He, he - te są mało dziwaczne - prawie normalne. O tych gwałtach to pierwsze słyszę. Wydaje mi się, że mimo wielkiego znaczenia łączenia rodów panna miała prawo odmawiania co nieczęste w tych czasach. Za to porwanie (za zgodą młodej) i skonsumowanie porwania, oraz podobny efekt w noc kupalną był równoważny małżeństwu zawartemu z udziałem żercy.
A co powiecie na noszenie czapek z huby? Brzmi nieźle chociaż były nad wyraz normalne. Powstawały przy okazji robienia hubki rozpałkowej. Gotowano ją i ubijano, suszono i znów gotowano z międleniem aż zmiękła. Zdjęta, miękka już wtedy skórka wierzchnia służyła jako kaszkiet. Prawdę powiedziawszy zastanawiałem się czy przypadkiem nie w ten sposób powstał charakterystyczny kształt kaszkietu. Inne ciekawe - po pierwszym wiosennym grzmocie pioruna fikano koziołka (babcia zawsze mnie do tego namawiała), czasami dodatkowo stukając w głowę kamieniem (do tego nie namawiała). To dla zaakcentowania dotknięcia Boga. Cisnął piorunem - zareagowałem, dostałem nawet
