Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest czwartek, 20 czerwca 2019, 15:22

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: sobota, 7 maja 2011, 22:41 
Hmm... Wiesz, tu już jedną krawędzią zbliżamy się do tematów które, wolałbym, by uniknęły albo zapisywania na forum albo zapisywania w przestrzeni publicznej (napiszę w privie o co chodzi).

Tak, w mistyce nietrudno o pewne zniekształcenie rzeczywistości, ale tak moim zdaniem dzieje się właśnie wtedy, kiedy dany X nie do końca wie, że jest mistykiem.
Tak, interpretacja zjawisk może przerodzić się w wiele rzeczy.
Tak, synchro może przeradzać się w projekcje.
Nie, nie wściekam się. ;) Ale to są moje naleciałości wynikające z przyjmowania życia nieco w myśl zen. Nie do końca na publiczną przestrzeń, ale oględnie mówiąc, pustkę wypełniamy tym, czym chcemy, choć wiemy że wypełniamy, wiemy że tym czym chcemy i wiemy że ciągle jest to ku, pustka.

Ale plącze się tylko wtedy, kiedy z dwóch osób tylko jedna ma chęć tej synchronizacji - kiedy jest to wynikające z obu jednostek, problem znika.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 9 maja 2011, 10:51 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
a mi tutaj czegoś brakuje...
czegoś co tutaj pisałem.
znikneło i nie wiem dlaczego? :shock:
Amvaradel?

A.: Nic nie usuwałam. Jeśli coś zniknęło, to napisz na priva.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 9 maja 2011, 13:39 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 14 sierpnia 2010, 20:48
Posty: 18
Lokalizacja: Szczecin
Osobiście nie podporządkuje się żadnym schematom, i nie rozumiem jak można narzucać sobie kształt praktyki ponieważ np.szaman powinnien robić to a nie tamto,powinnien praktykować tak a nie innaczej, powinnien robić tak a nie innaczej ponieważ inni szamani tak robili. Jest to jakby narzucanie sobie roli szamana, albo kogoś innego.
Podążam szamańską ścieżką i to ja określam samą siebie i to ja określam kształt swojej praktyki nie zależnie od tego że inni szamani praktykowali tak czy innaczej.
To ja określam swoją drogę podążając za głosem swojego serca i nikt nie jest w stanie mi niczego narzucić jeżeli ja tego nie chcę, nawet duchy.
I o co chodzi z tą schizofremią i szamanizmem, jeżeli ktoś się uprze to z Jezusa czy Buddy czy innego oświeconego też zrobi schizofremika. Uważam że wiele osób bierze zewnętrzną praktykę za cel, totalnie nie rozumiejąc wewnętrznego wymiaru, ani energii tam działających ,ale żeby to zrozumieć trzeba wyjść poza dualizmy , i nie pomoże to ani intelekt ani logika ,czyli narzędzia poprzez które większąść praktykujących próbuje osiąnąć wtajemniczenie.

_________________
Kto­kol­wiek bie­rze na siebie ry­zyko by­cia sędzią Praw­dy i Wie­dzy, sta­je się pośmiewis­kiem bogów.Albert Einstein


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 9 maja 2011, 14:11 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
Amv, skjuzas, popierdykały mi sie wątki :D
to przez ten brak snu ;)
chodziło mi o to co pisałem o jóźwiaku i palusińskim zupełnie gdzie indziej:)
sorka za zamieszanie


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 9 maja 2011, 19:02 
Eaglespirit napisał(a):
Osobiście nie podporządkuje się żadnym schematom, i nie rozumiem jak można narzucać sobie kształt praktyki ponieważ np.szaman powinnien robić to a nie tamto,powinnien praktykować tak a nie innaczej, powinnien robić tak a nie innaczej ponieważ inni szamani tak robili.


A nie wzięłaś pod uwagę, że ktoś może być od ciebie mądrzejszy i warto z doświadczeń i wiedzy korzystać? Nikt tu nie pisze o ślepym powtarzaniu formułek, a o świadomości kontekstu i wiedzy "skąd i po co?".

Aczkolwiek zgadzam się, że fanatyzm nie jest wskazany nigdzie. Ale jest różnica między ortodoksją a fanatyzmem. No i tym, co nam powiedzą duchy.


Cytuj:
Jest to jakby narzucanie sobie roli szamana, albo kogoś innego.


Nie znam szamana, który narzucałby sobie rolę szamana.

Cytuj:
Podążam szamańską ścieżką i to ja określam samą siebie i to ja określam kształt swojej praktyki nie zależnie od tego że inni szamani praktykowali tak czy innaczej.


Twoja sprawa, myślę że każdy jakoś określa kształt swojej praktyki.

Cytuj:
To ja określam swoją drogę podążając za głosem swojego serca i nikt nie jest w stanie mi niczego narzucić jeżeli ja tego nie chcę, nawet duchy.


Aha, nawet duchy... Rozumiem, że jako szamanka możesz olać duchy, wiedzę i doświadczenie tych przed tobą, kierując się "głosem serca"...

Cytuj:
I o co chodzi z tą schizofremią i szamanizmem, jeżeli ktoś się uprze to z Jezusa czy Buddy czy innego oświeconego też zrobi schizofremika.


Schizofrenią, jeśli już. Jezus, wedle zdrowego rozsądku był magiem, Budda - filozofem. Szaman by być szamanem musi przejść etap choroby szamańskiej (zewnętrznie podobnej do choroby psychicznej). Mówią o tym od lat nie tylko grube etnologiczne i religioznawcze książki, ale i sami szamani. Może warto zacząć słuchać co mają do powiedzenia?

Cytuj:
Uważam że wiele osób bierze zewnętrzną praktykę za cel,


Co to jest "zewnętrzna praktyka"?


Cytuj:
totalnie nie rozumiejąc wewnętrznego wymiaru,


A wewnętrzny wymiar?

Cytuj:
ani energii tam działających


Jakich energii?

Cytuj:
,ale żeby to zrozumieć trzeba wyjść poza dualizmy


Jakie dualizmy?

Cytuj:
i nie pomoże to ani intelekt ani logika ,czyli narzędzia poprzez które większąść praktykujących próbuje osiąnąć wtajemniczenie.


A kto tu próbuje osiągnąć wtajemniczenie. Szaman nie osiąga żadnego wtajemniczenia - coś jest mu dane i musi (podkreślam) coś z tym robić. C'est tout. To co piszesz śmierdzi mi masonerią... która niewiele generalnie ma wspólnego z zestawem rzeczy określanych przez pojęcie "szamanizm".


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 9 maja 2011, 23:15 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 14 sierpnia 2010, 20:48
Posty: 18
Lokalizacja: Szczecin
Widzę że lubisz bawić sie w cytowanie innych i analizowanie ich wypowiedzi . OK.

"A nie wzięłaś pod uwagę, że ktoś może być od ciebie mądrzejszy i warto z doświadczeń i wiedzy korzystać? "

Szanuje ich i to co mają do powiedzienia ,wysłucham ich ,ale nie uważam abym mogła brać z nich przykład.
Każdy z nas jest inny ,i nie ma dwóch jednakowych ścieżek.

''Nie znam szamana, który narzucałby sobie rolę szamana'color]

[color=#000000][color=#000040]A ja znam ,dla mnie to tacy co ślepo podążają za wymaigowanym obrazem tego jak powinno być poniważ inni okreslili to w ten sposób.
[/color]

"Aha, nawet duchy... Rozumiem, że jako szamanka możesz olać duchy, wiedzę i doświadczenie tych przed tobą, kierując się "głosem serca"...

To można nazwać brakiem wewnętrznego postrzegania i umiejętności rozróżniania

"Schizofrenią, jeśli już. Jezus, wedle zdrowego rozsądku był magiem, Budda - filozofem. Szaman by być szamanem musi przejść etap choroby szamańskiej (zewnętrznie podobnej do choroby psychicznej). Mówią o tym od lat nie tylko grube etnologiczne i religioznawcze książki, ale i sami szamani. Może warto zacząć słuchać co mają do powiedzenia?

Według twojego zdrowego rozsądku ?To twój zdrowy rozsądek musi sie jeszcze wiele uczyć.
Szaman nie musi być szamanem ,szaman może zostać szamanem jeśli zostanie do tego powołany.
Oczywiście że powinien przejść ten etap ,ale gdyby twój zdrowy rozsądek chciałby się trochę poduczyć to nie siegał by po relacje innych po to aby je powielać bez uprzedniego doświadczenia tego stanu.Wiedza ksiązkowa jest dobra aby się doinformować ,sami szamani też moga opowiedziedzieć o swoich doświadczeniach ,ale nie mogą doświadczać za ciebie ,ich pomoc może być tylko kierunkowskazem na twoiej drodze.

"Co to jest "zewnętrzna praktyka"?" "A wewnętrzny wymiar?" "Jakich energii?"Jakie dualizmy?"

Czyżby zdrowy rozsdek nie znał odpowiedzi na te pytania? A jak jest róznica między magią Jezusa a filozofia Buddy?

"A kto tu próbuje osiągnąć wtajemniczenie. Szaman nie osiąga żadnego wtajemniczenia - coś jest mu dane i musi (podkreślam) coś z tym robić. C'est tout. To co piszesz śmierdzi mi masonerią... która niewiele generalnie ma wspólnego z zestawem rzeczy określanych przez pojęcie "szamanizm".

Wtajemniczenie to innaczej inicjacja ,ale oczywiście w przypadku szamana nie w takim kształcie jak w lożach tajnych bractw.Może kiedyś dostrzeżesz różnicę i dowiesz sie czym jest szamańska inicjacja.

[color=#4040FF]"coś jest mu dane i musi (podkreślam) coś z tym robić"[/color]

No właśnie czym jest to co jest mu dane ?

Pozdrawaim.

_________________
Kto­kol­wiek bie­rze na siebie ry­zyko by­cia sędzią Praw­dy i Wie­dzy, sta­je się pośmiewis­kiem bogów.Albert Einstein


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 10 maja 2011, 00:00 
Hmm... To jest ten moment, kiedy odnoszę wrażenie, że
a) kompletnie się różnimy w postrzeganiu i konstrukcji czegokolwiek
b) trzeba pokazać swoje organy płciowe i zacząć porównywać które ładniejsze (uch, ależ się dyplomatyczny zrobiłem...)

Cytuj:
Szanuje ich i to co mają do powiedzienia ,wysłucham ich ,ale nie uważam abym mogła brać z nich przykład.
Każdy z nas jest inny ,i nie ma dwóch jednakowych ścieżek.


Nie jest to odpowiedź na moje pytanie. To że nie ma dwóch jednakowych ścieżek nie oznacza od razu negacji doświadczenia innych.

Cytuj:
A ja znam ,dla mnie to tacy co ślepo podążają za wymaigowanym obrazem tego jak powinno być poniważ inni okreslili to w ten sposób


Ależ szaman nie da rady podążać "ślepo za wyimaginowanym obrazem" czegokolwiek...
Jest sobie człowiek. Człowiek w pewnym momencie swojego życia budzi się z zestawem narzędzi. I coś musi z tym majdanem zrobić. Może zobaczyć co z takimi narzędziami robili inni, może mu telemarketer podpowiedzieć, naturalnie on sam też w jakiś sposób personalizuje użycie tych narzędzi. Ale do nich nie ma jasnej i jednoznacznej instrukcji. Dobrze zatem zajrzeć i zobaczyć, choćby z ciekawości jak radzili sobie z tymi narzędziami inni. Wiercenie za pomocą szlifierki niekoniecznie jest dobrym pomysłem, prawda?

Cytuj:
Według twojego zdrowego rozsądku ?To twój zdrowy rozsądek musi sie jeszcze wiele uczyć.
Szaman nie musi być szamanem ,szaman może zostać szamanem jeśli zostanie do tego powołany.
Oczywiście że powinien przejść ten etap ,ale gdyby twój zdrowy rozsądek chciałby się trochę poduczyć to nie siegał by po relacje innych po to aby je powielać bez uprzedniego doświadczenia tego stanu.Wiedza ksiązkowa jest dobra aby się doinformować ,sami szamani też moga opowiedziedzieć o swoich doświadczeniach ,ale nie mogą doświadczać za ciebie ,ich pomoc może być tylko kierunkowskazem na twoiej drodze.


Ech, rozumiem że jak napiszę że "nożem kuchennym można zabić swoją babcię", zadzwonisz na policję z wezwaniem do interwencji "bo kairve napisał, że zabił swoją babcię"? Kobieto! Albo robisz to celowo, żeby podnieść temperaturę dyskusji albo nieświadomie - efekt jest ten sam. Nie zamierzam udowadniać że nie jestem wielbłądem. Mam wrażenie, że o ile - przyjmując twoje zarzuty, "mój zdrowy rozsądek musi się wiele nauczyć", tobie przydałby się jakikolwiek rozsądek (a zwłaszcza czytanie ze zrozumieniem).

Nigdzie nie napisałem i podkreślałem to jeszcze w poprzednim poście, że chodzi o klepanie formułek, tylko o świadomość "skąd i po co". Ale może ta płaszczyzna niezrozumienia jest tu dlatego, że siedzę kontekstowo bliżej ruchów rekonstrukcyjnych, niż hurra-new age...

Cytuj:
Czyżby zdrowy rozsdek nie znał odpowiedzi na te pytania? A jak jest róznica między magią Jezusa a filozofia Buddy?


Najwyraźniej nie zna, a rozumiem, że nie jesteś w stanie wyprodukować odpowiedzi na nie, co może być powodowane niemożnością wyrażenia tego słownie (mało prawdopodobne) lub ucieczką od odpowiedzi (bardziej). Podajesz bardzo ogólne sądy, a migasz się gdy ktoś konkretyzuje pytania. Jest znacząca różnica między rozmową mistyków a bełkotem.

Drugie pytanie wydaje mi się absurdalne, tzn. to odbicie piłeczki. Ale różnimy się w tym, że ja z chęcią odpowiadam niźli zasłaniam się ogólnymi terminami. Jezus może być magiem i nosić znamiona boskości bo wykonywał rytuały magiczne podczas swojego życia, a przynajmniej tak twierdzi pewna mitologia (Jezusa osobiście, z przykrością stwierdzę, nie znam). Budda nie zajmował się magią w takim znaczeniu. On sobie tak żył, żył i pomyślał "kurczę, tylu ludzi narzeka na to że nie mogą wydostać się z kręgu wcieleń; że uwięzieni jesteśmy tu na wieczność; że istnieje cierpienie - trzeba coś z tym zrobić". No i zrobił.

Cytuj:
Wtajemniczenie to innaczej inicjacja ,ale oczywiście w przypadku szamana nie w takim kształcie jak w lożach tajnych bractw.Może kiedyś dostrzeżesz różnicę i dowiesz sie czym jest szamańska inicjacja.


No tak, przepraszam - zapomniałem zrobić ćwiczenie zen na porzucenie znaczeń... Inicjacja szamańska w nic nie wtajemnicza, bo wiesz to wcześniej. Ona zmienia wzrok.

I to jest właśnie ten moment kiedy trzeba wyciągnąć rzeczone organy. Jeszcze się z tym wstrzymam, bo ostatnio budzą się we mnie kolejne i kolejne pokłady cierpliwości dla ludzi. Powiem tylko, że ja inicjację szamańską mam już jakiś czas za sobą, aczkolwiek nie ma dnia bym o niej nie pamiętał. I wiedzą o tym inni szamani, których znam i z twarzy i z ich duchów, dlatego ten typ komentarza świadczy raczej o Tobie, nie o mnie. ;) No chyba, że znowu włazimy w temat core shamanismu - daj wtedy znać, bo nie lubię strzępić klawiatury po próżnicy. Ja uznam że nie jesteś szamanką, ty że ja nie - i tyle, rozejdziemy się we dwie strony.

Cytuj:
No właśnie czym jest to co jest mu dane ?


Podwójną powinnością - wobec duchów i ludzi. Nie wiesz?


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 10 maja 2011, 23:12 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 14 sierpnia 2010, 20:48
Posty: 18
Lokalizacja: Szczecin
Ok, spróbuje tobie odpowiedzieć .
Co prawda jestem trochę zmęczona ale co tam :-)

Cytuj:
Nie jest to odpowiedź na moje pytanie. To że nie ma dwóch jednakowych ścieżek nie oznacza od razu negacji doświadczenia innych.



Zgadza się w stu procentch tyle że ja nie powiedziałam iż neguje doświadczenie innych, sama wciąż się uczę i będę uczyć do końca mojego czasu tu na ziemi. Miałam na myśli raczej to iż korzystam z doświadczenia tych co podążali tą ścieżką przede mną ,ale nie nasladuje ich, więc ich doświadczenie nie determinuje mojej praktyki.

Cytuj:
Ależ szaman nie da rady podążać "ślepo za wyimaginowanym obrazem" czegokolwiek...


Tak to też się zgadza , ale nie do końca . Otóż według mnie są szamani którzy zotali powołani , przeszli etap wtajemniczenia, mają wgląd w inne wymiary i czerpią z własnych doświadczeń a potem ( jeśli taka jest ich wola )przekazują to czego sami doświadczyli .
Są też tak zwani pseaudo szamani , którzy całą swoją wiedzę opierają na relacjach innych ( czy to z książek czy innego źródła ) lecz sami nie posiadają ani wglądu ani własnych doświadczeń.
Być może moja pierwsza wypowiedź nie została zrozumiana tak jak było to moim zamiarem.

Cytuj:
Człowiek w pewnym momencie swojego życia budzi się z zestawem narzędzi. I coś musi z tym majdanem zrobić. Może zobaczyć co z takimi narzędziami robili inni, może mu telemarketer podpowiedzieć, naturalnie on sam też w jakiś sposób personalizuje użycie tych narzędzi. Ale do nich nie ma jasnej i jednoznacznej instrukcji. Dobrze zatem zajrzeć i zobaczyć, choćby z ciekawości jak radzili sobie z tymi narzędziami inni. Wiercenie za pomocą szlifierki niekoniecznie jest dobrym pomysłem, prawda?



I znowu sie zgadza ,ale nie naśladować . Zresztą to co dobre jest dla jednego nie zawsze jest dobre dla drugiego.Czasami warto pójść za głosem własnego serca ,nawet wtedy gdy logika podpowiada nam co innego.

Cytuj:
Nigdzie nie napisałem i podkreślałem to jeszcze w poprzednim poście, że chodzi o klepanie formułek, tylko o świadomość "skąd i po co". Ale może ta płaszczyzna niezrozumienia jest tu dlatego, że siedzę kontekstowo bliżej ruchów rekonstrukcyjnych, niż hurra-new age...



Dziękuje że zwróciłeś mi uwagę na to że czytam bez zrozumienia ,ale być może ja rozumiem pewne rzeczy innaczej niż ty.
Oczywiście że o świadomość "skąd i poco '' i nie tylko o to ale o coś znacznie więcej a niestety nie da sie tego osiągnąć poprzez naśladownictwo, inni mogą wskzać droge tylko do pewnego etapu ale dalej jest samodzielna droga , długa i ciężka praca.

Cytuj:
Najwyraźniej nie zna, a rozumiem, że nie jesteś w stanie wyprodukować odpowiedzi na nie, co może być powodowane niemożnością wyrażenia tego słownie (mało prawdopodobne) lub ucieczką od odpowiedzi (bardziej). Podajesz bardzo ogólne sądy, a migasz się gdy ktoś konkretyzuje pytania. Jest znacząca różnica między rozmową mistyków a bełkotem.


Myslę że jestem w stanie wyprodukować odpowiedź na te pytania ale tylko w niewiekim procencie ponieważ to co się osiąga na drodze długoletnich medytacji nie zawsze może być przekazane w prosty sposób ,gdyby tak było wszyscy rozumieli by to co czuli mistycy w tracie extazy ale niestety do pewnych rzeczy trzeba dojć samemu często na drodze długoletnich poszukiwań.

Tak jest róznica miedzy bełkotem a rozmową mistyków , tyle że to co dla mistyków jest rozmową dla innych wydaje się byc tylko niezrozumiałym bełkotem.

Cytuj:
No tak, przepraszam - zapomniałem zrobić ćwiczenie zen na porzucenie znaczeń... Inicjacja szamańska w nic nie wtajemnicza, bo wiesz to wcześniej. Ona zmienia wzrok


I tu się z tobą nie zgodzę , ale masz rację to wydaje się być kwestią nazewnictwa a poza tym każdy dośwadcza na swój sposób.

Cytuj:
I to jest właśnie ten moment kiedy trzeba wyciągnąć rzeczone organy. Jeszcze się z tym wstrzymam, bo ostatnio budzą się we mnie kolejne i kolejne pokłady cierpliwości dla ludzi. Powiem tylko, że ja inicjację szamańską mam już jakiś czas za sobą, aczkolwiek nie ma dnia bym o niej nie pamiętał. I wiedzą o tym inni szamani, których znam i z twarzy i z ich duchów, dlatego ten typ komentarza świadczy raczej o Tobie, nie o mnie. No chyba, że znowu włazimy w temat core shamanismu - daj wtedy znać, bo nie lubię strzępić klawiatury po próżnicy. Ja uznam że nie jesteś szamanką, ty że ja nie - i tyle, rozejdziemy się we dwie strony.



Tak , zdecydowanie core szamanism :-)

Cytuj:
"Schizofrenią, jeśli już. Jezus, wedle zdrowego rozsądku był magiem, Budda - filozofem. Szaman by być szamanem musi przejść etap choroby szamańskiej (zewnętrznie podobnej do choroby psychicznej). Mówią o tym od lat nie tylko grube etnologiczne i religioznawcze książki, ale i sami szamani. Może warto zacząć słuchać co mają do powiedzenia?



Nie mogę się zgodzić z twoją wypowiedzią że Jezus był magiem a Budda filozofem i pewno znowu zarzucisz mi brak argumentacji ,ale być może trzeba " Wyjść drzwiami bez drzwi" jak to pewien mistrz zen polecił swojemu uczniowi aby to zrozumieć..Choroba szamńska o której piszesz znana jest tez mistykom i wielkim wtajeniczonym z przeszłości. Być może została ona innaczej opisana i pewne jest że każdy przechodzi ją innaczej ,ale to co się osiąga "po" jest takie samo

Pozdrawiam serdecznie i przepraszam jesli mój poprzedni post był zbyt ostry.

_________________
Kto­kol­wiek bie­rze na siebie ry­zyko by­cia sędzią Praw­dy i Wie­dzy, sta­je się pośmiewis­kiem bogów.Albert Einstein


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: środa, 11 maja 2011, 01:00 
Cytuj:
Zgadza się w stu procentch tyle że ja nie powiedziałam iż neguje doświadczenie innych, sama wciąż się uczę i będę uczyć do końca mojego czasu tu na ziemi. Miałam na myśli raczej to iż korzystam z doświadczenia tych co podążali tą ścieżką przede mną ,ale nie nasladuje ich, więc ich doświadczenie nie determinuje mojej praktyki.


Ok, widocznie się nie zrozumieliśmy i poleciało trochę wystrzałów armatnich. Tak, pod tym mogę się częściowo podpisać i o to mi chodziło - ale choć wiedza nie determinuje mojej praktyki w 100% to w jakiś sposób ludzie, których na swojej drodze spotkałem, jakoś tę drogę kształtowali - nie chodzi o popychanie w danym kierunku, a raczej zaznaczenie punktu w przestrzeni - wiadomo, co zrobi z tym punktem człowiek i gdzie pociągnie wektor, to już jest jego sprawa.

Cytuj:
Tak to też się zgadza , ale nie do końca . Otóż według mnie są szamani którzy zotali powołani , przeszli etap wtajemniczenia, mają wgląd w inne wymiary i czerpią z własnych doświadczeń a potem ( jeśli taka jest ich wola )przekazują to czego sami doświadczyli .
Są też tak zwani pseaudo szamani , którzy całą swoją wiedzę opierają na relacjach innych ( czy to z książek czy innego źródła ) lecz sami nie posiadają ani wglądu ani własnych doświadczeń.
Być może moja pierwsza wypowiedź nie została zrozumiana tak jak było to moim zamiarem.


No generalnie tak. Tyle że ci drudzy w ogóle nie są szamanami... Bo jakże mogą być szamanami, jeśli nie mieli do czynienia z duchami? Dla mnie (nie wiem, może teraz to jest ortodoksja jakaś... kto wie) determinantem bycia i istnienia jako szaman, jest inicjacja, to jest - ten moment kiedy zjawiają się duchy, prostują mózg, a potem składają go w harmonijkę tak, żeby ten delikwent nadawał się jako przekaźnik. To, co prowadzi do tej inicjacji - to już odrębna sprawa. Jest tak (jak w moim przypadku), że bywa to kilka lat choroby, z różnych stron. Jest tak, jak w przypadku moich znajomych szamanów, że gdzieś pojawia się ten kontakt i to prostowanie, ale bez tej zakrętki. Mnie oczywiście pochlebia jak mnie pewien szaman nazywa "tym dużym", ale nie uważam się z tego powodu za "bardziej true". Nie trzeba być dużym szamanem, tak mi się zdaje, żeby mieć i silne duchy i dobrze robić, co ma się robić.

Cytuj:
I znowu sie zgadza ,ale nie naśladować . Zresztą to co dobre jest dla jednego nie zawsze jest dobre dla drugiego.Czasami warto pójść za głosem własnego serca ,nawet wtedy gdy logika podpowiada nam co innego.


Głos serca bywa dla mnie złudny - potem się mylę i sparzam tyłek. Nauczyłem się póki co, że słucham moich duchów - bo to być może jedyne istoty w tym świecie, które realnie życzą mi jak najlepiej (bo mają w tym własny interes ;)).

Cytuj:
Dziękuje że zwróciłeś mi uwagę na to że czytam bez zrozumienia ,ale być może ja rozumiem pewne rzeczy innaczej niż ty.
Oczywiście że o świadomość "skąd i poco '' i nie tylko o to ale o coś znacznie więcej a niestety nie da sie tego osiągnąć poprzez naśladownictwo, inni mogą wskzać droge tylko do pewnego etapu ale dalej jest samodzielna droga , długa i ciężka praca.


Ponownie - "skąd i po co" nie oznacza "robię to samo". Oznacza "aha, ten gość tak robił, ciekawe dlaczego? może dlatego, że...". W tym nie ma naśladownictwa, wiedza nie polega na klepaniu na pamięć ustępów z Szyjewskiego, tak jak inteligencja nie polega na mówieniu przeczytanych w "Wyborczej" tez na temat globalnego ocieplenia. Wiedza to zbieranie informacji, a inteligencja - przetwarzanie ich tak, że wypluwamy jak drukarka jakiś wniosek. Oczywiście to wszystko nie ma znaczenia w jakiejś hmm... praktyce mistycznej, ale pozwala w miarę dobrze poruszać się w znanej nam wszystkim warstwie świata.

Cytuj:
Myslę że jestem w stanie wyprodukować odpowiedź na te pytania ale tylko w niewiekim procencie ponieważ to co się osiąga na drodze długoletnich medytacji nie zawsze może być przekazane w prosty sposób ,gdyby tak było wszyscy rozumieli by to co czuli mistycy w tracie extazy ale niestety do pewnych rzeczy trzeba dojć samemu często na drodze długoletnich poszukiwań.

Tak jest róznica miedzy bełkotem a rozmową mistyków , tyle że to co dla mistyków jest rozmową dla innych wydaje się byc tylko niezrozumiałym bełkotem.


Wiesz. Jak gadam z np. Asusem to to też może brzmieć jak nawiedzony bełkot dla postronnego obserwatora. Ale biorąc pod uwagę specyfikę tego forum (nie każdy jest mistykiem, nie każdy siedzi jedną nogą po 'różnych stronach' - bo nie ma jednej 'tamtej'), staram się konwersować jak najjaśniej - na tyle na ile mogę. I pisząc publicznego posta (w dodatku tylko w formie pisanej, gdzie nie ma mimiki, gestykulacji itp.) zdaję sobie sprawę, że mój przekaz jest mocno okrojony...

Cytuj:
Tak , zdecydowanie core szamanism


Ok - proste pytanie - jak godzisz absolutnie różne rzeczy wyrwane ze swoich korzeni i przemielone w maszynce do mięsa? Bo mnie to się w głowie nie mieści (a przy okazji, przyznam, ciekawi). Na przykład: kiedy żartuję sobie, że poganom przydałaby się lekcja zen, albo kiedy bajdurzę coś na ten temat - to wiem czemu tak mówię, w sensie, poznałem zen (zanim ktoś się czepi - zaprawdę, zaprawdę powiadam - tysiąc książek na temat zen nie da tyle ile papieros na tyłach dojo i pięć minut rozmowy albo milczenia z Mistrzem) na tyle, by wiedzieć czy pasuje do mnie jak pięść do... no, nieważne gdzie; czy nie. To samo dotyczy druidyzmu itp. Zdaję sobie sprawę, że każdy człowiek, który podróżuje sobie jakąś ścieżką od lat, czasem udaje się w inne odnogi tego lasu. Ale to jest ciągle jeden las, i człowiek wie skąd przyszedł, jak stawia kroki i jakie drzewa rosną wokół niego. Jest uważny.

A core shamanism tak jak go widzę to takie szalone zakupy w markecie - bierzemy np. kiwi, jajka, boczek, wołowinę i batoniki "mars". Potem wrzucamy to do garnka i gotujemy. Tyle że ja się po tym porzygam, ale kto wie - może komuś faktycznie smakuje.

Cytuj:
Nie mogę się zgodzić z twoją wypowiedzią że Jezus był magiem a Budda filozofem i pewno znowu zarzucisz mi brak argumentacji ,ale być może trzeba " Wyjść drzwiami bez drzwi" jak to pewien mistrz zen polecił swojemu uczniowi aby to zrozumieć..Choroba szamńska o której piszesz znana jest tez mistykom i wielkim wtajeniczonym z przeszłości. Być może została ona innaczej opisana i pewne jest że każdy przechodzi ją innaczej ,ale to co się osiąga "po" jest takie samo


Mogę zarzucić w tym kontekście, że nie zgodziłaś się z tym, nie powiedziawszy dlaczego się z tym nie zgodziłaś. Mogę posłuchać dźwięku klaśnięcia jedną dłonią, ale w tym pytaniu nie o to chodziło.

Ta choroba, jak i samo pojęcie 'szamanizmu' to najstarszy na świecie zestaw praktyk - samo słowo jest skonstruowane przez antropologów i religioznawców (co znów dowodzi słuszności ćwiczeń zen :P). Nie zmienia to faktu, że jest to stan redefiniowania... no cóż, czegokolwiek co tam mamy w głowie.

Cytuj:
Pozdrawiam serdecznie i przepraszam jesli mój poprzedni post był zbyt ostry.


No cóż, w ramach kajania się, mogę tylko powiedzieć, że mam okresy kenshoo i nie mam ich. Co wyraźnie widać.
Zdrowia,
k.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: czwartek, 12 maja 2011, 23:27 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 14 sierpnia 2010, 20:48
Posty: 18
Lokalizacja: Szczecin
Napisałaś że Jezus był magiem a Budda filozofem.
Pytanie brzmi czy Jezus nie był filozofem a Budda magiem?

Cytuj:
Jezus może być magiem i nosić znamiona boskości bo wykonywał rytuały magiczne podczas swojego życia, a przynajmniej tak twierdzi pewna mitologia (Jezusa osobiście, z przykrością stwierdzę, nie znam). Budda nie zajmował się magią w takim znaczeniu. On sobie tak żył, żył i pomyślał "kurczę, tylu ludzi narzeka na to że nie mogą wydostać się z kręgu wcieleń; że uwięzieni jesteśmy tu na wieczność; że istnieje cierpienie - trzeba coś z tym zrobić". No i zrobił.



Rytułały magiczne ? Czy masz może na myśli coś takiego czym zajmował się Eliphas Levi czyli magia rytualna?
Czy być może "cuda " w stylu Kahunów ?
Istnieją naturalne prawa które działają w przyrodzie i prawa które rządzą ta nie materialną sferą która to determinuje naszą rzeczywistość a człowieka który osiąnął mistrzostwo w poznaniu i stosowaniu tych praw nazywam Mistrzem.
Uważam również iż Mistrzowie tacy nie potrzebują kreować róznego rodzaju ceremoni z wykorzystaniem akcesoriów i inwokacji po to aby osiąnąć zamierzony cel .Dlatego też porównanie Jezusa do ludzi praktykujących magię rytualną jest według mnie niesprawiedliwe i nieprawdziwe (nikogo nie obrażając)
Budda również wykorzytywał swoje umiejętności tak jak Jezus np. lecząc ludzi w cudowny sposób .
Jeżeli chodzi o filozofie to i Jezus i Budda jako ludzie którzy nadali tak potężny duchowy impuls ówczesnej ludzkości musieli doskonale znać nie tylko problemy ludzkiej egzystencji ale również musieli być doskonałymi psychologami .
Ich praca która zapoczatkowali tu na ziemi przetrwała przecież w ludzkich umysłach przez setki lat .
Według mnie zarówno Jezus jak i Budda osiągneli najwyższy stopien wtajemniczenia jakie ludzkie istota może osiągnąć w trakcie swojej wędrówki na ziemi.
Pozdrawiam :-)

_________________
Kto­kol­wiek bie­rze na siebie ry­zyko by­cia sędzią Praw­dy i Wie­dzy, sta­je się pośmiewis­kiem bogów.Albert Einstein


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: piątek, 13 maja 2011, 15:45 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): czwartek, 3 czerwca 2010, 22:35
Posty: 28
Dla mnie szamanem jesteś gdy zachodzą warunki:
1) choroba szamańska
2) posiadasz grupę, dla której pełnisz rolę szamana
3) zaakceptowałeś swój los i związałeś go z byciem po 2 stronach

Z przyczyn kulturowych każdy szaman tutejszy jest kundlem z własną ścieżką budowaną o relacje i przekazy innych szamanów adaptowaną pod własna praktykę, lecz pewne uniwersalne zasady zostają.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: piątek, 13 maja 2011, 19:00 
coffee napisał(a):
Dla mnie szamanem jesteś gdy zachodzą warunki:
1) choroba szamańska
2) posiadasz grupę, dla której pełnisz rolę szamana
3) zaakceptowałeś swój los i związałeś go z byciem po 2 stronach

Z przyczyn kulturowych każdy szaman tutejszy jest kundlem z własną ścieżką budowaną o relacje i przekazy innych szamanów adaptowaną pod własna praktykę, lecz pewne uniwersalne zasady zostają.


Nic dodać, nic ująć.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: sobota, 14 maja 2011, 22:07 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 marca 2011, 17:30
Posty: 48
zweryfikujcie to co napiszę poniżej:

1. chorobę musisz przejść Ty lub osoba Tobie bliska (ew. trudne wydarzenia, które spowodowały przegrupowanie się podstawowych wartości i przebudowanie psychiki)
2. jest podobna do schizofrenii lub poważnych zaburzeń psychicznych o podłożu paranoidalnym; stany lękowe; destabilizacja emocjonalna; intensywność najczęściej o wykresie sinusoidalnym
3. wywołana ciężkimi doświadczeniami z przeszłości ad. 1
4. początek lokuje się najczęściej w okresie dojrzewania (tzw. "burza hormonalna")
5. towarzyszą jej: izolacja od życia społecznego w tym brak przyjaciół "od kołyski", poczucie bycia niezrozumianym, poczucie bycia ocenianym negatywnie przez nowo poznane osoby

mi to wygląda na normalne życie trochę bardziej wrażliwej osoby niż przeciętna krajowa ;)

jak to jest z tą chorobą? czysto empirycznie, bez teorii p.Palusińskiego, Jóźwiaka, filozofów czy przywódców religijnych
jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń

_________________
tkliwy nihilizm


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 15 maja 2011, 13:07 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
Dla mnie cos takiego to Borderline Personality Disorder, tzn to co ty opisujesz jako chorobe, ewentualnie BPD + lekkie rozdwojenie jazni spowodowane samotnoscia i "wymyslaniem" sobie przyjaciol.
A "szamanienie" czy inna scierzka duchowa ktora to uwzglednia to poprostu sposob na rozwiazanie narastajacych problemow, rozladowanie tego z czym sie czlowiek zmaga.
Pytasz i masz od kogos kto to ma :D

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 15 maja 2011, 14:12 
Cytuj:
1. chorobę musisz przejść Ty lub osoba Tobie bliska (ew. trudne wydarzenia, które spowodowały przegrupowanie się podstawowych wartości i przebudowanie psychiki)


Tak, ale ja.

Cytuj:
2. jest podobna do schizofrenii lub poważnych zaburzeń psychicznych o podłożu paranoidalnym; stany lękowe; destabilizacja emocjonalna; intensywność najczęściej o wykresie sinusoidalnym


Nie wiem czy paranoidalnym, na pewno schizoidalnym... Intensywność nie ma wykresu, destabilizuje istnienie.

Cytuj:
3. wywołana ciężkimi doświadczeniami z przeszłości ad. 1


To mi się nie przytrafiło, miałem wystarczająco wyprostowane zwoje.

Cytuj:
4. początek lokuje się najczęściej w okresie dojrzewania (tzw. "burza hormonalna")


...Albo pod koniec adolescencji, co - krecia robota - niby dowodzi zbieżności z zaburzeniami z kręgu schizofrenii

Cytuj:
5. towarzyszą jej: izolacja od życia społecznego w tym brak przyjaciół "od kołyski", poczucie bycia niezrozumianym, poczucie bycia ocenianym negatywnie przez nowo poznane osoby


Niekoniecznie. Izolacja = autyzm. Niezrozumienie = zaburzenia. Ocena negatywna i brak przyjaciół, nie spotkałem.

Cytuj:
mi to wygląda na normalne życie trochę bardziej wrażliwej osoby niż przeciętna krajowa


Kiedyś żartowaliśmy sobie, że szpitale mogłyby być pełne szamanów, gdyby nie to że jednak są pełne wariatów.

Cytuj:
jak to jest z tą chorobą? czysto empirycznie


To nie jest coś, czym zamierzam się dzielić (i myślę, że żaden zdrowo myślący nie-ekshibicjonista) na forum publicznym. Mogę o tym porozmawiać na żywo, albo prywatnie/listownie, ale już nie przez medium takie, jakim jest forum które mogą obejrzeć wszyscy. Przepraszam. :)

Cytuj:
Dla mnie cos takiego to Borderline Personality Disorder, tzn to co ty opisujesz jako chorobe, ewentualnie BPD + lekkie rozdwojenie jazni spowodowane samotnoscia i "wymyslaniem" sobie przyjaciol.


To co opisała Hagazussa jest dalekie od BPD, które - po depresji - stanowi teraz najczęstszą wymówkę ludzi, którzy chorzy nie są, ale muszą się poumartwiać. Nie wiem jak Ty, ale jak czytam punkt drugi, widzę raczej dwubiegunówkę...

Cytuj:
A "szamanienie" czy inna scierzka duchowa ktora to uwzglednia to poprostu sposob na rozwiazanie narastajacych problemow, rozladowanie tego z czym sie czlowiek zmaga.


Nie wiem jakie są inne ścieżki, ale szamanienie nie uwzględnia choroby psychicznej. Choroba szamańska z zewnątrz wygląda podobnie, ale nie jest tożsama ze schizofrenią etc. etc. I nie jest sposobem na rozwiązanie problemów, bo to nie jest "leczenie samego siebie", ani rozładowanie tego, z czym się cżłowiek zmaga. Człowiek jest wzywany przez duchy i dostaje po (nie będę używać brzydkich słów ;) ), dopóki się nie zgodzi. A nawet potem czasem dostaje. ;) "Gdybym nie został szamanem, zginąłbym".


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 15 maja 2011, 15:08 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
Ciekawe no ale to oznacza ze ja mam cos zupelnie innego albo ze "duchy" boja sie mojego naturalnego szalenstwa ;-)

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 15 maja 2011, 18:45 
Nie przez forum to sądzić. :)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 15 maja 2011, 19:29 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
To trzeba wziasc ufo i sie spodkac, moje niestety cierpi na chroniczny brak pieniedzy na paliwo :D

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 15 maja 2011, 21:42 
Ja od paru miesięcy na oparach latam, ale wszystko da się zrobić. :)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 15 maja 2011, 22:04 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 marca 2011, 17:30
Posty: 48
Chimaira napisał(a):
Intensywność nie ma wykresu, destabilizuje istnienie


możesz rozwinąć?
objawy są constans?

_________________
tkliwy nihilizm


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 16 maja 2011, 00:43 
Hmmm... Myślę, że tak. Być może każdy przypadek jest nieco inny w jakiś sposób, ale nie powiedziałbym że "to" ma znamiona jakiejś cyklofrenii... To jest raczej pasmo pewnego stanu, dopóki albo się nie zaakceptuje tej, jak to mawiał Don Corleone, "propozycji nie do odrzucenia", albo się kończy.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 11 lipca 2011, 23:12 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 10 czerwca 2008, 17:26
Posty: 49
Lokalizacja: Toruń
Piszecie tu o chorobie szamańskiej...dla mnie to byl bardzo trudny okres, to trwało jakieś dwa lata i nie życzę tego nawet najgorszemu wrogowi(chociaż takowego na szczęście nie mam) minęło juz kilka lat a ja nadal to pamiętam bardzo wyraźnie i uważam że śmiało można porównać ten stan do choroby psychicznej...nie chcem ale muszem... być szamanem, ja o sobie moge tak powiedzieć. Dla mnie to jest ciężar, długa cierniowa droga okupiona często zdrowiem fizycznym jak i psychicznym,uważam że spadło to na mnie stanowczo za wcześnie...czasami myśle że one może się pomyliły chociaż wiem że to nie możliwe.
Uważam że każda droga szamana jest inna bo każdy z nas jest inny i z innymi przewodnikami ma do czynienia..jedynie schemat jest ten sam. Każdy ma swoje metody uzdrawiania swoje zdolności...swoje światy...i nigdy nie wiemy co dalej co jeszcze... wiem że stale musisz się uczyć praktykowac bo juz nie ma wyjścia a im więcej umiesz tym jesteś bardziej stabilny.

NIe chcem ale muszem...bardzo mi sie to spodobalo :)

Bardzo pozdrawiam wszystkich co stale szukają swojej jaskini :)

_________________
[Goethe o sobie - Jestem:]
- "poganinem"
- "starym poganinem"
- "w znacznej mierze poganinem"
- "stanowczo nie chrześcijaninem"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 12 lipca 2011, 00:09 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
...
Jaskinia powiadasz... ja swoja wysadzilam w zeszlym roku, po tym jak opanowaly ja duchy zwiazane z kims innym.
I szukam nowej, probuje ja zbudowac...

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 12 lipca 2011, 10:19 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
u mnie wszystko przebiegało ponad rok. i można powiedzieć, że byl to proces wywracania mnie na lewą stronę. mnie- i fizycznie i psychicznie i społecznie. nic nie było constans, jedyną constans była dezintegracja starego. czy miałem wybór? zawsze jest jakiś wybór. w "propozycji-nie-do-odrzucenia" zawsze można wybrać kulę we łbie lub betonowe buty ;)

Neri zaintrygowało mnie to co piszesz o wysadzaniu jaskini.
rozwiniesz, czy to nie na public?


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 12 lipca 2011, 12:44 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
Z duchami mam do czynienia od dziecinstwa tak ze co do mojej przemiany szamanki wlasciwie nie wiem na 100% kiedy ona byla, czuje jednak ze popchniecie mnie w kierunku zmiany plci i dalej w kierunku planow drugiej przemiany to wlasnie ich robota...

Okolo poltora roku temu zaczelam sie jednak uczyc o zdolnosciach od ludzi od innej szamanki/czarownicy i wtedy dostalam od duchow prezent - wspomnienie mojego domu z dziecinstwa jako mysloksztalt, bunkier dowodzenia, miejsce po tamtej stronie gdzie moglam mieszkac i uczyc sie nie narazajac sie na wykrycie...

Potem zrobilo sie goraco bo probujac pomoc kolezance zamiast wygonic z niej bande mysloksztaltow, negatywnie nastawionych duchow dalam sie podejsc i ta banda wyladowala u mnie w bunkrze. No i wolalam bunkier wysadzic niz pozwolic szkodnikom zamieszkac w miejscu ktore dla mnie jest miejscem mocy, zrodlem sporej czesci mojej sily duchowej...

Potem bylo pol roku wojowania z tym co przezylo, z jakimis chrzescijanskimi egregorami czy duchami zmarlych mocherowych beretow, czesciowe rozwalenie sie mojego umyslu i jego zdolnosci paranormalnych, totalne zamieszanie z imionami, przydomkami moimi i "moich" duchow, nastraszenie ojczulka ze naprawde mam schorzenia psychiczne [potem pol roku swietego spokoju bo ojciec sie pochorowal i zamieszkal u siostry] i jeszcze pare zeczy. Ogolnie - totalny rozpizdziej i odbudowa tak wiec chyba moge powiedziec ze przemiane duchowa, szamanska przeszlam po raz drugi...

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 12 lipca 2011, 14:15 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
Neri
ja bym to nazwał ciut inaczej.
po prostu dostałaś mega wpier..ol.
dobrze, że przeżyłaś. :)
i nasunęła mi sie taka myśl, coby byc ostrożnym w wybieraniu nauczycieli.
a co do jaskini, bunkra, wewnętrznego ogrodu...
nigdy nie przenoszę żadnej walki tam.
to nie jest miejsce do okopywania się i walczenia zza jego murów.
dla mnie. (podrkreślam to mocno)

czy ktoś Ci pomaga w przywracaniu równowagi?
nie myliłbym wylizywania ran z chorobą szamańską. bo jeśli po raz drugi przechodzisz chorobę szamańską, to czym była ta pierwsza?
zdrowia!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 12 lipca 2011, 15:14 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
Jakkun - warto bylo!
Tamto talatajstwo troche za mocno sie panoszylo po okolicy no i mam kolezanke do odratowania...

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 12 lipca 2011, 15:35 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
zawsze jest warto, kiedy jest coś do zrobienia. chodzi bardziej o metody i o to czy powinnaś to robić sama.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 12 lipca 2011, 18:32 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 10 czerwca 2008, 17:26
Posty: 49
Lokalizacja: Toruń
Podziwiam was że tak swobodnie o tym mówicie..to dowodzi jeszcze bardziej że ja to sie nie nadaje :mrgreen: po każdej scysji kuruje się z pół roku i nadaje sie tylko do latania po lasach i to najlepiej tych wiekowych albo bym siedziała w jaskini i nie wychodziła.

Ale fakt Neri musisz uważać bo nie będzie gdzie sie kurować jak wszystkie jaskinie powysadzasz :lol:

_________________
[Goethe o sobie - Jestem:]
- "poganinem"
- "starym poganinem"
- "w znacznej mierze poganinem"
- "stanowczo nie chrześcijaninem"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 12 lipca 2011, 18:43 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
A co to kilofa i lopaty nie potrafie zrobic? Moj swiat snow teraz troche przypomina gre minecraft a tam o jaskinie latwo i latwo sie do niej dokopac. Czasem tylko trzeba powywalac poprzednich mieszkancow ale do tego sluzy luk i strzaly albo plazmowka :D

Jezebell - jak wytrzymasz powalona transke ktora do Jezusa z plazmowki strzela i nasyla na chrzescijan bande kosmitow [zeby nie bylo - oni zaczeli!] to zapraszam :D

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL