Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest wtorek, 12 listopada 2019, 08:53

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: niedziela, 2 czerwca 2013, 21:38 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): sobota, 1 czerwca 2013, 11:04
Posty: 15
Czy ktoś ma tutaj kontakt z bóstwami tacy jak mieli starożytni ludzie? W sensie chociażby tak jak w Grecji, że bóstwo się manifestowało, wchodziło w posąg, który ożywał, sny, i inne metody?


Zastanawiałem się trochę nad tym ponieważ w kręgach pogańskich zauważyłem pewna tendencje pustej wiary dla wiary, która raczej podobna jest do monoteistycznych religii. Proszę też nie mówić, że to jakaś wiedza tajemna czy okultystyczna bo wiele dawnych pism opisuje takowe manifestacje i jestem ciekaw czy ktoś odnalazł klucz do przełożenia tego na czasy współczesne.


Błogosławieństwa śle i zapraszam do dysputy. :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: niedziela, 2 czerwca 2013, 23:01 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 7 czerwca 2011, 09:27
Posty: 212
Eros napisał(a):
Czy ktoś ma tutaj kontakt z bóstwami tacy jak mieli starożytni ludzie? W sensie chociażby tak jak w Grecji, że bóstwo się manifestowało, wchodziło w posąg, który ożywał, sny, i inne metody?


Tak. Dlatego jestem poganinem.

_________________
Wicca i wiccanie


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 00:18 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): sobota, 1 czerwca 2013, 11:04
Posty: 15
No tak, ale możesz coś więcej o tym napisać, dać zarys jakiś swoich praktyk?


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 10:00 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 4 października 2007, 10:30
Posty: 625
Lokalizacja: Wilkowo
Było onegdaj coś w podobnym temacie tutaj: http://www.taraka.pl/z_bogami


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 11:09 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): sobota, 1 czerwca 2013, 11:04
Posty: 15
Rork napisał(a):
Było onegdaj coś w podobnym temacie tutaj: http://www.taraka.pl/z_bogami


Wybacz, ale jakoś nie mogę tego czytać, wewnętrznie mnie to odrzuca bo to zabawa w intepretacje pozbawione raczej sensu, w tym nie ma głębszej filozofii, praca z bóstwami zawsze opierała się na pragmatyzmie i nie kryła się za tym żadna filozofia czy psychologia poza konkretnymi zasadami i tabu w celu zwrócenia uwagi bóstwa.


Bardziej chodziło mi o konkretne przykłady z życia. Mam nadzieje, że nie jestem zbyt wymagający. :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 16:12 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 grudnia 2010, 22:32
Posty: 132
Lokalizacja: Mazowsze
Eros napisał(a):
Wybacz, ale jakoś nie mogę tego czytać, wewnętrznie mnie to odrzuca bo to zabawa w intepretacje pozbawione raczej sensu, w tym nie ma głębszej filozofii, praca z bóstwami zawsze opierała się na pragmatyzmie i nie kryła się za tym żadna filozofia czy psychologia poza konkretnymi zasadami i tabu w celu zwrócenia uwagi bóstwa.


Hehe, dokładnie. Pobożność (wiem, że niektórym się to słowo kojarzy katolicko, ale warto odrzucić takie stereotypy) nie wymaga żadnego filozofowania. Prosty chłop może być w tym znacznie lepszy niż "wykształciuch" i często tak właśnie jest. To jest relacja człowiek-Bóstwo, nie ma tu za bardzo miejsca na filozofowanie. Bardziej na gnozę, czyli poznanie intuicyjne, a nie czysto rozumowe. Wręcz zabawy w filozofię mogą temu moim zdaniem zaszkodzić, spłycić.

Cytuj:
Bardziej chodziło mi o konkretne przykłady z życia. Mam nadzieje, że nie jestem zbyt wymagający. :D


Myślę, że mało kto będzie się chciał dzielić szczegółami, bo to jednak sprawy dość intymne, bardzo prywatne.

Niemniej napiszę dość ogólnikowo, że na pewnym etapie mocno zainteresowałem się tematyką węży w wierzeniach i w naturalny sposób przybliżyło mnie to do kultu Żmija, który to w kulturze ludowej, jak najbardziej miejscami występował. Tak więc wiadomo, przyszedł czas na bardzo konkretnie ukierunkowane codzienne modlitwy i ofiary, "użmijowienie" ołtarzyka domowego, palenie pewnych konkretnych świec itp. No i nagle, zacząłem dość często spotykać węże w terenie, mimo że do lasu uczęszczam od pewnego czasu rzadziej, niż kiedyś. Oczywiście wszystko co jakoś z nimi związane, zaczęło zwracać moją uwagę, tak że odniosłem wrażenie niemalże "oblężenia" motywami wężowymi lub luźnymi skojarzeniami z nimi związanymi. Kiedyś chcąc zwiedzić kościół na Dolnym Śląsku, wszedłem nieopatrznie na mszę. Dokładnie w momencie czytania z Apokalipsy, oczywiście fragmentu o Smoku :)
Szczyt to osiągnęło, gdy 16 kwietnia tego roku zaobserwowałem gody zaskrońców podczas 25-kilometrowej wyprawy pieszej po puszczy kampinoskiej. Zdarzenie to trwało niecałą godzinę i było dość głęboko w puszczy, więc wszystko idealnie się zgrało w miejscu i czasie. Ja zresztą przed wyprawą wyczuwałem intuicyjnie, że coś się szykuje, bo postanowiłem wyruszyć bardzo wcześnie (3:00 w nocy) z domu. Miałem silne przekonanie, że muszę wyjśc tak rekordowo wcześnie, wypływało to z samej głębi mego jestestwa, było silnym przeczuciem. Tylko dzięki temu trafiłem na to wydarzenie, które ma oczywiście dla mnie bardzo duże znaczenie sakralne. Wynikło to z "podszeptu" Żmija? Nie wiem, ale jestem skłonny przyjąć, że tak.

Można oczywiście próbować sobie to wszystko racjonalizować - uznać, że to czysta psychologia, gra skojarzeń. Węże może się akurat bardziej rozmnożyły w danym roku, dlatego częściej znacznie je widuję itp. Dla mnie to wszystko to jednak świadectwo pewnego zbliżenia do Bóstwa/Ducha lub przynajmniej świadectwo zwrócenia przez Niego ponadprzeciętnej uwagi na mnie. Oczywiście przytoczyłem tylko nieliczne przykłady ze swej praktyki.

Krótko mówiąc wzmożona praktyka religijna, konkretnie ukierunkowana, sprawiła że rzeczywistość wokół mnie zaczęła się kształtować poniekąd w nowy, logiczny w tych okolicznościach, sposób.

Pozdrawiam :)

_________________
⚫☽⚪☾
____


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 16:36 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 4 października 2007, 10:30
Posty: 625
Lokalizacja: Wilkowo
Co kto lubi...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 19:06 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Ja wolę praktyki ze zwierzętami mocy niż z bóstwami. Choć i te ostatnie nie są mi obce - preferuję panteon staroegipski i hinduski.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 19:16 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 grudnia 2010, 22:32
Posty: 132
Lokalizacja: Mazowsze
Ja od panteonu staroegipskiego zaczynałem jako politeista, bo ten panteon był mi zdecydowanie najlepiej znany. Zostając politeistą jeszcze nie wiedziałem, że funkcjonuje współcześnie rodzimowierstwo słowiańskie, ani o wierzeniach Słowian nie miałem większego pojęcia.

_________________
⚫☽⚪☾
____


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 19:20 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): sobota, 1 czerwca 2013, 11:04
Posty: 15
Cytuj:
Myślę, że mało kto będzie się chciał dzielić szczegółami, bo to jednak sprawy dość intymne, bardzo prywatne.


Nie są wcale dość intymne czy prywatne, po prostu ludzie się tego wstydzą albo boją, że zostanie to zdyskredytowane - rzeczy prywatne to zazwyczaj rzeczy, których się człowiek wstydzi albo w jakiś sposób opinia innych wzbudza u takich osób strach czy wykluczenie ze społeczności/grupy z powodu jakiś etykiet, które ktoś może nałożyć - szanuje to, ale dla mnie to żadne wytłumaczenie, jak już ktoś ma pisać, że to zbyt prywatne to lepiej aby nie pisał nic w ogóle, hehe.

Dzięki za podzielenie się historią, bogowie działają na tyle na ile mają atmosferę i warunki do działania więc powinieneś poszukać metod konsekracji (domowych posążków itd.) aby wyprosić o sny, w których się spotkasz z takim bóstwem i wtedy zacznie się prawdziwa relacja.

Węże są swoją drogą symbolem świadomości i rozwoju, więc to bardziej znaki praktyk, które w tym czasie robiłeś duchowych niż samego bóstwa.

Cytuj:
Ja wolę praktyki ze zwierzętami mocy niż z bóstwami. Choć i te ostatnie nie są mi obce - preferuję panteon staroegipski i hinduski.


Mógłbyś rozwinąć praktykę ze zwierzętami mocy? Co do hinduskich klimatów to chyba jedyna tradycja, która zachowała konkretne nauki i rytuały aby zwrócić poprawnie uwagę bóstwa w celu konkretnych rezultatów, a ja takiej tradycji poszukuje tylko bardziej w rejonach naszych tzn. takiej gdzie są zachowane konkretne wskazówki co i jak, co zazwyczaj było sekretem kapłanów oczywiście, ale z wiekiem musiało to wypływać.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 20:34 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): piątek, 2 września 2011, 23:26
Posty: 48
Chciałabym mieć pewność, że w moim przypadku są to sny i obrazy/wizje oraz jakiś rodzaj profetyzmu na potrzeby najbliższych ;)
Ale ponieważ pewności nie mam, nazywam to, czego doświadczam - natchnieniem (jak dzisiaj większość pismaków) lub obłędem - ku uciesze mniej lub bardziej ode mnie obłąkanych :)

_________________
... więc jeśli wolą twoją zobaczyć Boga mego,
siądź ze mną w cieniu dębu.
Ma wiara - nic prostszego.
Obrazek
http://blogosfera.pantheion.pl/aktualno ... pisane-ii/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 22:43 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): sobota, 1 czerwca 2013, 11:04
Posty: 15
Piołun napisał(a):
Chciałabym mieć pewność, że w moim przypadku są to sny i obrazy/wizje oraz jakiś rodzaj profetyzmu na potrzeby najbliższych ;)
Ale ponieważ pewności nie mam, nazywam to, czego doświadczam - natchnieniem (jak dzisiaj większość pismaków) lub obłędem - ku uciesze mniej lub bardziej ode mnie obłąkanych :)



To ciekawe i to jest jedna z najłatwiejszych i najłagodniejszych metod konsultowania z bóstwem. Na przykładzie Asclepiosa, ten ów Bóg przychodził we śnie jednak ten sen nie jest jakby takim senem regularnym, ale mistycznym i bardzo realnym, bo świadomość przechodzi do świata bogów i on tam np. mówi dając wskazówki co do diety, leczenia albo leczy i osoba gdy się obudzi jest zdrowa. Zadaje to pytanie z bóstwami bo zauważyłem i dochodzę do tego, że tak naprawdę relacja z bóstwami w światku pogańskim, z którym sie spotkałem to raczej bujanie w obłokach niż jakieś prawdziwe wymierne rezultaty.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 3 czerwca 2013, 23:12 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 grudnia 2010, 22:32
Posty: 132
Lokalizacja: Mazowsze
Eros napisał(a):
Nie są wcale dość intymne czy prywatne, po prostu ludzie się tego wstydzą albo boją, że zostanie to zdyskredytowane - rzeczy prywatne to zazwyczaj rzeczy, których się człowiek wstydzi albo w jakiś sposób opinia innych wzbudza u takich osób strach czy wykluczenie ze społeczności/grupy z powodu jakiś etykiet, które ktoś może nałożyć - szanuje to, ale dla mnie to żadne wytłumaczenie, jak już ktoś ma pisać, że to zbyt prywatne to lepiej aby nie pisał nic w ogóle, hehe.


Pewnie często jest tak jak piszesz, ale nie przesadzałbym. Ludzie się czasem wkurzają np. za robienie im zdjęć jak się ze swoimi dziećmi bawią. Czy jest się czego wstydzić w takim przypadku? W sumie nie, ale życie rodzinne jest otoczone pewnym tabu, i tak samo z kwestią wiary moim zdaniem.
Natomiast to, że się w sytuacji otwartego mówienia o swej wierze ryzykuje wykpienie (najczęściej wynikające z niezrozumienia i/lub z zazdrości), to jest niewątpliwy fakt. Życie jest pełne paradoksów - spotykałem ateistów, którzy podchodzili z pełnym zrozumieniem do tego typu historii i pogan, którzy sobie z politeistycznych przeżyć duchowych kpili.

Cytuj:
Dzięki za podzielenie się historią, bogowie działają na tyle na ile mają atmosferę i warunki do działania więc powinieneś poszukać metod konsekracji (domowych posążków itd.) aby wyprosić o sny, w których się spotkasz z takim bóstwem i wtedy zacznie się prawdziwa relacja.


Co do posążków, to posiadam takie na ołtarzyku domowym. Zarazem nie uważam ich za niezbędne w praktyce duchowej.
Sny mam rzadko (a raczej rzadko je zapamiętuję), ale także takie stricte religijne się zdarzały, np. motyw ratowania węży przed człowiekiem zbierającym je do worka w bliżej nieokreślonym celu. Taki właśnie sen miał duży wpływ na moje pójście w tematy żmijowe.

Cytuj:
Węże są swoją drogą symbolem świadomości i rozwoju, więc to bardziej znaki praktyk, które w tym czasie robiłeś duchowych niż samego bóstwa.


Biorąc pod uwagę, że praktyki te były nakierowane na wężową istotę wyższą, nie byłbym taki pewien, czy chodziło tylko o świadomość i rozwój.

_________________
⚫☽⚪☾
____


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: sobota, 8 czerwca 2013, 13:38 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 5 lutego 2008, 04:26
Posty: 132
Lokalizacja: Silesia
Amvaradel napisał(a):
Ja wolę praktyki ze zwierzętami mocy niż z bóstwami. Choć i te ostatnie nie są mi obce - preferuję panteon staroegipski i hinduski.


Jeżeli mogę zapytać: Z jakiego powodu masz taką preferencję? Chodzi o Twoje osobiste powiązanie, w sensie kontakt ze swoimi zwierzętami mocy jest bliższy niż z kontakt z Bogiem?

Dopytując dalej: W tym kontakcie używasz onirycznych instrumentów czyli to, o co zapytał kolega Eros? Czy wykształciłaś sobie metody bardziej chaockie, żeby nie powiedzieć szamańskie?


Żmisław Trygławic napisał(a):
Ja od panteonu staroegipskiego zaczynałem jako politeista, bo ten panteon był mi zdecydowanie najlepiej znany. Zostając politeistą jeszcze nie wiedziałem, że funkcjonuje współcześnie rodzimowierstwo słowiańskie, ani o wierzeniach Słowian nie miałem większego pojęcia.


Bardzo ciekawe dla mnie jest to, co napisałeś. Z prywatnych przyczyn interesuje mnie jak to się stało, że z jednej ścieżki wszedłeś na drugą? Jasne, rozumiem, że to dość osobiste pytanie i pewnie sensownie przez tak kalekie medium jak e-forum nie da się tego opowiedzieć. Zawężając zatem pytanie - Czy w Twojej obecnej, słowiańskiej jak czytam, praktyce pojawiają się elementy związane z tradycją egipską?

_________________
[...] Spalę cały świat zanim sam się wypalę !"
Tak krzyczałem, kiedy ręce mi wiązali[...]"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: sobota, 8 czerwca 2013, 19:08 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 grudnia 2010, 22:32
Posty: 132
Lokalizacja: Mazowsze
CuRoi napisał(a):
Bardzo ciekawe dla mnie jest to, co napisałeś. Z prywatnych przyczyn interesuje mnie jak to się stało, że z jednej ścieżki wszedłeś na drugą? Jasne, rozumiem, że to dość osobiste pytanie i pewnie sensownie przez tak kalekie medium jak e-forum nie da się tego opowiedzieć. Zawężając zatem pytanie - Czy w Twojej obecnej, słowiańskiej jak czytam, praktyce pojawiają się elementy związane z tradycją egipską?


Dobre pytanie jak to się stało, albowiem ani samo dowiedzenie się o tym, że rodzimowierstwo współcześnie funkcjonuje, ani poznanie "podstawowych podstaw" jego założeń (kultowa "Mitologia Słowian" Gieysztora), specjalnie nie przekonały mnie do siebie tak od razu. Wręcz uderzyła mnie ilość kwestii niepewnych w stosunku do religii staroegipskiej, która nie ma co ukrywać, zachowała się znacznie lepiej. Niemniej chyba większe przystawanie do otaczającej mnie rzeczywistości, nie tylko kulturowej, ale i chociażby przyrodniczej, przekonało mnie do wiary Słowian. Wcześniej, od małego pasjonowałem się starożytnym Egiptem, na swój sposób była to moja kultura od momentu, gdy nauczyłem się czytać, choć chyba jeszcze nie czytając przeglądałem co kolorowsze książki o starożytnym Egipcie.
Oczywiście jednak kultura rodzima, w miarę poznawania i przekonywania się, że z drugiej strony nie jest z informacjami o niej tak tragicznie, jak zdawał się zarysowywać to Gieysztor, okazała się bliższa duszy. No a ja gdzieś od 12 roku życia mocno buszowałem po książkach o różnych religiach, bo będąc pierwotnie ateistą jednak chciałem znaleźć jakieś wyznanie dla siebie, choć z początku było to raczej nieuświadomione. Oczywiście przejście z jednego systemu wierzeniewego na drugi zajęło trochę czasu, pamiętam, że jeszcze podczas pierwszego samotnie odprawianego święta - na Dziadach - wspomniałem na "wszelki wypadek" o Ozyrysie, choć pierwsze skrzypce grali już Weles i Przodkowie, Na dzień dzisiejszy nie ma w mej praktyce niczego w rodzaju eklektyzmu egipsko-słowiańskiego. Coś takiego i to tylko roboczo, na zasadzie przyzwyczajania się, a nie nagłej rewolucji, funkcjonowało może z miesiąc, ładnych już kilka lat temu. Było to od razu z założeniem, że jest okresowe i finałem będzie rodzima wiara Słowian, bez wtrętów staroegipskich. Każdy, kto choć trochę się orientuje w obydwu wiarach, bez trudu wyczuje, że te religie w dość istotnych elementach są nie do pogodzenia (np. postępowanie z ciałem po śmierci), pasować taki eklektyzm mógłby raczej chaotykowi.
Wiem, że cały ten egipski epizod może dziwić osoby postronne, ale z drugiej strony świadomość, że nawet gdyby nie funkcjonowało rodzimowierstwo w Polsce, to i tak bym był politeistą, jest dla mnie budująca :)

_________________
⚫☽⚪☾
____


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: niedziela, 9 czerwca 2013, 00:12 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
CuRoi napisał(a):
Amvaradel napisał(a):
Ja wolę praktyki ze zwierzętami mocy niż z bóstwami. Choć i te ostatnie nie są mi obce - preferuję panteon staroegipski i hinduski.


Jeżeli mogę zapytać: Z jakiego powodu masz taką preferencję? Chodzi o Twoje osobiste powiązanie, w sensie kontakt ze swoimi zwierzętami mocy jest bliższy niż z kontakt z Bogiem?

Mam takie odczucie, że zwierzęta są prostsze i takie bardziej przyziemne (nawet te latające). Bardzo dobrze pomagają mi w realizacji różnych życiowych spraw, a na tym poziomie mocno się obecnie koncentruję. Nie bez znaczenia są tu względy emocjonalne oraz mój aktywizm prozwierzęcy - czuję, że procentuje to na płaszczyźnie współpracy ze zwierzętami mocy - czuję ich sympatię i opiekę.
Kontakt z bóstwami odczuwam jako dużo bardziej zmieniający... to trudno opisać, ale moje "ja" już wielokrotnie zbierało się potem z drobnych kawałków albo wracało z innych wymiarów :mrgreen: Chwilowo nie potrzebuję tego częściej, jestem na właściwej ścieżce.

Cytuj:
Dopytując dalej: W tym kontakcie używasz onirycznych instrumentów czyli to, o co zapytał kolega Eros? Czy wykształciłaś sobie metody bardziej chaockie, żeby nie powiedzieć szamańskie?

Interpretacja snów i spotkania ze zwierzętami w snach - jak najbardziej. Metody szamańskie - od czasu do czasu. Do tego wizualizacje, tworzenie wizerunków, medytacje, kontakt (na ile się da) z przedstawicielami gatunku, z którego duchem pracuję.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: niedziela, 9 czerwca 2013, 13:37 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 5 lutego 2008, 04:26
Posty: 132
Lokalizacja: Silesia
Żmisław Trygławic napisał(a):
Oczywiście przejście z jednego systemu wierzeniewego na drugi zajęło trochę czasu, pamiętam, że jeszcze podczas pierwszego samotnie odprawianego święta - na Dziadach - wspomniałem na "wszelki wypadek" o Ozyrysie, choć pierwsze skrzypce grali już Weles i Przodkowie, Na dzień dzisiejszy nie ma w mej praktyce niczego w rodzaju eklektyzmu egipsko-słowiańskiego.


Żmisław, dziękuje za odpowiedź, otwartość zawsze jest w cenie. Idąc dalej: Rozumiem, że to Ty wybrałeś tych Bogów, konkretny system, że impuls do zmiany wypływał od Ciebie. Tak? Zastanawia mnie na ile nasza duchowa / religijna praktyka jest odwracalna, nie trwała, na ile możemy wykpić się ze zobowiązań, które - wydaje mi się - zaciągamy tym bardziej, im bardziej i silniej praktykujemy. Liczę, że jasne jest o czym mówię i o co właściwie pytam :wink: Gdybym jednak brzmiał bełkotliwie, rozwinę się bardziej?


Amvaradel napisał(a):
Kontakt z bóstwami odczuwam jako dużo bardziej zmieniający... to trudno opisać, ale moje "ja" już wielokrotnie zbierało się potem z drobnych kawałków albo wracało z innych wymiarów :mrgreen:


To co powiedziałaś na temat zwierząt mocy jest dla mnie jasne i zrozumiałe, dlatego pomijam tą część wypowiedzi. Myślę, że dobrze zrozumiałaś moje pytanie. Chciałbym się jednak zatrzymać przy kwestii bóstw - Czy mogłabyś zaryzykować stwierdzenie, że Ci Bogowie, których doświadczyłaś, byli zewnętrzni?


Zaciekawiło mnie również stwierdzenie:

Cytuj:
Chwilowo nie potrzebuję tego częściej, jestem na właściwej ścieżce.


Czy każdorazowo to doświadczenie było dla Ciebie przełomowe, wiązało się ze zmianą jakości, stopniem świadomości? I co ważniejsze - Czy za każdym razem kontakt z Bogiem wypływał z Twojej inicjatywy?

_________________
[...] Spalę cały świat zanim sam się wypalę !"
Tak krzyczałem, kiedy ręce mi wiązali[...]"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: niedziela, 9 czerwca 2013, 19:14 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 grudnia 2010, 22:32
Posty: 132
Lokalizacja: Mazowsze
CuRoi napisał(a):
Żmisław, dziękuje za odpowiedź, otwartość zawsze jest w cenie. Idąc dalej: Rozumiem, że to Ty wybrałeś tych Bogów, konkretny system, że impuls do zmiany wypływał od Ciebie. Tak? Zastanawia mnie na ile nasza duchowa / religijna praktyka jest odwracalna, nie trwała, na ile możemy wykpić się ze zobowiązań, które - wydaje mi się - zaciągamy tym bardziej, im bardziej i silniej praktykujemy. Liczę, że jasne jest o czym mówię i o co właściwie pytam :wink: Gdybym jednak brzmiał bełkotliwie, rozwinę się bardziej?


Myślę, że taka otwartość jest potrzebna, mało kto o takich rzeczach opowiada. Być może niektórym potrzeba większej odwagi, aby mówić o głębszych elementach duchowości. Pionierzy są potrzebni, jako przykład, że można o tym mówić i nie ma się zbytnio czego wstydzić.

Tak, z moich własnych przemyśleń i lektury wynikło przejście z ateizmu na politeizm, choć i cichej interwencji Bogów bym nie wykluczał :wink: Był to proces, który skończył się podcza pewnego styczniowego zachodu Słońca. W tym konkretnym dniu, konkretnej chwili zrozumiałem, że politeizm jest moją ścieżką. Otoczkę egipską przyjąłem, bo innej alternatywy za bardzo nie znałem, przynajmniej żadnej rozsądnej alternatywy przy moim ówczesnym stanie wiedzy.

Pewnie chodzi Ci o to czy miałem jakieś poczucie zdrady względem Bogów w ujęciu egipskim, rozpoczynając kult słowiański. Oczywiście miałem na ten temat wiele przemyśleń. W swym okresie "staroegipskim" czciłem głównie Słońce. Skoro Słońce jest jedno, to to, że zacząłem się do niego zwracać mianem słowiańskim, nie zmieniło przecież faktu, że nadal czciłem to samo Słońce, podobnie z Księżycem, Ziemią (choć tu większy problem, bo za ziemię odpowiedzialny jest u Egipcjan Bóg, a nie Bogini)itd. Pewnym novum było pojawienie się u mnie kultu tzw. "demonów" lokalnych, tak dobrze znanego Słowianom, a tak słabo Egipcjanom. Oczywiście w kemetyzmie praktykowałem także kulty innych Bóstw, takich, dla których pewnie ciężko byłoby znaleźć słowiańskie odpowiedniki. Jednak podstawowy zręb światopoglądowy został ten sam. Do dziś dużo większe znaczenie przekładam do przejścia z ateizmu na politeizm (kemetyzm), niż z kemetyzmu na rodzimowierstwo. Prawdziwą rewolucją, zwrotem o 180 stopni było to pierwsze. Drugie było podobne już bardziej do zmiany opon, koloru karoserii i paru innych kosmetycznych zmian.
W każdym razie póki co nie spodziewam się już zmian tego typu. Dotarłem chyba do portu końcowego, jedynie rozwijam swoją wiedzę nt. różnych religii etnicznych, a przede wszystkim słowiańskiej wiary.

_________________
⚫☽⚪☾
____


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: niedziela, 9 czerwca 2013, 20:20 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
CuRoi napisał(a):
Chciałbym się jednak zatrzymać przy kwestii bóstw - Czy mogłabyś zaryzykować stwierdzenie, że Ci Bogowie, których doświadczyłaś, byli zewnętrzni?

Nie mam pojęcia czy są wewnętrzni, czy zewnętrzni. Być może jedno i drugie. Poza tym są płaszczyzny, gdzie kategorie zewnętrzny-wewnętrzny tracą w ogóle znaczenie.

Cytuj:
Czy każdorazowo to doświadczenie było dla Ciebie przełomowe, wiązało się ze zmianą jakości, stopniem świadomości?

Każdorazowo może nie, ale kilkukrotnie na pewno.
Cytuj:
I co ważniejsze - Czy za każdym razem kontakt z Bogiem wypływał z Twojej inicjatywy?
Nie wiem jak na to pytanie odpowiedzieć, bo wydaje mi się, ze jest to proces "obustronny" i odnosi się to też do zwierząt mocy. W danej sytuacji odczuwam przyciąganie w kierunku danego bóstwa/ zwierzęcia, co sprawia, że poświęcam mu więcej uwagi, skupiam się na nim, co z kolei sprawia, że ono pojawia się jeszcze częściej np. w snach.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 10 czerwca 2013, 00:30 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): sobota, 1 czerwca 2013, 11:04
Posty: 15
Cytuj:
Żmisław, dziękuje za odpowiedź, otwartość zawsze jest w cenie. Idąc dalej: Rozumiem, że to Ty wybrałeś tych Bogów, konkretny system, że impuls do zmiany wypływał od Ciebie. Tak? Zastanawia mnie na ile nasza duchowa / religijna praktyka jest odwracalna, nie trwała, na ile możemy wykpić się ze zobowiązań, które - wydaje mi się - zaciągamy tym bardziej, im bardziej i silniej praktykujemy. Liczę, że jasne jest o czym mówię i o co właściwie pytam Gdybym jednak brzmiał bełkotliwie, rozwinę się bardziej?



Jeżeli jest się inicjowanym przez Boga poprzez gnozę to nie ma odwrotu i Bóg Cie będzie prędzej czy później nawracał pomimo Twojego sprzeciwu ku innej religii czy bóstwa. Z resztą po tym można zauważyć kto tak naprawdę sensownie praktykuje.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 10 czerwca 2013, 11:05 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 5 lutego 2008, 04:26
Posty: 132
Lokalizacja: Silesia
Żmisław Trygławic napisał(a):
Myślę, że taka otwartość jest potrzebna, mało kto o takich rzeczach opowiada.


Ha! Polejcie Żmisławowi, dobrze prawi! Zgoda, jest potrzebna i zgoda, mało kto opowiada.


Żmisław Trygławic napisał(a):
Pewnie chodzi Ci o to czy miałem jakieś poczucie zdrady względem Bogów w ujęciu egipskim, rozpoczynając kult słowiański.


Nie, coś innego mnie zastanowiło. Mówiąc wprost - Miałem namyśli konsekwencje wyciągane przez Bogówe albo inne duchy na Tobie. Praktyka duchowa to IMHO budowanie relacji z wszystkim co w nas, w środku i poza nami, w świecie. Im głębiej się (samo)rozwijasz, tym kontakt jest prawdziwszy, żywszy. Jak zatem takie relacje zerwać, anulować? Konkretyzując pytanie w Twoją stronę - Czy zdarzyła Ci się jakakolwiek, że tak powiem, reminiscencja?


Żmisław Trygławic napisał(a):
W swym okresie "staroegipskim" czciłem głównie Słońce. Skoro Słońce jest jedno, to to, że zacząłem się do niego zwracać mianem słowiańskim, nie zmieniło przecież faktu, że nadal czciłem to samo Słońce, podobnie z Księżycem, Ziemią (choć tu większy problem, bo za ziemię odpowiedzialny jest u Egipcjan Bóg, a nie Bogini)itd.


Na prawdę uważasz, że nie ma różnicy między Swarogiem a Ra?


Amvaradel napisał(a):
CuRoi napisał(a):
I co ważniejsze - Czy za każdym razem kontakt z Bogiem wypływał z Twojej inicjatywy?


Nie wiem jak na to pytanie odpowiedzieć, bo wydaje mi się, ze jest to proces "obustronny" i odnosi się to też do zwierząt mocy. W danej sytuacji odczuwam przyciąganie w kierunku danego bóstwa/ zwierzęcia, co sprawia, że poświęcam mu więcej uwagi, skupiam się na nim, co z kolei sprawia, że ono pojawia się jeszcze częściej np. w snach.



To jeszcze inaczej: Czy może być jednostronny z - że tak powiem - woli bóstwa / ducha? Zobrazuje: Wiesz, pijesz rano kawę albo palisz papierosa na przystanku i nagle łup, Bóg Cię chwyta, a Twoje chcenie nie ma wówczas absolutnie żadnego znaczenia. Rozumiem, że przytoczony przeze mnie metaforyczny przykład był bardzo w szamańskim duchu, ale zapewne zrozumiałaś co miałem na myśli.


Eros napisał(a):
Jeżeli jest się inicjowanym przez Boga poprzez gnozę to nie ma odwrotu i Bóg Cie będzie prędzej czy później nawracał pomimo Twojego sprzeciwu ku innej religii czy bóstwa.


Tak, na pewno dobrze zrozumiałeś sedno mojego pytania. To mnie właśnie zastanawia i tego poniekąd się obawiam. Tak czy inaczej nie odpowiedziałeś, Erosie, na moje pytania. Doszedłem już do tego, że może się dzieać, tak jak mówisz. Teraz interesuje mnie jak przed takim zainteresowaniem się bronić?


Cytuj:
Z resztą po tym można zauważyć kto tak naprawdę sensownie praktykuje.


Odnoszę wrażenie, że bywasz nieco fanatyczny w kwestiach wiary i religii. Moim zdaniem szczera i prawdziwa duchowość nie musi się równać doświadczeniom mistycznym / magicznym. Jest wiele ścieżek i każdy ma prawo do własnej. Pamiętaj, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

_________________
[...] Spalę cały świat zanim sam się wypalę !"
Tak krzyczałem, kiedy ręce mi wiązali[...]"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 10 czerwca 2013, 11:16 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
CuRoi napisał(a):
Żmisław Trygławic napisał(a):
W swym okresie "staroegipskim" czciłem głównie Słońce. Skoro Słońce jest jedno, to to, że zacząłem się do niego zwracać mianem słowiańskim, nie zmieniło przecież faktu, że nadal czciłem to samo Słońce, podobnie z Księżycem, Ziemią (choć tu większy problem, bo za ziemię odpowiedzialny jest u Egipcjan Bóg, a nie Bogini)itd.


Na prawdę uważasz, że nie ma różnicy między Swarogiem a Ra?

Zdaje mi się, że rozumiem Żmisława. Różnice między Swarogiem a Ra oczywiście są, ale Słońce niewątpliwie jest jedno. Tylko inaczej odbierają jego siłę ludy pustyni a inaczej mieszkańcy strefy umiarkowanej.

Cytuj:
To jeszcze inaczej: Czy może być jednostronny z - że tak powiem - woli bóstwa / ducha? Zobrazuje: Wiesz, pijesz rano kawę albo palisz papierosa na przystanku i nagle łup, Bóg Cię chwyta, a Twoje chcenie nie ma wówczas absolutnie żadnego znaczenia. Rozumiem, że przytoczony przeze mnie metaforyczny przykład był bardzo w szamańskim duchu, ale zapewne zrozumiałaś co miałem na myśli.

Wiem, że może być, bo o takich doświadczeniach czytałam. To coś w rodzaju opętania przez bóstwo. Mnie się to nie zdarzyło, może dlatego, że mam silne mechanizmy obronne :lol:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 10 czerwca 2013, 11:18 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): sobota, 1 czerwca 2013, 11:04
Posty: 15
Cytuj:
Tak, na pewno dobrze zrozumiałeś sedno mojego pytania. To mnie właśnie zastanawia i tego poniekąd się obawiam. Tak czy inaczej nie odpowiedziałeś, Erosie, na moje pytania. Doszedłem już do tego, że może się dzieać, tak jak mówisz. Teraz interesuje mnie jak przed takim zainteresowaniem się bronić?



Jedyną obroną jest śmierć, jeżeli jakiś bóg Cie wybierze to będzie sprowadzał choroby albo inne rzeczy dopóki nie przystaniesz, możesz oczywiście pójść do innego żeby tamten Ci wybronił przed przeznaczeniem. Jeżeli masz jakieś inne pytania to kieruj bezpośrednio bo się trochę od tego cytowania chaosu zrobiło. :)

Cytuj:
Odnoszę wrażenie, że bywasz nieco fanatyczny w kwestiach wiary i religii. Moim zdaniem szczera i prawdziwa duchowość nie musi się równać doświadczeniom mistycznym / magicznym. Jest wiele ścieżek i każdy ma prawo do własnej. Pamiętaj, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.


To jeden aspekt mojego rozumienia pogaństwa, rozumiem, że inni mogą mieć duchowość neutralna bez doświadczeń ani nic, jednak doświadczenia tą wiarę umacniają. Ja rozumiem to tak, że każdy miał mniejsze lub większe doświadczenia z bóstwami, a nie było to pozostawione na sucho. Chodzi mi oto, że często poganie wyznając jakiegoś boga na pusto bez żadnych doświadczeń uzurpują sobie jakiś autorytet jakby byli klasą kapłańską, która czyni cuda. Nie mam zatem problemów do ludzi tylko do ich braku realności do doświadczeń i wymyślaniem sobie wielu rzeczy, których nie ma w ich doświadczeniu albo dodawanie historii w celu usprawiedliwiania ich braku.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: poniedziałek, 10 czerwca 2013, 15:30 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 grudnia 2010, 22:32
Posty: 132
Lokalizacja: Mazowsze
Eros napisał(a):
Jeżeli jest się inicjowanym przez Boga poprzez gnozę to nie ma odwrotu i Bóg Cie będzie prędzej czy później nawracał pomimo Twojego sprzeciwu ku innej religii czy bóstwa. Z resztą po tym można zauważyć kto tak naprawdę sensownie praktykuje.


Byłem inicjowany w jakiś sposób przez Słońce (chodzi o wspominany przeze mnie zachód Słońca), do którego w owym okresie zwracałem się zarówno "Słońce", jak i "Re". Zasadniczo nadal Słońce czczę, zwąc je "Słońce" (częściej) lub "Swaróg" (rzadziej). Chodzi o to, że ze Swarogiem do końca niewiadomo czy jest Bogiem Słońca, czy Bogiem-kowalem, twórcą Słońca. Jest też kwestia Swarożyca i Dadźboga, no ale to temat na inną dyskusję.
Potem doszła jeszcze kwestia ludowego kultu trzech Zórz, który też jest siłą rzeczy solarny (Zorze: poranna, południowa, wieczorna).

Amvaradel napisał(a):
CuRoi napisał(a):
Na prawdę uważasz, że nie ma różnicy między Swarogiem a Ra?


Zdaje mi się, że rozumiem Żmisława. Różnice między Swarogiem a Ra oczywiście są, ale Słońce niewątpliwie jest jedno. Tylko inaczej odbierają jego siłę ludy pustyni a inaczej mieszkańcy strefy umiarkowanej.


Tak, Amvaradel, lepiej bym tego nie ujął. No chyba, że ktos uważa, że ile kultów, tylu Bogów Słońca, no to nieźle się oni w dziejach ludzkości rozmnożyli. O tym było już szerzej pisane tutaj:
http://www.rbi.webd.pl/phpBB/viewtopic. ... 09#p118454
Dla mnie liczy się przede wszystkim funkcja Bóstwa, nazwy w toku dziejów są bardzo zmienne. Ich ilość się zwiększa lub zmniejsza.

CuRoi napisał(a):
Nie, coś innego mnie zastanowiło. Mówiąc wprost - Miałem namyśli konsekwencje wyciągane przez Bogówe albo inne duchy na Tobie. Praktyka duchowa to IMHO budowanie relacji z wszystkim co w nas, w środku i poza nami, w świecie. Im głębiej się (samo)rozwijasz, tym kontakt jest prawdziwszy, żywszy. Jak zatem takie relacje zerwać, anulować? Konkretyzując pytanie w Twoją stronę - Czy zdarzyła Ci się jakakolwiek, że tak powiem, reminiscencja?


Nie przypominam sobie żadnych negatywnych konsekwencji związanych z przyjęciem rodzimowierstwa słowiańskiego "kosztem" kemetyzmu, żadnego wspominanego przez Erosa prześladowania ze strony którejkolwiek Istoty Wyższej. Reminiscencja też nie, no może tylko tyle, że mam z rzadka nagłe nawroty wzmożonego czytania o mitologii egipskiej, ale nie przekłada się to na charakter kultu.
Dodam, że na jakiś czas przed przyjęciem rodzimowierstwa, stało się coś co intepretowałem jako zły znak. Podczas mycia posążku przedstawiającego Bóstwo egipskie, zdarzył się wypadek i posążek wypadł mi z ręki. Uszkodzona została korona Bóstwa, którą udało mi się jako tako naprawić. Wtedy myślałem, że to jakieś ostrzeżenie, potem zrozumiałem, że to znaczyło, iż zwrócę się do duchowości słowiańskiej. Być może w tej kwestii był po prostu pewien boski konsensus? Nie wiem.

CuRoi napisał(a):
To jeszcze inaczej: Czy może być jednostronny z - że tak powiem - woli bóstwa / ducha? Zobrazuje: Wiesz, pijesz rano kawę albo palisz papierosa na przystanku i nagle łup, Bóg Cię chwyta, a Twoje chcenie nie ma wówczas absolutnie żadnego znaczenia. Rozumiem, że przytoczony przeze mnie metaforyczny przykład był bardzo w szamańskim duchu, ale zapewne zrozumiałaś co miałem na myśli.


Może być, bo tego doświadczyłem i miało to dość duży wpływ na moje przejście na rodzimowierstwo. Niemniej nie wiem, czy moje chcenie (podświadome np.) było całkiem bez znaczenia i czy nie byłbym w stanie się temu oprzeć przy odpowiednio dużej sile woli. Trudno mi to ocenić, nawet z perspektywy czasu, a może tym bardziej z perspetywy czasu. Dla mnie to było po prostu naturalne i dobre, więc się nie opierałem, ani "na gorąco" nie zastanawiałem nad naturą tego zjawiska. Niemniej wydaje mi się, że jak się siedzi na lekcji matematyki i nagle nie jest się w stanie (ani się nie chce) myśleć o niczym innym, jak o tym swoistym owładnięciu przez Bóstwo, to sprawa jest nielicha.

_________________
⚫☽⚪☾
____


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: środa, 12 czerwca 2013, 15:27 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 5 lutego 2008, 04:26
Posty: 132
Lokalizacja: Silesia
Zgodnie z sugestią Erosa postaram się trochę "spakować" moje wątki dyskusyjne z Wami, żeby czytelność rozmowy była bardziej przejrzysta, ale nie obiecuje, że efekt będzie powalający. Myślę, że w toku rozmowy zaczęły się dość wyraźnie rysować poszczególne wątki, dlatego jeszcze kilka pytań z mojej strony i będzie można próbować to wszystko jakoś sensownie podsumować :)


Amvaradel napisał(a):
Zdaje mi się, że rozumiem Żmisława. Różnice między Swarogiem a Ra oczywiście są, ale Słońce niewątpliwie jest jedno. Tylko inaczej odbierają jego siłę ludy pustyni a inaczej mieszkańcy strefy umiarkowanej.


Żmisław Trygławic napisał(a):
Tak, Amvaradel, lepiej bym tego nie ujął. No chyba, że ktos uważa, że ile kultów, tylu Bogów Słońca, no to nieźle się oni w dziejach ludzkości rozmnożyli. O tym było już szerzej pisane tutaj:
http://www.rbi.webd.pl/phpBB/viewtopic. ... 09#p118454


To, co stwierdziła Amvaradel można różnie interpretować. W ten sposób ugryzę sprawę: Słońce jest aspektem Boga czy Bóg jest aspektem słońca? Bo mnie się wydaje, że ta opcja numer jeden. W tym konkretnym wypadku - Jedną z twarzy Swaroga jest słońce, ja ogólnie przychylałbym się do bardziej symbolicznej interpretacji bóstw, przynajmniej w takich rozważaniach. Dodam jeszcze, że właściwie nie mam na sztywno ustalonego poglądu w tym temacie, jestem zatem otwarty na inne perspektywy :wink:

Cytuj:
Dla mnie liczy się przede wszystkim funkcja Bóstwa, nazwy w toku dziejów są bardzo zmienne. Ich ilość się zwiększa lub zmniejsza.


Rozumiem, Żmisłavie, że przychylasz się do meta-spojrzenia na tą sprawę. Po przeczytaniu linka, wydaje mi się, że unifikujesz bóstwa, stawiasz znak równości między Bogami, którzy mają powtarzające się atrybuty, dla przykładu fragment jednej z Twoich wypowiedzi:

"Weles -> lit. Velnias, łot. Vels, germ. Odyn/Wotan, egip. Ozyrys, gr. Hades, rzym. Pluton, etr. Voltumna, celt. Cernunnos, azt. Mictlantecuhtli..."

Opierając się na powyższym porównaniu mogę się zgodzić, że we wszystkich kulturach powtarzają się funkcje bóstw. Mogę się zgodzić, że bóstwa ze zbieżnymi atrybutami mają ten sam lub zbliżony charakter, np. wszyscy wyżej wymienieni Bogowie są chtoniczni. Jasne, to wskazuje na pewne podobieństwa. Obawiam się, że na tym koniec...

W moim przekonaniu: Każdy z wyżej wymienionych ma własną charakterystykę, jest indywidualnym istnieniem czy to jako zewnętrzny byt, ot po prostu Bóg(!), czy to jako archetyp, idea przekazywana z granicach danej kultury. Tak czy inaczej - Można Ich, każdego z osobna, doświadczyć. Sądzę, że jakość owego doświadczenia nie będzie taka sama.


Amvaradel napisał(a):
CuRoi napisał(a):
To jeszcze inaczej: Czy może być jednostronny z - że tak powiem - woli bóstwa / ducha? Zobrazuje: Wiesz, pijesz rano kawę albo palisz papierosa na przystanku i nagle łup, Bóg Cię chwyta, a Twoje chcenie nie ma wówczas absolutnie żadnego znaczenia. Rozumiem, że przytoczony przeze mnie metaforyczny przykład był bardzo w szamańskim duchu, ale zapewne zrozumiałaś co miałem na myśli.


Wiem, że może być, bo o takich doświadczeniach czytałam. To coś w rodzaju opętania przez bóstwo. Mnie się to nie zdarzyło, może dlatego, że mam silne mechanizmy obronne :lol:


Zanim podsumuje, muszę spytać o jeszcze jedną kwestię: Jesteś jakiegoś konkretnego wyznania? Nie odbierz tego jako wścibstwo, bardzo proszę. Z tego, co pamiętam bliżej Ci do Maga albo innej czarownicy, pracujesz z tym, co się nawinie, a nie wiążesz się w stałą relację obwarowaną przykazami i tabu. Tak? Dodam, że taki model praktyki jest mi wręcz niewysłowienie bliski. Wydaje mi się, że to ma zasadnicze znaczenie w kwestii, o którą zapytałem, dlatego chciałbym doprecyzować.


Eros napisał(a):
To jeden aspekt mojego rozumienia pogaństwa, rozumiem, że inni mogą mieć duchowość neutralna bez doświadczeń ani nic, jednak doświadczenia tą wiarę umacniają. Ja rozumiem to tak, że każdy miał mniejsze lub większe doświadczenia z bóstwami, a nie było to pozostawione na sucho. Chodzi mi oto, że często poganie wyznając jakiegoś boga na pusto bez żadnych doświadczeń uzurpują sobie jakiś autorytet jakby byli klasą kapłańską, która czyni cuda. Nie mam zatem problemów do ludzi tylko do ich braku realności do doświadczeń i wymyślaniem sobie wielu rzeczy, których nie ma w ich doświadczeniu albo dodawanie historii w celu usprawiedliwiania ich braku.


Wydaje mi się, że Twoja opinia jest nadmiernym uproszczeniem, generalizowaniem, a zatem jest błędna. Każdy ogólnik w moim przekonaniu jest nie-prawdziwy, jeżeli ma być podstawą opiniowania. Niemniej poruszyłeś dość ciekawe zagadnienie, a mianowicie - duchowość indywidualna a stan kapłański. Wydaje mi się, że to dobry temat na osobny topic, hm ?

_________________
[...] Spalę cały świat zanim sam się wypalę !"
Tak krzyczałem, kiedy ręce mi wiązali[...]"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: środa, 12 czerwca 2013, 19:43 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 grudnia 2010, 22:32
Posty: 132
Lokalizacja: Mazowsze
CuRoi napisał(a):
To, co stwierdziła Amvaradel można różnie interpretować. W ten sposób ugryzę sprawę: Słońce jest aspektem Boga czy Bóg jest aspektem słońca? Bo mnie się wydaje, że ta opcja numer jeden. W tym konkretnym wypadku - Jedną z twarzy Swaroga jest słońce, ja ogólnie przychylałbym się do bardziej symbolicznej interpretacji bóstw, przynajmniej w takich rozważaniach. Dodam jeszcze, że właściwie nie mam na sztywno ustalonego poglądu w tym temacie, jestem zatem otwarty na inne perspektywy :wink:


Też uważam, że to pierwsze, natomiast "symbolizm Bóstw" do mnie nie przemawia. Dla mnie Bogowie są osobowi (nie mylić z wiarą w gościa z toporkiem na chmurce, bo nie o to chodzi w osobowej naturze Bóstwa, nie chodzi o antropomorfizację czy nawet materializację). To tak szeroka kwestia, że ją rozwinę, jeśli naprawdę będzie taka potrzeba, ale chyba każdy czuje o co chodzi w tym stwierdzeniu.

CuRoi napisał(a):
Rozumiem, Żmisłavie, że przychylasz się do meta-spojrzenia na tą sprawę. Po przeczytaniu linka, wydaje mi się, że unifikujesz bóstwa, stawiasz znak równości między Bogami, którzy mają powtarzające się atrybuty, dla przykładu fragment jednej z Twoich wypowiedzi:

"Weles -> lit. Velnias, łot. Vels, germ. Odyn/Wotan, egip. Ozyrys, gr. Hades, rzym. Pluton, etr. Voltumna, celt. Cernunnos, azt. Mictlantecuhtli..."

Opierając się na powyższym porównaniu mogę się zgodzić, że we wszystkich kulturach powtarzają się funkcje bóstw. Mogę się zgodzić, że bóstwa ze zbieżnymi atrybutami mają ten sam lub zbliżony charakter, np. wszyscy wyżej wymienieni Bogowie są chtoniczni. Jasne, to wskazuje na pewne podobieństwa. Obawiam się, że na tym koniec...

W moim przekonaniu: Każdy z wyżej wymienionych ma własną charakterystykę, jest indywidualnym istnieniem czy to jako zewnętrzny byt, ot po prostu Bóg(!), czy to jako archetyp, idea przekazywana z granicach danej kultury.


Każdy ma charakterystykę, bo każdy był poznawany przez innych ludzi, żyjących w innych warunkach i sam zapewne przekazywał danej nacji, tyle ile uważał za stosowne. Tyle ile Eskimos może zrozumieć, żyjąc na pustyni lodowej i tyle ile może zrozumieć mieszkaniec dżungli. Wymieniłem też inne czynniki w tym temacie:
tryb życia, doświadczenia poprzednich pokoleń, doświadczenia własne.
Można by pewnie dodać wiele innych, bardziej szczegółowych.

Zresztą tak jak napisałem przed owym spisem nazw Bóstw: "Oczywiście stawianie jednoznacznego znaku równości między różnymi Bóstwami jest nieco kontrowersyjne i - jak każda klasyfikacja - spłyca obraz".

Cytuj:
Tak czy inaczej - Można Ich, każdego z osobna, doświadczyć. Sądzę, że jakość owego doświadczenia nie będzie taka sama.


Właśnie ze względu na przyjętą perspektywę definiowaną przez kulturę i inne wyżej wymienione czynniki.
Podam jeszcze przykład a propos Boga burzy - generalnie w słowiańskim panteonie włada nią Perun, ale np. na Bałtyku jest Bóg morza Gosk, który włada burzami na tym obszarze. U Słowian południowych zdarza się, że kojarzony z chtoniką Żmij (trudny do zakwalifikowania jako Bóg czy Duch) jest gromowładny (sic!). Poza tym w ogóle Duchy zwane Płanetnikami, Gradownikami czy Chmurnikami zarządzają konkretnymi burzami. I ja to wszystko oczywiście uznaję, czyli nie chcę na siłę wszystkiego skupiać do jednego w zależności od funkcji, ale jeśli Perun jest naczelny od burzy u Słowian, to Thor jako naczelny od burzy u Germanów, jest według mnie mu tożsamy. Burza przechodząc z ziem germańskich na słowiańskie lub na odwrót (dodając niemożliwe raczej zdefiniowanie dokąd są słowiańskie, a dokąd germańskie) nie jest przecież przejmowana przez jednego z tych dwóch Bogów :) Mam nadzieję, że się rozumiemy dobrze.

_________________
⚫☽⚪☾
____


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Praktyka z Bogami.
PostNapisane: czwartek, 13 czerwca 2013, 12:51 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
CuRoi napisał(a):
To, co stwierdziła Amvaradel można różnie interpretować. W ten sposób ugryzę sprawę: Słońce jest aspektem Boga czy Bóg jest aspektem słońca? Bo mnie się wydaje, że ta opcja numer jeden. W tym konkretnym wypadku - Jedną z twarzy Swaroga jest słońce, ja ogólnie przychylałbym się do bardziej symbolicznej interpretacji bóstw, przynajmniej w takich rozważaniach. Dodam jeszcze, że właściwie nie mam na sztywno ustalonego poglądu w tym temacie, jestem zatem otwarty na inne perspektywy :wink:

Mnie bliskie byłoby takie ujecie: bóg Słońca jest tym, jak ludzie postrzegają Słońce na płaszczyźnie duchowej.
I jak to jest przy postrzeganiu - wpływa na nie nasze doświadczenie, kontekst kulturowy, sytuacja życiowa etc.

Cytuj:
Zanim podsumuje, muszę spytać o jeszcze jedną kwestię: Jesteś jakiegoś konkretnego wyznania? Nie odbierz tego jako wścibstwo, bardzo proszę. Z tego, co pamiętam bliżej Ci do Maga albo innej czarownicy, pracujesz z tym, co się nawinie, a nie wiążesz się w stałą relację obwarowaną przykazami i tabu. Tak? Dodam, że taki model praktyki jest mi wręcz niewysłowienie bliski. Wydaje mi się, że to ma zasadnicze znaczenie w kwestii, o którą zapytałem, dlatego chciałbym doprecyzować.

Nie jestem :) Można mnie określać jako thelemitkę, ekopogankę, panteistkę, synkretystke religijną czy jak tam pasuje :wink:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL