Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest wtorek, 19 marca 2019, 01:34

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 202 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 20 kwietnia 2009, 10:24 
Poświst napisał(a):
Zgadzam się z Lucky w sprawie generalnych założeń typu ochrona życia dziecka. To także moje przekonania. Rozumiem jednak, że inni mogą mieć odmienne poglądy. Moja tolerancja dla inności nie oznacza jednak, że nie będę mojej wizji wcielał w życie, również tam gdzie występuje kolizja postaw życiowych.


Ale czy uważasz to założenie za uniwersalne, w tym sensie, że nawet nie dopuszczasz możliwości instnienia innych założeń, sprzecznych z Twoimi własnymi. Nie pytam o mozliwość promocji swojego punktu widzenia, bo do tego mamy prawo. Ani o prawo do własnych działań zgodnych ze swoimi przekonaniami ale właśnie o Twoje zdanie w sprawie uniwersalności Twojego założenia.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 20 kwietnia 2009, 13:47 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 12 września 2007, 20:18
Posty: 125
"Gdyby etyka była rzeczywiście subiektywna, to nie można było by nikogo nazwać etycznym. Co więcej - żadnego zachowania nie można by nazwać etycznym. Zawsze pojawiało by się zagadnienie pryzmatu społecznego/kulturowego/religijnego, przez który ta etyka była by oceniana."

To co piszesz kojarzy mi sie troche z tym co czytalam o wierze Bahai - jedna religia, jeden system wartosci, dla wszystkich. Dla mnie brzmi to raczej przerazajaco, bo oznacza splaszczenie calej kulturowej roznorodnosci.

Mysle ze nigdy, dopoki przynajmniej ludzie mysla samodzielnie, a nei sa wypranymi mozgowo klonami, nie da sie wprowadzic jednej definicji zachowania etycznego ktore by pasowalo wszystkim. W jednej rodzinie mozesz znalezc osoby, ktore maja totalnie rozna wizje 'etyki', a jakie dopiero sa roznice miedzy ludzmi z roznych krancow ziemi?

"W wyniku dialogu kultur - moim zdaniem - można by właśnie stworzyć etykę uniwersalną w dość naturalny sposób - szukając wspólnych stycznych, wyrugowując naleciałości kulturowe, trzymając się kwintesencji. "

Zeby 'wyrugowac nalecialosci kulturowe' trzeba by bylo zorganizowac wszystkim dokladnie te same warunki zycia. Dla nas ,europejskich, najedzonych mieszczuchow, szokujace jest jak Les Stroud zaklada sidla na kroliczka albo je robala, nie ubiwszy go wczesniej w humanitarny sposob. Wiemy tylko jak sie zachowywac 'przyzwoicie i etycznie' w sytuacji gdy codziennie mamy jedzenie, ubranie, cieplo i nic nam nie zagraza. Łatwo jest nie krzywdzic, jesli nie musimy walczyc o przetrwanie, wyrywac sobie ostatnich kawalkow miesa albo zastanawiac sie czy starczy nam jedzenia dla kolejnego dziecka, czy moze lepiej je od razu zostawic na sniegu.

"Generalnie religie jednak cenią życie - jest to ich cecha wspólna."

Jasne, poza tym, ze maja jeszcze instytucje meczennika za wiare, heretyka do zabicia i rytualnej krwawej ofiary :P I ze w niektorych 'wiara' 'honor' 'czystosc' i inne abstrakcyjne sprawy maja taka wartosc ze ludziom zdarza sie dla nich umierac. ;>


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 21 kwietnia 2009, 02:01 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1119
Lokalizacja: Z Łysych Gór
rawimir napisał(a):
Poświst napisał(a):
Zgadzam się z Lucky w sprawie generalnych założeń typu ochrona życia dziecka
Ale czy uważasz to założenie za uniwersalne, w tym sensie, że nawet nie dopuszczasz możliwości instnienia innych założeń, sprzecznych z Twoimi własnymi.
Dopuszczam, napisałem to dalej. Wstawiając słowo "generalne" założenia popełniłem chyba błąd. Źle napisałem. Chodziło mi o to, że przykładowo ochrona dziecka to bardzo powszechna wytyczna. Uniwersalna, ale jako wytyczna a nie zasada. Ponieważ tylko wytyczna to pewnie sporo od niej wyjątków, i geograficznie, i historycznie. Kiedyś dzieci miały przechlapane. Kochano je ale tyle z nich szybko umierało, że nie zawsze o nie dbano a powszedniość strat pozwalała szybciej ukoić żal. Coś pisał na ten temat Geremek w "Świecie opery żebraczej". Jednak dla większości i tak dzieci były radością, czasami sensem życia. Są znane nawet neolityczne pochówki dzieci z chabrami i makami ułożonymi obok ciała.
Myślę, że Twój cytat Kanta to właśnie rodzaj wytycznej.
Ścisłe zapisy dotyczące etyki, w dodatku reklamowane jako niezmienne w czasie, doprowadzają do takich bzdur jakie zapisano i obecnie odczytuje się w Biblii. Uniwersalność wytycznych narasta im bliżej współczesności a powszechność (geograficznie) postępuje wraz z ułatwianiem wymiany informacji, z globalizacją.
Nie wierzę w nic stałego - wszystko ewoluuje - coś tam bąkał na ten temat Heraklit. Jednak jakieś wytyczne są potrzebne, w miarę uniwersalne.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 21 kwietnia 2009, 09:49 
Poświst napisał(a):
Ścisłe zapisy dotyczące etyki, w dodatku reklamowane jako niezmienne w czasie, doprowadzają do takich bzdur jakie zapisano i obecnie odczytuje się w Biblii. Uniwersalność wytycznych narasta im bliżej współczesności a powszechność (geograficznie) postępuje wraz z ułatwianiem wymiany informacji, z globalizacją.
Nie wierzę w nic stałego - wszystko ewoluuje - coś tam bąkał na ten temat Heraklit. Jednak jakieś wytyczne są potrzebne, w miarę uniwersalne.


I z tym się zgadzam.

W rozważaniach na tematy etyczne odszedłem od poszukiwania uzasadnień natury religijnej. Akurat to, w co wierzę może mnie doprowadzić, do zupełnie innych wniosków natury etycznej niż ta, którą w codziennym życiu się kieruję. Zacząłem więc szukać innego oparcia dla norm etycznych, którymi się posługuję.

Obecnie, uznaję, ze źródłem takich norm są dwie konstatacje. Pierwsza, to ta, że każda jednostka jest w pełni wolna i odpowiedzialna za siebie, co wiąże się z uznawaniem reinkarnacji i prawa karmy, czyli tu jest jakieś uzasadnienie religijne. Druga konstatacja dotyczy faktu, ze człowiek jest istotą społeczną i grupa (naród, społeczeństwo, klasa, plemię, rodzina itd) dąży do przetrwania, czasem nawet kosztem jednostek. Jednostki żyją krótko, grupa może trwać o wiele dłużej. Nagroda dla jednostki jest to, że może żyć w ustabilizowanym świecie, dającym pewne oparcie psychologiczne i często materialne. Konsekwencja negatywna jest to, ze grupa zawsze ogranicza absolutna wolność jednostki.

Te dwie konstatacje przekładam na system etyczny w ten sposób, że zadaję sobie kantowskie pytanie o to, czy chciałbym, aby konkretna norma stała się norma powszechną. Odpowiedź zależna jest od przyjętych kryteriów. Tymi kryteriami dla mnie są, wolność jednostki (im więcej wolności tym lepiej) i przetrwanie grupy (im grupa lepiej jest przystosowana do zagrożeń i im skuteczniej potrafi się z nimi uporać, tym lepiej).

Uznanie jakiejś normy za obowiązującą jest zawsze wynikiem kompromisu, pomiędzy tymi dwoma wartościami. Wynik takich rozważań jest tez zmienny w czasie. Roboczo można powiedzieć, że społeczeństwa żyjące w subiektywnie odczuwanym, względnym poczuciu bezpieczeństwa, maja skłonność do kładzenia nacisku na wolność jednostki. Społeczności czujące zagrożenie raczej przychylają się do ochrony grupy. I nie ma tu prostej liniowej zależności. Czegoś, co można by nazwać postępem. Wartości, które dziś uznajemy za powszechne są takimi tylko o tyle o ile atrakcyjny wydaje się model życia społeczeństw które implementują te wartości. I na ile inni są skłonni je uznać. Jeśli zaczną zagrażać grupie, zostaną odrzucone.

Oczywiście te podstawy mojej etyki, nie są powszechnie obowiązujące. Po prostu, sądzę, że tak jest.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 28 czerwca 2009, 16:32 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): niedziela, 28 grudnia 2008, 23:49
Posty: 23
To ja może nieśmiało do naszych pogańskich dzieciaczków powrócę.

Jestem mamą 10 miesięcznego maluszka. Ochrzczony nie był, gdyż z partnerem doszliśmy do wniosku, że każdy człowiek powinien mieć prawo własnego wyboru nie determinowanego przez przekonania rodziców.
Niestety na wspólnej decyzji co do braku chrztu się skończyło, bo dalej to już tylko strome schody w górę, rozpoczęte od rozmowy o postrzyżynach (bo chyba na głowę upadłam, żeby dziecku przez 7 lat włosów nie obcinać).
Wysłuchałam kilku kolejnych monologów (z cichymi próbami wtrącenia własnego zdania), że brak zgody na chrzest nie znaczy, że dziecko będziemy wychowywać w pogańskiej tradycji, bo to kolejne pranie mózgu i on na to nie wyraża zgody i inne podobne brednie, których nawet nie chce mi się przytaczać.
Ale dlaczego o tym piszę? Po wszystkich tych pogadankach naszła mnie taka refleksja:
A gdyby tak nazwać nasze obrzędy, nie pogańskimi lecz zwyczajami i obrzędami Słowian, czy staropolską kulturą? Jakoś większości gorliwych katolików przechodzi chęć i zapał do walki z obrzędem topienia Marzanny czy puszczania wianków w Noc Kupały. A co to za różnica? Chyba tylko z nazwy. Kiedy kultywuję staropolska tradycję to jest ok, ale jeśli tylko zacznę odprawiać pogańskie rytuały zaraz jajkami trzeba mnie obrzucać.
Podobna hipokryzja dotyczy stwierdzenia, że dziecko samo powinno wybrać religię, wyznanie więc ja - poganka o swoim wyznaniu nie mam prawa dziecku mówić. Czy mam przez to rozumieć, że w związku z powyższym zrezygnujemy również z obchodzenia z rodziną Bożego Narodzenia, Wielkanocy, Święta Zmarłych? Nawet jeśli dziecko nie będzie ochrzczone i nie będziemy z nim biegać co niedzielę do Kościółka, to czyż nie jest to wychowanie w tradycji katolickiej?
G woli wyjaśnienia partner mówi, że nie jest katolikiem, ale za to bardzo wierzy - cokolwiek w jego ustach to znaczy, bo tłumaczeń nigdy nie byłam w stanie ogarnąć swoim małym rozumkiem.

Tymczasem nie mówiąc nic nikomu przymierzam się do Rytuału Błogosławieństwa. Dostałam ostatnio jakieś jazdy i bardzo niepokoi mnie fakt, że takie maleństwo w żaden sposób nie jest chronione...
Poza tym wpadłam na pomysł organizowania dla naszych pociech czegoś w rodzaju spotkań z balladą czy legendą (mam nadzieję, że nie łamię tą deklaracja jakiegoś niepisanego prawa, mówiącego o tym kto może organizować, a kto nie). W chwili obecnej te maluszki, które znam są jeszcze za małe na takie spotkania, ale docelowo wyobrażam to sobie jako 1-2 dniowe wypady za miasto, najlepiej do lasu, budowanie szałasów, palenie ogniska i snucie klimatycznych opowieści związanych z prastarymi zwyczajami, i legend z najbliższego otoczenia. Przykładowo wyjazd do Gołuchowa i bajana wieczorem przy ognisku legenda o Głazie Gołuchowskim - zdjęcie i krótka wzmianka o podaniu na końcu strony: http://pleszew.pttk.pl/miejsca/goluchow/goluchow.html
Tak czy siak, dla mnie i mojej pociechy jeszcze za wcześnie, ale gdy zacznę organizować takie wypady, na pewno podam informację by chętni mogli się przyłączyć, a i dla innych rodzin podobny pomysł z pewnością wart jest realizacji w ich rodzinnych stronach.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 28 czerwca 2009, 23:54 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 31 marca 2008, 02:13
Posty: 135
Lokalizacja: Kraków
Miodunko, jeśli chodzi o hipokryzję, to absolutnie się z Tobą zgadzam, chociaż nic więcej nie jestem w stanie napisać, jako że dzieci jeszcze nie mam i póki co pozostają poza sferą moich planów ;)
Ale jeśli chodzi o ten pomysł, "spotkań z legendą" - jest absolutnie przepiękny :) Gdyby jacyś obecni tu rodzice wyrazili chęć zabrania swoich maluchów na tego typu wyjazd, mogę od razu powiedzieć, że bardzo chętnie też bym pomogła to zorganizować. Miło by było, gdyby za kilka lat, gdy dorobię się własnej pociechy, był juz jakiś przetarty szlak i tradycja tego typu wspólnych wypadów:)

_________________
O żaglach, książkach i innych sprawach
A tu można na mnie głosować, celem wysłania na Antypody ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 2 lipca 2009, 10:15 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1119
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Mam wrażenie, że takie spotkania są organizowane. Udział postaci z dawnych wierzeń jest różny, raz mniejszy raz większy ale są. Zastanawiałem się jedynie na ile koncepcja jest w założeniu pogańska a na ile po prostu fabularna. Myślę, że bez względu na założenia zamysł pierwotny, o ile był pogański, nie jest ujawniany. Może wszystko się ze sobą plecie?

http://www.bieliny.pl/asp/pl_start.asp? ... 3&strona=1
http://wokollysejgory.pl/asp/pl_start.a ... 6&strona=1

Inne, o których wiem to "wianki" w różnych miastach, imprezy towarzyszące spotkaniom wczesnośredniowiecznych grup rekonstrukcyjnych, spektakle w odtworzonych grodach z tego okresu (i z wcześniejszego bo zdaje się w Biskupinie także były akcenty pogańskie). Tu coś z tego typu ale w fazie organizacji:
http://www.bieliny.pl/asp/pl_start.asp? ... 4&strona=1
Takie przedsięwzięcia niosą coś zarówno widzom jak i występującym. Problemem jest jedynie wyłowienie ich wśród innych ofert bo przecież nikt z Urzędu Gminy czy ze starostwa nie reklamuje się jako organizator imprezy sensu stricte pogańskiej.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 2 lipca 2009, 11:54 
Offline
PFI Witch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 16:04
Posty: 318
Lokalizacja: Warszawa :)
Miodunko, chociaz nie mam dzieci to rozumiem twoje obawy bo w sumie dosc czesto sie nad tym zastanawiam. Jak tu nie popelnic skrajnosci w druga strone i nie odciac dziecka od tradycji katolickiej (bo w naszym kraju wiara katolicka w wielu przypadkach nie jest religia tylko wlasnie tradycja), za to przekazywac mu tylko poganska. To jest duzy dylemat, tym bardziej trudny jak rodzice maja inne wizje.

Ja intuicyjnie probowalabym zrobic tak zeby wilk byl syty i owca cala, czyli chrzest - nie, ale w takim razie cos tam duzego jak postrzyzyny tez nie, bo to juz sie wlasnie robi takie "duze", powoduje pytania znajomych i tak dalej. Ale male ceremonie, takie jak twoj wlasny rytual na ochrone dziecka i prosba Bogow o opieke nad nim to co innego.

To trudny przypadek jak ty i twoj partner macie inne wizje, piszesz ze on religie i wiare rozumie w sposob, ktory nie jest do ciebie jasny, nie chce zeby to brzmialo jak "dobra rada" ale moze warto kiedys o tym bardziej pogadac, bo w tym momencie to przestaje byc tylko wasza sprawa ale te sprawa waszego dziecka. Moze sie okaze ze nie jest to az tak rozne? :) Moze jego na przyklad od poganstwa odrzuca wlasnie nazwa i slowianskosc, bo mu sie to jakos zle kojarzy? Moze sprobuj to zrobic, tak jak piszesz, uniwersalnie (wianki, marzanna) i tez do niego nie uzywac duzych slow i nazw. Wiem, ze to czesto odstarsza.

Jak wasz synek bedzie starszy to dobrym wlasnie pomyslem jest opowiadanie roznych historii w formie bajek, opowiesci, chodzenie do lasu i tlumaczenie roznych rzeczy. Wyobrazam to sobie jako "normalne" dziecinstwo, to co zazwyczaj robia rodzice z dzieckiem tylko zabarwione w twoj poganski sposob, a twoj partner moze przekazywac mu swoje mysli. W koncu skoro sa dzieci dwujezyczne to moze moga byc "dwureligijne"? :D To polzart oczywiscie ale kto wie.

Dobrze to rozwiazywac na biezaco, zreszta sama to wiesz, bo potem pojawia sie onne rzeczy - jak spedzac swiata, a dlaczego innew dzieci ida do komunii i dostaja prezenty? Moze sie okaze ze dla waszego dziecka to bedzie bardzo wazne. A dziecko w wieku 8 lat nie bardzo umie samo podjac decyzje o swojej religii. Wiec moze sie okaze ze i tak potrzebny bedzie ten chrzest? Dobrze miec wtedy spojne podjescie jako rodzice albo chociaz dazyc do kompromisow. A dziecko droge do swojej religii i tak znajdzie. W koncu duza czesc nas zostala wychowana w wierze katolickiej a jakos tu jestesmy :))

Mam nadzieje, ze wszystko sie pouklada :)

_________________
"Call it a clan, call it a network, call it a tribe, call it a family. Whatever you call it, whoever you are, you need one."


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 2 lipca 2009, 17:59 
No to się wypowiem jako matka:)
Moja córeczka ma 3 lata, jej ojciec jest katolikiem (jest ojcem "odwiedzającym", więc nie ingeruje za bardzo w wychowanie dziecka). Od początku ustaliliśmy, że nie będziemy narzucać dziecku żadnego wyznania. Zamiast chrztu zrobiliśmy małej rytualne obmywanie wodą wzywając na świadków słońce i księżyc i jako dar ofiarowaliśmy jej przy tym wolność wyznania. Oboje czuliśmy się usatysfakcjonowani tym i każde czuło, że dało dziecku to czego ono potrzebowało.
Moim zdaniem rolą rodziców jest danie dziecku możliwości wyboru i przedstawienie alternatyw. A opowiadanie/czytanie legend i mitów to najwspanialszy sposób, aby pokazać dziecku różnorodność i złożoność świata nadprzyrodzonego. Dzielę się z młodą opowieściami z różnych rejonów świata i jest to dla nas obu niesamowita podróż od Australii, Afryki przez Grecję do Irlandii (i to nie znaczy wcale, że jej podróż, jak niegdyś moja musi się zakończyć na Zielonej Wyspie). Dzięki tym opowieściom dziecko poznaje Bogów, co pomaga też w zrozumieniu dla kogo zbieramy te kwiatki na ofiarę, bo talerz ofiarny przygotowujemy często razem. Może wielu z Was nie podoba się pomysł dopuszczania dzieci do "przedmiotów rytualnych", ale razem przygotowujemy taki "mini ołtarzyk" z symbolami żywiołów i właśnie talerzem ofiarnym. Przy okazji oczywiście tłumaczę jej znaczenie tych symboli. Bierze też czynny udział w przygotowaniu kadzidła (nie paleniu, tylko mieszaniu składników). Dla niej to jest wielka przygoda.
Uważam, że w taki sposób pokazuję jej ten świat nie indoktrynując jej przy tym. Co będzie dalej, zobaczymy z biegiem lat.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 3 lipca 2009, 12:24 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Annelie napisał(a):
(...) bo to juz sie wlasnie robi takie "duze", powoduje pytania znajomych i tak dalej. (...)


0.o
A co złego jest w pytaniach znajomych? Jak zapytają to się dowiedzą, jak będą mieli coś przeciwko to w najgorszym razie przestaną być moimi znajomymi.

Isleen napisał(a):
A opowiadanie/czytanie legend i mitów to najwspanialszy sposób, aby pokazać dziecku różnorodność i złożoność świata nadprzyrodzonego.


Opowieści pełnią bardzo ważną rolę w życiu człowieka, tak małego jak i dorosłego. To one pozwalają nam nawigować w naszej rzeczywistości i wychodzić poza nią, otwierają nas na sacrum i umilają nasze życie. Dlatego właśnie uważam, że opowieści powinno się dzieciom snuć już od najmłodszych lat.

Isleen napisał(a):
Może wielu z Was nie podoba się pomysł dopuszczania dzieci do "przedmiotów rytualnych", ale razem przygotowujemy taki "mini ołtarzyk" z symbolami żywiołów i właśnie talerzem ofiarnym. Przy okazji oczywiście tłumaczę jej znaczenie tych symboli. Bierze też czynny udział w przygotowaniu kadzidła (nie paleniu, tylko mieszaniu składników). Dla niej to jest wielka przygoda.


Moim zdaniem słusznie. Nie jesteśmy wstanie wychować dzieci zupełnie w oderwaniu od własnej religii i przekonań. Kwestia tylko tego by zostawić im wybór i pokazać że jest wiele możliwych dróg, tak aby samo mogło kiedyś znaleźć własną.

Swoją drogą niedawno brałem udział w rytuale przedstawienia dziecka bogom i zostałem piastunem (jestem z tego dumny jak paw :) ). Przy ceremoni byli obecni zarówno poganie jak i chrześcijanie i nie było z tym problemu (ba nawet chrześcijanie zgodnie twierdzili, że w czasie rytuału poczuli sacrum). Zatem to tylko kwestia ludzi jakimi się otacza.
Niestety nie mam teraz czasu, ale jak się trochę ogarnę z robota to napiszę co i jak.

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 4 lipca 2009, 16:45 
Offline
PFI Witch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 16:04
Posty: 318
Lokalizacja: Warszawa :)
Hakken napisał(a):
0.o
A co złego jest w pytaniach znajomych? Jak zapytają to się dowiedzą, jak będą mieli coś przeciwko to w najgorszym razie przestaną być moimi znajomymi.


Chodzilo mi o potencjalne obawy taty nie-poganina, ktore moga wynikac z roznych rzeczy, nawet takich, a nie o to ze Miodunka (czy ja) sie tego obawiamy.

_________________
"Call it a clan, call it a network, call it a tribe, call it a family. Whatever you call it, whoever you are, you need one."


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 5 lipca 2009, 01:15 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
Droga Miodunko,

jako jedna z forumowych mam, 1,5-rocznego malucha, dołączę się do dyskusji.

Miodunka napisał(a):
że brak zgody na chrzest nie znaczy, że dziecko będziemy wychowywać w pogańskiej tradycji, bo to kolejne pranie mózgu i on na to nie wyraża zgody i inne podobne brednie, których nawet nie chce mi się przytaczać.


Musisz przyznać, że w tych słowach, pomijając formę i ładunek emocjonalny, kryje się szczera intencja. Skoro umówiliście się, że dziecko będzie wolne od religii, to zrobiliście to oboje w dobrej wierze - tak jak pisali moi poprzednicy, byłoby głęboko niesprawiedliwe, gdybyś uznała, że umowa była jednostronna, bo wiadomo, że tylko katolicyzm jest praniem mózgu/głupotą. Wszystko może nim być, pogaństwo również.

Cytuj:
Podobna hipokryzja dotyczy stwierdzenia, że dziecko samo powinno wybrać religię, wyznanie więc ja - poganka o swoim wyznaniu nie mam prawa dziecku mówić. Czy mam przez to rozumieć, że w związku z powyższym zrezygnujemy również z obchodzenia z rodziną Bożego Narodzenia, Wielkanocy, Święta Zmarłych?


To wszystko jest kwestią dojścia do kompromisu, który, wbrew mniemaniu wielu, jest możliwy do wypracowania. Jeśli uświadomisz partnera, że uczestniczenie w niektórych obrzędach Twojej religii i jego religii miałoby mieć tylko charakter społeczny, to chyba powinien to zrozumieć. Zresztą, szczerze, nie wyobrażam sobie całkowitego odseparowania dziecka od kontekstu kulturowego jego rodziny (a wspomniane święta chrześcijańskie na pewno nim są), byłoby to wręcz dla niego, śmiem twierdzić, szkodliwe i smutne. Dobrze by było, żeby maluszek poznawał kulturę, jeśli nie religię sensu stricto, duchową zarówno Twoją jak i reszty rodziny.

Cytuj:
Tymczasem nie mówiąc nic nikomu przymierzam się do Rytuału Błogosławieństwa. Dostałam ostatnio jakieś jazdy i bardzo niepokoi mnie fakt, że takie maleństwo w żaden sposób nie jest chronione...


Choć rada jest najgorszym z przyjaciół, pozwól, że wskażę na coś, czego być może jeszcze nie zauważasz: jeśli zrobisz to w ukryciu przed partnerem, w sytuacji, gdy i tak jesteście już w potencjalnie konfliktowej sytuacji, źle mogłoby wpłynąć na relacje między wami. Nie chciałabyś zapewne, aby on np potajemnie ochrzcił maluszka (co się zdarza), poza tym każdej rodzinie potrzebne jest przede wszystkim zaufanie i zrozumienie.

Myślę, że świetnym rozwiązaniem byłoby coś, o czym pisała Isleen. Ja i mój mąż rozwiązaliśmy to podobnie i do dziś uważamy, że była to mądra decyzja. Było mi być może o tyle łatwiej, że mąż był wtedy bardzo liberalnym katolikiem, ja zaś sama wywodzę się z druidyzmu chrześcijańskiego, który jeszcze te 2 lata temu był mi bardzo bliski. Pozostaliśmy przy formach chrześcijańskich ślubu i błogosławieństwa dziecka (tak, był to chrzest), jednak obie ceremonie odbyły się z użyciem symboliki i odwołaniem do duchowości, którą oboje rozumieliśmy i z którą się zgadzaliśmy (wybraliśmy też księdza, którego dobrze znaliśmy i który był w stanie zrozumieć nasze intencje). Tak więc ja weszłam do drewnianego kościółka z wrzosem i dębem, przy chrzcie ksiądz mówił o Bogu w Drzewie Życia, pod którym dziecko zawsze znajdzie schronienie.

Oczywiście, punkt ciężkości, inaczej niż w przypadku Isleen, leżał po stronie chrześcijańskiej, ale było to moja świadoma zgoda. Nie uważam też, nawet dziś, gdy poszłam krok dalej od druidyzmu chrześcijańskiego, aby chrzest miał być w jakikolwiek sposób zły. Podobnie jak większość pogan była ochrzczona, a i tak wyrosła na świadomych i dobrych ludzi, tak wierzę, że i nasze dziecko, któremu nie odbieramy wolności wyboru wyznania, miało cierpieć z powodu gestu wykonanego przez rodziców w dobrej woli.

Jestem też zwolenniczką teorii, według której to przede wszystkim intencje zebranych, a nie formalność czynności magicznych, ma właściwe znaczenie przy wszelkiego rodzaju obrzędach.

Co do Twojego pomysłu z opowieściami - to wspaniałe i możesz mnie zapisać na listę stałych bywalców ;-). Prawdą jest to, o czym napisał Hakken, zresztą w mojej tradycji opowiadanie mitów jest podstawowym obowiązkiem wychowawczym. Sama uczę się storytellingu, i chętnie również zorganizuję kiedyś jakieś spotkanie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: wtorek, 9 lutego 2010, 14:08 
Offline
Milczek

Dołączył(a): niedziela, 31 stycznia 2010, 00:55
Posty: 6
Arianno, tak bardzo Ci zazdroszczę!

Ja też już bym chciała wyjść za mąż i mieć dzieciaczka, niestety w Polskich realiach, jest niemożliwym posiadanie dziecka nie skończywszy studiów tak, by żyć godnie i spokojnie:( A ja bym bardzo nie chciała być uzależniona pod tym względem od rodziców, bo oni to strasznie wykorzystują. Tak na przykład jest z apostazją;) Od ponad roku mówię im, że chcę ją wziąć. Najpierw nie słuchali a w końcu zaczęli się wkurzać, że "chcę zrobić siebie pajaca i zobaczę jak bardzo skrzywdzę moje dzieci, heh". Ostateczną decyzją w tej sprawie, tak by nie zaistniała między nami wojna jest - apostazja kiedy zdobędę pierwszy tytuł naukowy... No cóż, idealna motywacja by skończyć studia;)

Wracając do poganiątek ^^ ja i mój partner, który też jest poganinem, mamy zamiar zrobić dokładnie tak jak Ty:) Dać dziecku wolny wybór. Minęły już 3 lata od założenia tego wątku. Może wypowiecie jak mają się wasze dzieci?:) I czy mógłby mi ktoś przybliżyć rytuał "pobłogosławienia" dzieci? Jak to pogodzić z prawem polskim, które jest sprzężone tylko z katolickim rytuałem zaślubin?;/


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: wtorek, 9 lutego 2010, 14:25 
Moje dziecko ma sie dobrze ale ze ma dopiero trzy lata to troche trudno powiedziec co postanowi na temat religii w przyszloci. Jak na razie samo doszlo do tego ze ksiezyc to piekna dziewczyna wiec jest nadzieje ze poganin z niego wyrosnie i nie bedzie mi mial za zle braku chrztu. Wiccaning mial piekny ale przespal go wiec niewiele z niego pamieta. :D


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: wtorek, 9 lutego 2010, 14:33 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
Verinel,

myślę, że najważniejsze są Twoje własne marzenia i to, czym chcesz, aby Twoje życie się stało. Rozumiem, że realia są trudne, ale nigdy nie są niemożliwe. Ja sama jestem młodą mamą, studiującą, i na dodatek sierotą, chociaż z symbolicznym tatą. Nikt jednak w niczym mi nie pomógł, ani finansowo, ani praktycznie - poza mężem, który choć też studiujący, znalazł w sobie odwagę, aby wziąć życie w swoje własne ręce, zacisnąć pasa i wyuczyć fachu pozwalającego utrzymać młodą rodzinę. Wydawało się niemożliwe.
Ale gdy stanęłam przed światem w swojej nowej, dla wielu ludzi całkowicie niewyobrażalnej sytuacji, dotarło do mnie wiele rzeczy. Uświadomiłam sobie, że wciąż jestem panią losu - tylko warunki się pozmieniały, ale woli mi jeszcze nikt nie odebrał. Uświadomiłam sobie, że żyję, a samo życie to świętość, z której wykrzesać można nieopisane ilości energii. Wreszcie, uświadomiłam sobie, że świat nie oczekuje ode mnie marudzenia i gdybania - świat nie jest tym, co mogłoby się zdarzyć, ale tym, co się dzieje tu i teraz - i ja, i nowe życie, które się we mnie pojawiło tak samo. W tym właśnie leży wartość pogaństwa, że miejsce w świecie - między ludźmi, Bogami, a samym Losem - określamy sami, biorąc na siebie wyłącznie odpowiedzialność za swoje życie (życia), ale i całą niesamowitość wynikającą z tych świadomych wyborów.

Nie namawiam Cię do niczego innego jak podążenie własną ścieżką - czy to decydując się rozpocząć własne życie, czy pozostając przy starym - treść wyboru nie jest najważniejsza, najważniejsze jest wyboru się podjąć. Pogaństwo znajduje miejsce, i to bardzo ważne miejsce, dla woli, i póki ją zachowasz, Bogowie będą Ci sprzyjać. Tego jestem pewna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: wtorek, 9 lutego 2010, 15:47 
Verinel napisał(a):
I czy mógłby mi ktoś przybliżyć rytuał "pobłogosławienia" dzieci? Jak to pogodzić z prawem polskim, które jest sprzężone tylko z katolickim rytuałem zaślubin?;/


Rytuał pobłogosławienia dzieci, a nawet pogański ślub, nijak się ma do polskiego prawa. Ślub kościelny, katolicki jest ważny jako ślub państwowy, tylko pod warunkiem, że ksiądz w terminie zgłosi go do USC. Jeśli się nie chce mieć ślubu katolickiego, można mieć ślub cywilny. A chrzest, w ogóle nie ma nic wspólnego z prawem świeckim.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: czwartek, 29 kwietnia 2010, 14:34 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 4 października 2007, 10:30
Posty: 625
Lokalizacja: Wilkowo
Arianna napisał(a):
Inaczej miała się sprawa, gdy dowiedzieli się, że nie zamierzamy chrzcić dzieci w tradycyjny sposób.


...Czyli jak w "Samych swoich", że będą mieli poganina w rodzie? :roll: Odpowiadając natomiast na twoje pytanie, ja nie mam aż tak komfortowej sytuacji byśmy obje z żoną byli tego samego wyznania (lub chociaż oboje poganami)... I cóż - grunt to opierać swoje relacje na wzajemnym szacunku... Dzieci natomiast poddawane są obrzędom obu systemów (choć naturalnie z pogańskim jest trudniej ze względów społecznych w tym kraju). Zawsze natomiast reasumując powtarzam, że dzieci należy przede wszystkim nauczyć samodzielnie, logicznie i obiektywnie, myśleć a właściwą drogę, wcześniej czy później, z pewnością odnajdą same...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: piątek, 30 kwietnia 2010, 00:36 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): poniedziałek, 4 stycznia 2010, 10:33
Posty: 188
cały tamt jest niezwykle wążny i dobrze że wypowiadają sie osoby które juz mają jakies doświadczenie najwazniejsze by się wspierać nawzajem. na stronie watry a także w książce opisałem obrzedy rodzinne slowiańskie, warto do tego sięgac by wiedzieć dlaczego robi sie pewne obrzędy i w jakim wieku, najpierwsze są Rodzanice i to jest obrzęd przyjscia na świat dziecka, punkt zaczepienia to podstawa i argument rodzimego obrzedu dla dziecka i rodzimych wierzeń i etyki (o tym również w ksiązce 8) ) slowiańskiej jest bardzo wązny bo zbija wszelkie głupawe spekulacje i kontry o tfu pogaństwie, ja niedlugo zostane ojcem więc również będę pewne rzeczy przechodził. ale jak podkreslę ważne byśmny sie wymieniali doświadczeniami i byli jak najbardziej konsekwentni w swoich postepowaniach. nie oddajmy pola działania katolikom, oni sa bezwzględni, trzeba stac na swoim stanowisku i nauczyc sie argumentować odważnie swoje poglądy i wiarę

_________________
www.watra.org.pl


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: piątek, 30 kwietnia 2010, 09:33 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 4 października 2007, 10:30
Posty: 625
Lokalizacja: Wilkowo
RafałM napisał(a):
nie oddajmy pola działania katolikom, oni sa bezwzględni, trzeba stac na swoim stanowisku i nauczyc sie argumentować odważnie swoje poglądy i wiarę


...Zachowując przy tym naturalnie zdrowy rozsądek.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: sobota, 11 grudnia 2010, 20:39 
Offline

Dołączył(a): piątek, 10 grudnia 2010, 22:30
Posty: 1
Witajcie! Jestem tu nowy na forum i na wstępie chciałbym poruszyc właśnie tą, niezwykle ważną kwestię: potomstwo, potomstwo jest naszą przyszłością przyszłością europejskiego politeizmu który został stłamszony przez chrześcijańskich agresorów... droga do odrodzenia naszej PRAWDZIWEJ duchowej ścieżki może byc długa i mozolna ale to MY jesteśmy na początku tej drogi. Zatem, jak życ by Wielobóstwo rosło w siłę?
1. Wiem że wielu z was popełniło ten błąd ale ci co tego nie zrobili niech pamiętają: żeńce się tylko z poganami i pogankami ewentualnie z ateistami i agnostykami ale brońcie Bogowie przed małżeństwami z chrześcijanami oni bowiem będą starać się ideologicznie przekabacić dziecko na ''jedyne słuszne'' poglądy.
Dlatego szukajcie pogańskich partnerów.
2. Jak się już zdecydujecie na dzieci to starajcie się ich mieć jak najwięcej. (Oczywiście miarę możliwości finansowych) odbierze się wtedy katolikom ich atut największej dzietności.
3. Uczyć tolerancji i szacunku dla innych wiar/światopoglądów z wiadomym chłodem dla chrześcijaństwa.
4. Gdy dzieci będą zazdrosne o prezenty na katolicką komunię, zorganizować coś alternatywnego np. przy postrzyżynach.
5. Zawsze się bronić przed agresją katolików i nie odpuszczać.
Na koniec dam trochę optymistycznych informacji: w 2007 r. Fakty i Mity podały że już 20000 tyś. dzieci z rocznika 2007 nie było chrzczonych. Oby ta tendencja wzrastała.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: sobota, 11 grudnia 2010, 21:26 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
Jeśli już moja przedmówczyni zwróciła moją uwagę na niniejszy wątek, chciałabym się odnieść do kilku kwestii tu przedstawionych, tak ogólnie.
1. Zgadzam się z przedmówczynią w ogólności. Wprawdzie jej zdanie jest nieco ostro wyrażone i trochę jakby narzuca jej punkt widzenia, ale jeśli chodzi o moje osobiste postrzeganie roli rodziny w mojej religii to się zgadzam - absolutnie nie mam zamiaru pod żadnym pozorem spotykać się z lub poślubić katolika, wziąć ślubu kościelnego ani ochrzcić dziecka. Na moim obecnym etapie, uczynienie jednej z tych rzeczy byłoby hipokryzją, którą nie chciałabym zatruć wejścia w życie rodzinne.
2. Nie zgadzam się z Miodunką, że obchodzenie świąt bożego narodzenia czy wielkanocy i wszystkich świętych jest jakoś z konieczności obarczone indoktrynacją katolicką. Sama byłam wychowana w rodzinie, w której te święta miały charakter wyłącznie tradycyjno-rodzinny, bez krzyży, biegania do kościółka, modlitw i takich tam. Wszystkie te pisanki, choinki, 12 potraw, szopki i prezenty w moim odczuciu nie miały związku z chrześcijaństwem, a właśnie bardziej z tradycją i jakimś koniecznie zawsze zachodzącym cyklem. Do dziś choć nie mam specjalnie surowych rodziców i na okoliczność jakichś moich wyjątkowych planów pewnie nie złościliby się gdybym nie przybyła do domu na święta nie wyobrażam sobie nie zrobienia tego. To istotny rodzinny rytuał. Nie wiem czy jestem w stanie wymyślić coś lepszego i bardziej jeszcze pogańskiego w duchu dla mojego dziecka.
3. Co ciekawe, brak tradycji katolickich połączony z uczęszczaniem na religię doprowadził u mnie do krótkiego okresu fascynacji katolicyzmem w wieku lat 8. Po prostu miałam sprzeczne informacje bez spoiwa. Tzn. jako dziecko, dla którego niemal jedyną fajną rozrywką było czytanie, przeczytałam jakąś dziką kupę mitów i legend - w tym Biblię. Zaczaiłam, że ta Biblia to było nie było wiodący wątek kulturowy. Na religii z kolei nie mogłam się dopatrzeć związków między Biblią a tymi wszystkimi przykazaniami kościelnymi, historyjkami i piosnkami, którymi mnie karmiono. Rezultat był tak, że natchniona do należytego przygotowania się do komunii uparłam się żeby dysonans przeskoczyć i zdewociałam totalnie w nadziei że wszystko się jakoś poskleja, a na dodatek będę mogła przy spowiedzi dyskutować o tym czego nie czaję z księdzem. Moi rodzice byli zupełnie skołowani, sprzątali moje obrazki świętych z półek i kazali wcześniej wracać z kościoła, ale ani na chwilę nie wpadli na to żeby mi wyjaśnić o co w tym wszystkim biega (pewnie nie potrafili, albo bali się, że wyrażą to zbyt ostro. Przede wszystkim jednak, oni się nie zajmowali religią, pomijając jej otoczkę na rzecz pełnienia obowiązków społecznych i jakiejś tam intuicyjnej etyki i ambicji).
Poza tym dalsza część rodziny, mocno katolicka, raczej nie chciałaby wiedzieć, że moi rodzice martwią się, że traktuję komunię jako coś więcej niż społeczny konwenans ;)
W końcu przyjęłam, podeszłam pełna nadziei do spowiedzi i... zostałam wyproszona z kościoła jako ktoś kto przynosi wstyd mojej rodzinie przez szatańskie podszepty i głupie wątpliwości. Wyszłam i zasadniczo - tyle mnie w tym przybytku widzieli ;) Zrozumiałam, że dysonanse to nie mój wymysł, tylko to całkiem serio nie trzyma się kupy i wróciłam do mitycznego rozumienia świata.

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: poniedziałek, 13 grudnia 2010, 15:26 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 12 września 2007, 20:18
Posty: 125
Aletheslogos napisał(a):
2. Jak się już zdecydujecie na dzieci to starajcie się ich mieć jak najwięcej. (Oczywiście miarę możliwości finansowych) odbierze się wtedy katolikom ich atut największej dzietności.
.


Czyli, mnóżcie sie na potęge by stworzyc poganska armię? Nie, dziękuję, mysle ze chec płodzenia dzieci powinna wynikac z innej motywacji niż chec dokopania ludziom o innych swiatopoglądach ;P A i tak najwieksza dzietnośc maja pewnie muzułmanie, a nie katolicy. ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: poniedziałek, 13 grudnia 2010, 15:29 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 17 sierpnia 2010, 23:05
Posty: 147
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
A i tak najwieksza dzietnośc maja pewnie muzułmanie, a nie katolicy.

Ale oni cheatują, bo mogą mieć więcej żon.

_________________
gg: 11045010


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: poniedziałek, 13 grudnia 2010, 15:34 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
A tak z ciekawości, bo niedawno słyszałam kogoś kto głosił jeszcze ostrzejsze poglądy niż ty i po tym pytaniu zrobiło się ciekawie... Ile masz dzieci? Czy masz partnera? Czy jest poganinem?
Jak wychowujesz swoje dzieci i jakie są efekty?

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: poniedziałek, 13 grudnia 2010, 18:17 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): niedziela, 14 listopada 2010, 20:35
Posty: 489
Kura która dużo gdacze?


A z drugiej strony rozpropagowanie naszych tradycji dobierze sie do skory rydzykom i innym którzy sie powoluja na 95% katolików w Polsce jako podstawy ich wladzy...

_________________
Nie /piiiiiiiiiiiiii/ wiedzmy bo gryzie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: poniedziałek, 13 grudnia 2010, 20:46 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
Neri napisał(a):
A z drugiej strony rozpropagowanie naszych tradycji dobierze sie do skory rydzykom i innym ktrzy sie powoluja na 95% katolikow w polsce jako podstawy ich wladzy...


Akurat zmianę tego poglądu - i danych, które do niego w jakiś sposób upoważniają - może spowodować już nasze pokolenie dorosłych pogan. Dopilnować apostazji; wpisać "poganin" w maju 2011 jako wyznanie w Narodowym Spisie Powszechnym, reagować kulturalnie w szkołach, uczelniach, wojsku, szpitalach, urzędach.

Strategia po prostu płodzenia pogańskich dzieci niestety, na wiele się nie zda. Niebawem Europa będzie miała w ogóle poważny problem demograficzny, a gdy do tego dochodzi swoboda zmiany wyznania, czy wręcz tożsamości etnicznej, to nawet wychowanie tych dwoje czy troje potomków pogańskich, niewiele nam już w tej chwili pomoże :-). Trochę za późno się obudziliśmy, IMHO. Ale uważam, że możemy budować mentalność pogańską - poszanowanie dla ziemi, aktywny wypoczynek blisko niej, czy choćby politeizm w wersji light - czyli ogólne przyjęcie, że istnieje więcej bogów/sił niż jeden. To przynajmniej zbuduje nam warunki, by w przyszłości pogaństwo - jeśli ktoś je wybierze - mogło swobodnie się rozwijać.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: poniedziałek, 13 grudnia 2010, 20:50 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Płodzenie dzieci w większej ilości wiąże się na świecie nie tyle z religią muzułmańską, co z podrzędnym statusem kobiet, ich analfabetyzmem i brakiem dostępu do skutecznej antykoncepcji... Na pewno nie jest to mój ideał samorealizacji :wink: :mrgreen:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: poniedziałek, 13 grudnia 2010, 21:20 
Offline
Koordynator PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 maja 2010, 15:06
Posty: 232
Lokalizacja: Warszawa
???
Uważasz, że kobieta, która płodzi dzieci "w większej ilości" robi to dlatego, że jest gorsza i jest analfabetką? Nie wyobrażasz sobie, że można chcieć?
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ostatnie zdanie. Bo tak - jeśli uważasz, że każda kobieta która rodzi wiele dzieci czyni z tego swą jedyną dziedzinę samorealizacji to się nie zgadzam. Jeśli zaś uważasz, że samorealizowanie się poprzez posiadanie dzieci jest nie w porządku, to czy to znaczy, że nie uważasz żeby zostanie matką realizowało jakiś ludzki potencjał? Twój na przykład?

_________________
Pani Utrzymująca Arbuz na Swych Ramionach


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: poniedziałek, 13 grudnia 2010, 21:48 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Luizo, przeczytaj uważnie:
Cytuj:
Płodzenie dzieci w większej ilości wiąże się na świecie

Chodzi tu o zależność statystyczną. Tak wynika z badań. Zależność statystyczna ma to do siebie, że w indywidualnych przypadkach może być inaczej, ale jest wyraźna pozytywna korelacja między niskim statusem społecznym kobiet a ilością dzieci.
Oczywiście są też inne czynniki np.: więcej dzieci płodzi się tam, gdzie nie ma powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych (nie ma gwarancji emerytur). I tam, gdzie jest niższa przeżywalność niemowląt i małych dzieci.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci... Błogosławieństwo Noworodka i pogańskie wychowanie?
PostNapisane: poniedziałek, 13 grudnia 2010, 21:54 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 27 września 2007, 18:55
Posty: 1018
Ja bym odpuścił ten wyraz kobiet... i zostawił niski status materialny - aczkolwiek nie jest to regułą. Niemniej z religią nie ma to nic wspólnego.

_________________
Sztokfish - skazany za zimnolubność.
Dobra rada dla L: Nim znów użyjesz słowa poganin i relatywizm razem, zapoznaj się z terminem tabu.
http://www.runy.net.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 202 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL