Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest piątek, 19 kwietnia 2019, 12:24

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 4 stycznia 2009, 22:08 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
Z tego, co mnie jest wiadomo, to nie ma takiej konieczności i pozostawia się to do rozważenia samemu adeptowi.
Chociaż pewnie, jak w większości spraw związanych z Wicca należałoby powiedzieć "to zależy" - od linii, kowenu, etc...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 4 stycznia 2009, 22:09 
Lacrimosa napisał(a):
Mam pewne pytanie.
Czy jeżeli ktoś pragnie zostać inicjowany a dostąpił chrztu i bierzmowania (nie z własnej woli) to musi dokonać zmycia owych sakramentów, aby do inicjacji przystąpić ?


Nie, nie trzeba.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 7 stycznia 2009, 11:40 
Moze to co zamierzam napisac powinno sie pojawic w watku poswieconym zmyciu chrztu - no ale skoro pytanie zostalo zadane tutaj to tutaj odpowiem.

Jakis czas temu w innym watku zgodzilismy sie ze nie wystarczy zeby czarownica pomachala rozdzka i odklepala rytualna formulke aby rytual byl sukcesem. Za gestami i slowami musi cos stac, cos musi je popierac. Zastanawiam sie czy podobnie nie jest z chrztem w chrzescijanstwie. Zeby pieczec na naszej duszy powstala, zeby energie byly zablokowane chrzest musi byc przeprowadzony dobrze. Musi sie dokonac podczas niego akt magiczny.

Czy sam akt wiary ze to dziala wystraczy? Czy sama woda swiecona i mechaniczne wypowiedzneie formulek wystarczy? W czasie ceremoni chrztu ktore dane mi bylo obserwowac nie widzialam tej magii i zastanawialam sie czy nie jest to tylko i wylacznie farsa. Jesli tak to taki chrzest sie dla mnie nie liczy, nie ustanawia pieczeci i nie blokuje zadnych energii. Nie dziwota wiec ze jest nas pogan coraz wiecej. :twisted:

Jelsi natomiast woda swiecona wystarcza lub ksiadz jest dobry, wie co robi i przeprowadzi chrzest w sposob magiczny tak ze ta pieczec powstanie to i tak mi to zwisa bo inicjacja ktora przeszlam juz calkiem swiadomie anuluje mi tamten nieswiadomie przyjety sakrament.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 7 stycznia 2009, 20:10 
Ja tam się założe, że mój chrzest absolutnie nie przeszkodzi mi podczas inicjacji. Prawdopodobnie jak większość dzieci wierciłam się i wrzeszczałam podczas tej ceremoni, chcą dać obecnym w kościele ludziom do zrozumienia, że chcę stamtąd wyjść :lol: A nawet jeśli by przyjąć, że przyjęłam chrzest na spokojnie, to znaczy, że nie byłam niczego świadoma i i tak się nie liczy :twisted:

A tak bardziej na poważnie, to wydaje mi się, że w inicjacji może przeszkadzać danej osobie nie tyle sam chrzest, ale świadomość, że jakaś pieczęć na nas została nałożona i trzeba by było ją najpierw ściągnąć. Czy natomiast istnieją koweny, które wymagają zmycia sakramentów przed inicjacją, nie wiem więc nie będę się na ten temat wypowiadać.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 7 stycznia 2009, 20:59 
Właśnie pomyslałem sobie, że jeśli potraktować inicjację jako ponowne narodziny, narodziny czarownicy, to wówczas chrzest nie ma żadnego znaczenia. Dotyczy innego życia.

Ja sam byłem chrzczony. Ochrzono mnie wbrew woli ojca, pokryjomu. Kiedyś podczas medytacji nad tym problemem przyszedl mi do głowy obraz chrztu jako nałożenie, nie tyle pieczeci, co błota. Na szcżęście błoto łatwo zmyć i nie wymaga to szczególnych zabiegów.

Innym problemem moze być opór czlonków rodziny, szczególnie tych zainteresowanych. Kiedy powiedziałem mojej matce, ze nie jestem chrześcijaninem, nie przyjęła tego do wiadomosci. Stwierdziła z pewnym triumfem, ze jestem, bo jestem ochrzczony.

Myślę, ze chrześcijanie w to wierzą w istocie i powtarzają nam w nadzieji, że ulegniemy ich namowom, pod presją faktów dokonanych.

Ja jednak odrzucam ten punkt widzenia. Raczej bedę się trzymal tej myśli, ze inicjacja rodzi nas na nowo.

Problem, z którym trzeba się jakos zmierzyć jest zanurzenie w egregorze chrzescijańskim. Ale jesteśmy w nim zanurzeni, nie tyle przez sam chrzest, co przez przynależność do rodziny. Myślę sobie jednak, że nasze uświadomione pogaństwo stopniowo ten egregor zmienia. Więc to nie jest beznadziejna sytuacja. Poza tym dawnej było odwrotnie. To nowi chrześcijanie byli także częścia ich pogańskich, rodzinnych egregorów. Skoro udało sie w jedna stronę, może udać się w drugą.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 8 stycznia 2009, 15:30 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 lutego 2008, 23:42
Posty: 291
Lokalizacja: Gdańsk
agni napisał(a):
Zeby pieczec na naszej duszy powstala, zeby energie byly zablokowane chrzest musi byc przeprowadzony dobrze. Musi sie dokonac podczas niego akt magiczny. (...)

Czy sam akt wiary ze to dziala wystraczy? Czy sama woda swiecona i mechaniczne wypowiedzneie formulek wystarczy? (...)

Jelsi natomiast woda swiecona wystarcza lub ksiadz jest dobry, wie co robi i przeprowadzi chrzest w sposob magiczny tak ze ta pieczec powstanie to i tak mi to zwisa bo inicjacja ktora przeszlam juz calkiem swiadomie anuluje mi tamten nieswiadomie przyjety sakrament.


To ciekawe, bo ostatnio miałam na ten temat rozmowę ze znajomym, który był w seminarium przez jakiś czas i opowiedział mi o generalnym podejściu do tej sprawy, które stamtąd wyniósł... Mówił, że duchowni chrześcijańscy "zostali obdarzeni mocą", którą mogą odpowiednio pokierować w sakramentach. Twierdził, że Jezus dzięki tej mocy, np. w swoich aktach uzdrawiania, miał swobodę - raz splunął, raz pomazał błotem i ludzie odzyskiwali wzrok. A w dzisiejszych czasach księża upierają się przy formułkach, tylko że w wielu przypadkach nic za tym nie idzie. Nie ma wykorzystania mocy, nie ma tej energii "sprawczej" za np. namaszczeniem chorych, które naprawdę mogłoby uzdrawiać. Takie były jego słowa.
Moim zdaniem ciekawie to ujął i myślę, że ze chrztem jest podobnie, zresztą dlatego nawiązuję do tego, co powiedziała Agni. Jeśli to jest tylko formułka, to jest to tylko formułka, a jeśli idzie za nią coś więcej, to wtedy możemy się zastanawiać, czy stanowi to dla nas problem, czy nie.

Jeśli zaczynają o tym uczyć w seminarium, to biedni mali poganie wierzący w pieczęcie mogą mieć w przyszłości problem. ;)

Pozdrawiam,
Yuriko

_________________
"Many people hear voices when no-one is there. Some of them are called mad and are shut up in rooms where they stare at the walls all day. Others are called writers and they do pretty much the same thing" x.x ^^


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 9 stycznia 2009, 00:47 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): środa, 21 maja 2008, 16:55
Posty: 61
Lokalizacja: Warszawa
Ja natomiast pamiętam swój chrzest, bo mialam wtedy 9 lat. Fakt, chciałam go, bo chciałam iśc do komuni, biała sukienka itp :) Jednak nie zapomnę tego, jak wyszłam z kościoła wielce zawiedziona, że nic nie czułam, nie czułam sie inaczej, ani czystsza, nie czułam by jakikolwiek grzech pierworodny ze mnie zmyto. pomoczono mi głowę i tyle :P
Także jak dla mnie to tylko odklepanie forułki, która już dawno temu straciła moc, jeżeli w ogóle takowa kiedyś istaniała.
To tyle ode mnie :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 9 stycznia 2009, 13:10 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 lutego 2008, 23:42
Posty: 291
Lokalizacja: Gdańsk
Aurewen napisał(a):
Fakt, chciałam go, bo chciałam iśc do komuni, biała sukienka itp
Chrztu nie pamiętam, z niego nawet fotki się nie zachowały, bo aparat wysiadł w samym kościele (cóż, śmieję się, że już wtedy potrafiłam coś popsuć, gdy byłam niezadowolona), ale biała kiecka? Wtedy trwał mój żarliwy bunt przeciwko wszystkiemu, co nie było wielkimi, podartymi spodniami. Byłam bardzo niezadowolona ze swojej komunii, tego że z kolei spowiedź nie przyniosła "ulgi" itp. Ratowało mnie tylko to, że śpiewałam psalm. ;) Był ładny, taki o przyyrooodzie i z "jak brzmi przedziwne imię twoje panie" w refrenie. Powiedziałabym, że pasował do mnie na tamtym etapie rozwoju. :D

Pozdrawiam,
Yuriko

_________________
"Many people hear voices when no-one is there. Some of them are called mad and are shut up in rooms where they stare at the walls all day. Others are called writers and they do pretty much the same thing" x.x ^^


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 9 stycznia 2009, 19:35 
Mnie sukienka tak zirytowała, że zanim doszłam do kościoła, kazałam sobie koła z niej wyciągnąć. Jedyne, co mi się z całej komunii podobało, to wianuszek na głowie i żółw, którego dostałam zaraz po ceremoni, z której prawie nic nie pamiętam.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 9 stycznia 2009, 19:58 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2009, 23:58
Posty: 36
Lokalizacja: 3miasto
Yuriko napisał(a):
ale biała kiecka? Wtedy trwał mój żarliwy bunt przeciwko wszystkiemu, co nie było wielkimi, podartymi spodniami.
to chyba dość normalne, że małe dziewczyny lubią białe kiecki, niektórym to zostaje aż do ślubu - mam znajoma który nie wierzy w Boga ale chcialaby wziac slub z powodu stereotypowego idealnego obrazka, jaki sobie kiedyś zakodowała i jego nieodzownym elementem jest oczywiście biała kiecka ;) swoją drogą szybko zaczęłaś się buntować :)

co do chrztu, to miałem ostatnio ciekawą rozmowę z moją matką, podczas której dowiedziałem się, że ona nadal uważa mnie za katolika bo zostałem ochrzczony (nieważne, że nie chodzę do kościoła od kilku lat i chyba dałem w tym czasie do zrozumienia, że nie chcę mieć z kościołem nic wspólnego, a podczas chrztu nie miałem jeszcze świadomości co się dzieje za bardzo) - tak czy inaczej, wg mnie oznaką przynależności do jakiejkolwiek religii jest głównie postawa jaką prezentuje się tu i teraz, a aktu zmycia chrztu powinny podejmować się osoby, które wierzą w jego działanie metafizyczne pomimo takich spraw jak formalizm księży i brak świadomości dziecka (niekoniecznie niemowlęcia bo przecież mając po 8-9 lat też ciężko mieć wysoką świadomość religijną, może poza wyjątkami), któremu odebrano na starcie prawo wyboru.
pozdrawiam też :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 9 stycznia 2009, 20:40 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 15:12
Posty: 732
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Mojmira napisał(a):
Mnie sukienka tak zirytowała, że zanim doszłam do kościoła, kazałam sobie koła z niej wyciągnąć. Jedyne, co mi się z całej komunii podobało, to wianuszek na głowie i żółw, którego dostałam zaraz po ceremoni, z której prawie nic nie pamiętam.


Ja tam moją kieckę dobrze wspominam. To było jeszcze w czasach, kiedy w Polsce nie za bardzo było można kupić coś ładnego. Moją przysłał mi wujek z Niemczech, więc moja dziecięca potrzeba wyróżnienia się została zaspokojona. :twisted:
A co do kościelnej ceremoni to mając lat kilka postanowiłam, że zostanę księdzem bo też chcę robić tak jak on. Do komunii mi jeszcze nie przeszło, mimo, że już mi tłumaczyli, że księdzem nigdy nie zostanę. Uważałam to za strasznie niesprawiedliwe. Na kasecie wideo widać małą Driadę, jak z otwartą buzią patrzy, co robi ksiądz. Niedługo potem mi ta fascynacja przeszła... Aż dużo później dowiedziałam się, że istnieją inne religie i inni bogowie. 8)
Tak sobie myślę, jakie to szczęście, że jestem kobietą. Bo jeszcze bym w seminarium wylądowała. :lol:

_________________
"Wyrocznia Bogów to Dziecięcy Głos Miłości w twej własnej Duszy. Usłysz go!" - Aleister Crowley


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 9 stycznia 2009, 23:38 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 lutego 2008, 23:42
Posty: 291
Lokalizacja: Gdańsk
lukasz napisał(a):
swoją drogą szybko zaczęłaś się buntować :)

Przeciwko kieckom, czy narzuconej religii? :D

Wianek też mi się podobał, chociaż i tak najlepszy był psalm. Jak byłam malutka nosiłam tylko spódniczki w dodatku "kręcone" (czyli miały mnóstwo falbanek i się ładnie kręciły), potem miałam bunt i co ciekawe, teraz znów nie lubię spodni. ;)

A co do narzuconej religii, to podczas komunii czułam się co prawda "nie na miejscu", ale nic więcej w tym nie było. Dopiero duuużo później zaczęło się samodzielne myślenie i dochodzenie do własnych wniosków. Chociaż uczucie "bycia nie na miejscu" nasiliło się w rok po komunii i wtedy zaczęłam coś z tym robić.

Driada - seminarium? O.O To cieszę się, że się dowiedziałaś o innych religiach. U mnie aż tak źle nie było... Pamiętam tylko, że jak byliśmy mali to robiliśmy sobie swoje małe msze w korytarzu w domu. Chociaż to było zanim odkryłam zielarki i wróżki, więc za dużo z tych domowych mszy nie pamiętam. :) Hmmm... Chyba zawsze mi brakowało mszy w domu. ;) Ale bardzo mi się podobały ołtarze pełne kwiatów (nie pamiętam przy jakich to było okazjach) i te wieeelkie przemarsze ze śpiewaniem i sypaniem kwiatków. ^^ Ciekawe... Czy wiccanie mają sypanie kwiatków? ^^

Pozdrawiam,
Yuriko

_________________
"Many people hear voices when no-one is there. Some of them are called mad and are shut up in rooms where they stare at the walls all day. Others are called writers and they do pretty much the same thing" x.x ^^


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 10 stycznia 2009, 14:00 
Driada napisał(a):
A co do kościelnej ceremoni to mając lat kilka postanowiłam, że zostanę księdzem bo też chcę robić tak jak on. Do komunii mi jeszcze nie przeszło, mimo, że już mi tłumaczyli, że księdzem nigdy nie zostanę. Uważałam to za strasznie niesprawiedliwe.


Do mnie potęga niesprawiedliwości dotarła dużo później, natomiast przez długi czas chciałam zostać zakonnicą :D Pragnęłam tego do tego stopnia, że miałam nawet zamiar porzucić liceum po drugiej klasie i wstąpić do sióstr bezhabitowych lub do tych od Matki Teresy :? Powstrzymała mnie przed tym jedynie miłość do mężczyzn :twisted:


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 10 stycznia 2009, 14:06 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
Ja byłam postulantką u klarysek przez 6 miesięcy :D
Długo szukałam kontaktu z boskością przez katolicki egregor. Ale przynajmniej mnie kierował do czegoś... paskudnego.

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 10 stycznia 2009, 14:13 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 6 stycznia 2008, 19:08
Posty: 26
Lokalizacja: Kraków
W pełni zgadzam się z Agni.
Swojego chrztu nie pamiętam. Wiem tylko z opowiadań, że na nim spałam, dopiero po wszystkim obudziłam się i płakałam przez moment. Jeżeli chodzi o bierzmowanie to było ono dla mnie straszną męczarnią, głupotą i do tego wywoływało we mnie śmiech. Nigdy nie czułam się chrześcijanką, nigdy w żaden sposób nie poruszały mnie katolickie tradycje, nie czułam potrzeby wgłębiania się w to. Zawsze pojawiał się we mnie jakiś wewnętrzny bunt. Wszystko obracało się tylko dookoła nazwy. Nie było w tym żadnego przeżycia. Gdy jednak postawiłam zastanowić się nad religią, w której mnie wychowano załamałam się. Tak wiele sprzeczności, niedopowiedzeń, wyobrażeń nie pokrytych faktami i ludzie, ślepo zapatrzeni w księdza, który przez całe życie wyklepuje puste, schematyczne zdania, o których znaczeniu nie ma zielonego pojęcia. Do tego wielka ludzka obłuda. Uważają się za katolików a ich sposób życia jest dokładnym przeciwieństwem założeń tej religii. Moja rodzina jest tego przykładem.
Poruszyliście tutaj temat pieczęci.
Przyszło mi na myśl, choć może to po prostu moje zbyt głęboko idące gdybanie, że chrzest przyczynił się w jakiś sposób do przebiegu mojego życia. Negatywnej jego strony.
Moja egzystencja obraca się niestety dookoła cierpienia. Nie mam tzw „szczęścia”.
Niewiele od życia oczekuję a i tak nic z tego o czym marzę, co dałoby mi spełnienie nie udaje się. Szczęście mi nie sprzyja. Może to głupota przypisać ciągłego pecha do chrztu i bierzmowania… Nie wiem. Może jednak jest we mnie jakaś zablokowana część, przez którą wszystko w życiu przychodzi mi masakrycznie trudno, albo w ogóle nie przychodzi pomimo wielkich wysiłków :/ Jak myślicie ?

_________________
Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 10 stycznia 2009, 15:21 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1119
Lokalizacja: Z Łysych Gór
O ile nie wierzę w moc pieczęci chrześcijańskich o tyle wpływ chrześcijaństwa na nasze życie poprzez wychowanie jest na pewno znaczny. Przy tym nie postrzegam go jako propagowania nieszczęścia ale gorzej - nieszczęście i permanentne poczucie winy. Poczucie winy za radość (deklaratywna radość w kościele nie znajduje potwierdzenia w praktyce vide jękliwe zawodzenia niby radosnych pieśni), poczucie winy za cielesność, za seks, poczucie winy za inność, wręcz za tolerancję. W tej religii zło jest ukryte pod obłudną kołderką deklaratywnego dobra, miłości i pomocy.
Poczucie winy daje władzę.


Ostatnio edytowano niedziela, 11 stycznia 2009, 03:00 przez Poświst, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 10 stycznia 2009, 16:13 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 6 stycznia 2008, 19:08
Posty: 26
Lokalizacja: Kraków
Właśnie.
To wszystko doprowadza w końcu do wiecznego poczucia lęku, który uniemożliwia szczęśliwą egzystencję.
Walka z owym lękiem jest trudna. Szczególnie, gdy jest ona samotna. Trzeba narodzić się na nowo a na to wszystko potrzeba czasu..

_________________
Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 10 stycznia 2009, 20:15 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2009, 23:58
Posty: 36
Lokalizacja: 3miasto
Yuriko napisał(a):
lukasz napisał(a):
swoją drogą szybko zaczęłaś się buntować :)

Przeciwko kieckom, czy narzuconej religii? :D

z tego co zrozumiałem, to przeciw wszystkiemu, co nie było wytartymi wielkimi spodniami :D a serio, to taki 'młodzieńczy' bunt przeciwko ogólnie przyjętym normom.

zwracając się z kolei do Lacrimosy - może jestem zbytnim idealistą, ale wierzę że jeśli chce się coś naprawdę zmienić, to w końcu się uda. choć wiadomo, że nie od razu... Zgadzam się też w pełni z Poświstem, jeśli chodzi o wprowadzanie poczucia winy, parafrazując delikatniej pewnego polskiego artystę, duchowni często miłość zowią grzechem, litość zaś miłością. przez poczucie winy też przechodziłem i pewnie jeszcze powróci ono sobie z parę razy jeszcze. wracając do samorealizacji, mi osobiście przydaje się dużo cierpliwości i próby uzyskania wewnętrznego spokoju. No i chęci wewnętrznego otwarcia się na świat, podróży duchem, jeśli można tak powiedzieć.
pozdrawiam :)
Łukasz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 04:29 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1119
Lokalizacja: Z Łysych Gór
lukasz napisał(a):
miłość zowią grzechem, litość zaś miłością
Dobre. Kupuję :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 stycznia 2009, 22:54 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): poniedziałek, 29 grudnia 2008, 08:24
Posty: 14
Lokalizacja: Upper Silesia
rawimir napisał(a):

Myślę, ze chrześcijanie w to wierzą w istocie i powtarzają nam w nadzieji, że ulegniemy ich namowom, pod presją faktów dokonanych.


To zależy jaka konfesja. Anabaptyści i Zielonoświatkowcy...nie uznają chrztu dzieci. Chrzczone są osoby tylko dorosłe. W mojej opinii, to dość uczciwe postawienie sprawy.

rawimir napisał(a):
Ja jednak odrzucam ten punkt widzenia. Raczej bedę się trzymal tej myśli, ze inicjacja rodzi nas na nowo.
Problem, z którym trzeba się jakos zmierzyć jest zanurzenie w egregorze chrzescijańskim. (...) Myślę sobie jednak, że nasze uświadomione pogaństwo stopniowo ten egregor zmienia. Więc to nie jest beznadziejna sytuacja.


Zgadzam się. To nie jest sprawa beznadziejna, wystarczy poczytać to, czy inne fora. W sytuacji owego "zanurzenia" nie jest to sprawa prosta, ani łatwa, ale możliwa. Mi osobiście zajęła kilkanaście lat, ale tak naprawdę nie czas jest tutaj ważny.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 10:25 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 24 lutego 2009, 11:07
Posty: 34
Lokalizacja: Warszawa/Jaworzno
Poświst napisał(a):
O ile nie wierzę w moc pieczęci chrześcijańskich o tyle wpływ chrześcijaństwa na nasze życie poprzez wychowanie jest na pewno znaczny.


Presja jaką chrześcijańscy rodzice wywierają na swoje dziedzi jest znaczna. Brak tolerancji powoduje, ze osoby, które czują inaczej, czują, że chrześcijaństwo nie jest dla nich, w końcu zamykają się w sobie i tłumią swoje odczucia cierpiąc w milczeniu, bo mało osób ma na tyle odwagi, żeby postawić się osobom, które kocha się ponad życie. Ja sama od bardzo, bardzo dawna nie znosiłam chodzić do kościoła, nie znoszę tych oklepanych formułek i wmawiania mi co jest dobre a co złe. Jednak wiem, że gdybym powiedziała babci, która odnalazła w chrześcijaństwie swoją drogę, że nigdy nie byłam i nie będę katoliczką, złamałabym jej serce, a tego nie chce. Tutaj powstaje taki dylemat, chcieć się uwolnić z okowów ale jednoczesnie nie sprawiać swoim bliskim przykrości. Nietety osobie, która większość życia spędziła pośród praktykujących katolików cięzko pozbyć się pewnych nawyków nabytych mimo woli.. Ale mimo wszystko uważam, że nikogo nie wolno zmuszać do wiary i narzucać okowów religijnych. Każdy człowiek ma wolną wolę i wręcz powinien postępować zgodnie ze swoim sumieniem, głosem serca i uczuciami pochodzacymi z głębi duszy. No chyba, że złapie nóż i wyleci na ulicę z morderczym wyrazem twarzy..ale podaruję sobie zagłębianie się w dylematy moralne.


To czy chrzest, komunia i bierzmowanie "pieczętują" twoją moc zalerzy od ciebie i od tego co czujesz. Ja czuje się wolna a jednoczesnie silnie związana z potężną siłą, ale tej siły nigdy nie uznałam jako chrześcijańskiego Boga, mimo, że szanuję tą, jak i każdą inną religię. Tą siłą zawsze była dla mnie natura i życie, właśnie myśląc o tej mocy w ten sposób czułam, że jest to właściwie i zupełnie naturalne.


Mam nadzieję, że nie bełkotam zbytnio i zrozumiecie o co mi chodzi ..w sumie nie piłam jeszcze mojej bezkofeinówki ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 12:25 
Witaj Carmilo :)

Sprawa zmiany religi, dla pogan będących członkami rodzin katolickich, bywa delikatna. Religia ze swej natury dotyka głeboko intymnych sfer człowieka. Równoczesnie z rodziną mamy na ogół dość silne więzi, dość silne poczucie wspólnoty. Nie chcemy ranić bliskich nam osób. W tej sytuacji, moim zdaniem lepiej w ogóle nie informować czzłonów rodziny o naszej religii, jeśli miałoby im to sprawić ból. Po co? Moi bogowie nie sa tak zaborczy, żeby żądać ode mnie zawsze jednoznacznej deklaracji. Nie są zaborczym JHWH :twisted:

W kwestii aktu apstazji, sam rozważam ten krok. Jednak nie z powodów religijnych. To mam już za sobą. Doszedłem do przekonania, że różne zdarzenia mojego życia sprawiają, że nie czuję juz potrzeby takiego duchowego oczyszczenia. Wiem, że się już oczyściłem z chrztu. Natomiast apostazja byłaby wyłącznie formalnym aktem wykreślenia mnie ze statystyk kościelnych. I tylko z tego powodu ją rozważam. Nie jest ona niezbędna dla bycia wiccaninem.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 12:36 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 24 lutego 2009, 11:07
Posty: 34
Lokalizacja: Warszawa/Jaworzno
rawimir napisał(a):
Sprawa zmiany religi, dla pogan będących członkami rodzin katolickich, bywa delikatna(...) Religia ze swej natury dotyka Równoczesnie z rodziną mamy na ogół dość silne więzi, dość silne poczucie wspólnoty. Nie chcemy ranić bliskich nam osób.


Dokładnie, pamiętam, kiedy moj tata kiedyś na powaznie zainteresował się odmiana chrześcijaństwa, a babcia dosłownie dostała z tego powodu zawału.. to przeżycie głęboko odcisnęło się w mojej psychice. Dlatego z babcią o tym nawet nie rozmawiam. Za to moja mama troszkę z przymróżeniem oka podchodzi do mojego zainteresowania naturą i magyą. Za to jestem jej wdzięczna. Chyba rozumie, że tylko wtedy czuje się spełniona i pogodzona ze sobą. Że nie wierzę "na siłę", bo przecież nie o to tutaj chodzi, prawda?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 12:45 
Rawimir ma racje. W mojej rodzinie o moim poganstwie wiedza tylko ci ktorzy sa na tyle otwarci zeby to zrozumiec i zaakceptowac. Na szczescie najblizsi nie maja z tym zadnego problemu. Nawet nic nie mowili jak moj synek przeszedl wiccaning zamiast chrztu. Reszta rodziny nic nie wie - nigdy nie czulam potrzeby zeby im o tym mowic. Moja religia to moja sprawa.

W kregach wiccanskich obracam sie od 15 lat i wiekszosc moich przyjaciol i znajomych to wiccanie. Wszyscy maja podobne nastawienie i jakos nigdy nie slyszalam zeby ktos wpadal w depresje z powodu nieakceptacji ze strony rodziny. Jesli rodzinka nie jest w stanie zaakceptowac to ich problem a nie nasz. Jesli wiecie ze bedzie z tym problem to najlepiej nic im nie mowic. Rodzinka jest wazna i dobrze zyc w nia w zgodzie ale to jednak nasze zycie i musimy je przezyc w taki sposob zeby pozostac wiernym swoim wierzeniom i przekonaniom. Jelsi chcemy dazyc do samopoznania to nie mozemy zyc zyciem, ktore wyznaczyli dla nas inni. Jesli nie da sie pogodzic rodzinki i poganstwa to najlepiej nie stwarzac sobie problemu i oddzielic te dwie sfery zycia.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 12:52 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 24 lutego 2009, 11:07
Posty: 34
Lokalizacja: Warszawa/Jaworzno
Tako też czynię, zwlaszcza teraz, kiedy żyję na własną rękę i nareszcie mogę naprawdę decydować o sobie. Przyznaję, że wyzbycie się starych nawyków i tłumienia w sobie własnych potrzeb duchowych jest trudne, ale przecież na tym polega poznawanie siebie, na pokonywaniu trudności sobie narzuconych barier. Naprawdę się cieszę, ze tu trafiłam!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 13:13 
carmila napisał(a):
Przyznaję, że wyzbycie się starych nawyków i tłumienia w sobie własnych potrzeb duchowych jest trudne, ale przecież na tym polega poznawanie siebie, na pokonywaniu trudności sobie narzuconych barier.


Bardzo ladnie to napisalas tylko ja bym nie tlumila wlasnych potrzeb duchowych a je rozwijala. To jakos mi sie nie zgadza z reszta - chyba ze zle rozumiem.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 13:41 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 24 lutego 2009, 11:07
Posty: 34
Lokalizacja: Warszawa/Jaworzno
Jestem od 5 rano na nogach i jeszcze sięnie obudziłam :P , ale ogólnie chodziło mi o to, ze własnie teraz pozwalam swoim pragnieniom ujżeć światło dzienne. Już nie chce niczego tłumić w sobie. Zbyt dlugo dbałam o innych zapominając o swoich potrzebach. O to mniej więcej mi chodziło


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 14:08 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Ech, ja z wiekiem staje się chyba coraz większym "ortodoksem". Jeśli kiedykolwiek będę brał ślub to nie chcę aby był on kościelny. Jeśli kiedykolwiek będę miał dzieci to nie chcę ich chrzcić. To było by kłamstwo i brak szacunku wobec religii której może nie lubię, ale szanuję. Nie lubię rzucać swoich słów na wiatr a tym bardziej składać przysiąg, których nie dotrzymam.

Apostazji nie potrzebuje bo nie byłem chrzczony, ale gdybym był to nie wahałbym się ani chwili. I proszę nie mówcie mi, że jest prościej żyć w rodzinie ateistycznej bo tak nie jest. Ateiści to fanatycy religijni, może tylko trochę lepsi od racjonalistów, którzy są ich "krzyżowcami" niosącymi słowo ogniem i mieczem, ale tylko niewiele. Naprawdę chyba wolałbym być obdarzony ostracyzmem społecznym niż wyśmiewanym przez własnych dziadków przy każdej możliwej okazji.

Na szczęście mój komingałt zgrał się z kamingałtem mojego brata, który stanowczo mnie przebił. Mamie było trudniej zaakceptować syna geja niż syna poganina, który to mimo wszystko jest hetero i może dać jej wnuki. Koniec końców kurz opadł i wszystko się uspokoiło, ale przyznam, że własny spokój zawdzięczam bratu :)

EDIT
-> Carmila
Nie katuj żołądka bezkofeinową bo to mija się kompletnie z celem ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 14:22 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 24 lutego 2009, 11:07
Posty: 34
Lokalizacja: Warszawa/Jaworzno
Jeśli kiedykolwiek dojdzie do tego, że będę mieć dzieci, w przeciwieństwie do mnie będą miały wybór. Nie będę im narzucać swoich własnych poglądów (wiem brzmi to niemożliwie) jedynie pewne wartości, które uważam za niezbędne do życia jak szacunek do siebie samego i innych ludzi. Oczywiście z każdą chwilą rozwijam się i uczę czegoś nowego, zatem te wartości będą się zmieniać, niemniej jednak do niczego nie będę nikogo zmuszać. A już napewno nie będą nikomu mówić co jest dobre a co złe! Najlepiej poznawać świat samemu (ale nie samotnie!) i uczyć się na własnych błędach.


P.S. to raczej mleko z bezkofeinówką niż bezkofeinówka z mlekiem..proporcje mniej więcej 1/5 czarnej na resztę mleka :P


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 27 lutego 2009, 14:44 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
carmila napisał(a):
Jeśli kiedykolwiek dojdzie do tego, że będę mieć dzieci, w przeciwieństwie do mnie będą miały wybór. Nie będę im narzucać swoich własnych poglądów (wiem brzmi to niemożliwie) jedynie pewne wartości, które uważam za niezbędne do życia jak szacunek do siebie samego i innych ludzi.


Słusznie, popieram w całej rozciągłości.

PS Mleko jest niezdrowe, kawa z mlekiem jest bardzo niezdrowa, lepiej jest już pić czarna kawę, ta przynajmniej jest dobra na żołądek i ma dużo witaminy C ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL