Międzynarodowa Federacja Pogańska
http://paganfederation.org/forum-pl/

Szata Rytualna
http://paganfederation.org/forum-pl/viewtopic.php?f=29&t=281
Strona 3 z 6

Autor:  Amvaradel [ niedziela, 13 kwietnia 2008, 13:40 ]
Tytuł: 

Używanie masek w rytuałach jest chyba tak stare jak szamanizm i prawdopodobnie z szamanizmu przeniknęło do późniejszych religii np. staroegipskiej. Zatem jak najbardziej ma sens używanie masek zwierząt mocy w celu nawiązania z nimi kontaktu. Maski mogą być też bardzo przydatne przy praktyce utożsamiania się z wybranymi bóstwami ( praktyka godform). Ja mam maskę Anubisa, ale teraz zrobiłabym ją lepiej.

Autor:  Yuriko [ niedziela, 13 kwietnia 2008, 21:04 ]
Tytuł: 

Hm... Nie za wiele wiem o szamanizmie, więc grzecznie przytakuję, bo brzmi to sensownie. :) Chyba zostaję wewnętrznie zmuszona do poszerzenia swojej wiedzy... Ale nie wiem, czy Egipcjanie używali masek w rytuałach. (Używali?) Przyszli mi na myśl właśnie przez "Bogów z głowami zwierząt", mówiąc skrótowo. ;)

Pozdrawiam,
Yuriko

Autor:  Amvaradel [ niedziela, 13 kwietnia 2008, 21:44 ]
Tytuł: 

O magicznym wykorzystaniu masek w różnych kulturach był artykuł w Czwartym Wymiarze, fragment dostępny na http://www.4wymiar.pl/index.php?d=archi ... 2008_02_24

Egipcjanie wykorzystywali maski odgrywając sceny z mitologii. W czasie balsamowania zwłok istotny był udział kapłana w masce Anubisa. Niezwykle istotne były też maski pośmiertne - jak złota maska Tutanchamona. Tańszą wersję takich masek wykonywano z papieru papirusowego, który gipsowano i malowano.

Autor:  Yuriko [ poniedziałek, 14 kwietnia 2008, 03:02 ]
Tytuł: 

Czyli jednak coś wiedziałam o tych Egipcjanach, tylko nie złapałam tej wiedzy w móżdżku w odpowiedniej chwili. :) Dziękuję za odpowiedź.

Hmm... Powiedzieć, czy nie? Powiem... Mam koronę. ^^ Co prawda wersję próbną, wyglądającą raczej dziko i niezbyt profesjonalnie, więc "koroną" tego hucznie nie nazywajmy, ale uważam, że jak na moje zdolności i możliwości, jest całkiem przemyślana i zgrabna. Spodziewałam się, że uda mi się ją zrobić gdzieś w przyszłym miesiącu, ale spięłam się, bo chciałam mieć ją gotową na Beltain (sama nie wiem, czemu). Po poprawkach i wykończeniach pewnie będzie super. ^^ Użyłam kamieni tygrysiego oka, bursztynu, srebra i rzemieni (tak w skrócie). :) Myślę nad zmianą opaski z rzemieni na coś ze srebra, albo innej blaszki, bo właśnie przez nią całość wygląda "dziko". Oczywiście obłożonej jakimś miękkim materiałem (np. czerwonym ;P )

Niestety nie mam pojęcia, jak i jakim cudem mogłabym zamieścić tu jakieś zdjęcia, więc zamieściłam je na moim blogu http://shaula-yuriko.blog.onet.pl przy okazji zaoszczędzając tu na miejscu. ;)

Pozdrawiam,
Wykończona Nocnym Szaleństwem Nad "Koroną"
Yuriko ^^

Ps. Chciałam tylko zauważyć, że wytworzenie tych wszystkich kółeczek i wywiercenie małych dziureczek w kamyczkach to naprawdę test na siłę woli. O dziwo cała praca raczej mnie wyciszyła, niż zdenerwowała (aż byłam zdziwiona, bo zwykle nie mam cierpliwości do takich rzeczy), ale było kilka trudnych momentów. Np. kiedy kamienie się kruszyły, lub po prostu niszczyła się dziurka, albo gdy coś było nierówno, albo gdy moje palce były całe w pęcherzykach mimo dwóch par szczypiec i fajnych wiertełkach do kamieni ^^. Także nie polecam tej zabawy komuś o cierpliwości podobnej do mojej. ;) Idzie, krótko mówiąc, zdechnąć. Czujcie się ostrzeżeni/ostrzeżone! ;D Dobranoc! (w końcu niedługo trzeba wstać)

Autor:  MaguMag [ poniedziałek, 14 kwietnia 2008, 12:26 ]
Tytuł: 

Yuriko,

Korona super, a jakie fajne oczy!!
:D

Autor:  Amvaradel [ poniedziałek, 14 kwietnia 2008, 19:11 ]
Tytuł: 

Ciekawa kompozycja, rzeczywiście ma w sobie coś "barbarzyńskiego" :). Bursztyn i tygrysie oczka idealnie pasują ci do koloru oczu :) A ten listek (klonowy?) i metalowe "płomienie" sama robiłaś?

Autor:  agni [ poniedziałek, 14 kwietnia 2008, 19:19 ]
Tytuł: 

Super korona Yuriko. bardzo mi sie podoba - z tymi rzemieniami wyglada dosyc 'szamansko'. Jelsi wybierasz sie na konferencje w maju to przywiez ja ze soba.

Mysle ze z takimi zdolnosciami moglabys pomyslec o dodatkowej karierze. Na poganskich PF konferencjach w Anglii a takze na Witchfescie pelno jest straganow gdzie mozna sprzedawac swoje wyroby.

Autor:  Yuriko [ poniedziałek, 14 kwietnia 2008, 19:31 ]
Tytuł: 

Wszystko robione samodzielnie i od podstaw, łącznie z obręczą wokół bursztynu, którą niepotrzebnie potraktowałam "poczernianiem" (chociaż bursztyn oszlifował mi ojciec)... Listek klonowy, to akurat wzór, do którego miałam gumę, więc łatwo było wstrzyknąć w nią z maszyny trochę ciepłego wosku, "przykleić" do jednej z choinek z woskami mojego ojca i podrzucić do maszyn, by poczekać na gotowe ;) (Wszystko za plecami szefa, który urwałby mi i ojcu głowy, także cśśśś) Listek miał być lekko "czerwonawy", właściwie to bardziej koloru miedzi, ale to już wyższa szkoła jazdy, jest delikatnie "klonowego" koloru, ale niestety nie było tego widać na zdjęciu. "płomienie" miały być początkowo skrzydłami, ale mi się kawał wosku odłamał, gdy próbowałam go wyrzeźbić :/ i zostało takie "coś" co w połączeniu z "księżycem" z tyłu, wygląda na ni to płomienie, ni to skrzydła, ni drzewa, ni chmury. Myślałam nad wyrzeźbieniem tego księżyca w sierp, ale póki co podoba mi się "pełnia". Dzięki delikatnym odgięciom ładnie odbija światło. :D Wyczerpująca odpowiedź na pytanie. ;)

Bursztyny i tygrysie oczko były specjalnie wybrane, nie tylko ze względu na znaczenie, ale też kolor oczu. Uwielbiam ametysty i to są moje kamienie (chociaż tylko półszlachetne), ale tygrysie oko komponowało się znacznie lepiej. Poza tym, że kamyczki ametystu były mniejsze i nie miałam siły do wiercenia. ;)

Konferencja w maju? Hmmm... chyba zacznę poważniej rozpatrywać swoją obecność. ;)

Naprawdę muszę narzekać na jakość zdjęć, kiedy patrzę na tę koronkę w moim pokoju. :( Te delikatne łańcuszki na zdjęciu wyglądają jak zwykle sznurki do nieśmiertelników, a w rzeczywistości są naprawdę malutkie, kruche i błyszczące. Zresztą, nvm. Jest jak jest. Fajnie, że efekt mojej pracy podoba się komuś więcej niż tylko mi... ;)

Pozdrawiam,
Yuriko

Ps. Uroczyście przysięgam nie przestawać w kombinowaniu ozdób pogańskich, ale wtedy przeniosę się do innego, nowo powstałego tematu. ;)

Autor:  Poświst [ środa, 16 kwietnia 2008, 01:26 ]
Tytuł: 

Piękne.
Kiedyś robiłem słowiańską biżuterię dla kobiet ale to było dużo prostsze - lunulle cięte z grubej blachy plus precyzyjna obróbka (kształt, uszko i zdobienia) oraz kabłączki skroniowe gięte ze srebrnych i mosiężnych drutów. Trochę je kułem by uzyskać zróżnicowany przekrój. Więcej czasu zajmowało ich przyszycie do opasek na głowę.
Lunulle odlewane także były proste bo prawie płaskie.

Ty robisz majstersztyki ;-)

Autor:  Yuriko [ czwartek, 17 kwietnia 2008, 02:41 ]
Tytuł: 

Poświst - precyzyjna obróbka to coś, czego w moich pracach zwykle brak. Także podziwiam. ;)

A piszę, bo mam pytanie... Z racji kolejnego, rodzącego się w moim głupiutkim móżdżku pomysłu postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy twórczej, bo potrzebuję drobnej pomocy. Czy ktoś z was wie może, gdzie można kupić, albo jak wytworzyć, takie malutkie, delikatne dzwoneczki, które można by przyczepić do łańcuszków opadających z opaski/korony na plecy? Wiem, że takie coś okazałoby się prawdopodobnie bardzo irytujące (zwłaszcza wziąwszy pod uwagę moje raczej długie włosy), bo strasznie by się plątało, ale jednak zawsze chciałam wypróbować tego efektu "dzwoneczków" we włosach. Albo tych sznurków wplecionych w warkocz... Albo... ekhm. Tak, już milknę. Krótko mówiąc poszukuję dzwoneczków, rozsyłam listy gończe, załączam oferty, itd, itp. "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" proszony jest o odpowiedź ;)

Pozdrawiam,
Yuriko

Autor:  Enenna [ czwartek, 17 kwietnia 2008, 17:49 ]
Tytuł: 

Yuriko napisał(a):
Co do masek mam mieszane uczucia. z jednej strony byłoby to cudowne (znowu te "actress-wanna-be" geny :P ). Robienie ich samodzielnie, z naturalnych "zabawek" itd. Z drugiej rzeczywiście jest w nich coś tajemniczego, co zakrywa naszą osobowość, więc nie jest polecane do samych rytuałów.


Jak najbardziej są rytuały w maskach. Maska pomaga przybrać postać boga (wspomina o tym w tym wątku Amvaradel). To prawdziwie magiczne narzędzie. Mogę przywołać bliski przykład użycia masek w rytuale z naszego podwórka. Otóż były użyte na warsztatach dianicznych organizowanych latem zeszłego roku w Warszawie. Wstąpiły trzy boginie w maskach, co robiło wrażenie.

Cytuj:
No dobrze, ale gdyby wykorzystać je tylko przez chwilę? Np. przed rozpoczęciem rytuału, albo po zakończeniu? Np. w Samhain, gdzie m.in. odpędza się "duchy", starając się nie dać im zamieszkać w nas, czy naszym domku, więc udawanie przez chwilę błąkania między nimi jako ktoś inny, byłoby sensowne. Tak myślę... Albo w Beltain (apropos już się zbliżającego), kiedy trzeba np. przejść do lasu.


Masz świetne wyczucie. To jest idealna okazja do włożenia maski, Mozna wędrować w maskach w noc zaduszną jako czarownice, które mają w sobie coś z elfów i duchów. W Anglii można nawet chodzić po ulicach.

A w Beltaine - ponownie jest to czas chochlików, a maski wydają mi się doskonałym rekwizytem przy gonitwie w lesie. Nie wiem, czy znacie miłosną gonitwę, tradycyjną zabawę w Beltaine.


Cytuj:
Może to dlatego, że podobają mi sie wszelkie chińsko-egipskie teorie na temat zwierząt i ludzi. W każdej starożytnej kulturze zwierzęta i maski-zwierzęta odgrywały znaczną rolę. Pamiętam nawet kilka filmów, w których ten motyw również się pojawiał i uważam, że takie maski to nie tylko ukrycie własnej osobowości, ale też uzewnętrznienie tych cech, które najściślej łącza nas z naturą. Człowiek jest zwierzęciem.


Antropologia i psychologia dużo na ten temat mówią. Kilka tropów: totem. Kostium szamana. Dlaczego szaman z Trois Freres, ulubiony przez pogan wizerunek z czasów prehisotrycznych, jest pół-człowiekiem, pół-zwierzęciem? Dlaczego bóg czarownic ma rogatą postać? Kim są Cernunnos, Herne, Pan, Amon? Tym tropem można zajść bardzo daleko. ?wietny temat do medytacji.


Cytuj:
A gdyby tak jeszcze na każdą okazję wybrać inną maskę? Maskę-zwierze, maskę-drzewo, itd. Nie dość, że byłoby ciekawie, to jeszcze cały proces poznawania cech drzew, zwierząt, itd, zmusiłby nas do poznawania samych siebie, pracowania nad nami przy jednoczesnym poznawaniu świata dookoła nas z innej perspektywy, niż do tej pory. Jako wiccanie powinniśmy pracować nad sobą i mógłby to być impuls, który by nam w tym zadaniu pomagał. A później, patrząc na kolekcję masek, moglibyśmy śmiało powiedzieć, jak kształtowała się nasza droga i jakie zmiany w nas zachodziły. Myślę, że mogłoby to być bardzo ciekawe...



Bardzo. Jestem właśnie na początku takiego procesu zbierania masek. Jestem pewna, że potrwa wiele lat.

Yuriko, masz świetne przemyślenia i intuicje. Z postów widzę prawdziwą czarownicę.

Autor:  Yuriko [ piątek, 18 kwietnia 2008, 13:42 ]
Tytuł: 

Ojej... :oops: Ale zostałam skomplementowana! Dziękuję Enenna!

Mam pytanie o tę miłosną gonitwę, bo słyszałam o tym nie raz, ale mozna prosić o jakieś szczegóły? Nazwijmy to, że świta mi jakaś nieudokumentowana wiedza i chciałabym więcej na ten temat się dowiedzieć...

Popieram również temat do "medytacji". Jest gdzieś na tym forum wątek, w którym można otworzyć tę tematyczną rzekę? :)

Pozdrawiam,
Yuriko

Autor:  Poświst [ sobota, 19 kwietnia 2008, 00:34 ]
Tytuł: 

Yuriko napisał(a):
Poświst - precyzyjna obróbka to coś, czego w moich pracach zwykle brak. Yuriko

Nie sądzę by tak było. Zdjęcie mówi co innego.

Do wspomnianej obróbki używałem mikrowiertarki typu Dremel z wałkiem giętkim. Są takie na allegro. Nie kupowałem oryginalnego Dremela lecz jakąś inną o tych samych obrotach, niemiecką, o znacznie mocniejszym silniku. Mocniejszy silnik zapewniał stałe obroty podczas pracy, a Dremel zwalniał.
Do tych wiertarek jest mnóstwo końcówek szlifujących, tnących, żłobiących czy polerujących. Szczotki, kamienie itp.
Obrabiałem tym metal, kamień i jajka (pisanki).
Do pisanek, a właściwie skrobanek ;-) wykorzystywałem wiertła dentystyczne (również z allegro). Gdybyś w coś takiego chciała się zaopatrzyć to zwróć uwagę czy ma wałek giętki i stojak.

Autor:  Yuriko [ sobota, 19 kwietnia 2008, 01:05 ]
Tytuł: 

Ok, dziękuję ładnie za radę. :) Ale nadal będę się upierać, że do precyzji mi jeszcze daleko, ale mam nadzieję ją kiedyś osiągnąć, ergo jak sobie zasłużę na pochwałę, to pewnie będę w stanie ją przyjąć bez "krzyku". ;)

Pozdrawiam,
Yuriko

Autor:  Hajdamaka [ sobota, 19 kwietnia 2008, 01:13 ]
Tytuł: 

Podziwiam i zazdroszcze. Ja nie potrafie rowno chleba ukroic... a o metalurgii nie mam zadnego-zadnego pojecia...

Autor:  Poświst [ sobota, 19 kwietnia 2008, 02:07 ]
Tytuł: 

A jajka skrobiesz? ;-)

Autor:  Yuriko [ sobota, 19 kwietnia 2008, 16:06 ]
Tytuł: 

Hajdamaka, nie przejmuj się. ;) Jeśli miałabym być ze sobą szczera, to musiałabym się przyznać, że chleba też równo pokroić nie umiem. Na metalurgii znam się tyle, co mi ojciec podpowie, a jakoś próbuję. :P
Cóż, w ramach praktyk "popraw swoje zdolności krojenia" właśnie jestem w trakcie pieczenia chleba, na którym będę mogła ćwiczyć ^^
Póki co tylko patrzę, jak mi rośnie pod serwetką. Ach!

Pozdrawiam,
Ocierająca łzy wzruszenia z kącików oczu
Yuriko

;)

Autor:  agni [ niedziela, 20 kwietnia 2008, 14:24 ]
Tytuł: 

To ja jeszcze chcialam wrocic do tematu masek. Choc wlasciwie moje zdanie na ten temat juz znacie. Jak wczesniej powiedzialam w Wicca uzywa sie czasami masek, szczegolnie w czasie otwartych, wiekszych, bardziej teatralnych rytualow. Dzieki nim wszystko staje sie bardziej widowiskowe, na przyklad takie odgrywanie roznych mitow o ktorych juz wspominanao. Jak wiecie ja nie jestem wielka fanka masek w rytualach misteryjnych, z powodow o ktorych wspominalam wczesniej. Im bardziej misteryjny rytual tym bardziej maski przeszkadzaja. Przynajmniej w moim odczuciu i wielu ludzi z ktorymi na ten temat dyskutowalam.

W naszym kowenie w czasie treningu pierwszego stopnia mielismy warsztat robienia masek rytualnych. Poprawnie z odpowiednia intencja itp ale szybko wszyscy sie zorientowali ze w tego typu rutualach maski wcale nie sa potrzebne. Lepiej stanac w rytuale jako ja niz jako ktos inny w masce. Przy okazji pracy z maskami co poniektorzy doszli do wniosku ze nasza wlasna twarz tez jest swego rodzaju maska i ze czesto w rytualach twarze zmienija sie, jakby odzwierciedlala sie w nich bogini czy bog. Cos czego w maskach nie da sie doswiadczyc. Fajne cwiczenie - odrawiajac jakikolwiek rytual miejcie przy sobie lusterko i poptrzcie w nie kiedy poczujecie moc.

To prawda co napisala Enenna:
Enenna napisał(a):
Jak najbardziej są rytuały w maskach. Maska pomaga przybrać postać boga (wspomina o tym w tym wątku Amvaradel). To prawdziwie magiczne narzędzie.


Ale z drugiej stony jesli poczuc energie danego boga/bogini, wczoc sie w odpowiedniich bogow czy boginie mozna tylko jesli sie jest w odpowiedniej masce to prawde mowiac: kiepsko.

Niektore maski sa magicznymi narzedziami to prawda - sa to maski stare, ktore przejely energie od np. szamanow ktorzy je urzywali. Jelsi taka maske ktos z was znajdzie to prosze podzielcie sie wrazeniami. Magiczna energia nowej maski nie pochodzi od samej maski tylko od tego kto ja nosi. Zalozenie maski moze pomoc na poczatku, choc nie musi. Moc w nas ma pochodzic od nas samych a nie od maski a jelsi udaje sie praca z moca bez maski to po co maska. Cholera - chyba zagmatwalam.

A dla tych ktorzy lubia i maski i woleli by stanac w rytuale w swojej wlasnej skorze proponuje jeszcze inne rozwiazanie - farby do ciala. Sama jestem wielka milosniczka i o ile jest cieplo i rytual odbywa sie na lonie natury rozne kolory wychodza z ukrycia. Jakie wspanialosci mozna wyczyniac na ciele farbami. Duchy ognia, wody, powietrza i ziemi ozywaja a jednak ciagle maja postac ludzka. Widzimy twarz ale jest ona zmieniona. Jakiego wspanialego pana lasu mozna wymalowac na czyjejs twarzy, albo pokryc sie znakami wojownikow, dobyc ulubionej broni (w moim przypadku dlugi luk angielski - w koncu mieszkam kolo Nottingham i Robin Hood sie klania) i odprawic prawdziwie dziki rytual wojownikow.

Akurat teraz jestem w Toruniu na kilka dni wiec nie moge wrzycic zadnego zdjecia. Postaram sie po powrocie do domu.

Autor:  Enenna [ poniedziałek, 5 maja 2008, 12:08 ]
Tytuł: 

agni napisał(a):

Ale z drugiej stony jesli poczuc energie danego boga/bogini, wczoc sie w odpowiedniich bogow czy boginie mozna tylko jesli sie jest w odpowiedniej masce to prawde mowiac: kiepsko.


W zasadzie nie powinny być potrzebne żadne magiczne narzędzia, bo wystarczy nasze własne ciało. Jednak używamy narzędzi. Ideałem jest nie uzaleznić się od nich, jednak jesteśmy ludźmi - gatunkiem narzędzia wytwarzającym - i korzystamy z nich, czego rytuały są najlepszym dowodem.
agni napisał(a):
Niektore maski sa magicznymi narzedziami to prawda - sa to maski stare, ktore przejely energie od np. szamanow ktorzy je urzywali. Jelsi taka maske ktos z was znajdzie to prosze podzielcie sie wrazeniami. Magiczna energia nowej maski nie pochodzi od samej maski tylko od tego kto ja nosi.


Z kolei w Afryce jak słyszę najwięcej mocy ma przedmiot nowy. Stare maski są sprzedawane turystom wtedy, kiedy ich moc się wyczerpie. Taka ciekawostka.

Autor:  Nefrestim [ środa, 27 sierpnia 2008, 12:23 ]
Tytuł: 

To ja rozbudzę na moment temat ponieważ znalazłam fajną stronę.

http://dragonmoone.com/images/Dresses/G ... 0Dress.gif
http://dragonmoone.com/images/Dresses/P ... 0Dress.gif
http://dragonmoone.com/images/Dresses/C ... 0Dress.gif
http://dragonmoone.com/images/Dresses/black%20dress.gif

Jedna z tych mogłaby posłużyć komuś na wzór do uszycia. Mi osobiście podoba się pierwsza, niby biała ponieważ czarną już mam...więc powoli się zamierzam.

Poza tym moja siostra wróciwszy z Egiptu przywiozła mi wraz z figurką Bastet taką piękną szatę, czarną z złotymi zdobieniami. Jak porobię zdjęcia wstawię je tutaj. Zastanawiam się czy jej nie przerobić ponieważ ma krótkie rękawy i jest bez kaptura(brak kaptura chyba zostawię).

A oto stronka z której wzięłam zdjęcia:

http://dragonmoone.com/

pozdrawiam

Autor:  Mojmira [ piątek, 29 sierpnia 2008, 23:51 ]
Tytuł: 

Mi też podoba się najbardziej ta pierwsza :D Nie wiem czemu, ale choć nie mam jeszcze żadnej szaty i teoretycznie najpierw powinnam sobie sprawić czarną, to jakoś ciągnie mnie do bieli...

Autor:  Tin [ piątek, 29 sierpnia 2008, 23:53 ]
Tytuł: 

Te arafatki też są częścią kompletu? ;-)

Autor:  Mohegan [ sobota, 30 sierpnia 2008, 00:39 ]
Tytuł: 

Ostatnio znalazłem sklep z naprawdę fajnymi rzeczami, a takie szaty są wśród nich
http://www.stagmancreations.co.uk/robes.htm

może kogoś zainspirują :)

Autor:  Mojmira [ sobota, 30 sierpnia 2008, 10:36 ]
Tytuł: 

Popatrzyć to ja sobie mogę, ale jako nie-krawcowej i tak pewnie wyjdzie mi zupełnie coś innego :lol:

Autor:  Amvaradel [ sobota, 30 sierpnia 2008, 23:46 ]
Tytuł: 

A ktoś spośród obecnych na forum zajmuje się krawiectwem?

Autor:  Asus [ niedziela, 31 sierpnia 2008, 12:54 ]
Tytuł: 

Czuje sie wywołany do tablicy ;)

No więc szyję , teraz mniej z braku czasu ale zajmowałem się krawiectwem historycznym - szyłem stroje na przełom XIV/XV wieku dla siebie i mojebo bractwa rycerskiego,głównie męskie, ale kieckę też uszyję bez problemów większych. No i moją rytszmatę (znaczy szatę rytualną :) ) również sam zmajstrowałem. Co prawda dla wygody i szybkości szwy konstrukcyjne maszynowo, ale wykończenia ręcznie robię. Jak mogę w czymś pomóc to walcie śmiało.

Autor:  Tin [ niedziela, 31 sierpnia 2008, 17:44 ]
Tytuł: 

To wrzuć jakąś dokumentację swojej pracy ;-) Chętnych na zamówienia na pewno nie zabraknie.

Autor:  Mojmira [ wtorek, 2 września 2008, 23:13 ]
Tytuł: 

No, sąsiedzie, skoro się już pochwaliłeś, to i ja czekam na fotki :D

Autor:  Hajdamaka [ środa, 3 września 2008, 18:16 ]
Tytuł: 

Mohegan napisał(a):
Ostatnio znalazłem sklep z naprawdę fajnymi rzeczami, a takie szaty są wśród nich
http://www.stagmancreations.co.uk/robes.htm

może kogoś zainspirują :)


Ciuchy jak ciuchy, ja juz kombinuje jak od nich zamowic rogi do picia :)

Autor:  Sek'ach [ środa, 3 września 2008, 18:38 ]
Tytuł: 

Hajdamaka napisał(a):
Ciuchy jak ciuchy, ja juz kombinuje jak od nich zamowic rogi do picia :)


Do picia? :lol: Dobra dobra przyznaj się, że garnek już czeka. :twisted:

Strona 3 z 6 Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/