Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest piątek, 19 lipca 2019, 12:00

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Psychologia a praktyki magiczne - ogólnie
PostNapisane: niedziela, 7 października 2007, 18:29 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Psychologia to taka ciekawa dziedzina nauki, która ma dużo do powiedzenia o wielu sferach życia: związkach, nauce, pracy a także o doświadczeniach religijnych. Wiele jej odkryć wydaje mi się bardzo inspirujących, ale że siedzę w tym zawodowo, czasami brakuje mi chyba obiektywizmu :wink: a przynajmniej trudno jest mi rozgraniczyć psychologię od innych sfer życia. Chętnie porozmawiam o tym jak wiedza psychologiczna może pomóc w praktyce, a kiedy przeszkadza, bo i takie mam niekiedy odczucia. Jak już wspomniałam w powitaniach za bardzo interesującą uważam psychologię integralną Kena Wilbera, ale generalnie interesuje mnie psychologia religii, społeczna, wychowawcza i związana z marketingiem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Psychologia a praktyki magiczne - ogólnie
PostNapisane: środa, 10 października 2007, 11:40 
Amvaradel napisał(a):
przynajmniej trudno jest mi rozgraniczyć psychologię od innych sfer życia.


Czytam już drugi raz na tym forum, że należy oddzielić psychologię od innych dziedzin życia. Dlaczego to oddzielać?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 10 października 2007, 14:00 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Cytuj:
Czytam już drugi raz na tym forum, że należy oddzielić psychologię od innych dziedzin życia. Dlaczego to oddzielać?
Ja na pewno nie będę twierdzić, że należy oddzielić psychologię od innych dziedzin życia, bo byłoby to dziwna wypowiedź u psychologa :wink: Miałam na myśli to, że psychologia - ta akademicka i ta z popularnych poradników - nie sięga pewnych obszarów, które można określić jako duchowe, bo po prostu nie zajmuje się nimi lub podchodzi do nich w sposób redukcjonistyczny np. nie odróżnia doświadczeń mistycznych od halucynacji. Wyjątkiem są tu takie odmiany psychologii jak p. transpersonalna czy p. integralna, które akceptują istnienie wyższych poziomów świadomości niż ta zwykła, codzienna świadomość.
Jeśli chodzi o praktykę to podejście psychologiczne pomaga rozwiązać wiele problemów (np. ułatwia dogadanie się z rodziną, dlaczego robimy różne dziwne rzeczy i dlaczego lepiej nam w tym nie przeszkadzać :twisted: ), pomaga znaleźć własną ścieżkę itd. Jednak kiedy np. wywołujesz duchy i myślisz, że to twoja własna podświadomość, niekoniecznie jest to bardziej skuteczne niż praktyka z przekonaniem, że duchy istnieją obiektywnie. Być może pewne efekty łatwiej jest uzyskać osobom, które nie zastanawiają się nad tym, czy przypadkiem nie rozmawiają same z sobą :twisted:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 10 października 2007, 19:38 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:24
Posty: 93
Lokalizacja: Hannover
Zgadzam się.
Wychodzenie poza ciało, świadome śnienie, to też obszary zainteresowań współczesnej psychologii.
Magię też można przełożyć na teorie psychologiczne np. efekt samospełniającego się proroctwa.
Ciężko z wiedzą zdobytą poprzez książki i raporty z różnorodnych badań polemizować. Dlatego czasem lepiej oddzielić psychologię od takiej dziedziny życia jak religia. Nie chodzi tu tylko o neopogaństwo, ale religię ogólnie.
Znane są przypadki opisywania mistyków jako osób chorych psychicznie. Z niesamowitą dokładnością autorzy owych opisów potrafią wyjaśnić dlaczego to wyglądało tak, a nie inaczej i dlaczego "tłumy" w to wierzą.

A jeśli chodzi o życie prywatne. Owszem, psychologia ułatwia wiele.
Komunikacja, postrzeganie pewnych zachowań, umiejętność słuchania.

Choć nie można uogólniać. Nie każdego te studia uwrażliwiają.
Bo choćby na ścieżkach związanych z pracą w przedsiębiorstwach, często trzeba właśnie "stwardnieć", żeby np. świadomie używać przekazów perswazyjnych.

Poza tym psycholog to zawód, a zawód zawsze dobrze oddzielić od życia prywatnego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 10 października 2007, 21:55 
Wiecie, dziwię się, bo największą wiedzą, jaką wyniosłam ze studiów, jest przekonanie, że nie ma obiektywnej prawdy. Można jedynie tworzyć kategorie, pomagające oswoić i przewidzieć świat dookoła, ale nie możemy dociec do nagiej prawdy, bo taka dla nas nie istnieje - nie wykroczymy poza swój umysł i nie zobaczymy jej z boku. W związku z tym podziały na halucynacje i nie-halucynacje mają drugorzędne znaczenie, a zamiast zastanawiać się nad naturą przeżyć możemy z nimi pracować. Takie nastawienie według mnie jest największym prezentem, jaki ma dla studenta metodologia nauk społecznych. A dla maga tym bardziej - zamiast się zastanawiać, czy mu się coś wydaje, czy nie, idzie za przeżyciem.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 10 października 2007, 22:44 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:24
Posty: 93
Lokalizacja: Hannover
Uśmiechnęłam się czytając ten post, bo ostatnio na zajęciach usłyszałam: jesteście jeszcze młodzi i dla was wszystko jest relatywne. Z wiekiem ta wiedza przechodzi ;)
I nie ma obiektywnej prawdy, zgadzam się.
Jednak psychologia jest bardzo specyficzną nauką i musiałabyś ją zacząć studiować, żeby zrozumieć o co chodzi.
Niestety te studia wypaczają pewien sposób myślenia i to niestety (patrząc po znajomych i wykładowcach wnioskuję) zostaje.
Dlatego praca swoje a religia/wierzenia swoje.
I co do prezentu od metodologii nauk społecznych... gratuluję wykładowców.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 10 października 2007, 22:53 
Ilia napisał(a):

Jednak psychologia jest bardzo specyficzną nauką i musiałabyś ją zacząć studiować, żeby zrozumieć o co chodzi.
Niestety te studia wypaczają pewien sposób myślenia i to niestety (patrząc po znajomych i wykładowcach wnioskuję) zostaje.


Zaczęłam :) Mam też specjalizację w pomocy terapeutycznej.

Ale nadal nie rozumiem, dlaczego religia swoje, a psychologia swoje. Może nie zrozumiem, bo jestem tak głęboko zrelatywizowana ;-)


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 10 października 2007, 23:19 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Enenna napisała:
Cytuj:
największą wiedzą, jaką wyniosłam ze studiów, jest przekonanie, że nie ma obiektywnej prawdy

Myślę, że należałoby oddzielić kategorie obiektywności, prawdy i rzeczywistości. Czym innym jest przekonanie o obiektywnym istnieniu rzeczywistości, a czym innym przekonanie o możliwości jego poznania.
Podejście realistyczne zakłada, że otaczający nas świat istnieje niezależnie od nas oraz że jesteśmy w stanie go poznać korzystając że spostrzegania i myślenia. Jest to podejście najbardziej zbliżone do myślenia potocznego, zdroworozsądkowego. Odmianą realizmu jest realizm krytyczny: zarówno nasze spostrzeżenia jak i wiedza naukowa mogą wprawdzie zbliżyć się do poznania świata, jednak pełne poznanie jest niemożliwe. I tu mogę się z tym zgodzić, ze nie jesteśmy w stanie "wyjść z siebie" na tyle, by być całkowicie bezstronnymi.
Cytuj:
W związku z tym podziały na halucynacje i nie-halucynacje mają drugorzędne znaczenie, a zamiast zastanawiać się nad naturą przeżyć możemy z nimi pracować
Z tym się nie zgodzę. Ma znaczenie i to duże, jeśli chce się w harmonijny sposób połączyć wizje z codziennym życiem. I warto się nad tym zastanowić, jeśli chcemy wiedzieć, co nas odróżnia od osób, których wizje są wynikiem choroby, a nie rozwoju duchowego. Nie wyklucza to podążania za przeżyciami w sytuacji, gdy tego chcemy i gdy na tym właśnie polega nasza praktyka.

Ilia napisała:
Cytuj:
Dlatego praca swoje a religia/wierzenia swoje
Ja też chyba nie zrozumiałam, co miałaś na myśli.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 10 października 2007, 23:37 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:24
Posty: 93
Lokalizacja: Hannover
Też jestem głęboko zrelatywizowana i mam nadzieję, że tak już zostanie ;)
Choć Piaget mówi co innego ;)

Miałam na myśli to, że psychologia swoje na temat doświadczeń mistycznych, a religia swoje.
Tzn, przynajmniej ja takie prace czytałam, gdzie mistycy i osoby wierzące w ich doświadczenia argumentowali swoje racje, natomiast psychologowie tłumaczyli to wszystko zaburzeniami z DSM IV lub ICD 10.

Enneno, nigdy się nie chwaliłaś, że idziesz w tę stronę. A szkoda.
W jakiej szkole terapeutycznej się uczyłaś?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 10 października 2007, 23:56 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 12 września 2007, 20:43
Posty: 156
Lokalizacja: Łuków
Cytuj:
Wiecie, dziwię się, bo największą wiedzą, jaką wyniosłam ze studiów, jest przekonanie, że nie ma obiektywnej prawdy.


olaboga. aż się boję, na co ja wyrosnę po swoich studiach... za takie stwierdzenie na KULu zostałabym zlinczowana, albo wyprawiła na tamten świat kilku co bardziej wiekowych profesorów... :P

co nie znaczy, że tak nie uważam :P

_________________
Things which are gone in the morning:
confidence, women, true stories, kisses...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 11 października 2007, 00:59 
Zoria napisał(a):
Cytuj:
Wiecie, dziwię się, bo największą wiedzą, jaką wyniosłam ze studiów, jest przekonanie, że nie ma obiektywnej prawdy.


olaboga. aż się boję, na co ja wyrosnę po swoich studiach... za takie stwierdzenie na KULu zostałabym zlinczowana, albo wyprawiła na tamten świat kilku co bardziej wiekowych profesorów... :P

co nie znaczy, że tak nie uważam :P


A ci profesorowie nigdy nie słyszeli o Immanuelu Kancie??? Toż to klasyka!!!

Fizyka kwantowa z "problemem badacza" zmieniającego badaną rzeczywistość, przez fakt bycia częścią doświadczenia, też wskazuje na trudność w obiektywnym opisie rzeczywistości.

Na swój własny użytek, problem naukowego opisu zjawisk psychicznych rozwiązałem w ten sposób, że owszem, uznaję istnienie procesów chemicznych, a na poziomie podstawowym wręcz fizycznych, odpowiedzialnych za nasze uczucia, wizje, przeżycia duchowe ale uznaję, że są one fizyczną manifestacją ducha.

W zależności od tego, czy skupimy się na opisie stanów emocjonalnych, czy też opisie procesów fizycznych zachodzących w organizmie otrzymamy całkiem różne ujęcia tej samej rzeczywistości. Opisywanie przeżyć duchowych w języku mistyki, w cale nie stoi w sprzeczności z opisem tych przeżyć w ujęciu biologiczno-chemicznym.

Psychologia jako nauka powstała w okresie pozytywizmu. Paradygmat uprawiania nauki w tym okresie nakazywał (i w dużej mierze nakazuje nadal) opisywanie świata w kategoriach obiektywności, a przynajmniej intersubiektywnej powtarzalności i sprawdzalności.


Jednak taki opis nie przekłada się na jednostkowe przeżycia układające się ciąg zdarzeń, zwanych enigmatycznie dla postronnych, a często bardzo konkretnie dla samych zainteresowanych, rozwojem duchowym.

Podsumowując - trzymając się kurczowo racjonalnego, metodologicznie poprawnego, intersubiektywnie powtarzalnego i sprawdzalnego opisu świata, możemy opomiarować zjawiska. Możemy opisać je w kategoriach ilościowych a nawet powiązać w związki przyczynowo skutkowe ale nie dochodzimy nawet na cal do "obiektywnej" prawdy.

Gdyby było inaczej wystarczyłaby wyłącznie jedna definicja prawdy, a jest ich przynajmniej pół tuzina. Od najbardziej potocznej, arystotelesowskiej mówiącej, że prawda to zgodność rzeczywistości i umysłu (w sumie nic to nie mówi), po, moim zdaniem, bardzo użyteczną koherencyjną teorię prawdy mówiącą o tym, że prawdziwe zdania są te, które nie są sprzeczne z całym systemem. A systemy możemy tworzyć dowolne :)


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 11 października 2007, 01:49 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
Wiem, że offtopuję, ale...

:shock: :shock: :shock: Czuję się przy was taka "ścisłowa", jak jescze nigdy w życiu :shock: :shock: :shock:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 11 października 2007, 01:59 
Sheila napisał(a):
Wiem, że offtopuję, ale...

:shock: :shock: :shock: Czuję się przy was taka "ścisłowa", jak jescze nigdy w życiu :shock: :shock: :shock:


No tak, 3 krople roztworu jakiegoś_tam_wzbogaconego_i_bardzo_opisanego nałożyć pipetką na wacik i rozmnoży się coś, co można policzyć, zmierzyć i zważyć. A jak się to ma do wiecznosci? :D:D:D


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 11 października 2007, 02:59 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
Roztwór też ma wieczność, proszę ciebie. Taka np. duszyczka bakterii... albo czerwono- i białookie duszki drosophila melanogaster...
Może to i nie ma wiele wspólnego z psychologią i filozofią, ale chyba nie jesteś homosapiensowym szowinistą? :wink:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 11 października 2007, 09:25 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 12 września 2007, 20:43
Posty: 156
Lokalizacja: Łuków
słyszeli o Kancie, słyszeli. A wszystko co złe na świecie jest przez Kanta i Platformę Obywatelską :P.

było nie było studiuję, sesese, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim :twisted:

_________________
Things which are gone in the morning:
confidence, women, true stories, kisses...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 11 października 2007, 11:29 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:24
Posty: 93
Lokalizacja: Hannover
rawimir napisał(a):
W zależności od tego, czy skupimy się na opisie stanów emocjonalnych, czy też opisie procesów fizycznych zachodzących w organizmie otrzymamy całkiem różne ujęcia tej samej rzeczywistości. Opisywanie przeżyć duchowych w języku mistyki, w cale nie stoi w sprzeczności z opisem tych przeżyć w ujęciu biologiczno-chemicznym.

Psychologia jako nauka powstała w okresie pozytywizmu. Paradygmat uprawiania nauki w tym okresie nakazywał (i w dużej mierze nakazuje nadal) opisywanie świata w kategoriach obiektywności, a przynajmniej intersubiektywnej powtarzalności i sprawdzalności.

Jednak taki opis nie przekłada się na jednostkowe przeżycia układające się ciąg zdarzeń, zwanych enigmatycznie dla postronnych, a często bardzo konkretnie dla samych zainteresowanych, rozwojem duchowym.

Podsumowując - trzymając się kurczowo racjonalnego, metodologicznie poprawnego, intersubiektywnie powtarzalnego i sprawdzalnego opisu świata, możemy opomiarować zjawiska. Możemy opisać je w kategoriach ilościowych a nawet powiązać w związki przyczynowo skutkowe ale nie dochodzimy nawet na cal do "obiektywnej" prawdy.

Gdyby było inaczej wystarczyłaby wyłącznie jedna definicja prawdy, a jest ich przynajmniej pół tuzina.


Szereg badań mówi o tym, że emocjonalność jest właśnie wynikiem biologiczno-chemicznych reakcji. Jeśliby np. dostarczyć za dużo środka pobudzającego, nie informując o tym ludzi, odbiorą oni to jako pobudzenie spowodowane horrorem. Natomiast podając im placebo w postaci witaminy C pobudzenie przypiszą właśnie substancji im zaaplikowanej.
To taki prosty przykład. Jest też wiele badań z neuropsychologii klinicznej, które pokazują, że uszkodzenie pewnych części mózgu powoduje zanik odczuwania i rozumienia emocji.
Z taką wiedzą ciężko odcinać jedno zjawisko od drugiego.

Co do psychologii jako dziedziny zajmującej się prawdą obiektywną.
Usłyszałam na I roku studiów: wy nie macie znać prawdy, ale każdy ma myśleć, że tak jest.
To tak jak większość lekarzy "strzela" jaka choroba nam się przytrafiła (i zazwyczaj zapisują antybiotk, coby żadna bakteria nie została w organizmie :evil: ).
Tak też jest z psychologami ;)
Nie mówię, że zawsze i wszędzie, po to powstały kryteria diagnostyczne. Ale one też są zawodne, jeśli przyjąć założenie, że mogą być wizje u zdrowego całkowicie człowieka,a nie schizofrenika.
Choć zdiagnozowanie schizofrenii wymaga wielu objawów, w określonym czasie, to ponoć słyszenie "głosów" jest z nią równoznaczne :/
Dlatego też, jestem za systemem terapii, który ujmuje człowieka jako indywiduum. Z doświadczeniem, zasobem genów, zupełnie niepowtarzalnym.
I tu myślę sprawdza się ta hipoteza o półtuzinie prawd ;)
Każdy ma swoją "prawdę", swoją historię.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 11 października 2007, 20:02 
Ilia napisał(a):
Szereg badań mówi o tym, że emocjonalność jest właśnie wynikiem biologiczno-chemicznych reakcji. Jeśliby np. dostarczyć za dużo środka pobudzającego, nie informując o tym ludzi, odbiorą oni to jako pobudzenie spowodowane horrorem. Natomiast podając im placebo w postaci witaminy Ci pobudzenie przypiszą właśnie substancji im zaaplikowanej.


Wiem, że na poziomie materialnym, stany emocjonalne są wynikiem procesów biologiczno-chemicznych. Można na tym poprzestać.

Ja mam jednak głębokie przekonanie, że istnieje korelacja pomiędzy moimi duchowymi potrzebami, a reakcjami biologiczno-chemicznymi. Ograniczenie się w opisie wyłącznie do poziomu materialnego, nie ma dla mnie żadnej wartości, z punktu widzenia rozwoju mojego ducha.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 11 października 2007, 23:08 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:24
Posty: 93
Lokalizacja: Hannover
Pewnie, mnie chodziło tylko o to, jak już napisałam, że ciężko odcinać jedno od drugiego ;)

A co do korelacji, o której wspominasz to ciekawy temat badawczy.
Co jednak nie zaprzecza temu, że tak korelacja także może być opisana, jak to nazwałeś na poziomie materialnym.

Dlatego też ciągle jestem za tym, żeby oddzielać wiedzę akademicką psychologiczną od życia codziennego. Niektóre zjawiska po "wyjaśnieniu" wiele tracą.
Sex też można rozważać z punktu widzenia związków biochemicznych, ale po co?;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 14 października 2007, 17:22 
Ilia napisał(a):
Sex też można rozważać z punktu widzenia związków biochemicznych, ale po co?;)


Żeby dać światu dar viagry?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 14 października 2007, 19:55 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:24
Posty: 93
Lokalizacja: Hannover
Są inne sposoby, żeby osiągnąć stan taki jak po viagrze i nie truć syntetycznymi związkami organizmu.
Więc nie wiem, czy to aż taki "dar".

Poza tym viagra jest, przynajmniej na razie, tylko dla mężczyzn.
Zatem nie jest to rozkładanie stricte sexu na związki bio-chemiczne, ale reakcji jakie zachodzą w ciele samego mężczyzny.

A i jeszcze mi się przypomniało!
Viagra nie pomaga w każdym przypadku.
Kiedy stwierdza się zanikanie ciałek jamistych prącia, bądź mężczyzna ma zbyt niskie ciśnienie krwi, nawet viagra nie pomoże.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 15 października 2007, 13:21 
Tak sobie patrzę na dyskusję i zdaje mi się, że się rozpłynęła.

Chyba wszyscy uczestnicy zgadzają się, że zycie duchowe wynika z procesów zachodzących w ludzkim organizmie, i że trudno oddzielić jedno od drugiego. NIe wiem więc, o co się spieramy, i czy się spieramy.

Ilia, jeżeli znasz naturalne środki działające jak Viagra, rzuć info na forum - zyskamy wielką sławę, a może nawet i bogactwa!


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 15 października 2007, 13:49 
Enenna napisał(a):
Chyba wszyscy uczestnicy zgadzają się, że zycie duchowe wynika z procesów zachodzących w ludzkim organizmie, i że trudno oddzielić jedno od drugiego. NIe wiem więc, o co się spieramy, i czy się spieramy.


Ja niczego takiego nie powiedziałem. Nie jestem marksistą ani nawet materialistą.

Raczej przyjąłbym odwrotne twierdzenie, że zjawiska bologiczno-chemiczne są odzwierciedlenem zjawisk na pozomie duchowym, czyli, to zjawiska duchowe wpływaja na to, co się dzieje na poziomie materialnym.

To jest zasadniczy spór toczony przez filozofów od paru tysiący lat. :). Spór między idealizmem a materializmem.

A co do wiagry, zgadzam się z Tobą Eni :D.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 15 października 2007, 14:20 
Rawimierze, podaj mi przykład zajwiska duchowego, to będę mogła się odnieść.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 15 października 2007, 14:42 
Enenna napisał(a):
Rawimierze, podaj mi przykład zajwiska duchowego, to będę mogła się odnieść.


?wiadomość (w tym samoświadomość), myśl, magia


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 15 października 2007, 17:03 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Hmm... ale to dziala chyba jednoczesnie...

Odnosze wrazenie ze to tak jak z dualizmem korpuskularno-falowym - znowu.

Czasem lawiej podejsc do uczuc, mysli, stanow duchowych jako do efektow procesow biochemicznych - aby ulatwic ich opis.

Czasem latwiej odwrotnie - przyjac ze to one wywoluja procesy biochemiczne.

W obu wypadkach jednak jest to IMHO kwestia tylko przyjecia terminologii, do opisu a nie siegniecia do istoty rzeczy, ktora jest zlozona i z jednego i z drugiego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 15 października 2007, 18:00 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:24
Posty: 93
Lokalizacja: Hannover
Enenna napisał(a):
Tak sobie patrzę na dyskusję i zdaje mi się, że się rozpłynęła.

Chyba wszyscy uczestnicy zgadzają się, że zycie duchowe wynika z procesów zachodzących w ludzkim organizmie, i że trudno oddzielić jedno od drugiego. NIe wiem więc, o co się spieramy, i czy się spieramy.

Ilia, jeżeli znasz naturalne środki działające jak Viagra, rzuć info na forum - zyskamy wielką sławę, a może nawet i bogactwa!


Nie wiem czy ktoś się spiera. W ogóle to chyba nie chodziło o jakiekolwiek reakcje i zjawiska, tylko o sam fakt "pomocy" bądź "przeszkadzania" psychologii w życiu codziennym, praktyce magicznej itp. Więc temat całkowicie się rozmył.

Ennena: polecam książki na temat medycyny naturalnej chińskiej bądź Indian Ameryki ?rodkowej ;)
Szczególnie rozdziały dotyczące ciśnienia krwi i problemów seksualnych ;)

Poza tym, o ile mnie oczy nie mylą, to temat viagry wynikł z mojego stwierdzenia dotyczącego rozkładania sexu na czynniki pierwsze, a nie pomocy farmakologicznej mężczyznom z zaburzeniami psychologiczno-neuronalnymi. Więc może do źródła warto się odnieść?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 15 października 2007, 19:01 
Szerszen napisał(a):
Hmm... ale to dziala chyba jednoczesnie...

Czasem lawiej podejsc do uczuc, mysli, stanow duchowych jako do efektow procesow biochemicznych - aby ulatwic ich opis.

Czasem latwiej odwrotnie - przyjac ze to one wywoluja procesy biochemiczne.

W obu wypadkach jednak jest to IMHO kwestia tylko przyjecia terminologii, do opisu a nie siegniecia do istoty rzeczy, ktora jest zlozona i z jednego i z drugiego.


A problem wolnej woli? Determinizm i wolna wola?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 15 października 2007, 22:37 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
To juz kwestia teorii i ideologii, wiec wtorna ale jak chcesz mozemy od psychologii przejsc nawet do chaosu deterministycznego.

Problem w tym ze ani "przeznaczenia" ani "wolnej woli" nie udowodnisz jednoznacznie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 15 października 2007, 22:51 
Szerszen napisał(a):
To juz kwestia teorii i ideologii, wiec wtorna ale jak chcesz mozemy od psychologii przejsc nawet do chaosu deterministycznego.

Problem w tym ze ani "przeznaczenia" ani "wolnej woli" nie udowodnisz jednoznacznie.


Kiedy mówisz "udowodnisz" wdajesz się w spór czyja koncpcja jest słuszna, a czyja nie słuszna. Sam zauważyłeś, że tego udowodnic ne sposób. Jedyne dowody, nie budzące wątpliwości można uzyskać w naukach formalnych ale i to w oparciu o przyjęte aksjomaty. Nie o to mi chodzi.

Raczej chodzi mi o wizję świata, wizję miejsca człowieka w świecie, przekonanie w jaki sposób czlowiek w świecie funkcjonuje. O uzyskanie odpowiedzi, czym jest świadomość, czym w ramach świadomości jest myśl. Jakie są wzajemne relacje pomiędzy materią, bosmy cielesni, a duchem, bośmy duchowi. Nie chodzi o zwykłe przeciwstawienie, ale własnie o relację pomięzy tymi wymiarami.

Zatem nie oczekuje odpowiedzi ostatecznej. Nie oczekuję odpowiedzi jedynej, ale oczekuję jakiejś odpowiedzi.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 16 października 2007, 11:08 
rawimir napisał(a):
Ja mam jednak głębokie przekonanie, że istnieje korelacja pomiędzy moimi duchowymi potrzebami, a reakcjami biologiczno-chemicznymi. Ograniczenie się w opisie wyłącznie do poziomu materialnego, nie ma dla mnie żadnej wartości, z punktu widzenia rozwoju mojego ducha.


O jakiej korelacji mówisz Rawimir? Zdaje mi się, że to bardzo ciekawy trop.


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL