Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest czwartek, 21 listopada 2019, 17:56

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: [Sesja WHFRP]Gotowa na wszystko
PostNapisane: poniedziałek, 2 marca 2009, 18:32 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Tak, tytul jest nawiazaniem ;)

Na razie, zanim zaczniemy grac, pare kwestii organizacyjnych i teoretycznych.

1. Posty bede dzielil na dwie czesci (jezeli zajdzie taka potrzeba):

Czesc fabularna
-------------------------------------------------------------------------------------
Czesc mechaniczna


Przyklad:
(...) nagle tuz przy waszych stopach wbija sie strzała. Z zarosli slychac krzyk "w imieniu Kompanii Lesnych Braci, stac!", chwile pozniej na trakt wyskakuje trzech zamaskowanych mezczyzn (...)
-------------------------------------------------------------------------------------
Gracz1 - Inicjatywa 16
Gracz2 - Inicjatywa 16
Gracz3 - Inicjatywa 11

Bandyta1 - Inicjatywa 15
Bandyta2 - Inicjatywa 12
Bandyta3 - Inicjatywa 11

Kolejnosc:
G1 i G2 --> B1 --> B2 --> G3 i B3


2. Czesc techniczna mozna tez wykorzystywac jako czesc przeznaczona do uwag i komentarzy, bedacych czescia metagry.
Uwaga: nie uznaje zasady "MG ma zawsze racje".
Jezeli cos Wam nie pasuje, uwazacie, ze gdzies sie pomylilem, poczuliscie, ze przez jakas moja zagrywke przestaliscie sie dobrze bawic - napiszcie w czesci technicznej Waszego posta, na pewno uda sie nam dogadac. Gre tworzymy wszyscy, wszyscy mamy sie dobrze bawic. RPG to nie opowiesc MG przy ognisku "to ty opowiadaj dalej, a my pojdziemy juz do domu".

Na razie tyle.

3.

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 01:39 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Dla wygody przyjąłem, że wszyscy podróżujecie jako asysta lub część jednej grupy, towarzysząc paru wozom kupieckim podążającym do Nordlandu. Wszyscy macie powody, aby być mniej więcej w tym miejscu - z Waszych historii wynikało, że Middenland/Hochland z kierunkiem na zachód będzie dość dobrym miejscem wspólnej pierwszej przygody. Milej zabawy.

UWAGA: AKCJA :!: :!: :!:
-------------------------------------------------------------------------------------

Nad wąską scieżką gdzieś na granicy Hochlandu i Middenlandu powoli zapadał zmrok - dzień wyrażnie zbliżał sie ku końcowi. Niewielka kupiecka karawana w asyście kilkunastu zbrojnych podążała na zachód, w kierunku Nordlandu. W dzisiejszych czasach widok pośpiesznie utworzonej grupy nikogo nie dziwił, wszyscy udający się w zbliżonym kierunku łączyli sie dla bezbieczeństwa podróży w małe oddziały. Przewodzący karawaną kupiec, tłusty Johan, wstał ze swojego miejsca na jednym z wozów i krzyknął, że niedługo będzie niewielka wioska w której można zatrzymać się na noc, uzupełnić prowiant i wyleczyć u kapłanów Shalyi, z których owa wioska słynie, dwoje cierpiących na gorączkę członków grupy. W momencie gdy siadał jego gardło przebiła wypuszczona z pobliskiego lasu strzała. Nim ktokolwiek zdążył zareagować na trakt wybiegła grupa ohydnych zwierzoludzi, pokrytych naroślami i pęcherzami, odzianych w łachmany i dzierżacych improwizowaną lub bardzo starą broń. Chwilę pożniej wszyscy członkowie karawany, którzy posiadali broń przygotowali się do śmiertelnej walki z pomiotem Chaosu...
------------------------------------------------------------------------------------
Oprócz Was w karawanie jedzie jeszcze 4 zbrojnych i 4 zywych kupcow, z czego 2 jest ciezko chorych. Zwierzoludzi jest ok. 10, sa jakies 20 metrow od Was.

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 03:28 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
W pierwszej chwili ogarnia mnie szczere, proste przerażenie. Krzyk ludzi na zewnątrz mrozi mi krew, w okamgnieniu cała duma, jaką okazywałam od dołączenia do tej pospolitej grupy, zniknęła. Wyglądam zza płachty wozu, który został dla mnie wynajęty, by dostrzec śmierć kierownika karawany. To pierwsza śmierć, którą widzę w życiu. Zmysły pracują jak szalone, umysł stara się nadgonić: "Śmierć, jaka żałosna... dlaczego tak, po prostu na drodze?" Potwory, których dziwaczny ryk jest coraz bliżej, zagrażają mi - to pozwala skupić myśli. Tłumię myśl o ucieczce. Przez chwilę siedzę prosto, dygocząc. Słyszę dźwięk metalu oręża, asysta karawany wyciąga broń. Zaciskam pięści. "Teraz albo nigdy." Zerkam na kufer.
"Johann by się nie zawahał". Gwałtownie go otwieram, by zerknąć na pięknie wypolerowane ostrze, które nigdy nie smakowało niczego poza odrobiną ćwiczebnego potu. Ktoś krzyczy, rozpoznaję rżenie swojego konia. Chwytam szpadę otrzymaną jeszcze od brata. Jeśli jest coś takiego, jak etos szlachecki, to właśnie teraz wiem, czym jest. "Dzięki bogom zdjęłam tę cholerną kieckę..." - czuję, że do żył napływa mi adrenalina i wola walki. "A niech mnie... to absurdalne, ale chce mi się walczyć!". Wskakuję na przód wozu, starając się zignorować ciało kupca. "Muszę wyglądać idiotycznie, głupia szlachcianka z ceremonialną szpadą." - troska o wygląd jak zawsze jest troską pierwszej wagi, nawet u mnie. Rozglądam się uważnie, co robi asysta karawany, próbując niewprawnym dowódczym okiem ocenić, jakie mamy szanse.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 11:36 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 30 stycznia 2009, 20:11
Posty: 148
Lokalizacja: R'lyeh
"Szlag by to"...
Dlaczego, DLACZEGO mam takiego pecha? Jak nie natrętni strażnicy, to bandyci. Jak nie bandyci, to zwierzoludzie, jak nie zwierzoludzie, to kultyści, jak nie kultyści, to chłop z kosą cierpiący na manię homicydalną...
płynnym gestem ściągam z siebie plecak razem z płaszczem i, zwinąwszy ja jako-tako, wrzucam do najbliżego wozu. Szybko jak wąż wyciągam miecz. Byłem uczony pewnych... technik walki, ale jak dotąd nie sprawdzałem ich na zwierzoludziach. ustawiam się plecami do wozu i przyjmuję postawę obronną.
Być może ktoś się zainteresuje, jak wędrowny skryba mógł nauczyć się walki mieczem, ale to dość prawdopodobne w tym zawodzie.
miecz bardziej płasko, garda wyżej... Już.
Dowolny kapłan Ulryka zawołałby gromko: "to dobry dzień na walkę!"
Uśmiecham się krzywo. Mistrz Starke, słysząc coś takiego, szepnąłby: "dziś jest dobty dzień na zabijanie"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 11:52 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
Charkot umierającego kupca wyrywa mnie z zamyślenia. Błyskawicznie dobywam rapiera i spinam konia, wiernego srokacza. Patrząc na bandę plugawych niedobitków chordy Archaona niemal zaśmiewam się w duchu. „Nie takie bestie kładłem na murach Middenheim. Teraz znów chaos zakosztuje mojej szlacheckiej stali.
Szybko rozglądam się i oceniam nasze szanse „jeśli doskoczą do wozów będziemy zgubieni”.
Krew buzuje, mięśnie się spinają – czas bitwy nadchodzi. Jak zawsze w takim momencie widzę wszytko w zwolnionym tempie. Każda chwila wydłuża się, każdy szelest jest niczym krzyk, kolory stają się ostre jak sztych mojego rapiera i czyste niczym moja błękitna krew.
Jeden szybki ruch i kaptur sam niemal zsuwa się z gładko ogolonej głowy. Z namaszczeniem czynię na piersi znak młota „Przez Sigmara moja siła - wrogom mym zimna mogiła” - szepczę modlitwę której za szczenięcych lat nauczył mnie ojciec.

A co to?!” - szepczę do siebie pod nosem widząc młodą dziewkę gramolącą się na kozła obok trupa woźnicy. „Gładkie lico, dumne rysy, szpada – czyżby szlachcianka?

Pani! - krzyczę do niej – na koń, na Sigmara, wskakuj na konia!

Razem, w kupie, w kupie! - krzyczę do pozostałych - wyślijmy to plugastwo z powrotem w otchłań!!!”.

Czekam aż wszyscy zbrojni zbiorą się wokół mnie, już czuję jak szaleństwo bitwy rozszerza mi źrenice, rapierem daję znak do ataku.

„SIGMAAAAAAAAAR!!”

-------------------------------------------------------------------------

Czekam aż wszyscy się zbiorą i razem ruszymy do natarcia, jednak jeśli zwierzoludzie ruszą pierwsi szarżuje nie czekając na resztę z nadzieją, że mój przykład pociągnie za mną pozostałych. Byle nie dopuścić przeciwników do wozów. [/i]

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 14:05 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
-------------------------------------------------------------------------------------
UWAGA TECHNICZNA:
Po zastanowieniu sie, doszedlem do wniosku, ze dla przyspieszenia akcji mozecie reagowac w drobny sposob na poczynania innych osob w druzynie, nawet, jezeli napisaliscie swoj post. Przykladowo - jezeli Tin zdecyduje sie, ze okrzyk postaci Asusa porusza jej postac (nie wiedziala o reakcji postaci Asusa na jej postac, kiedy pisala swojego posta) moze zdecydowac, ze jej postac dziala.
Musza to byc jednak drobne zmiany zwiazane z interakcja z innymi postaciami z druzyny (reakcja na slowa, nowe, nieznane przy pierwszym poscie ustawienie taktyczne itd.).
-------------------------------------------------------------------------------------

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 17:58 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
"Pani!" - słyszę, jasny i pewny głos. Ha! To na pewno Johann powracający do Nuln! Poczuł, że go wzywam i oto razem staniemy... Ale twarz, którą ujrzałam, nie należała do niego. "Na konia!" - krzyczy błagalnym niemal głosem. Kimkolwiek jest, ma rację.
Widząc jego odwagę i pewność nabieram ducha, to musi być szlachetna krew. Są jeszcze ludzie z godnością, jeśli umrzeć, to u boku takiego, choćby nie znając jego imienia.

-----------------------

Jeśli nie mam już czasu, aby dopaść swojego konia, uwiązanego z tyłu wozu, to wyciągam rękę do szlachcica i wskakuję do niego. Jeśli mam, to na własnym koniu natychmiast do niego dołączam i brawurowo, za nim, atakuję.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 18:42 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 30 stycznia 2009, 20:11
Posty: 148
Lokalizacja: R'lyeh
Ujrzawszy "pospolite ruszenie" wkoło konnego - "pewnie szlachcic" pomyślałem - decyduję się do niego dołączyć. W grupie możemy mieć większe szanse. "Chyba, że..." Rozglądam się. Kupiec nie miał aby czasem kuszy?

----------------------------------------------------------------------------
Jeśli grupa się tworzy, dołączam do niej. Jeśli przypadkiem znajduję kuszę, wspinam się na wóz, przykucam, żeby trudniej mnie było trafić, i zaczynam ostrzał. W tym wypadku miecz kładę tuż obok siebie, by w razie potrzeby móc szybko odtzucić kuszę i po niego sięgnąć.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 20:10 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
- No... na reszcie jakaś zabawa - uśmiechnęła się kątem ust, wyciągając strzałę, napinając łuk. Przystanęła gdzieś przy wozie czy za wozem, żeby się częściowo zasłonić. Kątem ucha wyławiam żałosny jęk nadętego szlachcica. Na szczęście jest też jakiś porządny facet, już wspina się na wóz z kuszą/z mieczem.
- No... na reszcie zabawa...

---------------------------------------------------------------------

Kocie! Na litość matematyki! Wiem, żeś humanista, ale od kiedy 4 ludzi to kilkunastu zbrojnych! :shock:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 20:11 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 18:32
Posty: 37
Lokalizacja: z gór/Wawa
Będzie okazja sprawdzić nareszcie czy lekcje łucznictwa mistrza Elladana się na coś przydały myślę sobie na widok hordy chaosu.

---------------------------------------------------------------------------

Podobnie jak postać Aracana przekradam się w takie miejsce wozu które częściowo mnie zasłania jednocześnie umożliwiając strzelanie, błyskawicznie napinam łuk i zaczynam szyć w hordę, kołczan mając na plecach.

_________________
"Only in silence the word,
only in dark the light,
only in dying life:
bright the hawk's fly
on the empty sky"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 20:14 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
-------------------------------------------------------------------------------------
Cytuj:
Kocie! Na litość matematyki! Wiem, żeś humanista, ale od kiedy 4 ludzi to kilkunastu zbrojnych!


No 4 ludzi, plus Was jest 7 osob ( z czego tylko jedna-dwie to nie zbrojni, chociaz dla kupcow pewnie byliscie jako straz - w sumie kilkanascie sztuk 8)
-------------------------------------------------------------------------------------

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 21:28 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Uśmiechnąłem się brzydko, choć spod chusty i tak pewnie nie było tego widać. Na Kurnosa, w ogóle mam nadzieję, że mnie nie zobaczyli!
Czy oni muszą tak hałasować? Zresztą może to i dobrze, bo dzięki temu na pewno nie usłyszą mnie. Bogowie, wciąż powinienem przepatrywać ścieżki dla armii Lorda Tyriona a nie ochraniać jakieś liche karawany.
Najważniejsze jest zaskoczenie. Przykląkłem na złożonej u mych stóp tarczy a napinany łuk skrzypnął cichutko.
Wymierzyłem w największego i wyglądającego na najsilniejszego rogacza. Uspakajając oddech modliłem zmówiłem w myślach krótką modlitwę.
"Chyżonogi spraw by szyp mój pewnie mknął, Krwaworęki daj mu szybką śmierć"
Na więcej nie było czasu, gdyż chwilę później rozpoczęło się przyszła pora na krwawe rzemiosło.

-------------------------------------------------------------------------------------

Mając nadzieję, że mnie nie dostrzegli przycelowuję po czym wypuszczam strzałę w tego, który wydaje mi się przywódcą stada.


Ostatnio edytowano piątek, 13 marca 2009, 12:05 przez Hakken, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 23:22 
Offline
Adwokat diabła

Dołączył(a): wtorek, 18 września 2007, 12:47
Posty: 197
Kolejny dzień na szlaku, kurz i pył zgrzytający między zębami, znana trasa, smród chorych zawiniętych w koce. Żeby choć trochę od tego się odciąć, obserwowałam krzewy i niebo, ufając, że stary koń
utrzyma swoje miejsce przy wozach. Nadszedł wreszcie czas wysunąć się lekko do przodu, sprawdzić co dalej. Kopnęłam lekko boki kasztana i jednocześnie, widząc ruch w krzakach, ściągnęłam wodze. Koń chrapnął, ale posłusznie stanął w miejscu. I w tym momencie powietrze przecięła strzała.

"Od kiedy te ścierwa tak dobrze celują?" przebiegło mi przez myśli, gdy na drogę wypadali zwierzoludzie. Nauczona nawykiem - ściągnęłam z pleców kuszę, naciągnęłam cięciwę, załadowałam. Kątem oka dojrzałam zamieszanie na wozach. Niezorganizowana zbieranina fanatyków religijnych, bogatej młodzieży i podejrzanych rzezimieszków rozbiegła się - każdy w swoim kierunku.

"Wszyscy na wozy! Brać włócznie i tarcze! Jak to użre, gnije ciało!" ryknęłam ile sił w płucach. Ci z przodu chyba nie usłyszeli. Może to i dobrze, że wioska niedaleko - jeśli przeżyją, będą potrzebować szybkiej pomocy kapłanów, żeby wygrzebać się z zakażeń.

Koń stał nieruchomo jak głaz. Zacisnęłam usta i spojrzałam w oczy najbliższej bestii. Ściągnełam spust.

---------------------------------------------------------------------------

Mówiąc po ludzku: ładuję kuszę i pakuję bełt w zwierzoludzia najbardziej wysuniętego do przodu. Nie mam czasu na szacowanie, który z nich jest przywódcą, ale utrata najodważniejszego członka grupy na pewno lekko pohamuje zapędy reszty bydlaków.

Kusza jest z tych lżejszych, naciąganych przekładnią, więc można jej użyć z konia, ale przez to razi z mniejszą siłą (zadaje mniejsze obrażenia) niż taka naciągana korbą lub z nogi.

A poza tym może opiszemy wygląd zewnętrzny postaci? Jeśli jedziemy ze sobą od paru dni, to każdy wie już jak wygląda reszta (choć niekoniecznie kto kim jest - zwłaszcza jeśli niektórzy podróżują w przebraniu itp).

_________________
You can set the controls for the heart or the knees
And the meek will inherit what they damned well please
Get ahead, go figure, go ahead and pull the trigger
Everything under the gun.
- Sisters of Mercy, "Under the Gun"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 9 marca 2009, 23:46 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
-------------------------------------------------------------------------------------
Cytuj:
A poza tym może opiszemy wygląd zewnętrzny postaci? Jeśli jedziemy ze sobą od paru dni, to każdy wie już jak wygląda reszta (choć niekoniecznie kto kim jest - zwłaszcza jeśli niektórzy podróżują w przebraniu itp).


Sluszna uwaga, zreszta, mozecie stosunki miedzy soba wziac w swoje rece - ja na pewno nie zamierzam opisywac kto z Was co wie o drugim i jakie sa Wasze stosunki :)
-------------------------------------------------------------------------------------

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 10 marca 2009, 16:50 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
----------------------------------------------------------------------------
Rottgier de Bergoff - młody, średniego wzrostu i łysy jak kolano szlachcic o lodowoniebieskich oczach i ewidentnie zlamanym i źle zrośniętym nosie. Dość cichy, choć swoim zachowaniem daje do zrozumienia iż uważa się za lepszego od pospólstwa.

Choć podróżuje w prostym stroju, to jego maniery i upierścieniona dłoń nie pozostawia wątpliwości co do jego błękitnej krwi.

Zapytany opowiada o oblężeniu Midenheim i odparciu hordy Archaona. Był tam, walczył, przeżył. Jednak wszelkie pytania o swej wcześniejszej historii zbywa milczeniem, a naciskany wścieka się i wygraża.
-----------------------------------------------------------------------

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 10 marca 2009, 20:00 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
----------------------------------------------------------------------------
Elf Urdithane najął się do karawany jako przewodnik. Zdaje się w miarę orientować w okolicy ale przede wszystkim widać, że w lesie czuje się jak w domu. Nie wiele mówi, zwłaszcza o sobie a na większość pytań odpowiada równoważnikami zdań, choć zdaje się, że reikspielem posługuje się dość biegle. Z tych kilku przeprowadzonych rozmów można wnioskować, że jest weteranem Sztormu Chaosu i najprawdopodobniej był przepatrywaczem w armii Lorda Tyriona. W czasie drogi często znika na jakiś czas. Wysuwa się na przód by po jakimś czasie pojawić się z tyłu.

Jest dość wysoki, nawet jak na elfa a długie płowe włosy nosi związane w luźny kuc z którego dość często wymykają się niesforne pasemka. Jego oczy są koloru polerowanego srebra a zza tęczówki praktycznie nie widać białek co w napotkanych ludziach często budzi fascynację i lęk zarazem. Sporą część ciała i lewą stronę twarzy ma pokrytą błękitnymi tatuażami wśród których dominują wzory roślinne, spirale i jelenie.

Odziany jest w proste, choć wytrzymałe skórzane ubranie oraz brzydki, brunatny obszerny płaszcz obszyty siatką za którą zatyka liście, gałązki itp, przez co wygląda dość kuriozalnie, niczym chodzący kawałek krzaka. Zarówno ubranie jak i broń przyozdobione są rzeźbionymi kawałkami drewna i kości oraz barwionymi piórami.

Posługuje się pokrytym rzeźbieniami łukiem oraz włócznią o dość paskudnym zębatym ostrzu.
----------------------------------------------------------------------------


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 11 marca 2009, 00:53 
Offline
Adwokat diabła

Dołączył(a): wtorek, 18 września 2007, 12:47
Posty: 197
-----------------------------------------------------------------------------

Therese to młoda, niska dziewczyna. Nosi pokryty kurzem strój z niefarbowanego lnu i skórzaną kurtę - widać, że podróżuje od paru tygodni. Na szlaku czuje się jak w domu, karczmarzy wita po imieniu, pomaga obrządzać konie, do których czuje wyraźny sentyment. Na postojach chętnie siada przy ognisku i mocnym głosem śpiewa ballady i opowieści, których wydaje się mieć naprawdę spory zapas. Choć zwykle rozmowna, unika kontaktu ze szlachtą równie starannie, jak oni trzymają się z daleka od tej chłopki.

Pojawiła się na nieodłącznym kasztanowym wałachu kiedy karawana już wyruszała. Zapytała, czy może przyłączyć się do grupy. Jeden z kupców znał ją już z jednej z poprzednich podróży, gdzie służyła za przewodniczkę. Z kwaśną miną przyjęła wiadomość, że spóźniła się i w tej grupie stanowisko to już obsadzono. Nie przepada w związku z tym za elfem, ale stara się nie pchać mu w paradę.

Zwykle ma przy sobie przewieszoną przez plecy kuszę, u pasa poręczną siekierkę, a przy lewym udzie sztylet - wszystko wysłużone, ale zadbane.

_________________
You can set the controls for the heart or the knees
And the meek will inherit what they damned well please
Get ahead, go figure, go ahead and pull the trigger
Everything under the gun.
- Sisters of Mercy, "Under the Gun"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 11 marca 2009, 03:56 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
---------------------------------------------------------------------------------

Atia von Greymark jest młodą szlachcianką, co nietrudno było zauważyć. Nie to, żeby ostentacyjnie dawała do zrozumienia, że nie ma nic wspólnego z pospólstwem w tej karawanie - właściwie to nie zdążyła jeszcze uraczyć kogokolwiek choćby słowem. Ale fakt, że ma wynajęty dla swoich potrzeb cały wóz, w którym do tej pory cały czas przebywała, wskazuje na pańską majętność. Uprząż zadbanej karej klaczy, uwiązanej z tyłu, nosi herby reiklandzkiej rodziny. Podróżuje samotnie, co wydaje się niestosowne, albo śmieszne. Młodziutka, piękna twarz, która kilkakrotnie wychyliła się ostrożnie zza połów, przywołuje na myśl dziewczynę z dobrego domu, która wykradła się na spotkanie z pierwszym kochankiem. Przywódca karawany zdążył już rozpuścić o tym odpowiednie świńskie żarty przy ognisku.

Gdy nastąpił atak nie pozostała jednak wystraszona w wozie. Pojawiła się szybko wśród zbrojnych, siejąc być może pewne niedowierzanie lub politowanie. Ubrana w piękną białą bluzkę, wyszywaną granatową kamizelkę i dopasowane kremowe spodnie, długie czarne buty i futrzaną fioletową pelerynkę, wygląda jakby wyszła na niedzielne polowanie, a nie walkę. Zbrojni jednak bez trudu zauważą, że błyszcząca szpada, która natychmiast pojawiła się w jej ręku, jest trzymana pewnie i poprawnie. Bystre spojrzenie, skądinąd zachwycających fiołkowych oczu zdradza skupienie i myśl taktyczną. Rysy charakterystycznej bladej twarzy nabierają powagi i groźnego wyrazu. Kapelusz z piórkiem spadł, ukazując upięte lśniąco-czarne włosy. To piękny widok, bez wątpienia, szkoda tylko, że owo piękno nie zastąpi pancerza.

-----------------------------------------------------------------------------------


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 11 marca 2009, 13:22 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
-------------------------------------------------------------------------------------
Aby nie rozbijac Waszego opisywania na dwie grupy, z postem opisujacym Akcje wstrzymam sie do wieczora, powiedzmy do 20-21. Jezeli nikt nowy nie napisze o swoim wygladzie, zawsze moze to zrobic pozniej lub wplesc w opis.
-------------------------------------------------------------------------------------

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 11 marca 2009, 17:22 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 30 stycznia 2009, 20:11
Posty: 148
Lokalizacja: R'lyeh
---------------------------------
Theo

Chudy jak szkielet wysoki młody człowiek. Dość długie ciemne włosy wiąże w kitkę. Mówi cicho, niemal szeptem, akcent wskazuje na osobę uczoną. O sobie mówi, że jest wędrownym skrybą i pochodzi z Altdorfu. Uprzejmy i na swój sposób elegancki, a jednocześnie cichy i skryty. A jego oczy... Czarne oczy kogoś, kto przeleciał na smoku tuż nad piekłem, by zaczerpnąć ze źródła wiedzy.
Ubiera się w odcienie szarości, u pasa wisi mu miecz - zwykły, dość dobrej jakości, lecz głowica ozdobiona jest pojedynczym, osobliwym symbolem. Nie jest na pokaz - trzyma go prawidłowo i pewnie. Technikę walki ma osobliwą, acz skuteczną.
Dołączył do karawany, bo mu "po drodze". W ciągu całej podróży odezwał się tylko kilka razy, i nigdy sam nie zainicjował rozmowy. Jeden z kupców protestował, mówiąc, że "z nim jest coś nie tego", ale pozostali nie mieli nic przeciwko.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 11 marca 2009, 19:42 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 18:32
Posty: 37
Lokalizacja: z gór/Wawa
Tinwe , elfka leśna jest wojowniczką klanową. Nosi ubrania z naturalnych materiałów (skóra, len, wełna) w kolorach ziemi (zielony, brązowy i szary). Ma włosy koloru kory dębu, lekko falowane, do połowy pleców i srebrne tęczówki. Jej jedyną bronią jest łuk elfów, którym posługuje się z dużą wprawą.
____________________________________________________

Sorry za sztywny opis, ale niestety teraz nie mam za bardzo dostępu do netu. Mam nadzieję, że zmieni się to w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Postaram się go jeszcze jakoś rozbudować.

_________________
"Only in silence the word,
only in dark the light,
only in dying life:
bright the hawk's fly
on the empty sky"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 11 marca 2009, 20:39 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
-------------------------------------
Elise jest łowczynią jak malowanie - szczupła, jakby trochę zdziczała, z wiecznie wygłodniałym, tajemniczym spojrzeniem zielonych oczu. Długie czarne włosy związane są na karku rzemieniem. W lewym uchu ma srebrny kolczyk. Ubrana jest w prostą odzież z surowego płótna i skór zwierząt, na nogach buty z cholewami z miękkiej skóry, tłumiącej kroki. Kiedy napięła łuk, na prawym przedramieniu odsłonił się tatuaż - tamburynu i szarfy, symboli jej gwiezdnego znaku.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 12 marca 2009, 00:58 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Elegancko, acz praktycznie ubrana mloda kobieta zręcznie wskoczyła na konia, tuz za pewnym siebie szlachcicem, wokół którego zebrała się niewielka, ale zwarta grupa jezdnych. Z taboru ku bandzie zwierzoludzi Chaosu pomknęły cztery pociski, jednak wszystkie utknęły w przydrożnych drzewach - widać Myrmidia patrzyła w inną stronę, w przeciwieństwie do Mrocznych Potęg.
Jeźdzcy ruszyli z głośnym krzykiem, 5 koni wpadło na stado zwierzoludzi, 6 ostrzy opadło w dół, rąbiąc, pchając i siekąc.
Rottgier uchylił się przed włócznią i uderzył w adwesarza swym wiernym rapierem. Zza jego pleców Atia ugodziła następnego potwora...
Chwilę później jeden ze zwierzoludzi padł z bełtem wystającym z piersi, ale za moment poderwał się na nogi, wyrywając strzałe z piersi, razem ze sporym kawalkiem mięsa. Z rany pociekła żółta ropa...
Walka trwała, z kłebowiska ciał wyprysnęły ku wozom trzy bestie. Raniony zwierzoczłek zwrócił się przeciwko jednemu z jezdnych, który nie miał szans z dwoma przeciwnikami... o ziemie uderzyły jego zwłoki...
-------------------------------------------------------------------------------------
Tin - udało Ci się wskoczyć na konia (ZR 39, kostki 33)
Iskra - nie udało Ci sie trafic (US 47, kostki 52)
Hakken - podobnie (US 50, kostki 76)
3Jane - tak samo (US 33, kostki 74)
Sheila - nic (US 28, kostki 65)

Asus - przegrywasz Inicjatywe, ale zwierzoczlek nie trafia. Ty trafiasz (WW 33 + 10 za szarze, kostki 37)
Tin - wygrywasz Inicjatywe i trafiasz (WW 39, kostki 12).
Oba potwory żyją (Asusa dostal za 2 punkty, Tin przechwycil wszystkie obrazenia Wytrzymaloscia).
Aracnan - trafiasz (US 41, kostki 26). Trafiony zwierzoczlek zyje, dostal za 5 punktow.

To jest glowna wada Mlotka IMO - tylko co trzeci rzut wchodzi. Dlatego, jezeli zdecydujemy sie ciagnac Warhammera mozecie liczyc na spory przyrost PD.

PS: Tin, piekna, filmowa akcja z tym wskakiwaniem na konia. Brawo :)

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 12 marca 2009, 01:35 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
-------------------------------------------------------------------------------------
Uwaga
Sprawdzcie czy naniesliscie na Wasze karty jedno darmowe rozwiniecie plus ew bonusy ze Zdolnosci.
Sheila, wybierz sobie jedno rozwiniecie darmowe, bo poki co rozpisalas mi wszystkie rozwiniecia (a te wykupujesz po kolei, mozesz rozwinac jedno o 5 punktow).
-------------------------------------------------------------------------------------

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 12 marca 2009, 14:37 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Nie czekając na efekty mego strzału upuściłem łuk i porwałem włócznię, po czym ruszyłem chyżo na wroga związanego już walką wręcz. Krew huczała mi w uszach tak, iż zdawało mi się, że to łowieckie rogi samego Kurnosa grają. Wewnątrz mnie narastał śmiech, który wyrwał się chrapliwe z mego gardła gdy zadałem pierwszy cios a nie umilkł nawet na chwilę aż do momentu gdy walka dobiegła końca. Na bogów jak ja kocham ten śmiertelny taniec!
-------------------------------------------------------------------------------------
Zacznę od drobnego zażalenia: Po pierwsze nie US 50, tylko 60, gdyż zadeklarowałem, ze celuję co zjada 1/2 rundy i daje mi +10 do US. Oczywiście, przy rzucie 76 wciąż nie daje mi to trafienia, o ile przeciwnicy spodziewali się mojego ataku. Jak deklarowałem starałem się nie zwracać na siebie uwagi i wykorzystać, że reszta ekipy krzyczy i jest widoczna. Zatem o ile udało mi się pozostać niezauważonym dostaję kolejne +30 do rzutu co w sumie (razem z przycelowaniem) daje mi US 90, czyli trafiłem bez problemu (jeżeli jest zaskoczony nie może przeciw mojemu atakowi wykorzystać zdolności specjalnej tarczy, ani uniku). Jak to mówił mój świętej pamięci kolega Drzazga, wojna to matematyka ;P

Obecna tura/tury: W najbliższej rundzie upuszczę łuk (wolna akcja), za dwie pół akcje przygotowuję broń i tarczę a w następnej rundzie wykonuję szarżę na zwierzoczłeka związanego z kimś walką aby uzyskać dodatkowe +10 do WW.
Zatem jeżeli wciąż pozostałem niezauważony to atakuję z WW równym 92 (+10 szarża, +10 za drugą osobę atakującą jeden cel, +30 za zaskoczenie) a jeżeli mnie zauważyli to moje obecne WW wynosi 62 (+10 szarża, +10 za drugą osobę atakującą jeden cel).

Jak widać w warhammcu da się trafiać częściej o ile tylko nie stosuje się taktyki "na pałę" ;)

PS. Ja wydałem moje pierwsze rozwinięcie, tylko na dodatkową umiejętność a nie na współczynnik, więc może się tak nie rzucać w oczy ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 12 marca 2009, 16:37 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 30 stycznia 2009, 20:11
Posty: 148
Lokalizacja: R'lyeh
Theo uśmiechnął się złośliwie. Trafienie! Niestety, jego mały triumf został zakłócony przez trzech zwierzołaków, na tyle bezczelnych, że nie chcieli ot, tak po prostu czekać na śmierć. Na szcęście Theo miał jeszcze parę sztuczek w rękawie.
-cheny wokac lomus... - szepnął, mając nadzieję, że nikt nie zauważy nic dziwnego.
Następnie mocniej chwycił miecz i czekał...

--------------------------------
rzucam "niezdarność" na jednego z potworów i przyjmuję pozycję obronną/przygotowuję parowanie(zależy, ile mam czasu)

Za przewagę wysokości chyba mam jakąś premię?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 12 marca 2009, 19:44 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
Zaklęła pod nosem widząc, jak jej strzała trafia w drzewo. Co to za zabawa? Wcale się jej nie spodobało... Cofnęła się pół kroku, przytuliła mocniej do wozu i naciągnęła na cięciwę, mierząc do zranionego już potwora.

-----------------------------------------------------------
Ukrywa się, wciśnięta między kołami wozu. Nałożyła kolejną strzałę, celuje i strzela do potwora...
Zmieściłam się w rundzie? ^^'''

Po raz kolejny stwierdzam, że młotek jest skomplikowany ^^
To póki co ja rozwijam Umiejętności Strzeleckie... (mam nadzieję, że o to chodzi ^^''')


Ostatnio edytowano czwartek, 12 marca 2009, 21:25 przez Sheila, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 12 marca 2009, 20:28 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
-------------------------------------------------------------------------------------
Hakken - nie deklarowales, ze celujesz. Wybacz, ale za duzo Was, abym analizowal dokladnie kazde slowo pod katem "co moze oznaczac mechanicznie" ;)
Rozumiem, ze skoro chcesz walczyc z przeciwnikiem, ktory juz walczy wrecz, to chcesz starac sie wyminac szarzujacych trzech zwierzoludzi?
I odrzucam Zaskoczenie, wg zasad atak na osobe ktora juz walczy, ale jest swiadoma zagrozenia i walki toczacej sie dookola nie wchodzi jako Zaskoczenie.

Wszyscy:
Aby uniknac wiecej takich nieporozumien, bede traktowal wszelkie Ataki na Akcji Pojedynczej, gdzie w deklaracji nie bedzie drugiej Akcji, jak Ataki z Przycelowaniem.
Dziekki Hakken, za zwrocenie uwagi - w ten sposob Gracze nie beda tracili jednej przyslugujacej im Akcji

-------------------------------------------------------------------------------------

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 12 marca 2009, 23:56 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
Śmieeerć Rapier opada raz za razem, wysdudiowanymi, lecz pełnymi pasji ruchami - cięcie, zasłona, pchnięcie, finta, cięcie. Krew buzuje w żyłach, lodowoniebieskie oczy rozszerza gorączka walki.
Za plecami czuję nieco nerwowe, lecz zgrabne ruchy młodej szlachcianki. Umie nieco robić szpadą- przemyka mi przez myśl. Sigmaaaaaar!!! - okrzyk niczym grzmot wyrywa sie z mojego gardła....

----------------------------------

Siekam dalej - generalnie mało mnie obchodzi los pospólstwa naokoło (a w szczególności długouchych) ale jeśłi coś zagrozi pannie von Greymark będęstarał się w pierwszej kolejności jej pomóc.

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 13 marca 2009, 12:23 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
-------------------------------------------------------------------------------------
Hakken napisał(a):
Mając nadzieję, że mnie nie dostrzegli przycmowuję po czym wypuszczam strzałę w tego, który wydaje mi się przywódcą stada.


Deklarowałem, tylko word mi zmienił na "przycumowuję" więc dla porządku zmieniłem w poście na "przycelowuję" ;)
Kiedy strzelałem jeszcze nie walczyliśmy, ale ok, ja się nie kłócę tylko zgodnie z twoim życzeniem zgłaszam uwagi :)

Z pierwszych opisów (również naszych) wynikało, że znajduje się boku karawany w lesie. Przyznam, że ja jakoś nie zauważyłem tej linijki o 3 bestiach, które wpadły w karawanę, więc można uznać, że moja postać również ich nie zauważyła. Jeżeli jednak muszę ich wymijać to będę szarżował na jednego z nich, najlepiej na tego, który zwiąże się z kimś walką (wszak i tak rundę mam w plecy) jeżeli nie będzie takiego to tego, który będzie bliżej. Zatem udeżam z efektywnym WW 62 jeżeli dołączam się do walki, lub WW 52 jeżeli atakuje niezajętego. W dalszej walce zamierzam wykorzystywać akcję przycelowania poprzedzającą każdy cios (i tak mam jeden atak ;) ), chyba, że walka zmieni się drastycznie na moją niekorzyść, wtedy deklaracje będę zmieniał. Ich ciosy najpierw paruję korzystając z tarczy (z WW 62) a następnie unikam.

A tak swoją drogą Kocie to mam pytanie racjonalizatorskie, czy nie dało by się na raz przeprowadzać kilku rund walki, zwłaszcza kiedy dochodzimy już do starcia wręcz i ciężko już o jakieś wymyślne deklaracje. Przyśpieszy to stanowczo rozgrywkę bo w tym tempie pierwsza potyczka zajmie nam circa 2 tyg ;)

-------------------------------------------------------------------------------------


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL