Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest wtorek, 23 lipca 2019, 10:48

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: piątek, 24 września 2010, 19:33 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 11 października 2008, 20:22
Posty: 78
Lokalizacja: Wrocław
Wątek wydzielony z Poganie w społeczeństwie

Piseta se tam, szamany, tak:

Chimaira napisał(a):
1. Pragnienie zostania szamanem to naprawdę najgłupsza rzecz jaka może przyjść człowiekowi do głowy.


..albo tak:

Hakken napisał(a):
Prawdę powiedziawszy to nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien chcieć być szamanem czy nawet szamanić.


Jak to powiedział pewien mądry człowiek kiedy skończył 2 latka: A ciemu?

_________________
Otwiera mistyk lodówkę, patrzy, a tam Absolut


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: piątek, 24 września 2010, 23:26 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Duszu,
( sorry za offtop, ale...)
bawisz się we wrzucanie trudnych pytań, a potem sam uchylasz się od odpowiedzi? :wink: (patrz: temat o kapłaństwie :P )

A co do tematu, chyba bym się z Chimairą czy Hakkenem nie zgodziła, więc na Twoje pytanie nie odpowiem :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: sobota, 25 września 2010, 11:46 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 15 listopada 2009, 18:52
Posty: 667
Lokalizacja: prosto z drzewa
podłączę się pod temat.
hmm... "tradycyjni" szamani dzielą się na: "dużych" (inicjowanych przez duchy), "małych" - 'wybierany jest na drodze sukcesji (nie do zrealizowania w naszym kręgu kulturowym ze zrozumiałych względów).[...]Ale też taki, co sam uczy się rzemiosła' (cyt. z wypowiedzi Chimairy)
jeśli dobrze zrozumiałam, pojęcie "szamaniący" dotyczy "małego szamana" w naszej cywilizacji, takiego, który sam się uczy rzemiosła. ponieważ to określenie nie powstało bez powodu, moje pytanie brzmi: skąd się biorą "szamaniący"?

_________________
Istnieje tylko Zło i Większe Zło, a za nimi oboma, w cieniu, stoi Bardzo Wielkie Zło. I widzisz, niekiedy bywa tak, że Bardzo Wielkie Zło chwyci cię za gardło i powie: "Wybieraj, bratku, albo ja, albo tamto, trochę mniejsze".


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: czwartek, 30 września 2010, 16:50 
Dusz napisał(a):
Jak to powiedział pewien mądry człowiek kiedy skończył 2 latka: A ciemu?


Jak odpowiedział inny człowiek, strzelając dwulatka w ucho: Bo tak. (ew. "Nie interesuj się").

Amvaradel napisał(a):
A co do tematu, chyba bym się z Chimairą czy Hakkenem nie zgodziła, więc na Twoje pytanie nie odpowiem


Jeśli jesteś zwolenniczką core shamanismu to faktycznie lepiej o tym nie gadać. :)

Kallisto napisał(a):
eśli dobrze zrozumiałam, pojęcie "szamaniący" dotyczy "małego szamana" w naszej cywilizacji, takiego, który sam się uczy rzemiosła. ponieważ to określenie nie powstało bez powodu, moje pytanie brzmi: skąd się biorą "szamaniący"?


Określenie "szamaniący" wprowadził na nasze grunta zdaje się Hakken, żeby odciąć się od groma ludzi nazywających się szamanami bo im się zwierzę mocy pojawiło. ;) Mnie tam nazwy wielkiej różnicy nie robią, dwuletnia lewatywa za pomocą zen robi swoje. :)

O to skąd się biorą szamaniący musisz ich zapytać. :) Ale wydaje mi się że czasem ktoś ma taki głupi pomysł zostania tym nieszczęsnym szamanem. W grę wchodzi też np. pokrywanie się wizji świata i odpowiednich praktyk... Z reguły też maczają w tym, tak czy inaczej, palce duchy. :) Ale mogę tylko zgadywać. :) No i wiadomo - powiększanie sobie pogańskiego penisa to też częsta i łatwa do zaobserwowania praktyka. :P

ps
Na prv odpiszę ASAP, po dłuższej przerwie dopiero zajrzałem na forum...


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: sobota, 16 kwietnia 2011, 16:25 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 marca 2011, 17:30
Posty: 48
Dusz napisał(a):
Wątek wydzielony z Poganie w społeczeństwie

Piseta se tam, szamany, tak:

Chimaira napisał(a):
1. Pragnienie zostania szamanem to naprawdę najgłupsza rzecz jaka może przyjść człowiekowi do głowy.


..albo tak:

Hakken napisał(a):
Prawdę powiedziawszy to nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien chcieć być szamanem czy nawet szamanić.


Jak to powiedział pewien mądry człowiek kiedy skończył 2 latka: A ciemu?


Na wstępie chciałam zaznaczyć, że szamanizm jest ścieżką indywidualną i najczęściej samotną. Polega na ciągłej nauce i praktyce. Wszelkie poniższe przemyślenia opierają się zarówno na literaturze etnologicznej jak i własnych doświadczeniach. Jestem otwarta na polemikę.


Ścieżka szamańska nie należy do najłatwiejszych. Przyjemności w niej jest niewiele, a najwięcej trudności.
Szaman aby przejść inicjację w większości kultur musiał się poddać trudnym zadaniom, które miały przebudować jego psychikę w taki sposób, aby jedną nogą stał "po tamtej stronie".
Praktyki bólu, głodu, odosobnienia, wycieńczenia organizmu były normalną koleją rzeczy. Każda z nich miała konkretny cel.
Jak już udało mu się przejść wstępną inicjację (nabierał dystansu do cielesności) zabierały się do niego duchy.
W efekcie został oddalony od życia wioski (mieszkał w osobnej chacie), traktowany z dystansem i szacunkiem, ale bez poufałości. Nie wypadało mu się śmiać i żartować, bo wszyscy poważnieli w jego towarzystwie. Została mu samotność i bardziej był rozumiany przez zwierzęta niż ludzi.
W dzisiejszych czasach trudno zostać wybranym przez istniejącego szamana, bo nasza cywilizacja mocno się zdystansowała od duchowości na rzecz cielesności.
Inicjacja więc jest albo dokonywana przez duchy, albo "się szamani".
Dlaczego...
Chimaira napisał(a):
1. Pragnienie zostania szamanem to naprawdę najgłupsza rzecz jaka może przyjść człowiekowi do głowy.
???
Bo jest to pasmo bolesnych i trudnych doświadczeń, które są udziałem tylko jednego człowieka. Szamanizm najczęściej kojarzony jest ze schizofrenią, bo niektóre elementy są tożsame. Wizje niedostępne dla naszych bliskich, abstrakcyjne pojęcie rzeczywistości, popadanie w stany depresyjne, poczucie bycia niezrozumianym i w końcu wydarzenia w świecie realnym, które mają za zadanie "wynieść Cię na wyższy poziom" nie są sielanką.
Szamanizm choć kojarzy się ze skakaniem z bębenkiem wokół ogniska i wokalizowanych pieśniach, nie jest zabawą a ciężką pracą nad sobą.
Oczywiście są i poważne plusy, ale to już inny temat.

_________________
tkliwy nihilizm


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: sobota, 16 kwietnia 2011, 16:49 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
A nie sadzisz ze to jest tak ze w naszej sytuacji, cywilizacji 21 wieku to stan psychki wytworzony z uwagi na wrodzona lagodnosc, wrazliwosc i zwykle przeciazenie cywilizacja powoduje ze ktos staje sie szamanem. Ze duchy go znajduja ale nie po to zeby powolac do sluzby duchom czy spoleczenstwu ale poprostu zeby pomoc i uratowac przed samobojstwem i psychiatrykiem?

Wiem jak to jest u mnie, wiem jak to wyglada [z zewnatrz, z obserwacji i analizy wypowiedzi] u znajomych i takie spostrzezenie mi sie nasuwa...

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: sobota, 16 kwietnia 2011, 18:14 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 marca 2011, 17:30
Posty: 48
trudno porównać inicjację szamańską z ratunkiem przed cywilizacją
owszem szaman musi mieć dużą wrażliwość na sferę duchową, ale też i odporność psychiczną, przecież to on jest duchownym, doradcą, powiernikiem, lekarzem, muzykiem i aktorem w jednym
musi więc umieć przeskakiwać płynnie z jednej roli w inną lub łączyć je w miarę potrzeb,
to szaman pomaga, a nie szamanowi się pomaga
to on właśnie jest łącznikiem z duchami i posiada moce o których "zwykli ludzie" mogą tylko marzyć i panuje nad tymi mocami, a nie moce go "pętają" (patrz: choroby psychiczne)
ceną jest właśnie ta wrażliwość i te przeciwności losu traktowane jako "lekcje"
dawniej szaman nie musiał martwić się utrzymaniem i wyżywieniem, bo był traktowany w "specjalny" sposób
dziś jest o wiele trudniej ponieważ nie może się skupić stricte na rozwoju, ale musi zadbać o materialną sferę życia
jego role wypełnia teraz ksiądz, lekarz, psycholog, rząd, teatr
więc rola współczesnego szamana polega na czym innym, a ponieważ łączność z pierwotnymi kulturami została zerwana, a przekazy ustne zniekształcone i ośmieszone, trudno odnaleźć się w tej roli

...i dlatego nie może szamanem zostać osoba chora psychicznie, bo ona zwyczajnie nie panuje nad stanem w jakim się znajduje
duchy wybierają lekarza, a nie pacjenta

_________________
tkliwy nihilizm


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: sobota, 16 kwietnia 2011, 19:34 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
hagazussa napisał(a):
trudno porównać inicjację szamańską z ratunkiem przed cywilizacją
owszem szaman musi mieć dużą wrażliwość na sferę duchową, ale też i odporność psychiczną, przecież to on jest duchownym, doradcą, powiernikiem, lekarzem, muzykiem i aktorem w jednym
musi więc umieć przeskakiwać płynnie z jednej roli w inną lub łączyć je w miarę potrzeb,
to szaman pomaga, a nie szamanowi się pomaga
to on właśnie jest łącznikiem z duchami i posiada moce o których "zwykli ludzie" mogą tylko marzyć i panuje nad tymi mocami, a nie moce go "pętają" (patrz: choroby psychiczne)
ceną jest właśnie ta wrażliwość i te przeciwności losu traktowane jako "lekcje"

Pierwsze zdanie nie wiem jak rozumieć, z resztą się zgadzam.
Cytuj:
dawniej szaman nie musiał martwić się utrzymaniem i wyżywieniem, bo był traktowany w "specjalny" sposób
dziś jest o wiele trudniej ponieważ nie może się skupić stricte na rozwoju, ale musi zadbać o materialną sferę życia

A z tym się nie zgadzam. Kiedyś, przynajmniej teoretycznie, pilnował przeżycia całego plemienia. I z punktu widzenia zwierzęcego stada jest to duża mądrość, by najstarsi mieli władzę, bo oni mają największe doświadczenie, a i najlepsze geny, skoro przeżyli najdłużej.
Natomiast obecnie cywilizacja jest inna i inne wymagania. Dba się głównie o siebie i rodzinę. Rzadko kto dba o coś więcej.

Cytuj:
jego role wypełnia teraz ksiądz, lekarz, psycholog, rząd, teatr

A to on nie może być księdzem, lekarzem albo psychologiem? :shock: Ale chyba Ty to rozumiesz od innej strony: te funkcje, które kiedyś spełniał szaman, wypełnia obecnie o wiele więcej osób jak też instytucje (instytucje, które w tamtych czasach albo w ogóle nie istniały, albo wyglądały zupełnie inaczej).


Cytuj:
więc rola współczesnego szamana polega na czym innym, a ponieważ łączność z pierwotnymi kulturami została zerwana, a przekazy ustne zniekształcone i ośmieszone, trudno odnaleźć się w tej roli

?
Cytuj:
...i dlatego nie może szamanem zostać osoba chora psychicznie, bo ona zwyczajnie nie panuje nad stanem w jakim się znajduje
duchy wybierają lekarza, a nie pacjenta
O, i z tym się zgadzam. Ale środek mi do tego nie pasuje.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: sobota, 16 kwietnia 2011, 23:35 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 11 stycznia 2008, 17:36
Posty: 627
Lokalizacja: Zachodnie rubieże
Amvaradel napisał(a):
hagazussa napisał(a):
dawniej szaman nie musiał martwić się utrzymaniem i wyżywieniem, bo był traktowany w "specjalny" sposób
dziś jest o wiele trudniej ponieważ nie może się skupić stricte na rozwoju, ale musi zadbać o materialną sferę życia
A z tym się nie zgadzam. Kiedyś, przynajmniej teoretycznie, pilnował przeżycia całego plemienia. I z punktu widzenia zwierzęcego stada jest to duża mądrość, by najstarsi mieli władzę, bo oni mają największe doświadczenie, a i najlepsze geny, skoro przeżyli najdłużej.
Natomiast obecnie cywilizacja jest inna i inne wymagania. Dba się głównie o siebie i rodzinę. Rzadko kto dba o coś więcej



Mysle, ze Hagazussie chodzilo bardziej o przezycie typu `miec prace, cos do jedzenia, kase na czynsz, dach nad glowa (zeby moc za niego palcic ten cholerny czynsz)`etc. Zapewnianie przez szamana przezycia plemieniu wiazalo sie chyba z nieco innymi, niz matrialne, troskami pobratymcow, oder?... Swoimi genami chyba ich nie zywili :D
Choziac kto ich tam wie, tych szamanow...
I zgadzam sie z Hagazussa; nie jest latwo odleciec, ba- co wieczor chociaz pomedytowac, kiedy czlowiek wraca zmordowany z pracy, ma przed soba max.6 godzin snu, i kolejny dlugi dzien przed soba.
Plus mase innych, doczesnych, zakotwiczonych w materii spraw, ktore wprowadzaja w myslach kompletny chaos.

_________________
Ryby w sposób nietypowy opanują styl grzbietowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 17 kwietnia 2011, 01:13 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
Dlatego w glowie szamana rodzi sie pomysl typu "renta na schizofrenie" bo w koncu widze duchy :wink:

Trzeba naprawde wielkiego pogodzenia sie ze soba i z caloscia tego co w swiecie duchowym szamanke otacza zeby mozna bylo myslec o pracy i materi. Ja wiem ze teraz to stracilam, mam nadzieje ze na jakis czas. A jak nie to zawsze jest shizofrenia...

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 17 kwietnia 2011, 08:49 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Candomble napisał(a):
Mysle, ze Hagazussie chodzilo bardziej o przezycie typu `miec prace, cos do jedzenia, kase na czynsz, dach nad glowa (zeby moc za niego palcic ten cholerny czynsz)`etc.

Kiedyś były inne problemy, dziś są trochę inne. Statystycznie współczesny człowiek na Zachodzie ma dużo więcej czasu wolnego, do swojej dyspozycji, niż ludzie dawniej. Dlaczego? Bo np. dużo, dużo mniej czasu poświęca się na zdobywanie pożywienia.
Inna sprawa, co z tym czasem robimy :lol:

Cytuj:
Zapewnianie przez szamana przezycia plemieniu wiazalo sie chyba z nieco innymi, niz matrialne, troskami pobratymcow, oder?... Swoimi genami chyba ich nie zywili :D
Choziac kto ich tam wie, tych szamanow...

Materialne sprawy zawsze były ważne, bo to podstawa przeżycia. Udane lub nieudane polowania czy zbiory mogły zadecydować o życiu czy śmierci członków plemienia. Szamani też często uczestniczyli w podejmowaniu decyzji np. o wojnach z innymi plemionami albo gdy trzeba było migrować.

Cytuj:
I zgadzam sie z Hagazussa; nie jest latwo odleciec, ba- co wieczor chociaz pomedytowac, kiedy czlowiek wraca zmordowany z pracy, ma przed soba max.6 godzin snu, i kolejny dlugi dzien przed soba.
Plus mase innych, doczesnych, zakotwiczonych w materii spraw, ktore wprowadzaja w myslach kompletny chaos.

A tu już każdy orze jak może :lol:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 17 kwietnia 2011, 21:53 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 11 stycznia 2008, 17:36
Posty: 627
Lokalizacja: Zachodnie rubieże
Neri napisał(a):
Dlatego w glowie szamana rodzi sie pomysl typu "renta na schizofrenie" bo w koncu widze duchy :wink:

Trzeba naprawde wielkiego pogodzenia sie ze soba i z caloscia tego co w swiecie duchowym szamanke otacza zeby mozna bylo myslec o pracy i materi. Ja wiem ze teraz to stracilam, mam nadzieje ze na jakis czas. A jak nie to zawsze jest shizofrenia...


Ważne, żeby coś w życiu człowiekowi zostało.. ;) :mrgreen:

_________________
Ryby w sposób nietypowy opanują styl grzbietowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 08:12 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
To szaman ma pomagać innym, czy jemu mają pomagać? :wink: :lol:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 09:08 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
Ja to widze tak - szaman pomaga w swiecie materialnym, ludziom i zwierzetom. A szamanowi pomagaja duchy...

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 13:07 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
zgadzam się z tym, co napisała hagazussa.
trochę w zębach zgrzyta mi podejście do wstępnych inicjacji jako nabranie dystansu do cielesności. czyli gdzieś w podtekście taki dualizm z zupelnie innego kręgu- cielesność vs. duchowość.

ale generalnie, gdyby był tu button "lubie to", to bym odkliknął. :)
szaman nie może być pacjentem. ma być lekarzem. nie może być uzależniony. ma wskazywać drogi wyjścia, ma byc duchownym, lekarzem, przewodnikiem, aktorem i muzykiem.
duchy przychodzą, wybierają, szarpią, odzierają z tego co przeszkadza być szamanem.dodają nowe- to co bycie szamanem wzmacnia. ( to tak bardzo ogólnikowo, żeby nie powiedzieć lakonicznie).
nie jest to ani przyjemne, ani łatwe. proces trwa właściwie przez całe życie.
łączenie płaszczyzn funkcjonowania( ta "materialna" i ta "po tamtej stronie") to też umiejętność, którą szaman musi nabyć. bez względu na to, czy żyje i w jurcie, czy w mieście. czy pracje w wiosce, czy w korporacji.
fakt, że cywilizacja zachodnia nie sprzyja życiu z tego, że się jest szamanem. ale szaman to ktoś, kto jest w stanie ogarnąć "płacnie czynszu" i bycie "po tamtej stronie". a 6 godzin snu to całkiem sporo nota bene ;) jesli szaman ma w głowie chaos przez sprawy z "tu i teraz" to d...pa z niego nie szaman. bo szaman ma być w jedności z tym w czym żyje. ale to też proces. jak nie, to się zamienia w pacjenta i przechodzi w zupełnie inną rolę.
nie zgodzę sie też na stwierdzenie ( ale to już nie hagazuassy) że szamani to tacy troche nadwrażliwcy łagodni i dlatego wybierani przez duchy. to moim zdaniem bardziej obraz neurotycznych artystów niż szamanów.
szaman wcale nie musi być łagodny ;) (w sensie tak z założenia do wszystkiego i wszystkich- taki pis end low)
na koniec podkreślę, że to tylko moje osobiste podejście do tego co to znaczy być szamanem :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 13:24 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 marca 2011, 17:30
Posty: 48
jeśli chodzi o dualizmy to jest to temat, który akurat przerabiam więc tak mi się "przemyciło"
czytałam różne teorie na temat inicjacji - dystans do ciała, przebudowa psychiki i osobowości, uczenie się kontroli nad przejściem do światów
generalnie jest to droga, która do czegoś prowadzi, czegoś uczy, rozwija

jeśli chodzi o leczenie to to właśnie miałam na myśli co na pisałeś, więc polemika jest niepotrzebna, raczej rozbudowałeś temat i uprościłeś moją myśl

materializm i niematerializm to sprawa z którą borykam się od urodzenia i zastanawiam się czy to kwestia, której nie jestem w stanie ogarnąć czy "taka karma" czy jakiś inny czort - pewnie chodzi o równowagę a ja jestem pasjonatką więc jak się nad czymś skupiam to ta równowaga mi umyka i zagłębiam się w coś bardzo głęboko zapominając o reszcie
są tego ogromne plusy oczywiście

nie wiem też czy można tą ścieżkę przebyć z kimś?
czy jest się skazanym na samotność?
znam osoby, które pracują grupowo, ale nie znam efektów

_________________
tkliwy nihilizm


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 14:01 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Zgadzam się ze Smougiem. O to mi mniej wiecej chodziło: szaman nie może być pacjentem. ma być lekarzem. nie może być uzależniony. ma wskazywać drogi wyjścia, ma byc duchownym, lekarzem, przewodnikiem, aktorem i muzykiem.
(...)
łączenie płaszczyzn funkcjonowania( ta "materialna" i ta "po tamtej stronie") to też umiejętność, którą szaman musi nabyć. bez względu na to, czy żyje i w jurcie, czy w mieście. czy pracje w wiosce, czy w korporacji.


Hagazussa:
Cytuj:
nie wiem też czy można tą ścieżkę przebyć z kimś?
czy jest się skazanym na samotność?
Tradycyjnie ma się wsparcie starszych szamanów, którzy przekazują wiedzę następcom. To w jakimś zakresie nadal funkcjonuje.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 14:07 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 marca 2011, 17:30
Posty: 48
nie miałam na myśli nauczyciela, a raczej pracę na tej samej płaszczyźnie

_________________
tkliwy nihilizm


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 14:14 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
równowaga...
jak się chodzi na granicy światow i rzeczywistości to sie przydaje ;)
co do ścieżki samotnej bądź nie, to myślę, że do pewnego stopnia musi być samotna.
ale.
ale są przeciez bractwa szamanów, ktorzy działają wspólnie (np.Bractwo Niedźwiedzia w Tuwie) i mają efekty, wspólne cele, i wspólną ( na płaszczyźnie Bractwa) ścieżkę. co nie zwalnia każdeg z osobna do osobistej praktyki, rozwoju, podążaniem za głosem swoich duchów.
są jeszcze Starsi na ścieżce, ktorzy podpowiadają, uczą, pomagają zachować rownowagę i nie popaść w skrajności.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 21:46 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 11 stycznia 2008, 17:36
Posty: 627
Lokalizacja: Zachodnie rubieże
OT
smoug napisał(a):
a 6 godzin snu to całkiem sporo nota bene ;)

A to jest juz tak subiektywna opinia, ze az nie bede sie spierac, bo o subiektywizmy nie nalezy tego czynic.
Gwoli informacji- mi trzeba znacznie wiecej.
EOT

_________________
Ryby w sposób nietypowy opanują styl grzbietowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 19 kwietnia 2011, 09:57 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
oczywiście, że subiektywna.
z resztą tak się wypowiadam teraz, na wiosnę.
a zimą... mój niedźwiedź mi mówił: "spałeś 10h? kładź sie jeszcze na 4!" :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: wtorek, 19 kwietnia 2011, 22:13 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 11 stycznia 2008, 17:36
Posty: 627
Lokalizacja: Zachodnie rubieże
Ja mam teraz niestety tak niewygodne lozko, ze nawet w weekendy budze sie po max.7 godzinach, niewyspana i w poczuciu ogromnego dyskomfortu (czytaj: kregoslup mnie nap...boli mnie bardzo XD ). Ale 9 godzin snu, ach- dziewiatka to taka magiczna liczba...*_* Zas moj standard przez ostatnie 7 miesiecy to 4-6godzin, wiec odczuwam zdecydowany snu-i snienia- deficyt.

_________________
Ryby w sposób nietypowy opanują styl grzbietowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: środa, 20 kwietnia 2011, 11:04 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 29 września 2009, 17:34
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa
zamień łóżko na materac albo na inne łóżko:) wiem, co mówię, bo miałem ten sam problem.
ale z 2 strony taki permanentny brak snu też nieźle stymuluje... :)
... a może to szamańska próba na umiejętność znoszenia bólu? ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: środa, 20 kwietnia 2011, 22:21 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 11 stycznia 2008, 17:36
Posty: 627
Lokalizacja: Zachodnie rubieże
To lozko przyszlo w zestawie razem z pokojem, ktorego szukalam kilka miesiecy :D Musie ze mna zostac- tudziez ja z nim- jeszcze jakis czas. Conajmniej dwa dni XD

Co do proby szamanskiej- i jakze sprytnym wirazem wracamy do tematu- moznaby zrobic liste sposobow, w jaki szaman miejski przechodzi swoje proby i inicjacje w XXIw. :D
Zamiast zakopania do ziemi-hotel kapsulkowy np. XD

_________________
Ryby w sposób nietypowy opanują styl grzbietowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: czwartek, 21 kwietnia 2011, 18:13 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 marca 2011, 17:30
Posty: 48
Candomble napisał(a):
[...]moznaby zrobic liste sposobow, w jaki szaman miejski przechodzi swoje proby i inicjacje w XXIw. [...]


jesteś w stanie stworzyć taka listę w ciągu tylko jednego życia?
:shock:

_________________
tkliwy nihilizm


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: czwartek, 21 kwietnia 2011, 21:57 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 11 stycznia 2008, 17:36
Posty: 627
Lokalizacja: Zachodnie rubieże
Nie napisalam `kompletna i zamknieta liste`. :roll:

_________________
Ryby w sposób nietypowy opanują styl grzbietowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: czwartek, 21 kwietnia 2011, 22:49 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Jeśli chodzi o listę, to myślę, że antropolodzy byliby do tego zdolni :)
Jeśli chodzi o "przepraktykowanie" tych wszystkich sposobów - nie ma takiej potrzeby. Wystarczy jeden sposób, nie musimy próbować wszystkich technik z wszystkich tradycji.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: niedziela, 24 kwietnia 2011, 01:23 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 marca 2011, 17:30
Posty: 48
ufff :wink:

_________________
tkliwy nihilizm


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: poniedziałek, 2 maja 2011, 01:52 
Proszę... Jak widać, warto czasem zajrzeć raz na ruski rok na forum. :)

Hagazussa napisał(a):
Na wstępie chciałam zaznaczyć, że szamanizm jest ścieżką indywidualną i najczęściej samotną. Polega na ciągłej nauce i praktyce. Wszelkie poniższe przemyślenia opierają się zarówno na literaturze etnologicznej jak i własnych doświadczeniach. Jestem otwarta na polemikę.


Nie do końca, jak pokazuje historia - jest i sukcesja, choć wiadomo, że ludzie a duchy to jednak pewna różnica jakościowa. Ale tak, jest samotny w kwestii rozwoju. Nie istnieje natomiast bez układu odniesienia jakim jest plemię dla którego szaman pracuje.

Neri napisał(a):
A nie sadzisz ze to jest tak ze w naszej sytuacji, cywilizacji 21 wieku to stan psychki wytworzony z uwagi na wrodzona lagodnosc, wrazliwosc i zwykle przeciazenie cywilizacja powoduje ze ktos staje sie szamanem. Ze duchy go znajduja ale nie po to zeby powolac do sluzby duchom czy spoleczenstwu ale poprostu zeby pomoc i uratowac przed samobojstwem i psychiatrykiem?

Wiem jak to jest u mnie, wiem jak to wyglada [z zewnatrz, z obserwacji i analizy wypowiedzi] u znajomych i takie spostrzezenie mi sie nasuwa...


Po co duchom zdrowy "mugol"? Duchy reorganizują jednostkę, która ma potencjał po to, żeby robiła za przekaźnik, a nie żeby ją "ratować", bo jest taka zagubiona. Przykro mi, jeśli trzaskam w idealizm.

Przypominam też, że choroba szamańska tylko zewnętrznie przypomina chorobę psychiczną...

Hagazussa napisał(a):
to szaman pomaga, a nie szamanowi się pomaga


Lepiej bym tego nie ujął. :)

Hagazussa napisał(a):
to on właśnie jest łącznikiem z duchami i posiada moce o których "zwykli ludzie" mogą tylko marzyć i panuje nad tymi mocami, a nie moce go "pętają" (patrz: choroby psychiczne)


Od jakiegoś czasu mawiam że szaleństwo to dla szamana narzędzie, nie kajdany.

smoug napisał(a):
czyli gdzieś w podtekście taki dualizm z zupelnie innego kręgu- cielesność vs. duchowość.


Pocieszmy się, że oprócz tego i paradygmat kartezjańsko-newtonowski też znika z medycyny. Opornie, ale niewiele go zostało. ;)

Hagazussa napisał(a):
nie wiem też czy można tą ścieżkę przebyć z kimś?
czy jest się skazanym na samotność?
znam osoby, które pracują grupowo, ale nie znam efektów


W sensie banda szamanów naraz robi "coś" dla "kogoś"? Wow, grubo. Mnie by tylko drugi podróżnik wkur...zał szczerze mówiąc, jakby mi się pod nogami moimi i Zwierząt plątał. ;)

Ale jeśli masz na myśli wymianę doświadczeń (doczytałem niżej - przyp.a.), jako "przebywania ścieżki", to to jest możliwe. Drzewo ma wiele gałęzi i wiele zakamarków - nie jesteśmy w stanie, jako jednostki, zwiedzić ich wszystkich w rok. Jeśli między dwoma jednostkami istnieje "synchro" (określenie by Asus), to wtedy wymiana doświadczeń i rozmowa na poziomie bardzo mistycznym i dla osoby niezorientowanej - bełkotliwym, jest bardzo rozwijająca.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie chcem ale muszem... być szamanem
PostNapisane: sobota, 7 maja 2011, 21:50 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 marca 2011, 17:30
Posty: 48
Chimaira napisał(a):
Ale jeśli masz na myśli wymianę doświadczeń (doczytałem niżej - przyp.a.), jako "przebywania ścieżki", to to jest możliwe. Drzewo ma wiele gałęzi i wiele zakamarków - nie jesteśmy w stanie, jako jednostki, zwiedzić ich wszystkich w rok. Jeśli między dwoma jednostkami istnieje "synchro" (określenie by Asus), to wtedy wymiana doświadczeń i rozmowa na poziomie bardzo mistycznym i dla osoby niezorientowanej - bełkotliwym, jest bardzo rozwijająca.


tak, mam na myśli klasyczne synchro
mam doświadczenia na tym polu i to niemałe
otóż samo synchro jest ok do momentu, gdy następuje nadinterpretacja lub zniekształcenie faktów, o co w tematyce mistycznej nietrudno
interpretacja zjawisk zsynchronizowanych może przerodzić się w tematy kradzieży, luster, symboli które nie cieszą itp.
synchronizacja najczęściej pokazuje Twoje słabości w postaci drugiej osoby
patrzysz i wściekasz się np. jaki to On jest np. zielony, a Ty w tej chwili jesteś np. żółty i uważasz, że żółć jest lepsza od zielonego, a zielony jest taki... zielony ;]
piękna okazja do zlokalizowania w sobie słabych punktów i rozpoczęcia pracy nad nimi

Gdy ktoś chce się z Tobą zsynchronizować...masz rację, że jak ktoś plącze się pod nogami zwierząt i moimi to chciałoby się delikwenta przegonić ze ścieżki.

Parząc na to co wyżej chcę dodać, że ścieżka szamańska to bardzo piękny świat, bardzo przerażający świat.
Trudna ścieżka i piękna ścieżka. Jest jak bagno - wciąga i tętni życiem :]

_________________
tkliwy nihilizm


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL