Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest czwartek, 22 sierpnia 2019, 04:40

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 124 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 11:11 
Bzdurzysz misiek coraz bardziej.
Moze jeszcze cos ciekawego o zydach powiesz?


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 11:21 
Ulf napisał(a):
Bzdurzysz misiek coraz bardziej.
Moze jeszcze cos ciekawego o zydach powiesz?


A co jesteś Żydem, masz czarne włosy, ciemne oczy, cerę i boisz się, że nie wkroczysz do Valhalli? (Na co zwracał uwagę Vikernes).

Prosze, opanuj się, bo zaraz powiesz coś czego będziesz żałował. Twoje wypowiedzi mogą sugerować nacjonalistyczne nastawienie.
RAdmin


--------

Hmmm ... Dlaczego moja odpowiedź dla Elwen tutaj nie wskoczyła? Napisałem długi post, który zniknął ... Niesprawiedliwe!!! :cry:

Używaj funkcji "edytuj" i nie pisz jednego posta pod drugim.
RAdmin


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 13:07 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Świętosław napisał(a):
A co jesteś Żydem, masz czarne włosy, ciemne oczy, cerę i boisz się, że nie wkroczysz do Valhalli? (Na co zwracał uwagę Vikernes).


A co ma pochodzenie narodowe wspólnego z wkraczaniem do Walhalli? Całe to volksistowskie chrzanienie jest totalnie z tylnej części ciała wzięte. Nie sądzę by Odym był szczególnie wybredny biorąc najlepszych wojowników do siebie. "Co prawda byłeś mi wierny przez całe życie, składałeś blot kiedy trzeba i biłeś się jak sam Thor, ale jesteś czarny, więc sorry nie mogę cię wpuścić do Walhalli, sam rozumiesz Goebbels by się burzył..." Co za bzdury...
A tak z ciekawości to jestem ciekaw ile pokoleń wstecz jesteś wywieść zanim wkradają się do Twej linii krwi przodkowie nie będący Słowianami? :lol:

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 13:32 
Świętosław napisał(a):
A co jesteś Żydem, masz czarne włosy, ciemne oczy, cerę i boisz się, że nie wkroczysz do Valhalli? (Na co zwracał uwagę Vikernes).

Mam czarne włosy, ciemne oczy i cerę. Moja narodowość, to nie Twoja sprawa. I niczego się nie boję.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 13:41 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
A tak przy okazji pana Vikernesa vel Grishnaka to głupio podpierać swoje wypowiedzi teoriami niezrównoważonego psychiczne faszysty odsiadywującego wyrok za morderstwo...

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 13:52 
Ekhm...no wiesz Hakkenie, kazdy ma swojego idola :P


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 14:29 
To tylko jedna z hipotez, którą słyszałem. Ale kto wie ... może mit ludu Jarla, Karla i Thralla leży u podstaw tego twierdzenia. Pokraczni byli czarni, ładni byli jaśni. Mniejsza o to ... Przynajmniej u nas nie wiadomo mi nic było o tego typu kanonach piękności.

Hakkenie, jak już mówiłem, nie wiem ilu moich przodków było Słowianami w czystej linii - i nie ma to dla mnie większego znaczenia - na pewno jacyś byli u nas wszystkich tutaj obecnych. To jest dla mnie najważniejsze. Najstarsze dzieje mojego nazwiska sięgają roku 1517 ... Tak dalej nie wiem i nie krzewię tutaj jakiegoś zagorzałego kultu krwi i rasy - nie zarzucajcie mi tego, bo widzę, że z racji zainteresowań i obranej ścieżki wszyscy próbują ze mnie zrobić jakiegoś skinheada :cry:

Ponadto rozróżniajcie idee faszyzmu od odalizmu (przy okazji Vikernesa), albo nawet faszyzmu od nazizmu czy narodowego socjalizmu (choć czasami różnice są na prawdę nikłe, ale jakieś są). Vikernes też czasami gubi się w swoich myślach przy okazji Żydów - tutaj tylko mogę jako przykład podać jego stusnek do tematu magii.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 14:31 
No kuźwa, panowie, nie mieszajmy w to Varga. :D On już swoje odsiedział, zrozumiał co zrobił (chyba, bo dość racjonalnie brzmi w swojej internetowej autobiografii), teraz robi babeczki swojemu dzieciakowi gdzieś na farmie w Norwegii. :D


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 14:44 
Chimaira napisał(a):
No kuźwa, panowie, nie mieszajmy w to Varga. :D On już swoje odsiedział, zrozumiał co zrobił (chyba, bo dość racjonalnie brzmi w swojej internetowej autobiografii), teraz robi babeczki swojemu dzieciakowi gdzieś na farmie w Norwegii. :D
Przynajmniej ON Norweg, Germanin miał dobre zdanie o Słowianach. Nie wywyższał się ponad inne narody europejskie (w przeciwieństwie do Niemców którzy z nas próbowali sobie zrobić "podludzi").

Rawimirku, ja się wcale o Ciebie nie boję przy okazji tej urody i możliwości ewentualnego braku wejścia do Walhalli (w którą nawet nie wierzę). Po prostu spotakłem się i z czymś takim i z innymi ciekawymi hipotezami. Więc o nich chiałem podebatować. Co powiesz np. o tej, że czarownice lądują za karę w Helu. :D

Co ty na to? :D Ja też nie wierzę w Hel.


Ostatnio edytowano wtorek, 20 października 2009, 15:56 przez Swietoslaw, łącznie edytowano 2 razy

Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 14:51 
Świętosław napisał(a):
Co powiesz np. o tej, że czarownice lądują za karę w Muspellheimie. :D


O, super, a gdzie o tym czytales albo kto ci o tym powiedzial? Ja lubie ciepelko, jestem podwojnym strzelcem wiec mam w sobie duzo ognia a Agni w sanskrycie to bog ognia czyli chyba wybralam dobrze swoja religie. No a ogniste demony brzmia bardzo zachecajaco.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 15:07 
Świętosław napisał(a):
Przynajmniej ON Norweg, Germanin miał dobre zdanie o Słowianach. Nie wywyższał się ponad inne narody europejskie (w przeciwieństwie do Niemców którzy z nas próbowali sobie zrobić "podludzi").


A co mnie obchodzi, jakie zdanie o Słowianach miał Christian Vikernes? On nie był żadnym autorytetem. Był gościem, który zabił swojego znajomka prawdopodobnie z zazdrości o wpływy w wiadomej nam subkulturze, był inicjatorem tego, że jego headbangerzy (skojarzenia z Brutal Legend mile widziane ;)) oraz on sam, spalili kilka(naście) zabytkowych kościołów w Norwegii, i tym że wsławił się tekstem jakoby Oystein Aarseth upadł na nóż czy tam szkło dwadzieścia dwa razy i że to co Vikernes zrobił, to była samoobrona. :D

Potem w więzieniu stwierdził, że będzie nazistą, potem nacjonalistą, a teraz siedzi na farmie, z żoną i dzieckiem i chyba doszedł do wniosku, że czas dorosnąć. Doceniam go i jego wkład w gównianą jakościowo muzykę metalową (nie chce mi się nad tym rozwodzić, ale Burzum lubię), ale poza tym - to nikt, kto stanowiłby czynnik opiniotwórczy. :)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 15:12 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
Świętosław napisał(a):

Rawimirku, ja się wcale o Ciebie nie boję przy okazji tej urody i możliwości ewentualnego braku wejścia do Walhalli


padnij! bo za tego "rawimirka" to w pysk od przedsedy mozesz zarobić :roll:

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 15:48 
agni napisał(a):
Świętosław napisał(a):
Co powiesz np. o tej, że czarownice lądują za karę w Muspellheimie. :D


O, super, a gdzie o tym czytales albo kto ci o tym powiedzial? Ja lubie ciepelko, jestem podwojnym strzelcem wiec mam w sobie duzo ognia a Agni w sanskrycie to bog ognia czyli chyba wybralam dobrze swoja religie. No a ogniste demony brzmia bardzo zachecajaco.

Oj sorki, znowu przeinaczenie faktów, chodziło mi dokładnie o Hel, gdzie "... płynie wartki strumień, który nieustannie próbują pokonać pod prąd zmarli przeklęci za życia i po śmierci, wilkołaki, wiedźmy i krzywoprzysiężcy [...]" [w:] Mitologie Świata "ludy Skandynawskie".

Ja akuratnio lubię pływać! Ale czemu pomyliłem Hel z Muspellheimem to nie wiem :roll:

edit->
Chimaira napisał(a):
Świętosław napisał(a):
Przynajmniej ON Norweg, Germanin miał dobre zdanie o Słowianach. Nie wywyższał się ponad inne narody europejskie (w przeciwieństwie do Niemców którzy z nas próbowali sobie zrobić "podludzi").


A co mnie obchodzi, jakie zdanie o Słowianach miał Christian Vikernes? On nie był żadnym autorytetem. Był gościem, który zabił swojego znajomka prawdopodobnie z zazdrości o wpływy w wiadomej nam subkulturze, był inicjatorem tego, że jego headbangerzy (skojarzenia z Brutal Legend mile widziane ;)) oraz on sam, spalili kilka(naście) zabytkowych kościołów w Norwegii, i tym że wsławił się tekstem jakoby Oystein Aarseth upadł na nóż czy tam szkło dwadzieścia dwa razy i że to co Vikernes zrobił, to była samoobrona. :D

Potem w więzieniu stwierdził, że będzie nazistą, potem nacjonalistą, a teraz siedzi na farmie, z żoną i dzieckiem i chyba doszedł do wniosku, że czas dorosnąć. Doceniam go i jego wkład w gównianą jakościowo muzykę metalową (nie chce mi się nad tym rozwodzić, ale Burzum lubię), ale poza tym - to nikt, kto stanowiłby czynnik opiniotwórczy. :)
Chyba właśnie to, że inni bardzo lubią, kiedy ich naśladujemy, tudzież kiedy kochamy to co oni lansują (kulturę norydcką czy celtycką). U niego raczej tego brak (przynajmniej w twórczości lat ostatnich). Ja też co do Burzum mam mieszane uczucia. A czy wydoroślał? Na jego miejscu niechciałbym całego życia spędzić tam gdzie on spędził ich 16 ...


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 15:59 
Świętosław napisał(a):
Oj sorki, znowu przeinaczenie faktów, chodziło mi dokładnie o Hel, gdzie "... płynie wartki strumień, który nieustannie próbują pokonać pod prąd zmarli przeklęci za życia i po śmierci, wilkołaki, wiedźmy i krzywoprzysiężcy [...]" [w:] Mitologie Świata "ludy Skandynawskie".


Ech, szkoda juz sie nastawilam na te ogniste demony. Jeszcze lepiej niz na moim siodmym, o ile dobrze pamietam, poziomie piekielka. Musze sprawdzic tamat dyskusje, czy ktos moze pamieta gdzie to bylo? No ale z wilkolakami tez moze byc niezla zabawa. Ciekawe czy volvy i ludzie parktykujacy Seidr tez tam ida czy tylko wiedzmy nie badace Asatru.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 16:10 
A wracając do tematu (co mi niestety nie wskoczyło wcześniej), przyznam rację Elwen w tej kwestii, że my po prostu mamy niską samoocenę własnej kultury i przez kompleksy wobec świata - staramy się być tacy światowi m.in. w kwestii religii.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 16:14 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
A tak przy okazji Świętosławie, to ciekawi mnie czemu nie wierzysz w Walhallę, Muspellheim etc? Z tego co zrozumiałem to jesteś rodzimowiercą, zatem politeistą, czemu zatem nie wierzysz w istnienie zaświatów?

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 16:20 
Hakken napisał(a):
A tak przy okazji Świętosławie, to ciekawi mnie czemu nie wierzysz w Walhallę, Muspellheim etc? Z tego co zrozumiałem to jesteś rodzimowiercą, zatem politeistą, czemu zatem nie wierzysz w istnienie zaświatów?
Jakoś trudno póki co jest mi uwierzyć w tego typu krainy (Wallhalla, Nawia, Avalon) sądzę, że po śmierci nasze dusze są dalej obecne na świecie, aż do ponownych narodzin.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 16:41 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Świętosław napisał(a):
Jakoś trudno póki co jest mi uwierzyć w tego typu krainy (Wallhalla, Nawia, Avalon)


Czemu? Skoro możesz uwierzyć w bogów to czemu nie w zaświaty? A gdzie Twoim zdaniem przebywają bogowie? Na innych planetach?

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 17:16 
Hakken napisał(a):
Świętosław napisał(a):
Jakoś trudno póki co jest mi uwierzyć w tego typu krainy (Wallhalla, Nawia, Avalon)


Czemu? Skoro możesz uwierzyć w bogów to czemu nie w zaświaty? A gdzie Twoim zdaniem przebywają bogowie? Na innych planetach?


Jeśli już nie rozmawiamy na główny temat wątku. Ja jestem raczej panteisto-politeistą. Bogowie są dla mnie całym wszechświatem, nie mają konkretnych siedzib. W naszych umysłach mogą czasem objawiać się w ustalonych formach i postaciach, ale czy mają swoje siedziby? No chyba tylko w "miejscach mocy" można natknąć się na pewne "skupisko ich pierwiastka" większe niż gdzie indziej. Mówiąc jaśniej, w przyrodzie pewne twory emanują bardziej emanacją, któregoś z konkretniejszych bogów czy bogiń - w księżycu widzimy Boginię (Dziewanna-Marina), w drzewach takich jak dęby emanację mocy Peruna (czy Thora wszystko w zależności od kontekstu kulturowego, ja rzecz jasna preferuję rodzimą symbolikę). W polach i łąkach bogów i boginie urodzajów (lub demony z folkloru np. południce, dziennice, przypołudnice etc.). Cmentarze emanują np. energiami chtonicznymi (Weles, Nyja, Marzanna), najłatwiej tam nawiązać kontakt ze światem umarłych. Przynajmniej ja tak to widzę.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 18:09 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 21 sierpnia 2009, 18:56
Posty: 811
Lokalizacja: Orzesze, Śląsk
Myślę, że w ostatniej kwestii na pewno masz rację- niezmiernie łatwo nawiązać baaardzo bliski kontakt z zaświatami..

_________________
"Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth?
Can you hear them call, can you hear them sing?" Damh, the Bard


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: środa, 21 października 2009, 12:06 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Świętosław napisał(a):
Cmentarze emanują np. energiami chtonicznymi (Weles, Nyja, Marzanna), najłatwiej tam nawiązać kontakt ze światem umarłych. Przynajmniej ja tak to widzę.


To jak, jest w końcu ten świat umarłych, czy pętają się oni miedzy nami?
Tak się o to z ciekawości dopytuję, bo ja nie potrafię zanegować istnienia zaświatów (to jak bym zanegował np. istnienie dolnego śląska), dlatego mnie dziwi, ze ktoś to robi z taką łatwością ;)

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: środa, 21 października 2009, 12:43 
Hakken napisał(a):
Świętosław napisał(a):
Cmentarze emanują np. energiami chtonicznymi (Weles, Nyja, Marzanna), najłatwiej tam nawiązać kontakt ze światem umarłych. Przynajmniej ja tak to widzę.


To jak, jest w końcu ten świat umarłych, czy pętają się oni miedzy nami?
Tak się o to z ciekawości dopytuję, bo ja nie potrafię zanegować istnienia zaświatów (to jak bym zanegował np. istnienie dolnego śląska), dlatego mnie dziwi, ze ktoś to robi z taką łatwością ;)


W mojej subiektywnej opinii pętają się między nami, dopóki dopóty się w coś/kogoś nie wcielą. Póki co, małe mam przekonanie do istnienia zaświatowych krain typu Nawia. A co sugerujesz?


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: środa, 21 października 2009, 12:48 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
[quote="HakkenTak się o to z ciekawości dopytuję, bo ja nie potrafię zanegować istnienia zaświatów (to jak bym zanegował np. istnienie dolnego śląska), dlatego mnie dziwi, ze ktoś to robi z taką łatwością ;)[/quote]

Dolnego Śląska, jeśli łaska :wink:

to mój hajmat i będę bronił jego duzych liter do ostatniego uderzenia w bęben :)

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: środa, 21 października 2009, 12:52 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Świętosław napisał(a):
A co sugerujesz?


Wiesz, ciężko coś sugerować w tematach związanych z wiarą ;)
Ja tam latam na bębnie po różnych zaświatach, również tych związanych ze zmarłymi. Widzę je, odczuwam i ciężko mi je zignorować. Oczywiście nie widziałem jeszcze wszystkich możliwych miejsc i pewnie nigdy nie zobaczę, ale nie powiem, że nie istnieją bo to tak jakbym twierdził, że nie ma Ameryki bo nigdy w niej nie byłem.

Asus napisał(a):
Dolnego Śląska, jeśli łaska :wink:


Łaska.
Dolnego Śląska
lepiej?
:P

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: środa, 21 października 2009, 13:35 
Hakken napisał(a):

Wiesz, ciężko coś sugerować w tematach związanych z wiarą ;)
Ja tam latam na bębnie po różnych zaświatach, również tych związanych ze zmarłymi. Widzę je, odczuwam i ciężko mi je zignorować. Oczywiście nie widziałem jeszcze wszystkich możliwych miejsc i pewnie nigdy nie zobaczę, ale nie powiem, że nie istnieją bo to tak jakbym twierdził, że nie ma Ameryki bo nigdy w niej nie byłem.


Hmmm ... Ciekawe! Ja osobiście nie praktykuję podróży szamańskich (no może ta w Stęszewku była wspaniałym doświadczeniem :wink: ), dlatego trudno jest mi to tak ocenić.

Ja z kolei Bogów widziałem w dziwnych okolicznościach - trudno jest mi zanegować ich istnienie!


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 27 października 2009, 14:47 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1124
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Świętosław napisał(a):
Hakken napisał(a):
To jak, jest w końcu ten świat umarłych, czy pętają się oni miedzy nami?
W mojej subiektywnej opinii pętają się między nami, dopóki dopóty się w coś/kogoś nie wcielą. Póki co, małe mam przekonanie do istnienia zaświatowych krain typu Nawia
Hmm... Wśród Słowian to nieco bardziej skomplikowane. Między ludźmi pałęta się Mara, czasami, i na pewno nie do chwili wcielenia się. Raczej do definitywnego odejścia. Dusza (dech) odchodzi wraz z życiem - jest życiową siłą. To co wiąże się z charakterem, intelektem, emocjami może znaleźć różne miejsca, nie tylko Nawię. Jest jeszcze Wyraj, może towarzyszyć Marze.
No i trzeba uwzględnić trzy dusze (rozdzielnie potrójną?): życiową siłę (Dusze w tchu - stąd oddał ostatni dech czyli oddał duszę, stąd nazwa Dusza), Mara - eteryczne odwzorowanie ciała, często widzialne, wreszcie Istota.
Słowianie wierzyli w reinkarnację zachodzącą w sposób trochę nieuporządkowany. Nie zawsze, nie wszędzie choć najczęściej w rodzie, czasami w plemieniu. Powodem były niezałatwione sprawy, oczekujące zadania itp. Stąd odradzanie się w nowym współrodowcu. Jako syn tylko w przypadkach pogrobowców, najczęściej jako wnuk. Do dziś panuje w Polsce przekonanie o dużym podobieństwie wnuków do dziadków, o dziedziczeniu cech z przeskokiem ponad pokoleniem rodziców.

Co do tematu wątku - jest na forum dyskusja o rozumieniu rodzimowierstwa. W konkluzji - rodzimowierstwo i takie i takie, i etniczne i miejscowe. Zwłaszcza dzisiaj, gdy znamy genetyczny skład narodów (statystycznie), trudno rozumieć etnos tak jak nasi przodkowie tj. jako pokrewieństwo i powinowactwo (czasami potencjalne). Bardziej łączy język, kultura (w tym poczucie wspólnej historii), poczucie przynależności, poczucie odrębności od innych. Pokrewieństwo zostało przez genetykę zanegowane w kategorii narodowej. Jako znaczący przykład: twórca Rusi, Wareg (czyli szwedzki wiking) Ruryk był Finem. Genetyczne badania jego potomków (a książęcych rodzin z Ruryka pozostało wiele) wykazały niezbicie fińskie pochodzenie. Interpretacja była o tyle łatwa, że genetycznie Finowie znacznie równią się od indoeuropejczyków. Przyznasz, że to trochę chichot historii - Wareg, twórca potężnego słowiańskiego państwa, protoplasta wielu książęcych, magnackich rodów, w tym i wielu polskich - Finem.
Może jeszcze słówko o rzekomych, dostrzeganych powszechnie różnicach pomiędzy Polakami i obcokrajowcami. Połowa mężczyzn w Polsce ma znacznik R1a1 (genetyka). Reszta nie. Podobny rozkład, choć z mniejszym udziałem R1a1 mają Chorwaci i Węgrzy. Całkiem sporo Niemców, zwłaszcza ze wschodnich terenów. Przy tym Chorwaci często fizycznie reprezentują rzadki u nas typ dynarski (a pochodzą z Małopolski - Biała Chrobacja). Dodajmy, że reszta genów miesza się niezależnie od zawierających markery co można porównać wyłącznie do chaosu. Markery kobiet wykazują pochodzenie różniące się od pochodzenia mężczyzn (linie genetyczne). Nie bardzo wiem czym miałby się różnić od nas Słowianin z Dolnych Łużyc albo od nieindoeuropejskich Basków. Ta ostatnia grupa jest ciekawa genetycznie - marker R1b występuje tam tak często, że jest nazywany baskijskim (96%?). Jeśli chodzi o wygląd nic z tego nie wnika a ten sam znacznik charakteryzuje indoeuropejskich mężczyzn zachodniej Europy. U nas także go sporo.
Jeśli dostrzegasz różnice pomiędzy reprezentantami europejskich narodów to wynikają one raczej z mody, nawyków ubiorczych i żywieniowych, z możliwości finansowych. Oczywiście południowcy częściej są w typie Rawimira :D a ludzie północy raczej w typie Australijki Nicol Kidman. U nas europejski misz masz, od subnordyków, przez laponoidalnych i alpejskich do dynarskich. Co chcesz, do wyboru i koloru. Trzymając się Słowian - we wczesnym średniowieczu Czesi uchodzili za ciemnowłosych i śniadych. Podglądane przeze mnie w internecie Czeszki to raczej blondyny. Pierwsza wzmianka o Bydynach (najprawdopodobniej presłowianie lub nawet prasłowianie) przedstawiała ich jako niebieskookich rudzielców. Z prawdziwym rozrzewnieniem wspominam smagłe przyjaciółki z Chorwacji, Serbii i Czarnogóry :oops: . Myślę, że Twe wrażenia są wynikiem nastawienia i własnych przyzwyczajeń. I, nie wiem czemu, wyczuwam u Ciebie pewną awersję wobec "obcych". Milej z pozytywnym nastawieniem. Mnie się podobają wszystkie blondynki. Te czarne smagłe też.
Asus napisał(a):
Dolnego Śląska
Śląska na pewno :D bo to jak Wielkopolska, Małopolska i Mazowsze dzielnica historyczna. I Śląskiem było to co dziś zowiemy dolnym. To jeden z powodów oboczności. Mniejsze dzielnice czy ziemie pisano z małej litery. Stąd Śląsk z dużej a Dolny Śląsk obocznie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 27 października 2009, 16:16 
Nie wiem czy fakt, że Fin był twórcą państwa słowiańskiego jest kontrowersyjny. Samon podobno też nie był Słowianinem.
Co do rysów twarzy, genetyki ... no cóż, ludzie się ze mną nie zgadzają, ale ja często rozpoznaję cudzoziemców w tłumie na rynku krakowskim. Same głowy, twarze, są po prostu inne. W trakcie podróży po Europie też dostrzegałem to, że ludzie w poszczególnych krajach mają zupełnie inną urodę od Polaków. Nie zawsze się to rzecz jasna sprawdza, ale na ogół tak jest. Zastanawiały mnie np. pewne cechy słowiańskiej urody u Greków, ale to już zupełnie inna historia.
Mam wrażenie, że dogłębnie przestudiowałeś "Religię Słowian" Szyjewskiego - książka warta uwagi. A co do cudzoziemców, nie wiem czy ja piszę w jakimś ksenofobicznym stylu? Ciągle mam o to zarzuty, których nie rozumiem.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: środa, 28 października 2009, 02:56 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1124
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Świętosław napisał(a):
Nie wiem czy fakt, że Fin był twórcą państwa słowiańskiego jest kontrowersyjny. Samon podobno też nie był Słowianinem
Dodajmy, że Samon doprowadził do zwycięstwa w buncie przeciw sfederowanym (choć na nierównych warunkach) Awarom. Może właśnie po nich Czesi mieli w średniowieczu smagłą urodę? To przykłady dość powszechnej mieszaniny genetycznej, co za tym idzie, różnej fizjonomii i budowy osobników tej samej populacji.
Świętosław napisał(a):
często rozpoznaję cudzoziemców w tłumie na rynku krakowskim. Same głowy, twarze, są po prostu inne. W trakcie podróży po Europie też dostrzegałem to, że ludzie w poszczególnych krajach mają zupełnie inną urodę od Polaków
Rzecz w tym, że to olbrzymie uogólnienie. Na północy Włoch mieszkają blondyni, w Szwecji (raptem 8 milionowej) 10% stanowią imigranci, a romańska językowo Hiszpania to kolejno: przedindoeuropejscy Iberowie, Celci, Rzymianie, krótko Wandalowie (stąd W-Andaluzja) i trochę Swewów. Niektórzy twierdzą, że i nieliczni Prasłowianie. Później odłam Gotów, Arabowie i Żydzi, Frankowie, trochę Cyganów. Jaki fenotyp ma charakteryzować tę mieszankę?
Twierdzę, że nieźle wymieszana genetycznie populacja polska musi (wynika to z genów) reprezentować różne eksteriery. Tym samym odróżnianie "innych" jest wysoce wątpliwe bo i wśród obcokrajowców mieszanka genów. Oczywiście ogólne zasady są takie, że im dalej na północ tym więcej jasnoskórych, jasnookich i jasnowłosych. Im dalej na południe - odwrotnie. Jednak i ta zasada traci wyrazistość. Większość imigrantów w Szwecji to ludzie o ciemnej cerze i włosach a 10% populacji to dużo zwłaszcza, że "jasne" geny są recesywne.
Polska leżąca w środku Europy ma reprezentację wszystkich typów europejskiej urody. Stąd powątpiewam w Twoją sztukę rozpoznawania narodowości po wyglądzie. Podwójnie. Z racji zróżnicowania urody Polaków i z racji zróżnicowania urody innych nacji.
Świętosław napisał(a):
Zastanawiały mnie np. pewne cechy słowiańskiej urody u Greków
Ja raczej kojarzę ich urodę z typową śródziemnomorską - wynik własnej ewolucji i lat niewoli tureckiej. Przy tym warto pamiętać, że Słowianie skolonizowali Grecję kontynentalną wtargnąwszy aż na Peloponez. Ostatecznie zwyciężyła grecka kultura, ściślej rzecz biorąc bizantyjska. Stąd nie dziwi świetna znajomość słowiańskiego u mieszkańców Salonik, Cyryla i Metodego (matka, zdaje się Słowianka). Nie pamiętam dokładnego rozkładu genów w Grecji ale zdaje się, że genetycznie to mieszanka Słowian, Turków i ludów semickich (Fenicjanie?). Po Grekach zostało na tyle mało, że trudno określić jakie geny w ogóle miałyby ich charakteryzować (brak charakterystycznych markerów czy dominującego typu genetycznego, czegoś jak R1A1 u nas).
Świętosław napisał(a):
co do cudzoziemców, nie wiem czy ja piszę w jakimś ksenofobicznym stylu? Ciągle mam o to zarzuty, których nie rozumiem.
Teraz nie. Wcześniej tak. Wyrwało Ci się :lol: - to te wartościujące, niepochlebne opisy wyglądu cudzoziemców. Nawet jeśli większość mieszkańców jakiegoś kraju hołduje obcej nam modzie (ubiór, zachowanie, styl życia) to o ile nie wywiera to negatywnego wpływu na innych pozostaje ich sprawą. Nic nie stoi na przeszkodzie by o tym pogadać, wyrazić własną opinię, należy ostrożnie wartościować.
By się już odczepić od cudzoziemców a pozostać w zagadnieniu, psychologicznie, pisząc o swym odczuciu co do innych pogańskich religii wyraziłeś zdziwienie, że polscy poganie wyznają inne niż rodzimowiercze. Nie wnikając w samą religię - ciągle mam do czynienia z taką, w gruncie rzeczy dość naturalną, postawą. Otóż budujemy wizję świata przede wszystkim na podstawie własnych doświadczeń. Te są siłą rzeczy ograniczone do naszego środowiska. Tak powstaje przekonanie, że nasz świat jest normalny a inny stanowi odchylenie. Stąd z jednej strony zagrania ksenofobiczne, z drugiej spostrzeżenie, że podróże kształcą (przy dogłębnym ich przeżywaniu a nie przy poślizgu jeno po marketingowym blichtrze serwowanym turystycznej tłuszczy). Owo kształcenie może również mieć formę dogłębnych studiów jakiejś problematyki. Poznanie rodzi zrozumienie.
Ja u innych szukam podobieństw, analogii, ewentualnie metafor. Stąd obecność na tym forum. Różnice mnie zaciekawiają i inspirują. Nie stanowią podstawy mentalnej ściany, psychicznego grodzenia się. I nie jest to otwarcie religijne rekompensujące sugerowany przez Ciebie rzekomo powszechny w Polsce kompleks i serwilizm. Ludzie albo są otwarci albo są ksenofobiczni. Albo obywatelscy albo familiarni. Albo cenią wolność i demokrację albo mają totalitarną mentalność niewolnika i dozorcy. Nie wierzę w postawy typu: tu kompleksy, gdzie indziej otwarcie i swoboda (Sloubne, Slouvene, Słovene :D ).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: środa, 28 października 2009, 11:01 
Poświst napisał(a):
Polska leżąca w środku Europy ma reprezentację wszystkich typów europejskiej urody. Stąd powątpiewam w Twoją sztukę rozpoznawania narodowości po wyglądzie. Podwójnie. Z racji zróżnicowania urody Polaków i z racji zróżnicowania urody innych nacji.


Jak anglicy slyszeli moj akcent zawsze chcieli wiedziec skad jestem. Kazalam zgadywac i Polska jakos nikomu do glowy nie przychodzila. W pierwszej kolejnosci padaly Wlochy, Francja i Hiszpania, potem nawet Brazylia itp. A tym czasem rodzinke mam wymieszana ze rdzennych ziem Polskich i z Litwy, po nazwisku ze wskazaniem na Zmudz - ale tamta galazka rodzina tez zawsze za Polakow sie uwazala.

Ale ja wiem o co chodzi Swietoslawowi. Oboje z Mikiem tez czesto, choc oczywsicie nie zawsze potrafimy rozpoznac slowian w tlumie. Nie wiem jednak czy to tylko po wygladzie (Michas uwaza ze tak) czy po zachowaniu i ubiorze (do czego ja sie sklaniam). Jadnak czasami dostajemy jakies podswiadome impulsy ktore mowia nam ze osoba na ktora patrzymy jest polakiem.

Poświst napisał(a):
Ja u innych szukam podobieństw, analogii, ewentualnie metafor. Stąd obecność na tym forum. Różnice mnie zaciekawiają i inspirują. Nie stanowią podstawy mentalnej ściany, psychicznego grodzenia się. I nie jest to otwarcie religijne rekompensujące sugerowany przez Ciebie rzekomo powszechny w Polsce kompleks i serwilizm. Ludzie albo są otwarci albo są ksenofobiczni. Albo obywatelscy albo familiarni. Albo cenią wolność i demokrację albo mają totalitarną mentalność niewolnika i dozorcy. Nie wierzę w postawy typu: tu kompleksy, gdzie indziej otwarcie i swoboda (Sloubne, Slouvene, Słovene :D ).


Powiedzialabym 'Amen' ale to nie ten rodzaj forum :) . Brakowalo mi cie Poswiscie.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: środa, 28 października 2009, 11:07 
Kompleks moim zdaniem właśnie w tym się przejawia - w pomijaniu własnej kultury na rzecz cudzej. Dla mnie jest to po prostu dziwne ...
Jacy są Hiszpanie, na pewno na ogół mają ciemnijesza karnację od nas, ciemniejsze włosy, zgdonie z przytoczoną przez Ciebie regułą im bliżej południa. Będą to na pewno najbardziej charakterystyczne cechy, kiedy grupa Hiszpanów przyjedzie do Polski i przechodzić będzie w tłumie Polaków. Oczywiście pomijam tutaj emigrantów, bo jak wiadomo, oni wszystko zmieniają ...
Polaka z Czechem czy Rosjaninem mogą czasem pomylić, ale Polaka z Niemcem nie zawsze. Mówisz uroda śródziemnomorska, ale ja dostrzegam czasem róznicę pomiędzy Grekiem a Włochem, pomimo, że obaj urodę będą mieli do siebie zbliżoną.
Co do mojej ksenofobii (oj gdbybym to ja mógł być na karnawale w Rio - wtedy byście zobaczyli jaki ze mnie ksenofob :wink: ). Nie wiem jak precyzyjnie opisać urodę cudzoziemców biorąc pod uwagę kształty twarzy, czaszek, żuchwy, okolic oczu czy innych elementów. Zrobiłem porównanie, które po prostu miało charakteryzować pewne kształty, przez co zostało to odebrane jako "negatywne wartościowanie", a zupełnie nie o to chodziło. Mam znajomych w Wielkiej Brytanii, Francji, Japonii, lubię muzykę i artystów z wielu innych krajów - trudno mi zachować postawę ksenofobiczną. Jeśli zaś chodzi o postępowanie, jestem na wskroś konserwatywno-liberlany, mówiąc metaforą języka filozoficzno-politycznego. Akceptuję wiele wzorców światowych, jakie wywierają wpływ na nas, nie tylko w kwestiach religii, ale są pewne granice, których osobiście nie lubię przekraczać. A na innych już wpływu nie mam.

Agni, co do Anglików, to z własnych doświadczeń wiem, że nie interesują się tak ludźmi ze świata dopóki sami nie będą mieli z nimi bliższej styczności. Przez dłuższy czas nie interesowali się krajami zza "Żelaznej kurtyny" Bloku Wschodniego. Dwa lata temu będąc w Walii, nasz kadrowiec nawet nie wiedział, że nie istnieje już Czechosłowacja, stąd nie dziwi mnie "celowanie" w kierunku krajów typu Portugalia. Kiedyś prosiliśmy kolegów z fabryki, w której pracowałem, żeby opowiedzieli nam jakiś dowcip o Polakach. Nie znali żadnych!


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 124 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL