Byłam dziś na tym spotkaniu promocyjnym w Krakowie.
Spodziewałam się tam bandy totalnych feministek... i nie zawiodłam się, z tym że spieszę dodać że feministki były równocześnie bardzo sympatyczne i mówiły całkiem rozsądnie
Kupiłam sobie książkę i choć jej jeszcze nie czytałam to siłą rzeczy wiem już mniej więcej co jest w środku.
Autorka pisze o Bogini przede wszystkim z punktu widzenia historycznego, etnograficznego itp., lekko zabarwionego feminizmem.
Zadaniem książki jest uświadomienie czytelnikowi, że niegdyś panował matriarchat, a Bogini stopniowo przechodząc w kolejne formy, tłumiona i spychana na bok przez wieki wciąż jest żywa, należy tylko otworzyć oczy i ją dostrzec - nie tylko w legendach, baśniach, ludowych powiastkach czy miejscach wciąż żywego pogańskiego kultu, ale także w Kościele.
I właśnie na ten jakże ciekawy temat zwraca autorka szczególną uwagę - kult Bogini został przerobiony na setki sposobów przez dominujące Chrześcijaństwo - dzięki książce odkrywamy wizerunki Bogini w kościelnych obrazach, rzeźbach, a w piwnicach starych kościołów czy zamków (Wawel!) dokopujemy się do świętych głazów czczonych dawniej jako manifestacje Bogini.
Ciekawe jest to, że autorka mieszka w Szwajcarii i generalnie najlepiej orientuje się w folklorze i wierzeniach ludowych państw niemieckojęzycznych - Austrii, Szwajcarii, Niemiec i podaje wiele ciekawostek z tego obszaru - ja np. w tych kręgach się mniej orientuję, zazwyczaj w lekturach na tego typu tematy opowiada się np. o folklorze brytyjskim.
Temat neopogaństwa był parę razy na spotkaniu poruszony, ale generalnie chyba nie leży ono w kręgu głównych zainteresowań autorki i nie poczytamy o nim w tej książce.
Dla feministek Bogini pozostaje tylko i aż symbolem.
Tak czy owak, jeżeli ktoś będzie miał możliwość przyjść na jakieś kolejne spotkania to polecam, autorka jest miła, kontaktowa, ma niewątpliwie dużą wiedzę - można sobie porozmawiać na interesujące nas tematy i spojrzeć na Boginię z trochę innej perspektywy
