Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest poniedziałek, 14 października 2019, 20:07

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 202 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 9 stycznia 2009, 18:00 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 02:06
Posty: 64
Lokalizacja: Bryf
Dla mnie najfajniejsze jest to że dzieciaki potrafią wprost zapytać. Też nie mam pojęcia jaką droge wybierze Starszy a jaką młodszy. Ze starszym jest narazie jeden problem , od mniej więcej roku jest dość mocno wpływowy ( jak latawiec na wietrze ) nie staram sie mu nic nażucać, ale widze że kiedy jest tylko ze mną i moimi przyjaciółmi, szykujemy się do świąt, czy do zwykłego esbatowego rytuału, mordka mu sie cieszy i zmienia sie diametralnie , w domu tak jak pisałam wcześniej staram się szanować to że jego Tata jest ateistą ale kultywującym święta katolickie i nie śiętujemy tak prawdziwie pogańskich świąt tylko zaznaczam ich obecność. Widać wtedy że złości go to że nie ma taej atmosfery co z naszymi przyjaciółmi a zdrugiej strony nie chce pokazać ojcu że mu brak tych świątecznych , pogańskich przygotowań i chyba jest zagubiony. Strasznie cęszko to czasem pogodzić wszystko :(

_________________
widzisz to czego inni nie widzą , słyszysz to czego inni nie słyszą ......./ gg 2086343


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 10 stycznia 2009, 01:34 
Offline
Milczek

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2009, 18:51
Posty: 8
Lokalizacja: warszawa
Swist pyta czy Jezus mógł być zarazem święty i zaborczy.Nie posunę się tak daleko- wolę powiedzieć był przykładem do naśladowania, rodzajem autorytetu a na pewno nie zaborczy - to robota uczniów- trochę póżniejsza przypominam o póżniejszej ekspansji i rozwoju chrześcijaństwa.Jeśli chodzi o Twoją - deklarację a nie wymóg masz rację , staram się by taką formę zachować w stosunku do własnych dzieci.Wychowanie dzieci to temat bardzo mi bliski ale zarazem najtrudniejszy ze wszystkich i nigdy nie powiem ,że się na tym znam.A chodzi mi głównie o nasze decyzje i konsekwencje tych decyzji.Przyznacie chyba że to wielka odpowiedzialność.A ponieważ błędy to nasza specjalność- w sensie ludzka, a biorąc pod uwagę naszą , polską mentalność- i już mamy za swoje...Pozdrawiam serdecznie Duży


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 10 stycznia 2009, 14:08 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
Ta zaborczość wynika po prostu z połączenia Jezusa z jego ojcem w jedną postać boską. Skoro Jahwe jest zaborczy, to i jego syn, który jest jednocześnie osobną postacią, i jednością z nim, też musi taki być ;)

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 02:11 
Offline
Milczek

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2009, 18:51
Posty: 8
Lokalizacja: warszawa
Marto, mylisz się mówiąc, że Bóg jest zaborczy- prawdę mówiąc nigdy bym na to nie wpadł i powiem Ci dlaczego. Przyczyna jest prozaiczna dobro nie może być złe. Poza tym jeśli rozumiem sens tej wiary to przykład syna czyli Jezusa to raczej symbol tego że każdy z nas może być taki sam a przypomnę Ci , że chodzi o miłość- więc pytanie czy miłość może być zaborcza- tak ale tylko w ludzkim wymiarze i "wykonaniu".Ale zdaję się , że tematem są dzieci więc proszę wróćmy do tematu bo dotyczy nas wszystkich codziennie i wiąże się z rozwiązywaniem problemów .Pozdrawiam Duży.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 03:17 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 10 listopada 2008, 18:32
Posty: 146
Lokalizacja: Katowice
Ale przeciez w samej Biblii jest (przepraszam, jesli przekrece, pisze z pamieci): "(...) bo twoj Bog ma na imie zazdrosny". A stad juz do zaborczosci bardzo krotka droga. Secundo, wydaje mi sie, ze nature bostwa w duzej mierze kreuja jego wyznawcy - nawracanie i narzucanie wiary mowi tu samo za siebie. Poza tym, jak inaczej okreslic boga, ktory zakazuje kultu innych bostw?

A dobro jak najbardziej moze byc zle, bo wszystko jest relatywne ;]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 03:19 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Duży napisał(a):
Marto, mylisz się mówiąc, że Bóg jest zaborczy- prawdę mówiąc nigdy bym na to nie wpadł i powiem Ci dlaczego. Przyczyna jest prozaiczna dobro nie może być złe. Poza tym jeśli rozumiem sens tej wiary to przykład syna czyli Jezusa to raczej symbol tego że każdy z nas może być taki sam a przypomnę Ci , że chodzi o miłość- więc pytanie czy miłość może być zaborcza- tak ale tylko w ludzkim wymiarze i "wykonaniu"
No co ty? Wybacz Duży ale się plączesz. Dobro nie może być złem. To jasne. Tylko dlaczego religia (czy bóg, wszystko jedno) mieni się dobrem stosując odpowiedzialność zbiorową, jaka to miłość i sprawiedliwość boska dyktuje religijne prawo każące obciążyć cudzym grzechem wszystkich (grzech pierworodny)? Podałem przykłady na akceptację Jezusa w innych religiach a czy istnieje jakakolwiek akceptacja dla innych kultów w chrześcijaństwie? Innymi słowy tolerancja religijna? Pewnie, już się nie da spalić na stosie kilku kobiet czy wyrżnąć w imię chrystusa jakieś plemię. Czasy się zmieniły, także wśród pogan (są inni niż kiedyś). A propos zmiany poglądów - kiedy zrehabilitowano Giordano Bruno? Anulowanie potępienia Galileusza w 1965? Czy chamskie wywody ojców kościoła - św. Tomasza i Augustyna na temat kobiet zostały w kościele potępione czy nie? Czy potępiono encyklikę papieża Piusa XI "Non abbiamo bisogno" zawierającą słowa o wdzięczności dla faszyzmu za zlikwidowanie wroga ludu socjalizmu? Co z postawą Piusa XII w czasie wojny (chodzi mi o te liczne audiencje hitlerowców i zażyłe stosunki z faszystami)? I ogólnie, czy nie jest tak, że jak odrzucisz wiarę to się będziesz smażył w piekle? Co się stało w starym testamencie z nieżydami stojącymi im na drodze? Dlaczego dziecko niewinne bo za małe by cokolwiek nabroić ma być gorsze i skazane na potępienie (?)z racji braku chrztu?
Co tu niby jest dobrego prócz deklaracji; a nawet nie deklaracji a własnej propagandy? Miłość, dobro, tolerancja :)
Masz rację dobro nie może być złem. To działa w obie strony - zło nie może być dobrem. Potępianie, wzbudzanie winy, obciążanie nią innych, straszenie, lekceważenie i wprost potępianie kobiet (ostatnio w papież Paweł VI w roku 1977), nietolerancja i zaborczość. Saaaaamo dobro.
I na koniec hipokryzja - czy nie jest tak, że nie wolno nic zmienić w boskich przykazaniach bo pochodzą wprost od boga? To dlaczego zmieniono 10 przykazań? Jakim cudem (dobre słowo - cud :) ) przed 1950 rokiem Maria zmarła normalnie a po 1950 już doznała wniebowstąpienia? I dlaczego stała się nagle dziewicą - w łacinie początku ery virgo znaczyło młoda kobieta; znaczenie słowa się zmieniło, powstał błąd translatorski i bęc od roku 300 ne. Maria staje się dziewicza przed i po w drodze zatwierdzenia :) przez kościół. Ktoś się pomylił a jak tego nie uznajesz toś grzesznik.
Powiedz Duży, dlaczego rodzenie bez bzykania wcześniej to samo dobre (niepokalane) a inne to pokalane - czyt. brudne i złe (kiedyś od kał - brud, błoto, później wiadomo co). Wytłumacz mi: co w tym złego? Co to znaczy, że ludzie są ze sobą w sposób pokalany (odwrotność niepokalanego) i w jaki sposób ma być to złe? Zło konieczne (prokreacja)?
Ta religia mówi o złu, potępieniu, pokalaniu, cierpieniu, winie, odpowiadaniu za innych, karach i czasami coś bąknie, że dobry to był Jezus i wyznanie całe to też jest dobre. Tak ogólnie. Jak nie wierzysz to cię diabły usmażą.
Ale kicha...


Ostatnio edytowano niedziela, 11 stycznia 2009, 03:50 przez Poświst, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 03:38 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Problem lezy w tym czy odrzucimy katolicki poglad na swiat i JHWH(czy szerzej - poglad wiekszosci (?) wyznan chrzescijanskich), czy tez nie. Jezeli odrzucimy, to JHWH znany z ST i NT jest zaborczym, siejacym smierc dla wlasnych korzysci bogiem. Jezeli przyjmiemy, to JHWH jest czysta miloscia i dobrem, tak absolutnym, ze ludzie nigdy nie beda mieli do tego dostepu - z czego wynika, ze nawet to, co moze wydawac sie niesprawiedliwe czy zle jest w istocie dobre, sluszne i przepelnione miloscia do ludzi.

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 04:01 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
To chrześcijanie ostatnio dużo mówią o "prawach naturalnych" jako o prawach przydanych człowiekowi z natury rzeczy boską wolą. Wśród nich jest wiele tego co wypływa z elementarnego poczucia sprawiedliwości, dużo tego co rozumiemy jako prawa człowieka. Z tymi deklaracjami hierarchów kościoła kłóci się nauka głoszona przez tychże hierarchów kościoła. Wątpię by hipokryzja i zło leżały w zamyśle boga mającego być samym dobrem. Mogę dopuścić, że Boga Stworzenia guzik to obchodzi co ludzie robią; mogę dopuścić, że świat jest pełny jeśli jest w nim zło i dobro bo inaczej nie byłyby odróżnialne; mogę dopuścić, że jesteśmy skomplikowani i jest w nas wiele dobrego i złego a co dobre dla mnie może być złe dla innych lub odwrotnie. Natomiast samego dobra to ja jakoś w tym chrześcijaństwie nie widzę. I jeśli miałbym oceniać, to chrześcijanie skupiają się raczej na źle, jego tropieniu, rozpatrywaniu, ukazywaniu, cierpieniu i pokucie, winie i karze, odkupieniu win i grzechów. Ta religia żyje złem, wokół niego się obraca, zło ją napędza


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 10:53 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Cytuj:
To chrześcijanie ostatnio dużo mówią o "prawach naturalnych" jako o prawach przydanych człowiekowi z natury rzeczy boską wolą.

Z tymi prawami naturalnymi jest niezłe zamieszanie, bo okazuje się, że w prawa występujące w naturze są inne. Więc zamiast frazeologii o "prawach naturalnych" powinni otwarcie mówić o "prawach boskich".

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 15:47 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 lutego 2008, 23:42
Posty: 291
Lokalizacja: Gdańsk
Shirotka napisał(a):
Secundo, wydaje mi sie, ze nature bostwa w duzej mierze kreuja jego wyznawcy - nawracanie i narzucanie wiary mowi tu samo za siebie. Poza tym, jak inaczej okreslic boga, ktory zakazuje kultu innych bostw?

To zwróciło moją uwagę, ponieważ mój znajomy ostatnio wysłał mi fragment książki, który mówił o chrześcijańskim "narzucaniu wiary" dzieciom. Szło to mniej więcej tak:
"Kochany rodzicu, staraj się dać twemu dziecku wszystko, co w tobie najlepsze! Pocznij syna, daj mu imię i nie czekaj aż urośnie, by sam wybrał sobie imię, by sam wybrał sobie ojca, matkę. Jeśli jesteś przekonany, że wiara jest czymś najlepszym, co możesz mu dać, to przekaż mu ją. Pan i tak da mu swe dary, nigdy niczego mu nie narzuci, a twoje dziecko będzie mogło odrzucić wiarę tyle razy, ile będzie chciało". To co prawda w znacznej mierze odnosiło się do chrztu, ale myślę, że w ogólniejszym sensie też się sprawdza. Nie tylko dla chrześcijan. ;) W sumie poganie, którzy pokazują różne religie, a nie ograniczają się do jednej rzekomo "prawdziwej", robią dokładnie to samo - dają wiarę i wszystko, co w niej najlepsze, a wybór co z nią zrobić należy już tylko do dziecka.

Tylko podkreślę, że pisałam o narzucaniu wiary dzieciom, a nie naturze boga, ani o krwawym nawracaniu jakie pojawia się w myślach jako pierwsze skojarzenie. Swoją drogą chrześcijanie tak czepiają się Świadków Jehowy, że łażą od domu do domu i próbują nawracać - ciekawe, co by powiedzieli, gdyby Jehowi zaczęli mordować i palić na stosach. ;)

Pozdrawiam,
Yuriko

_________________
"Many people hear voices when no-one is there. Some of them are called mad and are shut up in rooms where they stare at the walls all day. Others are called writers and they do pretty much the same thing" x.x ^^


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 16:24 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Amvaradel napisał(a):
Więc zamiast frazeologii o "prawach naturalnych" powinni otwarcie mówić o "prawach boskich".
Albo wręcz o "prawach kościelnych" bo od praw objawionych w księgach, na które się powołują, zbyt wiele je różni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 16:52 
Offline
Milczek

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2009, 18:51
Posty: 8
Lokalizacja: warszawa
Wszystko jest kwestią pojmowania...Macie rację w tym co piszecie o grzechach tego kościoła i jego wyznawców ale to wszystko o czym piszecie jest ludzkie a nie Boskie.Bo to jaka jest ta wiara to niewątpliwie zasługa wyznawców tego kościoła.Kim są Ci wszyscy postępujący po sobie ojcowie tego kościoła - ludżmi , przypominam również że Matka Boska i jej kult to też wymysł ludzki, to że jest niepokalana to też dogmat ale stworzony ręką człowieka- przecież ludzie sami chcą w to wierzyć- mówię tu o wyznawcach, ich zakłamaniu i obłudzie , która dalej zbiera żniwo o dziwo największe w naszym kochanym kraju.Ale to niestety nie ma nic wspólnego z Bogiem .Kto pisał nowy testament, kto stworzył stary i sławne dziesięć przykazań- przepraszam ale na tym świecie cudów nie ma i nigdy nie było.Ja wierzę w to czego dotykam duszą i ciałem , umiem to nazwać.Bo dlaczego wszystko to co niedorzeczne w tej religii to dogmat.Ale nigdy nie powiem ,że to wina Boga.To na pewno nie jest "wola Boska"- tylko my czyli ludzie tak to nazywamy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 19:34 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 10 listopada 2008, 18:32
Posty: 146
Lokalizacja: Katowice
A jednak, o ile dobrze Cie zrozumialam, twierdzisz, ze boskosc, z ktora obcujesz, to JHWH. Wiec zapytam - jak wyznaczyc granice miedzy tym co w chrzescijanstwie "boskie" a tym co "ludzkie"? Bo tak naprawde wszystko moze pochodzic od czlowieka. Nawet sama postac JHWH, jezeli przychylimy sie do pogladu, ktory reprezentuje wsrod nas MM, wg ktorego bostwa osobowe to mysloksztalty.

Strasznie to wygodnickie i chyba gdzies to juz slyszalam. "Bog jest dobry, to ludzie sa zli!". Wygodna wymowka.


Ostatnio edytowano niedziela, 11 stycznia 2009, 20:11 przez Shirotka, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 20:01 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Duzy - z tego co mowisz, wnioskuje, ze wierzysz w jakis Absolut, mozesz nazywac go JHWH, ale odrzucajac ST i NT sprawiasz, ze Twoj JHWH jest kims zupelnie innym niz JHWH chrzescijan czy wielu Zydow. I w tym momencie wlasciwie dyskusja sie konczy, gdyz nie ma jak dyskutowac, kiedy nie ma na czym sie oprzec.

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 22:20 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 02:06
Posty: 64
Lokalizacja: Bryf
Myśle że temat jak nazywamy jakiego kolwiek boga powinien być przeniesiony do innego działu . Tu akurat staramy się pogadać o dzieciach , podzielić się tym jak je można wychować w pogaństwie z szacunkiem dla innych wiar tak aby w wieku dorosłym mogli dokonać świadomego wybory swojej drogi. :)

_________________
widzisz to czego inni nie widzą , słyszysz to czego inni nie słyszą ......./ gg 2086343


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 23:52 
Offline
Milczek

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2009, 18:51
Posty: 8
Lokalizacja: warszawa
Uważam , że temat absolutnie nie został wyczerpany, ja nie mówiłem o sobie i nie zgadzam się na zaszufladkowanie.Mówiłem o moim sposobie pojmowania czegoś czego nie umiem dotknąć, ogarnąć- czyli bóstwie w ogóle.Oparłem się na przykładzie , czytając wcześniejsze wypowiedzi nie do końca dla mnie prawdziwe.Myślę , że to dobrze ,że się ze mną nie zgadzacie bo tylko wtedy dyskusja ma sens i jest prawdziwa.Goss masz rację mówmy o dzieciach, bo tak właściwie mam takie pytanie.Wychowywałem je jako katolik ale tak naprawdę idę teraz w zupełnie innym kierunku-i to nie ma znaczenia.Moje pytanie dotyczy mojego 16-to letniego syna.Przeżył szok bo to w co wierzył głownie za moją przyczyną legło w gruzach-jestem 5 lat po rozwodzie z woli mojej byłej i chłopcy postanowili zostać ze mną z własnej woli.Ponieważ wartości w które wierzył upadły musiałem przewrócić jego świat do góry nogami a widzę ,że jest zagubiony.Myślę, że nie straciłem swojej pozycji- myślę o autorytecie-czuję to, tylko co dalej, bo wiem że to wszystko jest w
tej chwili zawieszne w powietrzu.Może jest ktoś kto ma lub miał
podobne doświadczenia.Będę wdzięczny bo może i ja czegoś się
nauczę.Odpowiem na każde pytanie.Pozdrawiam Duży.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 13 stycznia 2009, 14:36 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Gdy się mówi między wyznawcami różnych religii o Bogu to trudno rozmawiać bo może być tak (nie musi), że każdy rozumie pod słowem Bóg, Bogowie, co innego. Myślę, że lepiej mówić o boskości. Termin ten nie odnosi się do liczby bogów, ich imion, a można na jego podstawie rozmawiać o naturze bogów i religii. W takiej rozmowie można przedyskutować problem czy sprawą boską jest dobro i zło czy ludzką, czy może istnieć samo dobro, czy wszechmocne dobro nie zwolniłoby ludzi z odpowiedzialności za los swój i innych, czy wszechobecność Bogów pozwala czy nie pozwala na czczenie ich pod różnymi imionami, na różne sposoby. Można zastanawiać się czy Bogowie to istoty, przyczyna wszechrzeczy, czy np same prawa (fizyki, logiki, kosmos jako porządek [to z greki]).
Nie spotkałem wielu myślicieli chrześcijańskich, którzy by mnie zachwycili. Wielu filozofów uważało się za chrześcijan i stąd twierdzenia, że ich poglądy miały wymiar chrześcijański ale chyba nie, to były przemyślenia o wymiarze uniwersalnym.
Jest jednak książeczka jezuity Anthony de Mello "Śpiew ptaka", którą cenię (do kupienia w Empiku). Autor przytacza bajki, opowiastki, pouczenia, przypowieści buddyjskie, chrześcijańskie, chasydzkie, sufickie, chińskie i inne, komentując je. To świetny materiał do przemyśleń a w Twojej sytuacji, do ukazania boskości i człowieka w odniesieniu do religii i ogólnie etyki. Pokazuje boskość i etykę bez powiązania z konkretną religią, raczej wskazuje na uniwersalnych charakter tych pojęć. Ponieważ napisał ją jezuita, treść może być łatwiej akceptowalna przez Twego syna. (Wpiszę książkę do "ciekawych lektur").


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 13 stycznia 2009, 14:58 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Duży napisał(a):
Macie rację w tym co piszecie o grzechach tego kościoła i jego wyznawców ale to wszystko o czym piszecie jest ludzkie a nie Boskie.Bo to jaka jest ta wiara to niewątpliwie zasługa wyznawców tego kościoła
Nie zgadzam się z tym twierdzeniem. I uważam tego rodzaju filozofię za szczególnie szkodliwą w budowaniu etyki dzieci.
Z kościołem chrześcijańskim jest tak, że papież jest nieomylny, dogmaty są równoważne prawu boskiemu a księża są nimi z powołania. Ktoś (coś? Bóg?) ich powołało. Mają to powołanie, łaskę uświęcającą.
Za to gdy okazują się gwałcicielami jak arcybiskup Petz, czy szpiclami jak arcybiskup Wielgus (czy pozostałych 10% duchownych), gdy żyją na przekór moralności, którą głoszą to wtedy okazuje się że: to tylko ludzie, każdy może się mylić, tak w ogóle to ludzie a nie kościół, wiara czy Bóg.
Czy przekaz dla naszych dzieci ma brzmieć: słuchajcie bo to rodzice, kapłani, papież czy też słuchajcie bo mówi mądrze, robi dobrze, jest sprawiedliwy?
Czy przekaz ma brzmieć: ta religia jest dobra, ten kościół (my wszyscy) sprawiedliwy by po ujawnieniu pedofilii, afer finansowych (Banko Ambrosiano), chciwości, niegodziwości wycofać się rakiem usprawiedliwiając ludzi kościoła stwierdzeniem: to tylko ludzie a kościół (czyli ci ludzie) jest w porzo, religia (w której najwyżsi kapłani to czarne owce, która jest tak ukształtowana by kryć zło) także jest OK.
No cóż, moim zdaniem kiepski to przekaz. Dzieci powinny wykuć swój moralny kręgosłup w oparciu o dobrą etykę. A ta nie musi dobierać sobie przymiotników: chrześcijańska, muslimska czy jazycznickaja. Sam rytuał, sposób poczucia bliskości Bogów to inna sprawa. Częstokroć do wyboru w tolerancyjnym środowisku.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 13 stycznia 2009, 17:58 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 02:06
Posty: 64
Lokalizacja: Bryf
Tu się Poświst z Tobą zgadzam w 100% , z doświadczenia widzę (może mam niewielkie w porównaniu z innymi) że moi Panowie lepiej rozumieli wiele rzeczy dotyczących wiery, religii i właśnie etyki na zasadzie przypowieści, opowieści, poprostu przekazanych w sposób literacki, niż taki prosty przekaz to jest wiara ta i ta, wierzy sie w ten i ten sposób.

_________________
widzisz to czego inni nie widzą , słyszysz to czego inni nie słyszą ......./ gg 2086343


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 14 stycznia 2009, 00:24 
Offline
Milczek

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2009, 18:51
Posty: 8
Lokalizacja: warszawa
Ponieważ nie mogę podpierać się w odniesieniu do dziecka a właściwie dorastającego faceta tym wszystkim w co już chyba nie wierzy nie odnoszę tego co mówię do wiary ani religii.Mówię o tym czego doświadczyłem sam na zasadzie działania i konsekwencji zeń wynikających w pojęciu dobro i zło w wymiarze ludzkiego sumienia.Nie trzeba filozofii żeby wiedzieć czy robi się dobrze czy żle, czy się kogoś krzywdzi czy nie.Pozdrawiam Duży.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 14 stycznia 2009, 02:45 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Duży napisał(a):
Mówię o tym czego doświadczyłem sam na zasadzie działania i konsekwencji zeń wynikających w pojęciu dobro i zło w wymiarze ludzkiego sumienia.Nie trzeba filozofii żeby wiedzieć czy robi się dobrze czy żle, czy się kogoś krzywdzi czy nie.Pozdrawiam Duży.
OK, po prostu źle Cię zrozumiałem. Wydawało mi się, że mówisz iż to Jezus jest uosobieniem dobra i miłości, nie może więc być zachłanny, zaborczy. Podałem kilka przykładów świadczących o zaborczości chrześcijaństwa (to ta religia z Jezusem :) ).
Pod względem konstrukcji nie wydaje mi się zdrowa dla dzieci. Prócz wymienionych w poprzednich postach zastrzeżeń mam np. takie, że jest kultem śmierci - vide logo krk.
Co do łatwości rozróżnienia czym jest dobro a czym zło - według niektórych systemów religijnych za dobro i zło odpowiada w dużym stopniu człowiek a Bóg jest od innych spraw np od zaistnienia świata i jego trwania. Samo dobro po prostu jest tak jak i zło. W dodatku rzeczy dobre dla jednych mogą być złem dla innych albo wybór mniejszego zła to dobre (lepsze wyście). Inny dylemat to czy powstrzymanie się od działania gdy działanie przyniesie dobro jest złem czy tylko powstrzymaniem się. To w chrześcijańskim kręgu kulturowym pokutuje powiedzenie: dobrymi chęciami piekło wybrukowane.
Wizja Bogów składających na nas odpowiedzialność za dobro zło wydaje mi się zdrowsza dla dzieci. Wtedy same odpowiadają za swe czyny. W niektórych religiach zakłada się, że wszystko do nich wróci po trzykroć. Nieskończone miłosierdzie, które wszystko wybaczy, jest niewychowawcze. Nie ma nic wspólnego z miłością czy dobrocią za to dużo z nieodpowiedzialnością.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 14 stycznia 2009, 23:27 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
Poświst napisał(a):
W niektórych religiach zakłada się, że wszystko do nich wróci po trzykroć. Nieskończone miłosierdzie, które wszystko wybaczy, jest niewychowawcze. Nie ma nic wspólnego z miłością czy dobrocią za to dużo z nieodpowiedzialnością.


Poswist, rozumiem Twój punkt widzenia, ale wyobraź sobie sytuację takiego przykładowego 16-latka, który zrobi coś naprawdę złego albo głupiego, jak to ludzie w tzw wieku wyboru, a potem otrząśnie się, że nie powinien był. Jeśli młodemu chłopakowi, dziewczynie, powiesz wtedy, że sorry, ale trzeba było myśleć wcześniej i ponieść konsekwencje swoich czynów - może się poważnie załamać, podkreślam - poważnie, spisze swoje życie na straty, albo, co gorsza, uwierzy, że będzie już na zawsze zły.
Wcale bym się wówczas nie zdziwiła, gdyby sięgnął po chrześcijaństwo...

Myślę, że aż tak mocno sprawy nie trzeba stawiać, albo przynajmniej pozostawić wiarę jeśli nie w miłosierdzie to w sprawiedliwość Losu, Natury, Bogów. Że nawet, jeśli zrobi coś źle, ale zrozumie swój błąd i będzie chciał go naprawić, Los zauważy także i to.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 14 stycznia 2009, 23:51 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1127
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Tin napisał(a):
wyobraź sobie sytuację takiego przykładowego 16-latka, który zrobi coś naprawdę złego albo głupiego, jak to ludzie w tzw wieku wyboru, a potem otrząśnie się, że nie powinien był. Jeśli młodemu chłopakowi, dziewczynie, powiesz wtedy, że sorry, ale trzeba było myśleć wcześniej i ponieść konsekwencje swoich czynów - może się poważnie załamać, podkreślam - poważnie, spisze swoje życie na straty, albo, co gorsza, uwierzy, że będzie już na zawsze zły.
Wcale bym się wówczas nie zdziwiła, gdyby sięgnął po chrześcijaństwo...
Mnie chodzi o to, żeby nie nieść pomocy osobom w ciężkiej sytuacji. To nie tak, że jak ktoś coś zrobił to dotyczą go konsekwencje a całe otoczenie go lekceważy bądź gnębi. Nic takiego nie powiedziałem. Zamiast spisywać się na straty trzeba zacisnąć zęby i ponieść konsekwencje, zarazem starać uzyskać pomoc jeśli to konieczne i możliwe. Dziewczyna miała dziecko i poniesie konsekwencje tak czy siak. Odda dziecko i będzie musiała z tym żyć albo je wychowa co może być trudne. Facet się wypiął na problem, jak rozumiem. Sądząc z miejsca odniesienia dziecka i kobieta, i być może chłopak, odbębnią z czasem spowiedź, wytrajkoczą ileś zdrowasiek za pokutę i pójdą do nieba. To chyba nie tak powinno wyglądać?
Uważam, że skoro przytrafiło się nie planowane dziecko to powinno się je wychować. Bardzo młodym ludziom może być ciężko, konsekwencje mogą być dotkliwe. Trzeba im pomóc uporać się z tym. Ową pomoc winna nieść rodzina, różne właściwe instytucje, przyjaciele. Jednak odpowiedzialność (w efekcie konsekwencje) spoczywa na rodzicach. Zauważ, na razie konsekwencje nie swoich czynów ponosi maleństwo i społeczeństwo. Konsekwencje czynów są, bo być muszą. Powinny wszakże dotyczyć głównych aktorów wydarzenia (wzdragam się przed słowem sprawcy, brzmi tak sądowo). Jeśli młodzi ludzie nie mają się na kim oprzeć w dramatycznej chwili to sytuacja ta także jest konsekwencją postępowania z otoczeniem. Dlaczego nie mają przyjaciół, dlaczego nie mają się do kogo zwrócić? Jacy byli wobec otoczenia, że teraz otacza ich pustka? Wiem, że świat nie jest idealny. Jednak wiem również, że konsekwencje naszych czynów istnieją zawsze. Uczciwie jest gdy bierzemy je na swe barki, wspaniale gdy oferowana jest nam pomoc. Źle, gdy zrażaliśmy przyjaciół, rodzinę, gdy komunikowaliśmy się z otoczeniem poprzez agresję, złość. Wszystko do nas wróci po trzykroć.
Zostaniemy: - z problem, -sami, -przez wielu potępieni
albo: - zrobimy dobrą rzecz dając dziecku rodziców, - otrzymamy pomoc, -dojrzejemy.
To tylko przykład oczywiście


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 15 stycznia 2009, 14:48 
Ciekawa jestem czy ktos z was czytal esej Crowleya 'o Edukacji dzieci' i o tym jak to robili w Kefalonskim opactwie Thelemy. Co o tym sadzicie?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 15 stycznia 2009, 19:20 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 02:06
Posty: 64
Lokalizacja: Bryf
Agnie niestety nie udało mi sie przeczytać tego:( więc się nie wypowiem natomiast o do winy i kary lub jak ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny, u nas zawsze była jedna zasada : Najpierw pomoge potem opierdziele, tak samo robiła moja Mama i Babcia. Zawsze wiedzieliśmy z bratem że jeśli narozrabiamy to kara nas nie minie ale lepiej powiedzieć odrazu to nasza Mama nam pomoże, wytłumaczy na czym polegał błąd a potem pomoże ale konsekwencje ponosimy sami. Mam wrażenie że nauczyło to nas przyznawać się do błędu, że umieliśmy rozmawiać z naszą Mamą. Mam nadzieje że tak jak to się sprawdza do tej pory z moim Starszym synem , będzie działało dalej. Cokolwiek by się nie działo w szkole , wśród jego znajomych , Tane zawsze stara się o tym mówić, nawet jeśli są to narkotyki co kolwiek, czasm zajmuje mu to więcej czasu, zaczyna wtedy krążyć jak wilk na około mnie ale w końcu zawsze mi opowie co się dziej i czemu jest tak a nie inaczej .Nie wiem czy mogę powiedzieć że szuka pomocy czasem mówi co sam zrobił z jakimś problemem i pyta czy to było słuszne postępowanie . Ale powtórze jeszcze raz co jest dla mnie najważniejsze i do czego dążyłam całe jego życie, on mwi sam i sam się pyta, to on szuka kontaktu ja nie musze wyciągać\zdawkowych informacji " jak było w szkole ?- ok" bo to nie na tym polega przynajmniej dla mnie

_________________
widzisz to czego inni nie widzą , słyszysz to czego inni nie słyszą ......./ gg 2086343


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 3 lutego 2009, 12:25 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 12 września 2007, 20:18
Posty: 125
Agni, a czy to jest do przeczytania gdzies w sieci, czy to cześć ktorejs z jego ksiazek?

A wracając do 'spójnego systemu wartości', to myślę, że nie ma sensu zastanawiać się nad tym 'co powiem jak zacznie pytać', bo wszystko wychodzi w praniu, tak samo zresztą, jak uświadamianie w kwestiach seksu ;) Rodzic ma wszystko opracowane, a dziecko i tak zapyta w taki sposób, że zbija z pantałyku i zmusza do przerobienia całej gotowej pogadanki ;D

Mój synek bardzo często pyta o kwestie śmierci, duszy, bóstw i natury wszechświata ;) A ja, jako, że nie wyznaje żadnej religii, nie mogę mu udzielać zgrabnych, pewnych odpowiedzi. Mówię więc np że jedni wierzą, że jest piekło i niebo, inni wierzą w reinkarnacje, ale nikt nie wie jak to jest naprawdę. A Eryk sam wybiera sobie teorię, która mu bardziej pasuje i tworzy sobie światopogląd. Jest dziwny, to fakt, ale pomaga mu zrozumieć świat, bez zbędnych schiz i strachów, jakie ja pamiętam ze swojego dzieciństwa.

Namawiałam go tez, co może wydać się dziwne, na religię w zerówce. Powiedziałam, że jesteśmy w mniejszości i przez to musimy wiedzieć w co wierzą ludzie dookoła i jakie maja zwyczaje, żeby się z nimi dogadać. Ale się nie dało, poszedł ze dwa razy i stwierdził, że ta zakonnica to mu wmawia jakieś głupoty :P


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 3 lutego 2009, 15:32 
Aditi napisał(a):
Ale się nie dało, poszedł ze dwa razy i stwierdził, że ta zakonnica to mu wmawia jakieś głupoty :P


Madry dzieciak z Eryka, mam nadzieje ze mi Lyndan tez na takiego wyrosnie. Wracajac do tego eseju Crowleya. Ja mam go w ksiazce 'The Revival of Magick and Other Essays' autorstwa oczywiscie Crowleya. Ale mozliwe ze jest to gdzies w sieci. Poszperam.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 11 marca 2009, 03:42 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Mississauga, ON, Canada
Jakiś czas nosiłem się z zamiarem napisania tego posta. Sprawa dotyczy wychowania dzieci oraz chrztu. Wychowałem się w domu katolickim, jednak we wczesnym liceum doszedłem do wniosku, że katolicyzm zupełnie mi nie odpowiada. Ostatecznym zamknięciem "katolickiego rozdziału" mojego życia było wprowadzenie religii do szkół. Ze zdumieniem obserwowałem moich kolegów Ewangelików i Świadków Jehowy, nagle zepchniętych w pewien sposób na margines, nie mających co z sobą zrobić w czasie lekcji religii. Wraz z kilkoma kolegami - w ramach solidarności - przestałem chodzić na te lekcje. To był definitywny koniec mojej przygody z katolicyzmem. Rzuciłem się na literaturę dotyczącą innych religii, szukając czegoś innego. Nie znalazłem jednak żadnej religii, która by mi odpowiadała. Zostałem więc tolerancyjnym agnostykiem... i antyklerykałem. Sprawa się zminiła kiedy poznałem Wicca - jednak zamierzam dać sobie tyle czasu, ile będzie trzeba na upewnienie się, ze nie jest to słomiany zapał - choć czuję, że to jest właśnie to, czego zawsze szukałem.Mieszkam z żoną - katoliczką i pomimo że nigdy nie było żadnych spięć z powodu pojmowania religii - świetnie się rozumiemy, kochamy, szanujemy - obawiam się, że w kwestii chrztu może zaistnieć poważny problem. Żona stanowczo upiera się przy chrzcie, ja jestem temu stanowczo przeciwny. Pomijając problem samego chrztu, który będzie trzeba w jakiś sposób rozwiązać mam pewien dylemat, którym chętnie się z wami podzielę. Mianowicie uważam, że dziecko i jego wychowanie to ogromna odpowiedzialność. Wierzę, że jednym z najważniejszych obowiązków rodzica jest przekazanie dziecku systemu etycznego, umiejętności rozróżniania dobra od zła, szacunku do wszelkich istot, ukształtowania go w taki sposób, żeby stał się wspaniałym, mądrym i zdolnym do empatii człowiekiem. Niemniej ważną sprawą, jest ukształtowanie go w taki sposób, żeby był szczęśliwy. I tutaj pojawia się bardzo ważna następująca kwestia: jaki wpływ na szczęście człowieka ma religia. Czy należy przyjąć, że kontakt z religią należy zaserwować dopiero dorosłemu człowiekowi, który potrafi sam ocenić religię w sposób dojrzały? Czy może religia jest jednak ważna w rozwoju emocjonalnym bo pomaga kształtować system etyczny. Czy wpajając dziecku tylko wiedzę merytoryczną nie wyrządzę mu krzywdy, pozbawiając go rozwoju duchowego? Czy powinno się wpajać dziecku przekonania i tłumaczyć mu, że tę sprawę musi przyjąć bez dowodu? A może właśnie religia źle ukształtuje dziecko, czyniąc go nietolerancyjnym, zamkniętym na argumenty innych stron. Wbrew pozorom pytanie jest ważne i głębokie. Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Jaką rolę w kształtowaniu dziecka pełni religia i czy powinna być ona wprowadzana "od urodzenia", czy może należy z tym zaczekać do uzyskania przez dziecko pełnoletności - czy jednak w takim przypadku nie zostanie ateistą, bo będzie zbyt duże na przyjęcie czegokolwiek bez dowodu...

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 11 marca 2009, 13:07 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Lucky napisał(a):
Czy może religia jest jednak ważna w rozwoju emocjonalnym bo pomaga kształtować system etyczny. (...)

Jaką rolę w kształtowaniu dziecka pełni religia i czy powinna być ona wprowadzana "od urodzenia", czy może należy z tym zaczekać do uzyskania przez dziecko pełnoletności - czy jednak w takim przypadku nie zostanie ateistą, bo będzie zbyt duże na przyjęcie czegokolwiek bez dowodu...


Nie zamierzam się tu szczególnie wymądrzać, gdyż dzieci nie mam i w najbliższym czasie nie zanosi się na to bym jakieś miał, więc nie zamierzam podawać żadnych złotych środków lub dobrych rad. Natomiast na te pytania myślę, że mogę Ci udzielić odpowiedzi korzystając ze swojego własnego przykładu.

Wychowałem się w rodzinie głęboko ateistycznej (nawet moja prababka, którą znałem była ateistką) a mimo tego rodzicom udało mi się wpoić zasady etyczne przyjęte w naszym kręgu kulturowym. Zatem religia nie jest potrzebna by wychować dzieci tak by nie wyrosły na złodziei, morderców i gwałcicieli.

Jak widać na mym skromnym przykładzie nie zostałem ateistą (ku rozpaczy m.in. moich dziadków) a wręcz przeciwnie od kiedy tylko uzyskałem samoświadomość aktywnie zająłem się poszukiwaniem religii, która by mi odpowiadała. Co więcej mój rodzony brat również przez dłuższy czas eksperymentował z różnymi systemami wiary, lecz w końcu zrezygnował i zadeklarował się jako agnostyk. Być może to forma buntu młodzieńczego, taka jak pcha dzieciaki z rodzin mocno wierzących w szpony pogaństwa lub ateizmu ;)

Co do sytuacji z żoną to nie zazdroszczę Ci, lecz trzymam za Was kciuki by udało Wam się dojść do konsensusu. Mnie osobiście utwierdza to w przekonaniu, że przekonania religijne mają jednak spory wpływ na związek, więc jeżeli będę kiedyś szukał żony to postaram się ją znaleźć wśród kobiet o podobnych do mnie poglądach religijnych najlepiej poganek ewentualnie agnostyczek lub nie fanatycznych ateistek. Oczywiście to tylko takie gadanie, bo życie zwykle weryfikuje takie postanowienia ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 11 marca 2009, 15:33 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Mississauga, ON, Canada
Z moją żoną łączy nas silny związek emocjonalny. Szanujemy się nawzajem i - tak jak wspomniałem - w życiu codziennym nie ma żadnych spięć na tym tle. Raz w roku jadę z nią do jej miejscowości i uczestniczę w mszy na cmentarzu na którym leży jej mama. Nie robię też problemu z kolędy, którą moja żona chce przyjmować. Jesteśmy tolerancyjni w stosunku do siebie. Żona jest typem katolika umiarkowanego - jest osobą świetnie wykształconą - trzy fakultety w tym magisterium z matematyki - i zdarza się jej reagować agresją na pewne działania jej własnej religii. Chodzi tutaj o ustawę o in-vitro, narzucanie przez KK ustaw państwowych lub świeżą aferę ze zgwałconą przez ojca 9-latką, której aborcja spowodowała exkomunikę lekarzy. Jednak wychowanie dziecka oboje uważamy za rzecz bardzo ważną i w tym jednym jedynym przypadku możemy nie znaleźć satysfakcjonującego nas oboje rozwiązania.

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 202 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL