Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest środa, 21 listopada 2018, 03:46

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 26 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: wtorek, 11 września 2007, 09:57 
Lammas (Lughnasadh) już za nami. Zbliża się Równonoc jesienna/Mabon. Lato definitywnie dobiega końca.

Jakie uczucia budzi w was to święto?


Ostatnio edytowano czwartek, 25 września 2008, 00:19 przez rawimir, łącznie edytowano 1 raz

Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 11 września 2007, 21:55 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 5 września 2007, 22:41
Posty: 105
Lokalizacja: Toruń
Dla mnie, nie ten okres to koniec pewnego czasu- coś jakby podsumowanie i podliczenie tego co sie osiągnęło.
Ale to też czas na zebranie sił przed wkroczeniem w zimną i przygnębiającą część roku- takie miejsce na oddech.
Są to ostatnie chwile by uchwycić jeszcze piękno otaczającego nas życia, i dostrzec je po raz pierwszy po lecie kiedy bylo ono naturalne i oczywiste.
Widzimy to co piekne i to ze to przemija, dzięki temu możemy to bardziej cenić :)
Tyle moich przemysleń.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 13 września 2007, 00:05 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 10 września 2007, 21:30
Posty: 45
Lokalizacja: Poznań / Szczecin
Początek Jesieni zawsze nastrajał mnie nostalgicznie, liście mienią się barwami ognia,
powietrze pachnie wilgotnym mchem, krople deszczu uderzają o dno duszy.

W Szczecinie pewnie chodziłabym na spacery z siostrzenicą i bratankiem do parku,
zbieralibyśmy żołędzie by robić „Pana Dębu” i jego świtę, układałabym barwne bukiety,
piła czekoladę u przyjaciółki i omawiała z nią zbliżający się sabat.

Jestem w Poznaniu, z mężem :D i święto nabiera innego wymiaru.
Minął przed- i po-ślubny harmider. Pełniej teraz rozumiem cykl siania i zbieranie plonów.
I choć nie jestem wśród starych przyjaciół, realizuje marzenia, poznaje nowy ludzi o podobnych, co moje poglądach.

Kiedy nadchodzi Mabon, prócz radości z obfitości natury mogę łatwiej odkrywać swój wewnętrzny świat.
W Podziemnej Krainie zmysły się wyostrzają, pomimo ciemności pewne sprawy wydają się wyraĄniejsze
i potrafię z głębin wydobyć najcenniejsze uczucia.

_________________
)O(


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 14 września 2007, 12:35 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 4 września 2007, 18:30
Posty: 20
Lokalizacja: Irlandia
Hi there,

As Lilimarq requested, I will write a little bit about Mabon from a Wiccan point of view.

Mabon, or the Autumn Equinox, was the last festival to be added to the list of 8. Originally, in Wicca there were only the 4 'cross quarter' or nature based festivals (Samhain, Imbolc, Beltaine and Lughnasadh). Later, the four Solar festivals were added by some of the people from Gardner's London based group.
The way we work now with the pattern of Solar/Nature festivals is that the Solar festival (Mabon in this case) is the start of the cycle that takes its shape at the Nature festival (Samhain)

If you look at the traditional folk celebrations around Europe, Mabon is the only festival of the 8 that are now in use that was not widely celebrated. So there is not much to work with if you look at the folk customs that you can use in a Pagan celebration.

What we (Dagda and myself) like to focus on when we celebrate Mabon is how the light year has come to an end. That the time of outward activity is now over, the harvest has been finished and that this is the period where you feed and nurture your spirit.
We see it as the start of the descent into the Underworld, a journey that will finish at Samhain.

Blessings,
Boann


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 8 października 2007, 11:18 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:35
Posty: 133
Lokalizacja: Kraków
Ja ze swojej strony, poza kwestiami związanymi z podsumowywaniem, zbieraniem plonów, nostalgią, refleksją itd. dodałabym aspekt związany z równowagą światła i ciemności obecną w tym dniu. Właśnie dlatego Alban Elued to dla mnie także okazja do zatrzymania się i zastanowienia, co w moim życiu i otoczeniu zostało wytrącone z dynamicznej równowagi, którą powinno posiadać, co jest "nie tak". Ten dzień to idealna okazja do tego, żeby "nastroić" te elementy na nowo i zaczerpnąć tą równowagę właśnie z Natury poprzez rytuał, czy po prostu głęboką refleksję. A z czym mi się kojarzy, tak bardziej poetycko? Ze słońcem świecącym przez słoik pełen miodu, z takim uczuciem czasu zatrzymanego w złocistym syropie o zapachu jesiennej ziemi, zaczynających opadać liści i owoców dzikiej róży.

_________________
Zapytaj zwierząt - pouczą
I ptaki w powietrzu powiedzą.
Zapytaj Ziemi - wyjaśni


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 22 września 2008, 23:49 
Skoro pewnie wiekszosc z nas obchodzila przesilenie w ostatni weekend postanowila wrocic do tej dyskusji i zadac wreszcie meczace mnie juz od jakiegos czasu pytanie.

Dlaczego wszyscy w Polsce nazywacie to swieto Mabon. Wiem ze Starhawk wymienia ta nazwe i kilka innych tradycji w Ameryce ja stosuje ale ze nie mam kontaktu z ludzmi zza oceanu pomyslalam ze ktos z was moze bedzie umial odpowiedziec skoro jej uzywacie. W Anglii nigdy sie nie spotkalam wsrod moich najblizszych wiccan z ta nazwa, nawet otwarte rytualy PF nazywane sa Autumn Equinox.

Z tego co wiem Mabon oznacza tyle co 'syn'. Mabon ap Modron w walijskiej mitologi oznacza swietego syna swietej matki. Wiec jesli juz jakis festiwal mial by sie tak nazywac to chyba najlepiej pasuje to do Yule. Tym czasem jest uzywane przez niektorych teraz na przesilenie. Czy ktos za odpowedz dlaczego?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 23 września 2008, 12:53 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Agni, to ja Ci odpowiem :)
W wielu, naprawde wielu ksiazkach jest Mabon. Mabon uzywaja tez neopoganie prowinencji wiccanskiej (bo juz czy wiccanie to nie wiem, mysle, ze Tobie latwiej sprawdzic) w Wielkiej Brytanii - vide pentakle: http://www.stagmancreations.co.uk/pentacles.htm
Wiec "wiccanie" z Polski przyjmuja takie nazewnictwo. Ja sam uzywam Mabon w kontekscie swieta "wiccansko-celtyckiego", kiedy rownonoc traktuje szerzej.

Przy okazji - skad wzielo sie Litha czy Samhain tez nie wiem (poza tym, ze Samhain jest umocowane w tradycji). Nie znam zadnego Sama (poza strazakiem) a mimo to uzywam tej nazwy :)

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 24 września 2008, 17:26 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
A ja używam swoich nazw. Oczywiście w przypadku świąt astronomicznych nie ma żadnego problemu. Choć dla mnie wszystkie są astronomiczne, bo festiwale ognia obchodzę dokładnie w połowie pomiędzy przesileniami a zrównaniami, wyliczając ten moment co do godziny. Nazwy, których używam, to Dzień ?wiec, Dzień Majowy, ?więto Żniw i Dzień Duchów. W kolejności chronologicznej ;)

Słowo Litha ponoć pochodzi od Tolkiena ;)

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 24 września 2008, 18:07 
Aidan Kelly twierdzi, że wymyślił Mabon oraz Lithę.

Moi angielscy wiccanie nie używają nazw Mabon, Litha ani Ostara. Nazywają te święta równonocami i przesileniami. Wychowałam się na książkach i na początku uczenia się dość często się dziwiłam, że to, o czym czytałam, w ogóle nie jest znane.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 24 września 2008, 18:14 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Enenna napisał(a):
dość często się dziwiłam, że to, o czym czytałam, w ogóle nie jest znane.


Eni, a jestes pewna, ze inicjowali Cie wiccanie? ;) :D

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 24 września 2008, 18:36 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:35
Posty: 133
Lokalizacja: Kraków
Ja też się raczej posługuję nazwami astronomicznymi, choć bywa, że kiedy z kimś rozmawiam, a rozmowa jest szybka to używa się Mabon, Ostara itd. bo to po prostu krócej niż Równonoc Jesienna, czy Równonoc Wiosenna. Albo jak mam fazę to używam nazw druidycznych. Jeżeli chodzi o wytłumaczenie Mabon to każdy kojarzy pewnie, że to postać z mitologii walijskiej, syn bogini Modron i też kiedyś spędziłam sporo czasu na szukaniu tego czemu powiązany ma być z Równonocą Jesienną i nie wiem. Kiedyś zrobiłam sobie "wytłumaczenie" na własny użytek, że tak powiem druidyczne w naturze, a więc, że Mabon, jako boskie dziecko to symbol - owoc, drugich żniw, starań, tego co się osiągnęło w danym roku itd. itp. Bo czemu i nie?
Ostara jest dla mnie bardziej zrozumiała, bo spotyka się interpretacje mówiące, że nazwa pochodzi od saksońskiej bogini Eostre (powiązanej z wiosną, zającami, jajkami i innymi tego typu historiami). Widać to choćby w angielskim Easter, że coś w tym słowotwórczo jest, cokolwiek by to nie było. Co do strażaka Sama, to historia jest prosta. Samhuinn (i kilka innych wersji pisowni) to po prostu listopad w którymś z języków gaelickich.
Ja generalnie w przypadku świąt niespecjalnie przywiązuję wagę do nazw. Mają dla mnie znaczenie czysto użytkowe.
Co do Litha, to być może to i przez Tolkiena wymyślone jest i mało kto tego używa, ale historia mogłaby być podobna do Samhuinn bo to zdaje się też nazwa czerwca w jakimś języku (germańskim jakwymś? już nie pamiętam).

_________________
Zapytaj zwierząt - pouczą
I ptaki w powietrzu powiedzą.
Zapytaj Ziemi - wyjaśni


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 24 września 2008, 18:56 
agni napisał(a):
Dlaczego wszyscy w Polsce nazywacie to swieto Mabon.


Nie wszyscy w Polsce używaja tej nazwy. Podobnie jak nie wszyscy poganie uzywaja angielskich nazw na oznaczenie sabatów większych i mniejszych.

Ja wymiennie używam okreslenia "?wieto majowe" i Baltaine. Stosuję okreslenie Kupalnocka albo Noc Kupały na przesilenie letnie. Mówię "Pierwszy dzień wiosny" na równonoc wiosenna. Jesienny sabat nazywam najczęsicej Równonoca jesienną. Na Jule często mówię "po bożemu" Bożenarodzenie ;), bo tym w istocie jest. Choć dla odróznienia od chrześcijańskiego świta 25 grudnia mówię tez Jule.

Żyję w Polsce. Pogańskie świeta zacząłem dużo obchodzić wcześniej niz poznałem wicca. Nie widze więc powodu do zmiany nazw, skoro dobrze opisują to, co się świetuje. Więc moge nadal używać tych określeń.

Co do dat poszczególnych świąt. Wg mnie, sabaty mniejsze są świetami astronomicznymi. Dokładny ich czas to moment przesileń i równonocy. Ukazują one związek naszego życia z kosmosem.

Natomiast sabaty większe pokazują nasz związek z Ziemią. Oczywiście Ziemia też jest elementem kosmosu i w tym sensie są to także świeta astronomiczne ale na poziomie Ziemi ta synchronizacja jest tylko częsciowa.

Pory roku są w przyrodzie wyznaczane nie tylko przez obrót Ziemi dookoła słońca. Sa wyznaczane także przez układ wiatrów, połozenie chmur, działalność organizmów żywych, w tym także przez człowieka. W rezultacie świeta te pokazuja cykl ziemski, charakterystyczny dla miejsca, w którym się żyje.

Dlatego też sabaty wieksze nie muszą przypadać dokładnie pomiędzy sabatami mniejszymi. Raz przypadają wcześniej a raz póĄniej. Mówie to o tym co się dzieje w przyrodzie i jak pierwotnie te święta obchodzono a nie o datach zwyczajowo przyjętych z powodów praktycznych.

A w praktyce najczęsiciej sabaty świętuje się w sobote najbliższą danego sabatu. Wówczas wszyscy maja czas :)

Myślę, że bogowie nie maja tego za złe.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 24 września 2008, 19:02 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
rawimir napisał(a):

Myślę, że bogowie nie maja tego za złe.


Za to jeden na pewno ma :twisted:

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 24 września 2008, 22:33 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 września 2007, 16:35
Posty: 133
Lokalizacja: Kraków
rawimir napisał(a):
Co do dat poszczególnych świąt. Wg mnie, sabaty mniejsze są świetami astronomicznymi. Dokładny ich czas to moment przesileń i równonocy. Ukazują one związek naszego życia z kosmosem.

Natomiast sabaty większe pokazują nasz związek z Ziemią. Oczywiście Ziemia też jest elementem kosmosu i w tym sensie są to także świeta astronomiczne ale na poziomie Ziemi ta synchronizacja jest tylko częsciowa.

Pory roku są w przyrodzie wyznaczane nie tylko przez obrót Ziemi dookoła słońca. Sa wyznaczane także przez układ wiatrów, połozenie chmur, działalność organizmów żywych, w tym także przez człowieka. W rezultacie świeta te pokazuja cykl ziemski, charakterystyczny dla miejsca, w którym się żyje.

Dlatego też sabaty wieksze nie muszą przypadać dokładnie pomiędzy sabatami mniejszymi. Raz przypadają wcześniej a raz póĄniej. Mówie to o tym co się dzieje w przyrodzie i jak pierwotnie te święta obchodzono a nie o datach zwyczajowo przyjętych z powodów praktycznych.

Tu się zgadzam w 100% i tak samo do tego podchodzę. Nie podoba mi się zupełnie szukanie idealnej geometrii tam gdzie ona nie istnieje, to tak jak wtłaczanie Natury w jakieś wydumane ludzkie koncepcje. Widział ktoś kiedyś w przyrodzie idealne koło? Nie. I Koło Roku takie właśnie jest. Ma krzywe, nieregularne odstępy między szprychami, a to, że przedstawiamy je schematycznie jako idealne równe to jedno z wielu ludzkich uproszczeń, a nie powód, żeby odrywać wzrok od ziemi i wpatrywać się tylko w gwiazdy, których rytm, nawiasem mówiąc również ma swoje nieregularności. Koło trzeba czuć i rozumieć a nie wyliczać.

_________________
Zapytaj zwierząt - pouczą
I ptaki w powietrzu powiedzą.
Zapytaj Ziemi - wyjaśni


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 25 września 2008, 00:07 
Hajdamaka napisał(a):
Enenna napisał(a):
dość często się dziwiłam, że to, o czym czytałam, w ogóle nie jest znane.


Eni, a jestes pewna, ze inicjowali Cie wiccanie? ;) :D


Nie, Hajdamako, to byli masoni. Nic nie słyszeli o żadnym Mabon.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 25 września 2008, 12:10 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 26 maja 2008, 12:41
Posty: 47
Lokalizacja: Lubuskie/ Kraków
Ze względów praktycznych przesuwam ostanie zbiory na koniec września, ale tak jak u innych jest to dla mnie taki zatrzymanie "aha coś się zaraz będzie kończyć, warto by więc się temu przyjrzeć, przemyśleć" przy okazji staram sie jeszcze nacieszyć się ostatnimi ciepłymi i powiedzmy beztroskimi dniami, więc niezbyt oryginalnie.
Jeśli miałabym powiedzieć z czym mi sie kojarzy, to chyba z soczystymi, czerwonymi jabłkami, świeżymi orzechami i winogronem z ogrodu, ewentualnie z kasztanami i owocami cisu, ogólnie czerwienie, brązy, żółcienie, czyli moja ulubiona paleta barw.

(Co do nazw to raczej trzymam się nazw astronomicznych, choć jak widać nie w tym przypadku. )

Drakonario- u ciebie brzmi to bardziej przekonującą, niż w wyjaśnieniach, z którymi się spotkałam. :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 25 września 2008, 12:14 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 17 stycznia 2008, 08:42
Posty: 246
Lokalizacja: Midgard
Cytuj:
Koło trzeba czuć i rozumieć a nie wyliczać.

Wyliczanie nie wyklucza czucia i rozumienia. Jeżeli traktuje się Ziemię jako część większej całości, a układ wiatrów, ciśnienia atmosferycznego, zmian temperatury i pogody, wiąże się jednak z obrotem Ziemi wokół Słońca, ja nie widzę nic zdrożnego w wyliczaniu i dlatego sama je stosuję. Cykl Koła Roku traktując w całości jako cykl kosmiczny - to przemawia do mnie bardziej i w ten sposób bardziej ten rytm odczuwam. Jeśli zaś chodzi o sprawy związane z wegetacją i drobnymi czy większymi zmianami w przyrodzie - do tego dostrojenia służy mi cykl lunarny - świętuję i pełnie i nowie, każdą parę pełnia-nów w inny sposób, związany właśnie z aktualnym stanem przyrody. Tak więc w gruncie rzeczy świętuję dwa zazębiające się koła - większy - Koło Roku jako cykl przemian na Ziemi w wymiarze kosmicznym, bez odrywania jej w żaden sposób od większej całości, w której jest tylko trybikiem, i mniejszy-lunarny jako cykl przemian w powiązaniu Ziemi z Księżycem (i Słońcem, bo przecież Nowie i Pełnie wiążą się z jego oświetleniem przez Słońce i cieniem, jaki rzuca nań Ziemia, a przy tym wpływ na wegetację, morskie pływy czy przemiany hormonalne w ciele [zresztą przeze mnie traktowane właśnie jako element przyrodniczych cykli wegetacyjnych] jest bezdyskusyjny ;) ). Koło Roku, bez dzielenia na dwa rodzaje świąt (więc jakby dwa odrębne cykle?) traktując jako cykl i rytm globalny, a jako lokalny - pulsowanie związane z Księżycem w danych chwilach roku.

Koło może jest i krzywe. Ale południowy zachód (?więto Żniw) to miejsce między południem a zachodem (czyli między Letnim Przesileniem a Jesiennym Zrównaniem). Gdzieś pomiędzy, ale dla mnie jak na róży wiatrów - nie trzy stopnie w prawo lub w lewo - dokładnie pośrodku. I jeśli przekłada się Koło na praktykę rytualną w Kręgu, wiąże ze stronami świata, trudno oderwać się na połowę świąt od większych, astronomicznych zależności. Północ jest na północy, wschód na wschodzie, miejsce między nimi jest między nimi. I jasne, można umiejscowić ?więto ?wiec w dowolnym miejscu na łuku między Północą a Wschodem, jak komu w duszy gra. Nawet trzy dni po Zimowym Przesileniu lub tydzień przed Wiosennym Zrównaniem, jeśli czuje się taką potrzebę. Ja odczuwam potrzebę wyznaczania miejsca dokładnie pośrodku, między nimi, ma stanowić dla mnie pewną ścisłą cezurę, tego samego rodzaju, jak Zrównania i Przesilenia. Bo przecież nie tylko ja dostrajam się do tego co wokół. Celebrując rytuał święta staram się dbać, żeby wszystko było na swoim miejscu i właściwy czas na ziemi przychodził we właściwym czasie. To jest sprzężenie zwrotne. Jak u Pratchetta, we fragmencie o Słońcu i kuli ognistych gazów ;)

Poza tym przecież święta przeciwstawne sobie na Osi mają przeciwstawne znaczenia. Eksplozja życia na Beltane (Dzień Majowy) ma swoją przeciwwagę w czasie, gdy otwarte są Bramy na Dzień Duchów (Samhuinn). Czy Czas Otwartych Bram zależy od tego, jaka jest pogoda, czy już wszystkie liście opadły, czy jest zimno i czy zaczęły się porządne przymrozki i listopadowe słoty? Bramy się otwierają, bo taka jest pogoda akurat? Moim zdaniem nie, moim zdaniem zależy właśnie od umiejscowienia Ziemi w jej okołosłonecznej wędrówce. To... po prostu Ten Czas. I jest Tym Czasem, byłby nim nawet wówczas, gdyby w naszych szerokościach geograficznych zapanował tropik i byłyby tylko pora sucha i deszczowa. A jeżeli oś nie będzie prostą, będzie linią krzywą lub złamaną, święta nie będą leżeć dokładnie naprzeciw siebie, to i symbolika równoważących się przeciwieństw w jakiś sposób zostanie zachwiana.

Oczywiście, to moje podejście do sprawy, wbudowane w moją praktykę i zbieżne z podejściem tych, z którymi czasem święta celebruję. Nie mówię, że jedynie słuszne. Ale jest słuszne dla mnie. Zdało egzamin przez lata, bo podobnie jak Rawimir, celebrowałam cykl solarny (lunarny zresztą też, ale to inna, szeptuchowa historia) zanim w ogóle usłyszałam o istnieniu takiego zjawiska jak współczesne neopogaństwo (na to zjawisko natrafiłam zresztą przypadkiem, na liście dyskusyjnej poświęconej muzyce folkowej, bo nawet nie przyszłoby mi do głowy poszukiwanie materiałów związanych z doznaniem religijnym na sieci). I czasem żałuję, że na nie trafiłam, spotkanie z ludĄmi i różnymi poglądami wniosło sporo bałaganu w moją bardzo wcześniej uporządkowaną, choć intuicyjną ścieżkę i jej ponowne porządkowanie bez oglądania się na praktykę innych trwa już ze dwa lata chyba :D

A kto celebruje dane święto w weekend najbliższy momentowi, gdy ono faktycznie wypada, ten celebruje. Ja staram się rytualnie podkreślać właściwy moment astronomiczny lub porę mu możliwie najbliższą, kłopot jest najmniejszy, jeśli święto wypada w nocy, nocowanie w lesie mam nawet zimą opanowane do perfekcji (nie celebruję Koła pod dachem, nie potrafię, co więcej, w zasadzie nie umiem już pod dachem czarować, blokuję się), gorzej jeśli w godzinach pracy lub tuż przed albo po, ale wtedy staram się z odpowiednim wyprzedzeniem o dzień urlopu lub w ostatniej chwili o L4. Jak się nie uda - trudno, ale staram się wówczas i tak przeprowadzić rytuał w czasie możliwie najbliższym danemu punktowi astronomicznemu.

_________________
ObrazekTrolling provided by TIS - Trolling Internet Solutions
[TM of Björn The Bohemian]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: niedziela, 20 września 2009, 08:01 
Offline
Nadmilczek wprawiony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 13 września 2009, 10:22
Posty: 56
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie
rawimir napisał że zbliża się równonoc jesienna tzw.Mabon,ja z kolei nic na ten temat jeszcze nie wiem :( więc byłabym wdzięczna gdybyście mi napisali na czym polega takie świętowanie, co wtedy robicie?,

Mnie jesień kojarzyła się zawsze z kolorowymi liśćmi z owocami a przede wszystkim ze spacerami w lesie,a nigdy tak wspaniale się nie czuję w lesie jak właśnie na jesieni...

_________________
Nie rzeczywistość sama, ale serce
z jakim ku niej przystępujemy, daje rzeczom kształty i kolory.
H. Sienkiewicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: poniedziałek, 21 września 2009, 11:50 
Anno, muszę Ci powiedzieć, że dla mnie równonoc jesienna była do niedawna najmniej wyrazistym świętem w roku. W tej chwili wypracowałam sobie własny sens tego święta, ale trwało to długo.

Jako nastolatka interesowałam się astronomią i zanim zostałam poganką, słuchałam z okazji zrównań płyty Jean Michela Jarre'a "Equinoxe". Tak świętowałam. Potem przez okres nastoletnio - studencki głównie chodziłam na spacery. Uważam nadal, że to bardzo dobra forma świętowania, pod warunkiem, że ma się przy tym odpowiedni stan umysłu. Nie chodzi o to, żeby upajać się, jaki to jestem udochowiony / uduchowiona, chodząc po lesie, tylko żeby otworzyć się na doznania w spokojny, medytacyjny sposób.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: poniedziałek, 21 września 2009, 12:00 
Enenna napisał(a):
Anno, muszę Ci powiedzieć, że dla mnie równonoc jesienna była do niedawna najmniej wyrazistym świętem w roku. W tej chwili wypracowałam sobie własny sens tego święta, ale trwało to długo.

To całkiem inaczej niż dla mnie. Równonoc jesienna jest pierwszym świętem po moich urodzinach i jest jak najbardziej wyrazistym festiwalem. Jesień zawsze kojarzyła mi się z ziemią, ciepłem, zapachem przetworów. Jesień to moc pozytywnych wibracji. Wydaje mi się, że w naturalny sposób jestem dostrojony do tego święta i całej pory roku. Jesień, to jak ciepły wieczór po upalnym dniu. Dla mnie to czas przyjemności. :)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: poniedziałek, 21 września 2009, 13:18 
A ja sobie "jesienny wianek" robie. Chodzac na spacery, po lesie, polach i ogrodach - zbieram takie "jesienne owoce" - potem pogadam z Thorem i Freya dziekujac za udane lato i udane dotychczasowe zycie...i pomysle o przemijaniu . Dni zaczynaja robic sie krotsze od nocy - smiertelnie zraniony jemiola Baldur zaczyna swa podroz do podziemnego swiata, i nawet jablka Iduny nie potrafia tego zatrzymac. Mnie Haustblot/ Herbstfest ( celtycki Mabon) zmusza zawsze do spojrzenia wstecz na swoje zycie, na rozmyslania o bliskich i o tym jak sie swoje krotkie dni w Midgardzie wykorzystalo. I czy mozna bylo to zrobic jeszcze lepiej, pelniej, sensowniej i co po mnie zostanie na swiecie i w ludzkiej pamieci. To swieto bardzo wiazace ze soba cala wspolnote, plemie, klan, rodzine, majace przypominac o tym, ze tylko tylko dzieki wspolnej pracy, wspolnemy wysilkowi, wzajemnej pomocy i wsparciu przetrwa sie ciezka zime ( a w przenosni- da sie rade wszelkim zyciowym trudnosciom)
W dawnych czasach stawiano wtedy na polu ostani snopek zboza ktory pozostal ze zniw ( dla Sleipnira - na ktorym juz niedlugo bedzie galopowal Odyn wiadac za soba zastepy Dzikiego Gonu), a w sadzie ostatnie jablko na drzewie w nawiazaniu do boskich owocow Asgardu.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: poniedziałek, 21 września 2009, 15:27 
Offline
PFI Witch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 16:04
Posty: 318
Lokalizacja: Warszawa :)
Ja mam tak jak Rawimir, moze dlatego ze tez niedlugo po Rownonocy mam urodziny, wiec ogolnie lubie wrzesniowo-pazdziernikowa jesien, wtedy zobaczylam swiat pierwszy raz i teraz tez tak mam, ze jesien to dla mnie czas nowych poczatkow (niekoniecznie poczatkow szkoly/studiow, juz nie :)) ale jakos tak wtedy po spokojnym i leniwym lecie mozna zabrac sie za różne nowe rzeczy.

Z drugiej strony to czas poczatku podsumowan ktore zakonczy Samhain jako koniec/poczatek roku.

Spacer po lesie to bardzo dobry sposob na swietowanie (wlasnie spedzilam 2 dni w lesie wiec wiem co mowie :)), w koncu gdzie jak nie w Naturze widac te zmiany.

Ulf - fajny opis Mabon z punktu widzenia Asatru, dzieki.

_________________
"Call it a clan, call it a network, call it a tribe, call it a family. Whatever you call it, whoever you are, you need one."


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: wtorek, 22 września 2009, 00:23 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 21 sierpnia 2009, 18:56
Posty: 811
Lokalizacja: Orzesze, Śląsk
Ja podobnie jak Annelie i rawimir- kocham jesień, jest dla mnie czasem obrastania w tłuszcz i zabawy przed... Obrastaniem w tłuszcz i zabawą zimą, która jest moją ulubioną porą. A jesienną równonoc traktuję jako koniec jednego "roku" i początek kolejnego. Czas by się przygotować do zimy kiedy krajobraz robi się czyściejszy ale mniej w nim życia... Zwykle Mabon świętuję na najwyższej górce w mojej okolicy-cała okolona lasem z mnóstwem zwalonych pni i starych buków. Zaczynają akurat żółknąć im liście.. wszystko wygląda tak jak powinien wyglądać koniec okresu. Zwykle rozpalałem niewielkie ognisko i popijałem wytrawne wino z kolegą ale to już raczej mało ma wspólnego z tematem ;)

Wiele jeszcze mógłbym tu napisać ale muszę iść spać albowiem jutro o 8 31 mam pierwszy w życiu pociąg na studia i nie wypada się po indeks spóźnić ;)

_________________
"Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth?
Can you hear them call, can you hear them sing?" Damh, the Bard


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: wtorek, 22 września 2009, 01:01 
Offline
Stormborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 21 stycznia 2009, 23:39
Posty: 1844
Lokalizacja: Mississauga, ON, Canada
Jutro po raz pierwszy spróbuję doświadczyć w taki sposób świątecznej pogańskiej atmosfery - celebrując i kontemplując naturę.

Co do jesieni, to niestety mieszkańcowi mojego miasta jesień kojarzy się z halnym. Jest to taki wiatr, który rzuca betonowymi donicami i wieje bez przerwy w nieziemsko monotonny sposób powodując u niektórych depresję, bóle głowy, bezsenność i inne podobne mało przyjemne rzeczy. Lada dzień powinniśmy zacząć doświadczać dyskomfortu związanego z tą typową dla regionu jesienną przypadłością. :|

_________________
Wicca - Zwięźle o religii funkcjonującej pod nazwą Wicca Tradycyjne. Miniportal wprowadzający w świat magii i w pojęcia typu kowen, inicjacja, rytuał, czarostwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: środa, 23 września 2009, 00:51 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): niedziela, 23 listopada 2008, 00:57
Posty: 11
Lokalizacja: okolice Kielc
Mnie zawsze o zbliżającej się równonocy jesiennej i samej jesieni przypominają zapachy: palących się ziemniaczanych łęczyn, wilgotnej gleby na świeżo zabronowanym polu, dojrzałych jabłek w sadzie, suszonych grzybów i powideł smażących się powoli na kuchni. Pojawiają się niezmiennie o tej porze roku, niezależnie od tego co dzieje się wokół i jakie burze nie przechodziły by w moim życiu. Rozpalam wtedy ognisko, zwykle z rodziną, czasem wraz ze znajomymi i rozkoszując się smakiem pieczonych w popiele ziemniaków, czuję, że znów przeskoczył kolejny trybik czasu, cudowny cykl przyrody toczy się dalej do przodu obojętny na nas wszystkich, chodź wszyscy jesteśmy jego częścią.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Równonoc jesienna vel Mabon
PostNapisane: środa, 23 września 2009, 13:13 
A ja zawsze o tej porze marze zeby zamienic sie w niedzwiedzia albo jeza i zapasc w sen zimowy. Lucky - jak bylo?


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 26 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL