Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest sobota, 19 października 2019, 09:13

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Akt Apostazji
PostNapisane: piątek, 12 grudnia 2008, 12:17 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 30 listopada 2008, 10:49
Posty: 26
Lokalizacja: Warszawa
Witam Forumowicze :)

niedawno podjęłam jedną z najważniejszych do tej pory decyzji w moim życiu, nosiłam się z nią od dawna.
A mam na myśli akt apostazji - czyli wystąpienie z Kościoła.
od 5 lat nie jestem katoliczką. Miałam okres w życiu że chciałam by wiara wróciła, co niedzielę byłam w kościele. Ale niestety, nie czułam nic.
Chcę podążać nową ścieżką jaką jest Wicca.
Czuję w głębi serca że póki mam na sobie piętno KRK nie będę mogła w pełni oddać się mojej wierze.
Mój narzeczony jest ateistą, a nasze dzieci będą poganiątkami. za tydzień jadę na katolickie święta do domu, tam czeka mnie rozmowa z rodzicami. Wiem, że jeśli nie będą z tego zadowoleni i tak zrobię jak uważam.. W końcu po pięciu latach dojrzałam do tej decyzji.

podsyłam link na temat apostazji

http://www.apostazja.pl/

a Wy co o tym sądzicie?

Blessed be!

_________________
"Zapytałam dziecko niosące świeczkę: - Skąd pochodzi to światło? Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął. - Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi." J. Carrol


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 12 grudnia 2008, 18:00 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 2 lutego 2008, 18:43
Posty: 90
Lokalizacja: Łódź
Temat bardzo bliski mojemu sercu, ponieważ też od pewnego czasu myśle o wystąpieniu z Kościoła.

Napewno będę śledził ten wątek.....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 12 grudnia 2008, 19:24 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
Ja to mam za sobą od sześciu lat. I miałam farta, bo wtedy formalne przeprowadzenie aktu apostazji było nieco prostsze niż teraz (KRK w Polsce - i tylko w Polsce, bo wszędzie indziej pozostała bez zmian - nieco utrudnił tę procedurę, ale nie do tego stopnia, żeby dla osób zdecydowanych jej przeprowadzenie stanowiło jakiś problem).

Przede mną wciąż apostazja mentalna, rytualna. Bo owszem, odczuwam taką potrzebę. Uważam, że akty sakramentalne są aktami magicznymi, pozostawiającymi ślady w "duchowym organizmie" (czy jak to zwał) osoby im poddanej, skutkujące między innymi pewnymi blokadami, które z czasem rozwoju w praktyce rytualnej zaczynają mi coraz bardziej ciążyć i wiem, że ich pozbycie się wiele rzeczy by mi ułatwiło. Procedurę mamy już opracowaną i tam, gdzie została przeprowadzona, poskutkowała znakomicie., więc to jedynie kwestia czasu.

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 12 grudnia 2008, 19:30 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
Dziewczyny i chłopaku! ;)
Był już wątek o apostazji i "zmyciu chrztu" w dziale o rytuałach przejścia. Myślę jednak, że dobrze porozmawiać i wymienić się doświadczeniami na temat formalnej apostazji.
MM - te nowe przepisy. Wynika z nich, że ksiądz w parafii, gdzie będziemy akt apostazji składać, może procedurę właściwie dowolnie przedłużać. Chodzi o sztuczne zatrzymanie ludzi w kościele i maksymalne utrudnianie życia. O ile wiem, Stowarzyszenie Racjonalistów wystosowało protest do rzecznika praw obywatelskich.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 12 grudnia 2008, 19:41 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
Zgadza się, podpisywałam go.
Dzielna moderacja czuwa :D

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 16 grudnia 2008, 20:07 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 16 marca 2008, 09:35
Posty: 114
Lokalizacja: Przemyśl
Alanna czy poddałaś się apostazji na starych jeszcze zasadach czy tych już nowych??
Jak nowych to napisz jak Ci to poszło?

_________________
Wybieraj, śmiałku z obcych stron:
Uderz w ten dzwon
I czekaj na niebezpieczeństwa
Lub do szaleństwa
Łam sobie głowę, co byś przeżył,
Gdybyś uderzył.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 16 grudnia 2008, 22:25 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 17 września 2008, 10:36
Posty: 10
Lokalizacja: Dolny ?ląsk
A moja znajoma ma zagwozdkę. Mianowicie chciałaby się wypisać z KRK ale jest fotografem i będzie fotografować na ślubach - a przy kościelnych jest wymagany świstek z kurii no i nie wie czy będąc wypisaną z KRK dostanie świstek i będzie mogła fotografować śluby w kościołach? Może w takim przypadku lepiej jednak nie wypisywać się z KRK...

_________________
"Jedyna prawda to ta, którą nosimy w sobie."
-NN-


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 17 grudnia 2008, 00:33 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 2 lutego 2008, 18:43
Posty: 90
Lokalizacja: Łódź
No i widze kolejna głupota wymyślona przez kościół katolicki..... żeby do fotografowania ślubów w kościołach było potrzebne zaświadczenie..... i co w takim dokumencie jest napisane?? kiedy fotograf był u spowiedzi, bo nieczyści nie mogą robić zdjęć młodej parze :-) ..... Im dłużej jestem użytkownikiem tego forum, tym bardziej wiem, że moja decyzja o zerwaniu z Kościołem była słuszna.... tam sami niepoważni ludzie siedzą u władzy.... totalna masakra..... a pomyśleć, że kiedyś ślepo wierzyłem w to co mówili z ambon wyświęceni panowie w sukienkach.... :-) aż mi wstyd.....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 17 grudnia 2008, 00:44 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
nie, jest napisane, ze fotograf rozumie przebieg ceremonii i znaczenie religijne obrzedu, wobec czego bedzie potrafil zachowac umiar i kulture podczas wykonywania zawodu.

chodzi o to, zeby w najwazniejszym wydarzeniu zycia nie przeszkadzaly czlowiekowi flashe, zeby sie nie stresowal ostentacyjnymi zblizeniami obiektywu, i wreszcie - zeby glupi fotograf, jesli takiego wynajelismy, ktory mysli tylko o kasie, nie wkurzal kaplana, ktory musi sie skupic tak samo jak narzeczeni.

to akurat wydaje mi sie uzasadnione. widzialam takie zaswiadczenie, nie ma tam nic o wyznaniu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 17 grudnia 2008, 01:30 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
Tyle w teorii, Tin. Niestety, życie uczy, że teoria a praktyka to dwie różne sprawy.
Jasne, że jeśli chodzi o rozumienie ceremonii, to jest to ważne.
Ale jak akt apostazji może wpłynąć na praktyczne decyzje kościelnych władz - tego nie wiadomo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 17 grudnia 2008, 09:24 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 30 listopada 2008, 10:49
Posty: 26
Lokalizacja: Warszawa
starwolf napisał(a):
Alanna czy poddałaś się apostazji na starych jeszcze zasadach czy tych już nowych??
Jak nowych to napisz jak Ci to poszło?


dopiero się do tego szykuje.

podaje stronę na której ludzie opisują właśnie jak im poszło :)

http://www.apostazja.pl/

_________________
"Zapytałam dziecko niosące świeczkę: - Skąd pochodzi to światło? Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął. - Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi." J. Carrol


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 17 grudnia 2008, 20:07 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 16 marca 2008, 09:35
Posty: 114
Lokalizacja: Przemyśl
najwyraźniej KrK nie robi żadnych większych problemów z nową procedurą, może by tak mały prezent na nowy rok :twisted:

_________________
Wybieraj, śmiałku z obcych stron:
Uderz w ten dzwon
I czekaj na niebezpieczeństwa
Lub do szaleństwa
Łam sobie głowę, co byś przeżył,
Gdybyś uderzył.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akt Apostazji
PostNapisane: środa, 17 grudnia 2008, 21:12 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 3 listopada 2007, 20:03
Posty: 83
Lokalizacja: Kraków | Warszawa
W ramach czepiania się ;)
Alanna napisał(a):
Mój narzeczony jest ateistą, a nasze dzieci będą poganiątkami.

A co jak stwierdzą że pogaństwo jest guuuupie i indoktrynując je zrobiłaś im krzywdę na całe życie? ;)

Co do apostazji to zamierzam dokonać tego aktu, ale jedynie z chęci takiego czysto formalnego wypisania się z towarzystwa które mnie nie interesuje. Planuję to od lat, ale wciąż powstrzymuje mnie przed tym wizja zranienia uczuć osoby z najbliższej rodziny. Wiem że to bez sensu, bo sprawa mojej religijności jest z tą osobą już dawno obgadana, a przecież to ważniejsze niż papierek...

Zaś wewnętrznie to się samo dokonało na początku mej pogańskiej drogi, na skutek dość brutalnej i jak sądzę boskiej interwencji w moją psyche.

_________________
"You seek renewal? Into the pot with you, then!" - Cerridwen.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akt Apostazji
PostNapisane: czwartek, 18 grudnia 2008, 05:53 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 30 listopada 2008, 10:49
Posty: 26
Lokalizacja: Warszawa
Keira napisał(a):
W ramach czepiania się ;)
Alanna napisał(a):
Mój narzeczony jest ateistą, a nasze dzieci będą poganiątkami.

A co jak stwierdzą że pogaństwo jest guuuupie i indoktrynując je zrobiłaś im krzywdę na całe życie? ;)


był już taki temat odnośnie wychowywania dzieci. jak urosną to same zadecydują. nie chce decydować za nich i ich chrzcić :)

_________________
"Zapytałam dziecko niosące świeczkę: - Skąd pochodzi to światło? Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął. - Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi." J. Carrol


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 18 grudnia 2008, 18:07 
Ja również zastanawiam się nad apostazją, ale chyba jeszcze nie jestem gotwa. Dziwi mnie to samą, ale chyba jest we mnie jeszcze jakiś strach. Irracjonalny, ponieważ wiem, w co wierzę i kim chcę być, ale jednak. Przez lata były mi wpajane, ba, sama je sobie wpajałam, pewne prawdy i teraz mam tego efekty. Wiem, że nawet jeśli jakimś cudem okazałoby się, że kośćiół ma rację z piekłem itd, to i tak wolałabym być wiccanką :) skoro po smierci miała bym pójść do piekła, a niebo też trochę piekłem mi się wydaje, to dlaczego miałabym sobie jeszcze jedno zrobic tu na ziemi. Głupie to, ale poprostu muszę jeszcze dojrzeć do apostazji.

Mam jednak pytanie do osób, które już albo apostazji dokonały albo się na to szykują... Czy nie ma/nie było w was żadnego strachu przez zrobieniem tego kroku?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 18 grudnia 2008, 18:46 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
Nie. Decyzję podjęłam w pełni świadomie, łącznie z tym, że robię nią problem dla tych, którzy kiedyś będą się musieli zająć załatwieniem pogrzebu mojego zewłoka. Nie wiem gdzie trafię przed śmiercią, stawiam na Irlandię, bo to moje miejsce na ziemi i tam chcę żywota dokonać, więc może sprawa będzie nieco prostsza niż podejrzewałam, decydując się na ten krok.

Natomiast odczuwam potrzebę apostazji mentalnej - coraz większą. Bo Jahwe, nawet jeśli nie jest bytem samoistnym, a tylko przez wieki utrzymywanym i wzmacnianyym myślokształtem, ma sporą niezależność działania i "jest bogiem zazdrosnym", jak "sam" o sobie mówi, i niestety, mimo dedykowania się zupełnie innym Mocom, czasem tę zazdrość odczuwam, zarówno w czasie praktyki rytualnej, jak i czasem po prostu w życiu.

Moim zdaniem mimo wszystko akt formalnej apostazji jest jedynie papierem, i na samym bóstwie nie robi szczególnego wrażenia. Gorzej, gdy pokarm - nasz umysł - zaczyna mu się kompletnie wymykać z rąk - wtedy ima się różnych sposobów, by temu zapobiec i trzeba podjąć kroki ostrzejsze, łącznie z wymazaniem śladów sakramentów, które niewątpliwie są aktami magicznymi, oddającymi nas w jego władanie. Tym bardziej, jeśli (jak w moim wypadku bierzmowanie, bo długo próbowałam się znaleźć w kościele) zostały przyjęte świadomie i dobrowolnie.

(ojej, nie poznaję sama siebie - ja, pogańska półateistka piszę rzeczy tak ezoteryczne :D )

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 18 grudnia 2008, 19:35 
Według mnie akt apostazji to również jedynie formalność, papier i pewnie mogłabym to zrobić i w tej chwili. Chodzi jednak o to, że chcę by był on dla mnie zwieńczeniem pewnego procesu, który kilka lat temu się we mnie rozpoczął. Chciałabym, żeby był on zwieńczeniem przemiany wewnętrznej i mówił o tym, że - w nawiązaniu do tego, co wczesniej napisałaś - nastapił koniec wymykania się mojego umysły z rąk chrześcijańskiego boga.

Gorsza jest jednak sprawa własnie z tą "zazdrością Jahwe". Zawsze wydawało mi się, że teksty o jego zadrości i mściwości to tylko sposób na zatrzymanie ludzi, na zastraszenie. To jednak właśnie ten strach jeszcze mnie trzyma i sprawia, że nie czuję się jeszcze gotowa.

Kolejna rzecz to otoczenie. I nie chodzi o znajomych, ale o rodzinę. Wiem, że babcie mogłyby to bardzo ciężko przeżyć, a rodzice by się wściekli (nie ze względu na siebie samych, ale właśnie na nie).


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 18 grudnia 2008, 19:57 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
Otoczenie to ja miałam gdzieś, w sumie zazwyczaj je tam mam, nie akceptujesz, to wypad i tyle. Akt spełniłam w wieku lat 34, babcie i niania nie żyły, a rodzice w sumie mają głęboko w nosie moje poglądy religijno-filozoficzne - uważają, że jestem dorosła, prowadzę własne życie, w które wtrącać się nie zamierzają i ich w gruncie rzeczy nie interesuje, o ile nie zazębia się z ich życiem. Sami zresztą są katolikami tylko nominalnie - ojciec biega do kościoła raz w roku na pasterkę, a mama tylko czasem wzdycha do Boga, twierdząc, że się modli, ale w sumie chyba żadne bóstwo w jej światopoglądzie nie jest tak naprawdę obecne. Siostra akceptuje, choć w sumie nie mamy z sobą zbyt dobrego kontaktu, chociaż jako młodsza, zadrżała na myśl o korowodach, które być może będą ją czekać w związku z moim pogrzebem, gdy większością cmentarzy w Polsce zarządzają parafie, a jeśli miałybyśmy zejść śmiercią naturalną, to mnie z brzegu, a nie jej :D

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 18 grudnia 2008, 20:04 
No to jestem w nieco gorszej sytuacji. Brat się nie przejmuje, mieszka ze mną, wie o wszytskim, więc akurat apostazja wielkigo wrażenia by na nim nie zrobiła. Dla rodziców-ateistów byłby to jednak znak, że sekta wciągnęła mnie jeszcze bardziej (już teraz dopytuja się czy napewno płacę za czynsz i czy przypadkiem nie wysyłam kasy na jakieś obce konta) i jeszcze by chcieli przyjechac i wyszpiegować czy nie trzymam jakiś mrożonych dzieci katolickich w lodówce :twisted: Najgorsze są jednak babcie. Obie wierzą i to dość mocno, a już najbardziej wierzą w wieczne potepienie i ogień piekielny, na który niechybnie bym się skazała. Średnio jednak mi się uśmiecha opcja czekania z wystąpieniem z kościoła do ich śmierci :?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 2 stycznia 2009, 20:48 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2009, 23:58
Posty: 36
Lokalizacja: 3miasto
Marta Małgorzata napisał(a):
wtedy ima się różnych sposobów, by temu zapobiec i trzeba podjąć kroki ostrzejsze, łącznie z wymazaniem śladów sakramentów, które niewątpliwie są aktami magicznymi, oddającymi nas w jego władanie. Tym bardziej, jeśli (jak w moim wypadku bierzmowanie, bo długo próbowałam się znaleźć w kościele) zostały przyjęte świadomie i dobrowolnie.

(ojej, nie poznaję sama siebie - ja, pogańska półateistka piszę rzeczy tak ezoteryczne :D )

co do bierzmowania to mialem podobnie, ale z drugiej strony, patrzac na to z wiekszego dystnsu, czy taki sakrament i ogolnie inne sakramenty nie traca troche na waznosci jesli zostaly dokonane przez kaplana dosc machinalnie i rutynowo?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 3 stycznia 2009, 02:15 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
Łukaszu, pytałeś mnie w pmie o półateizm. Tak, jestem półateistką. Bo uważam, że wszystkie bóstwa tzw. osobowe są tworami ludzi. Osobowość to coś, co bardzo ograniczałoby byt absolutny i tworzyło z niego coś zbyt na mój gust antropomorficznego. Boskość jest o wiele szersza i głębsza, tyle że ludzie opisują ją kategoriami takimi jakie są im dostępne - a więc często przez skojarzenie z najdoskonalszym bytem im znanym - czyli samymi sobą. W ten sposób tworząc myślokształty, w których próbują zamknąć ułamek tego wszechogarniającego i nieogarniętego Czegoś, określić jakoś to Coś - bo naturalnym pędem ludzkości jest zamykanie w pojęciach wszystkiego, co się da - czujemy się wtedy bezpieczniej ;)

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 4 stycznia 2009, 00:43 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2009, 23:58
Posty: 36
Lokalizacja: 3miasto
widze ze odpisalas tu - dzieki Marto Malgorzato za obszerna odpowiedz - w rezultacie myslalem o półateizmie podobnie, ale nie da sie ukryc ze w bardziej mglisty sposob. mam nadzieje, ze moderatorzy nie spojrza tu zbyt groznym okiem na odstepstwo od tematu apostazji ;) ;) pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 8 stycznia 2009, 12:00 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 7 stycznia 2009, 20:22
Posty: 161
Kościół niczego nie wykreśla tylko tworzy nowe listy na które wpisuje apostatów. Jeśli ktoś myślał, że dzięki temu zniknie z Kościoła to się zawiedzie. Zmienia się tylko status z wierny na wierny-apostata.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 8 stycznia 2009, 12:57 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
Nie chroni też przed atakiem pana w sukience w ramach dorocznej wizyty duszpasterskiej zwanej kolędą. Że nie mam wizjera, zwykle otwieram drzwi na pukanie, kiedy widzę księdza, w towarzystwie gówniarza w komży, który zaczyna coś mówić tym swoim sztucznym, wyszkolonym timbrem głosu (uczą tego w seminariach), to przerywam krótkim "dziękuję panu" i drzwi zamykam.

Kiedyś próbowałam być uprzejmiejsza, ale wdać się w gadkę z jezuitą (z jednej strony niby przynależność terytorialna do jezuickiej parafii wskazywałaby na szansę, że odwiedzający ksiądz jest nieco inteligentniejszy i bardziej otwarty niż przeciętny diecezjak, ale okazuje się że guzik prawda) to jak wdać się w gadkę ze świadkiem Jehowy. Prawie ;)

Takie wizyty wskazywałyby na posiadanie odpowiednich list i szczególny "obowiązek duszpasterski" wobec figurujących na nich osób. Przed apostazją wystarczyło powiedzieć "dziękuję, nie jestem chrześcijanką", żeby ksiądz nie przychodził przez dwa lata.

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 8 stycznia 2009, 15:30 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): poniedziałek, 29 grudnia 2008, 08:24
Posty: 14
Lokalizacja: Upper Silesia
Niestety tak właśnie jest jak piszecie. Dopóki byłem "wierzący-niepraktykujący" to większego problemu nie było.
Obecnie ksiądz potrafi zrobić dodatkową wizytę, byle był pretekst mnie zastać i pogadać, nawrócić etc.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 9 stycznia 2009, 04:58 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Nawróć księdza :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 9 stycznia 2009, 10:43 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
A u mnie już była "wizyta duszpasterska" :) i żałuję, że mnie przy tym nie było, jak mój małżonek podejmował księdza :) Lubię takie miłe pogawędki o religii, a zobaczyć minę księdza na widok Bafometa... bezcenne :D

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 21:11 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 30 listopada 2008, 10:49
Posty: 26
Lokalizacja: Warszawa
Wiesz, jest lekki strach. Ale wiem też że chcę to zrobić i koniec. Mój luby mówi żebym z tym poczekała do końca studiów, bo jako "nie chrześcijanka" mogę nieć problemy.
Sama jeszcze się do tego przygotowuje psychicznie.. :)

_________________
"Zapytałam dziecko niosące świeczkę: - Skąd pochodzi to światło? Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął. - Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi." J. Carrol


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 23 stycznia 2009, 12:30 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Muszę przyznać, że temat apostazji jest dla mnie zagadnieniem wręcz fascynującym. Zauważyłem, że dla całkiem sporej ilości ludzi, którzy deklaruja się jako poganie (tacy lub inni) stanowi to mimo wszystko problem. Zawsze "to trochę strach", "co powie rodzina" czy też "co powie otoczenie".

Jako, że ja nigdy nie zostałem ochrzczony nigdy tego problemu nie miałem i przyzwyczajony jestem do tego, że moja duchowość w pewien sposób ewoluuje, zmienia się wraz z wiekiem i doświadczeniami. Kiedy spojrzę wstecz to daleko już odszedłem od miejsca z którego zaczynałem swoją świadomą podróż przez życie. Jednak każda ścieżka coś we mnie pozostawiła, jakaś ideę czy wierzenie i to tworzy mnie jako całość.
Dlatego też ciężko mi zrozumieć, że komuś może sprawić trudność porzucenia za sobą idei, których już nie akceptuje i odrzucenia czegoś co zostało mu bez jego wiedzy narzucone w okresie niemowlęcym, kiedy to zazwyczaj nie umiał jeszcze powiedzieć "mama" a co dopiero "nie".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 23 stycznia 2009, 15:16 
Hakken napisał(a):
Muszę przyznać, że temat apostazji jest dla mnie zagadnieniem wręcz fascynującym. Zauważyłem, że dla całkiem sporej ilości ludzi, którzy deklaruja się jako poganie (tacy lub inni) stanowi to mimo wszystko problem. Zawsze "to trochę strach", "co powie rodzina" czy też "co powie otoczenie".


To wcale nie musi sie wiązać z przywiązaniem do chrześcijaństwa. Ludzie po prostu boją sie społecznego ostracyzmu. Skoro nie jesteś ochrzczony, oznacza to, ze Twoim rodzicom nie sprawiłoby to zadnego problemu. W przypadku pogan ochrzoczonych taka okoliczność, jak ostracyzm ze strony rodziny, może grozić. Zupełnie tego nie uwzględniasz.


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL