Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest czwartek, 20 czerwca 2019, 07:15

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2012, 02:03 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 10 lutego 2011, 15:47
Posty: 268
Hej!

Dziękuję wszystkim za spotkanie.

Ucieszyła mnie frekwencja. Bardzo miło było zobaczyć znajome twarze, których nie widziałem przez kilka lat.

Co do mojego wystąpienia, to liczę na to, że kiedyś w końcu uda mi się opublikować artykuł, tak, żeby wiedza na temat Starego George'a była powszechnie znana.

Miło było też zobaczyć z bliska osoby znane mi z nicków i dyskusji forumowych. :)

Obrazek

_________________
http://siliniez.blogspot.com/

https://www.facebook.com/SlavPaganism


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2012, 14:01 
Offline
Rozmowny

Dołączył(a): poniedziałek, 12 grudnia 2011, 21:31
Posty: 79
Lokalizacja: Warszawa? lub Zbrosławogród
Skomentuje tak http://www.youtube.com/watch?v=YHGq-u8zgP0

_________________
nie wiedziano w co sie wpakowano


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2012, 15:09 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
Bardzo dziękuję Jelonkowi, Rawimirowi, Siliniezowi i Wietrznemu za prelekcje! Brawo Panowie!
Jelonku, Twoja skrupulatność uczyniłą na mnie wielkie wrażenie, myślałam, że przez swoje historyczne zacięcie trochę się orientuję w historii czarostwa, a okazało się, że jeszcze duuuużo mi brakuje. Szczególnie mnie interesuje publikacja Twojego referatu - jest wyczerpujący, bardzo rzetelny, a przy tym ciekawy. Dziękuję bardzo za konspekt i podanie artykułów szczegółowych - świetny punkt wyjścia dla tych, którzy chcą się dowiedzieć więcej - od razu wiadomo co warto przeczytać. Cieszy mnie też, że miały okazję Cię poznać osoby, które są fanami Twojej translatorskiej twórczości - a było takich co najmniej kilka, nie wiem ilu zebrało się na odwagę by podejść :)
Rawimirze, muszę powiedzieć, co wszyscy myślą - wymiatasz :) Nie mogę się doczekać pisemnej wersji artykułu! Kogokolwiek nie było, ma czego żałować!
Siliniezie - świetny wykład, dobrze rozładował atmosferę, ale bez popadania w rozprężenie. Mnóstwo wiedzy o czarostwie brytyjskim i jego różnych nurtach - świetnie naświetla miejsce Wicca w kontekście czasu i miejsca powstania. Razem umieściliście Wicca w czasie, przestrzeni i kontekście kulturowym, a to świetna baza pod to, żeby reszta informacji dobrze się ułożyła i stworzyła spójny konstrukt.
Historia Pickingilla bardzo mi się skojarzyła z artykułem Jelonka, który wysłał mi kilka dni temu na potrzeby czasopisma PFI. Mówił o legendzie czarownicy, jej micie, który czyni ją kimś spomiędzy światów. Myślę, że Pickingill i ogrom historii o jego mocach to właśnie przykład takiej legendy - nieważne czy to prawda, ważne co daje czarownicy. Życzę, by owoc Twojej ciężkiej pracy udało się opublikować w jakimś poczytnym, recenzowanym czasopiśmie.
Wietrzny - odnowiłeś we mnie fascynację mitami arturiańskimi, mogłabym z nich wynieść dużo więcej gdybym wcześniej wpadła na to, by myśleć o nich jak o historiach inicjacyjnych! Mam nadzieję, że uda się zamieścić jakiś skrót referatu, mógłby też zainteresować Hellenistów i Druidów. Razem z Rawimirem świetnie umieściliście Wicca w świecie idei :)
Dziękuję Wam wszystkim! Poniżej, za co, choć na pewno zapomniałam o tysiącu przysług, za które również dziękuję, ale nie mogę pisać 10 stron ;) :
Każdy z prelegentów wcześniej dużo ze mną rozmawiał, aby udało się wszystko sensownie połączyć i przekazać rzetelną wiedzę, wszyscy razem wytworzyli doskonałą synergię. Osoby zainteresowane Wicca pomogły mi zrozumieć na jaką wiedzę jest popyt - stąd frekwencja, która mnie nie zdziwiła :) Bardzo wiele pomógł Tormey (specjalne dzięki za napar z kobylaka i dzięki dla Szymona, dzięki którego warsztatom mogłam się wymądrzać, że wiem co to kobylak :) ) - jak we wszystkim co dzieje się w Warszawie. Gdyby nie wcześniejsza działalność PFI, która zainicjowała formułę, której użyłam (spotkanie kilkugodzinne, konstruktywne, merytoryczne i darmowe - wykorzystywane np. przy warsztatach zielarskich Annelie i Tormeya oraz warsztatach z tworzenia lampionów całego zespołu PFI Warszawa, w których organizacji nie brałam udziału), nie wiem czy w ogóle przyszła by mi do głowy. Pomogli też uczestnicy - to oni złożyli stoły, przynieśli mi kanapki (winiu :*), kiedy nie mogłam sobie pozwolić na wyjście z sali, odpowiadali na najróżniejsze pytania na panelu dyskusyjnym, wysłali mi piękne listy po wszystkim i już zaczęli nawiązywać kontakt z osobami, z którymi najbardziej "zaiskrzyło".
Dziękuję Rawimirowi, Tin i Morganie za rady o tym, jak sobie poradzić, a wszystkim obecnym i współpracującym za wyrozumiałość.
Jedne z najpiękniejszych chwil jakie przeżyłam koordynując była wczoraj - długie brawa po świetnej prelekcji Rawimira (brawa od osób inicjowanych w aż 4(!) różnych kowenach i mnóstwa osób nieinicjowanych, albo takich, które w ogóle uczestniczyły w pogańskim spotkaniu pierwszy raz w życiu) i owacja na stojąco, którą zafundował mu Jelonek oraz panel, na którym merytorycznie, sympatycznie i pokojowo poruszano nawet drażliwe tematy. Jesteście niesamowici!
Dziękuję Małej Wróżce za inspirację i doskonały humor :*
Zbrosławie - nie ma łatwych odpowiedzi. Mam nadzieję, że to początek.

Luiza

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2012, 16:25 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 29 lutego 2008, 02:33
Posty: 219
Dzięki, było miło-zwłaszcza zobaczyć kilkoro znajomych po tak długiej przerwie:)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2012, 19:44 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 23 marca 2011, 23:35
Posty: 10
Lokalizacja: Puławy
Witam!
Ze swej strony chciałam bardzo podziękować wszystkim prelegentom za cudowne wykłady i profesjonalne ich przedstawienie!!!! Było naprawdę cudownie i inspirująco! A przy okazji poznałam tylu nowych ludzi: Wietrznego i jego żonę - cudowną Wiedronę, poznałam również Berenikę i Mohegana (dzięki wam kochani za zaproszenie na comiesięczne spotkania, pewnie skorzystam przy jakiejś okazji), cieszę się również, ze poznałam prześliczną Anię - rodzimowierkę! (nie wiem, czy to się tak odmienia, jeśli pomyliłam, to sorry). O rany, naprawdę było cudownie, wspaniała atmosfera, rozmowy z ludźmi, zobaczenie Annelie i Wojtka, Aditi (następnym razem porozmawiamy dłużej! :D ), Morgany i wielu, wielu innych, to wszystko przyniosło tak pozytywną energię, że uśmiechałam się sama do siebie przez całą drogę do domu, jak jakaś nienormalna! :D
Dzięki wielkie Luizo za stworzenie warunków, by taka inicjatywa się udała i przyniosła tak wiele pozytywnych aspektów, wielu mogło zobaczyć, ze środowisko wiccańskie potrafi się ze sobą porozumieć, jeśli nie ma nikogo, kto dokłada wszelkich starań, by nas ze sobą skłócić, pod płaszczykiem troski o zgodę i pojednanie! Obecność na konferencji wiccan z czterech kowenów (aleksandriańskich, gardneriańskich i linii łączącej te dwie tradycje), to było naprawdę coś!!!! W dodatku wszyscy ze sobą rozmawiali!!! :D
Naprawdę, ta konferencja na długo utkwi mi w pamięci, pewnie do następnej takiej inicjatywy, o co już dzisiaj proszę Luizę!!! :lol:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: wtorek, 19 czerwca 2012, 11:18 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 7 czerwca 2011, 09:27
Posty: 212
Podziękowania dla Luizy za pomysł konferencji i doprowadzenie do jej realizacji. Początkowo nie bardzo byłem przekonany do tego pomysłu. Nie jest tajemnicą, że w światku wiccańskim jest wiele napięć, ale okazało się, że mimo tego możliwe jest przedstawienie wielu kwestii związanych z wicca jeśli zostanie stworzona sensowna platforma. Miejsce, w którym każdy może poczuć się swobodnie. Dziękuję za to Luizie :).
I co się okazało? Ano to, że podobieństw jest o wiele więcej niż różnic, a różnice są w pełni akceptowalne, co jest właśnie jedną z głównych cech wicca. No chyba, że przyjmuje się postawę, że każdy ma prawo być w błędzie ;). Ale taka postawa ma mało wspólnego z akceptacją. Na konferencji takiej postawy nie było widać. Co więcej, okazało się, że czasem większe różnice w poglądach na niektóre kwestie, np. na kwestię Bogów wiccańskich i bogów w ogóle, czy na reinkarnację, występowały pomiędzy osobami z jednego kowenu, a wiccanie z różnych mieli bardzo podobne spojrzenie. To dobitnie pokazuje jak nienaturalnym dla wicca jest upieranie się przy jednej wizji. Stanem naturalnym dla wicca jest daleko idąca otwartość na różne możliwości, choć poddane pewnej określonej formie.
Zaskoczeniem dla mnie było, że wykłady Jelonka i mój okazały się komplementarne. Podczas gdy Jelonek osadził wicca w ciągu czarowniczych, czy szerzej czarowniczo-religijnych praktyk spotykanych w Europie od najdawniejszych czasów do dziś, ja starałem się osadzić wicca w pewnym ciągu idei filozoficznych i mistycznych od starożytności do dziś. Na takim a nie innym ujęciu tematu pewnie zaważyło to, że Jelonek zawsze interesował się historią, a ja i z racji wykształcenia lubię widzieć ciąg idei oraz lubię definicje :D. Ale najciekawsze było to, że ani Jelonek ani ja nie próbowaliśmy udowadniać, że wicca wprost z czegoś wyewoluowała, a raczej że jest osadzona w określonym kontekście zdarzeń historycznych i określonym kontekście filozoficzno-mistycznym, co musiało zapładniać umysły ludzi.
Trochę się bałem przed wykładem, że rozważania terminologiczne trochę zanudzą słuchaczy, ale przebrnęli dzielnie do końca :).
Luiza, jeszcze raz dzięki za pomysł i realizację konferencji. Mam nadzieję, że następna, bo wiem, że planujesz kolejną, będzie równie udana.

_________________
Wicca i wiccanie


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: wtorek, 19 czerwca 2012, 12:29 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 17 czerwca 2012, 23:04
Posty: 16
Jako, że to jest mój pierwszy post nie wiem, co napisać, aby nie wyszło źle.
Może tak. Osobiście jestem osoba małej wiary. Od jakichś ćwierć wieku nie wierzę w żadnego Boga Bogini lub Bóstwo. Nie sądzę, aby to się szybko zmieniło, ale też nie zarzekam się. Podobno to przychodzi nagle. Zdecydowanie jednak bliżej mi do ludzi żyjących w naszej tradycji i czerpiącej z naszej historii, a nie obcej kultury narzuconej nam przez Rzymian w imię doraźnych interesów i tak też przez wieki rozwijanej. Przyznam, że idąc na spotkanie wiccan trochę się bałem. Dobrze, że jeszcze alkohol nie wyparował z piątkowego wieczoru. Na miejscu spotkałem grono bardzo sympatycznych ludzi o bardzo otwartych umysłach. Do tematyki wykładów podchodziłem z dystansem, każdy z nich potrafił jednak zainteresować i pobudzić do myślenia. Czytałem wcześniej o bardzo dużej otwartości i horyzontach myślowych wiccan, ale to co mówił Jelonek szczególnie podczas dyskusji wywiera ogromne wrażenie. Prosty przekaz a jednocześnie tak przedstawiony, ze człowiek tylko mógłby przytakiwać. Bardzo często wychodziło, ze mam identyczne spostrzeżenia i poglądy. Nad tym co mówił Rawimir trzeba się głębiej zastanawiać. Ponieważ to raczej filozofie i idee to bez wczytania się, można łatwo je przeinaczyć Podczas innych referatów widać było bardzoszeroką wiedzę i nie szablonowe podejście do tematu. Widać było, ze nie jest to nauka zdobyta na podstawie jednej książki tylko poszukiwań. No i oczywiście Luiza, jako uroczy uśmiechnięty moderator idealnie prowadząca spotkanie. Mam nadzieję, że będę mógł wziąć udział w jeszcze nie jednej dyskusji.

_________________
Jak śpię to jest OK, ale jak tylko otworzę oczy przypomina mi się, że życie to tylko survival z seksem i pieniędzmi w tle.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: wtorek, 19 czerwca 2012, 21:46 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
Hej,

Ja chciałem wszystkim podziękować za niezapomniane wrażenia i ciekawe prelekcje. Miło było spotkać starych i nowych znajomych. Fajnie, że udało się stworzyć pozytywną atmosferę i przyciągnąć tak wielu ludzi. Mam nadzieję, że nasze spotkanie z czasem stanie się imprezą cykliczną w ramach Polskiego Oddziału Międzynardowej Federacji Pogańskiej. :)

Jelonek

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: środa, 20 czerwca 2012, 17:01 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Zaluje, ze nie dane mi bylo wpasc na konferencje. Mam nadzieje, ze kiedys podobne wydarzenie zostanie powtorzone.

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: środa, 20 czerwca 2012, 22:32 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
Moi drodzy,

Mam nadzieję, że już w drugiej połowie sierpnia uda się zorganizować drugą edycję spotkania :) W międzyczasie, zapraszam do zapoznania się z konspektami dwóch prelekcji, które wygłoszono tej niedzieli :)

I

Jelonek

Historyczne korzenie współczesnego pogańskiego czarownictwa – referat wygłoszony na spotkaniu wiccańskim 17.06.2012 roku

Podczas postępującej chrystianizacji Europy wszelkie formy czarownictwa utożsamiono z satanizmem. Chociaż na początku nawet kościół uznawał, że jest ono formą przedchrześcijańskiej religii. W pochodzącym prawdopodobnie z 314 roku Canon Episcopi możemy przeczytać:

„Czy kiedykolwiek dawaliście wiarę zabobonom, na podobieństwo niektórych podstępnych niewiast, które twierdzą, że oddały się we władanie Szatanowi, ogłupione diabelskimi rojeniami? W nocy, wraz z Dianą, pogańską boginką, w towarzystwie innych niewiast, pokonują wielkie odległości na grzbietach zwierząt, wśród ciszy nocnej, słuchając rozkazów owej Diany, jako swej pani i oddając się na jej usługi podczas pewnych określonych nocy.”

W opublikowanym w 1486 roku „Malleus Maleficarum” autorstwa dwóch dominikanów Heinricha Kramera i Jacoba Sprengera ostatecznie zrównano czarownice z czcicielami Szatana. Wszelkie formy magii zostały uznane za przejaw diabelskich mocy, efekt zawarcia paktu z demonem. Czarownice miały spotykać się w nocy na szczytach gór, gdzie często przylatywały na miotłach, bądź widłach. Podczas dziwnych rytuałów spółkowały z samym Szatanem oraz z innymi demonami, które towarzyszyły im na co dzień pod postaciami zwierząt domowych, nazywanych chowańcami. Porywały z kołysek niemowlaki, które składały w ofierze diabłom, a z ich tłuszczu wyrabiały słynną maść umożliwiająca latanie w powietrzu. Czarownice sprowadzały zarazy, powodowały nieurodzaj.

Dotąd nie wiadomo na ile opisane w „Malleus Maleficarum” praktyki miały jakikolwiek związek z rzeczywistością, a na ile były wytworem wyobraźni autorów. Z całą pewnością część z nich rzeczywiście miała miejsce i była pozostałością kultów pogańskich, jak to było w przypadku włoskich Benandanti, którzy co roku opuszczali swe ciała by pod postaciami wilków, szczurów i motyli walczyć o urodzaj pól ze złymi czarownicami. Czcili oni również boginię nazywaną Abundią, Irodianą, bądź po prostu Matką Przełożoną. Od końca XVI wieku Benandanti byli prześladowani przez Kościół i utożsamieni z destruktywnymi siłami, z którymi się zmagali. Pod koniec XVII wieku Benandanti przestali istnieć. Polowania na czarownice, które swoje apogeum osiągnęły w XVI i XVII wiekach udało się jednak przetrwać podobnym grupom w innych częściach Europy, takim jak chociażby słoweńscy kresniki, których magii uczyły pokrewne angielskim elfom wiły, węgierscy táltos czy posiadający lecznicze moce rumuńscy tancerze căluşari.

To, że podobne historie rzeczywiście miały miejsce potwierdził włoski naukowiec profesor Carlo Ginzburg, który swoich książkach „Nocne bitwy: czarownictwo i kulty agrarne w szesnastym i siedemnastym wiekach” („The Night Battles: Witchcraft and Agrarian Cults in the Sixteenth and Seventeenth Centuries” 1966) i „Ekstaza. Odkodowanie sabatu czarownic.”(„Ecstasies. Deciphering the Witches’ Sabbath” 1989) przytoczył niezbite dowody na istnienie tego kultu.

W 1749 roku włoski pisarz Girolamo Tartarotti wydał książkę „O nocnych spotkaniach czarownic” (“De Congresso Notturno Delle Lammie”). Następnie, w 1751 roku powstało jej rozszerzone wydanie zatytułowane „Obrona teorii o nocnych spotkaniach czarownic” („Apologia del Congresso Notturno Delle Lammie).

Według Tartarotti czarownictwo było tak naprawdę pozostałością kultu pogańskiej bogini Diany i wbrew nauczaniu kościoła nie miało nic wspólnego z satanizmem. Wszelkie nadnaturalne elementy towarzyszące historią czarownic Tartarotti przypisywał przesądom oraz ignorancji.

Podobne teorie głosił niemal sto lat później profesor prawa karnego na uniwersytecie w Berlinie Karl Ernst Jarcke. Jacke twierdził, że pogańskie religie przetrwały pośród najbiedniejszych warstw społecznych, w szczególności chłopów. Kościół wydał im wojnę i zrównał z satanizmem. Jacke nie wykluczył też, że z czasem członkowie owych kultów sami zaczęli uważać się za satanistów, a rogate bóstwo, które czcili zrównali z chrześcijańskim diabłem.

W 1839 roku teorię Jackego rozpropagował inny niemiecki uczony Franz Josef Mone. Uważał on jednak, że kult czarownic, chociaż nie miał korzeni satanistycznych, tylko pogańskie, rzeczywiście zagrażał społecznemu ładowi. Według niego czarownice składały ofiary z ludzi i brały udział w nocnych orgiach, o co posądzali je chrześcijańscy prześladowcy. Kult ów miał przywędrować na tereny dzisiejszych Niemiec z Grecji i charakterem przypominał tamtejsze pogańskie religie misteryjne.

Najbardziej wpływowym dziwiętnastowiecznym tekstem opisującym czarownictwo jako pozostałość pogańskim religii była jednak wydana w 1862 roku “Czarownica” („La Sorcière”) autorstwa wybitnego francuskiego historyka Julesa Micheleta. Pomimo imponującego dorobku naukowego jej autora trudno ją jednak traktować jako książkę historyczną. Prędzej jest to manifest ideologiczny Micheleta, będący wyrazem jego niechęci do kościoła katolickiego, wspierającego, jego zdaniem, wyższe klasy społeczne. Religią ludu było natomiast czarownictwo, będące ekstatycznym kultem pogańskiego boga Pana utożsamionego przez kościół z szatanem. Kultowi przewodziły kapłanki, które zajmowały się też lecznictwem.

W 1893 roku amerykanska feministka Matilda Joslyn Gage w swojej głośnej książce “Kobieta, kościół i państwo” („Woman, Church and State”) powtórzyła w ślad za Micheletem, iż czarownice były kapłankami pogańskiego kultu płodności. Według Gage kapłanki owe czciły przede wszystkim wielką boginię. Sam kult natomiast miał swe korzenie w starożytnych, matriarchalnych kulturach, które miały istnieć kiedyś na terenie Europy. W pracy Gage czarownictwo po raz pierwszy zostało współcześnie połączone z pogańskim boginicznym kultem. Wiele lat później ów wątek podjęła w swojej pracy z 1974 roku zatytułowanej „The Gods and Goddesses of Old Europe” amerykańska archeolożka litewskiego pochodzenia Marija Gimbutas.

Zwolennikiem teorii Micheleta i Gage był też wybitny brytyjski matematyk oraz twórca statystki matematycznej Karl Pearson. Czarownictwo było jego zdaniem religią praktykowaną w starożytnych kulturach matriarchalnych, która przetrwała do czasów nowożytnych, koncentrując się z czasem na kulcie rogatego boga. Jedną z ostatnich kapłanek tej religii miała być, według niego, Joanna D’Arc.

W 1899 roku amerykański badacz folkloru Charles Godfrey Leland opublikował „Aradię, albo ewangelię czarownic”, w której zebrał on wierzenia kultu czarownic praktykowanego we współczesnej mu Toskanii. Twierdził on, że materiał dla owej publikacji dostarczyła mu kobieta o imieniu Maddalena, która sama uważała się za czarownicę. Przedstawione w „Aradii” czarownictwo bardzo przypominało kult, który wcześniej opisał Michelet. Było religią biednych i uciśnionych. Czarownice czciły w nim boginię Diane i jej brata Lucyfera, a także ich córkę, Aradię.

Wszystkie te teorie wydawały się potwierdzać badania nowożytnych procesów czarownic przeprowadzone przez wybitną egiptolożkę dr Margaret Alice Murray. W 1921 roku wydała ona „Kult czarownic w Europie zachodniej” („The Witch-Cult in Western Europe”). W ślad za Micheletem, Gage i Lelandem, od których twórczości zawsze publicznie się odcinała, twierdziła ona, że czarownictwo było paneuropejskim starożytnym kultem płodności, w którym czczono bogów Dianę i Dianusa. W przeciwieństwie do tych autorów uważała ona jednak, że czarownicami i czarownikami było również wielu europejskich władców, którzy jedynie oficjalnie wyznawali chrześcijaństwo. Władcy owi byli co pewien czas składani w ofierze, zgodnie z krwawą, starożytną tradycją zaprezentowana chociażby w popularnej „Złotej gałęzi” antropologa sir Jamesa Georgea Frazera. Opisany przez Murray kult był niezwykle dobrze zorganizowany i przez wiele stuleci miał skutecznie realizować z chrześcijaństwem. Czarownice spotykały się w niewielkich grupach określanych mianem covenów. Świętowały cztery święta agrarne, Sabaty, oraz pełnie księżyca określane mianem Esbatów. Według Murray rogata postać przewodząca spotkaniom czarownic była tak naprawdę przebranym przywódcą kultu, który na czas rytuału utożsamiany był z bóstwem.

Teorie Murray krytykowali historycy czarownictwa tacy jak C. L. Ewen, który nazwał je „jałowymi bredniami”. Ponieważ jednak krytyka jej dzieł była publikowana w niskonakładowych pismach naukowych nie udało jej się poważnie wpłynąć na reputację książek Murray. Generalnie uważa się, że jej pomysły, choć dobrze wyrażone, były rezultatem błędnej interpretacji i nadinterpretacji opierającej się na wybiórczych dowodach i niepewnych źródłach. Murray zarzucono też fałszowanie niektórych dokumentów. Klasyczne spojrzenie na jej teorie, zawierające przykłady wybiórczego cytowania tekstów potwierdzających jakoby jej tezy możemy odnaleźć w książce Normana Cohn’a „Wewnętrzne demony Europy” („Europe’s Inner Demons”). Żaden naukowiec nigdy nie poddał pod wątpliwość konkluzji Cohn’a. Znani historycy, którzy zgadzają się co do krytyki pomysłów Murray to między innymi Ronald Hutton, G. L. Kitteredge, Keith Thomas i wielu innych. Wpowiedź profesora J. B. Russela jest wyrazem właśnie tej pozycji.

Źródła z których korzystała Murray były dość ograniczone: “ kilka dobrze znanych prac napisanych przez demonologów z kontynentu, kilka skrawków papieru zapisanych w Anglii i sporo opublikowanych informacji ze szkockich procesów czarownic. Większość niewydanych dowodów była całkowicie ignorowana.” (Hutton 1991)

Jednym z przykładów stosowanej przez Murray wątpliwej metodologii jest jej koncepcja lóż (covens) z trzynastoma członkami. Jest ona zbudowana na podstawie jedynego pośród tysięcy szkockich źródeł. Podczas poszukiwań innych lóż z trzynastoma członkami Murray, wyłączała, włączała osoby tak, by zawsze wychodziło trzynaście. Na przykład wśród czarownic sądzonych podczas procesów w Aberdeen w 1597, dwadzieścia cztery były spalone a siedem wygnano. Murray opisuje tylko dwadzieścia sześć oskarżonych, by pokazać, że chodziło o dwie loże. Z czternastu ludzi oskarżonych o czary w St Osyth (Robbins 425), dwie powieszono. Aczkolwiek Murray wspomina tylko trzynastu tworzących lożę. (“Kult Czarownic w Europie Zachodniej”, dodatek trzeci).

Murray dopasowała źródła do swoich teorii. Cytując zeznania oskarżonych skupiała się na prozaicznych detalach omijając te ustępy, w których rzekome czarownice twierdziły, że latają na swoje spotkania czy zmieniają w zwierzęta, bądź donosiły, że diabeł ni stąd ni zowąd pojawiał się i znikał. Zgodnie z tym co twierdzi Kitterdge i inni historycy europejska obsesja sabatów praktycznie nie znalazła udokumentowania w angielskich źródłach, mimo to Murray twierdzi, że jest ona uniwersalna.

Największe kontrowersje wydaje się budzić fakt, że Murray doszła do wniosku, że wymuszane torturami zeznania były wiarygodne, gdyż ich zawartość zdawała się potwierdzać istnienie koherentnego systemu, który przedstawiła w swoich publikacjach. Inkwizytorzy zadawali swym ofiarom naprowadzające pytania dopóki nie otrzymywali wymaganych wypowiedzi, tak by mogli wreszcie skazać i stracić oskarżonych. Koherentny system na który trafiła Murray był częściowo inspirowany satanistycznym czarownictwem zdefiniowanym w „Malleus Maleficarum”, w którym pisano, że czarownice składały ofiary z ludzi, uczestniczyły w orgiach. Murray częściowo zgadzała się z tymi oskarżeniami. Opisując angielskie procesy faworyzowała zeznania zebrane przez Matthew Hopkinsa, „Generała Tropiącego Czarownice”, które wydobywane były wątpliwymi sposobami, a często fabrykowane.

Późniejsze prace Murray dotyczące Kultu Czarownic kierowane były do szerokiego czytelnika i w związku z tym cechowały się bardziej fantazyjnym i rozrywkowym językiem niż poprzednie jej prace naukowe. „Bóg Czarownic” („The God of the Witches”), opublikowany w 1931 rozwinął jej teorię, że członkowie kultu czarownic czcili wywodzącego się z prehistorii Rogatego Boga. Murray uważa, że zeznania czarownic, które twierdziły, że czciły Szatana wydają się potwierdzać ten fakt. Według niej informacje dotyczące Szatana świadczyły na korzyść istnienia pogańskich zborów, którym przewodniczył kapłan noszący rogaty hełm i reprezentujący rogatego boga.

Nie jest to jedyna kontrowersyjna teza, którą stawia Murray w owej książce; inna głosi, że władcy europejscy byli w sporej części poganami, a zamachy na nich są dowodem na to, że byli oni składani (lub próbowano ich składać) w ofierze, by zapewnić pomyślność ziem przez nich rządzonych. Całość uzupełniają spekulacje dotyczące pochodzenia opowieści o tzw. „czarownym ludzie”. I właśnie one wydaja się najbardziej wartościowe z całej książki.

Murray drobiazgowo analizuje baśnie, konfrontuje je ze zwyczajami plemion epoki brązu, których pozostałości mogły skutecznie bronić się przed ostateczną asymilacją i w związku z tym jeszcze w późnym średniowieczu zamieszkiwały rzadziej zaludnione miejsca w Europie.

Podobnie jest z sugestiami, że władcy na Wyspach Brytyjskich byli składani w ofierze pogańskim Bogom, by zapewnić pomyślność swojej ziemi. Bardzo ciekawa była by analiza zapisów śmierci owych władców z punktu widzenia przetrwałych do tych czasów wierzeń pogańskich. Być może owe opisy, podane przez kronikarzy nosiły w sobie znamiona odwołań do starożytnych rytuałów zakorzenionych głęboko w podświadomości piszących (choćby opisy krwi użyźniającej ziemię). Być może rzeczywiście postrzegano wtedy władców bardziej w pogański niż chrześcijański sposób.

Idea, że władca jest reprezentantem Boga na ziemi to ostatecznie idea pogańska, zaadoptowana dopiero później przez chrześcijaństwo. Niestety pani Murray zamiast skupić się na analizie tekstu i mentalności średniowiecznego człowieka – ciągle bardziej poganina niż chrześcijanina – snuje domysły na temat przynależności wymienianych władców do tajemniczego kultu. Kultu, jedynym dowodem na istnienie którego w późnym średniowieczu były wspomniane już przeze mnie zeznania „czarownic”.

Teoria Margaret A. Murray jest na pewno ciekawa. Doskonale też potwierdza tezę, że „bóg starej religii staje się diabłem nowej”. Niemniej jednak w przytłaczającej większości przypadków pomija ona pewne oczywiste fakty na rzecz własnych domysłów. Ja osobiście nie znalazłem w niej żadnych realnych dowodów na istnienie owego kultu i jego powiązań z ówczesnymi klasami rządzącymi. Wynika z niej natomiast, że w ówczesnej Europie pogański światopogląd był nadal bardzo mocno zakorzeniony – i z pewnością miał ogromny wpływ na postrzeganie świata, postaci władców czy chrześcijańskich świętych.

Murray z czasem odnosiła się coraz bardziej emocjonalnie do wszelkiej krytyki zarzucając przeciwnikom religijne uprzedzenia. W „Boskim Królu Anglii” („The Divine King in England”, 1954 ) rozszerzyła zakres swojej wcześniejszej teorii twierdząc, że istniał pogański spisek pośród angielskiego możnowładztwa, tego samego możnowładztwa z którego wywodzili się wiodący członkowie kościoła. Podejrzana śmierć Williama Rufusa była rytualną ofiarą Świętego Króla złożoną przez Henryka Pierwszego, człowieka tak pobożnego, że ufundował największe opactwo w Anglii. Ten sekretny spisek, według niej, spowodował śmierć wielu władców z siedemnastowiecznym Jamesem Pierwszym włącznie. Święta Joann d’Arc – której katolicką pobożność i ortodoksyjność potwierdza wiele dokumentów ( takie jak dyktowane przez nią listy, w których groziła krucjatą przeciwko husytom) a którą stracili Anglicy z , jak twierdzili później jej sędziowie, powodów czysto politycznych – była przez Murray przedstawiona jako pogańska męczennica. Obraz mesjanistycznego (samo) ofiarowania tych postaci jest interesującą spekulacją, ale nie był bramny poważnie nawet przez jej nawet najbardziej zajadłych zwolenników, aczkolwiek wykorzystywano go w powieściach.

Wielu współczesnych Wiccan, a takż część współczesnych badaczy tej religii twierdzi, że w latach trzydziestych dwudziestego wieku jej publikacje doprowadziły do powstawania „murryopodobnych” covenów do jednego z których w 1939 roku został inicjowany Gerald Brosseau Gardner. Gardner rozwinął te doświadczenia by w konsekwencji stać się jednym z twórców Wicca, wpływowego prądu we współczesnym ruchu neopogańskim. Zwrot „Stara Religia”, używany przez wielu Pogan dla określenia odziedziczonej po przodkach pogańskiej religii wywodzi się z teorii przedstawionych przez Murray, aczkolwiek wielu z nich coraz częściej wydaje się zdawać sobie sprawę, że bardziej adekwatne jest w tym przypadku wyrażenie „Stare Religie”. Inne terminy bądź koncepcje takie jak loża (coven), esbat, wiccański kalendarz Koło Roku, i Rogaty Bóg powstały pod wyraźnym wpływem, bądź bezpośrednio wywodzą się z prac Murray. Teorie Murray wywarły częściowy wpływ na wyznawców koncepcji starożytnego europejskiego matriarchatu i wyolbrzymionej wersji polowań na czarownice, w którą wierzą niektóre feministki i Neopoganie.

II

Siliniez

„Stary George Pickingill i 9 covenów.”


Badacze zajmujący się religią wicca zazwyczaj, opisując historię jej
powstania, datują początek na okres ożywienia okultystycznego, jakie miało
miejsce w Wielkiej Brytanii na przełomie XIX i XX wieku, skąd przechodzą
bezpośrednio do inicjacji Geralda Gardnera w 1939 r. do covenu, który miał
istnieć wówczas na terenie rejonu New Forest w południowej Anglii. Ten
schemat się powiela. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, żeby religia
wicca powstała bez związku z jakimś kontekstem historycznym i w oderwaniu
od wcześniejszych, nawet tylko epizodycznych praktyk na tym polu.
Fundamentalnym staje się więc przynajmniej podjęcie próby ustalenia,
prawdopodobnych praźródeł i genezy powstania tej religii.
Próbując nieco odtworzyć, zaciemniany skutecznie już przez samych twórców
rodowód wicca, chciałbym zwrócić uwagę na sylwetkę George’a Pickingilla,
znanego bardziej jako „Stary George” („Old George”), angielskiego
czarownika żyjącego na przełomie XIX i XX wieku. Postać ta, choć jest
niezwykle kontrowersyjną w kręgach brytyjskiego czarownictwa, nie powinna
być przy okazji omawiania wicca, w żadnym razie pomijana i marginalizowana.

W niniejszym opracowaniu postaram się spróbować nieco przybliżyć, bardzo
trudne już w chwili obecnej do odtworzenia fakty i oddzielić je od barwnych
mitów związanych z hipotetyczną genezą religii wicca w Wielkiej Brytanii.
Referat składa się z ośmiu głównych punktów:
1. Rozpoczynam od zaprezentowania tez Billa Liddella dotyczących rzekomej
działalności Pickingilla, jego publikacji na łamach czasopisma The Wiccan.
2. Opisuję barwne legendy, które zebrali folkloryści Eric Maple i Charles
Lefebure.
3. Przedstawiam informacje na temat Pickingilla, jakie udało się zebrać na
bazie dostępnych informacji, głównie ksiąg parafialnych i wywiadów z
respondentami.
4. Życiorys staje się punktem wyjścia do rozważań, na temat jego rzekomego
wkładu w rozwój czarownictwa.
5. Przedstawiam historie domniemanych uczniów Pickingilla (Aleistera
Crowley, Alan Bennett, Hargrave Jennings).
6. Omawiam istniejące w Wielkiej Brytanii te tradycje czarownictwa, które
mogą stanowić linię sukcesyjną Starego George’a (Horsa Coven, Cultus
Sabbati, Via Nocturna, The Eight Winds Path, Clan Tubal Cain, Coven Atho,
Corventus Quercus oraz czarownictwo z rejonu Devon oraz Somerset), a także
wypowiedzi respondentów Ralpha Harveya czy George’a Wellsa.
7. Przechodzę do prezentacji opinii wyznawców (Alex Sanders, Janet i
Stewart Farrarowie, John Score, Doreen Valiente) i badaczy (Ronald Hutton,
William Baker) w tym temacie.
8. Na zakończenie przedstawiam własne wnioski.
Zdając sobie sprawę z dużych utrudnień w warstwie faktograficznej, gdyż i
tej religii są nieobce spory między poszczególnymi tradycjami czarownictwa
i ich liderami o osobisty wkład w jej kształt doktrynalny, genezę
powstania, ciągłość przekazu itp. W tym opracowaniu podejmę próbę
przedstawienia tylko jednego z możliwych wariantów tworzenia się zrębów
wicca, nie starając się przesądzać o jego jedynej słuszności.

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: środa, 20 czerwca 2012, 23:22 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Dzieki za konspekty :) Co prawda nie zastapi to prelekcji, ale da wiedze na temat gdzie szukac.

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: środa, 20 czerwca 2012, 23:32 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
Czekam również z niecierpliwością na artykuł Rawimira, który prawdopodobnie opublikuje na podstawie swojej prelekcji :)

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: czwartek, 21 czerwca 2012, 00:02 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Akurat Rawimira to sam zmolestuje o tekst wykladu :)

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: czwartek, 21 czerwca 2012, 23:28 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 10 lutego 2011, 15:47
Posty: 268
Dlaczego w moim konspekcie wyraz "coven" został spolszczony? W sumie "Horsa Coven" czy "Coven Atho" (oryg. Coven of Atho) to nazwy własne.

http://www.youtube.com/watch?v=HiAn_LF1D_U

_________________
http://siliniez.blogspot.com/

https://www.facebook.com/SlavPaganism


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: czwartek, 21 czerwca 2012, 23:29 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 10 lutego 2011, 15:47
Posty: 268
Ups! Teraz widzę, że forum automatycznie spolszcza ten wyraz. :roll:

_________________
http://siliniez.blogspot.com/

https://www.facebook.com/SlavPaganism


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: piątek, 22 czerwca 2012, 07:34 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Mississauga, ON, Canada
Siliniez napisał(a):
Dlaczego w moim konspekcie wyraz "coven" został spolszczony? W sumie "Horsa Coven" czy "Coven Atho" (oryg. Coven of Atho) to nazwy własne.

http://www.youtube.com/watch?v=HiAn_LF1D_U


Masz rację - wyłączyłem funkcję autokorekty obejmującą wyraz "kowen" i pochodne.

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: piątek, 22 czerwca 2012, 12:14 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 10 lutego 2011, 15:47
Posty: 268
Świetnie, dzięki wielkie! :)

_________________
http://siliniez.blogspot.com/

https://www.facebook.com/SlavPaganism


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: wtorek, 26 czerwca 2012, 00:00 
Offline

Dołączył(a): poniedziałek, 18 czerwca 2012, 22:04
Posty: 1
To ja też chciałam bardzo podziękować za pouczające spotkanie, trochę mnie przytłoczył ogrom wiadomości i tego typu atrakcje, ale mam nadzieję, jakoś się w tym rozeznam (kiedyś). No to tyle. Kto ja? Hmmm dziewczyna, krótkie, rude włosy.. :mrgreen:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: wtorek, 26 czerwca 2012, 10:34 
Offline
Rozmowny

Dołączył(a): poniedziałek, 12 grudnia 2011, 21:31
Posty: 79
Lokalizacja: Warszawa? lub Zbrosławogród
C.d. komentarza

Zaskakujące wystąpienie Jelonka spowodowało, że nie mam pewności, czy bardziej należy uważać na Chrześcijan podszywających się pod pogan czy na pogan podszywających się pod Chrześcijan.

Pierwszorzędne wystąpienie Rawimira uświadomiło mi, że Zbrosławogrodzianie zasiedlają Zbrosławogród.

Wystąpienie Silinieza spowodowało, że kupiłem monohydrat kreatyny.

Wystąpienie Wietrznego również przyczyniło się do tego zakupu. Zastanawiam się, czy jeżeli ktoś wyrósł z wina, to jest człowiekiem przepełnionym?

Rozmowa z Luizą spowodowała, że zrozumiałem głęboki sens harmonogramów wypoczynku.

Wiele innych zdarzeń spowodowało wiele innych zdarzeń.

Ciekawe spotkanie.

_________________
nie wiedziano w co sie wpakowano


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: dziękuję za spotkanie i ciekawe wykłady
PostNapisane: wtorek, 26 czerwca 2012, 14:13 
Offline
Milczek

Dołączył(a): niedziela, 17 czerwca 2012, 19:45
Posty: 3
Witam serdecznie,

przepraszam, że piszę po tak długim czasie – musiałam wyjechać na ponad tydzień. Ale miło wspominam i myślę, ze nie jest za późno by się przedstawić. Tamtej niedzieli mocno spóźniona przyszłam z mężem na wykłady poświęcone Wicca, o których nieco tylko wcześniej znalazłam informację na stronie wicca.pl.

Być może zainteresuje Was, jak tam trafiłam. No cóż, trochę przypadkowo. Albo „przypadkowo”. Szukałam wzoru tatuażu, który mógłby zakryć inną, dawno temu i niestety nieudolnie zrobioną „dziarę”, którą mam na plecach. Ja i trzy fajne dziewczyny. Mając po naście lat zrobiłyśmy sobie takie same tatuaże, ech ;). Wygłupiałyśmy się, może nawet wierzyłyśmy, że jesteśmy czarownicami i zaczerpnęłyśmy motyw z obciachowej książki o magii (nie wiadomo nawet, czy książkę, czy magię wziąć w cudzysłów i aż wstyd klikać, co to właściwie było za wydawnictwo). Teraz, próbując się uporać z bazgrołem, znalazłam symbol Potrójnej Bogini. Urzekł mnie, poszłam po strzałkach.

Temat wydał mi się tak pasjonujący, że przeczytałam stronę „od deski do deski”, zaglądając również do działu linków. Byłam świeżo po spontanicznej wycieczce na Łysą Górę (Łysiec), w którą uciekając przed Euro, wybrałam się z synkiem. Na nowo nakręciłam się moim starym tematem. Nie tak znów nieobecnym pomimo wszystkich ataków hmm… przeczywistości. W końcu do dziś zbieram zioła w lesie, inne podlewam na balkonie w bloku i uczę córki, że lepiej nosić suknie niż dżinsy. I że dobrze jest wbiec w ciuchach prosto w spienione morze. I że lepiej zauważyć ten moment, kiedy zachodzące słońce przegląda się w lustrach naszych blokhauzów.

Idąc „po strzałkach”, nieoczekiwanie na jednej stronie znalazłam całe mnóstwo spraw, które od dawna mnie interesują, poglądy odzwierciedlające w dużej mierze mój własny światopogląd i pomysły na życie, które do złudzenia przypominają moje własne duchowe dążenia. Wydało mi się, że byłoby świetnie poznać wiccan, może nawet, jak to w trakcie wykładu ujął Rawimir, połączyć to, co indywidualne, z tym, co można przeżyć tylko w większej grupie.

Opowiedziałam o wszystkim mężowi (mówcie mu Sierść – odwieczna ksywka), który uznał, że temat rzeczywiście jest interesujący. Zostawiając dzieci w domu, prosząc sąsiadkę by do nich zajrzała, wyrwaliśmy się – tak na chwilkę. Potem w Paradoksie nie byliśmy pewni, czy domowe obowiązki nie wezwą nas zaraz z powrotem i dlatego pozwoliliśmy sobie wkroczyć na salę w połowie wykładu (poświęconego filozofii). Ktoś miły doradził nam przynieść sobie krzesła, od razu zrobiło nam się raźniej. Posłuchaliśmy opowieści o tajemniczych powiązaniach odwiecznych wątków kultury i filozofii.
W czasie przerwy snuliśmy się trochę, nie wiedząc, jakby tu zacząć rozmowę. Wreszcie przemiło zagadnęła nas Luiza i porozmawialiśmy. Dzięki niej również z Rawimirem, a chwilę przed wyjściem również z Lechem, który się do nas odezwał. Bardzo dziękujemy za serdeczność i wszystkie informacje, także te z wykładu pełnego legend i romskich odniesień (te ostatnie są moją pasją). Ponieważ nie tylko wpadliśmy spóźnieni, ale również musieliśmy wcześniej wyjść i nie udało nam się kulturalnie przedstawić ani dłużej porozmawiać – przepraszamy za to i mamy nadzieję nadrobić.

Jeśli to możliwe, chętnie dowiemy się więcej o Wicca i szerzej – o neopogaństwie. Chętnie weźmiemy udział w kolejnych spotkaniach, tym razem pewnie już lepiej przygotowani, z kieszeniami pełnymi czasu i głowami pełnymi pytań.

Pozdrawiam,
Mania


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: dziekuję za spotkanie i ciekawe wykłady
PostNapisane: wtorek, 26 czerwca 2012, 14:17 
Offline
Milczek

Dołączył(a): niedziela, 17 czerwca 2012, 19:45
Posty: 3
Witam serdecznie,
przepraszam, że piszę po tak długim czasie – musiałam wyjechać na ponad tydzień. Ale miło wspominam i myślę, ze nie jest za późno by się przedstawić. Tamtej niedzieli mocno spóźniona przyszłam z mężem na wykłady poświęcone Wicca, o których nieco tylko wcześniej znalazłam informację na stronie wicca.pl.
Być może zainteresuje Was, jak tam trafiłam. No cóż, trochę przypadkowo. Albo „przypadkowo”. Szukałam wzoru tatuażu, który mógłby zakryć inną, dawno temu i niestety nieudolnie zrobioną „dziarę”, którą mam na plecach. Ja i trzy fajne dziewczyny. Mając po naście lat zrobiłyśmy sobie takie same tatuaże, ech ;). Wygłupiałyśmy się, może nawet wierzyłyśmy, że jesteśmy czarownicami i zaczerpnęłyśmy motyw z obciachowej książki o magii (nie wiadomo nawet, czy książkę, czy magię wziąć w cudzysłów i aż wstyd klikać, co to właściwie było za wydawnictwo). Teraz, próbując się uporać z bazgrołem, znalazłam symbol Potrójnej Bogini. Urzekł mnie, poszłam po strzałkach.
Temat wydał mi się tak pasjonujący, że przeczytałam stronę „od deski do deski”, zaglądając również do działu linków. Byłam świeżo po spontanicznej wycieczce na Łysą Górę (Łysiec), w którą uciekając przed Euro, wybrałam się z synkiem. Na nowo nakręciłam się moim starym tematem. Nie tak znów nieobecnym pomimo wszystkich ataków hmm… przeczywistości. W końcu do dziś zbieram zioła w lesie, inne podlewam na balkonie w bloku i uczę córki, że lepiej nosić suknie niż dżinsy. I że dobrze jest wbiec w ciuchach prosto w spienione morze. I że lepiej zauważyć ten moment, kiedy zachodzące słońce przegląda się w lustrach naszych blokhauzów.
Idąc „po strzałkach”, nieoczekiwanie na jednej stronie znalazłam całe mnóstwo spraw, które od dawna mnie interesują, poglądy odzwierciedlające w dużej mierze mój własny światopogląd i pomysły na życie, które do złudzenia przypominają moje własne duchowe dążenia. Wydało mi się, że byłoby świetnie poznać wiccan, może nawet, jak to w trakcie wykładu ujął Rawimir, połączyć to, co indywidualne, z tym, co można przeżyć tylko w większej grupie.
Opowiedziałam o wszystkim mężowi (mówcie mu Sierść – odwieczna ksywka), który uznał, że temat rzeczywiście jest interesujący. Zostawiając dzieci w domu, prosząc sąsiadkę by do nich zajrzała, wyrwaliśmy się – tak na chwilkę. Potem w Paradoksie nie byliśmy pewni, czy domowe obowiązki nie wezwą nas zaraz z powrotem i dlatego pozwoliliśmy sobie wkroczyć na salę w połowie wykładu (poświęconego filozofii). Ktoś miły doradził nam przynieść sobie krzesła, od razu zrobiło nam się raźniej. Posłuchaliśmy opowieści o tajemniczych powiązaniach odwiecznych wątków kultury i filozofii.
W czasie przerwy snuliśmy się trochę, nie wiedząc, jakby tu zacząć rozmowę. Wreszcie przemiło zagadnęła nas Luiza i porozmawialiśmy. Dzięki niej również z Rawimirem, a chwilę przed wyjściem również z Lechem, który się do nas odezwał. Bardzo dziękujemy za serdeczność i wszystkie informacje, także te z wykładu pełnego legend i romskich odniesień (te ostatnie są moją pasją). Ponieważ nie tylko wpadliśmy spóźnieni, ale również musieliśmy wcześniej wyjść i nie udało nam się kulturalnie przedstawić ani dłużej porozmawiać – przepraszamy za to i mamy nadzieję nadrobić.
Jeśli to możliwe, chętnie dowiemy się więcej o Wicca i szerzej – o neopogaństwie. Chętnie weźmiemy udział w kolejnych spotkaniach, tym razem pewnie już lepiej przygotowani, z kieszeniami pełnymi czasu i głowami pełnymi pytań.
Pozdrawiam,
Mania


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: środa, 27 czerwca 2012, 12:20 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
Hej,

Cieszę się, że nasze spotkanie Wam się podobało równie bardzo jak nam samym. :wink: Przy okazji informuję, że 22 lipca 2012 roku, w niedzielę odbędzie się w Warszawie kameralne spotkanie Wiccan i osób zainteresowanych tematem. Takie spotkania organizowane są w Warszawie co miesiąc od półtora roku.

Zainteresowani niech piszą na emaila roebuck@gazeta.pl, lub do Luizy, krajowej koordynatorki Międzynarodowej Federacji Pogańskiej.

Jelonek

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po spotkaniu pt. "Korzenie i źródła Wicca Tradycyjnego"
PostNapisane: środa, 27 czerwca 2012, 14:27 
Offline
Milczek

Dołączył(a): niedziela, 17 czerwca 2012, 19:45
Posty: 3
Rawimirze, Jelonku - dziekuję za wszystkie informacje. Idzie lato, a z nim dużo wyjazdów. Mam wolny zawód, więc daty są często ruchome. Gdybym była poza Warszawą, poczytam chętnie teksty ukryte pod podanymi linkami, a jeśli na miejscu - odezwę się w sprawie spotkania.

Pozdrawiam serdecznie,
Mania


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL