Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest niedziela, 25 sierpnia 2019, 05:14

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 124 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 21:27 
Wiesz, możesz bardziej sie czuć Młąopolaninem niz Polakiem. Bardziej Polakiem niz Europejczykiem, bardziej Europejczykiem niż Polakiem. To, kim jesteś jest w Tobie a nie poza Tobą. Narody tworzą się historycznie i rzadko kiedy sa prostym rozwinięciem poczucia przynalezności do plemienia. Są narody, które mówią nawet kilkoma językami, a mimo to uważają się się za jeden naród, np Szwajcarzy a są też takie grupy, mówiące jednym językiem a poczuwające się do przynależności do różnych narodów, np. niemieckojęzyczny Szwajcarzy, Niemcy, Austriacy. Jak zauważył Norman Davis, obecny stan, w którym w Polsce mieszkają głownie osoby mówiące po polsku i uważające się za Polaków jest stanem niezwykłym w całych dziejach naszego kraju. Zawsze było u nas pełno innych grup etnicznych. Polska sięgała daleko na wschód, gdzie mieszkali Rusini, mieliśmy Litwinów, Żydów, mieszczan niemieckich, osadników holenderskich, Ormian, Tatarów itd. Wszyscy oni byli Polakami w tym sensie, że przynależeli do naszego państwa. Tworzyli je i z nim związali swoje losy. Dopiero po upadku I RP doszło do polaryzacji i przeciwstawienia etnosu polskiego innym etnosom.

Spróbuj popatrzeć na proces tworzenia się współczesnych narodów nie tylko z polskiej perspektywy, ale także nieco szerzej. Popatrz także na ludnośc pogranicza, gdzie często dochodziła do mieszania się różnych grup a poczucie przynalezności do narodu było kwestią osobistego wyboru, tak że podziały narodowe występowały nawet w jednej rodzinie.

Ja, jako potomek mieszkańców pogranicza Polski i to z obu stron (i rodziny i kraju) mam raczej europejską perspektywe widzenia narodów i sam w równym stopniu czuje się i Europejczykiem i Polakiem. Albo dokładniej, w konfrontacji z mieszkańcami innych regionów Polski, czuje sie Wielkopolaninem o wielkopolsko-kujawsko-pomorsko-podolskich korzeniach. W konfrontacji z Niemcami, Rosjanami, Czechami, czuje sie Polakiem a w konfrontacji z Ameryką czuje sie Europejczykiem. W konfrontacji z Azją, Afryką czuję sie jeszcze bardziej Europejczykiem, bo różnice między mną a Niemcem zacierają się np. w konfrontacji z Chińczykiem lub Arabem.

Każdy z nas ma nieprzerwana linię rodzinną od pierwszych istot nazego gatunku do dzisiaj. W tym czasie wiele narodów powsatwało i znikało. Powstawało wiele plemion. Spróbj z tej perspektywy odpowiedzieć sobie na pytanie, kim byl Twój przodek 45 pokoleń temu. A 128 pokoleń temu a 247 pokoleń temu. Jesteś pewien, zę wszyscy byli Polakami? Bo ja jestem pewien, że tylko nieliczni nimi byli. Choćby dlatego, że przyjmując 4 pokolenia na stulecie, cała historia polski to 40 pokoleń. 247 pokoleń temu to czas ok. 6000 lat temu. Zatem kim byli Twoi przodkowie 6000 lat temu i czy przypadkiem pośród ich potomków nie ma Niemców, Francuzów, Rosjan i Polaków?

Miłych rozmyslań życzę :)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 22:22 
Trudno mi czuć się Małopolaninem, skoro pochodzę z Torunia. :)
Za to nie trudno mi uznać się za Polaka z racji korzeni, języka, którym mówię, kraju w którym się wychowałem, kultury etc. Kulturę narodową mamy stricte słowiańską w większości regionów kraju, nawet w miejscach gdzie dawniej żyli Bałtowie czy Celtowie, których Słowianie zwyczajnie stąd wyparli. Cały ten region został zwyczajnie "zeslawizowany".
Nie ma dla mnie większego znaczenia to, że któryś z moich przodków mógł być Niemcem, Holendrem czy Węgrem ... część moich przodków mogła mieć zupełnie inne korzenie niż słowiańskie, to jest bardzo prawdopodobne u każdego z nas. W chwili obecnej, kiedy patrzę na swoje drzewo genealogiczne widzę same polskie imiona i nazwiska. To, że jakiś mój przodek mógł być kimkolwiek innym - nie ma w chwili obecnej dla mnie żadnego znaczenia, ponieważ jego "kulturowy pierwiastek" już dawno wygasł w kilku pokoleniach polskiej mentalności. Równie dobrze któryś z naszych przodków mógł być murzynem 30 pokoleń temu. Czy w chwili obecnej byłoby to widoczne w nas samych? Rasy się krzyżowały, ale narody, mentalność i nawet charakterystyczne rysy twarzy czy budowa fizyczna na ogół przetrwała w niezmienionej w większości formie.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 22:41 
Świętosław napisał(a):
Rasy się krzyżowały, ale narody, mentalność i nawet charakterystyczne rysy twarzy czy budowa fizyczna na ogół przetrwała w niezmienionej w większości formie.


Czy możesz podać przykłady czy źródła?


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 22:52 
Enenna napisał(a):
Świętosław napisał(a):
Rasy się krzyżowały, ale narody, mentalność i nawet charakterystyczne rysy twarzy czy budowa fizyczna na ogół przetrwała w niezmienionej w większości formie.


Czy możesz podać przykłady czy źródła?
Ale się na mnie uwzięliście! :(

Żródła: obserwacje własne, głównie życie w Polsce, życie w Wielkiej Brytanii (Anglia, Walia), podróże po innych krajach ...


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 23:05 
A czym jest wg Ciebie polska mentalność i czy ona była zawsze taka sama? Jakie tez masz dowody na to, że wygląd nasz się nie zmieniał przez pokolenia. Ja raczej malo przypominam typowiego (jeśli w ogóle cos takiego jest) Polaka.
Rozumiem, że mamy swoja kulturę duchową i materialna, która nas wyróżnia ale właśnie ta kultura jest wynikiem wielu procesów, w które byli zaangażowani ludzie różnych nacji. Dlatego Polacy różnią sie od Czechów, Słowaków, Ukraińców, Białorusinów czy Rosjan. Celowo wymieniam ludy słowiańskie, blisko z nami spokrewnione. Kiedyś byliśmy jednym ludem, teraz juz nie. I prawde powiedziawszy mnie jest bliżej mentalnością do Niemców niż Rosjan, mimo, że Rosjanie sa Słowianami a Niemcy nie. Zresztą widzę ogromne rózniece w mentalności rodziny matki (kresy) i ojca (dawne pogranicze Polsko-Pruskie). Wiec o jakiej polskiej mentalności mówimy.

E tam uwzięliśmy :D Ja nie polemizuje z Tobą, tylko z poglądem przez Ciebie wyrażonym ;) Po prostu wydaje mi się on ahistoryczny.
Kiedyś się zastanawiałem, co oznacza dla mnie bycie Polakiem i doszedłem do wniosku, że to przed wszystkim, to co Niemcy nazywają heimat - ojczyzna lokalna, tradycja rodzinna. Ona jest umiejscowiona w szerszym kontekście kultury i języka ale potrafię sobie wyobrazić, ze mój heimat nalzy do róznych narodów. Jak to na pograniczu bywało. Ja jestem wyłącznie polskojezyczny ale jeszcze wśród moich dziadków a nawet rodziców znajomość co najmniej dwóch języków lokalnych była normą.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 23:19 
Świętosław napisał(a):
ale narody, mentalność i nawet charakterystyczne rysy twarzy czy budowa fizyczna na ogół przetrwała w niezmienionej w większości formie.


Zastanawiam sie, czy sie pod wiatr ustawic - bo cos mi tu strasznie rosenbergowskim smrodem zalecialo.
Ale moze jestem poprostu przewrazliwiony, wiec najlepiej przylacze sie do prosby Rawimira. Zdefiniuj "polska mentalnosc". Bo dla mnie osobiscie np. Poznaniak ma zupelnie inna "mentalnosc" niz Bialostoczczanin.
( to oczywiscia przyklad pierwszy z brzegu - i nie majacy nikogo urazic)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 23:23 
Świętosław napisał(a):
Enenna napisał(a):
Świętosław napisał(a):
Rasy się krzyżowały, ale narody, mentalność i nawet charakterystyczne rysy twarzy czy budowa fizyczna na ogół przetrwała w niezmienionej w większości formie.


Czy możesz podać przykłady czy źródła?
Ale się na mnie uwzięliście! :(

Żródła: obserwacje własne, głównie życie w Polsce, życie w Wielkiej Brytanii (Anglia, Walia), podróże po innych krajach ...

Czy żyjesz tyle lat, by zobaczyć jak niezmienna jest rasa Slowian? Czekam na źródła historyczne.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 23:33 
Jest coś w mentalności Polaków, co odróżnia nas od ludzi z innych krajów. Mentalność na pewno nigdy nie była taka sama, ale są cechy, które odróżniają nas od Niemców czy Anglików. Ze swoich obserwacji (porównując do Anglików) choćby to, że umiemy się dobrze bawić na imprezach, Polacy nie oburzają się tak bardzo kiedy przyjacielsko klepie się ich po ramieniu lub udaje, że chce uderzyć (również z sympatią). Porównujac do Walijczyków - Polacy są pracowici, Walijczycy są leniwi, Polki są zadbane, Walijki otyłe, brzydkie i niezadbane...
Co do wyglądu. Wiesz kiedy widzę na ulicy w swoim mieście Anglików czy Niemców - rozpoznaję ich na piewszy rzut oka - inne rysy twarzy niż słowiańskie, budowa fizyczna (najczęściej sprawiają wrażenie, jakby ktoś z nich powietrze spuścił - tutaj przy okazji Niemców śmieję się z hitlerowskiego mitu o krępej budowy Aryjczykach na ogół nawet przypakowany "Germanin" zawsze będzie miał szersze biodra niż bary, u Polaków jest to rzadsze) różnią się genetycznie. Same rysy twarzy mają na ogół inne.
Co do Czechów, Słowaków etc. To nadal są Słowianie, pewne obyczaje, podobieństwa w mentalności i budowie fizycznej, no i w końcu w języku dalej mamy podobne ...
Sam mówisz, "mi jest bliżej mentalnością do Niemców" - czyli jakieś stereotypowe cechy u nich dostrzegasz.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 23:38 
rawimir napisał(a):
Kiedyś się zastanawiałem, co oznacza dla mnie bycie Polakiem i doszedłem do wniosku, że to przed wszystkim, to co Niemcy nazywają heimat - ojczyzna lokalna, tradycja rodzinna. Ona jest umiejscowiona w szerszym kontekście kultury i języka ale potrafię sobie wyobrazić, ze mój heimat nalzy do róznych narodów. Jak to na pograniczu bywało. Ja jestem wyłącznie polskojezyczny ale jeszcze wśród moich dziadków a nawet rodziców znajomość co najmniej dwóch języków lokalnych była normą.
I dokładnie tak. Kilka czynników ma na to wpływ - regionalizm, kultura. Mówisz heimat - tradycja rodzinna, ale oprócz mnie, pewne rzeczy są kontynuowane przez ludzi wokół. Dlaczego fakt ahistoryczny? Przecież choć były zabory, Polski długo na mapie nie było, to Polacy i tak zamieszkiwali te ziemie. W końcu nie uciekli i nie wrócili ...


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 23:43 
Ulf napisał(a):
Świętosław napisał(a):
ale narody, mentalność i nawet charakterystyczne rysy twarzy czy budowa fizyczna na ogół przetrwała w niezmienionej w większości formie.


Zastanawiam sie, czy sie pod wiatr ustawic - bo cos mi tu strasznie rosenbergowskim smrodem zalecialo.
Ale moze jestem poprostu przewrazliwiony, wiec najlepiej przylacze sie do prosby Rawimira. Zdefiniuj "polska mentalnosc". Bo dla mnie osobiscie np. Poznaniak ma zupelnie inna "mentalnosc" niz Bialostoczczanin.
( to oczywiscia przyklad pierwszy z brzegu - i nie majacy nikogo urazic)
A Białostoczczanin i Bawarczyk, albo Ślązak i mieszkaniec Yorkshire? Różnice się znajdą, ale w mentalności jednego narodu nie bedzie takich różnic jak w mentalności kilku innych narodów, scalonych choćby jednym językiem. Taki sam problem mają Niemcy, Francuzi i każdy inny większy kraj. Norwegowie mówią w kilku dialektach, Chińczycy chyba w 11 dialektach - ale korzeni wiedzą w kim szukać.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 23:45 
Enenna napisał(a):
Czy żyjesz tyle lat, by zobaczyć jak niezmienna jest rasa Slowian? Czekam na źródła historyczne.
No fakt, jedna kronika wspomina o Słowianach jako rudzielcach ... Rzymianie też podobno byli rudzi.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: niedziela, 18 października 2009, 23:56 
Świętosław napisał(a):
Ze swoich obserwacji (porównując do Anglików) choćby to, że umiemy się dobrze bawić na imprezach, Polacy nie oburzają się tak bardzo kiedy przyjacielsko klepie się ich po ramieniu lub udaje, że chce uderzyć (również z sympatią). Porównujac do Walijczyków - Polacy są pracowici, Walijczycy są leniwi, Polki są zadbane, Walijki otyłe, brzydkie i niezadbane...
Co do wyglądu. Wiesz kiedy widzę na ulicy w swoim mieście Anglików czy Niemców - rozpoznaję ich na piewszy rzut oka - inne rysy twarzy niż słowiańskie, budowa fizyczna (najczęściej sprawiają wrażenie, jakby ktoś z nich powietrze spuścił - tutaj przy okazji Niemców śmieję się z hitlerowskiego mitu o krępej budowy Aryjczykach na ogół nawet przypakowany "Germanin" zawsze będzie miał szersze biodra niż bary, u Polaków jest to rzadsze) różnią się genetycznie..


Zeby nie okreslic tego co piszesz jednym slowem BZDURA - napisze ogledniej, ze jest to typowa ksenofobia neofity pojawiajacego sie w nowym srodowisku i w wyniku braku akceptacji ze strony tego srodowiska - probujacego w ten niewyszukany sposob wzmocnic swoje zachwiane slabiutkie ego.
I to by bylo na tyle ode mnie.
Na temat "domoroslych" teorii rasowych nie chce mi sie nawet dyskutowac...
Nie jestem z Zadrugi.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 00:22 
Ulf napisał(a):

Zeby nie okreslic tego co piszesz jednym slowem BZDURA - napisze ogledniej, ze jest to typowa ksenofobia neofity pojawiajacego sie w nowym srodowisku i w wyniku braku akceptacji ze strony tego srodowiska - probujacego w ten niewyszukany sposob wzmocnic swoje zachwiane slabiutkie ego.
I to by bylo na tyle ode mnie.
Na temat "domoroslych" teorii rasowych nie chce mi sie nawet dyskutowac...
Nie jestem z Zadrugi.
Żebym nie określił Twojej wypowiedzi mianem "Wyjątkowa Bzdura".
1. Nie jestem ksenofobem (jak już pisałem pracowałem nawet pewien czas w innym kraju tj. Wielkiej Brytanii łącznie 9 miesięcy, lubię podróżować, byłem trzy razy we Włoszech, raz w Grecji, Turcji i marzę o dalszych podróżach ... ).
2. Nie czuję się tutaj wcale taki "nowy" - rzadko kiedy wchodzę po prostu na to forum. Swoje poglądy mam od niemal 8 lat niezmienione wielce. Nie oczekuję od nikogo akceptacji, uwierz mi, że w zwyczaju mam częściej od ludzi sie odcinać, niż dostosowywać do nich.
3. Trudno jak Polak myśli, że jest Celetem czy Wikingiem to jego sprawa! Tak przy okazji może słuchasz muzyki viking metal? Albo jakiej kolwiek odmiany muzyki metal? Jestem pewny że odpowiedziałbyś twierdząco!
Nie zamierzam nikogo namawiać do zmiany poglądów. Pojedź może do Szwecji głoś wszystkim, że jesteś Wikingiem - ciekawe co sobie o Tobie pomyślą? To tak jakby tutaj przyjechał Hiszpanin i głosił mi, że czci Peruna lub Welesa - nie wydawało by Ci się to śmieszne?
A jeśli chodzi o budowę fizyczną i tego typu kwestie, to od dosyć dawna interesuje mnie ten problem (od czasu kiedy zapoznałem się z teoriami Kretchmera i Sheldona, potem LaVeya). Zwracam na to baczną uwagę od wielu lat - obserwacja jest dla mnie podstawą w wielu kwestiach.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 00:25 
Świętosław napisał(a):
Jest coś w mentalności Polaków,...


Oj, pojechałeś bracie, pojechałeś.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 00:29 
rawimir napisał(a):
Świętosław napisał(a):
Jest coś w mentalności Polaków,...


Oj, pojechałeś bracie, pojechałeś.
Pojechałem, bo wszyscy mnie tutaj atakują ... I właśnie w mentalności Polaków jest m.in. to, że często gloryfikują obce twory, jakby były one nie wiadomo czym (w tym przypadku wierzenia obcych ludów). Jakoś Skandynawowie reklamują swoje, Brytyjczycy tak samo. A Polak, nie rozumiem tego ... zamiast szanować własne, szanuje cudze. O właśnie "Cudze chwalicie, a swego nie znacie". Czasem wydaje mi się warto by zwrócić uwagę, czy cudze dobrze znacie?


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 00:50 
Świętosław napisał(a):
rawimir napisał(a):
Świętosław napisał(a):
Jest coś w mentalności Polaków,...


Oj, pojechałeś bracie, pojechałeś.
Pojechałem, bo wszyscy mnie tutaj atakują ... I właśnie w mentalności Polaków jest m.in. to, że często gloryfikują obce twory, jakby były one nie wiadomo czym (w tym przypadku wierzenia obcych ludów). Jakoś Skandynawowie reklamują swoje, Brytyjczycy tak samo. A Polak, nie rozumiem tego ... zamiast szanować własne, szanuje cudze. O właśnie "Cudze chwalicie, a swego nie znacie". Czasem wydaje mi się warto by zwrócić uwagę, czy cudze dobrze znacie?

Kwestii bogów i sacrum, w ogóle nie rozpatruję z punktu widzenia swoje/obce. Poza tym, chyba inaczej widzę swoje a inaczej obce niż Ty. Różnice między kultura pochodzenia mojej matki i mojego ojca były większe niż różnice Wielkopolski gdzie się wychowałem a Niemiec. Pamiętam, ze kiedy pierwszy raz byłem w Niemczech, w małym miasteczku w byłym NRD, czułem się tak samo jak w małym mieście na pograniczu Wielkopolski i Pomorza, gdzie wtedy mieszkałem. Kiedy pojechałem na Ukrainę, przeżyłem kulturowy szok. Podobnie, kiedy kuzyn z żona i dzieciakami z kresów zwalił mi się na głowę bez zapowiedzenia na kilka tygodni. Wszystko w kręgu Polaków. Taka jest moja obserwacja.
Poza tym wypowiadanie się na temat urody kobiet różnych nacji, jest co najmniej seksistowskie. Nie mówiąc już o tym, że o gustach się nie dyskutuje.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 01:01 
rawimir napisał(a):
Kwestii bogów i sacrum, w ogóle nie rozpatruję z punktu widzenia swoje/obce. Poza tym, chyba inaczej widzę swoje a inaczej obce niż Ty. Różnice między kultura pochodzenia mojej matki i mojego ojca były większe niż różnice Wielkopolski gdzie się wychowałem a Niemiec. Pamiętam, ze kiedy pierwszy raz byłem w Niemczech, w małym miasteczku w byłym NRD, czułem się tak samo jak w małym mieście na pograniczu Wielkopolski i Pomorza, gdzie wtedy mieszkałem. Kiedy pojechałem na Ukrainę, przeżyłem kulturowy szok. Podobnie, kiedy kuzyn z żona i dzieciakami z kresów zwalił mi się na głowę bez zapowiedzenia na kilka tygodni. Wszystko w kręgu Polaków. Taka jest moja obserwacja.
Poza tym wypowiadanie się na temat urody kobiet różnych nacji, jest co najmniej seksistowskie. Nie mówiąc już o tym, że o gustach się nie dyskutuje.
No chyba nie wszystko w kręgach Polaków - piszesz coś o NRD, potem o Ukrainie ... Jeśli miałeś na myśli Słowian - NRD to nie Słowianie (obecnie rzecz jasna). Co do mentalności, mówi się nawet, że polska nauczycielka języka francuskiego nabiera pewnych francuskich cech charakteru. A dlaczego? Bo wśród nich przebywa. Podobnie jest w przypadku Polaków mieszkająych bliżej Ukrainy czy Niemiec.
Co do urody, tak kobiet jak i mężczyzn, wiem, że pewne rzeczy mogą być niestosowne, ale jak dla mnie - o czymś świadczą, dlatego nie lubię tabuizowac tego tematu (podobnie jak kwestii gustu, dobrego smaku etc.). Polki to niewątpliwie jeden z lepszych towarów eksportowych na Zachodzie ... i znowu stereotypowe najpiękniejsze Słowianki. Tu chyba faktycznie staję się szowinistą (i za pewne nie ja jeden :D ).


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 01:34 
Świętosław napisał(a):
No chyba nie wszystko w kręgach Polaków - piszesz coś o NRD, potem o Ukrainie ... Jeśli miałeś na myśli Słowian - NRD to nie Słowianie (obecnie rzecz jasna). Co do mentalności, mówi się nawet, że polska nauczycielka języka francuskiego nabiera pewnych francuskich cech charakteru. A dlaczego? Bo wśród nich przebywa. Podobnie jest w przypadku Polaków mieszkająych bliżej Ukrainy czy Niemiec.

Myślę, ze kiedy rano jeszcze raz przeczytasz co ja napisałem i co Ty napisałeś, nieadekwatność twojej odpowiedzi narzuci Ci się sama ;)
Świętosław napisał(a):
Co do urody, tak kobiet jak i mężczyzn, wiem, że pewne rzeczy mogą być niestosowne, ale jak dla mnie - o czymś świadczą, dlatego nie lubię tabuizowac tego tematu (podobnie jak kwestii gustu, dobrego smaku etc.). Polki to niewątpliwie jeden z lepszych towarów eksportowych na Zachodzie ... i znowu stereotypowe najpiękniejsze Słowianki. Tu chyba faktycznie staję się szowinistą (i za pewne nie ja jeden :D ).

Pozostawiam bez komentarza.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 12:51 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 31 marca 2008, 02:13
Posty: 135
Lokalizacja: Kraków
Celtowie w Europie
Obrazek

Część mojej rodziny ( kilka pokoleń wstecz, ale jednak) pochodzi z bezpośrednich okolic Hallstattu. W Krakowie, znam masę punktów osadnictwa celtyckiego. Kurcze, sama trochę tego osadnictwa wygrzebalam z ziemi.
Północ Polski jest pełna śladów wikingów. Truso, Jomsborg, Wolin- mają więcej wspólnego z tymi "obcymi" niż chciałbyś wiedzieć. Od wschodu, całkiem niedaleko, byli Waregowie. Oni tu byli. I Celtowie i Wikingowie. Kochali się ze "słowiańskimi" (khe, khe, khe) kobietami, zostawiali tu dzieci. Dzieci rosły, część rozprzestrzeniła się po świecie, część została.
I w części tych dzieci burzy się "czysta krew słowiańska" (pozwole sobie już darować moje teorie na temat słowańszczyzny jako takiej), w części odzywa się dziedzictwo starsze- praszczura spod Hallstattu, prababki z LaTene czy dziada z Jomsborga. To też jest nasze dziedzictwo- jeśli Ty się nie czujesz z nim związany, nikt Ci nie każe. Ale są tacy, którzy wciąż czują się bliscy tych prapraprzodków.

A ta Twoja "typologia antropologiczna" jest po prostu śmieszna. Rozpoznasz dwóch Niemców prezentujących sobą typ antropologiczny faktycznie rzadko spotykany w Polsce, ale gdy podejdzie do Ciebie trzeci i zacznie mówić, zatkasz się ze zdumienia, bo wyglądał na "Kowalskiego" ;)

_________________
O żaglach, książkach i innych sprawach
A tu można na mnie głosować, celem wysłania na Antypody ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 15:58 
Łał, zaglądam tak dla zabawy, a tu taka wojna.;)

Nie wiem o co się kłócić, typologia, obowiązująca obecnie w antropologii (co zapewne potwierdzi każdy kto się tego uczył), jest taka, że mamy trzy rasy (biała, czarna, żółta) i - w naszym kontekście biologicznym - cztery typy antropologiczne (nordyczny, śródziemnomorski, armenoidalny i laponoidalny). Koniec, kropka. To co kolega Świętosław pisze przypomina mi badanie "na oko". A na oko to chłop umarł. Takie rzeczy, jeśli już się koniecznie chce (dawniej robiono to w szkołach, teraz trzeba masy zezwoleń bo kwestia typu to sprawa politycznie niepoprawna), to się mierzy antropometrem i odpowiednimi wzorami.

Ilość procentowa "słowianina w słowianinie" to dla mnie rzecz totalnie abstrakcyjna ze względu na wędrówki ludów na terenach obecnej Polski. Byli Celtowie, byli Germanowie, było i południe, wszyscy, za przeproszeniem, (nie będę używać brzydkich słów ;) ) i w efekcie mamy taki a nie inny zestaw cech fizycznych. Już nie mówiąc o tym, że jest kilkaset lat czarnej dziury, o którą spierają się antropolodzy (a którą to czarną dziurę stworzyło niestety wczesne na naszych ziemiach chrześcijaństwo, systematycznie burząc i niszcząc dawne miejsca kultu - to nie była pokojowa ekspansja, za późno). Pisanie o tym, że jeden Polak czy Anglik wygląda inaczej przypomina mi frenologię. A, jak zapewne wszyscy wiemy, frenologia od dawna nie jest uważana za cokolwiek wartego uwagi.

A co jest w mentalności Polaków?
Marudzenie. :P


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 18:56 
Cześć dziewczyny!

O osadnictwie tak celtyckim jak i germańskim na terenie tych ziem wiem bardzo dobrze. Ale zarówno Germanie jak i Celtowie zostali stąd wyparci. Słowianie zdominowali etnicznie Europę, często wypierając inne ludy. Nie chcę już nic powtarzać o jezyku tradycji, kulturze etc.

Może faktycznie brakuje mi dowodów na poparcie moich tez, ale moje zagraniczne pobyty raczej do takich wniosków prowadzą. Ja często dostrzegam różnice w budowie fizycznej u ludzi zza granicy. Czasem śmiałem się "O typowy Anglik, ma charakterystyczną płaską twarz", "O typowy Francuz, ciemne włosy, uroda szczura", "Typowy Fin - wielka szczęka", "Grek orli nos". No oczywiście nie zamierzam niczyich uzczuć estetycznych tutaj psuć.

Marudzenie jak najbardziej, :D wychwalanie obcego też.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 19:47 
Ech, westnchnął lesniczy....

Drogi Świętosławie, czy myśląc stereotypami, mógłbyś nie obrażać innych nacji? Porównywanie kogokolwiek do szczura a nawet tylko porównanie czyjegoś wyglądu do tego zwierzęcia, to przejaw braku szacunku dla drugiego czlowieka. W tym konkretnym wypadku moze być to uznane za przejaw nacjonalizmu. Nie będę tego tolerował na forum PFI.
Proszę się do tego zastosować.
RAdmin


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 20:08 
Przepraszam, nie chciałem obrazić Francuzów, po prostu nie wiedziałem jak lepiej opisać ich rysy twarzy ... Chodziło mi tylko o kształty - nie mam nic do Francuzów. Symaptyczny celtycki naród. :D


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 20:31 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 3 listopada 2007, 20:03
Posty: 83
Lokalizacja: Kraków | Warszawa
Świętosław napisał(a):
Nie zamierzam nikogo namawiać do zmiany poglądów. Pojedź może do Szwecji głoś wszystkim, że jesteś Wikingiem - ciekawe co sobie o Tobie pomyślą? To tak jakby tutaj przyjechał Hiszpanin i głosił mi, że czci Peruna lub Welesa - nie wydawało by Ci się to śmieszne?

Wiesz co z moich kontaktów z osobami pochodzącymi z Wysp Brytyjskich i będących członkami ruchów neopogańskich stamtąd się wywodzących (Druidyzm, Wicca, czarownictwo eklektyczne) wnioskuję, że dla nich nie jest to w żaden sposób śmieszne. Także ruch bazujący siłą rzeczy na tradycji celtyckiej, jakim jest Druidyzm jest popularny poza obszarami gdzie Celtowie dotarli i - w większości - dzisiejsi potomkowie Celtów nie widzą w tym nic zdrożnego. Może dlatego, że w tym neopogaństwie podejście do boskości jest po prostu inne niż Ty prezentujesz. Kwestie ile kto ma w sobie z danej narodowości zupełnie nie mają znaczenia, stajesz jako człowiek w obliczu Bogów / natury / Kosmosu.

Ale kontynuując zaczęte przez Ciebie dywagacje, ktoś kiedyś pokpiwał ze mnie w rozmowie: "Taaak, wmawiaj sobie, że w ogóle przy twojej ulicy to Celtowie mieszkali". Wybuchnęłam śmiechem, bo dokładnie tak jest - parę przystanków autobusem wzdłuż mojej ulicy i mamy ślady osadnictwa celtyckiego :) Co oczywiście w kontekście mojej wypowiedzi powyżej piszę jedynie jako ciekawostkę.

Może nie wiesz, ale Druidyzm jest bardzo popularny w Australii, co Ty na to? A może w ogóle napiszesz co sądzisz o religijności mieszkańców USA, Australii czy Kanady, co oni powinni czcić według Ciebie? ;)

Aha i nie zarzucaj ludziom
Cytuj:
A Polak, nie rozumiem tego ... zamiast szanować własne, szanuje cudze.
bo przecież nikt tu się chyba nie odnosi pogardliwie do religii Słowian.

_________________
"You seek renewal? Into the pot with you, then!" - Cerridwen.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: poniedziałek, 19 października 2009, 21:09 
Cześć Keira!

1. Oczywiscie, że ruch celtycki jest silny w Wielkiej Brytanii, w końcu wyspy te można nawet uznać za kolebkę współczesnych Celtów - Walijczycy, Kornwalijczycy, Szkoci czy Irlandczycy to jak dla mnie stuprocentowi Celtowie (od razu zaznaczam, że wiem o osadnictwie Wikingów w tym rejonie). Nic dziwnego, że tam to jest takie silne.
2. Słabo znam ruch druidów, dlatego trudno mi jest polemizować w tej kwestii z Tobą - znam parę osób identyfikujących się z tą gałęzią "nowostarej religii" (znak autorski). Co mogę jednak zaznaczyć, Brytyjczycy (i tu znowu kwestia mentalności) zupełnie inaczej zapatrują się na większosć kwestii, do których my Polacy mamy zupełnie inne podejście. U nas tradycja narodowa utożsamiana jest z katolicyzmem. A jak to jest w Wielkiej Brytanii? Tam religia nie gra wcale większej roli w życiu mieszkańców (przynajmniej ja to tak oceniam). Polak powie, że religię każdy powinien jakąś u siebie przynajmniej określić (czy powiedzieć jestem agnostykiem, ateistą, poganinem, katolikiem wierzącym i niepraktykującym). Anglicy, których poznałem mówili po prostu "Nie jestem w ogóle religijny". Tak jak poznałem nacjonalistów walijskich, którzy paradoksalnie nie mówili po walijsku - w ogóle nie znali swojego macierzystego języka, swoją kulturę bardzo słabo, co na nasze warunki jest zwyczajnym paradoksem, bo kto powie, że Polak nacjonalista nie musi znać ojczystego jezyka i kultury?
W przypadku podejścia do religii Celtów, wydaje mi się jest podobnie. Ludzie z tamtego regionu w ogóle nie przywiązują wagi do tego typu kwestii. Od lat był to kraj gdzie różne plemiona toczyły walki i dla nich kwestie rasowo-plemienne po prostu nie mają znaczenia (by nie rzec nawet są na ogół potępiane).
2. Jak już pisałem pewene plemiona były tutaj - Celtowie zwłaszcza, ale zostali wyparci.
3. USA, Kanada, Australia i generalnie kraje kolonialne to już zupełnie inna historia ... Człowiek z Kennewick, Vinlandia i usilne próby stworzenia warunków europejskich na tamtejszym gruncie... bez komentarza.
4. Czy nikt nie odnosi się pogardliwie do religii Słowian? Kiedy ludziom mówię, że mój system to "słowiański eklektyzm" to często ludzie się krzywią ... Nie raz nawet się ze mnie śmiali (zaznaczam, że sami odnosili się do wierzeń Wikingów czy Celtów). Ponadto kiedy otworzysz przeciętny podręcznik eklektycznej wicca, zwróć uwagę, ciagle masz wymieniony: panteon bogów celtyckich, germańskich, greckich, rzymskich, egipskich, hinduskich, babilońskich. A ile z tych publikacji wspomina coś o Słowianach?


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 00:22 
Cytuj:
Cześć dziewczyny!


:D
Co prawda mam włosy za ramiona, ale za taki tekst zwykłem w mordę lać. :P

Cytuj:
Może faktycznie brakuje mi dowodów na poparcie moich tez,


Jeśli nie masz dowodów, to mamy koniec dyskusji. :)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 00:42 
Kurcze, jak masz taki niejednoznaczny pseudonim i zdjęcie to nie żyw do mnie urazy ... nie chciałem!

Dyskusja może trwać dalej, kiedyś może uda mi się poprzeć moje tezy jakimiś badaniami. Jeszcze się nie poddaję - na razie zawieszam moje argumenty na czas dalszej polemiki.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 01:56 
Jest ze starych lat i z branży, nie widzę potrzeby zmiany. Pseudonim znaczy. ;)

Co do badań, jak mówiłem - frenologii nie traktuje się poważnie, a ty uskuteczniasz coś w tym kształcie. W sumie ciekawą sprawą byłoby sfalsyfikowanie Czekanowskiego (afair), ale to chyba raczej pienia absurdu. :)

Moim zdaniem nie ma raczej jakichś cech fizycznych charakterystycznych dla danego narodu europejskiego. Wiadomo, jeśli idzie o np. ludy wschodnie, to mamy, dajmy na to, "mongolską kieszonkę", ale to zupełnie inna bajka, bo polega na przystosowaniu się do otoczenia (w tym przypadku - wiatru). Obecna Polska, Niemcy, Francja to w tej chwili totalny genetyczny misz-masz. Wiadomo, że odróżnisz np. Włocha z południa od Fina czy Norwega, ale tylko wtedy gdy mieszanina jest stosunkowo mała. A tego się nie uniknie w dzisiejszym świecie i dobrze - bo im szersza pula genów, wiadomo, tym lepiej. Stąd argumenty o takim czy innym wyglądzie Francuzów czy tym że z Anglika "uchodzi powietrze" można między bajki włożyć.

Co do badań, nikt takich nie przeprowadzi. Kiedyś ze znajomym antropologiem rozmawialiśmy nt. badań DNA homoseksualistów, oraz udowodnienia pewnej teorii (której tu nie przytoczę, przykro mi). Żyjemy w zbyt politycznie poprawnej rzeczywistości, żeby jakiekolwiek kontrowersje miały miejsce. Światem rządzi pieniądz i nikt nie wyłoży kasiorki na jakieś niepewne z punktu widzenia politycznie poprawnej etyki badania. Tak samo jak choćby badanie typu antropologicznego, które spotyka się ze społecznym odrzuceniem i z reguły testowani są studenci, bo to zawsze fajniejsze zajęcia (potwierdzam ;)).


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 03:07 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 31 marca 2008, 02:13
Posty: 135
Lokalizacja: Kraków
Świętosław napisał(a):
Cześć Keira!

1. Oczywiscie, że ruch celtycki jest silny w Wielkiej Brytanii, w końcu wyspy te można nawet uznać za kolebkę współczesnych Celtów - Walijczycy, Kornwalijczycy, Szkoci czy Irlandczycy to jak dla mnie stuprocentowi Celtowie (od razu zaznaczam, że wiem o osadnictwie Wikingów w tym rejonie). Nic dziwnego, że tam to jest takie silne.


Z tego co wyczytałam, Keira miała razej na myśli, że żaden z tych "Celtów" (na procenty spuśćmy litościwie kurtyne milczenia, bo również ich w wiekszym, czy mniejszym stopniu dotyczy mieszanie się etnosów), nie uwaza za śmieszne, że "niecelt" czci celtyckich bogów.

Cytuj:
2. Słabo znam ruch druidów, dlatego trudno mi jest polemizować w tej kwestii z Tobą - znam parę osób identyfikujących się z tą gałęzią "nowostarej religii" (znak autorski). Co mogę jednak zaznaczyć, Brytyjczycy (i tu znowu kwestia mentalności) zupełnie inaczej zapatrują się na większosć kwestii, do których my Polacy mamy zupełnie inne podejście. U nas tradycja narodowa utożsamiana jest z katolicyzmem. A jak to jest w Wielkiej Brytanii? Tam religia nie gra wcale większej roli w życiu mieszkańców (przynajmniej ja to tak oceniam). Polak powie, że religię każdy powinien jakąś u siebie przynajmniej określić (czy powiedzieć jestem agnostykiem, ateistą, poganinem, katolikiem wierzącym i niepraktykującym). Anglicy, których poznałem mówili po prostu "Nie jestem w ogóle religijny". Tak jak poznałem nacjonalistów walijskich, którzy paradoksalnie nie mówili po walijsku - w ogóle nie znali swojego macierzystego języka, swoją kulturę bardzo słabo, co na nasze warunki jest zwyczajnym paradoksem, bo kto powie, że Polak nacjonalista nie musi znać ojczystego jezyka i kultury?
W przypadku podejścia do religii Celtów, wydaje mi się jest podobnie. Ludzie z tamtego regionu w ogóle nie przywiązują wagi do tego typu kwestii. Od lat był to kraj gdzie różne plemiona toczyły walki i dla nich kwestie rasowo-plemienne po prostu nie mają znaczenia (by nie rzec nawet są na ogół potępiane).


Jak rozumiem, mówimy tu o stereotypach i wartościach rdzennych. Trudno się dziwić, że są one inne u Anglika, Irlandczyka czy Polaka. Każdy z nich identyfikuje się z inną grupą etniczną, a każdą z tych grup opisują inne autostereotypy i inne, wykształcone na przestrzeni dziejów wartości. Anglik może nie przywiązywać wagi do religii, bo on sam widzi się jako członek grupy dominującej- zdefiniuje się przez historię, imperializm, 5 o'clock, powściągliwość czy swoją tolerancję i przyzwolenie na multikulturowość w zarządzanym przez siebie państwie*. Irlandczyk z kolei będzie się trzymał religii, bo tylko ona mu została po wynaradawiającej dominacji Anglików. Język został wyrugowany, więc Irlandczyk jest Irlandczykiem ponieważ jest katolikiem. Nie wiem, co definiuje Walijczyka w oczach Walijczyków, ale nic dziwnego, ze jest to inna sfera niż w wypadku Polaka. A Polak wcale nie zastanawia się nad religią. Polak, podobnie do Irlandczyka, ciągnie stereotyp wyhodowany w czasie zaborów, wierzy że jest katolikiem, W ODRÓŻNIENIU od prawoslawnych i protestanckich zaborców. To nie jest refleksyjny nacisk na zdefiniowanie religijności. To jest odróżnienie się od wroga, które pokutuje, mimo że nieco stracilo na aktualności.
Jeśli chodzi natomiast o kwestie obojętności czy "potępiania" poruszania kwestii etnicznych- ot, zwykła poprawność polityczna, reakcja obronna Anglików na potencjalne zagrożenie związane z odradzającą się etnicznością poszczególnych nacji Wielkiej Brytanii. Zauważ, że nawet jesli dotyczy to samych Anglików, to Walijczyków czy Szkotów już w dużo mniejszym stopniu (vide: walijski nacjonalista)

Cytuj:
2. Jak już pisałem pewene plemiona były tutaj - Celtowie zwłaszcza, ale zostali wyparci.


I co? Nagle po ludziach, kulturze, która zajmowala 3/4 kontynentu zrobiła się dziura? Byli- nie ma? Część została wybita, część zasymilowana przez różne ludy które przyszły na ich miejsce, część przetrwała w izolacji- ale ta asymilacja zawsze działa w dwie strony. Nawet zdominowana grupa zostawi po sobie jakiś ślad w kulturze silniejszego. Geny też pozostały, po prostu ich nosiciele przestali czuć łączność z Keltoi, a zaczęli z ich następcami.

Cytuj:
3. USA, Kanada, Australia i generalnie kraje kolonialne to już zupełnie inna historia ... Człowiek z Kennewick, Vinlandia i usilne próby stworzenia warunków europejskich na tamtejszym gruncie... bez komentarza.

Na temat człowieka z Kennewick nie będę się wypowiadać, bo nie mam pojęcia, co mu tam właściwie wybadano, poza tym, że mogl byc białym, Indianinem czy Ajnem. W sumie ciekawa kwestia, dziękuję, że mi podsunąłeś temat do grzebania. Natomiast istnienie Winlandu jest faktem. W historii Ameryki jest epizod osadnictwa wikinskiego, które po kilkudziesięciu (mam nadzieję, że mi się nie pomylilo zbytnio ;)) latach trwania upadło. Mam dziwne wrażenie, że obrażasz się na historię i próbujesz oceniać procesy, które się po prostu zdarzyły. Nie ma tu czego wartościować, pewne rzeczy się wydarzyły i były całkowicie poprawne z punktu widzenia ludzi, którzy byli głównymi aktorami tego dramatu. A cywilizacja europejska jest ekspansywna i nie jest z tego powodu ani dobra, ani zła. Po prostu ma taką cechę.

Cytuj:
4. Czy nikt nie odnosi się pogardliwie do religii Słowian? Kiedy ludziom mówię, że mój system to "słowiański eklektyzm" to często ludzie się krzywią ... Nie raz nawet się ze mnie śmiali (zaznaczam, że sami odnosili się do wierzeń Wikingów czy Celtów). Ponadto kiedy otworzysz przeciętny podręcznik eklektycznej wicca, zwróć uwagę, ciagle masz wymieniony: panteon bogów celtyckich, germańskich, greckich, rzymskich, egipskich, hinduskich, babilońskich. A ile z tych publikacji wspomina coś o Słowianach?


Może skrzywienie wynika z połączenia eklektyzmu ze słowianskością? Jakby mi ktoś powiedział, że jestem celtyckim eklektykiem, nordyckm eklektykiem czy jakuckim eklektykiem to też bym na niego dziwnie patrzyła. A każda z tych grup jakoś wpłynęła na mój system wierzeń. Jestem po prostu poganką i wtedy śmieją się tylko ludzie ograniczeni. A tych to ja mam w głębokim poważaniu ;).
Natomiast co do podręczników do wicca eklektycznej- pisane są przez ludzi z tzw. Zachodu, na zachodnich wzorcach. Zachód nie zna słowiańszczyzny, bo słowiańszczyzna się nie eksportuje. Mam wrażenie, że wśród szerokich mas ludu wciąż jeszcze pokutuje przekonanie, że co "nasze" to "badziewne". Szary Polak nie będzie "sprzedawał" słowiańskości na zachodzie, bo wciąż mamy ogólnonarodowy kompleks. Za tym idą polscy badacze, którzy są mało publikowani, bo slowiańszczyzna nie jest "ciekawa". Nie jest "ciekawa" bo ma kompleks i się nie reklamuje.... I tak w kółko ;) Powoli się to zmienia, wiec może za kilkanaście lat znajdziesz w podręczniku wicca eklektycznego wzmiankę o Perunie i Perperunie. I zapewne będą to takie brednie, że zatęsknisz za czasami, kiedy słowiańskich bogów zostawiano w spokoju ;)



-------
*nie jestem Anglikiem, nie robiłam badań, podane przykłady są tylko zgadywaniem na podstawie moich własnych stereotypów.

_________________
O żaglach, książkach i innych sprawach
A tu można na mnie głosować, celem wysłania na Antypody ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rodzimowierstwo etniczne czy miejscowe?
PostNapisane: wtorek, 20 października 2009, 11:04 
Chimaira napisał(a):

Co do badań, jak mówiłem - frenologii nie traktuje się poważnie, a ty uskuteczniasz coś w tym kształcie.
Moim zdaniem nie ma raczej jakichś cech fizycznych charakterystycznych dla danego narodu europejskiego.
Co do badań, nikt takich nie przeprowadzi. Kiedyś ze znajomym antropologiem rozmawialiśmy nt. badań DNA homoseksualistów, oraz udowodnienia pewnej teorii (której tu nie przytoczę, przykro mi). Żyjemy w zbyt politycznie poprawnej rzeczywistości, żeby jakiekolwiek kontrowersje miały miejsce. Światem rządzi pieniądz i nikt nie wyłoży kasiorki na jakieś niepewne z punktu widzenia politycznie poprawnej etyki badania. Tak samo jak choćby badanie typu antropologicznego, które spotyka się ze społecznym odrzuceniem i z reguły testowani są studenci, bo to zawsze fajniejsze zajęcia (potwierdzam ;)).


Wiesz jeden szwedzki profesor ogłosił, że murzyni nie potrafią myśleć tak jak biali ludzi i choć miał jakieś dowody na poparcie swoich tez, oskarżono go o rasizm. Tu się z Tobą zgodzę, ludzie pewne rzeczy tabuizują, ale skoro tak jest - jest to zwyczajne ukrywanie faktów i faktycznie nic w ten sposób nikt nie udowodni ... Także kwestie genów, ras etc.
O co chodzi z tymi badaniami DNA homoseksualistów? Napiszesz na mi na priv.?


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 124 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL