszystkich, a jedynie wobec członków klanu/ rodziny/ wspólnoty.

Lucky napisał(a):
Choć sam uważam się znacznie bardziej za dyplomatę i negocjatora niż za wojownika zdecydowanie odrzucam jako niegodne zachowania typu otrucie kogoś, zdradzenie, wbicie mu sztyletu w plecy.

No cóż, ja też nie zamierzam nikogo truć czy zarzynać dźgając sztyletem w plecy. Chyba, że w znaczeniu przenośnym. Pytanie do Ciebie : czy naprawdę i konsekwentnie postępowałbyś uczciwie i honorowo wobec osoby, która nadużyła Twojego zaufania? Czy nie odpłaciłbyś nieprzyjaźnią? A może i zdradą?...

Lucky napisał(a):
Moje pojęcie honoru jest więc zupełnie inne niż w wydaniu Asatryjczyków.

Czy inne zawsze znaczy ? lepsze?... Może nie będę się niepotrzebnie rozpisywać, jak wysoko cenię sobie nowoczesnych dyplomatów i negocjatorów. I jakie mniemanie mam o ich poczuciu honoru.

4. Wierność
Lucky napisał(a):
Zdrada w kontaktach damsko męskich jest czymś zupełnie innym niż zdrada kompana. To jest inna kategoria.

Nie. Dla mnie - zdrada to zdrada. ?W kontaktach damsko-męskich? ma być niby traktowana bardziej ulgowo? Dlaczego? Czy partner nie jest nie tylko kochankiem, najbliższą osobą, ale i przyjacielem, druhem, powiernikiem, na którego można liczyć w każdej sytuacji? Czy jest tylko wymienialnym i dowolnie zastępowalnym ?mięsem?, z którym można się jedynie pobawić w ?ciało-ciało, ciao-ciao??...

rawimir napisał(a):
agni napisał(a):
I ciagle nie wiem jak okrutnie traktowany byl zdradzajacy mezczyzna.

Mężczyzna nie zdradzał. Mężczyzna zdobywał. Wiec co się pytasz? :P

Według mojego słownika mitologii i symboliki nordyckiej, niejaki Agni (:lol:) z terenów dzisiejszej Szwecji ?zdobył? w Finlandii. I chciał nawet zdobycz swą oficjalnie poślubić. Jego żona, Skjalf, przykładnie obwiesiła go za to na drzewie, na swoim pięknym (i wytrzymałym) naszyjniku. BTW ? właśnie za to, że mu się zachciało poślubiać. Bo wszelkiego rodzaju konkubiny, kochanki itp. były wtedy tolerowane, AFAIK przynajmniej na terenie dzisiejszej Szwecji.
Tu przy okazji przypomnę ciekawostkę : według zapisków Adama z Bremy z roku 1075, rozwiązłość seksualna była surowo karana w Danii. Mężczyznom groziła za to kara śmierci, zaś kobiecie ? sprzedanie w niewolę. BTW : Kara śmierci groziła również za gwałt na dziewicy.

5. Samodyscyplina
Osobiście określam tę cnotę po prostu jako ?umiar?.

IMHO samodyscyplina to nie tylko ? umiar ?. Postawienie znaku równości między tymi dwoma pojęciami znacznie zawęża to pierwsze. Samodyscyplina to także wytrwałość w dążeniu do obranego sobie celu, upór w pokonywaniu przeszkód, często mozolne przezwyciężanie własnych ograniczeń...

6. Gościnność
Gościnność jest udzieleniem schronienia osobie która aktualnie tego potrzebuje, podzielenie się z nią jedzeniem i miejscem przy ognisku. Może to być także pożyczenie pewnej sumy pieniędzy, podzielenie się papierosem czy też obrona słabszej osoby która jest poniżana w naszej obecności.

W praktyce, jak sam napisałeś w chwilę potem ? nic na siłę, a zwłaszcza rezygnując z potrzeb własnych i osób nam najbliższych. I jeszcze kwestia pomocy osobom zupełnie obcym ? jak dla mnie ? mogę, ale nie muszę. Nie jestem błędnym rycerzem. Wszystko zależy od mojej kalkulacji ryzyka i zysku (niekoniecznie materialnego), ewentualnie od poczucia wspólnoty z daną osobą w konkretnej sytuacji. Ale to już kwestia IMHO bynajmniej nieuwarunkowana religijnie, a po prostu związana z ludzką naturą w ogóle.

7. Pracowitość
Jak już pisałeś (w temacie : Gościnność), Bogowie chętnie pomagają aktywnym. To jednak jeszcze nie powód, żeby twierdzić, że ?Bogowie nienawidzą leni?. Nienawidzą? Ależ skąd, oni po prostu pozostają głusi na ich jojczenia. Trochę jak w poincie makabrycznego dowcipu : ?Nie ma rączek ? nie ma ciasteczka.? :-P


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 15:02 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
Aż sie wtrące, bo pojechaliście ostro :)

Najpierw @ Lucky:
w skócie i po mojemu, czyli na zdrowy chłopski rozum to co piszesz da się zamknąć w dwóch zdaniach:
"Bo dawniej to ludzie byli źli brudni i brzydcy a teraz mamy światło cywilizacji"
"Co więcej, wciąż są źli brudni i brzydcy, jeśli zachowują się inaczej niż według mnie powinni sie zachowywać cywilizowani ludzie"

To tak w skrócie.

Stary, nie gryź sobie zębów nad germanami, to było dawno, to że nam teraz to isę w łowie nie mieści - to nie znaczy ze u nich to było karygodne czy coś, takie traktowanie zdradzającej żony - to była NORMA, standard, tak jak teraz np. możliwość rozwodu. Tyle.
Czy ofiary z ludzi składane przez ludy mezoamerykańskie też były dzikie i prymitywne i nalezało je podbić i ucywilizowac? Bo z tego co piszesz, moze pieknymi słowami, ale wynikają takie proste rzeczy. Wytłumacz mi to plz.

@ Rawimir
Wodzu, pozwolisz, ze czarownik się z toba w tym momencie nie zgodzi. Kolonizacja (trzymajmy się Afryki) przez białych przyniosła temu kontynentowi wszystko co dla niego najgorsze - nędzę, głód, choroby, chrześcijaństwo, ludobójstwa, niewolnictwo i tak dalej - długo by wymieniać. Kompletny brak zrozumienia podziąłów plemiennych spowodowął wytyczanie w latach '60 granic państw zupełnie abstrakcyjnych, co zaowocowało ogólnokontynentalną rozpierduchą.
Generlanie o co chodzi - kolonializm na sile wprowadzał "jedyne słuszne wartości" i styl zycia bez zrozumienia dla lokalnych warunków i kultury. Tak było, trudno, nie wrócimy czasu, ale trzeba to głośno potępić, i wyciągając wnioski z przeszłości trzymać "czarnych" z daleka od Czarnych. ;)

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 15:07 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Lucky napisał(a):
Co do kwestii kulturowości zagadnienia wyłączności, to się nie zgadzam - polecam literaturę dotyczącą związków poligamicznych w środowiskach arabskich i mormonów.


Jaką literaturę polecasz na ten temat? Dowolną czy jakąś konkretną? Bo z tej, którą ja czytałem wynika, że ludzie przerobili i przerabiają bardzo wiele różnych form związków i każdy lud uznaje swój model za jedyny moralny a wszystkie inne za nienaturalne.
Dla Ciebie czy dla mnie naturalny jest związek monogamiczny, ale już dla mormonów czy wyznawców islamu niekoniecznie.

Lucky napisał(a):
Drogi Hakkenie - humanisto. Zdecyduj się - albo uważasz, że wszelkie działania można tłumaczyć kulturą i interpretować przez pryzmat panujących obyczajów, albo uważasz niektóre działania za niedopuszczalne.


Po pierwsze to nie system binarny co powtarzam Ci po raz trzeci. Po drugie, to, że większość (bo na pewno nie wszystkie) działania można wytłumaczyć kulturą jeszcze nie oznacza, że wszystkie mi się podobają, co, z uporem godnym lepszej sprawy, od dłuższego czasu insynuujesz. Jednak nie oznacza to, że będę się obruszał na wzmiankę tego, że plantatorzy zmuszali ludzi do niewolniczej pracy, to już historia i nie ma o czym mówić, jednak będę stawał w opozycji do wszelkich prób zniewolenia człowieka współcześnie. Natomiast kierowanie swego swiętego oburzenia przeciw ludziom, którzy już dawno nie żyją jest po prostu śmieszne.

Rutilius napisał(a):
Chyba wszyscy trochę odlatują, była mowa chyba o traktowaniu zdradzających kobiet u Germanów, a nie o torturach dla samych tortur.


Z całym szacunkiem, ale nie wszyscy, większość wie o czym jest mowa ;)

Lucky napisał(a):
Owszem - czuję się w mocy mówić, że czyjeś obyczaje są złe, jeżeli wiążą się z nieuzasadnionym sprawianiem cierpienia.


Jasne a za chwilę wjeżdżasz tam czołgami by nieść pokój i demokrację. Świat się jednak nie zmienia, staje się tylko bardziej obłudny ;)

Lucky napisał(a):
Uważam też, że stanowczo przeceniasz wpływ kultury na jednostkę i sposób jej myślenia.


Jak czytam Twoje posty to widzę, ze wręcz go nie doceniam. Możesz to przyjąć jako komplement, ale jesteś pierwszym tak przykładnym przedstawicielem kultury zachodnioeuropejskiej jakiego spotkałem. Pełna polityczna poprawność i tolerancja dla wszystkiego o ile tylko nie wyłamuje się z Twojego światopoglądu, bo wtedy staje się "niedopuszczalne". Naprawdę jestem pod wrażeniem. Behawioryści mają jednak rację :)

Lucky napisał(a):
Dziwię się, że poganin ma takie poglądy jak ty - powinieneś być grzecznie katolikiem, homofobem i uważać wszystkich pogan za dzieci szatana skoro wierzysz w tak silny wpływ kultury na jednostkę. Dlaczego masz inne poglądy niż nakazuje ci kultura?


:lol:
Nie mam innych poglądów niż nakazuje mi kultura, a wręcz przeciwnie mam właśnie takie jakie mieszczą się w kulturze zachodnioeuropejskiej, nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, że mam inne? Dlaczego powinienem być katolikiem? Po pierwsze moja rodzina jest już od 4 pokoleń ateistami a nawet jak jeszcze nimi nie byli to byli prawosławni. Po drugie tzw kontrkultura jest częścią kultury (wbrew nazwie). Po trzecie, pogaństwo, magia etc. zawsze były częścią naszej kultury i to mimo tego, że kiedyś było to oficjalnie nie akceptowalne. Masz bardzo płytkie spojrzenie na kulturę, jeżeli uważasz, że cała zamyka się w katolicyzmie, homofobi itp. Prawdę powiedziawszy obecny mainstream (kultury zachodnioeuropejskiej) prezentujesz raczej Ty. Oczywiście w naszym kraju jest wciąż jeszcze on nieco inny, ale i tak i ja i ty mieścimy się w naszym kręgu kulturowym i niewiele od niego odbiegamy (jeśli w ogóle).

Lucky napisał(a):
Co na to kościół?


Widzę, ze teraz Ciebie poniosło nieco, tak jak mnie z kolonializmem ;)

Lucky napisał(a):
Niedorzeczność takiego postępowania nie jest ani większa ani mniejsza od innych interpretacji zdań jednoznacznych.


Czyli wszystko wg książki?

Apokalipsa 6.6 napisał(a):
I usłyszałem jakby głos w pośrodku czterech Zwierząt, mówiący:
"Kwarta pszenicy za denara
i trzy kwarty jęczmienia za denara,
a nie krzywdź oliwy i wina!"


Jak zatem rozumiem, wg. Ciebie chrześcijanie po dziś dzień powinni liczyć zboże na kwarty i płacić za nie w denarach? I to bardzo konkretne ceny. Przecież tak napisano w Piśmie Świętym. I to zupełnie jednoznacznie.

agni napisał(a):
No chyba taka swieta rzecza nie bylo skoro rozwody podobno byly latwe, partnerzy sie zdradzali a zony byly bite. I ciagle nie wiem jak okrutnie traktowany byl zdradzajacy mezczyzna.


Nie wiem skąd się wzięło Ci to, że rozwody były lekko traktowane, wedle mojej wiedzy było wręcz przeciwnie. No chyba, że mówiąc "lekko" masz na myśli "były dopuszczalne". Zdradzający mężczyzna traktowany był tak jakby kogoś zabił, czyli musiał wypłacić główszczyznę, jeżeli tego nie zrobił był zazwyczaj obejmowany banicją. Ponadto to zazwyczaj kończyło się rozwodem oraz niesławą. Zatem kara była tak naprawdę cięższa, gdyż 1. główszczyzna nie była tania 2. banicja była karą straszliwą (nie obejmowały Cię żadne prawa, każdy mógł Cię bezkarnie zabić i/lub zabrać Twoje mienie etc.) 3. niesława również była dotkliwą karą, gdyż człowieka sądzono po jego czynach zatem mógł się spodziewać np. problemów w interesach. Ponadto miał przeciw sobie ród żony. Ja osobiście wolałbym być publicznie wychłostany ;)
Co do gwałtów podczas wypraw wojennych to, nie nie liczono tego jako zdrady małżeńskiej. O takich sprawach po prostu się nie mówiło, czas wojenny jest czasem innym niż czas domowy. Z drugiej strony patrzono również przez palce na kwestie niewolnych, więc i kobiety nie były takie niewinne. Jak myślicie skąd w Skandynawii rudzi się wzięli? ;)

Swoją droga to naprawdę zaskakujące jakie emocje budzi stosowanie kary chłosty u żyjących 2k lat temu germanów 0.o

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 15:29 
Oxa napisał(a):
Witam wszystkich

Witaj. Prawde mowiac nie chcialam juz nic pisac w tym topiku ale to co napisalas o zdradzie i kochankach zastanowilo mnie bo skoro za zdrade karano smiercia lub niewola to dlaczego kochanki byly tolerowane. Czy to znaczy ze w Szwecji i Finladnii jednak mozna bylo miec kochanki i konkubiny a w Dani juz takie zachowanie bylo karane czy tez po prostu kochanki i konkubiny nie zaliczaly sie do zachowania 'rozwiazlego' a jednorazowe przespanie sie z kims juz tak. No i mam tez pytanie co do samej historii ktora przytoczylas:

Oxa napisał(a):
Według mojego słownika mitologii i symboliki nordyckiej, niejaki Agni (:lol:) z terenów dzisiejszej Szwecji ?zdobył? w Finlandii. I chciał nawet zdobycz swą oficjalnie poślubić. Jego żona, Skjalf, przykładnie obwiesiła go za to na drzewie, na swoim pięknym (i wytrzymałym) naszyjniku. BTW ? właśnie za to, że mu się zachciało poślubiać. Bo wszelkiego rodzaju konkubiny, kochanki itp. były wtedy tolerowane, AFAIK przynajmniej na terenie dzisiejszej Szwecji.

Nie jestem Asatryjka i nie znam sie tak na tym jak ty ale czytalam inna wersje wydarzen i zastanawiam sie ktora jest poprawna. Rozumiem (ale moze zle) ze Agni to ta sama osoba ktora czesciej jest nazywane Agne albo Hogne, mitologiczny krol szwecji. Agne podbil Finlandie i 'zdobyl' corke tamtejszego wodza/krola ktora nazywala sie Skjalf, jej ojca zabil. Po powrocie do szwecji Agne poslubil Skjalf i mial z nia dwoch synow. To Agne mial torc ktory byl naszyjnikiem - obrecza dziedziczonym z dziada, pradziada. Ktoregos dnia Skjalf poprosila Agne o zorganizowanie wielkiej uczty ku czcci jej poleglego ojca. Agne sie zgodzil a w czasie tej uczty upil sie. Sytuacje ta wykorzystala Skjalf, powiedziala Agnie zeby zalozyl na siebie naszyjnik torc i mocno go zawiazal zeby nie zgubic. Kiedy Agne zasnal Skjalf przywiazala sznur do naszyjnika i poprosila swoich wojownikow zeby przewiesili sznur przez galaz i pociagneli - w ten spsob powiesili spiacego Agne. Skjalf wraz z wiernymi jej ludzmi uciekla do Finlandii a jej czyn w tej historii tlumaczony jest jako zemsta za zamordowanie jej ojca.

Nie wiem teraz czy to dwie rozne historie i zbierznosc imion jest przypadkowa czy jednak mowia o tych samych osobach i jedna z tych historii jest nieprawidlowa. Rozumiem tez ze historia ta zostala opisana przez Snorriego Sturlusona - tego samego ktory we wstepie do swojej Eddy Prozy napisal ze bogowie germanscy byli kiedys ludzmi i stali sie bogami po smierci poprzez kult przodkow. Wiem co mysla o tej teorii inni obecni na forum Asatryjczycy. Co ty o niej myslisz?


Ostatnio edytowano wtorek, 3 listopada 2009, 15:53 przez agni, łącznie edytowano 1 raz

Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 15:55 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Toronto, ON, Canada
Przede wszystkim należy ci się uznanie za jasne i logiczne wyłożenie tematu - w przeciwieństwie do kolegów masz talent pedagogiczny, który sprawia że rzeczy stają się jasne :)
Być może po części fascynacja Asatru wynika z warunków, w jakich się żyje. Sam mieszkam na osiedlu, na którym współczynnik przestępczości wynosi 0.00, a ogólnopolskie gazety piszą, że o 3 w nocy można na nim spotkać spacerujące staruszki którym nie dzieje się żadna krzywda, co jest ewenementem w skali kraju. Pewnie dlatego mimo że mam pozwolenie na broń ( efekt pracy w agencji ochrony - bynajmniej nie jako ochroniarz, ale jak każdy musiałem przejść odpowiednie testy psychologiczne ) nigdy nie przyszło mki do głowy się w nią zaopatrywać - po prostu nie mam do kogo strzelać.

Oxa napisał(a):
Lucky napisał(a):
Zdrada w kontaktach damsko męskich jest czymś zupełnie innym niż zdrada kompana. To jest inna kategoria.

Nie. Dla mnie - zdrada to zdrada. ?W kontaktach damsko-męskich? ma być niby traktowana bardziej ulgowo? Dlaczego? Czy partner nie jest nie tylko kochankiem, najbliższą osobą, ale i przyjacielem, druhem, powiernikiem, na którego można liczyć w każdej sytuacji? Czy jest tylko wymienialnym i dowolnie zastępowalnym ?mięsem?, z którym można się jedynie pobawić w ?ciało-ciało, ciao-ciao??...


Napisałem jedynie, że kontakty damsko męskie mają nieco inny charakter i jako bardziej skomplikowane stanowią inną kategorię.

Oxa napisał(a):
Lucky napisał(a):
Moje pojęcie honoru jest więc zupełnie inne niż w wydaniu Asatryjczyków.

Czy inne zawsze znaczy ? lepsze?... Może nie będę się niepotrzebnie rozpisywać, jak wysoko cenię sobie nowoczesnych dyplomatów i negocjatorów. I jakie mniemanie mam o ich poczuciu honoru.


Na pewno zgodzimy się, że jakiekolwiek poczucie honoru jest lepsze od jego braku.

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 16:04 
rawimir napisał(a):
Twierdze jedynie, że o ile w wyniku kolonializmu, czarna Afryka zyskała świadomość samej siebie, o tyle nie nauczyła się jeszcze sprawnie sprostać wymogom współczesności.


Zgadzam sie z Rawimirem w tej dyskusji. Nie staram sie bronic bialych ale uwazam tez ze najlatwiej zwalic wine na kogos innego. Kilka lat temu spedzilam w Ugandzie 6 tygodni, widzialam piekne opuszczone i zrujnowane budynki w stylu kolanialnym i ludzi mieszkajacych w slamsach, widzialam betonowe bukry wypelnione czaszkami z masowych mordow za czasow Idi Amina itp. Rozmawialam tez z kilkoma osobami z Ugadny ktore zgadzaly sie z tym ze w Afryce zawsze istniala wrogosc miedzyplemienna i zanim pojawili sie biali wojny byly normalne oraz z tym ze kolonializm oprocz rzeczy negatywnych przyniosl ze soba tez duzo dobrego tyle ze Afryka niestety nie bardzo potrafi ten dorobek z czasow kolonializmu wykorzystac.

Przypomina mi sie sketch z Zywota Briana - co zrobili dla nas rzymianie?
http://www.youtube.com/watch?v=ExWfh6sGyso


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 16:45 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Toronto, ON, Canada
Hakken napisał(a):
Lucky napisał(a):
Co do kwestii kulturowości zagadnienia wyłączności, to się nie zgadzam - polecam literaturę dotyczącą związków poligamicznych w środowiskach arabskich i mormonów.


Jaką literaturę polecasz na ten temat? Dowolną czy jakąś konkretną? Bo z tej, którą ja czytałem wynika, że ludzie przerobili i przerabiają bardzo wiele różnych form związków i każdy lud uznaje swój model za jedyny moralny a wszystkie inne za nienaturalne.


Miałem na myśli literaturę z zakresu psychologii, nie badań nad jakimiś grupami.

Hakken napisał(a):
Dla Ciebie czy dla mnie naturalny jest związek monogamiczny, ale już dla mormonów czy wyznawców islamu niekoniecznie.


Nie, potrafię kochać dwie kobiety jednocześnie i jest to dla mnie zupełnie niesprzeczne - sytuacja swojego czasu przerabiana. Po raz kolejny błędnie przykładasz do każdego swoją kulturową miarkę.


Hakken napisał(a):
Po pierwsze to nie system binarny co powtarzam Ci po raz trzeci. Po drugie, to, że większość (bo na pewno nie wszystkie) działania można wytłumaczyć kulturą jeszcze nie oznacza, że wszystkie mi się podobają, co, z uporem godnym lepszej sprawy, od dłuższego czasu insynuujesz. Jednak nie oznacza to, że będę się obruszał na wzmiankę tego, że plantatorzy zmuszali ludzi do niewolniczej pracy, to już historia i nie ma o czym mówić, jednak będę stawał w opozycji do wszelkich prób zniewolenia człowieka współcześnie. Natomiast kierowanie swego swiętego oburzenia przeciw ludziom, którzy już dawno nie żyją jest po prostu śmieszne.


Rozmowa nie dotyczyła relacji plantatorzy - niewolnicy, tylko sytuacji, w której torturuje się ludzi. Moje oburzenie nie jest kierowane przeciwko jakimś konkretnym ludziom, tylko w stosunku do sytuacji. Życie lub nie osób których to dotyczy nie ma więc żadnego znaczenia. Po raz kolejny stwierdzam też, że moje oburzenie wynika z empatii, nie z moich uwarunkowań kulturowych, czego ty wyraźnie nie możesz zrozumieć i przyjąć do wiadomości.

Hakken napisał(a):
Jasne a za chwilę wjeżdżasz tam czołgami by nieść pokój i demokrację. Świat się jednak nie zmienia, staje się tylko bardziej obłudny ;)


Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby tacy jak ja rządzili światem pojęcie wojny było by nieznane.

Hakken napisał(a):
Jak czytam Twoje posty to widzę, ze wręcz go nie doceniam. Możesz to przyjąć jako komplement, ale jesteś pierwszym tak przykładnym przedstawicielem kultury zachodnioeuropejskiej jakiego spotkałem. Pełna polityczna poprawność i tolerancja dla wszystkiego o ile tylko nie wyłamuje się z Twojego światopoglądu, bo wtedy staje się "niedopuszczalne". Naprawdę jestem pod wrażeniem. Behawioryści mają jednak rację :)


Patrz wytłuszczone powyżej. Tylko ci się wydaje, że rozumiesz innych - przykładasz do nich własną miarę i oceniasz przez jej pryzmat.

Hakken napisał(a):
:lol:
Nie mam innych poglądów niż nakazuje mi kultura, a wręcz przeciwnie mam właśnie takie jakie mieszczą się w kulturze zachodnioeuropejskiej, nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, że mam inne? Dlaczego powinienem być katolikiem? Po pierwsze moja rodzina jest już od 4 pokoleń ateistami a nawet jak jeszcze nimi nie byli to byli prawosławni. Po drugie tzw kontrkultura jest częścią kultury (wbrew nazwie). Po trzecie, pogaństwo, magia etc. zawsze były częścią naszej kultury i to mimo tego, że kiedyś było to oficjalnie nie akceptowalne. Masz bardzo płytkie spojrzenie na kulturę, jeżeli uważasz, że cała zamyka się w katolicyzmie, homofobi itp. Prawdę powiedziawszy obecny mainstream (kultury zachodnioeuropejskiej) prezentujesz raczej Ty. Oczywiście w naszym kraju jest wciąż jeszcze on nieco inny, ale i tak i ja i ty mieścimy się w naszym kręgu kulturowym i niewiele od niego odbiegamy (jeśli w ogóle).


Ok, ateistyczna rodzina tłumaczy sprawę nie bycia katolikiem. Sam pochodzę z mieszanej katolicko - ateistycznej.

Hakken napisał(a):
Lucky napisał(a):
Niedorzeczność takiego postępowania nie jest ani większa ani mniejsza od innych interpretacji zdań jednoznacznych.


Czyli wszystko wg książki?


Trzeba być konsekwentnym. Jeżeli wyznajesz jakąkolwiek ideę, to albo ją przyjmujesz w całości, albo nie. Z czym mamy do czynienia, jeśli tylko część przyjmujemy? Z eklektyzmem? :)

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 17:06 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
Cytuj:
Współcześnie środki komunikacji zmniejszyły nam ziemię do takich rozmiarów, że widzimy Afrykę, Azję, czy w ogóle inne kraje, jako część własnego domu i zaczynamy się zastanawiać, czy przypadkiem nasze postępowanie w jest słuszne. Ale jest to ocena z dzisiejszej perspektywy.

No pewnie że tak, a zjakiej niby perspektywy mialbym sie na to patrzeć? Żyjąc w połowie XIX wieku miałbym pewnie inne poglądy, cholera wie kim byłem, może niewolnikiem, a może niewolników chłostałem? nie wiem.

Czym rózniły siępodboje zulusów od kolonizacji...
no to lecimy:)
Podbój ma na celu zlikwidowanie potencjalnego zagrożenia, powiększneie terytorium, zwiększenie bogactwa, potęgi danej grupy/kraju. ale podój sprowadz asię do zdobycia danego terytorium, uczynienia z ludzi go zamieszkujacych swoich poddanych w celach przede wszytkim ekonomicznych.
Kolonizacja sprowadząła się do wyniszczenia miejscwej ludności, przede wszytkim zniszczenia ich kultury, tradycji i religii, narzucenia swojej, jedynie słusznej wizji świata. I uprzedzając - II Wojna Światowa i okupacja (mówimy o polsce) miała na celu kolonizację, nie podbój.
a przede wszytkim - to co robili afrykanie u siebie, ich wojny plemienne, ich przmeiany w strukturze ludności były przede wszystkim ICH. Tak samo jak zulusów nie obchodziła wojna Francusko -Pruska na początku lat '70 XIX wieku tak samo europejczyków nie powinno obchodzic jak zulusi prowadzili podój. bo i jedna i druga wojna nie była kolonizacją tylko podbojem.

Cytuj:
Swoja drogą, zastanawiam się, jak wyglądałaby dzisiejsza Afryka, gdyby Europejczycy nie mieli tam nigdy kolonii. Ani Arabowie, bo oni kolonizowali Afrykę przed Europejczykami. Czy na pewno Afryka byłaby pokojowym i zasobnym kontynentem?


Zasobność nie jest wogóle kwestią kolonizacji czy nie. Nawet jakby zasobna nie była, to chyba miara zasobności jest szczęście ludzi - a moim zdnaiem afrykanie byliby bardziej szcześliwi gdyby nikt im sie tam z zwenątrz nie wpier... :)

A czy byłaby pokojowym kontynentem? To samo, kto to wie. Europa nie była kolonizowana nigdy i jakoś jeszcze 60 lat temu była tu największa rozpierducha wszechczasów, A i wczensiej wojny były naturalną, regularną koleją rzeczy,. Czy może lepiej byłoby gdyby ktoś Europę skolonizował, to nie byłoby wojen XVI i XVII wieku? ehhh :?

Cytuj:
Obserwowałem upadek Rodezji. Wydaje mi się, że poziom zycia i praworządności był tam jednak o niebo wyższy niż w rządzonym przez dyktaturę Zimbabwe. I bynajmniej nie twierdzę, że Afrykanie z natury nie potrafia zorganizować sprawnego państwa. Twierdze jedynie, że o ile w wyniku kolonializmu, czarna Afryka zyskała świadomość samej siebie, o tyle nie nauczyła się jeszcze sprawnie sprostać wymogom współczesności.


Wodzu, mam nadzieję że to tylko tak brzmi... bo brzmi to dla mnie mniej więcej tak, jakby głupi Afrykanie powinni jeszcze dziękować mądrym europejczykom za rozwalenie ich kultury i przyniesienie cywilizacji z której nie nauczyli ich korzystać bo są na to za głupi, wiec powinna tam z powrotem przyjsc biała administracja i uczyć tępych dizkusów jak żyć.

Moim zdaniem, gdyby nie było kolonizacji to teraz w afryce byłoby mniej więcej to co jest w Nepalu, Bhutanie itd. Te kraje też są mocno w plecy w stosunku do poziomu technicznego zachodu, a jakoś nikt nie podnosi głosu że jaky je skoloniozwac, to by im to na zdrowie wyszło...

Cytuj:
Cytuj:
Hakken napisał(a):
Jasne a za chwilę wjeżdżasz tam czołgami by nieść pokój i demokrację. Świat się jednak nie zmienia, staje się tylko bardziej obłudny



Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby tacy jak ja rządzili światem pojęcie wojny było by nieznane.


Bo tak byście walczyli o równość, wolność i demokrację że by kamień na kamieniu nie został.

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 17:15 
agni napisał(a):
Czy to znaczy ze w Szwecji i Finladnii jednak mozna bylo miec kochanki i konkubiny a w Dani juz takie zachowanie bylo karane czy tez po prostu kochanki i konkubiny nie zaliczaly sie do zachowania 'rozwiazlego' a jednorazowe przespanie sie z kims juz tak.


Na podstawie tego, co wyczytałam do tej pory w pracach historyków dotyczących tego okresu, nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że na terenie dzisiejszej Danii nie można było mieć konchanek i konkubin, zaś na terenie Szwecji było to dozwolone. Wiem natomiast, że samo małżeństwo nie było tylko sprawą osobistego wyboru, ale również instystucją społeczną, choćby z racji tego, że łączyło ze sobą dwie osoby równego stanu i dwie różne rodziny. Żona i potomstwo ?z prawego łoża? były traktowane zupełnie inaczej, niż konkubiny i ich dzieci ? konkubiny (często niewolnice) były wykluczone z dziedziczenia, nie miały za sobą żadnego ?prawa małżeńskiego? zaś ich dzieci ? rzadko były oficjalnie uznawane.
Prawowita małżonka nigdy nie była uważana wyłącznie za przelotny obiekt przyjemności - darzono ją powszechnym szacunkiem, a jej opinie były zawsze wysłuchiwane.
AFAIK ?jednorazowe przespanie się z kimś? o równym statusie społecznym nie uchodziło płazem żonatemu mężczyźnie, o czym pisał Ci już dzisiaj Hakken. Dlaczego?... Może dlatego, żeo zagrażało stabilności struktury danej społeczności?...

agni napisał(a):
Nie jestem Asatryjka i nie znam sie tak na tym jak ty

Może umówmy się, że ja także nie jestem omnibusem. Nie twierdzę, nie twierdziłam i nigdy nie stwierdzę, że wiem absolutnie wszystko. Staram się dowiedzieć jak najwięcej, to wszystko.

agni napisał(a):
ale czytalam inna wersje wydarzen i zastanawiam sie ktora jest poprawna.

A wiesz, że ja też?... :-) Często tak mam. Ty powołujesz się na Snorriego Sturlusona i na Ynglingasaga. Mój słownik opierał się w tym względzie na Historia Norwegiae, datowaną jako wcześniejsza, niż opowieść Sturlusona. Nieścisłości jest więcej, tak BTW - na przykład Sturluson podaje, że poprzednikiem Agni / Agne na tronie był Dag, zaś Historia Norwegiae (i Libellus Islandorum również) zgodnie podają, że poprzedził go Alrekr.

agni napisał(a):
bogowie germanscy byli kiedys ludzmi i stali sie bogami po smierci poprzez kult przodkow. Wiem co mysla o tej teorii inni obecni na forum Asatryjczycy. Co ty o niej myslisz?

No cóż, skoro pytasz... Na razie nie doczytałam, co myślą na ten temat inni obecni na forum Asatryjczycy. Dla mnie, zwykłej prostaczki samodzielnie raczkującej od dobrych kilku lat na asatryjskiej ścieżce, Bogowie nie są ludźmi. Nie dowierzałabym bezgranicznie Snorriemu. Choćby ze względu na kontekst historyczny powstania jego pism. Nie trzeba zapominać, że był chrześcijaninem, nie zaś wyznawcą religii skandynawskiej. Choć niewątpliwie był do tych opowieści i mitów przywiązany (przecież w końcu ocalił je od zapomnienia, czyż nie?...), dla niego jedynym prawdziwym bogiem był bóg chrześcijan. Poza tym ? za szybko wrzucił wszystkich Bogów do kategorii : niezwykli ludzie, ubóstwieni przez następne pokolenia. Czy na przykład bóg, który jest uosobieniem gromu, słońca, księżyca, morza ? jest po prostu ubóstwionym człowiekiem? Poza tym wybacz mi, ale nie kojarzę żadnych opowieści o tym, jak to Odyn został podniesiony, niczym jakiś Herkules, (przez kogo?, tak BTW) do rangi bóstwa. Może mnie zaćmiło?... Przeciwnie ? przypominam sobie za to opowieść o stworzeniu pierwszych ludzi przez Odyna, Hönira i Lokiego.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 17:24 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Toronto, ON, Canada
Asus napisał(a):
Cytuj:
Hakken napisał(a):
Jasne a za chwilę wjeżdżasz tam czołgami by nieść pokój i demokrację. Świat się jednak nie zmienia, staje się tylko bardziej obłudny



Lucky napisał(a):
Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby tacy jak ja rządzili światem pojęcie wojny było by nieznane.


Bo tak byście walczyli o równość, wolność i demokrację że by kamień na kamieniu nie został.


To dedukcja, czy bezpodstawna z niczego nie wynikająca uwaga?

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 17:33 
Oxa napisał(a):
No cóż, skoro pytasz... Na razie nie doczytałam, co myślą na ten temat inni obecni na forum Asatryjczycy. Dla mnie, zwykłej prostaczki samodzielnie raczkującej od dobrych kilku lat na asatryjskiej ścieżce, Bogowie nie są ludźmi. Nie dowierzałabym bezgranicznie Snorriemu. Choćby ze względu na kontekst historyczny powstania jego pism. Nie trzeba zapominać, że był chrześcijaninem, nie zaś wyznawcą religii skandynawskiej. Choć niewątpliwie był do tych opowieści i mitów przywiązany (przecież w końcu ocalił je od zapomnienia, czyż nie?...), dla niego jedynym prawdziwym bogiem był bóg chrześcijan. Poza tym ? za szybko wrzucił wszystkich Bogów do kategorii : niezwykli ludzie, ubóstwieni przez następne pokolenia. Czy na przykład bóg, który jest uosobieniem gromu, słońca, księżyca, morza ? jest po prostu ubóstwionym człowiekiem? Poza tym wybacz mi, ale nie kojarzę żadnych opowieści o tym, jak to Odyn został podniesiony, niczym jakiś Herkules, (przez kogo?, tak BTW) do rangi bóstwa. Może mnie zaćmiło?... Przeciwnie ? przypominam sobie za to opowieść o stworzeniu pierwszych ludzi przez Odyna, Hönira i Lokiego.


Juz w poprzedniej dyskusji na temat pochodzenia bogow germanskich zaznaczylam ze ta teoria Snorriego nie przemawia do mnie. Ale mieszkajac w Norwegi slyszalam jak sami Asatryjczycy rozpartywali ja w kontekscie 'ile w tym moze byc prawdy' i nie odrzucali jej do konca. Zastanawiam sie czy Snorri w ktorego czasach o ile sie dobrze orientuje chrzescijanstwo przeplatalo sie ciagle jeszcze z poganstwem nie byl odosobniony w takim spojrzeniu na bogow. Z tego co gdzies czytalam Odyn byl bardzo wazna postacia dla ojca Snorriego i wszelkie mity i legendy byly zywe w ich rodzinie. Jesli faktycznie nie byl odosobniony to ciekawi mnie skad to sie bierze i zastanawiam sie czy przypadkiem jakies realne postacie historyczne ktore nawet mogly nosic te same imiona co bogowie (w koncu i dzisiaj znam kilka Frei, Frige, Vidara, Isis itp) i postepowac tak walecznie ze ludzie zaczeli je postrzegac jako osoby przez ktore bogowie dzialaja i objawiaja sie mogly po smierci sie stopic z tymi bogami w wyobrazni ludzi i stad sie wziely potem te bardziej 'ludzkie opowiesci' o bogach.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 17:35 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Toronto, ON, Canada
Hakken napisał(a):
A Ty nie potrafisz przyjąć do wiadomości tego, ze empatia wynika z uwarunkowań kulturowych w których się wychowałeś i gdybyś wychował się w dżungli Amazonii była by zupełnie inna.


Nie była by inna - to wynika wprost z definicji empatii. Dla mnie też EOT.

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 17:49 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
Lucky napisał(a):
Asus napisał(a):
Cytuj:
Hakken napisał(a):
Jasne a za chwilę wjeżdżasz tam czołgami by nieść pokój i demokrację. Świat się jednak nie zmienia, staje się tylko bardziej obłudny



Lucky napisał(a):
Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby tacy jak ja rządzili światem pojęcie wojny było by nieznane.


Bo tak byście walczyli o równość, wolność i demokrację że by kamień na kamieniu nie został.


To dedukcja, czy bezpodstawna z niczego nie wynikająca uwaga?


Dedukcja wynikająca z obserwacji jak to demokrację, pokój, równość i cywilizację wnosi się na lufach czołgów i karabinów do Nowej Gwinei, Iraku, Afganistanu (choć to dość skomplikowany przykład).

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 17:51 
Oxa napisał(a):
Nie. Dla mnie - zdrada to zdrada. ?W kontaktach damsko-męskich? ma być niby traktowana bardziej ulgowo? Dlaczego? Czy partner nie jest nie tylko kochankiem, najbliższą osobą, ale i przyjacielem, druhem, powiernikiem, na którego można liczyć w każdej sytuacji? Czy jest tylko wymienialnym i dowolnie zastępowalnym ?mięsem?, z którym można się jedynie pobawić w ?ciało-ciało, ciao-ciao??...

Czy nie sadzisz, ze takie rozumienie związku jest anachroniczne. W wielu kulturach, a za pewne także wśród dawnych Germanów rola małżeństwa było połączenie rodów i ich zasobów a nie romantyczny związek dwojga osób. W tym kontekście mowa o tym, ze małżonkowie są takimi partnerami jak przyjaciele bądź kochankowie nie jest właściwe. Małżonkowie nie mieli sie kochać i być swoimi powiernikami ale mieli łączyć rody i majatki i przekazywać je nastepnemu pokoleniu.
Jasne, że jak to w przypadku tej sfery bywa, czasem, może nawet często, małżonków łączyło coś więcej niż zwykła umowa ale nie to było treścią małżeństwa. Wiec zdrada żony/męża raczej odniosiła się do tego, co naruszało zasady związane z umową między rodzinami.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 17:57 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Cytuj:
A Ty nie potrafisz przyjąć do wiadomości tego, ze empatia wynika z uwarunkowań kulturowych w których się wychowałeś i gdybyś wychował się w dżungli Amazonii była by zupełnie inna A oburzanie się na ludzi z przed 2k lat jest... Zresztą Twój cyrk, Twoje małpy. Dla mnie EoT.
Swoją drogą nie sądziłem, że istnieją jeszcze osoby, którym teorie behawiorystów mogą się wydawać kontrowersyjne

Wtrącę się na temat psychologiczny.
Empatia to umiejętność wczucia się w drugą istotę, w to, co ona czuje. Ma ona podłoże biologiczne (neurony lustrzane), tym, czego uczymy się w danej kulturze, to umiejętność odczytywania i interpretowania sygnałów o uczuciach innych np. z ich zachowania (choć i to jest w jakimś stopniu uwarunkowane biologicznie np. płacz jako sygnał bólu, smutku funkcjonuje we wszystkich kulturach).
A więc osoba, która ma rozwiniętą empatię, może wczuć się również w osobę z innej kultury, a także przedstawicieli innych gatunków - ważne jest tutaj istnienie jakiejś "części wspólnej", istnienie uczuć, których doświadczać mogą obie strony.

Swoją drogą interesujący temat poligamii :lol:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 18:00 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Toronto, ON, Canada
Asus napisał(a):
Dedukcja wynikająca z obserwacji jak to demokrację, pokój, równość i cywilizację wnosi się na lufach czołgów i karabinów do Nowej Gwinei, Iraku, Afganistanu (choć to dość skomplikowany przykład).


Jakoś nie widzę się w tym czołgu eksterminującego wioski. Hakkena też zresztą nie widzę :)

Amvaradel napisał(a):
Swoją drogą interesujący temat poligamii :lol:


Ciii :)

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 19:46 
agni napisał(a):
Juz w poprzedniej dyskusji na temat pochodzenia bogow germanskich zaznaczylam ze ta teoria Snorriego nie przemawia do mnie. Ale mieszkajac w Norwegi slyszalam jak sami Asatryjczycy rozpartywali ja w kontekscie 'ile w tym moze byc prawdy' i nie odrzucali jej do konca.

Ile w tym prawdy? Czyjej prawdy? Hmmm... Coś tak mi się wydaje, że dyskusje o prawdzie doprowadziły tutaj do błyskotliwej definicji rzyciowej. :-P
Ja mówię tylko za siebie, tak, jak odpowiadam tylko za siebie. Nie kręci mnie ta teoria, choć zdaję sobie sprawę z mocy ?sprawczej? tak zwanej egregory. Pytanie do Ciebie : Czy Twoim zdaniem człowiek stworzył sobie Bogów?
*****************************
rawimir napisał(a):
Czy nie sadzisz, ze takie rozumienie związku jest anachroniczne.


Nie. Nie sądzę. Ale dziękuję uprzejmie? właśnie w sposób pośredni zdefiniowałeś mnie i mój związek małżeński. Jestem, jesteśmy z moim Mężem, żywym anachronizmem. :-]

rawimir napisał(a):
W wielu kulturach, a za pewne także wśród dawnych Germanów rola małżeństwa było połączenie rodów i ich zasobów a nie romantyczny związek dwojga osób. W tym kontekście mowa o tym, ze małżonkowie są takimi partnerami jak przyjaciele bądź kochankowie nie jest właściwe. Małżonkowie nie mieli sie kochać i być swoimi powiernikami ale mieli łączyć rody i majatki i przekazywać je nastepnemu pokoleniu.


Mutatis mutandis. Czasy się zmieniają, a my ? albo zmieniamy się wraz z nimi, albo grozi nam mumifikacja. We fragmencie, który pozwoliłeś sobie zacytować, nie mówiłam o związkach małżeńskich dawnych Skandynawów, który to temat troszeczkę poruszyłam w późniejszej wypowiedzi. Mówiłam o sobie. O nas, żyjących tu i teraz. Nie Ty będziesz mi mówić, co w sferze mojego prywatnego życia jest właściwe, a co nie. Czyżbyś uważał, że czcząc dawnych Bogów powinniśmy jednocześnie również odrzucić wszystkie zdobycze nauki i techniki ostatnich stuleci i wrócić do kurnych chat, podobnie, jak trzeba by wrócić do dawnego modelu społecznego? Czy podzielasz pogląd, że dzisiaj, tu i teraz ktoś inny (może jakaś instytucja religijna?...), poza mną i moim Mężem, powinien decydować o jakości, intensywności i warunkach naszych osobistych relacji?... BTW ? właśnie dlatego unikam zrzeszania się gdziekolwiek, nie chcę wtłaczania we mnie siłą gotowych bryków ?jak żyć?, które ktoś dla mnie przemieli i taką papkę usłużnie podstawi mi pod nos.

A propos zdolności adaptacji dawnych Bogów do współczesności ? polecam świetną powieść Arto Paasilinna ?Syn Boga Burzy?. Naprawdę dobra zabawa, zwłaszcza w momencie, kiedy pastor protestancki nawraca się na wiarę przodków i zostaje jednym z głównych działaczy pogańskiego związku wyznaniowego. :-P
***********************
Lucky napisał(a):
Przede wszystkim należy ci się uznanie za jasne i logiczne wyłożenie tematu - w przeciwieństwie do kolegów masz talent pedagogiczny, który sprawia że rzeczy stają się jasne :)

Nie wiem, może poprzednio źle formulowałeś pytania?...

Lucky napisał(a):
Być może po części fascynacja Asatru wynika z warunków, w jakich się żyje.

Nie w moim przypadku. Krótko i lakonicznie ? to Asatru znalazło mnie, choć ja Go wcale świadomie nie szukałam.

Lucky napisał(a):
Po prostu nie mam do kogo strzelać.

Si vis pacem, para bellum. Strzelaj do tarczy i bądź gotów? :-D

Lucky napisał(a):
Napisałem jedynie, że kontakty damsko męskie mają nieco inny charakter i jako bardziej skomplikowane stanowią inną kategorię.

Elaborate... :-)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 20:25 
Oxa napisał(a):
Ile w tym prawdy? Czyjej prawdy? Hmmm... Coś tak mi się wydaje, że dyskusje o prawdzie doprowadziły tutaj do błyskotliwej definicji rzyciowej. :-P Ja mówię tylko za siebie, tak, jak odpowiadam tylko za siebie. Nie kręci mnie ta teoria, choć zdaję sobie sprawę z mocy ?sprawczej? tak zwanej egregory.

Ja tez mowie za siebie. Kazdy z nas ma jakas tam swoja prawde, wszyscy z tym sie zgadzamy, forum to - najlepszym tego przykladem. Nie mniej mozemy wszyscy dociekac jak bylo 'na prawde' jesli mowimy o faktach i mozemy sie zastanawiac skad sie wziely rozne teorie. Nazwijmy wiec to 'prawda historyczna' z barku lepszego okreslenia - choc oczywiscie w tym wypadku nie mowie ze ja odkryjemy a nawet jesli to ze wszyscy sie z nia zgodzimy. Jednak ustosunkowac sie do roznych teorii chyba mozemy. BTW - o jakiej definicji zyciowej mowisz?

Oxa napisał(a):
Pytanie do Ciebie : Czy Twoim zdaniem człowiek stworzył sobie Bogów?

I tak i nie. Uwazam ze bogowie istnieli na dlugo zanim pojawili sie ludzie i ich istnienie jest od ludzi niezalezne. Nie mniej jednak objawiaja nam sie w sposob ktory mozemy zrozumiec nie pokazujac swojego prawdziwego oblicza. Z kolei my sobie ich wyobrazamy a wyobrazajac ksztaltujemy sposob w jaki nam sie objawiaja. Ich prawdziwa postac moim zdaniem jest rozna od image jaki im nadajemy i w pewnym sensie ogranicza ich ale jest bardzo pomocna w obcowaniu z nimi. My jestesmy zalezni od nich a oni w pewien sposob sa zalezni od nas. To tak w skrocie i uproszczeniu - o naturze i pochodzeniu bogow dyskusje byly dlugie w innych topikach. Ostatnim razem chyba na ten temat pisalam przy okazji opisywania mojego mitu stworzenia w watku kreacjionizm v ewolucjionizm. Zdaje sobie sprawe ze bedac nowa jeszcze pewnie nie przeczytalas wszystkiego ale jak juz tam dotrzesz to pewnie o moich pogladach dowiesz sie duzo wiecej. Jestem ciekawa jakie bedzie twoje zdanie w tamtych dyskusjach.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 20:55 
agni napisał(a):
Nazwijmy wiec to 'prawda historyczna' z barku lepszego okreslenia - choc oczywiscie w tym wypadku nie mowie ze ja odkryjemy a nawet jesli to ze wszyscy sie z nia zgodzimy.

No cóż, ja tam z faktami historycznymi bym nie dyskutowała. Tak, jak i z faktami w ogóle...

agni napisał(a):
BTW - o jakiej definicji zyciowej mowisz?

RZyciowej. Nie ? życiowej. :-]
agni napisał(a):
bedac nowa jeszcze pewnie nie przeczytalas wszystkiego ale jak juz tam dotrzesz to pewnie o moich pogladach dowiesz sie duzo wiecej. Jestem ciekawa jakie bedzie twoje zdanie w tamtych dyskusjach.

Zobaczymy. Najpierw muszę tam dotrzeć... :-)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 21:51 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Toronto, ON, Canada
Oxa napisał(a):
Lucky napisał(a):
Przede wszystkim należy ci się uznanie za jasne i logiczne wyłożenie tematu - w przeciwieństwie do kolegów masz talent pedagogiczny, który sprawia że rzeczy stają się jasne :)

Nie wiem, może poprzednio źle formulowałeś pytania?...


Niech Ci będzie ;)

Oxa napisał(a):
Nie w moim przypadku. Krótko i lakonicznie ? to Asatru znalazło mnie, choć ja Go wcale świadomie nie szukałam.


Chyba wiem o czym mówisz.

Oxa napisał(a):
Si vis pacem, para bellum. Strzelaj do tarczy i bądź gotów? :-D


Może wezmę sobie do serca tę radę :)

Oxa napisał(a):
Lucky napisał(a):
Napisałem jedynie, że kontakty damsko męskie mają nieco inny charakter i jako bardziej skomplikowane stanowią inną kategorię.

Elaborate... :-)


Forum is not a proper place, but every girl - specially Wicca or Asatru one - is welcome on my pm to ask every question that she wants to express :)

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 21:58 
Oxa napisał(a):
No cóż, ja tam z faktami historycznymi bym nie dyskutowała. Tak, jak i z faktami w ogóle...

A co sie stanie jesli mamy dwa sprzeczne ze soba fakty historyczne. Wiem, albo mamy doczynienia z roznymi interpretacjami a wiadomo kto historie pisze albo tylko jeden z tych faktow jest faktem. Jesli mowimy o dalekiej historii to trudno nasza wiedze o tych faktach zweryfikowac. Dopuszczam istnienie wielu teorii na temat tych faktow i z niektorymi faktami chetnie dyskutuje.

Oxa napisał(a):
RZyciowej. Nie ? życiowej. :-]

O jakiej definicji RZyciowej mowisz? :)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: 9 cnót asatru
PostNapisane: wtorek, 3 listopada 2009, 22:19 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Cytuj:
Oxa napisał(a):
RZyciowej. Nie ? życiowej. :-]

Agni napisała:
O jakiej definicji RZyciowej mowisz?

Czekam w napięciu na rozstrzygnięcie ... :twisted:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 213 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL