Hello,
ja w sprawie tych rytuałów z podesłanych linków. Łatwo zauważyć, że oba zostały nakręcone przez Corellian, a przynajmniej im są przypisywane (pierwszy reklamuje stronę Witchschool bezpośrednio, drugi ma adres strony, która do Corellian się odnosi). Już samo to powinno wystarczyć, żeby do tych filmików podchodzić z poważnym sceptycyzmem.
Corellianie to są ci goście, którzy twierdzą, że pochodzą z rodzinnej tradycji mieszającej praktyki Irokezów ze szkockim tradycyjnym czarownictwem, gdy tymczasem są po prostu standardową współczesną mieszanką eklektyczną. Nauczają przez internet, pierwszy stopień jest za darmo, za drugi i trzeci trzeba płacić (!). Zresztą nie tylko inicjacje sprzedają - mają lub mieli też sklepiki z gotowymi zaklęciami i innymi tego typu rzeczami. Niedawno właściciel (bo to wszystko jest legalnie zarejestrowanym interesem, który ma właściciela!) rozgłaszał, że chce Witchschool sprzedać temu kto da więcej, ale o ile pamiętam zrezygnował.
Polecam całkiem porządną analizę tego co mają do zaoferowania Corellianie, napisaną przez osobę, która zapisała się tam, żeby sprawdzić co to za zwierz (i móc odpowiedzieć na pytania "czy polecałaby witchschool komuś zaczynającemu w Wicca"):
Cz. 1:
http://community.livejournal.com/nonflu ... tml#cutid1
Cz. 2:
http://community.livejournal.com/nonflu ... tml#cutid1
Cz. 3:
http://community.livejournal.com/nonflu ... tml#cutid1
Podsumowanie za autorem (tłumaczenie moje):
Cytuj:
W tym eseju omówię część moich zastrzeżeń odnośnie WitchSchool dotyczących trzech głównych dziedzin:
1. problemy dotyczące historii tradycji i "kontroli jakości" obecnych członków,
2. pytania odnośnie jakości i ilości materiału używanego do szkolenia nowoinicjowanych,
3. zastrzeżenia dotyczące publicznej twarzy WitchSchool, zgodnie z tym jak prezentowana jest przez CEO (prezesa zarządu) WitchSchool, Eda Hubbarda, jego oświadczenia prasowe i jego Witch Wars Defense Manual (Podręcznik obrony podczas wojen czarownic).
Ponadto na amberandjet (z jakimkolwiek sceptycyzmem by się do nich nie odnosić) wielokrotnie ostrzegano przed właścicielem Witchschool jako znanym oszustem, który nie raz już wyciągał pieniądze od naiwnych.
Ja natomiast natrafiłam swego czasu na sieci na zeznanie byłego członka Corellian, który podczas prywatnej rozmowy z grupka założycielska usłyszał od niej stwierdzenie, że założono to wszystko dla zarobku. Oczywiście mogła to być fałszywka. Ale coś mi się nie wydaje.
W związku z czym podejrzenie że wszyscy amerykańscy Wiccanie (tym bardziej Tradycyjni, bo eklektyków chyba nie wpuszczacie do rytuałów?) wyglądają jak Corellianie uważałabym za co najmniej krzywdzące...
pp,
_3Jane